<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>balalaika &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/balalaika/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "balalaika"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 20:08:05 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[75]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/24/75/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 21:45:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/24/75/</guid>
<description><![CDATA[Duch zasępił się i dobre kilka minut nie odpowiadał na propozycje Balalaiki, gapiąc się przez ten ca]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Duch</strong> zasępił się i dobre kilka minut nie odpowiadał na propozycje <strong>Balalaiki</strong>, gapiąc się przez ten cały czas na swoje dłonie. Walczył ze sobą, walczył ze swoją przeszłością. W Jeruzalem prawie każdy, niezależnie od grupy społecznej, miał na tyle bogate życie, iż można by z niego stworzyć wiele ciekawych książek…gdyby tylko ktoś je spisał. Spokój dany był naprawdę nielicznym osobnikom. Lecz co mógł skrywać on, genialny zabójca?</p>
<p><em>- O swojej przeszłości wole opowiedzieć póki dziewczynka smacznie śpi.</em> – uśmiechnął się wbijając smutny wzrok w rozmówczynie. Tak przynajmniej początkowo sądziła kobieta, lecz już po chwili zrozumiała, że Duch nie patrzył się na nią. Spoglądał w krwawą historie swojego dotychczasowego życia. Nie było w niej miejsca na słabość, strach i niezdecydowanie…</p>
<p><em>- Niewiele pamiętam z wczesnych lat dzieciństwa…czasami mam wątpliwości czy kiedykolwiek je miałem. Nie zrozum mnie źle, nie jestem jakimś pieprzonym robotem. Dorastałem w rodzinie podróżników, w której odkąd schodziło się z rąk matki trzeba było zaczął pomagać pozostałym. Życie na zewnątrz miało swoje uroki, ale było zbyt niebezpieczne. – </em>dopiero po chwili słowa mężczyzny do niej dotarły. On nie urodził się w Jeruzalem! To przecież niemożliwe…</p>
<p><em>- Zgadza się.</em></p>
<p><em>- Co proszę?</em> – odpowiedziała lekko zdezorientowana kobieta.</p>
<p><em>- Widziałem już to spojrzenie.</em> <em> Zawsze jak zdradzałem komuś, że pochodzę spoza murów spotykałem się właśnie z taką reakcję. Takim specyficznym zdziwieniem. Niemniej jednak jest to prawda. –</em> przerwał na moment, żeby zebrać myśli i napić się kawy, po czym wrócił do poprzedniego wątku<em> &#8211;  Mając dwanaście lat stałem się pełnoprawnym mężczyzną…kiedy miąłem piętnaście po raz pierwszy mój świat został wywrócony do góry nogami. Miałem szczęście, że spotkałem wtedy pewnego zbieracza, który przygarnął mnie i uratował tym samym moje życie. </em></p>
<p><em>- Zed’a?</em></p>
<p><em>- Tak, to był Zed. Sporo razem przeszliśmy na otwartych terytoriach, wiele od siebie się nauczyliśmy, a gdy staruszek wrócił do Jeruzalem, zabrał mnie ze sobą. Miasto dla mnie było czymś zupełnie nowym. Jego ogrom i mnogość ludzi przytłaczała. Ku niechęci mojego mentora nie stałem się jego wspólnikiem. Powiedzmy, że nie chciałem wracać na zewnątrz. Imałem się wielu zawodów. Poznawałem miasto…każdy jego skrawek, każdą ścieżkę i każdą kryjówkę. Choć byłem tutaj obcy po kilku latach znałem je lepiej niż ktokolwiek z jego mieszkańców. Potem spieprzyłem sprawę ponownie.</em></p>
<p>Przerwał i zaczerpnął kilku łyków gorzkiej i czarnej jak noc kawy. Była bardzo aromatyczna i mocna. Pobudzała zmysły.</p>
<p><em>- Zed ponownie mi pomógł i wciąż we mnie wierzył. Dobrze ulokował swoją wiarę, najnowsze zdobycze techniki i pieniądze. Jakieś dziesięć lat temu po raz pierwszy wykorzystałem swoje umiejętności do zabicia kogoś. Byłem w tym zbyt dobry…przerażało mnie to. Czasami miałem nadzieję, że znajdzie się ktoś lepszy ode mnie, a wielu próbowało swojego szczęścia. Gildia zabójców rozprawia się z nielicencjonowaną konkurencją szybko i boleśnie. W moim przypadku musieli odpuścić. W każdym razie jakiś tydzień temu tamten okres w moim życiu się zakończył. </em></p>
<p>- <em>Tak jak i w twoim</em>. – mężczyzna wskazał palcem kobietę, a jego wzrok wyrwał się z uwięzi i „pobiegł” za tym gestem zatrzymując się na biuście <strong>Balalaiki</strong>. Materiał kombinezonu zbyt dokładnie przylegał do jej ciała, bezczelnie ukazując w pełni kształt jej sutków. Było to spojrzenie wygłodniałego mężczyzny, który dawno nie miał żadnej kobiety. Potrafiła to rozpoznać, miała w końcu w tym praktykę. <strong>Duch </strong>gwałtownie obrócił głowę w innym kierunku nie dając nic po sobie poznać. Ten człowiek zdecydowanie miał problemy w kontaktach z ludźmi.</p>
<p><em> – Może do niedawna byłaś jeszcze dziwką, ale teraz jesteś kimś zupełnie innym. Chciałbym poznać historię właśnie tej nowej kobiety. Jak to całe zamieszanie się zaczęło?</em></p>
<p><strong>Balalaika</strong> zgodziła się i opowiedziała historię kilku ostatnich dni, w których jej życie i życie wszystkich mieszkańców Jeruzalem wywróciło się do góry nogami. Jej rozmówca słuchał uważnie, a po chwili zaczął nawet robić notatki w swoim notesie. Co jakiś czas jedynie przerywał jej żeby dopytać się o jakiś szczegół. Kiedy skończyła byli zbyt pobudzeni kawą żeby od razu położyć się spać. Gospodarz dość niechętnie, ale uległ jej namową i odpowiedział jej trochę o okrutnym i jałowym świecie zewnętrznym, o pustyniach, o pełnych niebezpieczeństwa ruinach starej cywilizacji, a przede wszystkim o swojej dziesięcioosobowej rodzinie. Może nie był urodzonym mówcą, ale jego opowieść ukołysała kobietę do snu.</p>
<p>***</p>
<p>Śniła</p>
<p>Znów była w lodowej twierdzy, ale nie sama. <strong>Radża</strong> stąpała tuż obok niej, patrząc na nią błagalnym wzrokiem.</p>
<p>Podała jej dłoń.</p>
<p>Szły przez ciemne korytarze pełne ciał. Szkielety ludzi w białych fartuchach trzeszczały swoimi białymi zębami z zimna. Lodowate, stęchłe powietrze wypełniało płuca. Czemu było tak ciemno? Coś zasłaniało okna…lód, gruba warstwa lodu.</p>
<p>Chłód zdawał się przenikać przez skórę uderzając wprost w serce. Lodowate igiełki lodu wbijały się coraz głębiej i głębiej…</p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#800080;">DALEJ POZOSTAJE JUŻ TYLKO ROZPACZ</span></p>
<p>Wiedziały dokładnie dokąd idą.</p>
<p>Zostały wezwane. <strong>Balalaika</strong> nie chciała…nie chciała stanąć raz jeszcze przez obliczem Sfinksa. Z każdym pokonanym centymetrem martwa twarz kreatury stawała się coraz wyraźniejsza w jej myślach.</p>
<p>Stanęły przed wielką ścianą. Spływała z niej ciemna krew tworząc na podłodze sporą kałużę. Posoka była jeszcze ciepła.</p>
<p>Radża zaczęła pląsać po kałuży w obłąkańczym rytmie. Śmiała się, a ten śmiech był najmniej ludzką rzeczą, jaką kiedykolwiek była dziwka usłyszała.</p>
<p><em>- Miał skrzydła…obiecywał…obiecywał, że mnie nie zostawi. Hahahaha….wyrywałam jedno piórko po drugim, aż przestał opowiadać takie kłamstwa…</em></p>
<p>Skrzeczący głos dziewczynki był nie do zniesienia. Ta jednak szybko przestała, podeszła do Balalaiki i złapawszy ją za rękę zaczęła prowadzić nią w kierunku ściany. Kobieta chciała się zatrzymać&#8230;tak bardzo zapragnęła się obudzić. Wiedziała co czeka na nią po drugiej stronie tej ściany.</p>
<p>To same owalne pomieszczenie…ten sam postument&#8230;konający potwór. Sfinks dalej stał nieruchomo, lecz w jego prawym boku widniała ogromna dziura, z której wypływała cała masa krwi. Pokrywała podłogę cienką warstwą.</p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#800080;">DALEJ POZOSTAJE JUŻ TYLKO ROZPACZ</span></p>
<p>To nie monstrum przemówiło&#8230;</p>
<p>Mężczyzna odziany w białe szaty wyszedł zza postumentu…miał narzucony kaptur.</p>
<p>Zbliżał się chwiejnym krokiem do Balalaiki, a gdy był zaledwie dwa kroki od niej upadł do przodu tuż pod jej nogi. Jego kaptur odpadł ukazując twarz człowieka, którego kiedyś poznała.</p>
<p>Immam</p>
<p>Zamiast oczu miał wstawione symbole miasta.</p>
<p>- Zabiłem…zabiłem go…dalej pozostaje już tylko rozpacz…popatrz jak nagrodzili mnie za moją służbę! &#8211; krzyczał próbując złapać za ją za kostki.</p>
<p>Obraz powoli zaczął się rozmywać, lecz zanim zniknął zupełnie usłyszała jeszcze słowa Sfinksa.</p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff0000;">NA GRANICY TAM GDZIE LÓD WIECZNIE ZIEMIĘ POKRYWA, POPATRZ PRZEZ OKO A DOTRZESZ DO MNIE<br />
</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff0000;">POŚPIESZ SIĘ…</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff0000;"><span style="color:#000000;">***</span><br />
</span></p>
<p>Obudziła ją Radża wtulając się w nią ze wszystkich sił. Łkała bardzo żałośnie. Obie leżały na wielkiej rozłożonej kanapie. Dopiero po chwili w ciemnościach wyłapała czujne spojrzenie Ducha, który cały czas je obserwował z jednego ze swoich foteli.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[74]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/21/74/</link>
<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 15:40:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/21/74/</guid>
<description><![CDATA[Balalaika przyjęła lekko wyszczerbiony ceramiczny kubek z kawą, na którym kiedyś widniał jakiś rysun]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Balalaika</strong> przyjęła lekko wyszczerbiony ceramiczny kubek z kawą, na którym kiedyś widniał jakiś rysunek, teraz jednak pozostało kilka wielobarwnych, nie składających się w żadną całość bohomazów. Kobieta patrzyła na nie, nie bardzo mając ochotę podnieść wzrok na swego rozmówcę. Wciąż czuła się dziwnie napotykając spojrzenie zimnych oczu zabójcy.</p>
<p>&#160;</p>
<p><em>- Pierwsze pytanie jest raczej oczywiste. </em>– odezwała się półgłosem, by nie zbudzić <strong>Radży</strong> &#8211; <em>Odpoczniemy, podjemy i&#8230; co dalej? Jaki mamy teraz plan?</em></p>
<p>&#160;</p>
<p><em>- Plan? </em>– najwyraźniej dla mężczyzny to pytanie nie było takie oczywiste, bo chwilę musiał zastanowić się nad odpowiedzią &#8211; <em>Powinniśmy przeczekać dzień lub dwa, a następnie musimy wymknąć się z miasta, najlepiej przez dzielnicę Handlarzy. Może nasi skrzydlaci przyjaciele nie będą mogli opuścić Jeruzalem. To dałoby nam nad nimi przewagę…</em> – zabójca wyraźnie zwlekał z dokończeniem zdania. &#8211; <em>Potem ty nas poprowadzisz.</em></p>
<p>&#160;</p>
<p>Zakrztusiła się kawą tak mocno, że <strong>Duch</strong> musiał podnieść się ze swego miejsca i klepnąć kobietę w plecy. Zapiekło, ale pomogło. Jego ręka jeszcze chwilę jednak spoczywała na jej plecach, na tyle długo, by<strong> Balalaika</strong> podniosła nań pytający wzrok. Znów jednak nie znalazła w jego wzroku niczego poza obojętnością. Cofnął dłoń i skierował sie wolnym krokiem na swoje miejsce. Kiedy wrócili do poprzednich pozycji, odważyła się zapytać:</p>
<p>&#160;</p>
<p><em>- Dokąd?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>-         Do źródła, tak przynajmniej <strong>Zed</strong> nazywał tamto miejsce. </em>– odparł <strong>Duch </strong>-  <em>Według niego  jest ono bezpośrednio powiązane z urządzeniem, które znajdowało się w podziemiach bunkra <strong>Generała</strong>. Problem w tym, ze nie znamy jego położenia&#8230;znają je wyłącznie wybrani, czyli wy</em>. &#8211; wzrok mężczyzny przeniósł się od <strong>Balalaiki</strong> na <strong>Radzę</strong>.- <em>Staruszek twierdził, że leży gdzieś na północ od Jeruzalem. Wiem, że to zbyt ogólne dane, ale czy nic co to nie mówi?</em></p>
<p>&#160;</p>
<p>Już miała zaprzeczyć zdecydowanie, gdy nagle zastygła. Niejasne wspomnienie wizji (<span style="text-decoration:line-through;">post 23</span>) wdarło się do jej umysłu. Obrazy miejsc i słowa, które mogły być przepowiednią&#8230;</p>
<p>&#160;</p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff0000;">TEN KTÓRY ODBIERA ŻYCIE RÓWNIE ŁATWO JAK ŁAPIE POWIETRZE W SWOJE PŁUCA IDZIE PO CIEBIE</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff0000;">ON JEST KLUCZEM DO RAJU</span></p>
<p style="text-align:center;"><span style="color:#ff0000;">TRZYMAJ SIĘ GO INACZEJ</span></p>
<p>&#160;</p>
<p>&#8230; dotyczącą tej właśnie sytuacji. Opis w końcu pasował do <strong>Duch</strong>a, bo kto inny odbierał życie równie łatwo jak nie zawodowy zabójca – cholernie dobry w dodatku?</p>
<p>&#160;</p>
<p>-      <em> Coś mi świta</em>. – rzekła wreszcie z wyraźnym wahaniem – <em>Nie wiem jak tam dotrzeć&#8230; jeszcze. Ale myślę, że poznam to miejsce. Ty zresztą też jesteś wpisany w przepowiednię o źródle.</em></p>
<p>&#160;</p>
<p>Zabójca podniósł pytająco lewą brew, lecz nie zdała pytania, gdy <strong>Balalaika</strong> skwitowała swoja wypowiedź wzruszeniem ramion, które miało świadczyć o tym, że więcej nie wie na ten temat.</p>
<p>&#160;</p>
<p><em>-         Myślę, że&#8230; </em>– kobieta urwała w pół zdania, jednak  zebrała się w sobie – <em>Myślę, że powinieneś mi nieco o sobie opowiedzieć. Jeśli chcesz, możemy poczekać aż smarkula się obudzi, w końcu ona tez jest w to wpisana i może lepiej niż ja będzie potrafiła poskładać te różne wizję. W końcu przy <strong>Immamie</strong> miała praktykę..</em>. – dodała zgryźliwie.</p>
<p>-         <em>W każdym razie, jeśli mamy poskładać te wszystkie wizje do kupy, musimy się poznać wszyscy. Jeśli więc będziesz chciał poznać kilka pikantnych szczegółów z życia kurwy, służę.</em></p>
<p>&#160;</p>
<p>Uśmiechnęła się sztucznie. Chociaż nie powinna się wstydzić swojego zawodu szczególnie w zestawieniu z mordercą na zlecenie, wolałaby w tej chwili być choćby pokojówką&#8230; nie wiedząc czemu.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[73]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/10/73/</link>
<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 20:17:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/10/73/</guid>
<description><![CDATA[- Ubierz się. Głupio byłoby po tym wszystkim złapać grypę lub jakieś inne paskudztwo. –skomentował w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>- Ubierz się. Głupio byłoby po tym wszystkim złapać grypę lub jakieś inne paskudztwo. </em>–skomentował wejście kobiety, cały czas nie odrywając od niej wzroku. W jego oczach błysnęły ogniki wesołości. Musiał być rozbawiony całą tą niezręczną sytuacją i nawet, jeśli zdawał sobie sprawę z powodów takiego zachowania <strong>Balalaiki</strong>, to nie dawał tego po sobie poznać. Na jego obliczu kobieta również nie dostrzegła uczucia, do którego przyzwyczaiła się już tak dawno temu.</p>
<p>Brakowało pożądania. Tej pierwotnej emocji, która zawsze towarzyszyła mężczyznom w jej pobliżu. Faceci po prostu nie mogli się powstrzymać widząc ją. Jeszcze niektórzy potrafili powstrzymać się, gdy była ślicznie upakowana w jeden ze swoich kuszących kostiumów, lecz taka sytuacja jak ta była czymś zupełnie nowym dla niej.</p>
<p>&#160;</p>
<p style="text-align:center;"><em>Tylko, dlaczego?</em></p>
<p style="text-align:center;"><em><br />
</em></p>
<p>Nikt nie musiał wypowiadać tego pytania, które zawisło pomiędzy nimi niczym niewidzialna bariera, jaka uniemożliwiała im jakiekolwiek bliższe relacje. Na szczęście zabójca wreszcie odwrócił wzrok i wziąwszy kilka ubrań ze sobą skierował się do łazienki, z której cały czas dochodził dźwięk lejącej się wody. Zanim zamknął za sobą drzwi odwrócił się w kierunku pięknej „współlokatorki” i powiedział:</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Możesz odpocząć. Nic ani nikt wam tutaj nie zagrozi.</em> – szczególnie podkreślił słowo „nikt”, rzucając jej przy tym dosyć jednoznaczne spojrzenie. No tak, będąc tak dobrym mordercą nie mógł być jednocześnie tępakiem, choć zabójczo oszczędne w swojej obojętności zdania mogły świadczyć o czymś innym.</p>
<p>- Zapomniałaś tego. – rzucił jej czarny kombinezon, a Balalaika odruchowo wyciągnęła po niego rękę w sposób tak gwałtowny, iż materiał, jakim się owinęła zjechał jej do pasa całkowicie odsłaniając dwie idealne krągłości. W ostatniej chwili udało jej się pochwycić „ręcznik” inaczej całkowicie odsłoniłaby się przed nieznajomym. Czy zrobił to specjalnie? Jak zwykle martwy wyraz twarzy nic nie mówił. Niemniej jednak dopiero po chwili skierował wzrok w stronę łazienki.</p>
<p><em>- Mówią na mnie <strong>Duch.</strong> </em>– rzucił na koniec, po czym już ostatecznie zatrzasnął za sobą drzwi. „Duch” – nie było to imię, lecz na początek i tak powinno to wystarczyć. Mogłaby przysiąc, że już kiedyś słyszała to określenie. Próbując sobie to przypomnieć, zabrała się za zmianę ubioru. Obawiała się początkowo, że ciuchy będą nieciekawie pachniały, ale na szczęście okazało się, że gospodarz musiał o nie dbać i prać co jakiś czas.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Nowe ubranko" src="http://img267.imageshack.us/img267/5127/05868d930008267b460ffe9.jpg" alt="" width="200" height="264" /></p>
<p>Kombinezon rzeczywiście pasował prawie, że idealnie. Był jedynie zbyt wąski w biodrach, przez co pośladki kobiety odznaczały się na nim dosyć wyraźnie. Kiedy skończyła i usiadła na jednym z foteli przypomniała sobie wreszcie skąd pamiętała ksywkę zabójcy.</p>
<p>Jeden z jej klientów, ekspert w dziedzinie elektroniki – co w Jeruzalem oznaczało wysoki status i ogromne pieniądze – wspomniał raz , że nastraszono go listem, w którym ponoć grożono mu, iż sam Duch go dorwie. Jako, iż nie był zbyt wylewny niewiele jej na ten temat opowiedział.  Jednakże pamiętała, jakich określeń używał opisując tego człowieka: morderca bez skrupułów, bezmyślny zabijaka za pieniądze. Czy było w tym ziarno prawdy ciężko stwierdzić, ponieważ jej klient żył dalej, jednak dziwnie szybko osiwiał i stał się bardzo nerwowy.</p>
<p>Po kilku minutach <strong>Duch</strong> wyszedł z łazienki ubrany jedynie w czarne spodnie i podkoszulek. Choć minęło może piętnaście minut, teraz wyglądał na bardzo zmęczonego człowieka. Na staroświeckim gazowym palniku postawił niewielki czajnik, a następnie oklapł na drugi.</p>
<p><em>- Kawy?</em> – zapytał niewyraźnie. – <em>Jeśli chcesz się mnie o coś zapytać to nie krępuj się.</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[72]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/09/72/</link>
<pubDate>Mon, 09 Nov 2009 16:52:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/11/09/72/</guid>
<description><![CDATA[Pozbywszy się najgorszego brudu, Balalaika myła się szybkimi, nerwowymi ruchami, cały czas nasłuchuj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Pozbywszy się najgorszego brudu, <strong>Balalaika</strong> myła się szybkimi, nerwowymi ruchami, cały czas nasłuchując, czy mężczyzna nie zdecyduje się wtargnąć pod prysznic i dotrzymać jej towarzystwa. Z pewnością musiał być samotny, a fakt, że <strong>Radża </strong>usnęła, kładąc ledwo głowę na gałganie, który służył jej za poduszkę, bynajmniej nie uspokajał <strong>Balalaiki.</strong> Nagle wybuchła cichym, histerycznym śmiechem.</p>
<p>&#160;</p>
<p>A nawet jakby wszedł, to co? Wziąłby, co mu się prawem gospodarza należy, nabił pewnie parę siniaków, bo nie wyglądał na łagodnego kochanka&#8230; no i? Czym to się różniło od jej codzienności sprzed kilkunastu dni? <strong>Balalaika</strong> zakryła usta dłońmi, by jej dziwny śmiech nie dotarł do uszu zabójcy i dziecka.</p>
<p>&#160;</p>
<p><em>„ Stałam się straszna cnotką przez ten koniec świata&#8230;”</em></p>
<p>&#160;</p>
<p>Ta myśl rozbawiła ją jeszcze bardziej i dopiero kolejna spowodowała bolesny uścisk w żołądku. Czyżby właśnie wpadła na przyczynę powściągliwości mężczyzny? Od początku traktował ją jak powietrze, natomiast małej Radży okazywał coś jakby suchą, męską czułość i opiekuńczość, wyraźnie też ucieszył się, gdy dawna prostytutka wspomniała, że chce zniknąć pod prysznicem, a teraz&#8230; został sam z małą.</p>
<p>&#160;</p>
<p>Nagle włoski na karku kobiety podniosły się. Usłyszała głuchy jęk Radży. Czując jak blednie na twarzy,<strong> Balalaika</strong> wypadła spod prysznica, nie zakręcając nawet wody i owinąwszy się byle jak płachta materiału, który przy odrobinie wyobraźni mógł uchodzić za ręcznik, wyparzyła z łazienki. Nie wiedziała co prawda jak powstrzyma wyszkolonego mordercę, ale jednak resztka przyzwoitości nakazywała jej zareagować.</p>
<p>&#160;</p>
<p>Wbiegłszy do pomieszczenia, stanęła w progu i szeroko otwartymi oczami spojrzała na zabójcę, który siedział teraz na krzywym krześle i kreślił coś w małym notatniku do czasu, aż kobieta stanęła przed nim półnaga. Teraz spoglądał na nią badawczo, oblicze miał jednak obojętne – jak zwykle. Wzrok <strong>Balalaiki</strong> przeskoczył tymczasem na <strong>Radżę</strong>, która akuratnie przekręciła się na swoim posłaniu, jęcząc przy tym przez sen. Rumieniec oblał policzki kobiety.</p>
<p>&#160;</p>
<p><em>- Łazienka&#8230; wolna.</em> – wykrztusiła.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Artist Highlight: Hironox - Dark, Moody Red and Blue]]></title>
<link>http://suspendedanimationdreams.wordpress.com/2009/11/05/artist-highlight-hironox-dark-moody-red-and-blue/</link>
<pubDate>Fri, 06 Nov 2009 02:29:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>21stcenturydigitalboy</dc:creator>
<guid>http://suspendedanimationdreams.wordpress.com/2009/11/05/artist-highlight-hironox-dark-moody-red-and-blue/</guid>
<description><![CDATA[This is a great victory! I finally found a damn pixiv account! However, better still, one of the lin]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/11d82213d901c819d1206e9d65f8da1f259809b0.jpg"><img class="size-full wp-image-1072 alignnone" style="border:1px solid black;" title="11d82213d901c819d1206e9d65f8da1f259809b0" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/11d82213d901c819d1206e9d65f8da1f259809b0.jpg?w=310&#038;h=450" alt="Hironox Black Rock Shooter Hatsune Miku Kira Ranka Lee" width="310" height="450" /></a></p>
<h3 style="text-align:left;">This is a great victory! I finally found a damn <a href="http://www.pixiv.net/member.php?id=98777">pixiv account</a>! However, better still, one of the links on that account led me to something even more awesome &#8211; a <a href="http://drawr.net/hironox">Drawr account</a>. I had never heard of this until now but it took me all of 10 seconds to figure out this is an artist version of Twitter! It&#8217;s got an RSS feed too, which is extremely awesome as I won&#8217;t have to remember to go check their profile every so long. Hironox seems to use it to post speed paints, as they are mostly quite rough, and his more complete works are posted on pixiv. For those of you not up for navigating a Japanese site, here&#8217;s a <a href="http://gelbooru.com/index.php?page=post&#38;s=list&#38;tags=hironox&#38;pid=0">booru</a> link. Anyway, here are some of my favorite Hironox works.</h3>
<h3 style="text-align:left;">As you will see, he has a tendency towards making his pictures look pastel-drawn and he also likes things very dark blue or dark red (as do I!) For some reason, his speed paints are almost all people with cigarettes in their mouth. This is, of course, totally awesome, since I love characters who smoke, especially if female. (Maybe a Japanese speaker can help me on why he does that? All those pics seem to have text in them.) He does a range of characters and has a tendency to draw an image multiple ways (see the Black Lagoon one below where they are drawn once with clothes and once without) or with more background added. There is a strong focus on looking as cool as possible, which is something I can respect : D.</h3>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/4e1838acdae41e2f6374f5d58f8c9d8cbce85f4d1.jpg"><img class="size-full wp-image-1074 alignnone" style="border:1px solid black;" title="4e1838acdae41e2f6374f5d58f8c9d8cbce85f4d1" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/4e1838acdae41e2f6374f5d58f8c9d8cbce85f4d1.jpg?w=405&#038;h=567" alt="Hironox Black Rock Shooter" width="405" height="567" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/48efd0efgeu9g5ew.png"><img class="size-full wp-image-1075 alignnone" style="border:1px solid black;" title="48efd0efgeu9g5ew" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/48efd0efgeu9g5ew.png?w=420&#038;h=308" alt="Hironox" width="420" height="308" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/49257bd2pbufrn8h.png"><img class="size-full wp-image-1076 alignnone" style="border:1px solid black;" title="49257bd2pbufrn8h" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/49257bd2pbufrn8h.png?w=420&#038;h=315" alt="Hironox" width="420" height="315" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/49429d39gafekrq1.png"><img class="size-full wp-image-1077 alignnone" style="border:1px solid black;" title="Hironox Black Rock Shooter aAtsune Miku" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/49429d39gafekrq1.png?w=420&#038;h=560" alt="49429d39gafekrq1" width="420" height="560" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/491854bfphrmkx56.png"><img class="size-full wp-image-1078 alignnone" style="border:1px solid black;" title="491854bfphrmkx56" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/491854bfphrmkx56.png?w=378&#038;h=504" alt="Hironox" width="378" height="504" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<div id="attachment_1079" class="wp-caption alignnone" style="width: 380px"><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/2508626_m.jpg"><img class="size-full wp-image-1079 " style="border:1px solid black;" title="2508626_m" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/2508626_m.jpg?w=370&#038;h=480" alt="Hironox Santa Claus cigar" width="370" height="480" /></a><p class="wp-caption-text">Made me LOL</p></div>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/49429983tsfmbj7d.png"><img class="size-full wp-image-1080 alignnone" style="border:1px solid black;" title="49429983tsfmbj7d" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/49429983tsfmbj7d.png?w=360&#038;h=480" alt="Hironox Hatsune Miku Gun" width="360" height="480" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/bbe175202b26587f03971292f05ed6b3a7481a3a.jpg"><img class="size-full wp-image-1081 alignnone" style="border:1px solid black;" title="bbe175202b26587f03971292f05ed6b3a7481a3a" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/bbe175202b26587f03971292f05ed6b3a7481a3a.jpg?w=430&#038;h=396" alt="Hironox Black Lagoon Roberta Balalaika" width="430" height="396" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/e44d0227345b4d91bc7183baf9ab9b083ed25008.jpg"><img class="size-full wp-image-1082 alignnone" style="border:1px solid black;" title="e44d0227345b4d91bc7183baf9ab9b083ed25008" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/e44d0227345b4d91bc7183baf9ab9b083ed25008.jpg?w=378&#038;h=516" alt="Hironox Black Rock Shooter Hatsune Miku" width="378" height="516" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/e52d4b9239105654c0aa14befb9b7b6a6b1e55bc.jpg"><img class="size-full wp-image-1083 alignnone" style="border:1px solid black;" title="e52d4b9239105654c0aa14befb9b7b6a6b1e55bc" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/e52d4b9239105654c0aa14befb9b7b6a6b1e55bc.jpg?w=432&#038;h=480" alt="Hironox Touhou Flandre Scarlet" width="432" height="480" /></a></p>
<p><a href="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/f76ff99ea6498cc15b44d9c31e051842e49c21b6.jpg"><img class="size-full wp-image-1084 alignnone" style="border:1px solid black;" title="f76ff99ea6498cc15b44d9c31e051842e49c21b6" src="http://21stcenturydigitalboy.files.wordpress.com/2009/02/f76ff99ea6498cc15b44d9c31e051842e49c21b6.jpg?w=344&#038;h=418" alt="Hironox Touhou Remilia Scarlet" width="344" height="418" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[71]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/31/71/</link>
<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 14:44:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/31/71/</guid>
<description><![CDATA[- Co racja to racja. – odpowiedział zabójca, a na jego obliczu zagościła po raz pierwszy oznaka posi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>- Co racja to racja.</em> – odpowiedział zabójca, a na jego obliczu zagościła po raz pierwszy oznaka posiadania jakichkolwiek emocji. Niewielki, lecz szczery uśmiech.  Mimo tego, że bardzo szybko zniknął nie dało się go przeoczyć. Aż trudno było uwierzyć, że mięśnie twarzy tego człowieka były zdolne do wyrażenia takiej ekspresji.</p>
<p>Gospodarz wskazał palcem na jedne z drzwi, szare, pokryte masą niewielkich wgłębień – zapewne pozostałości po nożu. Nie wyglądały zachęcająco. Kojarzyły się prędzej z pokojem wyjętym wprost z horrorów, w którym bohaterowie byli poddawani raz za razem coraz wymyślniejszym torturom. Nawet <strong>Radża</strong> zrobiła kwaśną minę spoglądając na nie.</p>
<p><em>- Spokojnie, tam jest tylko prysznic.</em> – zapewnił uspokajająco mężczyzna, a następnie zwrócił się do dziewczynki. –<em> Idź mała jako pierwsza, ja tymczasem spróbuje znaleźć jakieś czyste ubranie dla ciebie. Zawołaj jak skończysz to podrzucę ci je przez drzwi.</em></p>
<p><em>- A..ale…dobrze. – </em>popatrzyła z nadzieją na <strong>Balalaikę</strong>, jednak równie szybko zrezygnowała z wypowiedzenia na głos prośby. Nie chciała być sama, nie teraz, nie po tym co zobaczyła. Obdarzyła smutnym uśmiechem gospodarza, po czym ruszyła do łazienki niepewnym krokiem.</p>
<p>Zostali sami.</p>
<p>Zabójca nie kwapił się jednak do podjęcia dialogu. Był człowiekiem, który cenił ciszę, a w jego fachu była to bardzo pożądana cecha. Otworzył wielki kufer i zaczął przegrzebywać go co jakiś czas wyrzucając na zewnątrz ubrania.</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Powinnaś jej odpuścić, jest dokładnie w takim samym położeniu jak ty, a może kiedyś twoje życie będzie zależało właśnie od niej</em>. – odezwał się nie przerywając dotychczasowej czynności. – <em>Kto mógł wiedzieć, czym naprawdę były te&#8230;anioły? Może Zed zdawał sobie z tego sprawę.  Mimo, że miał swoje lata, to jego rozum był wciąż ostry jak brzytwa. Wciąż nie wierzę, że dał się tak po prostu zabić. Teraz nam już nie pomoże.</em></p>
<p>Wyjął kilka chłopięcych ubrań, które starannie ułożył na najbliższej kanapie, a następnie włożył z powrotem porozrzucane części garderoby. Przeniósł się do starej szafy, z której wyciągnął ciemny kobiecy kombinezom. Położy go równie pieczołowicie przed <strong>Balalaiką</strong>.</p>
<p><em>- Powinien pasować.  – </em>rzucił krótko, odwracając wzrok. <em>– Nie obwiniaj się, to nie twoja wina. Wyniku tej chorej gry nikt nie był w stanie przewidzieć. Jeżeli się poddasz to nie będzie przyszłości dla ludzi…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>W tym samym momencie <strong>Radża </strong>zawołała prosząc o ubrania, które następnie mężczyzna podał przez ledwo uchylone drzwi. Dziewczynka pięć minut później wyszła z pomieszczenia cała czerwona na buzi. Rzeczy pasowały na nią &#8211; nie licząc zbyt krótkich nogawek spodni – sprawiając, iż wyglądała jak chłopiec. Nie chciała bądź bała się narzekać. Zamiast tego ułożyła się szybko na jednej z kanap i błyskawicznie zasnęła.</p>
<p>Teraz przyszła kolej na Balalaikę. Łazienka była nieduża, ale w przeciwieństwie do głównego pomieszczenia, zadbano tutaj o higienę. W środku unosił się obłok pary wodnej, który przyjemnie nawilżał brudną napiętą skórę. Na hakach umocowanych na drzwiach, wisiały cztery szorstkie, brunatne ręczniki, a w małym koszyczku znajdującym się pod prysznicem kobieta zauważyła spory kawałek szarego mydła. W porównaniu do luksusowej łazienki, z jakiej korzystała u Baby’ego przedstawiało się to nad wyraz dziadowsko, ale przynajmniej miała pewność, że nikt jej nie przerwie i nie wypieprzy.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Lazienka" src="http://img88.imageshack.us/img88/4083/eventebathroomisshinyby.png" alt="" width="320" height="240" /></p>
<p>Będzie mogła zmyć z siebie brud kanałów…brud swoich czynów.</p>
<p>Czego by jednak nie robiła, jedno pytanie powracało.</p>
<p><em>Czy rzeczywiście nic nie mogła zrobić??</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[70]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/28/70/</link>
<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 11:15:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/28/70/</guid>
<description><![CDATA[Balalaika siadła z boku, na kupie rzeczy, pod która wyglądało, że znajdował się jakiś stary fotel. P]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p class="MsoNormal"><strong>Balalaika</strong> siadła z boku, na kupie rzeczy, pod która wyglądało, że znajdował się jakiś stary fotel. Podkuliwszy nogi pod brodę, przytuliła do nich twarz. Była bardzo zmęczona&#8230; mimo to jednak nie potrafiła zamknąć oczu. Spod spuszczonych nieco powiek obserwowała dziecko i zabójcę.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal"><em>„Też mi duet&#8230;”</em></p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Nie chciała przyznać, że słowa mężczyzny zrobiły na niej jakiejś wrażenie, ale postanowiła być twarda i taka właśnie była. I niby jak, jako zdrajczyni własnej rasy, która miała na rękach już pewnie krew tysięcy istnień, miałaby się przejmować jednym bachorem?</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal"><em>„To zresztą zawsze tak jest” </em>– przekonywała sama siebie – „<em>Facet jest wspaniałomyślny, ale kto ma matkować szczylowi? Kobieta, bo niby ma to w genach. Pierdole taki układ. Nie mogłam mieć w genach jako dziwka chwili słabości, nie mogłam mieć złego humoru, nie mogłam mieć uczuć, więc niech się teraz nie dziwią, że matkowanie też mam w dupie!”</em></p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Odruchowo spojrzała jeszcze raz na<strong> Radżę</strong>. Dziewczynka wydawała się faktycznie przybita wiedzą o&#8230; anatomii aniołów. Oto jaki był efekt frazesów<strong> Imamma </strong>– zdeptane marzenia. Tymczasem <strong>Balalaika </strong>nauczyła się już dawno, ze w życiu nic nie jest do końca białe ani czarne. Dlaczego jej anioł tak walczył o nią? Dlaczego teraz go nie było, choć jak rzekł opiekun <em>Radży </em>– powinien? Dlaczego w końcu wahał się i smucił, gdy obiecywał <strong>Balalaice</strong> wielką nagrodę?</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Ta technologia wydawała się przerastać Jeruzalem o kilka wieków, dlaczego więc nie miałaby posiadać również elementów własnej woli?</p>
<p class="MsoNormal">Kobieta przymknęła oczy. Choć nie potrafiła się dotychczas świadomie porozumiewać ze swoim opiekunem, spróbowała teraz odnaleźć tę nić porozumienia między nimi.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">„<em> Aniołku&#8230; Robociku&#8230; Słyszysz mnie? Dziękuję. Dziękuję, że mnie puściłeś. Jeśli kiedyś zechcesz zaznać bolesnej wolności&#8230; zapraszam.”</em></p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Zachichotała w duchu, wiedząc jak banalny musiał wypaść ten przekaz. Może lepiej żeby nigdzie nie dotarł&#8230; Nagle poczuła przy sobie silną woń męskiego ciała. Otworzyła oczy i spojrzała na zabójcę. Trzymał wyciągniętą w jej stronę jakąś puszkę, której wieko zostało krzywo otwarte nożem. Wyraz twarzy mężczyzny pozostawał jak zwykle beznamiętny.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:36pt;text-indent:-18pt;"><!--[if !supportLists]-->-<span style="font-family:&#38;font-variant:normal;font-weight:normal;font-size:7pt;line-height:normal;"> </span><!--[endif]--><em>Jedzenie.</em> – powiedział krótko.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Było to jednak magiczne słowo, od którego <strong>Balalaika</strong> poczuła bolesny skurcz żołądka. Jak dawno nie jadła? Możliwe, że była na jakiejś kroplówce, gdy jej ciało się regenerowało, ale takie zwyczajne jedzenie&#8230; Porwała puszkę szybkim gestem, jakby spodziewając się, że facet zaraz się rozmyśli.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal" style="margin-left:36pt;text-indent:-18pt;"><!--[if !supportLists]-->-<span style="font-family:&#38;font-variant:normal;font-weight:normal;font-size:7pt;line-height:normal;"> </span><!--[endif]--><em>Dzięki</em>. – udało jej się jeszcze wymówić, po czym całe usta zapchała jej jakaś mielonka. Smak może nie zachwycał, ale to było mięso!</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal">Ponieważ jej towarzysze zareagowali podobnie, a szczególnie agresywna okazała się <strong>Radża, </strong>która czasem wręcz mruczała z zadowolenia, <strong>Balalaika</strong> nie zamierzała się krępować, jedząc rękami. Po skończonym posiłku teoretycznie przyszedł czas na sen, jednak unoszący się z ciał trójki ludzi odór kanałów, skutecznie cucił kobietę.</p>
<p class="MsoNormal"><!--[if !supportEmptyParas]--> <!--[endif]--></p>
<p class="MsoNormal"><em>- Uratowałeś nam zapewne życie </em>– zwróciła się do zabójcy –<em> Dlatego jestem ci bardzo wdzięczna, ale skoro tymczasowo jesteśmy bezpieczni&#8230; czy nie masz tu jakiegoś prysznica albo chociaż miski z wodą? Capimy.</em> – po czym dodała jeszcze wymowniej &#8211; <em>Wszyscy.</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[69]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/27/69/</link>
<pubDate>Tue, 27 Oct 2009 18:39:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/27/69/</guid>
<description><![CDATA[Przez moment nic się nie działo, aż wreszcie zza wraku przerdzewiałego samochodu wyszła znajoma dzie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Przez moment nic się nie działo, aż wreszcie zza wraku przerdzewiałego samochodu wyszła znajoma dziewczynka. Jej białe ubranko było paskudnie ubrudzone zielonym i brązowym szlamem, którego było pod dostatkiem w kanałach. Gdy zbliżyła się bardziej bez większych trudności można było dostrzec ślady po potoku łez, jaki wylała opłakując skrzydlatego opiekuna. Obecnie jej buźka nie zdradzała jednak smutku czy rozpaczy, lecz wielką determinację. Po śmierci białowłosego anioła szybko uciekła, kiedy tylko zabójca spróbował się do niej zbliżyć. Teraz wróciła do nich i nic nie wskazywało na to żeby miała sprowadzić na nich kolejne kłopoty.</p>
<p><em>- Zabierzcie mnie ze sobą.</em> – wydusiła w końcu z siebie. Cała drżała, ale zacięcie nie schodziło z jej twarzy. Zrobiła parę kroków w kierunku <strong>Balalaiki</strong> rzucając kobiecie wyzwanie swoim spojrzeniem. – <em>Skoro to wszystko co mówił Za&#8217;afiel jest kłamstwem to nie pójdziemy do raju, prawda? Skoro aniołki nie są prawdziwe to czym my jesteśmy?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Złapała za swoją sukienkę i szybkim ruchem przełożyła materiał przez głowę, po czym rzuciła go w błoto. Stała teraz przed nimi jedynie w bawełnianych majteczkach, które wyglądały na przemoczone. Na całym jej drobnym dziecięcym ciele pojawiła się gęsia skórka. <strong>Radża </strong>nie przejmowała się zimnem, jej głowa była zajęta rzeczami, o których dziewczynki w jej wieku nie powinny mieć nawet nocnych koszmarów. Rączkami próbowała objąć anielską pieczęć, która tkwiła w samym środku jej brzuszka. Nie była w stanie za nią złapać, ani tym bardziej jej wyrwać. Zrezygnowana padła na kolana, prawie do pasa lądując w paskudnej wodzie. Znów podniosła wzrok na kobietę próbując coś powiedzieć. Je usteczka poruszały się nie wydając dźwięków, lecz zarówno mężczyzna jak i Balalaika wiedzieli, jaką treść chciała im przekazać.</p>
<p><em>„Zabierzcie mnie ze sobą.”</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Twoje problemy, to twoja sprawa dziecko, ale możesz z nami iść. Dopóki nie będziesz nas opóźniać.</em> – chłodna odpowiedź kobiety nawet na twarzy zabójcy wywołała ledwie dostrzegalny wyraz zniesmaczenia. On zresztą nie czekając już dłużej podszedł do dziewczynki i podniósł ją z ziemi. Ta nie protestowała. W jego potężnych rękach wyglądała teraz jak niemowlę.</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Na miłość boską, ostatecznie to tylko dziecko. Nawet ja nie mogę jej tutaj zostawić. – </em>powiedział z dostrzegalnym wyrzutem w głosie. Nie chciał wdawać się jednakże w niepotrzebne dyskusję, nie w takim miejscu. Ruszył w dalszą drogę nie oglądając się na towarzyszkę.</p>
<p>Po niespełna kilkunastu minutach <strong>Radża</strong> udowodniła, iż nie tylko nie będzie ciężarem, ale również potrafi być przydatna. Do tej pory wtulona w zabójcę, nagle odżyła i gestem rozpostartej dłoni nakazała przerwanie marszu. Oboje dorośli obrzucili ją spojrzeniami pełnymi irytacji i ciekawości jednocześnie, która zresztą szybko została zaspokojona. Jakieś dwadzieścia metrów przed nimi, tuż na krańcu widoczności, przesuwały się przed nimi zdeformowane ludzkie kształty. Nie mogli dostrzec szczegółów ich budowy i raczej nie chcieli.</p>
<p><em>- Błądźcie cicho to sobie pójdą. Nie potrzebują więcej jedzenia.</em> – wyszeptała małą przewodniczka, a oni nie zamierzali się spierać z nią co do tej kwestii. Mutanci posiadali różne rozmiary. Niektórzy nie mieli nawet metra wysokości, inni z kolei wyglądali jak chodzące czołgi. Kim oni byli? Czy zawsze mieszkali pod Jeruzalem? Na te kilka pytań pewnie żadne z nich nie usłyszy nigdy odpowiedzi.</p>
<p><strong>Balalaika </strong>o mało nie krzyknęła, gdy poczuła jak coś śliskiego obciera się o jej łydkę. W wodzie wiło się coś podłużnego. Macka, nie, kilka macek wracało teraz po udanym żerowaniu, do jakiegoś nieznanego monstrum. O mało co nie nadepnęli wcześniej na nie. Pytanie tylko czy nie zostaną zauważeni? Po kilku kurewsko długich minutach, obrzydliwe kończyny bestii jednak zniknęły tak jak i stado humanoidalnych potworów.</p>
<p><em>- Możemy już iść.</em> – powiedziała dziewczynka, ale zabójca odczekał jeszcze dobre trzy minuty zanim ruszył dalej. Przez te chwile grozy jedyną oznaką zdenerwowania tego człowieka było kilka kropel potu, jakie spłynęły mu po twarzy. Nic więcej. Nie wyglądał też na osobę, która nie miała już po prostu sił na emocję. Raczej wydawał się kimś, kto przeszedł całe piekło wzdłuż i wszerz eliminując całą diabelską brać.</p>
<p><em>- Dzięki mała. Teraz już jesteśmy bezpieczny.</em> – zakomunikował, gdy wreszcie opuścili najstarszą część miejskiej kanalizacji. <em>– Jeszcze trochę i będziemy mogli odpocząć.</em></p>
<p>Nie kłamał, w krótkim czasie doszli do niewielkiego włazu znajdującego się w ścianie korytarza. Zamocowany był przy nim niewielki panel kontrolny, w którym przewodnik wklepał kod otwierający przejście. Znaleźli się może nie w najprzytulniejszym miejscu, jakie <strong>Balalaika</strong> widziała, lecz było to o niebo lepsze od kanałów.</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Witajcie w moim domu, czujcie się jak u siebie. Tu nikt nas nie znajdzie. Musimy najpierw odpocząć, a potem porozmawiać.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>„Dom” był de facto ogromną piwnicą, bardzo dobrze wyposażoną piwnicą, z jednym głównym pomieszczeniem, które zajmowało pewnie większość jej powierzchni. Z niego wychodziło kilka drzwi, do takich pomieszczeń jak łazienka czy niewielki magazyn. Panował tu typowy dla mężczyzn chaos, wszędzie można było znaleźć jakieś śmieci i broń, która zdawała się być wszechobecna. Cóż można było narzekać, ale najwyraźniej przyjdzie im spędzić tutaj trochę czasu.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[68]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/20/68/</link>
<pubDate>Tue, 20 Oct 2009 17:18:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/20/68/</guid>
<description><![CDATA[Miała pustkę w głowie, kiedy znów podążała za swoim przewodnikiem. Balalaika nigdy nie była osobą pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Miała pustkę w głowie, kiedy znów podążała za swoim przewodnikiem. <strong>Balalaika </strong>nigdy nie była osobą przesadnie wierzącą, jej wiara opierała się wyłącznie na pragmatyce. Widok maszyny, która jeszcze przed chwilą była dla niej człowiekiem – aniołem&#8230; to było jednak zbyt wiele, by przejść do tego na porządku dziennym. A gdy jeszcze pomyślała, że i jej opiekun był tylko kupą żelastwa, zaprojektowaną pewnie tylko tak, by ona myślała, ze aniołowi zależy na niej&#8230; To było bardziej perfidne niż wszystkie numery <strong>Sejpra. </strong></p>
<p><strong> </strong></p>
<p>Imię dawnego kochanka powracało wciąż, jak niechciany list, któremu zapomniano dokleić znaczek.</p>
<p>Zabójca sprowadził bowiem<strong> Balalaikę</strong> do przejścia w kanałach – tego samego, o którym mówił <strong>Zed,</strong> jako o trasie ucieczki dla niej i <strong>Sejpra</strong>. Tylko że dawny kochanek już nie żył. Tak samo i stary zbieracz. Została tylko ona i ten milczący facet, który ją prowadził. Jeszcze tydzień temu być może kobiecie zależałoby na poznaniu przewodnika, teraz jednak nie miało to dla niej sensu. I tak niedługo któreś z nich umrze, może oboje. Im mniejsza wiedza o drugim człowieku, tym mniejszy ból po jego stracie.</p>
<p>Kanałowe przejście wedle planu <strong>Zeda</strong> miało być zaplombowane, ale najwidoczniej i tutaj toczyły się jakieś walki, bowiem zamiast włazu <strong>Balalaika</strong> ujrzała jedynie sporą wyrwę i leżącą wokół niej masę trupów. Część z nich – jak zauważyła po nie przemokniętych krwią naszywkach – to byli żołnierze <strong>Generała</strong>, resztę zaś tworzyła przedziwna zbierania ludzi.  Nie byli oni może najlepiej wyposażeni, ale z pewnością mieli przewagę liczebną nad żołnierzami, przez co siły zdawały się być wyrównane.</p>
<p><em>„Tak, śmierć obdzieliła ich po równo.”</em></p>
<p>Szli dalej w milczeniu – pierwszy zabójca, zaraz po nim <strong>Balalaika</strong>. Choć nie myślała, ze to możliwe, otoczenie zmieniło się na gorsze. Teraz bowiem ciała, które napotykali często były porozszarpywane, jakby&#8230; nadgryzione. Widok plątających się między stopami flaków, przyprawił kobietę o mdłości.</p>
<p>Nagle przewodnik zatrzymał się i spojrzał na nią – widok okropności wokół nie wydawał się przy tym robić na nim jakiekolwiek wrażenie.</p>
<p>- <em>W tym miejscu mieszkają stwory tak okrutne, iż nawet same aniołki boją się tutaj zapuszczać. </em>– odezwał się półgłosem &#8211; <em>Pewnie ruch w kanałach musiał przyciągnąć ich uwagę…oby były już najedzone. Miej oczy dookoła głowy, musimy przejść przez jedną z najstarszych części ścieków.</em></p>
<p><strong>Balalaika</strong> pokiwała skwapliwie głową. Jednak po tym wszystkim&#8230; jakoś tak głupio byłoby zostać zjedzona przez jakiegoś potwora.</p>
<p>Szli dalej, a kanały zdawały się nie mieć końca. Właściwie można było zastanowić się czy mowa wciąż o podziemnych korytarzach czy całym mieście.  Znajdowało się tu niemal wszystko, od starych przerdzewiałych pojazdów, po ruiny domostw (tak jakby była to pozostałość ulicy miasta z innego czasu). Brakowało jedynie żywych istot prócz dwójki wędrowców&#8230;</p>
<p>A może był ktoś jeszcze?</p>
<p>Od pewnego czasu <strong>Balalaice</strong> towarzyszyło wrażenie, że nie są sami i coś im towarzyszy. W miarę upływu czasu zyskała niemal pewność, kim jest owa istota.</p>
<p><em>- Daj spokój<strong> Radża</strong>. </em>– szepnęła w kierunku, gdzie wyczuwała czyjąś obecność –<em> Dostałaś swoje ostrzeżenie. Jeśli chcesz nas śledzić, zabiję cię. Jeśli zaś chcesz się przyłączyć, wyjdź z ukrycia.Mówiłam ci już, że nieładnie podglądać&#8230;</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[67]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/15/67/</link>
<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 13:33:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/15/67/</guid>
<description><![CDATA[Wszystko rozstrzygnęło się w zaledwie kilka sekund. Anioł był cholernie szybki…za szybki dla każdego]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wszystko rozstrzygnęło się w zaledwie kilka sekund.</p>
<p>Anioł był cholernie szybki…za szybki dla każdego człowieka. Coś świsnęło. Uderzenie kosy było niemal niedostrzegalne. Zabójca w ostatnim momencie cofnął się o krok wyciągając przed siebie swój automat.. Broń została bez najmniejszego problemu przecięta na pół, jednak mężczyzna uszedł cudem z życiem. Zamiast ostatecznego ciosu nastąpił, jednak wystrzał pistoletu.</p>
<p>Kula przemknęła obok niebianina szybując idealnie do adresata…małej dziewczynki.</p>
<p>Ta krzyknęła żałośnie upadając jednocześnie na plecy. Pocisk przeszedł przez jej ciało nie czyniąc żadnych szkód, po czym wbił się w ścianę za nią, dokładnie na wysokości jej głowy.</p>
<p><em>- Radża! -</em> na obliczu białowłosego anioła nie było już cienia wesołości. Zastąpiła ją nieokiełznana wściekłość i strach. Rozpostarł skrzydła zasłaniając korytarz za sobą, po czym nieroztropnie odwrócił wzrok. Pragnął spojrzeć w oczy dziewczynki i dowiedzieć się czy nic jej się nie stało. Było to niemal komiczne. Morderca niezliczonej ilości istnień troszczył się o małą smarkule. Może i ich łączyła silne uczycie?</p>
<p>Nieznajomy nie zwykł marnować takich okazji. W jego rękach znalazła się broń, którą trzymał cały czas przewieszoną przez plecy.  Niewielki granatnik. Koniec lufy znalazł się zbyt blisko twarzy anioła, aby ten był w stanie zablokować pocisk. Inna sprawa, że oni też nie mieli szans przeżyć wybuchu.</p>
<p><em> &#8211; Zdychaj.</em></p>
<p><strong>DUP!</strong></p>
<p><strong>Balalaika</strong> odruchowo zamknęła oczy, ale oprócz dziwnego dźwięku, który przywoływał na myśl zderzenie galaretki z podłogą, nic więcej się nie stało. Dopiero po chwili <strong>Radża</strong> zaczęła krzyczeć na całe gardło&#8230;</p>
<p>Światło wypełniające korytarz znikło, a jego wnętrze na powrót opanował mrok. Oczy musiały przyzwyczaić się do tej nagłej zmiany żeby dostrzec jakiekolwiek szczegóły. Kobieta słyszała jedynie jak obok niej oddychał głośno zabójca. Co stało się jednak z aniołem?</p>
<p><em>- Chciałaś wiedzieć, przed czym uciekamy.</em> &#8211; wychrypiał nieznajomy. -<em> To teraz możesz się temu przyjrzeć z bliska.</em></p>
<p>Powoli przykucnęła.</p>
<p>Jej źrenice rozszerzyły się na tyle, aby mrok wreszcie mógł rozstąpić się ukazując humanoidalny kształt leżący nieopodal jej stóp. Ujrzała coś co nawet nie mogło pretendować do miana bożego stworzenia&#8230;to coś bowiem nie było istotą z krwi i kości. Nie miało skóry, zamiast niej było pokryte metalowymi płytkami, przez które co rusz wychodziły zwoje przewodów. Skrzydła były zaledwie żelaznym szkieletem, który pokrywała przezroczysta błona. Na szczęście jego twarz była okrutnie zmasakrowana i nie sposób było odgadnąć jej kształtu. To było maszyną.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Robot" src="http://img203.imageshack.us/img203/194/foofighterbyteemunkleco.jpg" alt="" width="320" height="199" /></p>
<p><em>- Zabójcza kupa złomu, której wydaje się, iż spełnia boską wolę. Paskudne połączenie</em>. – głos nieznajomego przebił się przez wrzaski dziewczynki. Czy jednak dotarł do <strong>Balalaiki</strong>?</p>
<p>Kobieta wreszcie stanęła twarzą w twarz z prawdą. Określenie jej mianem „bolesna” nie oddawałoby nawet procenta rzeczywistości.</p>
<p style="text-align:center;"><em>Kto oszalał?</em></p>
<p style="text-align:center;"><em>Ona?</em></p>
<p style="text-align:center;"><em>Świat?</em></p>
<p style="text-align:center;"><em>A może sam Bóg postradał już dawno rozum?</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[65]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/06/65/</link>
<pubDate>Tue, 06 Oct 2009 16:42:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/06/65/</guid>
<description><![CDATA[- Przed czym? – powtórzył pytanie grobowym głosem. – Przed tymi żałosnymi stworzeniami, które są jed]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>- Przed czym? – </em>powtórzył pytanie grobowym głosem. – <em>Przed tymi żałosnymi stworzeniami, które są jedynie karykaturą boskich sług. To nie są anioły, wierz mi, a teraz skup się i nie zwalniaj. Jeśli będziemy mieć szczęście to może nie natrafimy na żadnego z nich. Ich uwaga skoncentrowała się na kilku miejscach, w których ludzie nie dali się tak po prostu unicestwić.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Zabójca odwrócił się i zrobił kilka kroków, lecz kobieta, po którą przyszedł dalej stała w miejscu. Zobaczyła za dużo strasznych rzeczy, żeby teraz ślepo go słuchać. Rozumiał to i choć nie był to najlepszy czas na dyskusję postanowił pójść jej na rękę.</p>
<p><em>- Dokąd uciekamy?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Najpierw do mojej kryjówki, która powinna być wciąż bezpieczna, a potem…potem udamy się w miejsce, które siedzi w twojej głowie. Nie każ mi teraz reszty wyjaśniać bo i sam nie rozumiem wszystkiego. – </em>tym razem<strong> Balalaika</strong> skinęła głową aprobując otrzymane informację. Czy w ogóle wywarły na niej jakieś wrażenie? Czy była już jedynie pustą skorupą?</p>
<p>Ruszyli.</p>
<p>Nieznajomy bardzo sprawnie orientował się w rozmieszczeniu pomieszczeń i dopiero po chwili jego partnerka zauważyła niewielkie, prostokątne urządzenie przytwierdzone do jego lewej ręki, które musiało mu służyć za mapę. Posiadał sprzęt z najwyższej pułki, co mogło oznaczać, iż rzeczywiście musiał być dobrym przyjacielem Zed’a, a przynajmniej jego umiejętności były wartę fortunę.</p>
<p>Zabójca doprowadził ich do podłużnego, dobrze oświetlonego korytarza, na którym znajdowały się wejścia do wind prowadzących na niższe poziomy. Przywołał jedną, a następnie sięgnął za plecy wyjmując niewielki pistolet.</p>
<p>-<em> Trzymaj na wszelki wypadek. – </em>podał go <strong>Balalaicę </strong>nawet przez sekundę nie zastanawiając się czy było to dobre posunięcie. Nie znał jej, a jednak podejrzanie jej ufał. Ile tak naprawdę o niej wiedział?</p>
<p>Minutę później jechali już w dół.</p>
<p>Mężczyzna stał nieruchomo wpatrując się w końcówki swoich butów. Milczał, nawet jego oddechu nie dało się usłyszeć. Był niczym posąg z tą tylko różnicą, że rzeźby nie są maszynkami zdolnymi zabić człowieka w sposób tak szybki, iż ten nawet nie zorientuje się, że umiera.</p>
<p><em>-Dobra nasza, teraz już powinno być łatwiej. – </em>skomentował niejasno, gdy winda zatrzymała się na najniższym piętrze. <em>– Pójdziemy przez kanały…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Obawiam się, że tak się nie stanie. – </em>szyderczy głos odezwał się z korytarza, który właśnie ukazał się ich oczom. Całe pomieszczenie zalewał blask towarzyszący skrzydlatym istotą. Jakieś pięć metrów od nich stał anioł, którego Balalaika już wcześniej widziała. Miał białe włosy, okropne blizny na całym ciele i prawdopodobnie co najważniejsze, trzymał w rękach kosę. Tuż za nim stała wystraszona <strong>Radża</strong>.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Anioł śmierci" src="http://img80.imageshack.us/img80/8783/deathangelbycroaky.jpg" alt="" width="320" height="213" /></p>
<p><em>- Nie wiem doprawdy gdzie podział się twój strażnik kobieto, ale w takim razie osobiście dopilnuje, żebyś została bezpiecznie odstawiona na miejsce.</em> – nawet skrzydlaci traktują ją jak przedmiot. <em>– Na szczęście moja dziewczynka, naskarżyła na was, że próbowaliście się wymknąć. To niedobrze, to bardzo niedobrze. A teraz zabójco poznasz smak bożego gniewu…</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Co zrobi Balalaika? Czy pomoże mężczyźnie, o którym nic nie wie czy wesprze wysłannika samego Boga?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[64]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/06/64/</link>
<pubDate>Tue, 06 Oct 2009 12:42:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/10/06/64/</guid>
<description><![CDATA[Balalaika posłusznie, niemal automatycznie wypełniła polecenie. Mężczyzna, który nie patrzył na nią ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Balalaika</strong> posłusznie, niemal automatycznie wypełniła polecenie. Mężczyzna, który nie patrzył na nią jak na pokarm, nie wyzwalał instynktów obronnych nawet jeśli jego oczy były oczami trupa, a w ręku ściskał broń. Czy mógł on zresztą wywrzeć wrażenie na kobiecie, która widziała tak wiele?</p>
<p>Ruszyła za bezimiennym zabójcą przekradając się surowym korytarzem. Chociaż znajdujące się po obu stronach pokoje były bliźniaczo podobne i stanowiły prawdopodobnie kwatery wyżej postawionych „aniołków”, poziom technologiczny otoczenia bił na głowę to, do czego przywykła<strong> Balalaika</strong> w Jeruzalem. Takie rzeczy znajdowały się tylko w wieżowcach i to na najwyższych piętrach. Przewodnik jednak nie zdawał się czuć zagubionym. Szedł pewnym krokiem przyczajonego drapieżcy, sprawdzając teren przed nimi.</p>
<p><em>„Co ja robię?”</em></p>
<p><strong>Balalaika</strong> przystanęła.</p>
<p><em>„Nie ma już dla mnie odkupienia. Cokolwiek chcą mi tu zrobić, zasłużyłam na to po stokroć. On mówił co prawda, że dobrze zrobiłam i czeka mnie nagroda. Dobre sobie&#8230; Anioł nie potrafi kłamać. Choć tyle pozostało z mitów biblijnych&#8230;”</em></p>
<p>Ponieważ kroki kobiety umilkły, mężczyzna również przystanął i odwrócił się z wyrazem pustki na twarzy.</p>
<p>-         <em>Co się stało? </em>– zapytał, choć w jego głosie nie było ani odrobiny ciekawości.</p>
<p>Ten człowiek po prostu wypełniał misję, jedną z wielu. Nie musiał wkładać kutasa w usta <strong>Balalaice</strong>, by i tak postrzegać ją jak przedmiot.</p>
<p>-         <em>Kim jesteś? Dokąd idziemy? –</em> spytała, starając się opanować wrażenie chłodu, który za każdym razem owiewał ją, gdy spotykała wzrokiem zabójcę.</p>
<p><em> </em></p>
<p>-         <em>Mówiłem ci. Jestem przyjacielem <strong>Zeda.</strong> Pomagam ci uciec.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>-         <em>Uciec&#8230; dokąd? I przed czym?</em></p>
<p><em>„Przecież nigdy nie ucieknę sama przed sobą.”</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[63]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/09/27/63/</link>
<pubDate>Sun, 27 Sep 2009 12:32:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/09/27/63/</guid>
<description><![CDATA[Po tym co zrobiła, po wyborze, którego dokonała, tak po prostu zasnęła. Była tak potwornie zmęczona,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Po tym co zrobiła, po wyborze, którego dokonała, tak po prostu zasnęła. Była tak potwornie zmęczona, że tym razem żaden sen nie zakłócił jej odpoczynku. Odkąd całe to szaleństwo się zaczęło, nie miała okazji porządnie zregenerować sił, nie mówiąc o ciągłym poczuciu zagrożenia, jakie towarzyszyło jej na każdym kroku. A teraz? Któż teraz mógłby jej zagrażać? Miała u swojego boku anioła, który najwyraźniej był w niej zakochany. Dawni wrogowie zapewne już i tak byli martwi.</p>
<p>Zaczęła się powoli wybudzać i pozostając wciąż w stanie pomiędzy jawą a snem wyczuła czyjąś obecność. Ktoś był obok niej, ale wcale jej to nie przeszkadzało. Prawdopodobnie jej Anioł cały czas ją pilnował. Była jednak zbyt nieprzytomna żeby otworzyć oczy i to sprawdzić, potrzebowała jeszcze kilkunastu minut by dość do siebie.</p>
<p>Osoba uklękła nad nią, starając się nie wywoływać żadnych niepotrzebnych dźwięków. Ewidentnie nie chciała zbudzić kobiety i nadal nie zdawała sobie sprawy z tego, że było już za późno. Delikatnym dotykiem opiekun pogładził włosy <strong>Balalaiki</strong>, żeby po chwili przejść do jej nóg. Męska dłoń pewnie sunęła po jej nodze od kostki aż do bioder. Tutaj zadrżała i cofnęła się gwałtownie.</p>
<p>Brakowała w tym jakiegoś niewytłumaczalnego uczucia towarzyszącego obecności skrzydlatego, coś było nie tak…</p>
<p>Otworzyła oczy i ujrzała nieznanego mężczyznę, który wyglądał jak sama śmierć. Chciała krzyknąć automatycznie, lecz w tym samym momencie jej usta zostały zablokowane przez dłoń faceta. Paskudny fetor, jaki roztaczał ten gość, aż nadto świadczył o drodze, którą przebył.</p>
<p>- <em>Cicho.</em> – szepnął przygważdżając jednocześnie <strong>Balalaikę</strong> do łóżka. Jego chropowaty głos brzmiał jakby połknął całą puszkę gwoździ. – <em>Jestem przyjacielem Zeda, przybyłem ci pomóc. Jak nie będziesz krzyczała to cię puszczę dobrze?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Kobieta nie miała wielkiego wyboru, więc kiwnęła głową przystając na ten układ. Nieznajomy uwolnił ją tym samym, po czym sam zszedł ostrożnie z łóżka. Teraz mogła mu się lepiej przyjrzeć.</p>
<p><img class="aligncenter" title="Zabójca" src="http://img407.imageshack.us/img407/1699/punisherwarzonecloseupb.jpg" alt="" width="320" height="200" /></p>
<p>Był zabójcą. Dało się to rozpoznać na pierwszy rzut oka i nie świadczył o tym bynajmniej mały arsenał, który ze sobą dźwigał, ale coś zupełnie innego. To było jego obliczę…obliczę, które musiało już dawno zapomnieć o czymś takim jak okazywanie uczuć. Było martwe, jałowe. Wokół tego człowieka roztaczała się aura śmierci, szybkiej, fachowej śmierci. Kimkolwiek był, udało mu się przetrwać. Przynajmniej zasługiwał na wysłuchanie, a jego zachowanie nie świadczyło o tym żeby chciał jej zrobić krzywdę.</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Czemu się tak na mnie patrzysz? Musimy stąd uciekać z dala od tych stworzeń. Ubierz się</em>. – dopiero teraz zdała sobie sprawę, że była naga. Mężczyzna jednakże patrzył się jej prosto w oczy nie gapiąc się bezczelnie na jej cudowne ciało. Nawet mimo blizn na lewej piersi wciąż wyglądała jak arcydzieło Boga.</p>
<p><em>Kim był? Czego chciał? Tego miała się Balalaika przekonać już wkrótce…</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[62]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/09/23/62/</link>
<pubDate>Wed, 23 Sep 2009 10:23:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/09/23/62/</guid>
<description><![CDATA[Czy to możliwe? Leżała w ramionach anioła, który odmienił jej życie &#8211; wdarł się w nie w całej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Czy to możliwe? Leżała w ramionach anioła, który odmienił jej życie &#8211; wdarł się w nie w całej swojej niezwykłości i przekręcił o 180 stopni. Leżała tak, kiedy ludzie w Jeruzalem umierali ze strachem w oczach i&#8230; nie czuła nic. Powinna mieć chyba wyrzuty.</p>
<p>-         <em>Czy ja..</em>. – <strong>Balalaika </strong>spojrzała na anioła rozbieganymi oczami -<em> Czy ja&#8230; zabiłam swoją rasę w ten sposób?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Czym był „ten sposób” nie potrafiła sama określić, jednak w oczach anioła nie zauważyła zdziwienia. On wiedział, o co chodzi.</p>
<p>-         <span style="color:#0000ff;"><em>Nie, dzięki tobie możemy ukarać grzeszników za ich paskudne uczynki, a to coś zupełnie innego. Wszakże w Jeruzalem pozostali jeszcze jacyś prawi ludzi?</em> </span>– również on zadał pytanie, choć raczej nie oczekiwał odpowiedzi. Wydawał się cały czas podejrzanie spięty.</p>
<p><em>„Zatem i on ma swoje sekrety. Nie dziwi mnie to.”</em></p>
<p>Czując, że nie wszystko zostało powiedziane, co by wiedzieć powinna, postanowiła sprowokować nieco anioła. Bo i cóż jej szkodzi? Poświęciła żywot setek, jeśli nie tysięcy ludzi&#8230; jeszcze jedna iskierka nie zrobi Bogu różnicy.</p>
<p>- <em>Więc i ja powinnam umrzeć. Dlaczego przeżyłam? Czy nie przez twoja słabość, której wcale sprawiedliwość nie dyktuje?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- T<span style="color:#0000ff;">o nie ja zadecydowałem o naszym pierwszym spotkaniu, ale sam Bóg. To on cię wybrał, to on kazał nam ciebie ochraniać, a moje uczucia…one nie mają nic z tym wspólnego.</span></em> – odwrócił wzrok, zaciskając pięści.  –<span style="color:#0000ff;"> <em>Nie cieszysz się, że żyjesz?</em></span></p>
<p><em> </em></p>
<p>-         <em>Radość&#8230; smutek&#8230; chyba za dużo się emocji we mnie nagromadziło emocji i nie wiem jak je wyrazić. Czuję się taka&#8230; śpiąca. Może później będę się cieszyć&#8230; i opłakiwać. &#8211; &#8220;Żegnaj <strong>Sejpr</strong>, tym razem naprawdę żegnaj skurczybyku&#8230;&#8221; &#8211; Teraz jedynie mogę powiedzieć &#8220;dziękuję Ci&#8221;. Dzięki, że ze mną byłeś.</em></p>
<p>To była prawda. Nawet nie świadomość, ale podejrzenie, że skrzydlaty mężczyzna jest przy niej i ją wspiera, pomagało jej w najtrudniejszych chwilach zachować zdrowe zmysły.</p>
<p>-         <em><span style="color:#0000ff;">Dziękuję ci, że we mnie wierzyłaś. Zaraz będziesz mogła odpocząć, a teraz pozwól, że uleczę twoje rany.</span> </em>– to powiedziawszy bez żadnego wahania przeciął paznokciem swój nadgarstek, z którego wypłynęła świetlista krew.</p>
<p>Anielska posoka szybko weszła w reakcję ze skórą, która regenerowała się teraz w zwielokrotnionym tempie. Kobieta uniosła z wysiłkiem głowę, bo zobaczyć efekt. Zamiast jednak zachwycać się niezwykłą mocą, skrzywiła usta, widząc w jakim stanie jest jej ciało. Czy kiedykolwiek jeszcze będzie piękna? Jakby wyczuwając to pytanie, mężczyzna odpowiedział:</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>– <span style="color:#0000ff;">Przykro mi, ale paskudne blizny zostaną. Nie przejmuj się nimi i tak jesteś niezwykle urodziwa, <strong>Balalaiko.</strong> </span></em>– po raz pierwszy użył jej imienia wymawiając je z wielkim pietyzmem, jakby było dla niego czymś magicznym.</p>
<p>-         <em>Cóż, po czymś takim chyba warto mieć pamiątkę. Później będę pokazywać wnukom, a tą bliznę mam jak rozwaliłam Jeruzalem po raz pierwszy&#8230; </em>- uśmiechnęła się blado, świat wokół zawirował i poszarzał.</p>
<p>Poczuła jak osuwa się bezwładnie w silne ramiona anioła, przycisnął ją tylko do siebie. Resztkami sił walcząc z sennością, spytała jeszcze:</p>
<p><em>- Co teraz&#8230; będzie?</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>-<span style="color:#0000ff;"> <em>Teraz? </em></span>– jego głos zabrzmiał wyjątkowo żałośnie tak, jakby to pytanie było spełnieniem najgorszych koszmarów  – <span style="color:#0000ff;"><em>Teraz musisz zregenerować siły, a potem odbierzesz nagrodę. Klucze do Rajskiego Ogrodu, miejsca przeznaczonego dla wybranych, gdzie nie będzie już śmierci ani bólu. Ale teraz nie myśl już o tym…</em></span></p>
<p><em> </em></p>
<p><em>„Nie potrafisz kłamać&#8230; to urocze.”</em></p>
<p>Noc wciągała ją coraz głębiej. Silne, cieniste ramiona uczepiały się jej jedno po drugim, jakby wszystkie te żywoty, które ukróciła&#8230; Nie, jakby miasto, które zdradziła, chciało zepchnąć ją do otchłani. Nie było czego się uczepić&#8230;</p>
<p>-         <em>Cę&#8230;. twoje&#8230; imię&#8230;?</em></p>
<p>Lecz zanim usłyszała odpowiedź, ciemność zamknęła się nad<strong> Balalaiką.</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rhapsodie Hongroise Number 2 by Franz Liszt]]></title>
<link>http://fromlaurelstreet.wordpress.com/2009/09/13/rhapsodie-hongroise-number-2-by-franz-liszt/</link>
<pubDate>Sun, 13 Sep 2009 15:08:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>fromlaurelstreet</dc:creator>
<guid>http://fromlaurelstreet.wordpress.com/2009/09/13/rhapsodie-hongroise-number-2-by-franz-liszt/</guid>
<description><![CDATA[Performed by Evgueny Blinov]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Performed by Evgueny Blinov]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Balalaika ☆ Star]]></title>
<link>http://neoshinka.wordpress.com/2009/09/05/balalaika-%e2%98%86-star/</link>
<pubDate>Sat, 05 Sep 2009 12:53:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Charz</dc:creator>
<guid>http://neoshinka.wordpress.com/2009/09/05/balalaika-%e2%98%86-star/</guid>
<description><![CDATA[Balalaika Balalaika (バラライカ) is the boss of Hotel Moscow. Before joining the mafia, she was a Vozdush]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img src="http://neoshinka.wordpress.com/files/2009/09/balalaika_lucky_star.jpg" alt="Balalaika_Lucky_Star" title="Balalaika_Lucky_Star" width="400" height="225" class="aligncenter size-full wp-image-5436" /></p>
<p><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Black_Lagoon_characters#Hotel_Moscow">Balalaika</a></p>
<blockquote><p>Balalaika (バラライカ) is the boss of Hotel Moscow. Before joining the mafia, she was a Vozdushno-Desantnye Vojska paratrooper and officer in the Soviet Army during the Soviet war in Afghanistan. She wears her uniform dress coat as a jacket and is always smoking a cigar, in contrast with the other characters who smoke cigarettes. </p></blockquote>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[61]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/31/61/</link>
<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 18:47:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/31/61/</guid>
<description><![CDATA[I ujrzałem Anioła, stojącego w słońcu i zawołał głosem donośnym mówiąc do wszystkich ptaków, które l]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h5><em>I ujrzałem Anioła, stojącego w słońcu i zawołał głosem donośnym mówiąc do wszystkich ptaków, które latały przez środek nieba: Pójdźcie  i zgromadźcie się na wielką wieczerzę Bożą, abyście jadły ciała królów i ciała wodzów, ciała mocarzy i ciała koni i jeźdźców, ciała wszystkich wolnych i niewolników, małych i wielkich.</em></h5>
<h5 style="text-align:right;"><em>Objawienie św. Jana 19, 17-18</em></h5>
<p>Drobne kawałki Urządzenia spadały powoli na ziemie a tajemnicze nienaturalne światło bladło na nich zanikając bezpowrotnie…</p>
<p><em>Gdyby to miasto było żywym organizmem, w tej chwili zapewne umierałoby w strasznych męczarniach. Nawet najstarsi mieszkańcy nie pamiętali takiego dnia i przeklinali głośno, że los obdarzył ich zbyt długim życiem. Wszyscy oszaleli. Na ulicach zaczął padać krwawy deszcz. Kto był tym dobry a kto złym? Zależało to jedynie od położenia względem lufy broni. Ten po niewłaściwej stronie był wrogiem, a wrogów zabija się zanim oni zabiją ciebie.</em></p>
<p><em>Tysiące zwolenników <strong>Immama</strong> wyruszyło na ulicę wprowadzać plan swojego przywódcy w życie. Oczyszczenie miasta z grzeszników było cholernie ciężkim, ale również wzniosłym celem. Problem polegał na tym, że ci rzekomi grzesznicy też mieli broń i to kurewsko dużo broni. Bandziory <strong>Baby`ego</strong> skutecznie odpierali ataki fanatyków, lecz liczba tamtych szybko rosła. Przyłączali się do nich zwykli ludzie, a każdy mieszkaniec tej boskiej metropolii miał pod poduszką przynajmniej jednego gnata. Północne dzielnice również płonęły sprawiedliwym ogniem i jedynie najpewniejsza instytucja w mieście w tamtym rejonie stała wciąż nienaruszona…do czasu. Jej siedzibą był wysoki czarny budynek, znajdujący się na samym końcu ślepej uliczki bez nazwy. Wisiał na nim niewielki, wszystko mówiący szyld: Gildia najemników i zabójców. Dopóki pod koniec tego samego dnia jeden z obrońców i ukryty wyznawca religii głoszonej przez<strong> Immama</strong> nie wysadzi się wraz z całym zapasem amunicji &#8211; posyłając wszystkich do diabła &#8211; wierzono wewnątrz, iż uda im się przeczekać całe zamieszanie. Jedynym spokojnym obszarem pozostawała dzielnica handlarzy, jednak i tutaj przygotowywano się do krwawych walk.</em></p>
<p><em>Wszystko to jednak było niczym w obliczu piekła, jakie rozpętało się w rejonach bezpośrednio przylegających do garnizonu wojskowego, jak również w samych jego granicach. Główne uderzenie było skierowane właśnie tutaj, a najważniejszym jego celem było zniszczenie szatańskiej machiny, jaką ukrywał Generał. Ślepy los, bądź też przeznaczenie, sprawiło, że zajęła się nim Balalaika nieświadoma wydarzeń na powierzchni.</em></p>
<p>Gdy ostatni odłamek rozpadł się w drobny mak po zetknięciu z twardą metalową podłogą, wszczep przestał się nagrzewać, a jego temperatura zaczęła szybko wracać do poziomu ciała. Blokada mocy przestała istnieć, a to oznaczało również, że <strong>Balalaika</strong> tym samym oddała Jeruzalem w ręce aniołów. Podniosła wzrok, gdy usłyszała jak z wyższych pięter doleciało do niej echo czyjegoś przerażonego krzyku, który nagle się urwał. Cała budowla zatrzęsła się, a jej stalowa konstrukcja wydała z siebie rozpaczliwe jęki. Musiała się stąd szybko wynosić! Zrobiła jeden mały krok i jej noga odmówiła posłuszeństwa, była zbyt wyczerpana…</p>
<p><em>Potężne czarne chmury zasłoniły całe niebo. Były wyjątkowo gęste i wisiały bardzo nisko nie przepuszczając żadnych promyków światła. Wyglądało to jakby ktoś narzucił płachtę na całe miasto odcinając je od świata zewnętrznego. Tak było po prostu lepiej… lepiej żeby nikt nie widział tego co miało nastąpić.</em></p>
<p><em>Anioły przystrojone w światłość zeszły na ziemie. Niemi obserwatorzy zamienili się w bezwzględnych sędziów wymierzających osobiście swoje surowe wyroki. Jeżeli ktoś miał początkowo wątpliwości, już po chwili wiedział, że reprezentowali oni śmierć. A tylko jeden z nich nosił w sobie zalążek miłości.</em></p>
<p>Ktoś ją złapał, a następnie uniósł z wielką łatwością przyciskając do swego nagiego ciała. Zanim otworzyła oczy wiedziała już kogo ujrzy. Jej <strong>Anioł </strong>patrzył się na nią czule swoimi pięknymi, błękitnymi oczami. Jak zawsze cała przestrzeń wokół niego wypełniona była przyjemnym blaskiem, dającym poczucie bezpieczeństwa.</p>
<p><em>-<span style="color:#3366ff;"> Uleczę cię, ale najpierw sprawie żeby ból odszedł na jakiś czas</span>.</em> – powiedział zatroskany, po czym złożył długi pocałunek na ustach <strong>Balalaiki</strong>. Tym razem był niewinny i delikatny, lecz działał równie skutecznie co poprzedni. Ból zniknął jak ręką odjął.</p>
<p><em>–<span style="color:#3366ff;"> Zabiorę cię stąd w bezpieczne miejsce. Na powierzchni trwa wojna i minie wiele godzin zanim moi bracia nad nią zapanują. Jednakże ze mną niczego nie musisz się obawiać. </span></em>– to powiedziawszy uśmiechnął się i ruszył wolnym krokiem w powrotną drogę. Bliskość jego ciała uspokajała wprawiając kobietę w przyjemny stan zawieszenie pomiędzy jawą a snem. Była potwornie zmęczona, a jej ciało domagało się odpoczynku.</p>
<p>Obrazy przesuwały się przed jej oczami w przyśpieszonym tempie i były zbyt zamglone żeby wiele z nich zrozumieć. Raz widziała dwóch przerażonych żołnierzy biegnących w ich stronę, po czym oboje zostali wessani przez ścianę budynku. Drugi raz zobaczyła innego anioła o białych włosach. Dzierżył on w swych dłoniach kosę i stał uśmiechając się promieniście. Trzymał za rączkę małą dziewczynkę. <strong>Radża</strong>…chyba tak miała na imię.</p>
<p>Wszyscy w końcu zniknęli. Zostali tylko oni, Anioł i jego kobieta. Wniósł ją do niewielkiego pokoju, na środku, którego ustawione było duże łóżko. Była to pewnie kwatera jakiegoś oficera sądząc po nienajgorszym wystroju. Ostrożnie ułożył<strong> Balalaikę</strong> na materacu, a tymczasem sam stanął wbijając swe spojrzenie w widok za oknem.</p>
<p><em>- <span style="color:#3366ff;">Spisałaś się.</span></em><span style="color:#3366ff;"> </span>– rzekł z wyraźną goryczą w głosie. –<span style="color:#3366ff;"><em> Ostatecznie wypełniłaś plan, jaki przeznaczył dla ciebie sam stwórca. Jego miasto, znów jest w rękach aniołów, a ciebie czeka niedługo wielka nagroda. Lecz o tym wkrótce jeszcze porozmawiamy. Teraz skupmy się na uzdrowieniu ran i zaspokojeniu twojej ciekawości.</em></span></p>
<p><em> </em></p>
<p>Odwrócił się i zanim kobieta zdążyła zareagować on już siedział przy niej. Jego dłonie szybko zabrały się za zdejmowanie z niej ubrania, choć w jego spojrzeniu nie widać było pożądliwości…jeszcze.</p>
<p><em> </em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[60]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/31/60/</link>
<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 09:45:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/31/60/</guid>
<description><![CDATA[Balalaika patrzyła na urządzenie z obrzydzeniem i zamyśleniem jednocześnie. To była potężna broń, ch]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Balalaika patrzyła na urządzenie z obrzydzeniem i zamyśleniem jednocześnie. To była potężna broń, choć pewnie jak i ona – inni nie wiedzieli do końca – w jaki sposób TO kontrolować. Przepowiednie Sfinksa, głosy aniołów, śmierć <strong>Zeda i Sejpra</strong>&#8230; za dużo tego było. Dlaczego akurat <strong>Balalaika</strong> musiała podjąć decyzję, która prawdopodobnie odmieni losy Jeruzalem na zawsze? Nie była ani specjalnie mądra, ani sprytna, ani nie posiadała wielkiej wiedzy. Była kurwą, jedyne więc co musiała dotychczas, to wyglądać. I była piękna, lecz to w tego typu sytuacjach zdawało się najmniej istotne.</p>
<p>-         <em>A może nie?</em></p>
<p>Jak zastanowić się nad tym głębiej (ale nie za głęboko, bo lewa pierś napierdalała jak cholera), to dzięki swojej urodzie nie tylko została wciągnięta do samego jądra wydarzeń, ale też dzięki temu przeżyła.</p>
<p>Na początku był <strong>Damian</strong>, który widział w niej swoją ofiarę, potem<strong> Diego</strong>, który zamiast rozpierdolić jej łeb, kazał zrobić sobie laskę, był jeszcze gorący <strong>Xavier</strong>, był zbereźny <strong>Zed,</strong> no i byli ci dwaj: demon jej przeszłości i anioł przyszłości. Obaj porwali ją do tańca, z którego nikt nie powinien wyjść cało. <em>Dance Macabre</em> – tak to się chyba nazywało.</p>
<p><img class="alignnone" title="dance macabre" src="http://baldpunk.com/wp-content/uploads/2009/07/Michael_Wolgemut_THE_DANCE_OF_SKELETONS.jpg" alt="" width="500" height="416" /></p>
<p>Symbol na dziwnym urządzeniu zamrugał jakby potakująco. <strong>Balalaika</strong> aż syknęła z bólu. Nie było już drogi odwrotu. Nie było sensu rozpamiętywać przeszłe wydarzenia, bo inaczej zemrze z cholernym pytaniem na ustach „dlaczego ja?”.</p>
<p><em>„A dlaczego, kurwa, nie?!”</em></p>
<p>Jeśli już została zaproszona do gry, musiała zrobić jedno – zbić jak najwięcej figur. I bez znaczenia był fakt czy jest tylko zwykłym pionkiem, czy samą królówką. Zapewne dowie się tego na samym końcu, a póki co&#8230;</p>
<p>Kobieta szarpnęła materiał koszuli ochroniarza tak, że trzasnęły guziki. Badawczo spojrzawszy na piętno, które wypalało jej skórę, tworząc coraz grubszą i boleśniejszą skorupę pęcherzyków.</p>
<p>-         <em>Nie wiem, po co mi cię dano</em> – odezwała się do symbolu na piersi jak do żywej istoty – <em>Ale teraz mamy przesrane oboje, więc czy chcesz, czy nie, musimy współpracować. Z łaski swojej więc&#8230; pożryj trochę mojego ciała, ale pomóż mi to rozwalić!</em></p>
<p>I zamachnęła się do tyłu lewym ramieniem. Na chwilę znieruchomiawszy, jakby faktycznie dając znakowi czas na reakcje, wyprowadziła prosty, silny cios w kopułę prostokąta. Pięść zetknęła się idealnie z symbolem połyskującym na powierzchni, która teraz pękła niczym wazon ze szkła.</p>
<p><em>„To dla ciebie Aniołku</em> – pomyślała <strong>Balalaika</strong> –<em> Taki, kurwa prezent noworoczny&#8230; Bo Nowy Rok nadejdzie teraz, prawda?”</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Black Lagoon BARARAIKA 1/6 Resin Statue]]></title>
<link>http://eyeonasia.wordpress.com/2009/08/30/black-lagoon-bararaika-16-resin-statue/</link>
<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 18:16:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>teddylogan</dc:creator>
<guid>http://eyeonasia.wordpress.com/2009/08/30/black-lagoon-bararaika-16-resin-statue/</guid>
<description><![CDATA[Shop: Black Lagoon BARARAIKA 1/6 Resin Statue ETA: November. 1/6 Resin Statue 22cm Tall Ready Painte]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><a href="http://eyeonasia.wordpress.com/files/2009/08/bala-1.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-3895" title="bala 1" src="http://eyeonasia.wordpress.com/files/2009/08/bala-1.jpg?w=199" alt="bala 1" width="199" height="300" /></a></p>
<p>Shop: <a href="http://www.eyeonasia.co.uk/p/product/0908307568-Black+Lagoon+BARARAIKA+1+6+Resin+Statue/">Black Lagoon BARARAIKA 1/6 Resin Statue</a></p>
<p>ETA: November.</p>
<p>1/6 Resin Statue<br />
22cm Tall<br />
Ready Painted<br />
Ready to  Display<!--more--></p>

</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[59]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/29/59/</link>
<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 09:52:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/29/59/</guid>
<description><![CDATA[Co skrywały te wielkie pancerne wrota? Czy tajemnica, która była za nimi ukryta posiadała aż tak wie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Co skrywały te wielkie pancerne wrota? Czy tajemnica, która była za nimi ukryta posiadała aż tak wielką wartość by umarło za nią tylu ludzi? Czas najwyższy, żeby <strong>Balalaika</strong> się o tym przekonała…</p>
<p>Była cała obolała, lecz nie doskwierał jej ból wyłącznie fizyczny. Widziała tyle cierpienia, tyle krwi i niepotrzebnej śmierci. Ostatecznie wszyscy wokół niej prędzej czy później ginęli. To było za dużo dla jednej samotnej kobiety.</p>
<p>Podeszła wreszcie do niewielkiej konsoli i z wahaniem przecisnęła przez czytnik kartę Sejpra. Sekunda oczekiwania i panel rozbłysł czerwonym światłem. Ponowna pełna napięcia próba i znów ten sam negatywny rezultat. Przecież to nie mogło się tak skończyć?!</p>
<p>Czerwone światło…czerwone światło…brak dostępu….przy kolejnej nieudanej próbie uruchomi się alarm…</p>
<p>Rozwścieczona straciła na moment kontrole nad sobą, zrobiła dwa kroki i zaczęła bić pięścią w metalowe drzwi. Usłyszała cichy trzask i momentalnie opanowała się. Mechanizm wrót najwyraźniej uruchomił się, a wewnętrzne zamki jeden za drugim ustępowały. Zrobiła krok w tył, kiedy zewnętrzne zabezpieczenia rozpoczęły sekwencję otwierania. Wielkie przypominające tryby urządzenia obróciły się kilka razy, to w jedną to w drugą stronę, aż w końcu ostatni trzymający całość zatrzask ustąpił z metalicznym jękiem. Wejście powoli zaczęło się otwierać, a z wnętrza zabezpieczonego pomieszczenia doleciał zapach stęchłego powietrza. Czyżby wrota ją posłuchały, a może tylko czekały, aż odpowiednia osoba pojawi się przed nimi?</p>
<p>Czy bała się? Bardzo prawdopodobne, lecz w tej chwili najważniejsze było odkrycie tajemnicy, która znajdująca się na wyciagnięcie ręki. Zrobiła dwa kroki i ponownie poczuła ból w skroniach towarzyszący poprzedniemu ostrzeżeniu anioła.</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>- Z..ni..szc..to…ozs..e…</em></p>
<p>Obawiała się przez moment, że mogła nie wytrzymać kolejnej dawki bólu i zemdleć, ale na szczęście wiadomość, którą otrzymała była tym razem niewyraźna i krótka. Był gdzieś w pobliżu, musiał być. Przeszła przez próg i spojrzała wprost na Urządzenie.</p>
<p>Stało na ziemi, w wielkiej komnacie pozbawionej oświetlenia. Samo wytwarzało słabe, białe światło, które zdawało się niemalże rozcinać ciemność, jaka wokół niego panowała. To był kwadrat…nie, prostokąt, ale również i ten kształt nie był trafnym określeniem. Urządzenie było bryłą geometryczną wielkości samochodu, choć i jego rozmiary nie były stałe. Co dwie sekundy zmieniało swój kształt, kurcząc się, a następnie powiększając na powrót. Jedyną rzeczą stałą były jego przezroczyste ściany, białe lśniące krawędzie i szeregi nieznanych kobiecie symboli, które pokrywały powierzchnię Urządzenia. Było jednak coś znanego, coś co dostrzegła po minucie obserwacji. Symbol miasta. Pojawiał się on zawsze w tej samej pozycji niezależnie od kształtu.</p>
<p>Podeszła bliżej, starając się nie myśleć o tej okropnie gorącej rzeczy w swojej piersi, która niedługo będzie wyglądała jak smakowita pieczeń. Dostrzegła kolejną rzecz. Na powierzchni Urządzenia widać było sporo czerwonych, a w zasadzie różowych placów. Instynktownie wiedziała &#8211; a przynajmniej tak sądziła &#8211; co musiała zrobić. Wyciągnęła przed siebie drżącą rękę i jednym zdecydowanym ruchem dotknęła symbolu na przedmiocie, który akurat znów osiągnął swoje maksymalne rozmiary.</p>
<p>Świat się zatrzymał.</p>
<p><strong>Balalaika</strong> sądziła, że Urządzenie zwyczajnie zamarło, jednakże to czas dla niej stanął w miejscu. Stała tak bez ruchu, czując na powierzchni swojej dłoni przyjemne łaskotanie, gapiąc się wciąż w to samo miejsce. Nagle poczuła jakby zaczęła spadać w przepaść i tak było też w istocie. Spadała w sam środek Urządzenia prosto w objęcia jasności…</p>
<p><em><span style="color:#ffff99;">Była nigdzie i wszędzie zarazem. Wiedziała, że stała wciąż w tym samym ciemnym pomieszczeniu, a z drugiej strony mogła być gdzie tylko pragnęła. Jej umysł zespolił się z miastem i krążył po jego ulicach, które teraz wyglądały jak wielkie, wypełnione światłem arterie. Budynki z kolei przypominały pięknie oświetlone choinki. Część miasta była jednak poza jej możliwościami postrzegania. Czerwone, niedostępne obszary rozrastały się powoli, ale nic nie mogło zatrzymać ich ekspansji. Czym one były? Spróbowała zajrzeć do „schorowanej tkanki” i…</span></em></p>
<p><span style="color:#ffff99;"> </span></p>
<p>…umysł kobiety w jednej chwili został wyrzucony z powrotem do jej ciała.<strong> Balalaika</strong> opadła wyczerpana na kolana, dysząc głośno.</p>
<p>Zamiast bomboniery w nagrodę, dostała kolejną zagadkę, a co gorsza musiała szybko podjąć jakąś decyzję, gdyż pieczenie nie ustępowało. Czy posłucha głosu anioła?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[57]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/27/57/</link>
<pubDate>Thu, 27 Aug 2009 08:45:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/27/57/</guid>
<description><![CDATA[Tym razem miała szczęście i nikt się nie pojawił mimo głośnego wystrzału. Było to co najmniej podejr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Tym razem miała szczęście i nikt się nie pojawił mimo głośnego wystrzału. Było to co najmniej podejrzane, choć przypuszczała, że niewiele osób miało tutaj dostęp zważywszy na bliskość urządzenia, które znajdowało się jedno piętro pod nią. Karta <strong>Sejpra</strong> posiadała, więc wielką wartość. Ciekawe czy on sam wiedział co ukrywał w swojej piwniczce Generał?</p>
<p>Kobieta odnalazła szybko schody prowadzące w dół, długie i nieoświetlone. Tam gdzieś znajdzie odpowiedzi na wiele pytań, tylko, czy rzeczywiście chciała je usłyszeć? Wolnym krokiem podeszła do zejścia i zanim jeszcze zniknęła w ciemnościach, spojrzała przypadkiem na zestaw liczników wbudowanych w ścianę. Wskazywały między innymi ciśnienie, wilgotność i temperaturę. Ten ostatni pomiar zwrócił szczególną uwagę Balalaiki, gdyż mówił jasno i wyraźnie, że w korytarzu, w którym wciąż stała było zaledwie dziesięć stopni. Jej natomiast było gorąco. Całe ciało musiał ogrzewać tajemniczy wszczep, który po dotknięciu okazał się niemal parzyć. Symbol miasta reagował na to co znajdowało się już tak blisko.</p>
<p>Schody okazały się być o wiele dłuższe niż przypuszczała, i musiały schodzić kolejnych kilka pięter w głąb ziemi. Trudno było to jednak ocenić zważywszy na mrok, jaki panował w tym miejscu. Pole widzenia ograniczało się do następnego schodka, a cała reszta pozostawała nieprzebraną ciemnością. Temperatura jej ciała wzrastała powoli, teraz, gdy zdawała sobie sprawę z tej dziwnej reakcji, mogła bez problemu to wyczuć.</p>
<p>Po kilku minutach nieprzerwanego marszu <strong>Balalaika</strong> dostrzegła wreszcie słabe niebieskie światło dochodzące z końca schodów. Teraz musiała zachować więcej ostrożności niż ostatnim razem. Powoli podeszła do krawędzi rozdzielającej światłość od ciemności, tak, aby wciąż znajdowała się w bezpiecznej zacieniowanej strefie, a następnie przyjrzała się uważnie ostatniemu korytarzowi, jaki został jej do pokonania.</p>
<p align="center">
<p style="text-align:center;"><img class=" aligncenter" title="Korytarz" src="http://img269.imageshack.us/img269/3756/corridorbuildrender.jpg" alt="Korytarz" width="320" height="240" /></p>
<p align="center">
<p>Był długi na jakieś sześć metrów, wysoki na trzy metry i szeroki na pięć, a co najważniejsze na jego końcu znajdowało się coś w rodzaju drzwi sejfu, które miały chronić cenną zawartość tego pomieszczenia. Nie dostrzegła żadnych kamer, tak jakby nikt nie przypuszczał, że ktoś może tu się spróbować dostać. Jedynym kłopotem byli dwa strażnicy stojący sztywno przy niewielkim panelu, który zapewne służył jako „klamka”. Obaj byli dobrze wyekwipowani, a ich twarze zasłaniały paskudne maski z błyszczącymi na czerwono goglami.</p>
<p>Nagle usłyszała jakiś niewyraźny szum dochodzący z wnętrza jej czaszki i poczuła jak znak tkwiący w jej lewej piersi rozgrzał się do niebezpiecznej temperatury. Mimo zabezpieczeń, które musiał posiadać, skóra wokół niego zaczęła piec.</p>
<p><span style="color:#0000ff;">UWAŻAJ NA NICH, TO NIE SĄ LUDZIE!</span></p>
<p>Ostrzegawczy krzyk Anioła omal nie rozsadził jej czaszki, ale na szczęście równie szybko znikł, tak jak również ból. Musiała coś wymyślić i to szybko, kto wie czy już nie odkryli jej zniknięcia?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[56]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/26/56/</link>
<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 07:46:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mira</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/26/56/</guid>
<description><![CDATA[Widok cierpiącego Sejpra sprawił, że niemal zapomniała o swoich własnych ranach. Podniosła się z oci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Widok cierpiącego <strong>Sejpra </strong>sprawił, że niemal zapomniała o swoich własnych ranach. Podniosła się z ociąganiem, ponaglana uśmiechem tego nękającego ją podczas nocy demona. Tak ciężko było się odwrócić. Chciała wierzyć, że to kolejny numer, kolejny raz, kiedy wystawia ją na pożarcie smoka. Przez chwilę jeszcze zastanawiała się czy nie wziąć ze sobą <strong>Miko</strong>, ale poza samym faktem, że obłąkana Azjatka mogłaby ja wydać przypadkiem, czy miała jej coś do zaoferowania? Nie uciekała przecież, lecz zmierzała do samego jądra kłębowiska żmij, które je więziły oraz maltretowały. <strong>Balalaika</strong> uśmiechnęła się smutno do byłej towarzyszki, po czym wzrok zwróciła w kierunku półleżącego <strong>Sejpra.</strong></p>
<p> </p>
<p><em>- Jeszcze się spotkamy, a wtedy skopię ci to aroganckie dupsko, jak babcie kocham. – </em>wysyczała przez zaciśnięte zęby.<em></em></p>
<p><em>- Brzmi nieźle, mała. Brzmi nieźle.</em></p>
<p> </p>
<p>Porozumiewawcze mrugnięcie, a potem już tylko welon złocistych włosów, który oddalał się coraz bardziej i bardziej. Lecz to nie na włosy spoglądał umierający…</p>
<p> </p>
<p><em>- Boże, jak ja będę tęsknił za tymi pośladkami. </em>– odezwał się jakby nigdy nic do skulonej za kratami <strong>Miko</strong> &#8211; <em>Najzgrabniejsza dupcia na świecie… </em></p>
<p> </p>
<p>Wzruszające wyznanie nie dotarło jednak do uszu <strong>Balalaiki</strong>. Szła coraz szybciej, przemieszczała się coraz zwinniej oraz pewniej, a odradzająca się wiara, że pozna prawdę o aniołach i –  co ważniejsze – o sobie samej. Pośpiech sprawił jednak, że kobieta nie była tak ostrożna, jak powinna, poruszając się po włościach <strong>Generała</strong>. W pewnym momencie wyszła z windy prosto przed mężczyznę w uniformie strażnika. Element zaskoczenia, jakim było spotkanie nagiej kobiety, której wdzięków nie powstydziłaby się żadna bogini miłości, sprawił, że <strong>Balalaika</strong> wymierzyła broń i pociągnęła za spust, zanim napotkany człowiek zdążył krzyknąć. Huk wystrzału mógł jednak kogoś zaalarmować. Niedawna więźniarka wciągnęła ciało w pobliski, ciemny korytarzyk, po czym, nasłuchując uważnie dźwięków otoczenia, przebrała się w strażniczy kostium. W kieszeni spodni znalazła też bejsbolówkę wchodzącą w skład kompletu, dzięki czemu ukryła włosy. Dla nieuważnego przechodnia mogła uchodzić w tej chwili za członka gwardii generalskiej. To prawdopodobnie ułatwi jej przedarcie się na sam dół, gdzie spodziewała się naprawdę sporej bomboniery za swój trud i cierpienie.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[55]]></title>
<link>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/23/55/</link>
<pubDate>Sun, 23 Aug 2009 15:50:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Zagadka</dc:creator>
<guid>http://jeruzalemrpg.wordpress.com/2009/08/23/55/</guid>
<description><![CDATA[- Ty naprawdę niczego nie rozumiesz. – stwierdził, a grymas wściekłości na jego twarzy zastąpił szer]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>- Ty naprawdę niczego nie rozumiesz.</em> – stwierdził, a grymas wściekłości na jego twarzy zastąpił szeroki uśmiech. Mężczyzna złapał się za brzuch i wybuchł głośnym szaleńczym śmiechem. Przez dobre kilkanaście sekund nie mógł się opanować wyraźnie strasząc tym skuloną Miko, która tylko pisnęła cichutko jeszcze bardziej wciskając się w kąt celi. Ten przerażający wybuch wesołości został przerwany brutalnie przez krew, która napłynęła do gardła <strong>Sejpra</strong>. Zdrajca zakrztusił się i wypluł całą zawartość ust na podłogę tworząc sporą czerwoną plamę.</p>
<p><em>- W mojej prawej kieszeni znajduję się identyfikator. </em>– rzekł całkiem wyraźnie, próbując złapać oddech, po czym wolnym ruchem wyciągnął kartę chipową i rzucił ją pod nogi kobiety. – <em>Plan Zeda może się wciąż udać&#8230; – </em>znów przerwał tym razem łapiąc się za świeże rany postrzałowe. Musiał odczuwać niemiłosierny ból, lecz nie miał on zapewne żadnego porównania do tego co przeszła przez niego <strong>Balalaika</strong>.</p>
<p><em>- Kurwa mogłem ci jeszcze pomóc, gdybyś mnie tak nie urządziła. – </em>jęknął uśmiechając się przez łzy, które mimowolnie napływały mu do oczu. Nawet teraz uśmieszek pełen cynizmu go nie opuszczał. Pozostał z nim aż do samego końca.</p>
<p><em> </em></p>
<p><em>– Dobrze, że sobie ulżyłaś mała, cieszę się i w ogóle cudownie, że tak przemawiasz, ale teraz kurwa zrób mi ostatnią przysługę i spierdalaj stąd. </em>– machnął ręką co musiało wywołać kolejną porcję bólu. <em>– Nie sądzę, żebym mógł cię namówić na ostatni szybki numerek, więc posłuchaj lepiej mojej rady.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Powoli umierał, to było widać w jego spojrzeniu, jednakże to nie <strong>Balalaika</strong> zadała mu śmiertelne rany. Ostatecznie czy powinna go żałować? W końcu i tak dążyła od samego początku do jego śmierci. Człowiek, który leżał niespełna kilka metrów od niej wydawał się być o zgrozo szczęśliwy i zadowolony z siebie. Chyba jednak nie tak wyobrażała sobie chwile swojej upragnionej zemsty na tym zdrajcy.</p>
<p>Coś w niej ożyło. Coś, co pękło, okazało się wciąż żywe i na Boga – chciało żyć! Podniosła się na chwiejnych nogach ze swego miejsca, jedną ręką podtrzymywała się ściany, w drugiej zaś trzymała pistolet. Była naga, jak ją stworzono, lecz na ten fakt bynajmniej nie zwracała już uwagi. Nawet <strong>Sejpr</strong>, który zwykle w takich chwilach już oblizywałby kąciki ust, także ignorował jej wygląd. Jedyne, czego teraz pragnął to oglądać emocje na jej twarzy, łowić jej spojrzenie, dopóki będzie mógł&#8230; wiedział, że po raz kolejny wywrócił do góry nogami świat tej dziewczyny i był z tego dumny.</p>
<p>-         <em>Durniu&#8230; </em>–<strong> Balalaika</strong> wyszła ze swojej klatki i zsunęła się na ziemię obok niego. Wyglądali jak dwie, zapomniane marionetki lalkarza, które ktoś odłożył, by zaszły kurzem i zostały zjedzone przez myszy – <em>Dobrze wiem, że nie zrobiłeś tego dla mnie, ale&#8230; choć raz mogłeś nie udawać. Choć raz..</em>. – wpiła usta w jego wargi.</p>
<p>Mimo iż nie był to najromantyczniejszy pocałunek wszechczasów zważywszy na krew, która zalewała gardło <strong>Sejpra</strong> oraz pokaleczone usta kobiety, oboje oddali się tej pieszczocie na długą chwilę.</p>
<p>-         <em>Idź już</em>. – popędził <strong>Balalaikę</strong> mężczyzna, starając się ukryć grymas bólu na twarzy.</p>
<p>-         <em>Nie zostawię cię, durniu. Z gorszych opałów wychodziłeś. Przewiążę twoje rany, a jak tylko stąd wyjdziemy, zmienię się w to coś i zaniosę cię choćby na drugi koniec miasta&#8230; </em>– mówiła gorączkowo, połykając łzy, jakby to miało zagłuszyć zdrowy rozsądek.</p>
<p>-         <em>Przestań! – </em>krzyknął na nią, a kobieta doskonale zdawała sobie sprawę jakie słowa za chwilę usłyszy. – <em>Pójdziesz prosto korytarzem i skręcisz na samym końcu w prawo. Dojdziesz do windy. Zjedź nią na sam dół, a następnie zostanie ci do pokonania jeszcze jedno piętro, ale już schodami. Uważaj na strażników, o których wspominał Zed. </em>– znów dostał krótkiego tym razem ataku kaszlu. – <em>Ja się nigdzie nie wybieram&#8230;tym razem nie będę uciekał. To popołudnie spędzone razem&#8230;warto było czekać na nie tyle lat.</em></p>
<p><em> </em></p>
<p>Jego oddech stał się bardzo płytki i świszczący. Głowa mężczyzny zakołysała się i odchyliła do tyłu ukazując dwa rzędy niegdyś śnieżnobiałych zębów, teraz mocno ubrudzonych czarnymi plamami krwi. Resztki życia tliły się w tym skurwysynie, który przynajmniej na końcu, choć przez bardzo krótki moment okazał się być księciem z bajki ratującym swą księżniczkę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Parque do Ibirapuera]]></title>
<link>http://polkandvodka.wordpress.com/2009/08/18/parque-do-ibirapuera/</link>
<pubDate>Tue, 18 Aug 2009 23:41:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mau</dc:creator>
<guid>http://polkandvodka.wordpress.com/2009/08/18/parque-do-ibirapuera/</guid>
<description><![CDATA[Domingo foi dia de folga do trabalho, e epnsando em curtir um momento livre e de tranquilidade, deci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Domingo foi dia de folga do trabalho, e epnsando em curtir um momento livre e de tranquilidade, deci]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
