<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>akustycznie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/akustycznie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "akustycznie"</description>
	<pubDate>Fri, 04 Dec 2009 19:44:14 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Kayah Akustycznie, Bydgoszcz]]></title>
<link>http://okonski.wordpress.com/2009/11/17/kayah-akustycznie-bydgoszcz/</link>
<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 14:20:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>Okoński</dc:creator>
<guid>http://okonski.wordpress.com/2009/11/17/kayah-akustycznie-bydgoszcz/</guid>
<description><![CDATA[Już 29 listopada w Kinoteatrze Adria w Bydgoszczy, przy akompaniamencie wiolonczeli, skrzypiec i for]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div>
<p><a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/4188/2009/11/16/kayah-akustycznie-zapowiedz?category=news"><img src="http://www.mmbydgoszcz.pl/rep/newsph/4188/21141.2.jpg?noCache=1258462780000" alt="" width="139" height="139" /></a></p>
<p>Już 29 listopada w Kinoteatrze Adria w Bydgoszczy, przy akompaniamencie wiolonczeli, skrzypiec i fortepianu zabrzmi silny i niesamowity wokal Kayah.</p>
<p>Premierowe utwory z płyty „Skała”, która dopiero jesienią ukaże się w sprzedaży… Już w grudniu zdobywczyni Fryderyków, Superjedynek, Playbox’ów i innych prestiżowych nagród polskiego przemysłu muzycznego zaprezentuje publiczności nowe oblicze swojej muzyki – subtelne, magiczne, wypełnione całym przekrojem emocji – „bez prądu”, ale za to z mnóstwem energii – Kayah Akustycznie.</p>
<p>więcej na <a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/4188/2009/11/16/kayah-akustycznie-zapowiedz?category=news">Moje Miasto Bydgoszcz</a></p>
<p>&#160;</p>
<div>
<div>
<div><a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/"><img src="http://www.mmbydgoszcz.pl/images/byplatform/logo.gif" alt="mmbydgoszcz.pl" width="100" height="93" /></a></div>
</div>
</div>
</div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kayah zaśpiewa "Skałę" w Kinoteatrze Adria -  Kayah Akustycznie [zapowiedź]]]></title>
<link>http://mmbydgoszcz.wordpress.com/2009/11/17/kayah-zaspiewa-skale-w-kinoteatrze-adria-kayah-akustycznie-zapowiedz/</link>
<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 14:17:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Okoński</dc:creator>
<guid>http://mmbydgoszcz.wordpress.com/2009/11/17/kayah-zaspiewa-skale-w-kinoteatrze-adria-kayah-akustycznie-zapowiedz/</guid>
<description><![CDATA[Już 29 listopada w Kinoteatrze Adria w Bydgoszczy, przy akompaniamencie wiolonczeli, skrzypiec i for]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/4188/2009/11/16/kayah-akustycznie-zapowiedz?category=news"><img class="alignnone" src="http://www.mmbydgoszcz.pl/rep/newsph/4188/21141.2.jpg?noCache=1258462780000" alt="" width="139" height="139" /></a></p>
<p>Już 29 listopada w Kinoteatrze Adria w Bydgoszczy, przy akompaniamencie wiolonczeli, skrzypiec i fortepianu zabrzmi silny i niesamowity wokal Kayah.</p>
<p>Premierowe utwory z płyty „Skała”, która dopiero jesienią ukaże się w sprzedaży&#8230; Już w grudniu zdobywczyni Fryderyków, Superjedynek, Playbox’ów i innych prestiżowych nagród polskiego przemysłu muzycznego zaprezentuje publiczności nowe oblicze swojej muzyki – subtelne, magiczne, wypełnione całym przekrojem emocji – „bez prądu”, ale za to z mnóstwem energii – Kayah Akustycznie.</p>
<p>więcej na <a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/4188/2009/11/16/kayah-akustycznie-zapowiedz?category=news">Moje Miasto Bydgoszcz</a></p>
<p>&#160;</p>
<div>
<div>
<div><a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/"><img src="http://www.mmbydgoszcz.pl/images/byplatform/logo.gif" alt="mmbydgoszcz.pl" width="100" height="93" /></a></div>
</div>
</div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[gołębie z dworca śląsk / wydarzenia akustyczne]]></title>
<link>http://kulturalnik5inaczej.wordpress.com/2009/10/17/golebie-z-dworca-slask-wydarzenia-akustyczne/</link>
<pubDate>Sat, 17 Oct 2009 13:09:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>k5</dc:creator>
<guid>http://kulturalnik5inaczej.wordpress.com/2009/10/17/golebie-z-dworca-slask-wydarzenia-akustyczne/</guid>
<description><![CDATA[w worku mam jeszcze bułkę i prawie dwie talie kart w ręku wciąż wierna mruczy gitara pociąg gdzieś z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div>
<p><!--more-->w worku mam jeszcze bułkę i prawie<img class="alignright size-thumbnail wp-image-594" title="gitara03asd" src="http://kulturalnik5inaczej.wordpress.com/files/2009/09/gitara03asd.jpg?w=150" alt="gitara03asd" width="150" height="112" /><br />
dwie talie kart w ręku wciąż wierna mruczy<br />
gitara pociąg gdzieś zbłądził więc siedzę tu i gram<br />
towarzysząc sam sobie chyba aż do rana</p>
<p>nagle jakby znikąd przyfrunął szary ptak<br />
na przekór zamieciom listopadowym<br />
wykręcił nade mną piruet a może dwa przysiadając<br />
na zepsutym zegarze dworcowym</p>
<p>w spodniach moich dostrzegł niezdarnie zacerowaną<br />
dziurę zdarte buty jakbym przeszedł pół świata<br />
zacząłem więc dla niego lekką pieśnią snuć opowieść<br />
o długich samotnie przebytych szlakach</p>
<p>nastroszył wtedy pióra trzepotem skrzydeł<br />
wzbił się górę jakbym przypomniał mu o starych<br />
dobrych latach wykręcił wraz z wiatrem kolejny szalony<br />
piruet zwołując swoich kumpli z poddasza</p>
<p>i już nie jestem sam ze sobą z sobą<br />
sam na sam dzięki wam za to moje miłe<br />
bułczanych okruchów pełną trzymajcie garść<br />
ja z głodu chyba jeszcze nie zginę</p>
<p>wokół już szaro pociąg przyjechał dobrze zmęczony<br />
muszę wsiadać i ruszać gdziekolwiek stąd może<br />
jeszcze kiedyś odwiedzę wasze rodzinne strony<br />
wiwat wam gołębie z dworca Śląsk</p>
<p style="text-align:right;"><strong>przełojcan</strong></p>
</div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Emiliana Torrini]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/07/07/emiliana-torrini/</link>
<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 21:05:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kaśka Paluch</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/07/07/emiliana-torrini/</guid>
<description><![CDATA[Jest połowa lat 80., kolejne upalne lato. W odwiedziny do swojego dziadka mieszkającego w Niemczech ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jest połowa lat 80., kolejne upalne lato. W odwiedziny do swojego dziadka mieszkającego w Niemczech przybywa młodziutka Emiliana &#8211; przesympatyczna dziewczyna. Trochę nieśmiała, uwielbiająca muzykę i wizyty w restauracjach po to aby wymyślać i spisywać historie ludzi, którzy się w nich znajdują. Co zmieniło się od tamtego czasu? Poza tym, że Emiliana jest dziś sławną piosenkarką, praktycznie nic.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-1053" title="emiliana" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/07/emiliana1.jpg" alt="emiliana" width="500" height="239" /></p>
<p><!--more--></p>
<p>Emiliana Torrini Davídsdóttir urodziła się 16 maja 1977 roku. Jest pół-Włoszką, pół-Islandką. Wychowywała się w bardzo spokojnej okolicy, jednocześnie często pojawiała się w drugim co do wielkości mieście w Islandii, miejscowości Kópavogur. Dzieciństwo to dla Emiliany beztroski czas spędzany z ukochaną babcią, ale również nauka śpiewu. Już w wieku 7 lat stawiała pierwsze kroki na drodze do kariery muzycznej. Jej przygoda z muzyką zaczęła się od śpiewu sopranowego w chórze, szkoły operowej (uczęszczała do niej od 15. roku życia) i&#8230; MTV. Rodzina Torrinich była jedną z pierwszych w okolicy, której udało się odbierać to muzyczne okno na świat. Młoda Emiliana chętnie dzieliła się swoimi odkryciami nagrywanymi na kasety przez całe noce. Jako 17-latka wygrała konkurs Söngkeppni framhaldsskólanna dla młodych talentów dzięki porywającemu wykonaniu &#8220;I Will Survive&#8221; Glorii Gaynor.</p>
<p>Początkująca wokalistka opuściła restaurację ojca, w której pracowała jako kelnerka, aby spróbować swych sił w zespole. W 1994 roku w Islandii ukazała się płyta &#8220;Spoon&#8221; zespołu Emiliany o tej samej nazwie. Jak sama przyznaje, praca w takim projekcie okazał się zbyt frustrująca. &#8220;Zawsze musiałam dążyć do kompromisu. Nie lubię, gdy ludzie twierdzą, że powinnam coś zrobić tak a nie inaczej&#8221;, wspomina. Torrini postanowiła przypomnieć o sobie już w następnym roku, tym razem albumem sygnowanym jej imieniem i nazwiskiem pt. &#8220;Crouçie D&#8217;ou La&#8221;. Zarówno ten krążek, jak i wydany w 1996 r. &#8220;Merman&#8221; obecnie nie są już dostępne na rynku. Sama Emiliana przyznaje, że jej wcześniejsze płyty nie stanowią żadnego powodu do dumy, dlatego strasznie się irytuje, gdy przy okazji każdej kolejnej wizyty w rodzinnym domu, jej mama z namaszczeniem wyciąga egzemplarz &#8220;Crouçie D&#8217;ou La&#8221;. To, co stanowi zawartość obu płyt, to mieszanka popu i bluesa w postaci kilku autorskich kompozycji śpiewanych przez Emilianę w różnych knajpkach, jak również coverów Van Morrisona, Joni Mitchell czy Steviego Wondera. Ostatnim muzycznym epizodem na rodzimej ziemi była krótka współpraca z właśnie rozkręcającym się kolektywem GusGus. Efekty tej kolaboracji usłyszeć możemy na debiutanckiej płycie projektu &#8220;Polydistortion&#8221;. Torrini wykonuje m.in. utwór &#8220;Why?&#8221;, po który zdarza jej się sięgnąć w trakcie występów na żywo.</p>
<p>Ciężko ujarzmić taki żywioł jak Emiliana. Pełna sprzeczności i różnych zachcianek Islandka tak wspomina czas przed opuszczeniem swojej ojczyzny: &#8220;Chciałam przeprowadzić się do Indii i nauczyć się tam klasycznych technik, potem wyjechać do Bułgarii, być cyganką, nie ustawać w podróży i nauczyć się nowych sposobów śpiewania, ale zamiast tego przyjechałam do Anglii i nagrałam płytę pop&#8221;. Z tym popem to mała przesada. Jej światowy debiut jest bardzo przebojowy, ale sama Emiliana znalazła właściwsze określenie swojej muzyki jako elektroniki w wydaniu trippoppin&#8217;. Album &#8220;Love in the Time of Science&#8221; wyprodukowany przez Rolanda Orzabala z formacji Tears For Fears ukazał się w roku 1999. Tytuł nawiązywać ma do książki Gabriela Garcíi Márqueza &#8220;Love in the Time of Cholera&#8221; (&#8220;Miłość w czasach zarazy&#8221;). Elektronika serwowana przez duet Torrini &#38; Orzabal bardzo przypadła do gustu publiczności, a media chętnie prezentowały kolejne piosenki pochodzące z płyty. Dziennikarze nie mogli się powstrzymać od porównań ze święcącą wówczas triumfy inną islandzką gwiazdą, Björk. Wystarczy jednak wsłuchać się w takie single jak &#8220;To Be Free&#8221; czy &#8220;Unemployed In Summertime&#8221;, aby wychwycić niepowtarzalny styl piosenkarki, którego nie ma sensu porównywać do twórczości innych artystek.</p>
<p>Po ogromnym sukcesie wydawniczym Emiliana nie mogła zrobić nic innego jak wyruszyć w trasę. Na szczęście Islandka uwielbia występy na żywo i, gdyby tylko była taka możliwość, mogłaby dawać recital każdego wieczora do końca swojego życia. Wokalistka w trakcie długiej trasy promocyjnej po Europie prezentowała swój materiał na wielu festiwalach, a także w słynnej Royal Albert Hall, gdzie supportowała Stinga. Nigdy wcześniej nie występowała przed tak dużą publicznością (10 000 zebranych). Ponadto na swoim koncie Emiliana ma wspólne tournee z Moby&#8217;m, Tricky&#8217;m i Dido.</p>
<p>W trakcie przerwy między regularnymi krążkami Emiliana bynajmniej nie próżnowała. Na wydanym w roku milenijnym &#8220;Rarities&#8221; pojawiła się kompozycja &#8220;If You Go Away&#8221; &#8211; odmieniona wersja najsłynniejszej piosenki Jacquesa Brela &#8220;Ne Me Quitte Pas&#8221;. Rok 2002 przyniósł kolejne 2 ważne epizody w karierze wokalistki. Pierwszym z nich było wykonanie piosenki &#8220;Gollum&#8217;s Song&#8221; do filmu Petera Jacksona &#8220;Władca pierścieni: Dwie wieże&#8221; (wcześniej taką propozycję przedłożono Björk). Drugi to z kolei współpraca z fenomenalnym duetem Thievery Corporation w trakcie sesji nagraniowej do &#8220;The Richest Man in Babylon&#8221;. Rok później Emiliana Torrini napisała 2 piosenki dla Kylie Minogue, które znalazły się na płycie &#8220;Body Language&#8221;. Za produkcję &#8220;Slow&#8221; w duecie z Mr. Dan Islandka wywalczyła nawet nominację do nagrody Grammy. Po tym intensywnym okresie przyszedł czas na przeprowadzkę do Brighton i zbieranie materiału na nowy album.</p>
<p>Kolejna odsłona muzyki tworzonej przez Torrini miała być &#8220;bliższa dokonaniom Nicka Drake&#8217;a i Jolie Holland niż Portishead czy Goldfrapp&#8221;. Wiązało się to z odstawieniem do kąta programatorów i syntezatorów na rzecz klasycznego instrumentarium. Do prac nad &#8220;Fisherman&#8217;s Woman&#8221; Emiliana zaprosiła perkusistów: Samuliego Kosikinen i Pharoah S. Russella, a także pianistę Juliana Josepha oraz Dana Carey&#8217;a grającego m.in. na gitarze. Płyta ukazała się w 2005 roku i stanowi zbiór 12 nastrojowych, spokojnych akustycznych piosenek opowiadających o stracie, jakiej doświadczamy, gdy tracimy kogoś bliskiego. Emiliana wyznaje, że nie potrafi tworzyć muzyki tylko i wyłącznie smutnej, dlatego przy całym tym wyciszeniu na jej kolejnym krążku nie brakuje bardziej radosnych momentów. Wśród wielu ślicznych kompozycji znajdują się single &#8220;Lifesaver&#8221;, &#8220;Sunny Road&#8221; oraz &#8220;Heartstopper&#8221;. Tą folkową odskocznię doceniło gremium przyznające islandzkie nagrody muzyczne, wyróżniając Emilianę w kategoriach &#8216;piosenkarka roku&#8217;, &#8216;album pop&#8217; oraz za &#8216;teledysk&#8217; do &#8220;Sunny Road&#8221;. Video stworzone dla &#8220;Heartstopper&#8221; zdobyło z kolei nagrodę publiczności na 13. Międzynarodowym Festiwalu Filmów Animowanych w Stuttgarcie.</p>
<p>Współpraca z Danem Careyem okazała się na tyle inspirująca, że Emiliana zdecydowała się zaprosić go do stworzenia kolejnej płyty. &#8220;Kiedy Dan zagra cokolwiek ja od razu widzę panoramę tego, co chcę zaśpiewać. Zawsze śmiejemy się i wpadamy na szalone pomysły (&#8230;) Ludzie poszukują swojego muzycznego partnera przez całe życie, a ja właśnie znalazłam swojego&#8221;, opowiada artystka. Przyznaje się również do inspiracji rodzinną Islandią: jej aurą, krajobrazami i mieszkańcami. Wysiłki Emiliany zwieńczył album &#8220;Me and Armini&#8221;, który zwiastował singiel o takim samym tytule jak płyta oraz kompozycja &#8220;Big Jumps&#8221;. Całość posiada przyjemne popowe zacięcie i nieco odbiega od poprzedniej, bardziej nastrojowej płyty. Największą furorę wśród fanów Islandki zrobiła szalona piosenka &#8220;Jungle Drum&#8221; z nie mniej zakręconym teledyskiem. W ramach trasy koncertowej promującej ostatnie wydawnictwo Torrini po raz pierwszy odwiedziła Polskę, dając niezapomniany koncert na gdyńskim Open&#8217;erze.</p>
<p align="right"><em>Rafał Maćkowski</em></p>
<p>dyskografia:<br />
Spoon (1994)<br />
Crouçie D&#8217;ou La (1995)<br />
Merman (1996)<br />
Love in the Time of Science (1999)<br />
Rarities (2000)<br />
Fisherman&#8217;s Woman (2005)<br />
Me and Armini (2008)<br />
oficjalna strona internetowa: <a href="http://www.emilianatorrini.com/" target="_blank">www.emilianatorrini.com</a><br />
MySpace: <a href="http://www.myspace.com/emilianatorrini" target="_blank">www.myspace.com/emilianatorrini</a></p>
<div id="_mcePaste" style="overflow:hidden;position:absolute;left:-10000px;top:1501px;width:1px;height:1px;"><span style="font-family:Arial;font-size:x-small;">Współpraca z Danem Careyem okazała się na tyle  inspirująca, że Emiliana zdecydowała się zaprosić go do stworzenia kolejnej  płyty. &#8220;Kiedy Dan zagra cokolwiek ja od razu widzę panoramę tego, co chcę  zaśpiewać. Zawsze śmiejemy się i wpadamy na szalone pomysły (&#8230;) Ludzie  poszukują swojego muzycznego partnera przez całe życie, a ja właśnie znalazłam  swojego&#8221;, opowiada artystka. Przyznaje się również do inspiracji rodzinną  Islandią: jej aurą, krajobrazami i mieszkańcami. Wysiłki Emiliany zwieńczył  album &#8220;Me and Armini&#8221;, który zwiastował singiel o takim samym tytule jak płyta  oraz kompozycja &#8220;Big Jumps&#8221;. Całość posiada przyjemne popowe zacięcie i nieco  odbiega od poprzedniej, bardziej nastrojowej płyty. Największą furorę wśród  fanów Islandki zrobiła szalona piosenka &#8220;Jungle Drum&#8221; z nie mniej zakręconym  teledyskiem. W ramach trasy koncertowej promującej ostatnie wydawnictwo Torrini  po raz pierwszy odwiedziła Polskę, dając niezapomniany koncert na gdyńskim  Open&#8217;erze.</span></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Emiliana Torrini "Fisherman's Woman"]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/07/06/386/</link>
<pubDate>Mon, 06 Jul 2009 20:46:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>jmj</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/07/06/386/</guid>
<description><![CDATA[Jakiś czas temu natrafiłem na „Tuna Fish” w wersji akustycznej i od razu pomyślałem, że fajnie byłob]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="alignleft size-full wp-image-281" style="margin:2px;" title="emiliana-fisherman" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/07/emiliana-fisherman.jpg" alt="emiliana-fisherman" width="100" height="100" />Jakiś czas temu natrafiłem na „Tuna Fish” w wersji akustycznej i od razu pomyślałem, że fajnie byłoby usłyszeć Emilianę właśnie w takim repertuarze. I ani się obejrzałem, a jakaś nadprzyrodzona siła podsunęła piosenkarce pomysł na nagranie płyty właśnie w takiej konwencji&#8230; Czyżby „Telepathy”? <!--more--><br />
To już czwarty krążek w dorobku płytowym Emiliany, której sławę przyniosła jednak dopiero trzecia płyta zatytułowana „Love In The Time Of Science” – pełna świeżości i bardzo przebojowych, ale jednocześnie przemyślanych kompozycji krążących między bardzo bardzo alternatywnym popem i trip-hopem. Stworzyła album, który musi się (chociaż w maleńkim stopniu) podobać. Czas przed wydaniem nowego materiału wypełniły Emilianie liczne kolaboracje, pojawiła się m.in. w towarzystwie panów z Thievery Corporation i Paul’a Oakenfolda. A potem przyszedł rok 2004: najpierw informacja o „Fisherman’s Woman”, a potem o limitowanej edycji singla „Lifesaver”. I wreszcie sama płyta: rarytasik i bardzo smaczne danie, które jest jednak o wiele bardziej wymagające niż cokolwiek, co dotychczas artystka prezentowała.</p>
<p>Torrini postawiła na gitary o bardzo lekkim brzmieniu. To założenie realizuje z nieugiętą konsekwencją. Pielęgnuje dziecięce akcenty swojej barwy jak jeszcze w żadnym z nagranych wcześniej numerów i wyśpiewuje mniej lub bardziej pogodne ballady, a może nawet kołysanki – nie ukrywam, ze płyty najprzyjemniej słucha się właśnie wieczorową porą. Stonowane aranżacje mają swoje smaczki, kolejne utwory płyną ospale, niepewnie, czasem wręcz smutno. Jednak dzięki pierwszym kompozycjom początek uroczo podskakuje i uśmiecha się do słuchaczy. Dopiero potem przychodzi bardzo ważny przystanek: „Lifesaver” – pełen zgrzytów, szmerów, szumów, do których dołącza głos Emiliany. Czy słowo „pięknie” wystarczy? Tak, jest w sam raz. Kolejne kompozycje trzymają poziom. Jest to o tyle zaskakujące, że urok każdej z nich tkwi w ich oszczędności. Melancholią tchną z kolei „Fisherman’s Woman” i następujące po niej „Thinking Out Loud”. Jest sennie, momentami nawet bardzo, kompozycje czasem zlewają się, ale mimo to cała płyta strasznie mi się spodobała.</p>
<p>Postawmy sobie pytanie: Komu takie granie mogłoby przypaść do gustu? Myślę, że nawet odpowiedź „Każdemu fanowi” mogłaby nieść ze sobą pewne ryzyko. To bardzo piękna i senna akustyczna produkcja trip-hopowej piosenkarki. Brzmi nieco dziwnie, bo musimy przyznać, że konwencja, w jakiej u trzymane są utwory, nieco nas zaskoczyła. Jak dla mnie bardzo pozytywnie. To samo powinien powiedzieć każdy, kto nie tyle ziewa na widok kolejnych elektronicznych produkcji, ale czasem potrzebuje pewnej odskoczni.</p>
<p>Czy ta płyta jest trudna? Nie, to po prostu dojrzały zwrot w zupełnie inne muzyczne rejony, odwrót od nowoczesnej elektroniki na rzecz klasycznych brzmień gitarowych&#8230; Ta akustyczna magia nadaje całości pięknej ulotności ptasiego piórka, wiatru czy przypływających i odpływających fal. To taka muszelka, pocztówka znad morza, opadły listek, urokliwy i wyszeptany prezent. „Fisherman’s Woman” nie stanie się pewnie moim ukochanym albumem niezależnie, czy będę go słuchał w pustej poczekalni, czy w przetłoczonym autobusie, bo wymaga odpowiedniego nastroju, jest specyficzny i potrzebuje specyficznych warunków. Kominek. Wiatr za oknem. I pełno marzeń. Słuchajmy tej płyty, gdy chcemy wypłynąć w rejs po spokojnym morzu. Zapewne, gdy wrócimy z tej podróży, z uśmiechem na twarzy będziemy mogli powiedzieć: „Today Has Been OK.”.</p>
<p>Rafał Maćkowski (el.greco)</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Black Hole Sun - Soundgarden]]></title>
<link>http://dzwiekimuzyki.wordpress.com/2009/05/25/black-hole-sun-soundgarden/</link>
<pubDate>Mon, 25 May 2009 14:31:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Cube</dc:creator>
<guid>http://dzwiekimuzyki.wordpress.com/2009/05/25/black-hole-sun-soundgarden/</guid>
<description><![CDATA[Dziś będzie nieco depresyjnie. Ale nie dlatego, że mam doła, czy coś w tym stylu &#8211; nic z tych ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="alignleft" title="Fragment teledysku do Black Hole Sun" src="http://marcodipasquale.files.wordpress.com/2008/02/black_hole_sun.jpg?w=480&#038;h=362" alt="" width="480" height="362" />Dziś będzie nieco depresyjnie. Ale nie dlatego, że mam doła, czy coś w tym stylu &#8211; nic z tych rzeczy. Pogoda dopisuje, czuję się dobrze i jestem generalnie zadowolony z życia. Dlaczego więc piszę o &#8220;Black Hole Sun&#8221;? Wszystko przez moją żonę <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Poprosiła mnie wczoraj, żebym póścił jej ten utwór i siedzi mi w głowie od tamtego czasu&#8230;<!--more--></p>
<p>Zwłaszcza w wersji akustycznej w wykonaniu <a title="Chris Cornell w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Chris_Cornell" target="_blank">Chrisa Cornella</a> &#8211; byłego wokalisty <a title="Soundgarden w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Soundgarden" target="_blank">Soundgarden</a>, który ostatnio zasłynął utworem <a title="You Know My Name w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/You_Know_My_Name" target="_blank">&#8220;You Know My Name&#8221;</a> z filmu o Bondzie zatytułowanym <a title="Casino Royale w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Casino_Royale_(film_2006)" target="_blank">&#8220;Casino Royale&#8221;</a>. Oto ona:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/ltc5EsuyBh4&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/ltc5EsuyBh4&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>To jest sztuka &#8211; zaaranżować utwór rockowy na akustyka tak, żeby nie stracił na uroku.</p>
<p>Dla mnie, Black Hole Sun jest jednym z najlepszych utworów kapel <a title="Grunge w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Grunge" target="_blank">grunge&#8217;owych</a>. Lekko psychodeliczny w zwrotkach i pełen mocy w refrenie. No i ten teledysk:</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/qiSkyEyBczU&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/qiSkyEyBczU&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>Niezła jazda, prawda? Szkoda tylko, że Soundgarden to zespół w zasadzie tylko tego jednego przeboju. Choć nagrali 6 albumów (w tym jeden z utworami z singli), zapamiętani zostaną jako wykonawcy &#8220;Black Hole Sun&#8221;. A czasami nawet i to nie, bo jestem przekonany, że jest wiele osób, które kojarzy kawałek, ale nie zespół, który go gra.</p>
<p>Z muzyką grunge to w ogóle była ciekawa sprawa. Pojawiła się, narobiła szumu i zniknęła. Pewnie, <a title="Pearl Jam w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pearl_Jam" target="_blank">Pearl Jam</a> jeszcze się trzyma. <a title="Silverchair w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Silverchair" target="_blank">Silverchair</a> nie koncertują, ale oficjalnie nie zakończyli działalności. Ale, pomimo tego, nie ma już tej mocy i energii, która powodowała, że na początku lat 90. tłumy muzyków emigrowały do <a title="Seattle w Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Seattle" target="_blank">Seattle</a>, do mekki grunge&#8217;u.</p>
<p>A szkoda, bo dla mnie ta muzyka ma niesamowity magnetyzm. Jest energetyczna, ostra, &#8220;brudna&#8221; i &#8220;chropowata&#8221;. Taki rock na sterydach <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  A poza tym wielu z jej wykonawców naprawdę buntowało się z przekonania. Nawet jeżeli się z nimi nie zgadzam, to szanuję ich wiarę i przekonania. Troche brakuje mi takiego ruchu w muzyce w XXI wieku. Ale z drugiej strony dopiero 9 lat za nami. Do końca stulecia jeszcze sporo czasu. No i zawsze można posłuchać starych nagrań Nirvany, Soundgarden czy Pearl Jamu. To kawał dobrej muzyki!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lipy nie było - był Lipali!]]></title>
<link>http://koncertowy.wordpress.com/2009/02/01/lipy-nie-bylo-byl-lipali/</link>
<pubDate>Sun, 01 Feb 2009 19:00:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>MeeHau</dc:creator>
<guid>http://koncertowy.wordpress.com/2009/02/01/lipy-nie-bylo-byl-lipali/</guid>
<description><![CDATA[Prawdę mówiąc długo zastanawiałem się, czy wybrać się na ten koncert. Kilka nakładających się na sie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;"><strong>P</strong>rawdę mówiąc długo zastanawiałem się, czy wybrać się na ten koncert. Kilka nakładających się na siebie czynników działało odstraszająco i tak naprawdę ostatnie chwile oraz tak zwany rzut na taśmę spowodował, że w niedzielny wieczór znalazłem się w okolicach Gumowej Róży, która skusiła mnie swoją ofertą muzyczno – artystyczną. Głównym powodem chwilowego zawahania była moja obecność na poprzednim występie artysty, od którego przecież nie minęło tak wiele czasu. Co prawda nieco inny był skład, troszkę różna muzyka, odrobinę inne miejsce, ale w zasadzie koncert to koncert, czym może się różnić jedno show od drugiego?</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>W</strong>padając parę chwil po 20 nie spodziewałem się kolejki osób… które odprawiono z kwitkiem. Najwyraźniej zainteresowanie przerosło możliwości pojemnościowe miejsca. A potwierdzenie mojej teorii nadeszło po chwili, kiedy to przebijając się przez tłum utknąłem daleko od sceny i poza możliwością podziwiania co na niej. Na szczęście ze wszystkich zmysłów najprzydatniejszy przy kontemplowaniu muzyki jest słuch. A jako że słuch mam dobry, a małżowiny uszne całkiem zgrabne, to po chwili nie dłuższej niż przekartkowanie „Beniowskiego”, dałem się porwać triu, które przyciągnęło w kazamaty wrocławskiej Gumowej Róży wszystkich spragnionych i głodnych.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>S</strong>am koncert, mimo spartańskich warunków; braku wentylacji, niemożności ujrzenia niczego na scenie i nieco zbyt natarczywej perkusji, był naprawdę rewelacyjny. Głos niósł się mocny i potężny, co jest o tyle ciekawym zjawiskiem medycznym, iż pan Tomasz tłumaczył się niedyspozycją gardłową związaną z grypą. Gdyby tak brzmiał mój wokal podczas choroby, to podejmowałbym cotygodniowe próby zarażenia się wirusem podczas przejazdów komunikacją miejską. Czyste i dźwięczne dźwięki wydobywane z gitary miło korespondowały z pulsującym, acz nieco za mocno schowanym i zlewającym się z perkusją, basem. Ale rozumiem, że to wina specyficznej akustyki miejsca a nie umiejętności, których odmówić żadnemu członkowi zespołu nie można.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>I</strong>dea akustycznego plumkania nie jest nowa i oryginalna, lecz rozegrana i podana w inteligentny sposób może wnieść coś ożywczego i odmiennego od „standardowego” koncertu. Jednocześnie nie muszą to być konstrukcje – molochy na kilkadziesiąt osób, na którym Katarzyna Nosowska i zespół Hey zbudowali swój koncept „bez prądu”.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>Z</strong>espół nie rozszerzył swojego składu i wystąpił jak zwykle jako trio. Dostaliśmy za to dawkę ciekawych i zróżnicowanych coverów. Pojawiła się, powodując zimne ciarki w okolicach lędźwiowych, republikańska „Biała flaga”. Został też wbity zdecydowanie acz nieco łagodniej niż w wersji oryginalnej „Nóż”. Do tego zaserwowana mieszanka utworów z potężnym, mimo że nieco ugładzonym ze względu na formę koncertu, utworem „Barykady” na czele.</p>
<p style="text-align:justify;"><strong>M</strong>imo duchoty i istnego stanu oblężenia nie można zbyt wielu negatywnych słów wypowiedzieć czy napisać. Bezpretensjonalne teksty idealnie pasują do warunków wokalnych Lipy, który podporządkowuje im swoją muzykę. Drapieżną, ostrą i bardzo słabo reprezentowaną w Polsce. Ucieczka do przodu, jaką wykonał odchodząc kompozycyjnie i aranżacyjnie od tego co reprezentowało Illusion, może być tylko godna pochwały. Niewielu mamy takich artystów. Tym bardziej cieszy, że unikają sztampy i potrafią nadal czymś zaskakiwać.</p>
<p><strong>Lipali &#8211; 1 lutego &#8211; Gumowa Róża &#8211; Wrocław</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[KSU. Akustycznie 2008 ]]></title>
<link>http://prz3mo.wordpress.com/2008/11/15/ksu-akustycznie-2008/</link>
<pubDate>Sat, 15 Nov 2008 14:19:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>prz3mo</dc:creator>
<guid>http://prz3mo.wordpress.com/2008/11/15/ksu-akustycznie-2008/</guid>
<description><![CDATA[Cześć Wam. W tym poście opowiem troszkę o nowym krążku zespołu ksu. Płyta ta nagrana została specjal]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Cześć Wam. W tym poście opowiem troszkę o nowym krążku zespołu ksu. Płyta ta nagrana została specjalnie na 30-sto lecie zespołu. Ksu do nagrania zaprosiło też znane gwiazdy polskiego show-biznesu takie jak Andrzej Grabowski, czy Małgorzata Ostrowska. Na &#8220;akustycznie 2008&#8243; nie zabrakło też skrzypiec! Ksu zagrało też niektóre kawałki w charakterze folklorowo-akustucznej. Wydaje mi się że ksu odbiegło troszkę od rock &#38; rolla, a przybliżyło się do troszeczkę brzydko mówiąc &#8220;babskiej&#8221; muzyki. Nie wiem jak Wam ale mi się to nie podoba</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sylvain Chauveau - "Nuage"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2008/03/10/sylvain-chauveau-nuage/</link>
<pubDate>Sun, 09 Mar 2008 23:57:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2008/03/10/sylvain-chauveau-nuage/</guid>
<description><![CDATA[Czasami zdarza się trafić na ścieżkę dźwiękową, która dalece wyrasta poza kadr samego filmu. Francuz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img ALIGN="left" HEIGHT="150" WIDTH="200" BORDER="0" SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2008/03/nowy-1.jpg" />Czasami zdarza się trafić na ścieżkę dźwiękową, która dalece wyrasta poza kadr samego filmu. Francuz Sylvian Chauveau komponuje ten własnie rodzaj muzyki. Nie tak dawno ukazał się jego soundtrack do dramatu &#8220;Nuage&#8221; Sebastiena Betbedera. Myślę, że na podstawie tego albumu, można intuicyjnie zrekonstruować fabułę samego filmu. Kobieta i mężczyzna, półmroczna miłość, tajemnica, tęsknota, samotność? Sylvian Chauveau podkreśla klawisze i instrumenty smyczkowe subtelnymi interwencjami elektroniki i syntezatorów. Stąd też nie bez powodu kilka lat temu Chauveau wraz z zespołem występował jako support podczas trasy koncertowej Sigur Ros. Tak jak Islandczycy, Chauveau próbuje dopowiedzieć muzyką to, co wykracza poza możliwości słowa i obrazu. Z jedną różnicą. Przy Sigur Ros można wziąć głęboki oddech pieczołowicie konstruowaną, wolną i otwartą przestrzenią. Tymczasem wszystko, co dzieje się u Chauveau, dzieje się przede wszystkim w głowie słuchacza. Buduje przestrzeń nieco bardziej klaustrofobiczną, co nie oznacza, że czymkolwiek ograniczoną.</p>
<p><strong>Strona oficjalna:</strong> <a HREF="http://www.sylvainchauveau.net">www.sylvainchauveau.net</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;L&#8217;Orée Du Bois&#8221;:</strong> <a HREF="http://rapidshare.com/files/98327339/09._LOree_du_Bois.mp3.html">rapidshare</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[The Bowmans - "On The Road"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2008/02/07/the-bowmans-on-the-road/</link>
<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 23:10:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2008/02/07/the-bowmans-on-the-road/</guid>
<description><![CDATA[Gdzieś w połowie drogi między Cat Power a CocoRosie odnalazłem skromne i śliczne bliźniaczki Bowman.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img ALIGN="left" HEIGHT="150" WIDTH="200" BORDER="0" SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2008/02/bowman.jpg" />Gdzieś w połowie drogi między Cat Power a CocoRosie odnalazłem skromne i śliczne bliźniaczki Bowman. Zanim siostry Sarah i Claire wtopiły się w artystyczną bohemę Nowego Jorku, w rodzinnym domu dostały porządną lekcję historii amerykańskiej muzyki. Gospel, country, folk, bluegrass. Rdzenne rytmy czarnej i białej Ameryki wyczytać można teraz między wierszami ich twórczości oznakowanej jako The Bowmans. Jeżeli to &#8211; jak mówią szufladki &#8211; anti-folk, to jest to najbardziej folkowy anti-folk jaki poznałem. Harmonijka ustna, wiolonczela, klawisze, miękki, aimee-mannowy wokal, a w dalekim tle liczne zabawki-przeszkadzajki. A i tak siostry Bowman najbardziej dają się lubić za szczerą radość z najmniejszych życiowych przyjemności oraz pogodny dystans do porażek i innych złośliwości rzeczy martwych.</p>
<p><strong>MySpace:</strong>  <a HREF="http://www.myspace.com/thebowmans">http://www.myspace.com/thebowmans</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;On The Road&#8221;</strong>: <a HREF="http://rapidshare.com/files/89738536/The_Bowmans_-_On_The_Road.mp3.html">rapidshare</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ivy League - "London Bridges"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/16/ivy-league-london-bridges/</link>
<pubDate>Tue, 16 Oct 2007 19:39:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/16/ivy-league-london-bridges/</guid>
<description><![CDATA[Alex i Ryland to Ivy League. Ivy League to Belle and Sebastian w okrojonej wersji. Tak najkrócej moż]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img ALIGN="left" BORDER="0" SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/10/ivyleague.jpg" />Alex i Ryland to Ivy League. Ivy League to Belle and Sebastian w okrojonej wersji. Tak najkrócej można opowiedzieć o twórczości Ivy League. Za czasów licealnych chłopcy grywali w garażowych zespołach, lecz nie znaleźli tam miejsca dla siebie. Dopiero po ośmiu latach od ukończenia ogólniaka dorośli do założenia własnego projektu. Z ich pomysłów narodził się kojący akustyczny pop, który zamiast usypiać, pobudza do życia i napawa optymizmem. Nie jest to chemia Prozacu, lecz naturalne ziółka parzone na uspokojenie: gładkie, miękkie wokale, stateczne i rytmiczne gitary oraz pieczołowicie zaaranżowane klawisze. Debiutancki album Ivy League ukaże się w pierwszej połowie przyszłego roku nakładem Twentyseven Records.</p>
<p><strong>MySpace</strong>: <a HREF="http://www.myspace.com/ivyleagueonline">www.myspace.com/ivyleagueonline</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;London Bridges&#8221;</strong>: <a HREF="http://www.box.net/shared/static/fu695qz9rl.mp3">box.net</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[House Of Brothers - "Deadman"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/14/house-of-brothers-deadman/</link>
<pubDate>Sun, 14 Oct 2007 11:40:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/14/house-of-brothers-deadman/</guid>
<description><![CDATA[Dla tej formacji warto odłożyć na bok nagrania Fionna Regana i Damiena Rice&#8217;a. Za House Of Bro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/10/l_0dc37ed655990f65eaf35c388a4142231.jpg" BORDER="0" WIDTH="200" HEIGHT="150" ALIGN="left" />Dla tej formacji warto odłożyć na bok nagrania Fionna Regana i Damiena Rice&#8217;a. Za House Of Brothers odpowiada Andrew Jackson, były członek eksperymentalnego Murder Of Rosa Luxemburg. Ta niezwykła metamorfoza to stumilowy skok jakościowy i gatunkowy. Piosenki House Of Brothers prowadzi za rękę duch Elliotta Smitha. Uwodzicielskie, subtelne dźwięki pianina i delikatnie przeszywająca je gitara są doskonałym tłem dla snucia opowieści o kochankach, filozofach i samotnych nocach spędzonych przy barowej popielniczce. Autorski talent nadszedł z najmniej oczekiwanej strony. House Of Brothers supportował ostatnio Howling Bells i Jacka Penate. Rok 2008 z pewnością przyniesie jego debiutancki krążek.</p>
<p><strong>MySpace:</strong> <a HREF="http://www.myspace.com/houseofbrothers">www.myspace.com/houseofbrothers</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;Deadman&#8221;</strong>: <a HREF="http://www.bsmrocks.com/mp3/houseofbrothers-deadman.mp3">bsmrocks.com</a><br />
<!-- b15f89691994bd6a4e10726573e6a8f9 --></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ruth Theodore - "Worm Food"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/12/ruth-theodore-worm-food/</link>
<pubDate>Fri, 12 Oct 2007 14:59:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/12/ruth-theodore-worm-food/</guid>
<description><![CDATA[Wiolonczela, kontrabas, mandolina, akordeon, klarnet, pekrusja i gitara akustyczna, ale przede wszys]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img ALIGN="left" HEIGHT="150" WIDTH="200" BORDER="0" SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/10/ruth.jpg" />Wiolonczela, kontrabas, mandolina, akordeon, klarnet, pekrusja i gitara akustyczna, ale przede wszystkim &#8211; ona. Pochodząca z londyńskiego tygla Ruth Theodore uprawia nowoczesny i kosmopolityczny folk.  Na krążku &#8220;Worm Food&#8221; tradycyjne muzykowanie z Europy wschodniej artystka przedstawia na tle nieciekawego pejzażu współczesnego miasta z betonu. Zderzenie jest efektowne. Ruth jako autorka tekstów jest odważna jak Peaches i zaangażowana jak Patti Smith. Jej dziewczęcy wokal gładko stapia się z rytmicznie podrywanymi strunami, smyczkowymi wstawkami i&#8230; dzwoneczkami kuchenek mikrofalowych. New weird Europe?</p>
<p><strong>MySpace:</strong> <a HREF="http://www.myspace.com/ruththeodore">www.myspace.com/ruththeodore</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;Overexpanding&#8221;</strong>: <a HREF="http://rapidshare.com/files/62055475/Ruth_Theodore_-_Overexpanding.mp3.html">rapidshare</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jack Peñate - "Matinee"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/10/jack-penate-matinee/</link>
<pubDate>Wed, 10 Oct 2007 17:55:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/10/jack-penate-matinee/</guid>
<description><![CDATA[Penate nie jest kolejnym zapakowanym w ciepły sweter chłopakiem z gitarą, wyciskającym ostatnie soki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/10/jackpenate.jpg" BORDER="0" ALIGN="left" />Penate nie jest kolejnym zapakowanym w ciepły sweter chłopakiem z gitarą, wyciskającym ostatnie soki ze swojego elektroakustyka. Koncety tego młodego londyńczyka to energetyczne reminescencje młodego Elvisa Costello. Jego styl jest eklektyczny i otwarty. Penate w pomysłowy i inteligentny sposób ujmuje prostotę rdzennego rock&#8217;n'rolla i rytmów ska, jak i stonowaną zachodnią piosenkę autorską. Debituancki krążek (&#8220;Matinee&#8221;) to zbiór najbardziej wiosennych i słonecznych nagrań tej jesieni. Jose Goznalez to przy nim anemiczny introweryk, a Damien Rice zagubiony romantyk.</p>
<p><strong>MySpace:</strong> <a HREF="http://www.myspace.com/jackpenate">www.myspace.com/jackpenate</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;Torn On The Platform&#8221;:</strong> <a HREF="http://rapidshare.com/files/61611928/01_Torn_on_the_Platform.mp3.html">rapidshare</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Taken By Trees - "Open Field"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/08/taken-by-trees-open-field/</link>
<pubDate>Mon, 08 Oct 2007 15:46:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/08/taken-by-trees-open-field/</guid>
<description><![CDATA[Panią, ukrywającą się za Taken By Trees, znamy już min. ze szwedzkiego The Concretes. Ostatnio Victo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/10/taken_by_trees.jpg" BORDER="0" WIDTH="200" HEIGHT="150" ALIGN="left" />Panią, ukrywającą się za Taken By Trees, znamy już min. ze szwedzkiego The Concretes. Ostatnio Victoria Bergsman zabłysnęła też występując gościnnie na płycie Peter, Bjorn and John (w &#8220;Young Folks&#8221;). Nadszedł czas na debiut solowy. Podziękujmy Victorii za tę wielką i odważną decyzję. Na albumie &#8220;Open Field&#8221; udało się jej w pełni wyeksponować swój największy atut: rozmarzony, ale jednocześnie bardzo mocny i przykłuwający zmysły głos. Choć skromnie i akustycznie, to jednak magicznie &#8211; projekt Taken By Trees potwierdza pozycję Victorii na scenie indie-popowych solistek.</p>
<p><strong>WWW</strong>: <a HREF="http://www.takenbytrees.com">www.takenbytrees.com</a><br />
<strong>MySpace:</strong> <a HREF="http://www.myspace.com/takenbytrees">www.myspace.com/takenbytreesmusic</a><br />
<strong>Stream &#8220;Julia&#8221;</strong>: <a HREF="http://www.takenbytrees.com/music/">strona oficjalna</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Julia Marcell - "Jack The Ripoff"]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/05/julia-marcell-jack-the-ripoff/</link>
<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 16:36:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/10/05/julia-marcell-jack-the-ripoff/</guid>
<description><![CDATA[Julia Marcell to brakujące ogniwo między Reginą Spektor a The Dresden Dolls. Ta samotna pianistka po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img ALIGN="left" BORDER="0" SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/10/juliamarcell-01.jpg" />Julia Marcell to brakujące ogniwo między Reginą Spektor a The Dresden Dolls. Ta samotna pianistka potrafi wydobyć z siebie całe gamy emocji i ubrać je w formę przystępnych autorskich piosenek. Nie jest to jednak kolejna smętna pani z polskich estrad. Julia Marcell już w przedwiośniu swojej kariery stała się przełomową postacią dla polskiej muzyki rozrywkowej. Dlaczego? Odsyłam do jej oficjalnej strony. Teraz czas wysłać Julię w świat, gdzie &#8211; przynajmniej na razie &#8211; będzie o wiele lepiej zrozumiana.</p>
<p><strong> WWW</strong>: <a HREF="http://www.juliamarcell.com">www.juliamarcell.com</a><br />
<strong>MySpace:</strong> <a HREF="http://www.myspace.com/juliamarcell">www.myspace.com/juliamarcell</a><br />
<strong>Mp3 &#8220;Jack The Ripoff&#8221;</strong> :<a HREF="http://www.juliamarcell.com/pl/index.php?nani=muzyka"> strona oficjalna</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bowerbirds - Hymn For a Dark Horse]]></title>
<link>http://ekspress.wordpress.com/2007/09/13/bowerbirds-hymn-for-a-dark-horse/</link>
<pubDate>Thu, 13 Sep 2007 19:48:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>panicz</dc:creator>
<guid>http://ekspress.wordpress.com/2007/09/13/bowerbirds-hymn-for-a-dark-horse/</guid>
<description><![CDATA[Akustycznie, łagodnie, cicho. Bowerbirds nie narzucają się słuchaczowi. Pozwalają wygodnie wsłuchać ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img ALIGN="left" BORDER="0" SRC="http://ekspress.wordpress.com/files/2007/09/bowebrrds.jpg" />Akustycznie, łagodnie, cicho.  Bowerbirds nie narzucają się słuchaczowi. Pozwalają wygodnie wsłuchać się w muzykę, czerpać radość z każdego odkrytego na nowo dźwięku i cichego chórku w tle. A jest co odkrywać. Akordeon, smyczki, wszechobecna gitara akustyczna. Anielsko majestatycznie płynące wokale. Podobnie jak kilka lat temu, przy okazji wydania albumu Gravenhurst. Bowerbirds niedawno zerwali kontrakt ze swoją macierzystą wytwórnią płytową i rozpoczeli wydawanie płyt na własny rachunek. Jeżeli chodzi o muzykę rozrywkową przesyconą zachodnim folkiem, to krążek&#8221;Hymns for a Dark Horse&#8221; tego tria z Południowej Karoliny nie ma sobie równych.</p>
<p><strong>WWW:</strong> <a HREF="http://www.bowerbirds.org">www.bowerbirds.org</a><br />
<strong>MySpace</strong>: <a HREF="http://www.myspace.com/bowerbirds">www.myspace.com/bowerbirds</a><br />
<strong>2 x mp3</strong>: <a HREF="http://rapidshare.com/files/55457956/bowerbirds.rar.html">rapidshare</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
