<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>an-on-bast &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/an-on-bast/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "an-on-bast"</description>
	<pubDate>Tue, 05 Jan 2010 02:52:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Shortcut]]></title>
<link>http://kontenerart.wordpress.com/2009/10/16/shortcut/</link>
<pubDate>Fri, 16 Oct 2009 11:06:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>wokotwo</dc:creator>
<guid>http://kontenerart.wordpress.com/2009/10/16/shortcut/</guid>
<description><![CDATA[Szybki przegląd kilku pierwszych dni. Występują: Napszykłat, Zimpel/Pasewicz/Wójciński Trio, Top Cut]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;line-height:19px;font:13px Georgia;margin:0 0 13px;"><span style="letter-spacing:0;">Szybki przegląd kilku pierwszych dni. Występują: Napszykłat, Zimpel/Pasewicz/Wójciński Trio, Top Cut, An on bast, dj Joanna, pituri , Ewa Łowżył, Pracownia Mody MIXER i goście. Zapraszam.</span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/1T8K5lGfgSU&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/1T8K5lGfgSU&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lodowe pyszności prezentuje An On Bast]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/08/18/lodowe-pysznosci-prezentuje-an-on-bast/</link>
<pubDate>Tue, 18 Aug 2009 08:24:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>jmj</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/08/18/lodowe-pysznosci-prezentuje-an-on-bast/</guid>
<description><![CDATA[An On Bast wydała kolejną EP-kę, przepełnioną subtelną elektroniką. &#8220;Calypso Ice Cream&#8221; ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="alignleft size-full wp-image-1779" style="margin:2px;" title="anonbast-ania" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/08/anonbast-ania.jpg" alt="anonbast-ania" width="85" height="85" /><strong>An On Bast</strong> wydała kolejną EP-kę, przepełnioną subtelną elektroniką. &#8220;Calypso Ice Cream&#8221; to zestaw czterech utworów trochę zainspirowanych wspomnieniem lodów Calypso, popluarnych w &#8220;czasach słusznie minionych&#8221;. Lodowej muzyki Ani możecie posłuchać na jej oficjalny <a href="http://www.myspace.com/anonbast" target="_blank">Myspace</a>.Pierwsza Dama Polskiej Elektroniki</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[An On Bast]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast/</link>
<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 14:02:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kaśka Paluch</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast/</guid>
<description><![CDATA[Moje pierwsze zderzenie z &#8220;tą niesamowitą dziewczyną&#8221; to jesień 2007 roku, kiedy to An O]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Moje pierwsze zderzenie z &#8220;tą niesamowitą dziewczyną&#8221; to jesień 2007 roku, kiedy to An On Bast supportowała nie kogo innego, jak samego Deadbeata. Co prawda mnie na wspomnianym koncercie nie było, ale redakcyjny kolega tak długo i intensywnie zachwycał się młodą artystką, że z ogromnym zaciekwieniem wsłuchałam się w album &#8220;Happy-Go-Lucky&#8221;. I okazało się, że An to absolutny strzał w muzyczną dziesiątkę.</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-889" title="anonbast" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/07/anonbast2.jpg" alt="anonbast" width="500" height="220" /></p>
<p><!--more--></p>
<p>Posypały sie zachwyty, popularnym stało sie określenie wielce trafne: &#8220;Pierwsza Dama Polskiej Elektroniki&#8221;, Ania z dnia na dzień zawładnęła naszymi głowami i głośnikami. O jej &#8220;Delicate Synthetic Music&#8221; (delikatna muzyka syntetyczna) zawrzało na forach, bardzo ucieszyło nas także, że An weźmie udział w krakowskich imprezach Red Bull Music Academy (w 2006 roku Anna została zaproszona RBMA do Melbourne).</p>
<p>Mała podróż w czasie: Czteroletnia Ania, w poznańskim mieszkaniu, pod czujnym okiem babci, wspina się do pianina próbując wydobyć z niego pierwsze melodyjki. Jako nastolatka nie wie jeszcze czego tak naprawdę chce od życia, ale wytrwale szuka. Studia prawnicze nie są najlepszym wyborem, na szczęście z pomocą przychodzi jej filozofia. To właśnie wielcy myśliciele, jak Henri Bergson, inspirują ją do dzisiaj. Choć nigdy nie była uczennicą żadnej szkoły muzycznej (jedynie ogniska muzycznego i wytrwałym samoukiem), to właśnie na muzyczną twórczość padł jej wybór. I może właśnie dzięki wszchstronnym zainteresowaniom, cichemu niezdecydowaniu wieku dojrzewania, różnorodnym zajęciom, jakich się podejmowała, jej muzyka nie jest dziś jednoznaczna i banalna. Przesiąknięta filozofią, delikatną tanecznością, słowami zamkniętymi w dźwiękach &#8211; urzeka i zastanawia. Jak Ania sama przyznaje, filozofia Bergsona &#8211; pełna muzycznych metafor i sformuowań &#8211; wpłyneła na kształt jej poszukiwań dźwiękowych, kształt samego brzmienia jej muzyki. I tak jak filozofowie czy filozofujący pisarze (np. Herman Hesse) wciąż zmieniają kształt swoich myśli, wciąż szukają nowych sformuowań, tak i ona wciąż szuka i odnajduje różnorodne brzmienia, dźwięki.</p>
<p>Proces rozwoju jej muzyczngo &#8220;ja&#8221; to właściwie samotna droga i ciągłe poszukiwania. Pomimo, iż początkowo swoją muzyczną karierę widziała bardziej barwach grunge&#8217;u, to kolejne etapy życia zadecydowały, iż to jednoosobowy projekt elektroniczny będzie tym, co w pełni ją wyrazi. Można by powiedzieć: od klasyki do elektroniki. Bo początkowo byly proste utwory fortepianowe znanych kompozytorów klasycznych (jak Mozart), potem brudne, gitarowe granie Nirvany i jeszcze brudniejsze Pearl Jam&#8217;u, a na końcu całkiem juz brudna, ale jakże odmienna w swym brzmieniu i wyrazie elektronika Autechre. Na 2003 rok datuje początek swojej przygody z elektroniczną kompozycją: <strong>Anna Suda</strong> z pod poznańskiego miasteczka zmienia się w <strong>An On Bast</strong>.</p>
<p>Można bez wątpliwości uznać, że dźwięki to jej głowa, a jej głowa to dźwięki. Tkwi w nich cały dzień, nawet zajmując sie tym, czym zwykli śmiertelnicy (tak tak, bywa że je, chodzi do sklepu, a nawet śpi!) &#8211; wciąż o nich myśli. To chyba domena większości kompozytorów tego typu muzyki, zwłaszcza zakochanych w ambiencie. Ania to co prawda twórca nie tylko ambientowy, choć zdarza sie i tak. Wszystko nagrywa sama: mówione teksty, linie melodyczne generowane elektronicznie, bity. Sama nagrywa też oczywiście dźwięki &#8220;z zewnątrz&#8221;. To chyba dzięki temu właśnie każda jej kompozycja tworzy zamkniętą kulę barw: zrozumiałą i logiczną.</p>
<p>Rok 2006 to rok zdecydowanie przełomowy ze względu na trzy, jakże ważne dla muzycznego twórcy, wydarzenia. Po pierwsze: debiutancki album <strong><em>&#8220;Welcome Scissors&#8221;</em></strong>, wydany z kosztów własnych, sił własnych i zaparcia własnego. Ale, jak An sama przyznaje, to jest coś, czego kompozytor potrzebuje, żeby ruszyc z miejsca. Zamknięty projekt, którego zrealizowaniu podporządkowuje sie swoje życie. I dobrze. Po drugie: drugi album, wydany już we wrześniu <strong><em>&#8220;Happy-Go-Lucky&#8221;</em></strong> przez polski Etalabel. A po trzecie: udział w Red Bull Music Academy w Melbourne. Można powiedzieć: dobry rok.</p>
<p>W miarę rozpowszechniania muzyki An On Bast w naszym kraju, jak i za jego granicami, posypały sie propozycje wystąpień w klubach i nie tylko. Dziś możemy dość często usłyszeć specyficzne sety Anny podczas koncertów, także saportujące gwiazdy zagraniczne. DJka i kompozytorka nie dała o sobie zapomnieć. W maju 2007 roku porozmawiać z nią mogliśmy podczas krakowskiej części Red Bull Music Academy, gdzie An wzięła udział w swoistej konferencji w Bunkrze Sztuki, a wieczorem usłyszeliśmy nowy, jeszcze ciepły materiał muzyczny na koncercie w klubie Błędne Koło. W czerwcu ukazał się nowy album, będący dzieckiem An On Bast i Allca&#8217;i (skrzypce) &#8211; <em>&#8220;Parts of Broken Glass in My Mouth&#8221;</em>. Krążek wydał młody label Mind Twisting Records, promujący muzykę elektroniczną, a zwłaszcza kreatywne formy ekspresji. Jak na dotychczasowe poczynania panny Sudy, ta płyta była lekkim zaskoczeniem, a na pewno zupełnie nową propozycją wśród jej dotychczasowych dokonań. A to właśnie ze względu na współpracę ze skrzypaczką i dość znaczącą rolę, jaką otrzymał akustyczny instrument w materiale płyty.</p>
<p>Zima 2008 roku to jak narazie ostatni dłuższy przystanek muzycznych wydawnictw artystki. Wówczas to <em>An On Bast zabiła słowa</em>, a dokładniej dzięki Rednetic Records wydała trzeci pełny, solowy album: <em>&#8220;Words Are Dead&#8221;</em>. <em>Twórczość poznańskiej producentki kojarzona jest też z namiętnym wykorzystywaniem cytatów – słownych bądź muzycznych i odważnymi kolaboracjami – jak niedawna płyta nagrana ze skrzypaczką Allca. Na swojej najnowszej EPce An On Bast zdaje się przynajmniej połowicznie zerwać z tymi „stereotypami”. Sam tytuł – &#8220;Words Are Dead&#8221; – może w pewnym stopniu odzwierciedlać brak wspomnianych cytatów. Trudno ukryć, że w tym materiale nie pada ani jedno słowo, An On Bast nie wykorzystuje też „pozaelektronicznych dekoracji”, jak smyczki Thomasa Newmana na &#8220;Happy-Go-Lucky&#8221;. Muzyka na &#8220;Words Are Dead&#8221; jest bliższa raczej atmosferze jej pierwszej płyty &#8220;Welcome Scissors&#8221;. A przy tym to kontynuacja klimatu delicate synthetic music, do jakiego artystka zdążyła nas już przyzwyczaić.</em>*</p>
<p>Zastanawiam się, czy całą sylwetkę artystczną Anny Sudy da się jednoznacznie podsumować. Kiedy poznacie ją osobiście zobaczycie pełną wigoru, życia, radości młodą dziewczynę o niezwykłych zainteresowaniach i ogromnej wiedzy z różnych dziedzin. Kiedy posłuchacie jej muzyki, zatopicie sie w spokojnych, tajemniczych dźwiękach, czasami zaskakujących, jak ich twórczyni.</p>
<p align="right"><em>Jadwiga Marchwica</em></p>
<p>Linki:</p>
<p><a href="http://www.anonbast.com/">Strona główna An On Bast</a><br />
<a href="http://www.myspace.com/anonbast">Oficjalny Myspace</a><br />
<a href="http://www.80bpm.net/articles.php?id=649">Nasz wywiad</a><br />
Nasze recenzje: <a href="http://80bpm.net/articles.php?id=658">Welcome Scissors</a><br />
<a href="http://80bpm.net/articles.php?id=700">Happy-Go-Lucky</a><br />
<a href="http://80bpm.net/articles.php?id=686">Parts of Broken Glass in My Mouth</a><br />
<a href="http://80bpm.net/articles.php?id=862">Words Are Dead</a></p>
<p>Cytat pochodzi z recenzji Kaśki Paluch, 80bpm.net</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[An On Bast "Words Are Dead"]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast-words-are-dead/</link>
<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 12:51:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kaśka Paluch</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast-words-are-dead/</guid>
<description><![CDATA[An On Bast kojarzy się przede wszystkim z dobrze wyprodukowaną muzyką elektroniczną, dość zróżnicowa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="alignleft size-full wp-image-780" title="words" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/07/words.jpg" alt="words" width="100" height="100" />An On Bast kojarzy się przede wszystkim z dobrze wyprodukowaną muzyką elektroniczną, dość zróżnicowaną w swoich rejonach – głównie brzmieniowo. Artystka skupia się na tej wartości, przez rozmaite eksperymenty z najróżniejszym sprzętem czy softwarem muzycznym, a efekty są jak najbardziej korzystne – co widać w rosnącej popularności muzyki An On Bast nie tylko w Polsce.<br />
<!--more--><br />
Twórczość poznańskiej producentki kojarzona jest też z namiętnym wykorzystywaniem cytatów – słownych bądź muzycznych i odważnymi kolaboracjami – jak niedawna płyta nagrana ze skrzypaczką Allca. Na swojej najnowszej EPce An On Bast zdaje się przynajmniej połowicznie zerwać z tymi „stereotypami”. Sam tytuł – „Words Are Dead” – może w pewnym stopniu odzwierciedlać brak wspomnianych cytatów. Trudno ukryć, że w tym materiale nie pada ani jedno słowo, An On Bast nie wykorzystuje też „pozaelektronicznych dekoracji”, jak smyczki Thomasa Newmana na „Happy-Go-Lucky”. Muzyka na „Words Are Dead” jest bliższa raczej atmosferze jej pierwszej płyty „Welcome Scissors”. A przy tym to kontynuacja klimatu delicate synthetic music, do jakiego artystka zdążyła nas już przyzwyczaić.</p>
<p>Tak więc wciąż mamy do czynienia z elektronicznymi pejzażami, posiekanymi sypkim i delikatnym bitem. Melodyjność z minimalizmie jest momentami urzekająca – uśmiecham się za każdym razem kiedy słyszę początkowe takty „Moonsiso”, głównie przez wrażenie oplatania dźwiękiem każdego zakamarka wokół młoteczków usznych. Utwory na „Words Are Dead” rozwijają się niespiesznie, każąc zwrócić uwagę raczej na szczegół brzmienia niż aranżacyjne tempo. To cecha charakterystyczna stylu An On Bast, nieustannie przez nią eksploatowana.</p>
<p>Jakkolwiek więc z EPki wydanej w Rednetic Records jestem zadowolona, mam wrażenie, że to ostatnia produkcja tego typu od An On Bast, która nie zostanie skomentowana pozycją wtórną. Myślę bowiem, że choć na obranej przez siebie ścieżce artystka radzi sobie dobrze, częstując swoich słuchaczy zawsze smaczną potrawą, to przydałby się jednak bardziej urozmaicone menu przy następnych spotkaniach. Twórczość An On Bast niesie w sobie ogromny potencjał i szkoda byłoby go przetrawiać tkwiąc wciąż w jednym miejscu.</p>
<p>Kaśka Paluch</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[An On Bast "Happy Go Lucky"]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast-happy-go-lucky/</link>
<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 12:05:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kaśka Paluch</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast-happy-go-lucky/</guid>
<description><![CDATA[Welcome to insomnia Moja przygoda z Anną Sudą (AnOnBast) rozpoczęła się wraz ze wsłuchaniem się (bo ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><img class="alignleft size-full wp-image-704" title="happy" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/07/happy.jpg" alt="happy" width="100" height="100" />Welcome to insomnia</strong></p>
<p>Moja przygoda z Anną Sudą (AnOnBast) rozpoczęła się wraz ze wsłuchaniem się (bo to nie było „przesłuchanie” ale całkowite zatopienie się) w utwór <em>Smell black</em>. Dźwięki, które generuje An, dają wrażenie zupełnie nie-ziemskich, nie-uchwytnych i nie-namacalnych. Delikatny i niezwykle ponętny głos, który sączy zauroczonemu słuchaczowi słowa Hessego: <em>Czy nie pojmujesz tego mój uczony panie&#8230;</em> odciąga od zwykłego świata i wtrąca w coś metafizycznego. Witajcie w magicznym świecie AnOnBast.<br />
<!--more--><br />
<em>Happy Go Lucky</em> to drugi album wydany przez poznańską artystkę muzyki elektronicznej . Po wydaniu pierwszego (<em>Welcome scissors</em>, maj 2006) zainteresował się nią Etalabel, dzięki któremu trzymam teraz w rękach drugi krążek, wypuszczony jeszcze w tym samym roku. Ania być może nie cieszyła się szaloną popularnością (a nie słusznie), ale w październiku została zaproszona na Redbull Music Academy do Melburn, co – jak sama podkreśla – bardzo wpłynęło na jej twórczość (mogłam się o tym przekonać na polskiej edycji Akademii, podczas koncertu w krakowskim Błędnym Kole w kwietniu 2007). Cała ta wyliczanka biograficzna jest mi potrzebna do zadania jednego podstawowego pytania: jak to możliwe, że wytwórnie, koneserzy i fascynaci takiej muzyki i cały szwadron innych „zainteresowanych” jeszcze nie zachwycił się nią do szaleństwa? W ogóle tego nie pojmuję.</p>
<p>W natłoku elektronicznej, popowej, a ostatnio nawet symfonicznej papki, AnOnBast prezentuje nam powiew świeżości, mistycyzmu i piękna. <em>Happy Go Lucky</em> składa się z dziewięciu obrazów. Każdy z nich tworzy osobny świat, osobną historię, a jednak wszystkie utrzymane są w jednym charakterze, jednym wymiarze – tajemniczego niesprecyzowania. Fani wyraźnych rytmów czy czepliwych melodii nie będą zachwyceni. Ale to właśnie w braku tychże tkwi niezwykłość albumu. Już samo <em>B flat Symphony</em> wprowadza nas w jakiś inny świat. Słyszymy strojącą się orkiestrę, burzę oklasków&#8230;. a następnie szumy, trzaski, coś upadło i natrętnie odbija się od podłogi, gdzieś zza ściany słyszymy męski głos. Nie mogę powiedzieć, aby muzyka ta pozbawiona była rytmiczności – tak nie jest. Bardzo często pojawia się regularny bit, uwięziony jednak w charakterystycznych trzaskach (jak chociażby w <em>Ribbons</em>), nie wybija się on, ale jest on elementem niezbędnym. <em>Smell black</em>, o którym już wspominałam, oddaje dziwaczny i niezrozumiały charakter <em>Wilka stepowego</em> &#8211; Hessego. Do cytowanego fragmentu tekstu, Ania doprowadza słuchacza stopniowo nawarstwiając i wzmagając elementy muzyczne, posługując się tak dźwiękami melodyjnymi jak i nagranymi ze świata zewnętrznego (chrząknięcie, odgłosy kroków). Z katedralną <em>Anhedonia</em> (gdzie niemalże od ścian ogromnej, pustej świątyni odbijają się głosy ludzkie, muzyka smyczkowa, echo głębokiej elektroniki i świszczący wiatr) kontrastuje żywy <em>Mundial Hit (anti-hooligans)</em> &#8211; tu rytm wybijany przez rozjuszonych kibiców powtarza wykoślawiona elektronika, razem tworząc samonapędzająca się maszynę. Pewien niedosyt pozostawia ostatni utwór (<em>Muckraking</em>), jak dla mnie – niedokończony, ale może dzięki temu – pozostawiający furtkę do&#8230; włączenia krążka jeszcze raz.</p>
<p>Drugi album Ani Sudy przepojony jest ambientem w dobrym wydaniu. Mamy tu zatem nietylko koślawe trzaski i szumy, ale pięknie tworzoną muzykę – instrumentarium stanowią konkretne dźwięki, generowane przez samą artystkę ale także brzmienie smyczków, fortepianu obok zwykłych, codziennych: kroków, stuków, oddechów. Niezwykłością charakteryzują się też głosy ludzkie, pojawiające się nagle, jak wyłaniające się z mroku mary nocne – przepuszczone przez efekty echa, zwalniane, tłumione. Dla wyciszenia, dla tajemnicy, dla oderwania się od świata – polecam.</p>
<p>Jadwiga Marchiwca</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[An On Bast "Welcome Scissors"]]></title>
<link>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast-welcome-scissors/</link>
<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 11:45:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kaśka Paluch</dc:creator>
<guid>http://80bpm.net/2009/07/07/an-on-bast-welcome-scissors/</guid>
<description><![CDATA[ano jest jak postawienie sobie zadania, jak dążenie do urzeczywistnienia marzenia i wystarczy je sfo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em><img class="alignleft size-full wp-image-676" title="anonbast1" src="http://80bpm.wordpress.com/files/2009/07/anonbast1.jpg" alt="anonbast1" width="105" height="105" />ano jest jak postawienie sobie zadania, jak dążenie do urzeczywistnienia marzenia i wystarczy je sformułować w głowie lub mówiąc o tym komuś „chcę zrobić album, z prawdziwą okładką i w plastikowym pudełku”. Wtedy zmienia się zupełnie perspektywa działania.</em> – Tak Ania Suda czyli An On Bast opowiadała mi o przyczynie nagrania płyty i wydania jej własnym sumptem. Bo „Welcome Scissors” nie podlega żadnej wytwórni czy net-labelowi, jest indywidualnym, osobistym i własnym dziełem An On Bast i takim pozostanie do końca. To dość znamienne, że ostatnimi czasy artyści preferują branie całości spraw w swoje ręce, bądź pozostawiają tę „robotę” zaprzyjaźnionym małym wytwórniom. Pewnie gdyby nie takie działania, polska scena muzyczna dawno sama zakopałaby się pod ziemię. Ale nie o tym ja tutaj&#8230;<br />
<!--more--><br />
Moja przygoda z muzyką An On Bast rozpoczęła się chronologicznie nieprawidłowo, bo od usłyszenia materiału z „Happy-go-lucky” czyli jej drugiego krążka, wydanego już w małym labelu Etalabel. Dla Ani ważne jest, by album brzmiał jako spójna całość, stworzona przez jeden umysł. I rzeczywiście oba krążki są koherentne, ale od siebie zupełnie różne. Jakkolwiek na „Happy-go-lucky” panuje klimat filozoficznej zadumy i metafizyki przełożonej na dźwięki, tak jej poprzedniczka czyli płyta, którą de facto opisuję (bo mogliście się już pogubić) sprawia wrażenie bardziej surowej, twardej, a przede wszystkim dynamicznej – o ile właściwie sprecyzujemy tu pojęcie „dynamiki”. Na pierwszy plan – przynajmniej w moim osobistym odbiorze audytywnym – wysuwa się rytm. Według wielu (w tym mnie) najistotniejszy element muzyki. Opierając się na nim ciężko sprecyzować gatunek, bo ani to regularny bit, ani synkopowany break, brzmi za to jak atawistyczne, transowe bębny. Więc pal licho klasyfikacje.</p>
<p>Rytm wyznacza ramy i szkielet konstrukcji utworu, jednak najciekawsze jest to, co dzieje się ponad nim. Spora ilość sampli głosowych pomaga w zbudowaniu odpowiednio przyciemnionej atmosfery, filmowego klimatu. Do tego An On Bast dorzuca całą masę ciekawych i oryginalnych (zapewne dlatego, że sama je tworzy) elektronicznych brzmień. Momentami przypominają archaiczne techno, a w innych miejscach są przesycone współczesnym glitch’owym dźwiękiem. Słychać w tym wszystkim fascynację elektroniką Autechre i grunge’ową przeszłością – muzyka An On Bast sprawia wrażenie przybrudzonej, szorstkiej, a jednocześnie jest w niej jeszcze dużo przestrzeni na melodie i harmonię. Szczególną uwagę polecam zwrócić na utwór „De Profundis” – napięcie zbudowane z syntetycznego brzmienia okalającego gregoriański chór i wiolonczelę solo, dowodzi prawdziwej klasy artystki i nie jest to wyjątek na tym albumie.</p>
<p>W roku 2006 na polskim rynku muzycznym pojawiła się cała masa nowych płyt z muzyką elektroniczną, wydanych z większym czy mniejszym rozgłosem. Muzyka An On Bast zapewne wielu osobom przemknęła przed nosem, a szkoda, bo jest to jedno z najciekawszych wydawnictw tego typu minionego roku. Warto więc powrócić do niego i nadrobić zaległości. Obiecuję, że to będzie niezwykle przyjemne towarzystwo na ponad godzinę. Co najmniej.</p>
<p>Kaśka Paluch</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rokolectiv Festival 2008 @ Session Club &amp; MNAC 11-12-13 aprilie 2008]]></title>
<link>http://yury33.wordpress.com/2008/04/10/rokolectiv-festival-2008-session-club-mnac-11-12-13-aprilie-2008/</link>
<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 16:11:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>yury33</dc:creator>
<guid>http://yury33.wordpress.com/2008/04/10/rokolectiv-festival-2008-session-club-mnac-11-12-13-aprilie-2008/</guid>
<description><![CDATA[A treia editie a festivalului de muzica electronica si arte vizuale conexe &#8211; Rokolectiv are lo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img src="http://img339.imageshack.us/img339/5752/forumrokolectiv08yi0.jpg" alt="null" /></p>
<p>A treia editie a festivalului de muzica electronica si arte vizuale conexe &#8211; Rokolectiv are loc pe 11 si 12 aprilie in clubul Session si pe 13 aprilie la Muzeul National de Arta Contemporana. Tema din acest an a festivalului: Playground.</p>
<p>In 2008 Rokolectiv incearca sa creeze un loc de joaca pentru muzicieni si artisti vizuali, cu concerte, prezentari, screening-uri si instalatii. Invitandu-i in Playground timp de trei zile, Rokolectiv forteaza mana artistilor sa-si impinga limitele creativitatii, sa faca loc Improvizatiei, Mutatiei, Speculatiei si Interactiunii, sau, dimpotriva, sa-si urmeze cu strictete regulile si limitarile impuse de propriul joc. Editia 2008 a Rokolectiv anunta (re)intoarcerea Live-ului si continua, ca si pana acum, sa stimuleze amestecul de genuri/medii.</p>
<p>La loc de onoare in acest an va fi miscarea / label-ul Underground Resistance. Legendele Detroit techno vin in premiera in Romania cu un live Interstellar Fugitives sub comanda lui &#8220;Mad&#8221; Mike Banks. Rokolectiv 2008 prezinta si un showcase dedicat scenei norvegiene &#8211; scena care a avut o evolutie aparte in lumea muzicii electronice &#8211; cu veteranul space-disco Bjorn Torske, mutantii future jazz Mungolian Jet Set si Elektrofant, house band-ul cel mai apropiat de cercul polar.</p>
<p>Festivalul va culmina cu concertul extraordinar al lui Jean-Jacques Perrey, pionier al muzicii electronice, unul dintre cei mai samplati artisti in viata. La cei 79 de ani ai sai, impreuna cu David Chazam, Perrey promite o intoarcere la copilarie, alaturi de jucaria sa preferata, ondiolina.</p>
<p>Detalii despre artisti si program in curand pe <a href="http://www.rokolectiv.ro/" target="_blank">www.rokolectiv.ro</a> / <a href="http://www.myspace.com/rokolectiv" target="_blank">www.myspace.com/rokolectiv</a></p>
<p>Pass festival: <strong>75 RON</strong> / 3 zile (numar limitat) / <a href="http://www.bilet.ro/" target="_blank">www.bilet.ro</a><br />
Bilet: <strong>35 RON</strong> / zi / numai la fata locului</p>
<p>11 aprile / Session / 22h00<br />
An on Bast [PL]<br />
Pantha du Prince [DE]<br />
Dat Politics [FR]<br />
Underground Resistance [US]<br />
The Model [RO]<br />
[After] Dandy Jack &#38; Sonja Moonear [CH/ CL]<br />
Vali Chincisan / SKVJS [RO] / Suso33 [ES]</p>
<p>12 aprilie / Session / 22h00<br />
Tom Wilson [RO]<br />
Kalabrese pres. The Rumpelorchestra [CH]<br />
Mungolian Jet Set [NO]<br />
Elektrofant [NO]<br />
Bjorn Torske [NO]<br />
Dreamrec [RO]<br />
[After] Magda [Sunrise event / not included]</p>
<p>13 aprilie/ MNAC/ 18h30<br />
Mira Calix [UK]<br />
Sillyconductor [RO]<br />
Planningtorock [UK]<br />
Khan of Finland [DE]<br />
Daedelus [US]<br />
Jean Jacques Perrey &#38; David Chazam [FR]</p>
<p><a href="http://www.filefactory.com/file/4cfd67/">Underground Resistance @ Novamix 22-05-2003</a><br />
<a href="http://filebox.ro/download.php?key=f2415779e46a12af2cd255ea03b84552">Underground Resistance mix</a><br />
<a href="http://filebox.ro/download.php?key=2dfd138555b46983bbe5ab01a4349557">UR &#8211; Interstellar Fugitives &#8211; Live @ Unit, Tokyo</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
