<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>babcia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/babcia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "babcia"</description>
	<pubDate>Wed, 06 Jan 2010 02:57:46 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Twoja droga.]]></title>
<link>http://kantorbajek.wordpress.com/2009/11/24/twoja-droga/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 22:31:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>kantorbajek</dc:creator>
<guid>http://kantorbajek.wordpress.com/2009/11/24/twoja-droga/</guid>
<description><![CDATA[Dawno dawno temu wnuczek zapytał swojej babci: - Babciu, dlaczego ludzie nie chcą spełniać swoich ma]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dawno dawno temu wnuczek zapytał swojej babci:</p>
<p>- Babciu, dlaczego ludzie nie chcą spełniać swoich marzeń?</p>
<p>- Wnusiu, to nie jest tak, że nie chcą. Widzisz, bardzo wielu ludzi idąc swoją drogą, tak naprawdę nie wie dokąd zmierza i co jest ich celem.</p>
<p>- Nie ma takich co wiedzą? &#8211; uniósł brwi ze zdziwienia młody.</p>
<p>- Są, połowa wie czego chce i idą obraną przez siebie drogą, a nie jak tamci &#8211; do donikąd, a tam niestety dojdą &#8211; tłumaczyła spokojnie seniorka.</p>
<p>- To jak wiedzą, to czemu nie spełniają marzeń? &#8211; wnuczek przekrzywił główkę.</p>
<p>- Wyobraź sobie takiego człowieka na drodze. Długiej i krętej z mosiężnymi drzwiami na końcu. Owy człowiek staje po wędrówce męczącej bardziej lub mniej przed tymi drzwiami. Teraz ma wybór, otworzyć albo nie, rozumiesz? &#8211; uśmiechnęła się babcia.</p>
<p>- Nie rozumiem, przecież każdy otworzy takie drzwi, głupio byłoby nie otworzyć &#8211; protestował wnuczek.</p>
<p>- Wnusiu, a gdyby za tymi drzwiami były straszne potwory? &#8211; zapytała chytrze seniorka.</p>
<p>- A jakie to te straszne potwory co przy marzeniach stoją? &#8211; zrezygnowanym tonem pytał wnuczek.</p>
<p>- Zmiany kochanie, zmiany &#8211; dokończyła babcia.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Brudne też piękne]]></title>
<link>http://mojebaby.wordpress.com/2009/11/09/brudne-dzieci-zdjecia/</link>
<pubDate>Mon, 09 Nov 2009 17:32:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>espedytor</dc:creator>
<guid>http://mojebaby.wordpress.com/2009/11/09/brudne-dzieci-zdjecia/</guid>
<description><![CDATA[Zawsze mnie zdumiewało, że sprawdza się ludowe porzekadło o tym, że brudne dziecko to zdrowe dziecko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Zawsze mnie zdumiewało, że sprawdza się ludowe porzekadło o tym, że brudne dziecko to zdrowe dziecko. Choć logika i wiedza o groźnych drobnoustrojach mówią coś innego praktyka codzienna zdaje się potwierdzać także tę życiową mądrość. Ja jednak widzę w tym powiedzeniu także trochę inne znaczenie. Na 100% brudne dziecko świetnie się bawiło. Na 100% brudne dziecko to szczęśliwe dziecko (z zastrzeżeniem, że ma się gdzie umyć, a brud wynika tylko z zabawy). Dlaczego więc tyle energii wkładamy starając się dziecko doprowadzić do stanu lśnienia? Nie wiem. Wiem za to, że gdy patrzę na poniższe zdjęcie</p>
<p style="text-align:center;">
<div id="attachment_41" class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><a href="http://mojebaby.pl"><img class="size-full wp-image-41" title="brudne dziecko" src="http://mojebaby.wordpress.com/files/2009/11/brudne-dziecko.jpg" alt="brudne dziecko w kałuży" width="480" height="360" /></a><p class="wp-caption-text">Zdjęcie dobrej zabawy brudnego dziecka</p></div>
<p>Wcale nie czuję dyskomfortu, tylko coś raczej na kształt zazdrości, że mnie już tak nie wypada. Oczywiście są różne sytuacje i czasami nasze dziecko wcale nie chce być brudne, a nawet wręcz przeciwnie. Zresztą co będę tłumaczył, zobaczcie sami do czego prowadzi pogoń za pięknem:</p>
<div id="attachment_42" class="wp-caption aligncenter" style="width: 490px"><a href="http://mojebaby.pl"><img class="size-full wp-image-42" title="dziecko i krem" src="http://mojebaby.wordpress.com/files/2009/11/dziecko-i-krem.jpg" alt="Dziecko usmarowane kremem" width="480" height="360" /></a><p class="wp-caption-text">Dziecko i krem</p></div>
<p>Czyż nie jest to prawdziwa apoteoza makijażu.</p>
<p>Nie wyczerpuje to możliwości naszych pociech. Sytuacji, w których są zdolne doprowadzić do ruiny najlepszą pralkę, jest cała masa. Ale doświadczeni życiem z pewnością potwierdzą, że chyba najważniejszą z nich jest jedzenie. Z biegiem lat dochodzę do przeświadczenia, że jeżeli dziecko po jedzeniu jest czyste, to z pewnością mu nie smakowało. Jeżeli stopień ubrudzenia miałby być miarą oceny smakowitości jedzenia, to czy nie chcielibyście spróbować tego co ten bobas:</p>
<div id="attachment_43" class="wp-caption aligncenter" style="width: 370px"><a href="http://mojebaby.pl"><img class="size-full wp-image-43" title="dziecko je" src="http://mojebaby.wordpress.com/files/2009/11/dziecko-je.jpg" alt="Dziecko jedzące" width="360" height="480" /></a><p class="wp-caption-text">Brudne z czekolady dziecko</p></div>
<p>Czy po tym krótkim przeglądzie dalej macie ochotę tylko myć Wasze dzieci?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy wiesz, że...]]></title>
<link>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/11/03/czy-wiesz-ze-70/</link>
<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 13:27:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaltresos</dc:creator>
<guid>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/11/03/czy-wiesz-ze-70/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;jak cię widzą, tak cię piszą? Motto mojej babci najlepsze efekty daje wyśpiewywane przez nią ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8230;jak cię widzą, tak cię piszą?</p>
<p>Motto mojej babci najlepsze efekty daje <strong>wyśpiewywane</strong> przez nią od 7 rano. Prawie jak jingiel radiowy. Ten z gatunku wkurwiających.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Her Light Shines On]]></title>
<link>http://alliwaw.wordpress.com/2009/11/01/her-light-shines-on/</link>
<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 00:16:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>alliwaw</dc:creator>
<guid>http://alliwaw.wordpress.com/2009/11/01/her-light-shines-on/</guid>
<description><![CDATA[Today is All Saints Day, and November 2009 also marks the 20th year since Niko&#8217;s babcia passed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-114" title="Babcia's Light" src="http://alliwaw.wordpress.com/files/2009/11/babcias-light3.jpg?w=225" alt="Babcia's Light" width="225" height="300" /></p>
<p>Today is All Saints Day, and November 2009 also marks the 20th year since Niko&#8217;s babcia passed away.  Each year on All Saints Day we visit her grave site and take time to remember.  Although I never met Margaret (Borys and Ola&#8217;s&#8217; mom, Niko&#8217;s babcia, Andrew&#8217;s wife, my mother-in-law), I almost feel like I knew her, as she is alive and well within the memories of her family.  It is a Polish, or perhaps European tradition to visit the graves of loved ones on All Saint&#8217;s Day.  Things I know about Margaret are that she was a kind, gentle and friendly soul, with a passion for creativity; she was a fashion designer in Poland and this is how she met Andrew (at that time he was a model).</p>
<p>Upon arriving at her tombstone today there was already a candle burning (see picture above).  This means that someone else visited her site today: 20 years after the fact, this speaks volumes about the impact she had on others.  20 years later, a friend still visits, and leaves a light burning for her.</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:right;"><em><br />
</em></p>
<p style="text-align:right;"><em><br />
</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://kubakoziol.wordpress.com/2009/10/25/95/</link>
<pubDate>Sun, 25 Oct 2009 10:50:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>historyjkiobrazkowe</dc:creator>
<guid>http://kubakoziol.wordpress.com/2009/10/25/95/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><a href="http://kubakoziol.wordpress.com/files/2009/10/babcia3.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-101" title="babcia" src="http://kubakoziol.wordpress.com/files/2009/10/babcia3.jpg" alt="babcia" width="600" height="402" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://kubakoziol.wordpress.com/2009/10/22/marysia/</link>
<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 17:19:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>historyjkiobrazkowe</dc:creator>
<guid>http://kubakoziol.wordpress.com/2009/10/22/marysia/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><a href="http://kubakoziol.wordpress.com/files/2009/10/babcia4.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-125" title="babcia" src="http://kubakoziol.wordpress.com/files/2009/10/babcia4.jpg" alt="babcia" width="600" height="399" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poniedziałkowe myślokształty]]></title>
<link>http://tonguetonic.wordpress.com/2009/09/27/poniedzialkowe-mysloksztalty/</link>
<pubDate>Sun, 27 Sep 2009 21:15:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>tonguetonic</dc:creator>
<guid>http://tonguetonic.wordpress.com/2009/09/27/poniedzialkowe-mysloksztalty/</guid>
<description><![CDATA[Piotr to debil. Bo znaleźliśmy na drodze na działkę chińskie szkiełko a on potem się wnerwił i je w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-family:Verdict SF;"><span style="font-size:large;"><a href="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/09/poniedzialkowe-mysloksztalty.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1347" title="poniedzialkowe mysloksztalty" src="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/09/poniedzialkowe-mysloksztalty.jpg" alt="poniedzialkowe mysloksztalty" width="450" height="338" /></a>Piotr to debil. Bo znale<span style="font-weight:normal;">ź</span>liśmy na drodze na działkę chińskie szkiełko a on potem się wnerwił i je w trawy rzucił. Ale za to potem jak poszedł z babcią do cioci na chwilę a ja zostałem w domu to wyciągnąłem z półki książkę o Wieniawskim i widziałem jego dwa nowe wizerunki, inne niż w encyklopedii. Szczególnie drugi zrobił szok bo Wieniawski jest na nim grubszy, bo on był otyły w ostatnich latach życia. A Piotr nie widział. No a w ogóle rano z babcią byliśmy na mieście i weszliśmy do cukierni i babcia nam kupiła po ciastku co nazywa się omlet. My udawaliśmy że nie chcemy bo nie lubimy, ale było wypasione. A jutro znowu idziemy na miasto z babcią to może babcia nam znowu kupi. No ale jak się zapyta w cukierni czy coś chcemy to znowu powiemy że nie bo nie lubimy. A w ogóle to my to wszystko tak sobie ogladamy, na babcinym telewizorze, taki serial <strong><em>Poniedziałkowe myślokształty.</em>    (kisz)</strong></span></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień zapowiadał się dość zwyczajnie, cz.II]]></title>
<link>http://tonguetonic.wordpress.com/2009/09/21/dzien-zapowiadal-sie-dosc-zwyczajnie-cz-ii/</link>
<pubDate>Sun, 20 Sep 2009 22:46:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>tonguetonic</dc:creator>
<guid>http://tonguetonic.wordpress.com/2009/09/21/dzien-zapowiadal-sie-dosc-zwyczajnie-cz-ii/</guid>
<description><![CDATA[- Coś podobnego! – były to pierwsze słowa wypowiedziane przez babcię na przyniesioną przez nas nowin]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Coś podobnego! – były to pierwsze słowa wypowiedziane przez babcię na przyniesioną przez nas nowinę: w „Syrence” nie było wody grodziskiej. &#8211; Mój Boże, to że w „Delikatesach” nie ma to nic dziwnego, bo tam, jak to się mówi, obcy kapitał wszedł, natego. No Krawczyk na rogu też już nie sprowadza, bo zdaje się złotych zębów za to nie kupił&#8230; ale „Syrenka” to jest społemowskie, grodziską zawsze mieli! – tu nastąpiło kilka sekund wymownej ciszy, po czym babcia równie wymownie pokiwała głową i wróciła do kuchni. Po paru chwilach jednak dodała z kuchennych otchłani:</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Ja tam się jutro przejdę, tam taka Michalska pracuje, moja znajoma, jeszcze z kursów, ciekawa jestem co oni tam wymyślili. No przecież tak być nie może, natego. Siadajcie do stołu, obiad gotowy. Dziadka zawołajcie, bo on jak się zaczyta to nic nie słyszy.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Zdjąwszy buty wszedłem do trzeciego, poza jadalnym i „małym”, pokoju babcinego mieszkania. Pomieszczenie owo było co prawda jeszcze mniejsze od pokoju zwanego „małym”. Dziadek siedział na tapczanie, pochylony nad lekturą. Musiał być nią dogłębnie pochłonięty, gdyż jego ciało wyobrażeniowe wyświetliło się bardzo wyraźnie i prezentowało się przede mną w całej swej okazałości. A widok był to zaiste wspaniały. Obszar ciała wyobrażeniowego odpowiedzialny za sprawy życia codziennego był raczej zwyczajnej wielkości, może trochę mniejszy niż u większości ludzi. Znajdujący się ponad nim obszar wyobrażeń intelektualnych jawił się jako bardzo silnie rozwinięty, ale prawie w ogóle nie zawierał obrazów – dominowały przeróżne teksty, głównie hasła encyklopedyczne, fragmenty gawęd szlacheckich oraz rozmaite sentencje i przysłowia w formie zarówno pisanej jak dźwiękowej. Natomiast najbardziej imponująco przedstawiała się najwyższa część dziadkowego ciała wyobrażeniowego, zawierająca to wszystko co zwykło się okreslać jako marzenia. Część ta przybrała gigantyczne rozmiary, ale próżno było tam szukać typowych dla niej obrazów romantycznych uniesień, wystawnego życia lub wspomnień z dzieciństwa. Dziadek stworzył w niej bowiem ogromne połacie zieleni: nieprzebrane hektary lasów, łąk i ogrodów. Bardzo niezwyczajne były to jednak tereny – równolegle do nich rozwijał się tam świat szczegółowej klasyfikacji całej znanej dziadkowi flory. Wszystkie rośliny w owej rzeczywistości były uszeregowane na rozmaite sposoby: oprócz odgrywającej główną rolę systematyki botanicznej, dziadek podzielił je na lecznicze, trujące, ozdobne, chronione, najbardziej przez siebie ulubione, względem koloru, wielkości, obszaru występowania, użyteczności kulinarnej oraz na wiele innych grup, których istnienie nie zawsze było dla mnie w pełni zrozumiałe. Dziadek, z wykształcenia i zawodu leśnik, w oczywisty sposób interesował się botaniką, chociaż nie spodziewałem się, że jego pasja tak go pochłonęła. Rozmiary i doskonałość tego uniwersum świadczyły ewidentnie o tym, że dziadek musiał w stworzonym przez siebie świecie spędzać znacznie więcej czasu niz na jawie, pielęgnując go </span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">pieczołowicie. Schematyczne przedstawienie dziadkowego ciała wyobrażeniowego (zob.ryc.3) w żaden sposób nie może oddać jego majestatu.<a href="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/09/cialo-wyobrazeniowe-dziadka.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1170" title="cialo wyobrazeniowe dziadka" src="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/09/cialo-wyobrazeniowe-dziadka.jpg" alt="cialo wyobrazeniowe dziadka" width="450" height="641" /></a></span></span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"><em>ryc.3</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Warto przy okazji, gwoli porównania, zerknąć na ciało wyobrażeniowe babci (zob.ryc.4). Przedstawia się ono równie poczciwie, chociaż trochę bardziej typowo. Część reprezentująca życie codzienne jest bardzo dobrze rozwinięta i mimo obfitości myśli panuje w niej porządek. W części wyobrażeń intelektualnych, normalnej wielkości, znajdują się głównie liczby i działania, zaś obszar marzeń wypełniają obrazy z dzieciństwa i młodości spowite dźwiękami piosenek Hanki Ordonówny, Mieczysława Fogga oraz legionowych.<a href="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/09/cialo-wyobrazeniowe-babci.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1172" title="cialo wyobrazeniowe babci" src="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/09/cialo-wyobrazeniowe-babci.jpg" alt="cialo wyobrazeniowe babci" width="450" height="725" /></a></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><em>ryc.4</em></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Dziadku! Bo obiad jest! – powiedziałem głośno, dziadek bowiem miał problemy ze słuchem, co mu podobno zostało po wybuchu bomby za czasów wojny.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Dziadek podniósł głowę znad lektury i przywołał mnie do siebie charakterystycznym dlań, udającym powagę skinieniem. Gdy zasiadłem obok, przemówił powolnym, gawędziarskim tonem &#8211; jednocześnie jakby powierzając mi wielce ważne sekrety :</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">-To jest bardzo dobra książka.- dziadek pokazał mi lekturę w której własnie był się zagłębiał: </span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;"><em>Rosliny nasięźrzałowate. -</em></span></span><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Napisał ją profesor Szczepan Maczek, wybitny botanik. W czasach kiedy studiowałem na Akademii Rolniczej on był rektorem uczelni. Ja mam z nim zdjęcia, muszę poszukać to ci kiedyś pokażę, on prowadził Koło Przyjaciół Botaniki. Nasięźrzałowate to grupa paproci. Należą do niej nasięźrzały i podejźrzony. Bardzo podejrzliwe rośliny! – tu dziadek rubasznie się zaśmiał unosząc palec do góry. – Słyszaleś kiedy o nich?</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Pokiwałem przecząco głową.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">-Tu są bardzo dokładne opisy, cała morfologia, występowanie&#8230;również historia i zastosowanie. Ja ci tę ksiazkę dam, a sam sobie kupię drugą, widziałem właśnie w księgarniach nowe wydanie.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Yy&#8230;a tak, to dziękuję dziadku!</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Nie trzeba dużo, codziennie sobie o jednej roślince przeczytać! – rzekł dziadek zachęcająco. – Schowaj sobie do plecaka, bo później jak będziesz jechać to zapomnisz. Weź weź, ja sobie drugą kupię.- dziadzio chciał mnie najwyraźniej pozbawić wyrzutów sumienia z powodu odbierania mu tak wartościowej knigi. </span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- A tak&#8230; – z grzeczności obejrzałem pobieżnie ksiażkę, udając jako takie zainteresowanie i schowałem ją do walającego się na podłodze plecaka. W tym momencie zainterweniowała babcia.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Na miłośc boską, Jerzy! Daj chłopakowi spokój, obiad jest! Słyszysz?! Skaranie boskie&#8230;</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Dziadek poderwał się z kanapy w takim mniej więcej pośpiechu, jak gdyby trzeba było nagle dla ratowania życia ewakuować się z domu, i powędrowaliśmy do pokoju jadalnego. Czekał tam na nas tradycyjny obiad jadany w babcinym domu. Na pierwsze danie zupa, dzisiaj &#8211; barszcz biały z grzankami. </span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Bo to musi być gusto, tłusto i&#8230; – rzekł dziadek z jowialnym uśmiechem siadając do stołu. Mieliśmy w domyśle dokończyć to powiedzonko, jednak dziadek, otrzymawszy w odpowiedzi jedynie poczerwienienie na naszych twarzach, dokończył sam:</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- I mnoho! Gusto, tłusto i mnoho! </span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Przystąpiliśmy więc do obiadowania. Kiedy każdy z nas nasycił się trzema talerzami zupy, babcia przyniosła z kuchni drugie danie. W jego skład wchodził niewielki garnuszek zeszłego rosołu, pieczony kurczak, gulasz wieprzowy, kotlety mielone, kotlety schabowe, ziemniaki tłuczone, ziemniaki nietłuczone, ziemniaki odsmażane z wczorajszej kolacji, kopytka, bigos, mizeria, sałata ze śmietaną, surówka z kapusty kiszonej i marchewki, buraczki w zalewie cynamonowej oraz ogórki kiszone. Konsumpcji towarzyszyły regularne interwencje krzątającej się babci, która obserwując nakrycie stołu utrzymywała, jakoby spożywana przez nas ilość pokarmu była niewystarczająca do zachowania naszych organizmów w stanie ożywionym. Po drugim daniu babcia przyniosła herbatę, później lody, później znowu herbatę, a później oznajmiła, że ma dla nas coś na deser, i na stole pojawiła się babka ziemniaczana. Lekko przerażeni, nie zdołaliśmy jednak oprzeć się jej zaletom, zostawiając jeden humorystycznie mały kawałek tego specjału. Wreszcie babcia usiadła przy nas i pogawędziliśmy trochę – a to na tematy kulinarne, gdyż po takiej uczcie nie wypadało nie powychwalać babci wyczynów, a to na temat tego co Kobra zrobił z włosami , chociaż nie zrobił był nic. W końcu uznaliśmy zgodnie, że nadszedł czas sjesty i rozeszliśmy się po pokojach. Ja z bratem zamknęliśmy się w pokoju „małym” zwanym, i zaczęliśmy planować wyprawę na dzialkę. Było już grubo po piętnastej, a rzecz wymagała pewnych ustaleń.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Dobra, to powiemy babci że idziemy na spacer. Poczekajmy jeszcze piętnaście minut i chodźmy. – postanowiłem.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Przydałoby się mieć klucze do altany. – zauważył słusznie Kobra.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Kurcze, racja. – rzecz zbiła mnie trochę z tropu, bowiem babcia klucze miała najpewniej jak zwykle w swojej torbie. – Musimy je jakoś zdobyć. Gdzie jest babcina torba?</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Kobra zajrzał na chwilę do pokoju jadalnego i wrócił.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Babcia ma ją przy sobie koło krzesła i ogląda telewizję. To może powiemy babci że chcemy iść na działkę?</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Nie, babcia mogłaby zacząć podejrzewać że coś kombinujemy, albo co gorsza zechcieć jechać z nami. Hmm&#8230;trzeba będzie astralnie wrzucić babci na trzecie oko jakąś niepokojącą myśl. Czekaj. Wiem! <em>Czy gaz jest zakręcony w kuchni.</em> Babcia na chwilę tam pójdzie a my szybko weźmiemy klucze.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Kobra nie wyglądał na zachwyconego tym pomysłem.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Czy ja wiem, głupio wobec babci takie manipulacje stosować. Chyba lepiej je po prostu uczciwie wykraść.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Ta reprymenda nieco mnie zdenerwowała, miałem nawet ochotę walnąć Kobrę z całej siły pięścią w ramię, ale stwierdziłem iż lepiej nie psuć obopólnej atmosfery przed ważną działkową misją.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- No dobra&#8230;to idź babcię zagadaj o czymś, a ja zakradnę się pod stołem i wezmę z torby klucze.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Kobra poszedł więc do pokoju jadalnego wykonać pierwszy etap operacji. Ja z małego pokoju nasłuchiwałem.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Yy&#8230;babciu? – zaczął Kobra.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Słucham? – babcia oderwała wzrok od telewizora.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Y&#8230;bo Mateusz się pyta czy byśmy mogli iść na spacer.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Gdy usłyszałem te słowa krew napłynęła mi do głowy i taką wsciekłość w sercu uczułem, że mógłbym pobiec do Kobry i solidnie mu wtłuc, jednak wstyd mi było po takim pytaniu pokazywać się przed babcią. Słuchałem więc dalej i przygotowywałem się do wykonania drugiego etapu.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- A gdzie się wybieracie? – gorszego pytania babcia nie mogła zadać. </span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- A tak&#8230;się przejść. Ogólnie, po mieście.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Ależ proszę bardzo, chcecie to idzcie. Tylko się ubierzcie ciepło bo dziś wiatr. Jakby się wam chciało to możecie do Zośki wpaść, wzięlibyście dla niej trochę powideł.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Ciocia Zosia była mamą dwóch naszych kuzynek, Ali i Elwiry, nieco od nas młodszych. Zarówno ich obecność jak i obecność cioci Zosi traktowalismy jako większe lub mniejsze zmącenie naszego spokoju. W obliczu zaś naszych dzisiejszych planów odwiedzanie cioci w ogóle nie wchodziło w rachubę.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Yy&#8230;dobrze, to my możemy iść. – odparł Kobra chwiejącym się głosem. Po tych słowach wsciekłość moja osiagnęła poziom tak krańcowy, że prawie się popłakałem, ale w desperacji postanowiłem mimo wszystko wykonać swoje zadanie. Zakradłem się na czworakach pod stół. </span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- To jak będziecie szli to weźcie, tam w kuchni stoją przygotowane, trzy słoiki powideł. Obok kuchenki stoją.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Y&#8230;dobrze babciu. – Kobrze zbierało się na śmiech, widział bowiem że jestem pod stołem. Wreszcie nie wytrzymał i parsknął gromkim śmiechem. Babcia spojrzała na niego zdziwiona i zaraz potem dostrzegła mnie, skulonego pod stołem, wyciągającego rękę w kierunku torby. Roześmiałem się również i chichraliśmy się z Kobrą dobre półtorej minuty. Babcia, jakkolwiek w pewnym stopniu zadowolona z widoku tak wesołych wnuków, nie wiedziała jednak do końca co sądzić o tych dziwactwach i rzekła zniecierpliwiona:</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Słuchajcie stare konie, może byście się na działkę przeszli zamiast się wygłupiac, co? Za rok, drugi do liceum bedą iść, a w głowie jak to się mówi kiełbie, natego. Ja dziś nie jadę, trochę mnie w krzyżu boli, natego, w domu muszę pranie zrobić, muszę dżemy pogotować, akurat byście się przeszli i popodlewali.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Zadowoleni z takiego obrotu spraw przytaknęliśmy ochoczo babcinej idei i zaczęliśmy się ubierać. </span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">- Weźcie klucze do altany, jakby zaczęło padać albo co, koło lustra powinny wisieć.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">Klucze rzeczywiście wisiały kolo lustra. Pochwyciliśmy je i wybiegliśmy z mieszkania pełni radości i podekscytowani, jakby na nas na babcinej działce miały czekać niewiadomo jakie cuda.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:small;">C.D.N.      </span></span><span style="font-size:small;font-family:Times New Roman;"><strong>(kisz)</strong></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Znajdź różnice #2]]></title>
<link>http://hajlajfloryda.wordpress.com/2009/09/11/znajdz-roznice-1-2/</link>
<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 21:24:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>pompon69</dc:creator>
<guid>http://hajlajfloryda.wordpress.com/2009/09/11/znajdz-roznice-1-2/</guid>
<description><![CDATA[Kontynuacja znanej serii blogerów z florida team! Znajdź różnice!! UWAGA ROZWIĄZANIE: Zdjecia róznią]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Kontynuacja znanej serii blogerów z florida team! Znajdź różnice!! UWAGA ROZWIĄZANIE: Zdjecia róznią]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Moja Kochana Wnuczko! ]]></title>
<link>http://wdeszczu.wordpress.com/2009/09/11/moja-kochana-wnuczko/</link>
<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 05:29:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>motylewdeszczu</dc:creator>
<guid>http://wdeszczu.wordpress.com/2009/09/11/moja-kochana-wnuczko/</guid>
<description><![CDATA[Kolejny pierwszy dzień mojego życia obfituje w wyjątkowy nawał mocnych wrażeń. Jednak dostałam kawał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Kolejny pierwszy dzień mojego życia obfituje w wyjątkowy nawał mocnych wrażeń. Jednak dostałam kawał]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sterylne PKP]]></title>
<link>http://radekszwarc.wordpress.com/2009/08/27/sterylne-pkp/</link>
<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 10:26:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>niewiele</dc:creator>
<guid>http://radekszwarc.wordpress.com/2009/08/27/sterylne-pkp/</guid>
<description><![CDATA[Czystość, estetyka i dobry klimat zanim stał się w PKP Przewozy Regionalne rzeczywistością, przybrał]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Czystość, estetyka i dobry klimat zanim stał się w PKP Przewozy Regionalne rzeczywistością, przybrał formę wirtualną w sposobie postrzegania pracodawcy przez konduktorów.</strong></p>
<p>Wsiadłem, zająłem miejsce. Droga daleka, w przedziale rodzina z małymi dziećmi, dużo miejsca wolnego. Miejsce wolne kłuje w oczy, kiedy przechodzi się korytarzem, więc po kilku stacjach zawartość przedziału została rozszerzona o nowe zapachy i średnia wieku bardzo wyraźnie się podniosła &#8211; ten szybki wzrost spowodował nawet że średnia się lekko przygarbiła. Wyższa średnia ma swoje prawa, nadane przez różne etykiety&#8230; ale głównie przez samą siebie. Te prawa pochodzące od samej wysokiej średniej dla niższych średnich bywają strasznie uciążliwe. Zwłaszcza zarządzanie praktyczne przypisaniem okreslonych miejsc do określonych podległych (bo przecież młodszych) pasażerów. Przesadzaniom i rozkazom dotyczącym tego gdzie kto ma siedzieć teraz, kiedy już wyższa średnia zawitała i zdobyła nowe terytorium nie było końca. Z resztą chyba nie chciałem czekać na koniec, wstałem i wyszedłem. Miał być wagon barowy&#8230; chyba odczepił się stację wcześniej bo takiego odcinka składu pominąć się wzrokiem nie da, kiedy przechodzi się przez cały pociąg. Przez kilka pierwszych stacji pociąg nie był zbyt okazały &#8211; tylko trzy wagony. Jeden pierwszej klasy i dwa drugiej (obydwa dla palących). W każdym z zadymionych wagonów tłumy na korytarzu i jeden przedział zamknięty na klucz a na drzwiach karteczka:</p>
<p style="text-align:center;"><strong>PRZe<span style="text-decoration:line-through;">Dź</span>DZIAł ZARE</strong></p>
<p style="text-align:center;"><strong>ZERwowany DLA Z DZIEćMI DO</strong></p>
<p style="text-align:center;"><strong>4-ego ROKU</strong></p>
<p style="text-align:left;">Zatrzymałem konduktora i pytam się o ten przedział. W odpowiedzi słyszę oburzonym tonem syczące zdanie:</p>
<p style="text-align:center;"><strong>&#8220;TO JEST PRZEDZIAł DLA DZIECI I ON MA BYć ZAMKNIęTY &#8211; żEBY POZOSTAł STERYLNY&#8221;</strong></p>
<p style="text-align:left;">Odszedłem w ciszy, tylko jakiś taki dziwny ciąg skojarzeń sam się pojawił <strong>PKP &#62; </strong><strong>WAGON DLA PALACYCH &#62; BRAK REAKCJI KONDUKTORA NA ZAKAZ PALENIA W PRZEJSCIACH &#62; STEZENIE SUBSTANCJI SMOLISTYCH WYZSZE NIZ W PLUCACH PALACZA </strong>(wyższe nawet niż średnia wieku w tamtym przedziale)<strong> &#62; STERYLNOSC ????????</strong></p>
<p style="text-align:left;">Tego słowa do tej pory używałem jedynie przy określeniu miejsc związanych z czynnościami medycznymi, laboratoryjnymi i innymi zapewniającymi czystość prawie doskonałą. Być może prof. Miodek zmienił lub dodał jakieś znaczenie do słowa STERYLNY, pozostaje tylko być wdzięcznym PKP za tak dobre wyszkolenie personelu w zakresie praktycznego stosowania języka polskiego.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Shhh, I'm Supposed To Be Sleeping]]></title>
<link>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/25/shhh-im-supposed-to-be-sleeping/</link>
<pubDate>Tue, 25 Aug 2009 07:11:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>steffiexo</dc:creator>
<guid>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/25/shhh-im-supposed-to-be-sleeping/</guid>
<description><![CDATA[Dear sleeping cyber-world, It&#8217;s about three o&#8217;clock in the morning and I&#8217;m writing]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div style="text-align:justify;"><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/shhi27msupposedtobesleeping.jpg"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/shhi27msupposedtobesleeping.jpg?w=300" alt="" border="0" /></a><span style="font-style:italic;"><span style="color:rgb(51,153,153);">Dear sleeping cyber-world</span>,</span></p>
<p><span style="font-style:italic;">It&#8217;s about three o&#8217;clock in the morning and I&#8217;m writing to you from my mother&#8217;s old bedroom in Port Colburne. I&#8217;m supposed to be sleeping, but it seems the only time I really get any sleep is in the late mornings. </span></p>
<p><span style="font-style:italic;">The house is very eerie and silent. It&#8217;s very dark. I&#8217;m afraid to wake up my grandparents and my little cousin, who needs all the sleep she can get after that enthusiastic reenactment of The Little Mermaid she put on in the pool. I&#8217;ve made my <span style="color:rgb(255,102,102);">Babcia</span> very happy by coming here to help her. I love it down here, especially at this hour. It&#8217;s so peaceful with all the crickets playing in the tall wheat grass. The corn field has grown since the last time I was here. The sun&#8217;s still bright and the water&#8217;s still warm. </span></p>
<p><span style="font-style:italic;">I think I&#8217;ll go sit in the sun-room and finish reading. Maybe that&#8217;ll help me fall asleep.</span></p>
<p><span style="font-style:italic;">Goodnight everyone. Sweet dreams xo</span></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Back On The Road]]></title>
<link>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/23/back-on-the-road/</link>
<pubDate>Sun, 23 Aug 2009 15:29:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>steffiexo</dc:creator>
<guid>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/23/back-on-the-road/</guid>
<description><![CDATA[I am needed, once again, in Port Colburne. My little cousin is going down to visit my Babcia. My lit]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div style="text-align:justify;"><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/ontheroadtoportcolburne.jpg"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/ontheroadtoportcolburne.jpg?w=300" alt="" border="0" /></a><span style="font-style:italic;color:rgb(51,153,153);">I am needed, once again, in Port Colburne.</span> My little cousin is going down to visit my <span style="color:rgb(255,102,102);">Babcia</span>. My little cousin can be quite the handful, <a style="color:rgb(255,102,0);" href="http://steffie-is-bored.blogspot.com/2009/07/marineland.html">if you recall what happened the last time</a>. So I have come to the rescue to help <span style="color:rgb(255,102,102);">Babcia</span> out. I&#8217;ll be back on Wednesday. But in the meantime, it&#8217;ll be nice to escape one last time into that old-quiet-farm-town before I have to go back to school. Port Colburne is like my little haven. Everyone has to have a place they can run away to, right? Even if it is at my grandparents house, two hours away.</div>
<p>I can spend some quality &#8216;me-time&#8217; down there with the sun, water, grass, traintracks and iPod.</p>
<p>At the moment, I&#8217;m on the road. Port Colburne, here I come!</p>
<p>Anyone else plan on visiting an old haven, today? I say go for it.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień zapowiadał się dość zwyczajnie, cz. I]]></title>
<link>http://tonguetonic.wordpress.com/2009/08/21/dzien-zapowiadal-sie-dosc-zwyczajnie-cz-i/</link>
<pubDate>Fri, 21 Aug 2009 10:26:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>tonguetonic</dc:creator>
<guid>http://tonguetonic.wordpress.com/2009/08/21/dzien-zapowiadal-sie-dosc-zwyczajnie-cz-i/</guid>
<description><![CDATA[Dzień zapowiadał się dość zwyczajnie: babcia gotowała akurat wieloskładnikowy obiad. Wchodząc do kuc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span lang="pl-PL">Dzień zapowiadał się dość zwyczajnie: babcia gotowała akurat wieloskładnikowy obiad. Wchodząc do kuchni od razu zauważyłem kręcącą się w eklektycznych oparach chmarę sztućców. Sztućce (zob.ryc.1), wbrew swojej nazwie, to istoty wysoce niepożądane zarówno w pomieszczeniach kuchennych, jak i wszystkich innych. Te astralne pasożyty, gromadzące się niegdyś głównie wokół cuchnących bagien i moczarów, wraz z rozwojem cywilizacji upodobały sobie zwłaszcza kuchnie, przyciągane przez mnogość organicznych aromatów. Istoty owe mają wyjątkowo obleśny wygląd. Ich zewnętrzną powłokę stanowi nawilgła, rozmiękła jakby skorupa pokryta drobnymi pęknięciami. </span>Rozmiarem przypominają średniej wielkości kundla.<img class="aligncenter size-full wp-image-944" title="sztuciec" src="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/08/sztuciec.jpg" alt="sztuciec" width="450" height="321" /><span style="font-size:x-small;"><span lang="pl-PL">Ryc.1. Sztuciec</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"><span lang="pl-PL">Sztućce żywią się energią zgnilizny i nadpsutych pokarmów. Nie są bardzo groźne, ale strasznie złośliwe. Krążąc w otoczeniu nie wahają się kąsać człowieka, doprowadzając go często do poważnego rozdrażnienia, co nieświadoma istota ludzka skłonna jest najczęściej zrzucać na karb ciśnienia, warunków mieszkaniowych, denerwującej rodziny itp. Przyjrzałem się tedy babcinemu ciału mentalnemu. Poczciwa babcia znajdowała się w stanie zaawansowanego już rozkojarzenia i poirytowania, a nad jej głową narastał kłąb jadowitych myśli dotyczących aktualnej elity politycznej. Zrobiwszy naprędce kilka głębokich oddechów, zgromadziłem na trzecim oku kulę światła i cisnąłem ją z impetem w skupisko sztućcow. Jak każda energetyczna popelina rozpierzchły się momentalnie, niektóre całkiem rozpadły. Balon czarnych myślokształtów nad babcią zaczął się rozrzedzać, a po paru chwilach zastąpiły go przyjemne myśli skupione wokół przyrządzanego obiadu. Babcia teraz dopiero mnie zauważyła.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span lang="pl-PL">- <em>O, jesteś, natego, trzeba by wodę kupić w “Syrence”, bo to potem wieczorem to różnie może być</em>.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><span lang="pl-PL">Chodziło o gazowaną wodę z Grodziska Wielkopolskiego, hołubioną od lat w naszej rodzinie, która była, niestety, coraz rzadziej dostępna w sklepach z uwagi na podupadający status grodziskiego przedsiębiorstwa. </span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> - <em>Dobrze babciu, to my zaraz pójdziemy</em>.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span lang="pl-PL">Poszedłem więc zawołać brata z małego pokoju. Siedział tam zamknięty już chyba ze dwie godziny i nie dawał znaku życia. Wtargnąłem doń nie pukając, przybrawszy profilaktycznie wyraz najwyższej pogardy na twarzy.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"> - <em>Co ty tu robisz?!</em> – zapytałem z wyrzutem – <em>Mamy po wody iść</em>.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>Mati, patrz</em>.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">Kobra trzymał w rękach spory kawałek kartonu. Było na nim kilka obrazków i jakiś szlaczek.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>Pokaż!</em> – wyrwałem mu znalezisko z rąk.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> Karton wyglądał na dość leciwy. Pachniał atramentem i stanowił najwyraźniej część gry planszowej. Ścieżka dla pionków urywała się na górnej krawędzi, spod której wystawały jeszcze stopy kilku postaci – fragment obrazka z pozostałej części gry (zob.ryc.2).<img class="aligncenter size-full wp-image-945" title="gra planszowa" src="http://tonguetonic.wordpress.com/files/2009/08/gra-planszowa.jpg" alt="gra planszowa" width="450" height="334" /><span style="font-family:Times New Roman, serif;"><span style="font-size:x-small;">Ryc.2.</span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>Pod szafą znalazłem. I jeszcze to</em>.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">Kobra podał mi żółtawe karteluszki, na których wydrukowany był opis do gry, równie niekompletny.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Gra planszowa dla 3 osób. Wyprodukowano przez: WOSI “Wspólna Sprawa”, ul.Brygadzistów 7, Poznań.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em><span lang="pl-PL">1) ZASADY GRY</span></em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em></em></span><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>- zawodnicy poruszają się po polach w kierunku METY o ilość oczek wyrzuconych kostką,</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>- celem gry jest jak najszybsze dotarcie do METY,</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>- pod drodze do METY uczestnicy gry napotykają na rozmaite obiekty rozmieszczone na polach znaczących, które opóźniają lub przyspieszają ich dotarcie do celu.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em><span lang="pl-PL">2) OPIS PÓL ZNACZĄCYCH</span></em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><span lang="pl-PL">I. <span><span style="font-style:normal;">PAJAC</span></span><em>.</em></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Oznacza niezaakceptowany brak przystosowania się do zastanej rzeczywistości. U osób obdarzonych dużą inteligencją oraz zmysłem krytycznym może przybrać formę błazna. Kto zatrzymał się na tym polu powinien uważnie obserwować swoje działania, zastanowić się nad swoim miejscem w świecie, mniej palić, a pić więcej herbaty.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><span lang="pl-PL">II.<em> </em><span style="font-style:normal;">GRACZE W KARTY</span><em>.</em></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Wylosowanie tego pola może świadczyć o nadmiernym przywiązaniu do spraw materialnych, szczególnie do pieniędzy, a także o skłonnościach do kombinowania. </em></span><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Staraj się więcej przebywać na łonie natury, zainwestuj pieniądze w sprawy religijne lub kulturalne.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><span lang="pl-PL">III. <span style="font-style:normal;">SMOK NA UWIĘZI</span><em>.</em></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Oznacza spętanie mocy. W przeciwieństwie do często spotykanych “walczących smoków”, energia jest skupiona i dobrze ukierunkowana, jednak istnieją jakieś blokady, które uniemożliwiają jej pełne przejawienie się. Mogą to być niewłaściwe poglądy religijne, traumy dziecięce i wiele innych.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><span lang="pl-PL">IV. <span style="font-style:normal;">DAMA Z KWIATEM CZOSNKU</span><em>.</em></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Mistyfikacja lub zaginione dzieło florenckiego artysty z końca XV wieku. Wyraża nieumiejętność rozróżniania rzeczy słusznych i złych, a z drugiej strony poczucie niedocenienia, szczególnie w wymiarze mistycznym.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><span lang="pl-PL">V. <span style="font-style:normal;">PIELGRZYMKA</span><em>.</em></span></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"><span style="font-family:Arial Black, sans-serif;"><em>Spójrz na uczestników pielgrzymki. Czy wygladają na szczęś&#8230;</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> W tym miejscu kartka była urwana.</p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:center;" lang="pl-PL"> ♠♠♠</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> - <em>Babciu, a skąd ta gra jest?</em> – Kobra pokazał babci niecodzienny rupieć.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>Ojej, a skąd wyście to&#8230;To jeszcze dziadek przywiózł z Grodziska, natego&#8230;dziewczyny zdaje się próbowały w to grać</em>. – babcia zerknęła na planszę, ale była zaaferowana przyrządzaniem multiskładnikowego posiłku.</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>A jest gdzieś druga część?</em></p>
<p style="margin-bottom:0;"><span lang="pl-PL">- <em>Mój drogi, one to tam zdaje się i na działkę brały i natego&#8230; także to już pewnie gdzieś pogubione. Natego, po wody mieliscie iść.</em></span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>Tak babciu, właśnie już idziemy.</em></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">- <em>To kupcie ze trzy te mineralne, ze dwie cytrynowe i z jedną brzoskwiniową, dziewczyny ją zdaje się lubią.</em></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL"> <span lang="pl-PL">Mówiąc “dziewczyny” babcia miała na myśli nasze kuzynki mieszkające w tym samym mieście, które często dom babci odwiedzały i których obecność stanowiła dla nas, nie wiedzieć czemu, odwieczne utrapienie. Dostawszy od babci środki finansowe na zakup napojów postanowiliśmy najpierw isć po wody, a potem udać się na działkę. Babcia miała dziś tam wyjątkowo nie jechać – dawało to nam możliwość dokładnego jej przeszukania.</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL" align="justify"> C.D.N. <strong>(kisz)</strong></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify"> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I'm Thirsty from the Popcorn.]]></title>
<link>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/08/im-thirsty-from-the-popcorn/</link>
<pubDate>Sun, 09 Aug 2009 03:01:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>steffiexo</dc:creator>
<guid>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/08/im-thirsty-from-the-popcorn/</guid>
<description><![CDATA[Nice to see you again, cyber-world. I apologize, once again, for the lack of posts. I went to Port C]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/browserwindow-7.png"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/browserwindow-7.png?w=300" alt="" border="0" /></a></p>
<div style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(51,153,153);font-style:italic;">Nice to see you again, cyber-world.</span></p>
<p>I apologize, once again, for the lack of posts. I went to Port Colborne. Thank god (and Zeus) that it was amazingly-sunny-summer weather. I worked on my tan <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  I think it&#8217;s almost perfect. So, yeah. Bro went golfing and me and Masha sat poolside for 48 hours. Then I took <span style="color:rgb(255,102,102);">Jack</span> on a walk to the lake and then spent the evening at the Golf Club where my <span style="color:rgb(255,102,102);">Babcia</span> tried to set me up with a twenty-year-old man. I&#8217;m fifteen. And my own Grandmother is trying to hook me up with older men. She&#8217;s insane. Something is wrong with the world. And my family. And me. The guy was cute, though. He looked liked Jesse Metcalfe &#8212; aka John Tucker in John Tucker Must Die. But her plot was a little dramatic:</p>
<p><span style="font-style:italic;color:rgb(255,102,102);">&#8220;Steffie, go </span><span style="font-style:italic;color:rgb(255,102,102);" class="status-body"><span class="entry-content">walk by and pretend to trip on his chair so you&#8217;ll land in his arms and he&#8217;ll help you up. OH! He&#8217;s looking, go wink at him. I&#8217;m not embarrassing you. </span><span class="entry-content">Look! </span><span class="entry-content">No he can&#8217;t hear me. </span><span class="entry-content">OVER HERE!&#8221;</span></span></p>
<p><span class="status-body"><span class="entry-content">That came from my grandmother &#8212; the hilarious one who taught me how to gamble at the casino and at the horse races and t</span></span><span class="status-body"><span class="entry-content">ook me to that car race after my surgery. On the road trip home, we also saw people falling from the sky. Th</span></span><span class="status-body"><span class="entry-content">ere are some seriously deranged people in Port Colborne. No wonder I&#8217;m insane; my mother grew up here.</span></span></p>
<p><span class="status-body"><span class="entry-content">So my dad came home from England last night. I sent him an email in my &#8216;British Accent&#8217; asking him how the biscuits, tea </span></span><span class="status-body"><span class="entry-content">and crumpets were and to say g&#8217;day to Orlando Bloom and the Queen for me. Then I rambled in my British-ness saying things like &#8220;Oi, jolly ho hum!&#8221; and &#8220;Top o&#8217;the mornin&#8217;&#8221; and such. As is turned out, the joke ended up on me. My Fasha read it out loud at his meeting, making me the laughing stock of his fancy-pants UK brokers. That&#8217;s what happens when your Father is the head of the company, you get known as the &#8220;boss&#8217;s crazy little British daughter&#8221;.</p>
<p><span style="color:rgb(255,102,102);">Jack</span>&#8217;s adorable. But he hates the water, so no pool for him. He&#8217;s such a little scardy-cat. Scared of my nail polish, water and chipmunks.</span></span></p>
<p><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/browserwindow-9.png"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/browserwindow-9.png?w=300" alt="" border="0" /></a><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/browserwindow-10.png"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/browserwindow-10.png?w=300" alt="" border="0" /></a></div>
<div style="text-align:justify;"><span class="status-body"><span class="entry-content"></span></span></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[My Day]]></title>
<link>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/04/my-day/</link>
<pubDate>Tue, 04 Aug 2009 04:30:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>steffiexo</dc:creator>
<guid>http://steffiexo.wordpress.com/2009/08/04/my-day/</guid>
<description><![CDATA[Today was My Day. Well&#8230; yesterday &#8211; I guess &#8211; was My Day. You see, my Masha and Fa]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/shopping.jpg"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/08/shopping.jpg?w=300" alt="" border="0" /></a>
<div style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(51,153,153);font-style:italic;">Today was My Day.</span> Well&#8230; yesterday &#8211; I guess &#8211; was My Day. You see, my Masha and <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_0">Fasha</span> felt bad about leaving me to fend for my self this past weekend, with the whole Lacrosse Tournament and all, so they decided that today would be &#8220;My Day&#8221;. Don&#8217;t ask me why. I had a great time this weekend by myself, I went <a style="color:rgb(255,102,0);" href="http://steffie-is-bored.blogspot.com/2009/07/fridays-wellness-challenge.html">bike riding</a> and <a style="color:rgb(255,102,0);" href="http://steffie-is-bored.blogspot.com/2009/08/not-good-idea.html">sat in the sun</a> and watched four disks of The O.C. Why would I want to spend my weekend in a sweaty hot arena? They just don&#8217;t like the thought of me having fun without them around.</p>
<p>I woke up at precisely 9:30, hoped in the shower and went downstairs to a full-out gourmet breakfast already prepared and waiting. I&#8217;m talking Eggs Benedict with Orange Juice and Bacon. Table set. Food ready. It was kind of strange, especially since today was some sort of Holiday. A Civic Holiday. Whatever that is. But they took the My Day thing seriously. They asked what I wanted to do today. One word: Shopping.</p>
<p>So I got ready and we headed to <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_1">Sherway</span> Gardens, a really big mall with all my favourite stores. We had a good time, but would you believe that I got nothing. Nada. Well &#8211; a cute scarf.  But I didn&#8217;t see anything else that I wanted. And that&#8217;s a lie. But still, they weren&#8217;t carrying my size jacket in that colour at LuLuLemon. And besides, New York City is just two weeks away <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>My dad came home and packed because he had to go to England for a meeting and wouldn&#8217;t be back &#8217;til Friday or something. So Wednesday Masha, bro and I are heading to Buffalo (once again) to see <span style="color:rgb(255,102,102);" class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_2">Babcia</span> and <span style="color:rgb(255,102,102);" class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_3">Dziadzio</span>.</p>
<p>I had wanted a family dinner of take-out Chinese food outside on our patio beside the  fireplace, but <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_4">Fasha</span> decided to ditch and take off to England. I hope he enjoyed his cup of tea with the Queen while I ate the delicious chow <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_5">mein</span> with chopsticks and <span style="color:rgb(255,102,102);">Jack</span>. Then, to rub into <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_6">Fasha</span> even more about what he&#8217;s missing here in Canada, we have lit fire and have decided to make <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_7">s&#8217;mores</span>. This will be interesting. Me, my bro and my <span class="blsp-spelling-error" id="SPELLING_ERROR_8">masha</span> should not be left alone with an actual fire.</p>
<p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Limeryk]]></title>
<link>http://upsurdpolski.wordpress.com/2009/07/27/limeryk/</link>
<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 17:40:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hoob</dc:creator>
<guid>http://upsurdpolski.wordpress.com/2009/07/27/limeryk/</guid>
<description><![CDATA[Pod wpływem środków odurzających i pierogów z borówkami, nocą poprzednią spłodziłem limeryk, stając ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Pod wpływem środków odurzających i pierogów z borówkami, nocą poprzednią spłodziłem limeryk, stając się tym samym duchowym i lirycznym spadkobiercą myśli Juliana Tuwima (ten notabene urodził się tego samego dnia, co ja &#8211; jeno dziewięćdziesiąt kilka lat wcześniej), Wisławy Szymborskiej czy Stanisława Barańczaka, którzy to parali się tym trudnym rodzajem twórczości. (Nie żebym wcześniej limeryków nie pisał &#8211; ale tamte zginęły w starych zeszytach; zeżarł je kurz, roztocza, pochłonął marazm&#8230;) Mało tego! Albo i nie. Dość tego. Oto limeryk:</p>
<p>Była sobie babka,<br />
Co szturchała dziadka,<br />
Babka zdechła w zeszłą zimę,<br />
Dziadek smutą zrobił minę,<br />
Szturcha go sąsiadka.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[valerie`s christening ]]></title>
<link>http://elpi4me.wordpress.com/2009/07/27/valeries-christening/</link>
<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 09:47:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>stefan</dc:creator>
<guid>http://elpi4me.wordpress.com/2009/07/27/valeries-christening/</guid>
<description><![CDATA[more about &quot;untitled&quot;, posted with vodpod]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><span style="display:block;width:425px;margin:0 auto;">  <embed src='http://widgets.vodpod.com/w/video_embed/Groupvideo.3050354' type='application/x-shockwave-flash' AllowScriptAccess='always' pluginspage='http://www.macromedia.com/go/getflashplayer' wmode='transparent' flashvars='' />
<div style="font-size:10px;">     more about &#34;<a href="http://vodpod.com/watch/1962979-untitled?pod=piotrszela">untitled</a>&#34;, posted with <a href="http://vodpod.com?r=wp">vodpod</a>  </div>
<p></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[VOGUE PLAYSTOP?]]></title>
<link>http://playstopcze.wordpress.com/2009/07/19/vogue-playstop/</link>
<pubDate>Sun, 19 Jul 2009 23:04:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>playstopcze</dc:creator>
<guid>http://playstopcze.wordpress.com/2009/07/19/vogue-playstop/</guid>
<description><![CDATA[Nie jestem fotografem fashion (czyt faszyn). Prawdopodobnie nigdy nim nie będe. Nie posiadam dobrego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nie jestem fotografem <strong>fashion </strong>(czyt faszyn).</p>
<p>Prawdopodobnie nigdy nim nie będe.</p>
<p>Nie posiadam dobrego aparatu, oraz widzę tylko na jedno oko.</p>
<p>Nie oznacza to jednak, że nie podoba mi się ta dziedzina fotografii.</p>
<p>Wręcz przeciwnie i nawet miałem sesje w jednym z francuskich magazynów.</p>
<p>Fakt, że to ściema i graficzny żart mnie w ogóle nie interesuje.</p>
<p>Ważne ze działasz!-Redizajn Jor MAjd.</p>
<p><strong>WWW,PLAYSTOP.PL</strong></p>
<p><strong>Modelka: </strong>Wiesława (WIESIA)</p>
<p><strong>Stylizacja</strong>:Wiesława</p>
<p><strong>Fotograf</strong>:VCR/PLAYSTOP</p>
<p>wkrótce więcej.<img class="aligncenter size-full wp-image-521" title="vogue dwa" src="http://playstopcze.wordpress.com/files/2009/07/vogue-dwa1.jpg" alt="vogue dwa" width="720" height="389" /><img class="aligncenter size-full wp-image-523" title="skladak vogue" src="http://playstopcze.wordpress.com/files/2009/07/skladak-vogue1.jpg" alt="skladak vogue" width="720" height="417" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Welcome Home, Steffie!]]></title>
<link>http://steffiexo.wordpress.com/2009/07/16/welcome-home-steffie/</link>
<pubDate>Fri, 17 Jul 2009 03:59:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>steffiexo</dc:creator>
<guid>http://steffiexo.wordpress.com/2009/07/16/welcome-home-steffie/</guid>
<description><![CDATA[And I&#8217;m back from Port Colburne. Good news, Babcia gave me $60.00 for my little trip to NYC Ba]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div style="text-align:justify;"><span style="color:rgb(204,51,204);font-family:trebuchet ms;">And I&#8217;m back from Port Colburne.</span> Good news, <span style="color:rgb(255,102,102);">Babcia</span> gave me $60.00 for my little trip to NYC <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Bad news, my little cousin is still with us <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' />  She&#8217;s having a sleepover here. I think I might just die.<br />I MISSED MY PUPPY SOOO MUCH. As soon as I got home, <span style="color:rgb(255,102,102);">Jack</span> came bouncing over to me and gave me tons of puppy kisses. I gave him a BIG hug and we played Frisbee. I don&#8217;t think he likes my little cousin though&#8230; I think she scares him.</p>
<p><span style="color:rgb(204,51,204);">I NEEDED to get out of the house.</span> I mean, a whole two hour car ride with her and her Disney Princesses and now a whole afternoon of Tree House. That&#8217;s when I picked up the phone and called <span style="color:rgb(255,102,102);">K-Potter</span>. Thankfully, she agreed to meet me at Starbucks. I haven&#8217;t seen any of my friends or heard from them, in over a week. And I had about 34 new facebook notifications.</p>
<p><a href="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/07/black.jpg"><img src="http://steffiexo.wordpress.com/files/2009/07/black.jpg?w=162" alt="" border="0" /></a><span style="color:rgb(204,51,204);">So my mom picked up K-Potter and drove us to Starbucks. </span>We both got our frappuccinoes and we talked on and on about our summers. I told her about my adventures with my terrible little cousin at Marine Land and she filled me in on <span style="color:rgb(255,102,102);">Taylor Lautner</span>. So apparently, no one knew where I had vanished off to, so he just figured I was avoiding him. Which is not completely false, because I admit that I haven&#8217;t been too quick at replying to his text messages and emails. We walked down by the lake and then turned around to go to her house for dinner. On our way to <span style="color:rgb(255,102,102);">K-Potter</span>&#8217;s house, we got whistled at three times by some guys and got honked at by a car dealership. And we ran into <span style="color:rgb(255,102,102);">Teena</span>! I haven&#8217;t seen her in forever.</p>
<p><span style="color:rgb(204,51,204);">At K-Potter&#8217;s house we stalked people on Twitter and made fun of stupid Miley Cytrushead.</span> Then we rolled on the floor laughing at pointless &#8220;<a style="color:rgb(204,51,204);" href="http://www.youtube.com/watch?v=sfk7G1Osogo&#38;feature=channel_page">Try Not To Laugh</a>&#8221; video&#8217;s on YouTube. Then my mommy came to pick me up at like ten o&#8217;clock and I went home to my room where I sat in bed and could not sleep.</p>
<p><span style="color:rgb(204,51,204);font-family:trebuchet ms;">The End.</span></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
