<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>apud-polonos &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/apud-polonos/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "apud-polonos"</description>
	<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 14:42:39 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Sekspert po polsku, część 98237 ]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/11/16/1482/</link>
<pubDate>Mon, 16 Nov 2009 09:37:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ray</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/11/16/1482/</guid>
<description><![CDATA[Jak to zwykle, kiedy mowa o seksie, małżeństwie, homoseksualizmie i tym podobnych, należy o zdanie z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jak to zwykle, kiedy mowa o seksie, małżeństwie, homoseksualizmie i tym podobnych, należy o zdanie zapytać księdza, który jak wiadomo ma we wszystkich tych sprawach ogromne doświadczenie. Tak więc nie dziwi nas, że <a href="http://miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,7253085,Geje_takze_w_Olsztynie_wychodza_z_ukrycia.html" target="_blank">gazeta.pl spytała księdza Jana Guzowskiego, czy homoseksualiści powinni &#8220;ujawniać swoją orientację&#8221;</a>. (Znamienne, że nikt nigdy nie pyta, czy heteroseksualiści powinni się &#8220;ujawniać&#8221;. To, że nie spytano o zdanie żadnej zainteresowanej osoby homoseksualnej, zupełnie mnie nie zaskakuje.)</p>
<p>Ksiądz Jan rozpoczyna standardowym wstępem o tym, że seks pozamałżeński jest grzechem, po czym dodaje:</p>
<blockquote><p>Moim zdaniem należy się ujawniać i zgodnie z ewangelią żyć w prawdzie. Ale nie należy się tym chwalić.</p></blockquote>
<p>Zatem należy się ujawniać w sposób niezauważalny, np. pisać na kartkach &#8220;jestem homoseksualistą&#8221;, a potem te kartki chować w szufladzie i zamykać na klucz. Albo też zakładać tęczowe bokserki, a na wierzch habit. Chciałem powiedzieć, dżinsy.</p>
<p>Ojciec Jan tłumaczy dalej:</p>
<blockquote><p>Chodzi o to, żeby się ujawnić, ale żeby nie było to widziane jako propagowanie homoseksualizmu, pokazywanie się, chwalenie się: patrzcie, jestem homoseksualistą.</p></blockquote>
<p>To ja bym jednak poprosił o konkrety. Pomrukiwanie pod nosem? Wstydliwe mamrotanie ze spuszczonymi oczętami?</p>
<blockquote><p>Przecież osoby heteroseksualne raczej nie chwalą się związkami pozamałżeńskimi. Nie należy o tym rozpowiadać w telewizji, prasie.</p></blockquote>
<p>Ksiądz to chyba w życiu gazety nie widział, o telewizorze nie wspominając. Czy ja mogę wspomnieć jedynie premiera rewolucji moralnej, pana Kazia Z Londynu i jego Isabel? Albo Alicję Bachledę-Curuś, o której grzesznym pozamałżeńskim porodzie dziecka znanego plejboja Kolina Ferela piszą wszystkie znane lub czasopisma oraz intelektualne portale typu Pudelek? Albo dowolny serial? Dowolny tabloid? Telewizja i prasa w ogóle rzadko się czymkolwiek innym zajmuje, niż związkami pozamałżeńskimi osób heteroseksualnych. Z rzadka poświęca moment uwagi związkom małżeńskim osób heteroseksualnych. Trafił ksiądz jak różańcem w płot.</p>
<blockquote><p>Seksualność to sfera intymna. Kiedy zaczynamy głośno o niej opowiadać, przestaje taką być.</p></blockquote>
<p>I to tłumaczy, dlaczego o pedofilii w Kościele najlepiej nie mówić, prawda.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wypisy z Patriotów]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/11/05/wypisy-z-patriotow/</link>
<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 19:14:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/11/05/wypisy-z-patriotow/</guid>
<description><![CDATA[Czy pamiętacie, moi drodzy, taki bogoojczyźniany &#8216;portal&#8217;, o którym kiedyś kiedyś pisałe]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Czy pamiętacie, moi drodzy, taki bogoojczyźniany &#8216;portal&#8217;, o którym kiedyś kiedyś pisałem (=natrząsałem się z biednych Prawdziwych Polaków (TM), którzy sprzeciwiali się np. wprowadzeniu do TVP filmów z napisami)?<br />
Otóż wyznam Wam z bólem serca, że zaniebałem moje patriotyczne owieczki, ową zdrową tkankę polskości i zaglądałem do nich bardzo rzadko.<br />
Ostatnio jednak, powodowany zdrową ludzką złośliwością zajrzałem; a zajrzałem, bo spodziewałem się, że coś takiego, jak podpisanie przez prezydenta Czech traktatu z Lizbony, wywoła zdrową, patriotyczno-narodową reakcję. Jakiś czas temu bowiem cały portal żył nadzieją, że Klaus, jako ta ostatnia opoka, na której zgromadzili się ostatni walczący o państwa narodowe, wytrzyma, nie ugnie się, i traktatu nie podpisze.<br />
Niestety, zawiodłem się: albo na portalu doszli do wniosku, że nie będą takiej klęski komentować, albo jeszcze się do nich ta informacja nie przecisnęła. Spokojnie, dojdzie.</p>
<p>Znalazłem jednak kilka smakowitych kąsków.<br />
Otóż moi zacofani koledzy po piórze boleją nad faktem, że <a href="http://http://wirtualnapolonia.com/2009/11/05/katalonia-wypedza-swieta-ze-szkol/" target="_blank">Katalonia wypędza święta ze szkół</a>. Podobno w Colegio de Educación Infantil Cervantes w Barcelonie usunięto z kalendarza szkolnego nomenklaturę religijną. HAŃBA!</p>
<p><em>Struktura działalności szkolnej została oparta na schemacie wakacji zimowych, wiosennych i letnich.<br />
Nie jest to jedyny ośrodek w Barcelonie, który opowiedział się za agresywnym laicyzmem.</em></p>
<p>Przebóg! Do czego to doszło?! Agresywny laicyzm atakuje?! Uśpić!</p>
<p><em>Placówki tłumaczą, że chodzi głównie o uznanie różnorodności wyznań bez przyznawania pierwszeństwa żadnemu z nich. Władze szkół, w których uczy się wielu cudzoziemców, nie mówią wprost o antyklerykalizmie, ale o “adaptacji szkoły do nowej rzeczywistości społecznej, która obejmuje wiele kultur i religii”. – Nie możemy stawiać jednej kultury ponad drugą. Aby uniknąć tego problemu, strukturę roku szkolnego oparto na cyklu słonecznym – tłumaczą.</em></p>
<p>Też mi tłumaczenie. Przecież wiadomo, że tylko nasza, święta, jedyna i katolicka religia jest prawdziwa. Wszystkie inne to stek bzdur, pierdół i przeinaczeń. Tak, wiemy, że mamy z nimi wiele cech wspólnych, ale nasze bzdury, pierdoły i przeinaczenia zostały nam objawione, a ich są wyssane z palca!</p>
<p>Tak na poważnie, to muszę moich patriotycznych przyjaciół rozczarować. Otóż moja alma mater odkąd pamiętam funkcjonuje właśnie według cyklu słonecznego. Jeśli weźmiemy do ręki schemat roku akademickiego na 2009/2010, to znajdziemy tam informację o wakacjach zimowych w II poł. grudnia oraz wakacjach wiosennych na początku kwietnia.<br />
Tak, drogie robaczki. UW porzucił już &#8211; z takich czy innych, a nieznanych mi względów (być może zwyciężył zdrowy rozsądek) &#8211; religijne miazmaty i <em>wypędził święta <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em> Zamiast zatem tłuc się po bezdrożach Katalonii, odbijać sobie pośladki w siodle i tropić agresywny laicyzm u obcych, zerknęlibyście łaskawie na nasze małe, swojskie poletko &#8211; tu też zachodzą zmiany.</p>
<p>Zapomniałem wspomnieć, że pierwszy komentarz pod artykułem brzmi: <em>Żydom odbija na całego.</em> Po prostu klasyka głupoty polskiej.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>Drugim wpisem, który porusza serca Prawdziwych Patriotów und* Partyzantów Moralności jest informacja o ojcach franciszkanach, którzy &#8211; UWAGA! WERBLE! SALWA Z 40 DZIAŁ! &#8211; <a href="http://wirtualnapolonia.com/2009/11/05/ojcowie-franciszkanie-propaguja-w-%E2%80%9Ckatolickiej%E2%80%9D-telewizji-tv-puls-homoseksualizm/" target="_blank">propagują homoseksualizm na antenie Telewizji PULS.</a></p>
<p>Pozwolę sobie na większe cytaty, bo warto.</p>
<p><em>Katolicka telewizja PULS ma w swoim repertuarze program “<a href="http://pulstv.pl/programy/supermama">Test na supermamę</a>“. Oto opis odcinka, który zostanie wyemitowany jutro (sobota, 31 października o 15:00) </em><em>[widziałem, aż się wierzyć nie chce, że to-to ma coś wspólnego z katolicyzmem.. MD}</em></p>
<p>Nie widziałem, ale jestem niewierzący, więc wierzę (=na słowo, bo Prawdziwy Katolik chyba nie kłamie), że to nie ma nic wspólnego z katolicyzmem. Na szczęście.<em><br />
</em></p>
<p><em>W najbliższym odcinku (sobota 31 października, odc. 9):<br />
Świeżo upieczone małżeństwo: Susan i Janine pragną w niedługim czasie sami założyć rodzinę. Tym chętniej decydują się na przystąpienie do „Testu na Super Mamę”. Podczas tego odcinka zaopiekują się dwiema córkami jednej ze swoich przyjaciółek. Oprócz dzieci, Susan i Janine dostaną pod opiekę ”Brutusa”- lalkę symulująca zachowania małego dziecka. Czy dobre chęci wystarczą aby podołać tak trudnemu wyzwaniu, które stoi przed Susan i Janine.</em></p>
<p><em>Świeżo upieczone “małżeństwo” Susan Rae i Janine Davies to <a href="http://www.tv.com/crash-test-mommy/susan-rae-and-janine-davies/episode/1117065/recap.html" target="_blank">dwie lesbijki</a>.</em></p>
<p>Święta Inkwizycjo! Dwie lesbijki!? W katolickiej telewizji?! Oby tak dalej.</p>
<p><em>Dlaczego Ojcowie Franciszkanie propagują na swojej antenie homoseksualizm?</em></p>
<p>Może przejrzeli na oczy? Może Pan Zastępów wrócił im zdrowy rozsądek, a może po prostu postępują zgodnie z zasadami miłości bliźniego? Kim jestem, by to osądzać; grunt, że dobrze robią.</p>
<p><em>Panie Boże, jak długo jeszcze??????</em></p>
<p>Do skutku.<em><br />
</em>Hm, mi tam się podoba pomysł, żeby Prawdziwym Katolikom(TM) pokazać, że dwie osoby tej samej płci mogą wychowywać dziecko i krzywda mu się nie stanie. Jak widomo, im dłużej dotakiego mówisz, tym większa szansa, że pewne fakty się przecisną. Warto rozmawiać. I pokazywać.<em><br />
</em>Najlepsze jednak przed nami, bo osoba, która umieściła tę notkę &#8211; postujący? poszczący? &#8211; wpadła na pomysł, by zadzwonić ze skargą. Bardzo słusznie.</p>
<p><em>O. Mirosław Bartos  &#8211; minister prowincjalny, adiunkt na Wydziale Teologicznym UKSW – Instytut Studiów nad Rodziną, wykładowca psychologii, asystent Konferencji Episkopatu Polski ds. Telewizji Puls, członek Zarządu TV Inwestycje.</em></p>
<p><em>Ojciec franciszkanin pod telefonem xxxxxxxxx powiedział, że &#8220;nikogo odpowiedzialnego za TV Puls nie ma teraz&#8221;, a Ojciec Mirosław Bartos &#8220;właśnie wyjechał na tydzień&#8221;. Na prośbę o podanie aktualnego telefonu do </em><em>osoby odpowiedzialnej odrzekł: “proszę pana , niech mnie pan nie denerwuje po prostu…” Czytelnik zaś pisze, że  telefonistka</em><em> (</em><em>siostra ??) nie chciała połączyć z “władzą”, ale krzyknęła: “Mnie to nie obchodzi!!” , a na pytanie czy jest katoliczką, rzuciła z wściekłością słuchawkę.</em></p>
<p>Niestety, wraże siły (=Żydzi, no bo kto inny) w TV Puls były szybsze: o. Bartos wyjechał &#8211; na pewno do Izraela (jestem o tym przekonany. Wychodź, kto nie wierzy!). Na dodatek drań chciał, by wykazujący rewolucyjną czujność, zaniepokojony Patriota przestał go denerwować. (Pewnie przeszkadzał mu w szabasie!!!!), a wredna Semitka, tzn. siostra wściekle rzuciła słuchawką (pewnie chciała Patriotę zabić. Cud, że nie trafiła. Mniemany).<em><br />
</em></p>
<p>Post kończy się apelem u interwencję u abp. Michalika &#8211; nic nie da, bo to&#8230;.Żyd! (tak kiedyś wyczytałem na ww. portalu) oraz KEP &#8211; nie ma sensu.<em><br />
</em></p>
<p>Tak, tak &#8211; źle się dzieje w państwie polskim (=katalońskim).</p>
<p>Dobranoc!<em><br />
</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Copy/paste]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/09/24/copypaste/</link>
<pubDate>Thu, 24 Sep 2009 21:34:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/09/24/copypaste/</guid>
<description><![CDATA[Jak część z Was zapewne wie, w pierwszej połowie sierpnia 6 Tatrzańskich Wspaniałych wybrało się w T]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jak część z Was zapewne wie, w pierwszej połowie sierpnia 6 Tatrzańskich Wspaniałych wybrało się w Tatry Słowackie. Przez 6 dni nie miałem dostępu do netu i bynajmniej wcale z tego powodu nie narzekałem, a nawet wręcz przeciwnie. Po powrocie znalazłem wiadomość z fellow, że &#8216;ktośtamktośtam&#8217; wysłał wiadomość. Zalogowałem się i czytam (pisownia oryginalna):</p>
<p><em>Część tu Kacper spod XXXX, z racji pracy jestem dość często w terenie w tym z reguły w Wawie. Ja szatyn męski zbudowany 53oraz 185/97 wysportowany. Cenie dyskrecję, higienę, przyjaźń, normalność&#8230; Jestem po studiach, pracuje. Jestem bardziej aktywnym. Nie znam tu nikogo. Jestem spoza środowiska, bez żadnych skojarzeń. Dyskrecja to podstawa. Może się spotkamy. Pozdrawiam i czekam na odzew.</em></p>
<p>Przerażony rzuciłem się obejrzeć mój profil; obawiałem się, że może ja coś źle zaznaczyłem (a może ktoś się włamał i mi pozmieniał) i teraz stoi tam czarno na białym, że umawiam się ze &#8216;zbudowanymi 53latkami&#8217;. Sprawdziłem, wszystko po staremu.<br />
Zaglądam na profil nadawcy. Kilka słów o tym, jaki to jest męski i konkretny, zdjęcia brak.<br />
Odpisałem uprzejmie (jak to mam w zwyczaju <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  ), że chyba należymy do różnych światów i że chyba nie zrozumiał przekazu, jaki niesie ze sobą mój profil. On zaś napisał, że mój profil obejrzał, tekst zrozumiał, ale skoro uważam, że się nie dogadamy, to on to akceptuje i pozdrawia.<br />
Myślałem, że na tym nasza znajomość się zakończy.</p>
<p>Dziś zjechałem z Miasta. Odpalam pocztę i przychodzi mail z fellow, że &#8216;ktośtamktośtam&#8217; przysłał wiadomość. Nick wydał mi się jakoś dziwnie znajomy. Wchodzę, czytam:</p>
<p><em>Część tu Kacper spod XXXX, z racji pracy jestem dość często w terenie w tym z reguły w Wawie. Ja szatyn męski zbudowany 53oraz 185/97 wysportowany. Cenie dyskrecję, higienę, przyjaźń, normalność&#8230; Jestem po studiach, pracuje. Jestem bardziej aktywnym. Nie znam tu nikogo. Jestem spoza środowiska, bez żadnych skojarzeń. Dyskrecja to podstawa. Może się spotkamy. Pozdrawiam i czekam na odzew.</em></p>
<p>Zdębiałem.<br />
Nie dość, że facet nie pamięta (w końcu minął ponad miesiąc), do kogo się już odzywał, że nie pamięta, o czym z tą osobą rozmawiał, to jeszcze stosuje podryw metodą kopiuj/wklej. Od razu widać, że z uwagą przeczytał wszystko, co mam na profilu. Ciekaw jestem, ilu osobom wysłał taką wiadomość i czy stosuje jakiekolwiek kryterium przy doborze potencjalnych ofiar&#8230;.<br />
Tym razem chyba będę sobą i napiszę mu, co myślę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poniedziałek]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/07/20/poniedzialek/</link>
<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 18:30:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/07/20/poniedzialek/</guid>
<description><![CDATA[Oddałem krew. Nie, żebym się chwalił, bo robiłem to już wiele razy (zarówno oddawałem krew, jak i si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Oddałem krew.<br />
Nie, żebym się chwalił, bo robiłem to już wiele razy (zarówno oddawałem krew, jak i się chwaliłem;)), ale:<br />
1. Było to po raz pierwszy od mniej więcej 4 lat. Wcześniej oddawałem regularnie co dwa miesiące. Potem wyjechaliśmy do NL, gdzie okazało się, że od homików nie biorą, a ja naiwny w przypływie szczerości powiedziałem, że owszem, seks z mężczyznami, a zwłaszcza z takim jednym, to coś ektra.<br />
W każdym razie krwi już nie chcieli (ale organy, gdybym padł powalony śmiercią gwałtowną, chętnie wezmą).<br />
Dziś w każdym razie oddałem. I było mi z tym świetnie.<br />
2. Po raz pierwszy oddawałem dla kogoś, tzn. nie widziałem człowieka na oczy, nie wiem, czy brunetem jest, czy może łysym długowłosym. Nie wiem. Znam tylko imię i nazwisko, rzecz jasna, płeć jest mi wiadomą. Cała reszta &#8211; a prawdę powiedziawszy także to, co i tak wiem &#8211; nie jest mi do niczego potrzebna. W sumie chyba wolałbym nic o tej osobie nie wiedzieć.<br />
3. 2 raz w życiu oddawałem nie krew pełną, a tylko płytki krwi. Cały myk polega na tym, pobierają z człowieka to, co najwartościowsze, czyli płytki, a całą resztę wpychają z powrotem. Spędziłem w stacji 2,5h, z czego godzinę podłączony do aparatury. W porównaniu do ostatniego razu zmieniło się tyle, że teraz pobierają/wtłaczają z jednej i tej samej ręki, a nie z obu. Zawsze jedna ręka wolna, można się chociażby za uchem skrobnąć.<br />
Oddałem całą ćwiartkę i dostałem 8 czekolad. Fantazja.</p>
<p>Co jeszcze?<br />
Byliśmy z <em>mężem</em> w USC, gdzie otrzymaliśmy pisma, że nie otrzymamy dokumentu stwierdzającego, że jesteśmy w stanie zawrzeć związek, gdyż w świetle prawa RP&#8230;.związek kobiety i mężczyzny&#8230;.małżeństwo&#8230;.piardu, piardu, piardu. W każdym razie dostaliśmy, co chcieliśmy. Zobaczymy, co dalej.</p>
<p>Teraz zaś jest przyjemny, lekko deszczowy wieczór. Słońce wyjrzało zza Żerania i świeci mi w ślepka. Wychodzę. Pojadę w Ujazdowskie.</p>
<p>Miłego wieczoru.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jestem Brüno – gołąbek pokoju]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/07/14/jestem-bruno-%e2%80%93-golabek-pokoju/</link>
<pubDate>Tue, 14 Jul 2009 06:13:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/07/14/jestem-bruno-%e2%80%93-golabek-pokoju/</guid>
<description><![CDATA[UWAGA!!!! NOTKA ZDRADZA TREŚĆ FILMU &#8220;BRÜNO&#8221;. W niedzielę udaliśmy się wesołą, homiczą gr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>UWAGA!!!! NOTKA ZDRADZA TREŚĆ FILMU &#8220;BRÜNO&#8221;.</p>
<p>W niedzielę udaliśmy się wesołą, homiczą gromadką do kina. Było nas sztuk kilkanaście &#8211; im większa próbka, tym dokładniejszy wynik, a chcieliśmy przekonać się, czy film rzeczywiście jest tak homofobiczny/utrwala złe stereotypy/robi homikom czarny PR i generalnie jest to taka hańba, zdrada i Targowica wobec wszystkich osób homoseksualnych, jak wieść gminna niesie.</p>
<p>Film składa się szeregu krótkich scenek, nie będę zatem opisywał po kolei wszystkich (tylko kilka) &#8211; bo i po co &#8211; jedynie postaram się odnieść do całości.</p>
<p>Jeśli ktoś myśli, że film jest homofobiczny, to musi pomyśleć raz jeszcze, a jeśli się nie uda, to znów spróbować, bo oznacza to, że z myśleniem ma problem.<br />
Owszem, jest to satyra, ale moim zdaniem na homofobów właśnie, tudzież na heteryków, którzy może do homików nic nie mają, ale uważają, że fajnie się z nich pośmiać.<br />
Publiczność &#8211; w większości heteroseksualna &#8211; bawi się świetnie. Stereotypy na temat gejów leją się z ekranu, niczym woda z  dziurawego dzbanka, więc ubaw po pachy (dla nas zresztą też, bo te same stereotypy wchodzą w grę na naszych zlotach <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ) Zdarzają się jednak momenty, w których ci nieszczęśni, ciężko doświadczeni prze los ludzie mają ostry problem. Widać to zwłaszcza w trzech scenkach: impreza dla swingersów, męscy myśliwi oraz nawalanka u Heteroseksualnego Dave&#8217;a.</p>
<p>Swingersi.<br />
Nie wiem, jak to jest, ale o ile śmianie się z dwójki przegiętych gości udających stosunek homoseksualny wychodzi heterykom tak, jakby nic innego w życiu nie robili i zęby na tym zjedli, o tyle śmiech z sexu hetero jest dla nich czymś nowym, nieznanym i chyba niebezpiecznym. O ile nasze dwa rzędy &#8211; byliśmy rozsadzeni na dwa kolejne &#8211; zanosiły się od smiechu, bez względu na to, czy prezentowano nam seks hetero, czy homo &#8211; o tyle reszta sali kapitulowała przy heteroseksualnych zalotach. Dziwni jacyś <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Myśliwi.<br />
Znowu &#8211; na ekranie, wśród grupki męskich bohaterów konsternacja. Padł zwykły, niewinny tekst o gejach. Taki &#8216;z męskiej szatni&#8217;. Tylko w tym momencie wypowiada go homik. Nasze dwa rzędy ryczą, ale reszta kina jakaś taka cicha.</p>
<p>Heteroseksualny Dave.<br />
Uważam, że dla każdego heteryka zobaczenie sali wypełnionej po brzegi &#8216;prawdziwymi, konserwatywnymi heteroseksualistami z Południa&#8217;, których twarze wykrzywia nienawiść, którzy zachowują się jak zwierzęta, którzy płaczą i głosem skrzywdzonego dziecka piszczą &#8216;łeeeeee, w Arkansas nie ma ciot, łeeeeeee&#8217;, a wszystko tylko dlatego, że na arenie dobiera się do siebie dwóch facetów, jest niezapomnianym przeżyciem. Gdyby mi pokazano jakąkolwiek scenę, w której homoseksualiści byliby tak zohydzeni, jak heteroseksualiści w tej konkretnej, to naprawdę miałbym problem z szacunkiem do samego siebie. Scena jest potworna, bo prawdziwa.<br />
Po prostu w kwestii gejów film jedzie po stereotypach, heteryków (homofobów) pokazuje zaś takimi, jacy są i nie jest to korzystne ujęcie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Poza tym, odłożywszy na bok ważkie kwestie stereotypów, homików, etc., film jest po prostu śmieszny. Jasne, poczucie humoru mamy różne, ale sądząc po <em>perlistym śmiechu</em> moich towarzyszy, nie tylko ja się świetnie bawiłem.</p>
<p>Kończąc pragnę raz jeszcze zapewnić wszystkie homiki, które filmu nie oglądały, że krzywdy on im żadnej nie zrobi, o ile tylko mają do siebie trochę dystansu i potrafią się zdobyć na autoironię. Naprawdę, akurat my się tego filmu obawiać nie musimy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Do trzech razy sztuka;)]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/07/10/do-trzech-razy-sztuk/</link>
<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 20:21:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/07/10/do-trzech-razy-sztuk/</guid>
<description><![CDATA[Ha! Minęły dwa tygodnie i natknąłem się po raz kolejny na zjawisko opisane w &#8216;Sztuce ulicy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Ha! Minęły dwa tygodnie i natknąłem się po raz kolejny na zjawisko opisane w &#8216;Sztuce ulicy&#8217;. Znów ta rozwiana czupryna i te wbite we mnie oczy. Niestety, w złym momencie drania zauważyłem. Piątek to jednak niebezpieczny dzień <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>A poza tym, bazując na tygodniowych* obserwacjach ulicznych, dochodzę do wniosku, że&#8230;. (tu posłużę się cytatem):</p>
<p><span style="font-size:13px;"><strong>Ἑταῖρος</strong> &#8211; πόθεν, ὦ Σώκρατες, φαίνῃ; ἢ δῆλα δὴ ὅτι ἀπὸ κυνηγεσίου τοῦ περὶ τὴν Ἀλκιβιάδου ὥραν; καὶ μήν μοι καὶ πρῴην ἰδόντι καλὸς μὲν ἐφαίνετο ἀνὴρ ἔτι, ἀνὴρ μέντοι, ὦ Σώκρατες, ὥς γ᾽ ἐν αὐτοῖς ἡμῖν εἰρῆσθαι, καὶ πώγωνος ἤδη ὑποπιμπλάμενος.</span></p>
<p><span style="font-size:13px;"><strong>Σωκράτης</strong> &#8211; οὐ σὺ μέντοι Ὁμήρου ἐπαινέτης εἶ, ὃς ἔφη χαριεστάτην ἥβην εἶναι τοῦ πρῶτον ὑπηνήτου, ἣν νῦν Ἀλκιβιάδης ἔχει;</span></p>
<p>&#8230;.że coś w tym jest. Może nie tyle w wieku, ile w tym, co zarost potrafi zrobić z chłopakiem.</p>
<p>Miłego weekendu.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sztuka ulicy]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/06/30/sztuka-ulicy/</link>
<pubDate>Tue, 30 Jun 2009 20:44:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/06/30/sztuka-ulicy/</guid>
<description><![CDATA[Gdy byłem młody &#8211; a Kallipygos, w przeciwieństwie do Heroda, był kiedyś młody &#8211; i stawia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Gdy byłem młody &#8211; a Kallipygos, w przeciwieństwie do Heroda, był kiedyś młody &#8211; i stawiałem pierwsze nieporadne kroki na homoseksualnej łące mej orientacji, wpadły mi, rzecz oczywista, w ręce różniaste homicze pisemka. W każdym z takich pism znajdowały się rzecz jasna opowiadania, przy których młode chłopię, jakim podówczas byłem, mogło zająć się tym, czym przeważnie zajmuje się młode chłopię przy lekturze takich pisemek. W opowiadaniach tych roiło się od kolegów z klasy; zapomnianych, a nagle odnalezionych kuzynów; chłopaków spotkanych na górskim szlaku, mężczyzn przypadkiem poznanych w sklepie; przechodniów łapiących bohatera &#8216;na spojrzenie&#8217;. Wszyscy oni, jeden przez drugiego, okazywali się nie dość, że homo, to jeszcze chętni, swawolni, i do wszelakich uciech gotowi. Jako, że do kolegów z klasy ciągnęło mnie raczej średnio, o zapomnianych kuzynach nic mi nie było wiadomo, na wędrówkach zawsze trafiał mi się przyzwoitek, a na zakupy chodziłem chyba do niewłaściwych sklepów, to pozostawało mi tylko &#8217;spojrzenie&#8217;. Z tego jednak też nic nie wyszło, bo nikt nie zwracał na mnie uwagi, pomijając jednego faceta, który jechał kiedyś ze mną autobusem, był obleśny i gapił się na mnie tak, że po powrocie do domu musiałem wziąć prysznic.<br />
Minęło kilka* lat, Kallipygos się zestarzał, nie zmądrzał, ale stał się cyniczny i ciekaw ludzkich reakcji, więc hipnotyzowanie ludzi, zwłaszcza takich, co mu się niekulturalnie przyglądają, stało się naturalną reakcją, pozbawioną, w większości przypadków, jakichkolwiek podtekstów.<br />
Tymczasem&#8230;.<br />
Nadszedł zeszły piątek. Idziemy z Trekkiem i Meg&#8230;..po truskawki <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Zbliżamy się do <em>centrum handlowego</em>. Z naprzeciwka idzie chłopak. Trochę niższy ode mnie, szczupły, jeansowe spodnie do kolan, bluza, plecak; trochę ciemniejsza karnacja; intrygujący układ kostny twarzy; włosy dłuższe, nie na tyle, by je spiąć, ale opadające, lub raczej żyjące własnym życiem po bokach jego głowy; śliczne oczy, co ciekawe nachalnie wbite w moją skromną osobę.<br />
Odwzajemniłem spojrzenie. Chłopak mija mnie z lewej strony, nie odwraca głowy, ale, na ile pozwalają mu uwarunkowania anatomiczne, utrzymuje kontakt wzrokowy.<br />
Idziemy dalej.<br />
<em>Raz.<br />
Dwa.<br />
Trzy</em> i <em>szalony Iwan</em> przez lewą burtę.<br />
Chłopak doszedł do zakrętu, przystanął i patrzy na mnie.<br />
Rusza.<br />
My też.<br />
<em>Raz.<br />
Dwa.<br />
Trzy</em> i obrót przez prawe ramię.<br />
Chłopak dotarł już do przejścia dla pieszych, stanął, odwrócił się i patrzy w moją stronę.<br />
Zmiana świateł, on rusza, my ruszamy.</p>
<p>Ech, te oczy&#8230;..<br />
Tylko&#8230;&#8230;..to słodkie zjawisko miało może 17 lat&#8230;.co ja miałbym z nim robić? Młodszego brata mam i, naprawdę, jednego mi dość czasami.</p>
<p>*naście</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Anonsik]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/06/24/anonsik/</link>
<pubDate>Wed, 24 Jun 2009 08:10:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/06/24/anonsik/</guid>
<description><![CDATA[Jakiś czas temu mój znajomy założył bloga Spoza Środowiska, na którym umieszcza różne kwiatki z dzia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jakiś czas temu mój znajomy założył bloga <a href="http://spozasrodowiska.wordpress.com/"><em>Spoza Środowiska</em></a>, na którym umieszcza różne kwiatki z działu ogłoszeń homo-portali. Dziś, po przeczytaniu kolejnej porcji, też na takowy portal wszedłem, żeby zobaczyć, co też tam ciekawego się pojawiło.</p>
<p>A pojawiło się to:</p>
<p>Kategoria: Szukam Partnera<br />
Miasto: Kraków Polska<br />
Województwo: mazowieckie<br />
Imię: Facet<br />
Zainteresowania: sport, basen siłownia, rower, góry, aktywny wypoczynek, internet, muzyka, film ..</p>
<p>Treść (zachowano oryginalną pisownię):</p>
<p><em>Normalny podobno fajny facet, dbający o wygląd, koleś bez przegięć<br />
skojarzeń, zniewieściałości, spoza gejklubów, środowiska<br />
ceniący szczerość, zaufanie, lubiący sport, podróże, wypady za<br />
miasto, aktywny wypoczynek jak i domowe zacisze, nie lubiący nudy<br />
POZNAM: normalnego,<br />
szczerego, młodszego (do26lat) kumpla, przyjaciela, kochanka &#8211; marzenie<br />
to<br />
wszystko to w jednej osobie, kogoś spoza środowiska, kogoś<br />
nieprzegiętego, kto nie emanuuje swoja orientacją po kim nie widać na<br />
ulicy od<br />
razu z wyglądu ubioru stylu czy zachowania &#8220;ooo gejek spaceruje&#8221;,<br />
kogoś komu zamiast rzeszy znajomych pseudo przyjaciół ze<br />
środowiska wystarczy jeden facet, nie ukrywam kogoś ze spoko<br />
wyglądem, charakterem, lubiącego sport, kolesia umiejącego się<br />
zachować,<br />
nie chce obciachowca czy gwiazdy na ulicy, ale fajnego normalnego<br />
chłopaka<br />
, nie potrzebuje pokazywać naszej miłości całemu światu,<br />
nie potrzebuje spacerować z Tobą za ręke po ulicy, nie potrzebuję<br />
całować<br />
cie na mieście czy czekać na Ciebie z różą na peronie, nieee, jeśli<br />
to<br />
rozumiesz to już OK,<br />
JESTEŚ NORMALNY, FAJNY, Z OLEJEM W GŁOWIE, DYSKRETNY &#8211; spoko, pisz,<br />
nigdy<br />
nie wiadomo kiedy coś może zaiskrzyć&#8230;. no tyle&#8230;..</em></p>
<p>Let the madness begin!</p>
<p>Od razu wiemy, co dla naszego bohatera jest najważniejsze: spoza gej klubów, spoza środowiska, spoza zniewieściałości, spoza przegięć. Generalnie spoza. I spoza zdrowego rozsądku.</p>
<p>Zachwyca mnie ten fragment o ubiorze, ta obawa, żeby ktoś <em>brońboże</em> nie skojarzył po stroju, że facet naszego bohatera jest homo, żeby nikt nie pomyślał &#8216;<em>ooo, gejek spaceruje</em>&#8216;. A kim Ty jesteś, nasz bohaterze? Hetero? To w takim razie <em>raus</em> z homo-portalu. Gdybym już miał mieć jakieś sugestie, co do wyglądu/zachowań mojego chłopaka, to wolałbym, żeby po jego ciuchach/akcjach nikt nie pomyślał &#8216;<em>ooo, debil spaceruje</em>&#8216;, albo &#8216;<em>oooo, debil dał ogłoszenie</em>&#8216;.</p>
<p>Nasz bohater chciałby, żeby jego chłopak był podobny, a nade wszystko, żeby nie emanował swoją orientacją. Jak wiadomo, taka emanacja jest szalenie niebezpieczna dla takich typów, jak nasz bohater, bo mogłaby ich zdemaskować.<br />
Tacy, jak on, nie mogą mieć wielu znajomych homików, bo to oznacza większe prawdopodobieństwo dekonspiracji. Ten typ może znać tylko jednego geja &#8211; a będzie to jego facet, który też będzie znał tylko jednego geja, czyli naszego bohatera. No, może jeszcze trafi im się po koleżance lesbijce, ale takiej, którą znają od kołyski, albo na którą mają teczkę kwitów, więc nie ma ryzyka, że ich wyda.</p>
<p>Idźmy dalej.<br />
Ja chciałbym zobaczyć ten wypad za miasto. Jak to wygląda? Dojeżdżają osobno? Mają osobne pokoje? Może osobne domki/namioty? <em>Przypadkowo</em> poznają się na kempingu? Czy za każdym razem jeżdżą w inne miejsce, dla pewności, żeby nikt nie skojarzył, że już gdzieś byli razem?</p>
<p>A jak wygląda np. wizyta u rodziców? Wcale nie wygląda? <em>Oj, mamo, mam dopiero 36 lat, jeszcze nie spotkałem odpowiedniej dziewczyny, hahahhahah!</em></p>
<p>Jak wygląda wyjście na piwo z kumplami z pracy? Kumple idą z dziewczynami. A nasz bohater? Sam? Co wtedy robi jego chłopak? Idzie na piwo ze swoimi kumplami z pracy? Potem zaś wracają do domu, zmieniając po 4 razy środki transportu, by zgubić ewentualną pogoń?</p>
<p>Drogi ?Facecie?<br />
Wiesz, gdy się tak zastanawiam, w stosunku do kogo &#8211; jeśli w ogóle &#8211; powinienem używać słowa ciota, to wychodzi mi, że ciotą jesteś dla mnie właśnie Ty. Ja rozumiem, że niektórzy nie mają potrzeby okazywania uczuć publicznie, są bardziej skryci, etc. SpokoLuz. Tylko, że Ty jesteś dyskretny, Ty jesteś spoza środowiska, o Tobie nikt nie wie. Nie dlatego, że że nikt nie zapytał, bądź dlatego, że nie widział Cię z innym chłopakiem. Ty po prostu się boisz, że ktokolwiek mógłby wiedzieć. Nie wejdziesz do homo-lokalu, bo przecież na pewno ktoś Cię tam zobaczy. Ty się nie zniżysz do wzięcia swojego męża za rękę na ulicy. Zresztą, może nie powinienem go nazywać mężem? Przecież i tak wszystkim będziesz go przedstawiał <em>&#8220;A, to jest Zyndram, razem pakujemy na siłce, żłopiemy piwo i zaliczamy laski, hahaha&#8221;</em>. Nie chodzi o to, że nie czujesz potrzeby. Ty się zwyczajnie boisz. Lejesz ze strachu po nogach na myśl, że ktoś Cię zobaczy z chłopakiem. Oczyma duszy już widzisz ten moment, jak wpadacie na Twoich kumpli z pracy, oni Was widzą, wymieniają porozumiewawcze spojrzenia; Ty potem nie śpisz, bo zastanawiasz się, jak będzie wyglądał następny dzień w pracy. Strach narasta, pojawia się jąkanie, zaczynasz się moczyć w nocy, wkrada się impotencja i łysienie.<br />
Ja się w ogóle dziwię, że z takim podejściem przełamałeś się i dałeś ogłoszenie &#8211; żeby jedno! &#8211; na portalu. Przecież na bank ktoś już sprawdza Twoje IP i tylko patrzeć, jak znajdziesz na drzwiach napis &#8216;pedał&#8217;.</p>
<p>Ty tak naprawdę chciałbyś być hetero, mieć żonę, psa, kota, dom i gromadkę barbarzyniąt. Robisz wszystko, żeby społeczeństwo uważało Cię za heteryka. Masz heteryckie zachowania, odzywki, jesteś pewnie pierwszy do opowiadania pedalskich dowcipów (im głupszy, tym lepszy). Na każdym kroku pokazujesz, jaki to Ty jesteś męski, konkretny spoko-kolo. Super! Czekam chwili, gdy powiesz, że Ty nie jesteś pedałem, a tylko sypiasz z facetami. Gdybyś miał możliwość, to skakałbyś i krzyczał do heteryków <em>&#8216;Zobaczcie! Jestem taki sam jak wy! Taki normalny! Taki zwyczajny! W niektórych kwestiach bardziej hetero, niż wy sami! Please, pick me! Pick me! Oohhhh god, I&#8217;m straight!&#8221;</em>.</p>
<p>Jesteś cholerną tchórzliwą ciotą, koleś, najgorszą z możliwych.</p>
<p>Na zakończenie:<br />
Postanowiłem sprawdzić, jak też naszemu bohaterowi idzie szukanie, tzn. czy już kiedyś takie ogłoszenie zamieszczał. Wrzuciłem zatem słowo &#8216;gejek&#8217; &#8211; wydawało mi się dość charakterystyczne &#8211; w szukajkę. Wyszło mi 91 takich ogłoszeń, w okresie od 6 stycznia &#8216;09 z godziny 17.02 do 22 czerwca &#8216;09 z godziny 01.37. Ogłoszenia umieszczane są porcjami, po kilka dziennie, w różnych województwach.</p>
<p>Naprawdę jestem szczerze zdziwiony, zbulwersowany, zaskoczony, wprowadzony w ekstraordynaryjny stan podniecenia, że osoba, która zmajstrowała tak fantastyczne ogłoszenie, która jest tak wspaniale męska, konkretna, nieprzegięta, nieafiszująca się ze swoją orientacją, która tak fantastycznie podnosi sobie poczucie własnej wartości poprzez ciągłe podkreślanie, jaka to ona jest &#8217;super i w ogóle&#8217;, nie znalazła jeszcze &#8216;tego jedynego&#8217;.</p>
<p>Wot, mistyka!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Odważni nie żyją wiecznie....]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/06/13/odwazni-nie-zyja-wiecznie/</link>
<pubDate>Sat, 13 Jun 2009 08:44:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/06/13/odwazni-nie-zyja-wiecznie/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;.ostrożni nie żyją wcale. Como esta amigo For the death of those we don&#8217;t know Shall we]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8230;.ostrożni nie żyją wcale.</p>
<p><em>Como esta amigo<br />
For the death of those we don&#8217;t know<br />
Shall we kneel and say a prayer<br />
They will never know we care<br />
Shall we keep the fires burning<br />
Shall we keep the flames alight<br />
Should we try to remember<br />
What is wrong and what is right</em></p>
<p><em>And if we do forget them<br />
and the sacrifice they made<br />
Will the wickedness and sadness<br />
come to visit us again<br />
Shall we dance the dance in sunlight<br />
Shall we drink the wine of peace<br />
Shall our tears be of joy<br />
Shall we keep at bay the beast</em></p>
<p><em>Inside the scream is silent<br />
Inside it must remain<br />
No victory and no vanquished<br />
Only horror, only pain</em></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1207" title="stonewall_militants" src="http://fragmentaselecta.wordpress.com/files/2009/06/stonewall_militants1.jpg" alt="stonewall_militants" width="497" height="356" /></p>
<p>Na Paradę marsz!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Klient bez krawata....]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/05/11/klient-bez-krawata/</link>
<pubDate>Mon, 11 May 2009 22:09:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/05/11/klient-bez-krawata/</guid>
<description><![CDATA[Teoretycznie powinienem napisać coś o fascynującej konferencji, na której miałem niekłamaną przyjemn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Teoretycznie powinienem napisać coś o fascynującej konferencji, na której miałem niekłamaną przyjemność się pojawić, ale&#8230;.humor mam nad wyraz dobry i nie będę sobie go psuł jakimiś katolickimi filozofiami. Zatem dziś notka z serii &#8216;o niczym&#8217;.</p>
<p>Na początek pytanie:<br />
Czy wolicie, gdy w sklepie obsługuje Was osoba Waszej płci, czy przeciwnej? </p>
<p>Ja generalnie wolę, gdy obsługuje mnie kobieta. Jakoś zawsze jest tak, że potrafi ona nawiązać ze mną lepszy kontakt, doradzić, wskazać np. pewne niedociągnięcia stroju, zaproponować inne rozwiązanie, etc. Nie oznacza to bynajmniej, że gdy trafiam na męskiego sprzedawcę, to jest to wiejski cham, zastanawiający się, jak by mnie tu czym prędzej spławić. Nie, on tez potrafi być miły i profesjonalny, ale nie pozwola sobie względem mnie na tyle, co kobieta.</p>
<p>Ostatnio jednak zostałem przyjemnie zaskoczony. Otóż udałem się nabyć koszulę (tak, tu w wygłosie jest nosówka, żeby więc nikomu nie przyszło do głowy, że Kallipygos kupował np. 10 sztuk, w tym jedną pasującą do herbowego sygnetu). W każdym razie przeglądaliśmy z rodzicielką ofertę i nagle pojawił się sprzedawca. Lat ok 35, twarz miła i interesująca, delikatne ogniki w oczach. Już początek miał niezły, gdyż po standardowym pytaniu &#8216;w czym mogę pomóc?&#8217;, rzucił kilka uwag w stylu &#8216;widzę, że nie jest pan miłośnikiem krawatów&#8217; oraz &#8220;kto panu powiedział, że ma pan kołnierzyk 40?&#8221; i poprowadził ku przymierzalni. Tam okiem znawcy (kręcąc głową nad rozmiarem) ocenił mą szyję i poradził przymierzyć wybrany produkt. Miałem wrażenie, że rękaw mam za krótki (generalnie wolę dłuższe) i tu sprzedawca zaskoczył mnie po raz kolejny, gdyż ujął bardzo uprzejmie moją rękę, patrząc mi cały czas w oczy pokazał, jakie według niego są standardy długości i że jego zdaniem mój rękaw jest odpowiedni. Przebywając w przymierzalni słyszałem, jak intensywnie rozmawia z moją rodzicielką, a na moje pytanie, o czym tak rozmawiali, odparł &#8216;A nic, obgadywaliśmy pana&#8217;. Potem zapytał, czy chcielibyśmy zobaczyć coś jeszcze, po czym całą rozmowę zakończył stwierdzeniem &#8216;krawata nie proponuję&#8217;.</p>
<p>Czyli tak: dobry kontakt z klientem, pełen profesjonalizm, a jednocześnie umiejętność wbicia delikatnej szpili. Pierwszy raz na takiego gagatka trafiłem, ale było to bardzo ciekawe doświadczenie. On w sumie też powinien być zadowolony &#8211; swoje zadanie wykonał, gdyż nie dość, że wyszedłem z koszulą, to jeszcze chciało mi się cała sytuację opisać.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[De Leugenaar]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/05/02/de-leugenaar/</link>
<pubDate>Sat, 02 May 2009 11:42:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/05/02/de-leugenaar/</guid>
<description><![CDATA[Przy sobocie nie będę Was dręczył jakimiś ważkimi tematami, tylko proponuję trochę rozrywki. W końcu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Przy sobocie nie będę Was dręczył jakimiś ważkimi tematami, tylko proponuję trochę rozrywki. W końcu długi weekend.</p>
<p>Zastanawiam się &#8211; nie pierwszy raz zresztą &#8211; skąd się bierze zamiłowanie homiczej społeczności to pewnego rodzaju <em>starych hitów</em>. Nie jest to zresztą zarezerwowane dla ziem polskich. W A&#8217;damie trafiłem do dwóch miejsc, w których repertuarze muzycznym dominowały właśnie takie kiczowate przeboje. Pierwszym z nich był Pub Crocodile, znajdujący się u wylotu Amstelstraat, po prawej stronie, jeśli stoicie twarzą ku Amsteli. Lokal &#8211; o ile mi wiadomo &#8211; prowadzony jest przez dwóch panów w wieku 50+ i generalnie przeznaczony jest dla ciut starszej klienteli, co nie znaczy, że nie można tam spotkać osób młodszych. Miłe miejsce, wykończone ciemnym drewnem, ciche, z muzyką kojarzącą mi się z filmem <em>Cabaret</em>. Byłem raz, jakoś nie trafiło się powrócić, ale generalnie, jeśli ktoś szuka spokojnej przystani, to warto zajrzeć.</p>
<p>Drugim lokalem jest &#8220;nie-pamiętam-nazwy&#8221;, znajdujący się trochę bliżej Rembrandtplein, po lewej, w Zaułku Połowy Księżyca (jest to generalnie uliczka, którą na całej długości obsiadły lokale, jeśli nie <em>gay</em>, to w każdym razie <em>friendly</em>.) Pub, o którym myślę, jest zaraz na początku, po lewej; raczej niezbyt oblegany. Ot, zwykły pub, gdzie można napić się Heinekena (nie jestem pewny, czy mają piwo) i pogadać w spokoju. Goście nieawanturujący się, obsługa miła; ze słodkim, cudownie przegiętym barmanem ok 40tki pogadacie o wszystkim, a w braku innych tematów wyjaśni Wam szerokie pole semantyczne słowa <em>pijp(en).</em> Zwłaszcza, jeśli palicie fajkę.<br />
W tym lokalu bywałem częściej i zawsze od progu witał mnie jeden <em>skoczny</em> kawałek; trzeba przyznać, że dość festyniarski, ale wpadał w ucho <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Za którymś razem jakaś życzliwa dusza uświadomiła mnie łaskawie, <em>co to</em>. Podobne hiciory &#8211; raz smętne i romantyczne, raz weselsze i podrygujące lecą tam cały czas. Bezguście totalne &#8211; ale nogi same tańczą. Jednym słowem atmosfera wspaniała. Szczerze polecam. Bez względu na Waszą orientację.</p>
<p>Z OSTATNIEJ CHWILI: Ten lokal to <em>Entre Nous</em>, na co uprzejmie zwrócił mą uwagę Oliveira, za co jesteśmy mu szalenie wdzięczni, czyż nie?</p>
<p>Skąd mi się ta notka wzięła? Otóż od paru dni choruję na A&#8217;dam. Bardzo. Na szczęście za 2 tygodnie jadę.<br />
Dodatkowo, we czwartek zaniosło nas do Rasko, na występ <em>Maryli II, </em>jej repertuaru wyjaśniać nie muszę.<br />
Poniżej zaś, żeby nie być gołosłownym, <em>mevrouw</em> Weber i główny przebój ww. lokalu, czyli <em>Kłamca</em>.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/W8Rd8XaqsNY&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/W8Rd8XaqsNY&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Romeo i Julian]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/04/29/romeo-i-julian/</link>
<pubDate>Wed, 29 Apr 2009 08:24:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/04/29/romeo-i-julian/</guid>
<description><![CDATA[Na Wyborczej artykuł o homiczej parze. Już początek jest niezły: Dalibyśmy im najwyżej 18 lat. Obaj ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Na Wyborczej <a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,42699,6535801,Romeo_i_Julian.html?as=1&#38;ias=3&#38;startsz=x">artykuł o homiczej parze</a>.</p>
<p>Już początek jest niezły:</p>
<p><em>Dalibyśmy im najwyżej 18 lat. Obaj szczupli, krótkie fryzury, żadnych kolczyków ani zniewieściałych gestów.</em></p>
<p>No po prostu super! Jak by to wyglądało, gdyby się okazało, że nasi bohaterowie mieliby przegięte gesty?! Po prostu katastrofa. Na całe szczęśćie ktoś w Wyborczej pomyślał i już na wstępie zaakcentował, że chłopięta są całkowicie &#8216;normalni&#8217;, w żadnym razie nie są pedałami, oni tylko sypiają z facetami.</p>
<p><em>Julian: nie potrafię sobie wyobrazić siebie w roli &#8220;spedalonej cioty&#8221;, (..) Osobiście mam duży dystans do siebie i tych wszystkich &#8220;przegiętych czajników&#8221;. Nie byłem nawet nigdy w typowym klubie dla gejów i nie czuję takiej potrzeby. Zawsze chciałem tworzyć prawdziwy, monogamiczny związek i udało mi się. (..).</em></p>
<p>Po pierwsze, od razu mamy podział: my (czyli ci lepsi) oraz spedalone cioty. Wiadomo, nasi bohaterowie są nieprzegięci, co zostało nam uprzejmie zakomunikowane na początku tekstu.<br />
Po drugie: nikt nie wymaga od Juliana, by bywał w klubach dla gejów, ale bywanie w tego typu miejscach nie oznacza z miejsca &#8216;ja tam byłem i się pierdoliłem&#8217;. Mam wrażenie, że większość osób pokroju Juliana nie zadaje sobie trudu, by chociaż przez chwilę pomyśleć, czym takie lokale są, a są różne, tak samo, jak różne są ludzkie potrzeby. Julian zaś z miejsca przypina łatkę, chociaż w klubie nigdy nie był.<br />
Julianku mój drogi: idź najpierw do kilku klubów z wizytą, zobacz, jak się rzeczy mają i dopiero wtedy bądź łaskaw się wypowiadać.<br />
Po trzecie, tworzenie monogamicznego związku nie oznacza, że nie można się pojawić w gejowskim lokalu. Chyba, że partnerzy nie są siebie nawzajem pewni i obawiają się wystawić swe oczęta na choćby najmniejszą pokusę. Jeśli jednak jest właśnie tak, to ja gratuluję bohaterom silnej woli, na jakiej ich monogamiczny związek jest zbudowany.</p>
<p><em>Romeo: &#8211; Mnie nigdy wizja ślubu specjalnie nie pociągała. Jestem antyklerykałem. Niepotrzebne mi są papiery. Wystarczy sam symbol.</em></p>
<p><em>Julian: &#8211; Legalizacja pomogłaby w wielu rzeczach formalnych, ale nie jest niezbędna. Jeżeli ktoś chce być razem, to będzie. Koniec kropka. Dodatkowo cały czas planujemy symboliczne zaślubiny.</em></p>
<p>Symbol to możecie sobie w dupę wsadzić. Jasna sprawa, że jesli ktoś chce być razem, to będzie, ale bycie razem to nie tylko prowadzanie się za rąsię &#8211; czego chłopcy i tak nie uskuteczniają -  ale też np. podjęcie decyzji odnośnie terapii partnera (jeśli jest np w śpiączce), podatki, dziedziczenie, korespondencja i jeszcze kilka rzeczy.</p>
<p>O ile współczuję bohaterom sytuacji w domu, o tyle uważam, że w kwestiach dotyczących &#8216;środowiska&#8217; pierdolą niczym potłuczeni.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Just a sissy boy]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/04/20/just-a-sissy-boy/</link>
<pubDate>Mon, 20 Apr 2009 20:30:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/04/20/just-a-sissy-boy/</guid>
<description><![CDATA[Wsiadamy z kumplem do autobusu. Miejsc podwójnych nie ma, więc instalujemy się na przegubie. Naprzec]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wsiadamy z kumplem do autobusu. Miejsc podwójnych nie ma, więc instalujemy się na przegubie. Naprzeciwko mnie – a za moim towarzyszem &#8211; na podwójnym miejscu siedzi dwóch chłopaków. Jeden w wieku może 25, drugi trochę starszy. Ich zachowanie, wygląd zewnętrzny czy też barwa głosu w żaden sposób nie zdradzają orientacji; jedynie fakt, że jeden z nich dzierży ogromną poduchę a drugi półkę, pozwala mi zakładać, że oto mam przed sobą wracającą z zakupów parkę, co znacznie poprawia mi nastrój, gdyż nic tak na mnie nie działa, jak małżeńskie szczęście.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">W pewnym momencie wsiada starsza pani, jeden z chłopaków ustępuje jej miejsca, na co drugi też wstaje i obaj z zakupami przenoszą się do nas, na przegub, tak że mam ich po prawej stronie. Co jakiś czas dolatują strzępki rozmowy ‘gdy wrócimy to <em>cośtam</em>, <em>cośtam</em>; półkę zawiesimy, itp.’.</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Kilka przystanków dalej wsiada chłopak. Lat maksymalnie 22, szczupły, jakaś koszulka w paski, kurtka do wysokości żeber, spodnie obcisłe tak, że aż mnie boli, włosy w modnym nieładzie, kilkukolorowe; prawa ręka wolna, na lewym przedramieniu jakaś torba. Ustawił się niedaleko nas. Homicza parka z początku go nie zauważa, ale w pewnym momencie jeden wskazuje go wzrokiem drugiemu, pojawiają się jakieś chichoty i pada – na tyle głośno, że i tamten słyszy &#8211; nieśmiertelne <em>‘Zobacz, ale ciota’.</em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">Odwracam się powoli do chłopca, z którego ust słowa te padły, oglądam go z dołu na góry, po czym kulturalnie rzucam ‘Z was, moje drogie, dzieci także nie będzie’. Chłopak robi się czerwony, widać, że ma chęć na jakąś ripostę, ale chyba nie znajduje takiej, której mógłby użyć – bo nas już ciotami nazwać się nie dało &#8211; więc wzrokiem szuka pomocy u swego małżonka; ów też chce coś powiedzieć, ale napotyka wyczekujące, pełne lekceważenia  spojrzenie mojego kumpla – który, choć hetero, znakomicie się dostosowuje – i rezygnuje. My wracamy do przerwanej rozmowy, a chłopcy na następnym przystanku – z takiego bądź innego powodu – wysiadają. ‘Ciota’ zaś, rzucając nam zadowolone spojrzenie, opuszcza nas kwadrans później.<br />
&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p>Miała być tylko anegdota autobusowa, ale: miałem znajomka &#8211; niech mu będzie Mariusz &#8211; którego poznałem podczas odbębniania ogólnouniwersyteckich w IH. Przegięty był wręcz modelowo &#8211; chude <em>toto</em> było niemiłosiernie, nieskoordynowane ruchy rąk, wysoki głosik, itp; miał podobno spory problem ze mną, bo <em>bał się metali.</em> Nawet, gdy już wiedział, że jestem homo, to i tak trochę czasu mu zajęło, zanim zaczął się w moim towarzystwie zachowywać swobodnie, podobno przerażał go kontrast między nami.<br />
Kontakt jakoś nam się potem urwał, ale ostatnio nasz wspólny znajomy raczył był mnie poinformować na gadulcu, że Mariusz jest we Wrocławiu, a poza tym, że zerwał ze swoim chłopakiem. Prawdę powiedziawszy nie wiedziałem nawet, że z kimś był, ale kulturalnie zapytałem, jaki był powód rozwodu. Otóż podobno zerwał z nim, bo tamten był <em>przegięty</em> i Mario nie był w stanie być z <em>taką ciotą.</em> W takiej sytuacji musiałem zapytać, czy Mariusz <em>zmężniał </em>od czasu, gdy go ostatni raz widziałem &#8211; być może w ciągu tych paru lat przeobraził się w umięśnionego byczka, poszedł na emisję głosu, oraz poddał się innym modyfikacjom. &#8220;Zwariowałeś? On?! Gdzie tam!&#8221; &#8211; padła odpowiedź.<br />
I zastanawia mnie, moi drodzy, jak to jest: tak zwani &#8216;męscy i konkretni&#8217; nie lubią przegiętych; ci przegięci brzydzą się ciotami; kto w takim razie lubi homiki, w których pierwiastek żeński jest silniejszy?</p>
<p>A czy Kallipygos jest przegięty? Hm, biorąc pod uwagę, że przeważnie ludzie mu nie wierzą, że homo &#8211; patrz jedna z dziewczyn ostatnio w <em>Saturatorze</em> &#8211; to chyba nie &#8211; trudno, cóż robić, przecież się nie potnie.</p>
<p>Mi tam ryba, czy chłopak jest męski, czy przegięty, dopóki jest sobą. Gdy słucham takich tekstów, to mam wrażenie, że chyba powinienem się zakopać w stercie koców, zasnąć i obudzić się, gdy świat będzie inny <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;">A tak poza tym, to półkę kupiłem. Prawda, że śliczna?!</p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1140" title="nowa_polka" src="http://fragmentaselecta.wordpress.com/files/2009/04/nowa_polka.jpg" alt="nowa_polka" width="445" height="552" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kawałeczek słoninki]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/04/09/kawaleczek-sloninki/</link>
<pubDate>Thu, 09 Apr 2009 19:59:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/04/09/kawaleczek-sloninki/</guid>
<description><![CDATA[The torn boughs trailing o&#8217;er the tusks aslant, The saplings reeling in the path he trod, Decl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>The torn boughs trailing o&#8217;er the tusks aslant,<br />
The saplings reeling in the path he trod,<br />
Declare his might — our lord the Elephant,<br />
Chief of the ways of God. </em></p>
<p>Rudyard Kipling<em><br />
</em></p>
<p><em>Podczas wtorkowej sesji Rady Miasta, <a href="http://www.epoznan.pl/index.php?section=news&#38;subsection=news&#38;id=13347">Radny Prawa i Sprawiedliwości Michał Grześ zadał pytanie</a> czy znany jest władzom miasta fakt, że słoń Lotek &#8211; sprowadzony do poznańskiego ZOO z Węgier był poprzednio słoniem w warszawskim ZOO i cytat &#8216;interesował się nie samicami lecz samcami&#8217;.</em></p>
<p>HAŃBA!</p>
<p>Ja, drodzy Państwo, nie wiem już kompletnie, dokąd ten świat zmierza; co się z tymi ludźmi (=słoniami) porobiło. Pojedzie taki biedny, niespodziewający się zagrożenia, węgierski słoń do polskiej <em>stolycy</em>, łyknie trochę wielkiego świata, zetknie się z promocją homoseksualizmu i już &#8211; homo. Z miejsca.<br />
Trzeba natychmiast odciąć słonia od osobników płci męskiej, obstawić gęsto samicami. Jeśli w ciągu, powiedzmy, dwóch tygodni żadna z samic nie zajdzie w ciążę, należy drania odesłać z powrotem Węgrom, zażądać nowego, sprawnego (o wypróbowanych siłach męskich &#8211; radny Grześ na ochotnika sprawdzi) egzemplarza i odszkodowania. Nowy osobnik natychmiast po przywiezieniu powinien zostać wyegzorcyzmowany, ochrzczony i obstawiony samicami.</p>
<p><em>Według radnego Michała Grzesia taka sytuacja nie jest korzystna, bo słonie nie będą się rozmnażały. </em></p>
<p>Sytuacja byłaby natomiast nad wyraz korzystna, gdyby okazało się, że radni Grzesie nie będą się rozmnażali. Strach pomyśleć, co się stanie, jeśli tak znakomity materiał genetyczny pójdzie w Polskę.</p>
<p><em>(..) Dyrektor zapewnił, że słoniom zdarzają się różne zachowania w trakcie łączenia się w grupy samców podczas dojrzewania, i nie można porównywać zachowań słonia do zachowań ludzi.</em></p>
<p>Żeby pan dyrektor wiedział, jakie mi się różne zachowania zdarzyły, gdy z innymi samcami łączyłem się w grupy (nie tylko w okresie dojrzewania). Ho! Ho! Na wołowej skórze by pan dyrektor nie spisał <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Miłego wieczoru.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pójdź, dziecię,....]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/03/18/pojdz-dziecie/</link>
<pubDate>Wed, 18 Mar 2009 21:04:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/03/18/pojdz-dziecie/</guid>
<description><![CDATA[Wiecie co? Ci Polacy to jednak bardzo prosty naród; wystarczy, że człowiek założy na siebie coś, co ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wiecie co? Ci Polacy to jednak bardzo prosty naród; wystarczy, że człowiek założy na siebie coś, co choćby w najmniejszym stopniu odbiega od przyjętego standardu &#8211; a przyjęte standardy mają Polacy wysokie, oj, wysokie &#8211; i już jest główną atrakcją na ulicy oraz w komunikacji miejskiej. Ale po kolei.</p>
<p>Był okres w moim życiu, że nosiłem się tylko na czarno. Było to spowodowane kilkoma faktami. Po pierwsze &#8211; w czarnym mi ślicznie. Po drugie &#8211; jestem leniwy, a dzięki czarnym ciuchom nie miałem rano problemu &#8216;co ja dziś na siebie włożę?&#8217;, gdyż i tak będzie to czarne. Po trzecie &#8211; w PL ciuchów męskich w kolorach innych, niż czarny/niebieski/brązowy/zgniła zieleń praktycznie nie było, a na Kallipygosa w ciuchach damskich świat nie był jeszcze gotowy.</p>
<p>Potem mi się zmieniło, zacząłem się nosić w kolorach pogodnych, jasnych i zróżnicowanych, ale z dostaniem takich ciuchów w A&#8217;damie problemu nie ma, więc było łatwiej.</p>
<p>Gdy jestem w PL &#8211; a ostatnio jestem dość często &#8211; używam rzecz jasna tej samej garderoby, co w NL, ale, że jest ona dość kiepska na chłody, a ja nie lubię ubierać się na cebulkę &#8211; chodzę w glanach, ciemnych jeansach i w płaszczu (w którym mi, tak na marginesie, prześlicznie).</p>
<p>Ostatnio jedna pogoda była wiosenna, więc glany ustąpiły miejsca trampkom, jeansy czarne krwisto czerwonym, a płaszcz zimowy lekkiemu wiosennemu. Tak przyodziany ruszyłem w miasto, między innymi po to, żeby udzielić korepetycji z łaciny. Powiem Wam, że dawno już nie miałem tak &#8211; od notki &#8216;Małpa w czerwonym&#8217; &#8211; żeby na mój widok spływały ludziom uśmiechy z twarzy, żeby tracili wątek w rozmowie, przechodzili na szept, bądź&#8230;.no właśnie, to nie był śmiech ze mnie, to było raczej desperackie parsknięcie osoby, której oczy zostały właśnie zgwałcone. Ludzie, przecież to tylko czerwone jeansy.</p>
<p>Najlepsze było jednak przede mną.<br />
Powiadają, że tylko dzieci i wariaci mówią prawdę. Na korepetycje dotarłem za wcześnie, więc stałem na dole i szwendałem się dookoła budynku. W pewnej chwili ze sklepu obok wyszła mama z dzieckiem. Nie wiem, ile dziecko miało lat, w każdym razie poruszało się już samodzielnie i mówiło. Było to małe stworzenie płci żeńskiej. Mama minęła mnie natomiast jej pociecha zlustrowała mnie z góry na dół, po czym, patrząc mi z uśmiechem na ustach w oczy, zapytała &#8216;Maaaamooooo, aaaa dlaaaczeeegooo ten pan wyyyglądaaa jak paaaaniiii?&#8217;. Uśmiechnąłem się do mojej małej lustratorki, przechodzący obok pracownik poczty ledwo powstrzymał wybuch śmiechu, zaś mama, nie spojrzawszy nawet, co się z jej córką dzieje, rzuciła tylko &#8216;mrumrumrumruchodźtumrumrumru&#8217;, i weszła do budyku.</p>
<p>Mi się co jakiś czas trafia, że ktoś mnie za dziewczynę weźmie; ostatnio w pubie, siedziałem ze znajomym przy piwie, gdy nagle mój towarzysz zobaczył <em>coś</em> tuż za moimi plecami, wybuchnął szczerym śmiechem, a ja odwróciwszy głowę zobaczyłem wycofującego się chyłkiem wędrownego sprzedawcę z wiadrem róż.<br />
W przypadku przedwczorajszym nie wiem jednak, o co dziewczynce chodziło. Bezbłędnie i bez podpowiedzi osób trzecich rozpoznała, żem chłop; musiałem jednak mieć na sobie (lub w sobie) coś na tyle kobiecego, że miała ze mną problem. Czerwone spodnie? Płaszcz? Torba na ramię? Długie włosy? No bo chyba nie chodziło o zarost&#8230;.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Hop! Szklankę piwa]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/03/06/hop-szklanke-piwa/</link>
<pubDate>Fri, 06 Mar 2009 17:47:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/03/06/hop-szklanke-piwa/</guid>
<description><![CDATA[Podobno z największym hukiem upada prawicowy &#8216;autorytet&#8217; moralny. Drodzy bracia i siostr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Podobno z największym hukiem upada prawicowy &#8216;autorytet&#8217; moralny. Drodzy bracia i siostry w homoseksualizmie! Mirosław Orzechowski, lpr-owski ex wiceminister edukacji narodowej, stróż moralności i porządku, partyzant wychowania katolickiego i prawicowiec o ustach pełnych patriotyczno-zaściankowych frazesów <a href="http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,6352932,Pijany_eksminister_Orzechowski_spowodowal_kolizje.html">stoczył się po wypiciu czerwonego wytrawnego</a>. Zapewne &#8216;<em>pedał to był w winie na dnie&#8217;</em> i ministrowi zaszkodziło:) Niech mu cela ciasną będzie, chciałoby się powiedzieć.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ius conubii]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/03/06/ius-conubii/</link>
<pubDate>Fri, 06 Mar 2009 16:07:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/03/06/ius-conubii/</guid>
<description><![CDATA[Jakoś jestem ostanio w patriotycznym nastroju; myślę o Ojczyźnie, o tym, jaka jest fajna, uczynna, t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jakoś jestem ostanio w patriotycznym nastroju; myślę o Ojczyźnie, o tym, jaka jest fajna, uczynna, tolerancyjna i po prostu &#8216;do rany przyłóż&#8217;; być może jest to spowodowane projektem u stawy o obowiązkowym wywieszaniu flagi, być może jakimś umysłowym schorzeniem, a być może faktem, że w niedzielę jadę do Miasta. Nie wiem, ale z tej okazji pragnę uraczyć Was opowieścią o tym, jak to kochane państwo polskie na każdym kroku ułatwia życie swoim obywatelom, w żadnym stopniu nie próbuje ich ograniczać, ani w ich życie ingerować.</p>
<p>Jak niektórzy z Was wiedzą, kilka lat temu wyemigrowaliśmy z Oliveirą do Niderlandów.<br />
Nasza przeprowadzka miała miejsce w czasach, gdy wymagano jeszcze pozwoleń na pracę, wiz i całej reszty. Pozwolenie przysługiwało samemu zainteresowanemu &#8211; jeśli pracodawca potrafił udowodnić, że faktycznie go potrzebuje &#8211; oraz partnerowi. Pracę otrzymał Oliveira i, jeśli chciałbym mu towarzyszyć, trzeba było udowodnić, że jesteśmy parą. Chciałem.</p>
<p>Wszystkie zawiłości prawne i walka z niderlandzką biurokracją spadały na <em>Nową Firmę</em> Oliveiry, my tylko mieliśmy dostarczyć komplet dokumentów, czyli użerać się z biurokracją ojczystą. Z dokumentami w stylu &#8216;zaświadczenie o zameldowaniu&#8217; poszło gladko, gdyż nikt się nie interesował z kim sypiamy. Schody zaczęły się, gdy przyszło do udowadniania, że jesteśmy parą. Przede wszystkim poprzez <em>Nową Firmę</em> Oliveiry wyjaśniliśmy Urzędowi Imigracyjno-Naturalizacyjnemu, że Rzeczpospolita Polska (Baczność! Do hymnu!) w swej niezmierzonej mądrości nie uznaje związku osób tej samej płci. <em>Królowa Beatrix myślała</em>, aż w końcu odpisała nam, że w takim razie musimy udowodnić, że jesteśmy kawalerami i nie wstępowaliśmy w Polsce w Święty Związek Małżeński (=Kobiety&#38;Mężczyzny).<br />
Coż łatwiejszego.</p>
<p>Pogooglaliśmy i okazało się, że Urzędy Stanu Cywilnego wydają zaświadczenia o stanie cywilnym (dalej ZoSC). Na stronie USC z jakiejs małej miejscowości znalazłem nawet wzór dokumentu. Zadzwoniłem; pan uprzejmie zapytał po co mi to, a ja, wiedziony naturalną wiarą, że jeśli ktoś zechce ci rzucić kłodę pod nogi, to ją rzuci, odparłem, że chcę się (niech mi bogowie wybaczą) żenić w Niderlandach. Pan odpowiedział, że jeśli tak, to on poprosi o dane oblubienicy i wystawi m zgodę na zawarcie z nią (i tylko z nią) małżeństwa. Z Oliveiry może i dama, ale na pewno nie kobieta, więc postanowiłem sprawdzić w innym USC. To samo. W każdym. Zaczęliśmy drążyć sprawę i okazało się, że wyszła instrukcja MSWiA, która zaleca USC niewydawanie ww. zaświadczeń, gdyż wykorzystywane są one do zawierania związków zarejestrowanych &#8211; a te, jak wiadomo, są &#8216;be&#8217; &#8211; poza granicami Kochanej Ojczyzny. Cóż, nie spodziewaliśmy się, że RP ma aż tak długie łapy.<br />
Czas leciał, a my wciąż nie potrafiliśmy odowodnić, żeśmy razem.</p>
<p>Doszliśmy do wniosku, że może w takim razie te odpisy zupełne wystarczą. Udaliśmy się zatem do USC i nagle, z chaosu, który w każdym USC panuje, wyłoniły się trudności:<em> a po co to panom, trzeba czekać, koleżanka na urlopie, możemy wydać odpis zwykły, etc.</em><br />
Wrzód pękł.</p>
<p>Wybraliśmy najlbiższy dla nas obu USC. Uporem i stanowczością doprowadziliśmy do tego, że pani zgodziła się wydać nam zupełne odpisy aktów. Dodatkowo każdy z nas napisał podanie o zawarcie cywilnego związku małżeńskiego z drugim (takie, jak piszą ci równiejsi), albo &#8211; po raz kolejny &#8211; o wydanie zaświadczenia o stanie cywilnym. Pani przyjęła.<br />
Po kilku dniach wydała odpowiedź. Zgodnie z wymogami sztuki i prawem obowiązującym na terenie Niepodległej.<br />
Tłumaczenie tej odpowiedzi wraz z tłumaczeniami odpisów aktów naszych urodzin i jeszcze kilkoma dokumentami wystarczyło, by IND uznało, że my naprawdę chcielibyśmy być oficjalnie razem, tylko ten kraj, z którego chcemy się wydostać, jakiś taki durny, i zarejestrowało mnie jako partnera Oliveiry oraz pozwoliło wjechać wraz z nim do Niderlandów.</p>
<p>Cóż, koniec końców się udało.</p>
<p>Trochę czasu minęło, a mnie czasem jeszcze trzęsię na wspomnienie tego prawicowo-zaściankowo-katolickiego skurwysyństwa. Ja nie mam pretensji do pani z USC, że nie udzieliła nam ślubu cywilnego. Jeśli mam coś do niej, to to, że zamiast wydać nam z miejsca odpisy i ZoSC, woziła się z nami kilkanaście dni i wynajdywała różne debilne wymówki.<br />
W Niderlandach nie mieliśmy związku rejestrowanego, ale, jeśli urząd doszedł do wniosku, że musimy pojawić się obaj w jakimś dokumencie, to pojawialiśmy się jako para.</p>
<p>Poniżej, jako wisienka na torcie moich ciepłych uczuć względem Rzeczpospolitej, odpowiedź z USC.</p>
<p>Miłego weekendu.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-1022" title="malzenstwo1" src="http://fragmentaselecta.wordpress.com/files/2009/03/malzenstwo1.jpg" alt="malzenstwo1" width="497" height="704" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dobrze jest!]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/19/dobrze-jest/</link>
<pubDate>Thu, 19 Feb 2009 10:24:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/19/dobrze-jest/</guid>
<description><![CDATA[Nie wiem, czy zauważyliście &#8211; ja ten moment chyba przespałem &#8211; ale w Polsce skończyła si]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nie wiem, czy zauważyliście &#8211; ja ten moment chyba przespałem &#8211; ale w Polsce skończyła się dyskryminacja osób homoseksualnych. Teraz już wszędzie jesteśmy traktowani tak, jak heteroseksualiści. Miodzio. Dożyłem! Doczekałem!</p>
<p>Wszystkim tym, którzy właśnie doszli do wniosku, że przywiozłem sobie coś z NL i jestem zjarany, pragnę wyjaśnić, że to nie mój pogląd, tylko Jacka Poniedziałka. Koniec dyskryminacji widzi on w wybraniu Raczka i Szczygielskiego Najpiękniejszą Parą. Ponijam, co ja myślę o powodach, dla których ta nagroda została przyznana ww., chodzi mi raczej o to, że ten fakt ma znikomy &#8211; jeśli jakikolwiek &#8211; moim zdaniem, wpływ na sytuację homików w PL.</p>
<p>Co do p. Poniedziałka, to jest on nad wyraz barwną postacią. W grudniu 2005 roku <a href="http://www.innastrona.pl/newsy/2809/jacek-poniedzialek-jestem-gejem/">wyznał</a> na łamach opiniotwórczego, inteligenckiego Faktu, że jest homo.<br />
Potem &#8211; październik 2008 &#8211; <a href="http://www.plotek.pl/plotek/1,78646,5794802,Poniedzialek_ma_dziewczyne_.html">miał dziewczynę</a>, ale nie wiedział, co się z nią robi, więc tymczasowo był szczęśliwy.<br />
Teraz zaś jako wyoutowany, nawrócony heteryk, <a href="http://gejowo.pl/index.php?pid=3&#38;n_id=9998">wypowiedział się</a> na temat dyskryminacji (a raczej jej braku) homoseksualistów w PL. Oczywiście nie mogło w tej wypowiedzi zabraknąć czegośo <em>obnoszeniu się z uczuciami i że w PL jeszcze na to za wcześnie</em>; ponadto dowiadujemy się, że chociaż <em>era dyskryminacji się już skończyła</em>, to jesteśmy na etapie <em>uczenia tolerancji</em> i <em>pokazywania, że homoseksualizm to nie choroba</em>. Świetnie, ale skoro era dyskryminacji się skończyła, to nie widzę sensu uczyć tolerancji; skoro jest tak świetnie to nie pozostaje nam nic innego, jak tylko wziąć się za ręce i w pląsach, radosnym korowodem ruszyć w pełnej harmonii z heteroseksualną większością społeczeństwa przez polskie miasta i wsie.<br />
Oczywiście zgadzam się z p. Poniedziałkiem, że musimy być widoczni: zgoda. Tylko czemu pary homo unikają konfrontacji z otoczeniem? Przecież jest tak cukierkowo. <em>Concordia ordinum </em>po prostu, że tak zacytuję <em>starego dziada</em>.</p>
<p>Acha, i jeszcze jedno pytanie &#8211; Oliveira, dzięki za zwrócenie uwagi &#8211; do p. Jacka: czego <a href="http://media2.pl/media/43932-geje-to-nie-misja-tvp-afera-wokol-roz-gali.html">wyrazem była chryja w TVP</a> po wybraniu R&#38;Sz. Najpiękniejszą Parą? Wyrazem braku dyskryminacji?</p>
<p>P.S. Nie wiemy też, na jakim Zachodzie bywa p. Poniedziałek, ale na naszym kluby gejowskie nie są likwidowane, a wręcz przeciwnie, jest to faza rozkwitu. Kluby stricte homo były, są i będą chociażby po to, żeby nie trzeba było się zastanawiać, czy ten ponętny mężczyzna przy barze nie jest, jakimś nieszczęśliwym przypadkiem, hetero.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziś będzie o Krakowie]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/18/dzis-bedzie-o-krakowie/</link>
<pubDate>Wed, 18 Feb 2009 22:08:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/18/dzis-bedzie-o-krakowie/</guid>
<description><![CDATA[Szczypta historii. Ostatni raz w dawnej stolicy Polaków byłem w roku 2004. Był wrzesień, ja byłem św]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Szczypta historii.</p>
<p>Ostatni raz w <em>dawnej stolicy Polaków</em> byłem w roku 2004. Był wrzesień, ja byłem świeżo po egzaminie licencjackim a ponadto zakochany po uszy.<br />
Zastanawialiśmy się z Oliveirą, gdzie by tu wyskoczyć, a że jego znajoma zgodziła się nas przekimać, padło na Kraków.<br />
Nie zabawiliśmy tam długo, bo ledwie dwie noce, ale pogoda była cudna, letnia fala turystów już się przez miasto przetoczyła, więc na luzie wizytowaliśmy kolejne knajpki, które wybieraliśmy losowo lub &#8216;z polecenia&#8217;, mizialiśmy się, trzymaliśmy za łapki i ogólnie było dobrze.<br />
Ostatniego dnia wybraliśmy się całą trójką (jak to brzmi, no stado po prostu) na spacer nad Wisłę. Szliśmy sobie grzecznie nikomu nie wadząc zatopieni w rozmowie. W pewnym momencie do uszu naszych doleciały jakieś wrzaski (z nasypu po naszej lewej stronie). Dość szybko uszęta nasze wyodrębniły z tych ryków frazy w stylu &#8216;pedały!&#8217;, &#8216;cioty! &#8216;pedalska kurwa!&#8217; (to akurat było do niej). Po chwili rzucono w nas&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;..kawałkiem kory. Napastnicy nie zdecydowali się na konfrontację: mieliśmy, o ile dobrze pamiętam, przewagę: nas dwóch + ona na 3 czy 4 &#8216;ich&#8217;. Do tej pory uważam, że był to wspaniały przykład heteroseksualnej odwagi.</p>
<p>Skąd ten przydługi wstęp?<br />
Otóż ja Kraków bardzo lubię, a Kraków robi wszystko, żebym przestał (jak na razie nie potrafię).<br />
Kwestię tych kretynów pomijam &#8211; są wszędzie. W A&#8217;damie też zostałem od pedałów zwyzywany &#8211; zgadliście &#8211; przez Polaka <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Chodzi mi o co innego.<br />
Jakiś czas temu <a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35825,5512459,Krakow_przekuje_gejowska_turystyke_w_biznes_.html">Kraków doszedł do wniosku</a>, że nie będzie &#8216;rozwijał tzw. turystyki gejowskiej&#8217;. Argumenty byłe te same, co zawsze: miasto papieskie, dewianci, mamy inne grupy docelowe. Gratulacje. Tak się zastanawiam, kiedy zrozumiecie, nie tylko Wy, Krakusi, ale wszyscy inni, że pieniądz nie ma orientacji seksualnej? Bez wględu na to, czy są to pieniądze heteroseksualnego, niewierzącego, ale praktykującego katolika, czy też pieniądze jakiegoś homika (np. moje), to należy zrobić wszystko (proszę schować tę pałkę!), by mu te pieniądze z kieszeni wyciągnąć. To jest forsa, a forsa jest od tego, żeby była w obiegu. Nie no jasne, zaraz usłyszę, że Wy macie swój honor i nie potrzebujecie plugawej mamony. Kilka miast/krajów zrozumiało już jakiś czas temu, że homiki płci obojga to nieźli turyści, zasadniczo bezproblemowi, co prawda dość wymagający, ale zostawiający w miejscu pobytu sporo pieniędzy. W PL jeszcze tego nie pojęli, zatem kolejny prztyczek.<br />
Okazuje się bowiem, że Kraków nie tylko homikom by tamę postawił, ale turystom generalnie. Dziś na GW znów <a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,6284619,Jak_Wawel_odstrasza_turystow.html">artykuł</a> o tym, jak to miasto Kraka(u) napędza sobie turystów. Tym razem padło na Wawel, ktory oferuje moc atrakcji, a wśród nich wpisanie się na listę u proboszcza i brak możliwości zapłaty inaczej, niż gotówką (ale na Wzgórzu bankomatu nie uświadczysz). Obsługa polska, ceny zagraniczne.<br />
Czemu tak smęcę? Otóż dlatego, że mnie jakoś drażni podejście do klienta na zasadzie &#8220;wyduśmy z niego ile się da pieniędzy za pierwszym razem, bo nam tu jeszcze nie wróci!&#8221;. Tylko, gdyby kilka rzeczy &#8211; np. płatności &#8211; usprawnić, zreorganizować cennik i nie bawić się w kretyńskie listy obecności, to może trochę by się polepszyło. 77 złociszy za zwiedzanie Zamku, to dużo i to nie tylko na polskie warunki. Ja nie jestem jakiś strasznie muzealny, co Kraków miał mi do pokazania, to już pokazał, ale jadąc gdzieś, lubię w kilka miejsc zajrzeć. W Amsterdams Historisch Museum, które jest ogromniaste, bilet dla dorosłego kosztuje 7 euro, co i tak jest sporą kwotą, ale&#8230;.zarobki w Niderlandach trochę się różnią od polskich. Chyba, że Kraków liczy na turystów z Zachodu. Oj, może się przykro rozczarować.</p>
<p>Tęsknie za Krakowem, wypadałoby się przejechać, ale&#8230;.ostatnie dwa razy byłem ze swymi połówkami, więc&#8230;.chyba musi trochę Kraków poczekać <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Klaszczcie, obywatele!]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/10/klaszczcie-obywatele/</link>
<pubDate>Tue, 10 Feb 2009 16:35:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/10/klaszczcie-obywatele/</guid>
<description><![CDATA[Robert Biedroń zrezygnował z szefowania KPH. Prawdę powiedziawszy, nie sądziłem, że tej chwili docze]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Robert Biedroń zrezygnował z szefowania KPH.<br />
Prawdę powiedziawszy, nie sądziłem, że tej chwili doczekam, a tu proszę: nie dość, że dożyłem, to, chociaż cherubinkiem już nie jestem, ciągle jestem w takim wieku, że 40letni mężczyźni stawiają mi piwo w pedalniach (co prawda było to kilka miesięcy temu, ale chyba się liczy?)<br />
Nie mam zamiaru się tu rozwodzić na temat działalności naszego bohatera. <a href="http://abiekt.blogspot.com/2009/02/robert-biedron-odchodzi-i-co-z-tego.html">Abiekt</a> i <a href="http://trekker.blox.pl/2009/02/i-co-z-tego.html">Dr Tretter</a> już się tym zajęli, więc nie będę zaśmiecał netu.</p>
<p>Mam jednak kilka płytkich refleksji.<br />
Zachwyca mnie sposób, w jaki nasz wielki wódz i chorąży pokoju pożegnał się ze swoim stadkiem.<br />
Chodzi mi o początek maila, jakiego raczył rozesłać:</p>
<p><em>Robert Biedroń &#8211; prezes KPH ogłosił dzisiaj swoją rezygnację. &#8220;Osiem lat prezesowania KPH to szmat czasu i doświadczeń. (&#8230;) Chciałbym się zająć nowymi wyzwaniami, nowymi pomysłami, których tony odłożyłem na potem&#8221; &#8211; napisał na swoim blogu.</em></p>
<p>Kojarzycie taki fragment z Asterixa<em> &#8216;Osiedle bogów&#8217;</em>? Cezar i gromadka jego przydupasów:<br />
<em>Cezar &#8211; (..) bla, bla, bla&#8230;.Wercyngetoryks złożył swoją broń u stóp wielkiego wodza&#8230;.(..)<br />
Przydupas 1. &#8211; O kim on mówi?<br />
Przydupas 2. &#8211; O sobie. Zawsze mówi o sobie w trzeciej osobie.<br />
Przydupas 1. &#8211; On jest wspaniały.<br />
Cezar &#8211; Kto taki?<br />
Przydupas 1. &#8211; No&#8230;.Ty, Cezarze.<br />
Cezar &#8211; Ach, on.</em></p>
<p>I p. Biedroń też pojechał po całości aż dojechał do <em>pluralis maiestatis</em>. Dalej też jest nieźle. Nasz bohater, tym razem już w pierwszej <em>singularis</em>, pisze:</p>
<p><em>Osiem lat prezesowania KPH to szmat czasu i doświadczeń. To przyjaźnie do końca życia, wydarzenia, których nigdy nie zapomnę. To także zaniedbane życie prywatne, które czas nadrobić.</em></p>
<p>Święte słowa, p. Robercie. Teraz, kiedy już masz pan więcej czasu, możesz się pan zająć na poważnie tymi 500 partnerami, których w ciągu roku powinien mieć mężczyzna, bo<em> przecież tacy właśnie jesteśmy</em>. Domyślam się, że przez te 8 lat nie był pan w stanie poświęcic wszystkim należytej uwagi, chłopcy na pewno stęsknieni, więc teraz trzeba zakasać rękawy i brać się do roboty.</p>
<p>Wszystkim partyzantom p. Biedronia, którzy być może tu zajrzą, pragnę wyjaśnić, że wrogiem jego nie jestem. Jakże mógłbym być wrogiem człowieka, którego uważa się raczej za przyjaciela wszystkich mężczyzn aniżeli za wroga któregokolwiek z nich.</p>
<p>Na zakończenie chciałbym dodać, że są jednak tacy, którzy na akcjach p. Biedronia skorzystali. Należy do nich między innymi Fundacja OŚKA, która może nie tyle działalności, ile wizerunkowemu szumowi, jaki wokół siebie tworzył nasz bohater zawdzięcza to, że rok w rok dostaje ode mnie 1% moich podatków.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zwiąż Mnie w Rasko II]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/03/zwiaz-mnie-w-rasko-ii/</link>
<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 10:03:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/03/zwiaz-mnie-w-rasko-ii/</guid>
<description><![CDATA[W poprzednią sobotę, po Milku, wylądowaliśmy w ramach afterparty w nowym Rasko. Nie byłem tam jeszcz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W poprzednią sobotę, po Milku, wylądowaliśmy w ramach afterparty w <em>nowym</em> Rasko. Nie byłem tam jeszcze i wypadu tam w sobotę nie planowałem, ale towarzystwo było miłe, a do tego pojawiła się sugestia, że będzie jeszcze milsze, więc w sumie czemu nie.<br />
Lokal położony jest w urokliwym miejscu, między malowniczymi warsztatami samochodowymi (ew. dziuplami), zatem zaraz po wyjściu, gdyby okazało się, że Wam koła ukradli, będziecie mogli je po sąsiedzku odkupić. W nocy ulica wygląda cmentarno a drogę wskazuje martwy neon ‘felgi’ przy jednoczesnym braku neonu ‘pedały’ na Rasko. Tak na marginesie, czy ktoś jest mi w stanie wyjaśnić, dlaczego w PL homoknajpa musi znajdować się w rozpadającym się baraku, miejskim szalecie przerobionym na szalet z wyszynkiem, albo jakichś starych budach na obrzeżach miasta, pamiętających powstanie listopadowe?<br />
Na temat nowego Rasko miałem niewiele informacji, a wśród nich na pierwsze miejsce wybijała się ta, jak to im podczas inauguracji zabrakło piwa i obsługa musiała zapierniczać do pobliskiego nocnego po puszkowe. Po prostu fantazja.<br />
Myliłby się jednak ten i nie doceniał obsługi i kierownictwa, kto uważałby, że gorzej już być nie może.<br />
Na początku było OK, tzn. szatnia większa niż w starym Rasko (szukajmy pozytywów). W środku &#8211; w I sali &#8211; już organizacyjna norma, czyli stoliki ustawione bez jakiejkolwiek myśli przewodniej, chyba, że komuś chodziło o kompletne uniemożliwienie klientom poruszania się po lokalu. Pod ścianą scena a na niej wydzierało się….no właśnie, co to, kurwa, było?! DragQueen?! Czy naprawdę w PL nie da się zobaczyć dobrej drag, tylko wszystkie sztuka w sztukę muszą być obleśnymi, łysymi, tłustymi facetami, którym brzuch przeszkadza w jednoznacznym stwierdzeniu, czy jeszcze mają chuja czy już nie?! Dodatkowo musi taka piękność być obowiązkowo odziana w hiper obcisłe błyszczące brokatowe wdzianko, spocić się jak świnia i wydzierać na całe gardło.<br />
Walory muzyczno estetyczne były zatem tak silne, że postanowiliśmy z G. poratować się piwem. Uderzyliśmy zatem do sali lewej, gdzie szybko zaproponowano nam piwa małe, czyli 0,33, gdyż do dużych &#8211; ORKIESTRA! WERBLE! FANFARY! &#8211; zabrakło szklanek. Tak, moje dzieci, w pubie zabrakło półlitrowych naczyń, których przeznaczeniem jest bycie wypełnianymi gorzkawym, orzeźwiającym, kilku oktanowym napojem. Trzeba było zatem czekać, aż inni klienci łaskawie wysączą swój napój ( i mieć nadzieję, że nie będą chcieli dolewki), oddadzą szklanki, zostaną one umyte &#8211; a w międzyczasie nie przechwycone przez kogoś z obsługi, kto roznosi znajomym piwo poza kolejnością &#8211; i po 20 minutach ( a być może już po kwadransie) można było rozkoszować się zamówionym trunkiem. Następnym razem przyjdę z kuflem. Będzie mój własny, a poza tym na tyle ciężki, że będę mógł nim wywrzeć presję na ociągającą się realizacją zamówień obsługę.<br />
Rasko, jak każdy szanujący się &#8211; ale nie klienta &#8211; lokal, zapewnia oprawę muzyczną. O dragqueen już było. Muzyka natomiast to stare, dobre pedalskie hity, puszczane tak głośno, żeby przypadkiem nie udało Wam się z nikim pogadać. Co z tego, że miejsca do tańczenia prawie nie ma, że na scenie siedzą jakieś cioty &#8211; to my! &#8211; więc tam też tańczyć się nie da, co tam: puśćmy muzykę tak głośno, żeby nie goście nie słyszeli własnych myśli. Przecież jeśli chcą pogadać, to mogą zostać w domu, a nie przyjść do <em>lokalu</em>. Ilość decybeli sprawia zatem, że trzeba się drzeć rozmówcy do ucha i właśnie tej bliskości zawdzięczam złapanie grypoanginy. Swoisty to paradoks, żeby zarazić się tym od exchłopaka własnego exmałżonka.<br />
Jest Rasko jednak imprezownią gorącą, ale wynika to chyba z awarii sterowania ogrzewaniem, gdyż temperatura wewnątrz nie była w żaden sposób dostosowana do tej na zewnątrz &#8211; gorąco było niewyobrażalnie.<br />
Jedynym plusem &#8211; poza towarzystwem, ale w tym akurat żadna zasługa Rasko, gdyż mieliśmy swoje &#8211; jest salka prawa, w założeniu kameralna do pogadania, z kulturalnymi <em>miejscami do siedzenia</em>.</p>
<p>Tyle o Rasko, bo i tak wyszło za dużo.</p>
<p>Po wyjściu z ww. miejsca, poprzez Dworzec Centralny, dotarliśmy na Pragie do ZwiążMnie. Tam też mnie jeszcze nie było, ale szalenie byłem ciekaw jak wygląda lokal gay friendly w mojej okolicy. Położenie spełnia wysokie normy gejowskiej estetyki &#8211; jest to stara kamienica, ale na Pradze o nową kamienicę trudno, więc nic nie poradzimy. Na dole miłe dziewczę poczęstowało nas hot dogami: <em>5 złotych sztuka a i tak gardło sobie podrzynam</em> &#8211; takimi, od jakich rosną włosy na piersiach, wieprzowina dokładnie ogolona przed zmieleniem.<br />
Sam lokal jest mniejszy niż Rasko, ale:<br />
- towarzystwo miłe, zróżnicowane płciowo i orientacyjnie<br />
- temperatura jest dostosowana, jest po prostu normalnie<br />
- jest sala, w której można normalnie pogadać<br />
- jest sala, gdzie da się potańczyć bez ryzyka, że zdepcze się tych, którzy potańczyć nie chcą<br />
- ochrona wprawdzie w typie troglodytów, cicha, nie narzucająca się, ale jednocześnie na tyle widoczna i uważająca, że nie ma ryzyka, że dojdzie do draki.<br />
- ceny te same, co w Rasko, z tym, że wjazd jest płatny.<br />
- nie brakuje szklanek</p>
<p>W sumie ZwiążMnie robi lepsze wrażenie, ale przecież muszą być też takie miejsca, jak Rasko, żeby było się na czym wyżyć i wylać nadmiar jadu nagromadzony w ciągu ciężkiego tygodnia.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Serwus, Madonna!]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/02/serwus-madonna/</link>
<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 17:44:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/02/02/serwus-madonna/</guid>
<description><![CDATA[Są na tym łez padole grupy ludzi, na które zawsze można liczyć, gdy człowiekowi jest smutno, lub gdy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Są na tym łez padole grupy ludzi, na które zawsze można liczyć, gdy człowiekowi jest smutno, lub gdy nie ma tematów na notkę. Dzięki nim uśmiech może w każdej chwili zagościć na Waszych twarzach, a ich działania dostarczą Wam wielu wdzięcznych tematów do blogowej grafomanii.  Jedną z ww. grup stanowią Prawdziwi Polacy (TM) (=katolicy). Ich przygody, kłopoty i działalność potrafią urozmaicić każdy, najbardziej nawet nudny sezon ogórkowy. Najnowszym problemem &#8211; a problemy PP są zawsze ważkie &#8211; jest Madonna, a konkretnie jej koncert 15 sierpnia.<br />
Data niby nieszczególna, ale &#8211; jak sugeruje w <a href="http://wyborcza.pl/1,75248,6221239,Madonna_zielna.html">demaskatorskim artykule</a> &#8211; p. Sankowski z Wyborczej, wybrana nieprzypadkowo.</p>
<p>Traf chciał, że 15 sierpnia (choć tak naprawdę 16) roku dwudziestego udało się Polakom pogonić Moskala. Jednak Polacy, którzy jako naród sami bez niczyjej pomocy nigdy do niczego nie doszli, zaraz po pogonieniu najeźdźcy stanęli i zaczęli się zastanawiać &#8220;Jak to? To my tak sami żeśmy ruskich załatwili? Bez wsparcia? Bez pomocy? To nikt nam w sukurs nie przyszedł a nam się udało?&#8221; Kłóciło się to z wyznawanym przez Polaków porządkiem świata, więc szybko doszli do wniosku, że to był cud, gdyż Matka Boska pomogła dzielnej polskiej armii (tak dzielnej, że nie poradziłaby sobie bez pomocy sił nadprzyrodzonych). Była to bez wątpienia prawda: Matka Boska Zielna sprawiła, że radzieccy dowódcy chodzili zjarani; Matka Boska Karmiąca odcięła Armii Konnej Budionnego aprowizację; Matka Boska Gromniczna spowodowała oberwanie chmury nad stanowiskami artylerii (działa grzęzły po osie) a Najświetsza Maria Panna była całym zamieszaniem tak Wniebowzięta, że w uniesieniu przeprowadziła udany manewr znad Wieprza, zwinęła ruskim flankę i zmusiła drani do odwrotu. Na pamiątkę tego faktu 15 sierpnia obchodzony jest Dzień Wojska Polskiego (Któremu-Pomagają-Bogowie).</p>
<p>Tego samego dnia katolicy, a więc także Prawdziwi Polacy (TM), obchodzą święto Matki Boskiej Zielnej. Święto to zostało ustanowione na pamiątkę Matki Boskiej jako Boginii Płodności i Urodzaju. Wtedy &#8211; teoretycznie &#8211; kończą się żniwa i od zamierzchłych czasów lud pogański dziękował wtedy swoim bogom za plony.  Jak wiadomo, największa z monoteistycznych religii nigdy nie miała problemów z pogańskimi świetami, można rzecz, że się nimi wręcz żywi, a i Matek Boskich takie jest zatrzęsienie, że i dla Zielnej jeden dzień w roku udało się udało się zorganizować.</p>
<p>Z tych to właśnie ww. powodów redaktor Sankowski uważa, że może dojść do skandalu. Jak to bowiem możliwe, żeby taka satanistyczna małpa a na dodatek pedalska ikona profanowała święty dzień w papieskim mieście Warszawie na katolickim lotnisku na Bemowie. Przyznam się Wam, że już oczyma duszy widzę Madonnę, jak wraca zmęczona z palenia Koranów i profanowania świętych krów w hinduskiej dzielnicy, siada z litrowym pudłem lodów o smaku ekskomuniki, bierze do ręki kalendarz &#8220;święta polskie&#8221; i zaczyna go wertować w celu znalezienia takiego dnia na koncert, żeby Polaków pognębić.</p>
<p>Problem jest tylko taki, że poza tropiącym Sankowskim nikt tego skandalu jakoś nie wyczuwa. Ot, odezwało się kilku kretynów na Onecie, ale to akurat norma. Poza tym &#8211; nic. Ich Dziennik nic nie wymyślił, w Dzienniku tylko wzmianka o koncercie, na Onecie też bez ekscesów &#8211; cisza, jednym słowem.<br />
Ja sobie zdaję sprawę, że prasa lubi emocje a nic tak nie podgrzewa emocji, jak konflikt światopoglądowy, ale radzę poleżeć krzyżem i poczekać, aż konflikt się pojawi. Chyba, że to właśnie p. Sankowskiemu Madonna 15 sierpnia przeszkadza, ale jeśli tak, to radzę wzorem Marka Jurka (lud odwrotnie) pomodlić się o deszcz: jeśli będzie dobra ulewa, to może koncert odwołają, a jeśli nie odwołają, to może się tam wszyscy potopią (jak koty).</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Une école]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/01/22/une-ecole/</link>
<pubDate>Thu, 22 Jan 2009 16:01:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/01/22/une-ecole/</guid>
<description><![CDATA[Dziś w tramwaju. Jadę sobie nikomu nie wadząc. Wsiada gromada dzieci w wieku mocno szkolnym. Pech ch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dziś w tramwaju. Jadę sobie nikomu nie wadząc. Wsiada gromada dzieci w wieku mocno szkolnym. Pech chciał, że podzbiór gromadki udasowił się za mną i, pomimo słuchawek, słyszałem rozmowę czyichś pociech. Dzieci o dziwo nie używały &#8211; jeszcze &#8211; wulgaryzmów, ale moje uszy zostały zgwałcone serią <em>zdanżam, weszłem, wziąść, przyniesłem, poszłem, wzięłem, etc.</em><br />
Zacząłem się zastanawiać, do jakiego wieku w PL trzeba się uczyć.<br />
Otóż <a href="http://prawo.vulcan.pl/przegdok.asp?qdatprz=akt&#38;qplikid=1">ustawa o systemie oświaty</a> odróżnia obowiązek szkolny od obowiązku nauki (nie wiedziałem). I tak:<br />
-  Obowiązek szkolny dziecka rozpoczyna się z początkiem roku szkolnego w tym roku kalendarzowym, w którym dziecko kończy 7 lat oraz trwa do ukończenia gimnazjum, nie dłużej jednak niż do ukończenia 18 roku życia. (Rozdz. 2, art. 15, pkt. 2)<br />
-  Obowiązek szkolny spełnia się przez uczęszczanie do szkoły podstawowej i gimnazjum, publicznych albo niepublicznych. (Rozdz. 2, art. 16, pkt. 5)<br />
-   Po ukończeniu gimnazjum obowiązek nauki spełnia się:<br />
1) przez uczęszczanie do publicznej lub niepublicznej szkoły ponadgimnazjalnej;<br />
2) przez uczęszczanie na zajęcia realizowane w formach pozaszkolnych w placówkach publicznych i niepublicznych posiadających akredytację, o której mowa w art. 68b;<br />
3) przez uczęszczanie na zajęcia realizowane w ramach działalności oświatowej prowadzonej przez osoby prawne lub fizyczne na podstawie art. 83a ust. 2, dla której osoby te uzyskały akredytację, o której mowa w art. 68b;<br />
4) przez realizowanie, zgodnie z odrębnymi przepisami, przygotowania zawodowego u pracodawcy. (Rozdz. 2, art. 16, pkt. 5a)</p>
<p>Nie jestem pewny, co ja na ten temat myślę.<br />
Z jednej strony wypadałoby, żeby obywatele coś jednak sobą reprezentowali, tzn. mówili płynnie i ładnie w języku ojczystym; porozumiewali się w języku obcym; byli kulturalni, mili; mieli swoje pasje, szerokie zainteresowania, studiowali za granicą, itp.</p>
<p>Z drugiej strony, biorąc pod uwagę ogólne schamienie społeczeństwa, <em>szacunek</em> i <em>powagę</em>, jakimi cieszy się zawód nauczyciela nasuwa się myśl, że może wypadałoby ograniczyć przymus szkolny do niezbędnego minimum. Czy nie wystarczyłoby, żeby obywatel był w stanie poprawnie się wysłowić, sformułować zdanie np. złożone;  znał polszczyznę na tyle, żeby nie pakował wszędzie <em>przecinka</em> i zrozumiał, co mówi do niego osoba lepiej wykształcona, o ile nie używa słów dłuższych niż czterosylabowe; opanował tabliczkę mnożenia w zakresie 100; był zdolny do normalnego funkcjonowania w grupie ludzkiej (<em>zwanej dalej społeczeństwem</em>), tzn. pojął, że to nieładnie załatwiać swe naturalne potrzeby w bramie, wydzierać się na ulicy;  zrozumiał, że zwykłe &#8216;dzień dobry&#8217;, &#8216;do widzenia&#8217; pozytywnie wpływa na relacje międzyludzkie a sąsiada nie trzeba sztyletować, żeby wejść w posiadanie solniczki, bo można pożyczyć (solniczkę, nie sąsiada). Żeby po prostu nie przynosił wstydu rasie ludzkiej.</p>
<p>Obecnie, jeśli ktoś chce się uczyć, to będzie się uczył bez przymusu. Jeśli ktoś nie chce, to i przymus nie pomoże. Może zatem lepiej byłoby zakończyć obowiązek szkolny na gimnazjum? Ustawodawca i tak wykazał się przewidywaniem, gdyż umożliwił naukę w gimnazjum do 18 roku życia.<br />
Nie widzę powodu, dla którego ktokolwiek &#8211; a zwłaszcza ja &#8211; miałby się za 1200 PLN użerać z 30to osobową grupą, w której 20 osób ma go w głębokim poważaniu, skoro mógłby pracować z dziesięcioma osobami, ale za to zainteresowanymi tym, co ma im do przekazania.</p>
<p>Chęć nauki w liceum pozostawiłbym już w gestii potencjalnego ucznia lub jego rodziców. Jasna sprawa, wypadałoby wtedy wprowadzić w liceach pewne reguły uniwersyteckie, np. jeśli uczeń wagaruje, nie zalicza przedmiotów, jest aspołeczny, to wylatuje na pysk, tak, jak obecnie student z uczelni. Nie byłoby cudownego wyciągania ocen takiemu delikwentowi, jakiś tam niepotrzebnych ocen ze sprawowania. Uczy się, jest miły &#8211; zostaje. Nie, to proszę zabierać dziecko i uczyć je w domu, jeśli wola.<br />
Można się spodziewać, że takie postępowanie pchnęłoby wszystkich niezadowolonych do szkół prywatnych, gdzie za godziwą opłatą mogliby uzyskać maturę. Czysty zysk: nowe miejsca pracy dla nauczycieli &#8211; co najważniejsze, szkoły same ustalają czesne, więc mogłyby doić klientów według uznania. W szkołach publicznych pozostaliby natomiast tylko Ci, którzy uczyć się rzeczywiście chcą, co odciążyłoby nauczycieli; pracowaliby w miłej atmosferze, ich liczba by spadła, a co za tym idzie, być może wzrosłyby pensje.<br />
Oczywiście możnaby zachęcać młodzież do dalszej nauki wskazując pozytywne aspekty bycia osobą wykształconą. Pomijam takie oczywistości, jak lepiej platna, ciekawsza praca, ale czyż aż się nie prosi, żeby wprowadzić cenzus wykształcenia w życie polityczne? Np. <span style="text-decoration:line-through;">bierne</span> czynne prawo wyborcze dla osób z co najmniej maturą; <span style="text-decoration:line-through;">czynne</span> bierne dla co najmniej magistrów. Funkcja ministerialna wyłącznie dla co najmniej doktora nauk z danej dziedziny.<br />
Niby dlaczego głos, nie przymierzając, mój ma mieć takie samo znaczenie, jak głos dresiarza po 3 klasach podstawówki, a znowu dlaczego głos np. Leszka Balcerowicza czy Marka Safjana ma mieć taką samą wagę, jak mój?<br />
Rzecz jasna, nie uwolniłoby nas to od chamstwa i głupoty (np.<em> profesor</em> Giertych), ale znacznie zagęściłoby sito, przez które taka Samoobrona już by się nie przecisnęła.</p>
<p>Zdaję sobie sprawę, że mój wpis jest cukierkowy, nie sięga sedna problemu, w ogóle nie skupia się na potencjalnych negatywach takiego rozwiązania, tylko zajmuje się tym, co mnie irytuje. Trudno, nigdzie nie deklarowałem, że mam zamiar uzdrowić polską oświatę. Niemniej, chciałbym zobaczyć, czy taki system by się sprawdził, a przynajmniej, przygotowawszy wcześniej różne smakołyki, piwo i wygodny fotel, być świadkiem dyskusji o jego wprowadzaniu.</p>
<p>Na koniec, w charakterze wisienki na torcie, <a href="http://wyborcza.pl/1,75248,6191094,Matura_probna__Dwoja_z_matmy__troja_z_polskiego.html">artykuł o wynikach próbnej matury</a>.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Woensdagavond;)]]></title>
<link>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/01/14/woensdagavond/</link>
<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 20:50:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kallipygos</dc:creator>
<guid>http://fragmentaselecta.wordpress.com/2009/01/14/woensdagavond/</guid>
<description><![CDATA[Życie? &#8211; - - Rozprężę szeroko ramiona, nabiorę w płuca porannego wiewu, W ziemię się skłonię b]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>Życie? &#8211; - -<br />
Rozprężę szeroko ramiona,<br />
nabiorę w płuca porannego wiewu,<br />
W ziemię się skłonię błękitnemu niebu<br />
I krzyknę, radośnie krzyknę:<br />
- Jakie to szczęście, że krew jest czerwona!</em></p>
<p>Wyszedłem z IvKF. Dalej, na Krakowskim, na wysokości hotelu Bristol moją uwagę przyciągnęły dwie idące z przodu postaci. Sam nie wiem, czemu w pewnym momencie złapałem się na tym, że usilnie im się przyglądam, coraz bardziej ignorując mojego rozmówcę, który na szczęście miał skłonność do słowotoku. Osoba lewa była mężczyzną, prawa &#8211; nie byłem pewny, strój mógł sugerować dziewczynę, mógł delikatnego chłopaka. Szły przede mną (nami, lecz w tym momencie nie zwracałem już  uwagi na mojego towarzysza) nieśpiesznym krokiem. Bez włączania migaczy, zmniejszając prędkość przy jednoczesnym wydłużeniu kroków, rozpocząłem manewr wyprzedzania. Mijaliśmy ich i moim oczom ukazało się dwóch chłopaków; dwie słodkie dwudziestki (choć nie założę się, że już tyle mieli), trzymające się za ręce, wpatrzone w siebie i zatopione w rozmowie. Wyprzedziliśmy ich, kątem oka widziałem jeszcze, jak skręcają w Miodową.<br />
Było to parę godzin temu a mimo to, uśmiech wciąż mnie nie opuszcza, gdy o tym pomyślę. Niby nic wielkiego, dwóch młodych, bliskich sobie chłopaków, złączone ręce i rozumiejące się spojrzenia. Coś wspaniałego.<br />
A gdy pomyślę o tych wszystkich mężczyznach bojących/wstydzących się dotknąć swego chłopaka na ulicy, nieafiszujących się&#8230;.zresztą&#8230;.po chuj o nich myśleć?<br />
Kurczę, nie sądziłem, że bycie świadkiem chwili cudzego szczęścia wprawi mnie w tak fantastyczny nastrój*&#8230;.</p>
<p>*oczywyście istnieje możliwość, że zwiększono mi dawki te środka, co to mi dosypują do wody.<em><br />
</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
