<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>deathnroll &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/deathnroll/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "deathnroll"</description>
	<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 06:57:59 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Z jajem, a bez jaj.]]></title>
<link>http://afewnewtunes.wordpress.com/2009/10/17/z-jajem-bez-jaj/</link>
<pubDate>Sat, 17 Oct 2009 19:17:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Łukasz Tomaszewski</dc:creator>
<guid>http://afewnewtunes.wordpress.com/2009/10/17/z-jajem-bez-jaj/</guid>
<description><![CDATA[The Cumshots – Just Quit Trying (2008) Lekko zawstydzony przyznam, że do zespołu przyciągnęła mnie g]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:right;"><strong><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-348" title="Cumshots" src="http://afewnewtunes.wordpress.com/files/2009/10/5012101.jpg?w=150" alt="Cumshots" width="150" height="150" />The Cumshots – Just Quit Trying (2008)</strong></p>
<p>Lekko zawstydzony przyznam, że do zespołu przyciągnęła mnie głównie jego nazwa. Nie, nie natknąłem się na niego podczas eksplorowania Googli w poszukiwaniu <em>tego i owego</em>, także wszelkie insynuacje radzę sobie odpuścić, dowcipnisie. Niemniej, trafiłem na Cumshotsów całkiem przypadkowo i pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła to ‘o, pewnie jakiś krejzolski pank’.<br />
I bardziej pomylić się nie mogłem.</p>
<p>No to tak: panowie są z Norwegii, jest ich pięciu, są nieźle wkurzeni  i – co najważniejsze – agresji swej dają ujście w bardzo user-friendly death’n’rollu – czyli fajnie bujającej wypadkowej death metalu i hard rocka. Pierwsze skojarzenie: ‘Inferno’ Entombed. Niestety, nie ma tu aż tyle nienawiści, co u kolegów po fachu ze Szwecji – dawka &#8216;przegiętych&#8217; melodii jest tu miejscami niebezpiecznie wysoka, a refren takiego Like Pouring Salt On A Slug skojarzył mi się w pewnym momencie z formacją pana Ville’a Valo. Mimo to muzyka brzmi bardzo dobrze, niezobowiązująco, a płytka może pochwalić się naprawdę dobrą, mięsistą i przejrzystą produkcją, jak na tak niszowy band. A co się na tę produkcję składa?</p>
<p>Szorstkie wokale, wymieszane – *trochę* niepotrzebnie – z czystymi, za które odpowiada bodajże jeden z gitarujących. Same gitary brzmią, jak już mówiłem, mięsiście, nisko. Grają nieszablonowo, nie tylko rokędrolowymi akordami, sporo tam zaczerpiętych ze śmierć-metalu zagrywek. Bas też odpowiednio brzęczy, a perkusja sprawdza się wyjątkowo dobrze, bo podwójne stopy i blasty w najmniej spodziewanych momentach wrażenie pozytywne robią. Do tego zdarzy się, że pod groźnymi, warczącymi przesterami kryje się regularna gitara akustyczna, a zdaje się, że i dla klawiszy nie zabrakło miejsca. Za to szacuneczek.</p>
<p>Gorzej, że – jakem już rzekł– melodie bywają nieraz dość pretensjonalne i burzą trochę rock’n’rollową piwną rozpustę. Po prostu goście zwalniają nie w tych momentach, co trzeba, jeszcze te czyste wokalizy, które, owszem, wzbogacają całość, ale… nie pasują, kastrują jajca tej muzyce.</p>
<p>Podsumować wam to ładnie?<br />
Death’n’rollowe Entombed dla mięczaków (skojarzenia z wyżej wspomnianymi Finami, brr!). Ale że bliżej mi do mięczaka, niż groźnie łypiącego metalucha, to mówię Cumshotom stanowcze CZEMU NIE.<br />
Kamszotów może i nie ma, ale taka, o, całkiem żwawa płyta na jesienną deprechę.</p>
<p style="text-align:right;"><strong>62%</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Knights In Satan's Service]]></title>
<link>http://comemyfanatics.wordpress.com/2009/07/04/knights-in-satans-service/</link>
<pubDate>Sat, 04 Jul 2009 18:29:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sir Perversor Von Warren</dc:creator>
<guid>http://comemyfanatics.wordpress.com/2009/07/04/knights-in-satans-service/</guid>
<description><![CDATA[ENTOMBED &#8211; SERPENT SAINTS THE TEN AMENDMENTS [2007] 01 Serpent Saints 02 Masters of Death 03 A]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><strong>ENTOMBED &#8211; SERPENT SAINTS THE TEN AMENDMENTS [2007]</strong></p>
<p style="text-align:center;"><strong><img class="alignnone" src="http://mediapix.ru/pics/9736df810c98b274da0668719b8e4b41.jpg" alt="" width="300" height="300" /><br />
</strong></p>
<p style="text-align:center;">
<p>01 Serpent Saints<br />
02 Masters of Death<br />
03 Amok<br />
04 Thy Kingdom Coma<br />
05 When in Sodom<br />
06 In the Blood<br />
07 Ministry<br />
08 The Dead The Dying And The Dying To Be Dead<br />
09 Warfare Plague Famine Death<br />
10 Love Song for Lucifer</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;">Wydawanie nowych materiałów przez stare gwardie jest zawsze wielkim wydarzeniem, zwłaszcza jeśli chodzi o takie gwiazdy jak chociażby szwedzki Entombed, którzy w latach &#8216;90 dali eksluzywnie kilka razy dupy niczym kubańskie dziwki. Wystarczy wypomnieć bardzo mało deathowy, nie w ich stylu &#8211; Same Difference. Oczywiście moje odniesienie do dawania dupy nie ma negatywnego znaczenia a jedynie chciałem przekazać tym samym iż był to  &#8220;ukłon&#8221; w stronę szerszego grona odbiorców muzyki metalowej. Serpent Saints &#8211; The Ten Amendments tworzyło się niby to aż 4 lata, już miało wyjść, poprzedzone epką&#8230; a jednak czekaliśmy wszyscy jeszcze z dobre pół roku na oficjalne wydanie krążka szwedzkiej załogi. Album z 2007 roku, okraszony diabelską okładką zebrał przychylne recenzje w magazynach papierowych i niezbyt przychylne na metal-archives, co mnie nie dziwi, gdyż w tym miejscu aż roi się od skąpiących grosza netalowców, uważających, że potrafią oni pisać recenzje. Oczywiście robią to lepiej odemnie, przeklejejąc chociażby linijki z tekstów i interpretując je jak poezję, no cóż, metal to nie muzyka, metal to poezja!!! Jebać i zaorać takie persony. Albo wyjebać po zaoraniu, jak kto woli, kolejność i interpretacja dowolna. Poezja!</p>
<p>Dalej, płytę opisywaną otwiera cholernie niszczący plantacje warzyw i owoców &#8211; <strong>Serpent Sains</strong>, cholernie death&#8217;n'rollowy, od tekstu &#8220;Living And Dying&#8230;&#8221; pod koniec kruszący mury, ponadto Petrov w zadowalającej formie. Kolejny, <strong>Masters Of Death</strong> z gościnnym udziałem Killjoy&#8217;a z Necrophagii buja równie dobrze, no i ten beatdown gdzieś w połowie masakruje. Amok zaczyna klimatyczne intro i zajebisty riff, nie może być źle, co prawda jest trochę wolniej niż przy dwóch poprzednich kawałkach, ale buja niesamowicie, głownie przez znakomitą produkcję i szorstkie, siarczyste brzmienie. Następne, <strong>Thy Kingdom Coma </strong>jak i znany już z epki&#8217; z 2006 roku, wydanej pod tym samym tytułem &#8211; <strong>When In Sodom</strong> to jedne z moich ulubionych utworów na tym albumie, pierwszy z zamiatającym riffem od którego morda się cieszy i wyborny walcowaty drugi z intrem żywcem wyjęty z jakiegoś okultystycznego wideo, z dosyć pierdolącym moralność tekstem, jak być powinno,chociaż przy takim tytule spodziewałem się czegoś innego. Przyznać trzeba jednak, że kompozycja ma swój klimat, któremu smaku i wartości dodają kobiece(dziewczęce?) chórki. Kroczący<strong> In The Blood</strong> to jeden z najspokojniejszych momentów na tej płycie, z zajebisty refrenem no i pewnej epickości też nie można temu utworowi odmówić. Następny jest death&#8217;n'rollowy, lekko hardcore&#8217;owy <strong>Ministry</strong>, niczym w sumie nie wyróżniający się, poza tym, że jest to najkrótszy utwór na nowym materiale Szwedów. <strong>The Dead The Dying And The Dying To Be Dead</strong> to z kolei przykład lirycznej i logicznej sztampy, za to zabójczej i niszczącej. Po owej kompozycji atakuje swoim motorycznym riffem <strong>Warfare Plague Famine Death</strong>. Utwór wieńczy<strong> Love Song For Lucifer</strong>, prawda, że jest romantycznie i sympatycznie? Tylko na pozór, ależ owszem, spokojnie jest, pojawiają się kobiece głosy i okultystyczny, rytualny klimat przy gitarze akustycznej, nie brakuje industrialnych wetknięć.<strong> </strong>Love Song For Lucifer<strong> </strong>skutecznie wybudza z marazmu będącego skutkiem kilkudziesięciu poprzednich sekund, bo jakby nie było ilość nawet tak wybornego materiału wałkowanego może się każdemu znudzić.</p>
<p>Podsumowując, nową płytą Entombed nic nie udowadniają, no może poza tym, że nadal lubią grać siarczysty death w stylu na który pracowali przez lata a który skutecznie nawiazuje do najbardziej ich znanego albumu &#8211; Wolverine Blues. No i na szczeście nie eksperymentują z brzmieniami jak to miało miejsce na wspomnianym wyżej Same Difference chociażby. No nic, płyta godna polecenia, do i tak już nieosiągalnych klasyków daleko, ale zespół L.G. Petrova ostatniego słowa nie powiedział, starzy wterani broni nie odłożyli trzymając ją gdzieś w piwnicach, uśpioną w lochach swojego talentu.</p>
<p style="text-align:right;">
<p style="text-align:right;">[8.7/10]</p>
<p style="text-align:left;">
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lord Of The Meat...]]></title>
<link>http://comemyfanatics.wordpress.com/2009/03/29/lord-of-the-meats/</link>
<pubDate>Sun, 29 Mar 2009 00:12:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Sir Perversor Von Warren</dc:creator>
<guid>http://comemyfanatics.wordpress.com/2009/03/29/lord-of-the-meats/</guid>
<description><![CDATA[MUMAKIL &#8211; BEHOLD THE FAILURE [2009] 01 Brothers In Slavery 02 Barbecue In Bhopal 03 Get Wasted]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><strong>MUMAKIL &#8211; BEHOLD THE FAILURE [2009]</strong></p>
<p style="text-align:center;"><img class="alignnone" src="http://img25.imageshack.us/img25/944/coveruqv.jpg" alt="" width="300" height="300" /></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p>01 Brothers In Slavery<br />
02 Barbecue In Bhopal<br />
03 Get Wasted Or Die<br />
04 Black Sheep<br />
05 Whip Reward<br />
06 The Eye Of Wrath<br />
07 Control<br />
08 State Of War<br />
09 The Order Is Fucked Up<br />
10 I-Bomb<br />
11 Useless Fucks<br />
12 Without Grief<br />
13 Pigs On Fire<br />
14 Worms Of Chaos<br />
15 Daily Punishment<br />
16 Pisskeeper<br />
17 Behold The Failure<br />
18 Regression<br />
19 Wish You The Worst<br />
20 Let There Be Meat<br />
21 Parasites<br />
22 In Cold Blood<br />
23 Face Reality<br />
24 Apathy<br />
25 Crawler<br />
26 Mass Murder Institution<br />
27 Doomed</p>
<p><strong><br />
</strong></p>
<p>W tym roku Szwajacarska bestia z bombą w dupie świętuje 5 rocznicę istnienia, sprawiając prezent na urodziny pod postacią nowej płyty. Przybijając z impetem do klów wszystkich swocih przeciwników. Niech tracklista was nie przeraża, średnia utworów nie przekracza raczej 2 minut. Mumakil ewoluował z kocich rzygów, świńskich odbytów i grindowych wokali( pojawiają się np. w <strong>Let There Be Meat</strong>, ale są to ilości śladowe) w całkiem sprawną brutalną, nie zapominającą o korzeniach firmę. Na pierwszy rzut ucha może się wydawać, ze album taki jakich wiele ostatnio, zwłaszcza, że nastały czasy dominacji ekstremy. Po chwili jednak wydawnictwo zyskuje, głównie za sprawą miodnych zwolnień, deptającego głowę groove i całą masą death&#8217;n'rollowych, bujających zaciągów(<strong>The Order Is Fucked Up</strong>). Jest zatem rock&#8217;n'roll niszczący ściany, eksterminujący dźwiękami parady gejów i pikiety ekologów, energia umieszczona na tym albumie, która mogłaby zburzyć WTC i nie potrzeba do tego żadnego sabotażu ze strony rządu. Jest i nieprzeciętna zawartość brudu, którego nie skumulowali by punkowcy w liczbie 100, jest i syf niczym w  pokojach akademickich. Dochodzimy w ten sposób do grind&#8217;n'rolla, bez flaków, bez spermy, bez różowych dildo i ocierających się o śmieszność prosięcych wokali, automatu perkusyjnego na korbę, gitarzysty z jedną ręką. Mumakil&#8217;s Alive. Esensja brutalności nie osiąga może w tym wypadku nowego poziomu/znaczenia, ale w tym roku , w coraz większym zalewie plastikowych płyt z muzyką death metalową, stawiam zaraz za nowym Napalm Death. Stay Brutal!</p>
<p style="text-align:right;">[8.3/10]</p>
<p>PS. Jako karę, właśnie Mumakil powinien być dawkowany w ilości &#8221; Umieram&#8221; przez Piłkarzy Nożnych Reprezentacji Polski po każdym meczu, w którym ulegli kompromitacji i nie sprostali nawet najprostszym zadaniom. Tak jak było to wczoraj.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stare ale jare vol2.: Szwedzki grzaniec]]></title>
<link>http://keenesh.wordpress.com/2009/01/12/stare-ale-jare-vol2/</link>
<pubDate>Mon, 12 Jan 2009 17:21:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>keenesh</dc:creator>
<guid>http://keenesh.wordpress.com/2009/01/12/stare-ale-jare-vol2/</guid>
<description><![CDATA[Trochę czasu upłynęło od ostatniego wpisu, jednak mogę to zwalić na zbliżającą się sesję oraz (niest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Trochę czasu upłynęło od ostatniego wpisu, jednak mogę to zwalić na zbliżającą się sesję oraz (niest]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Youth Fest 2007]]></title>
<link>http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/2007/11/16/youth-fest-2007/</link>
<pubDate>Fri, 16 Nov 2007 14:30:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>J.</dc:creator>
<guid>http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/2007/11/16/youth-fest-2007/</guid>
<description><![CDATA[16.12.2007 w gdyńskim klubie Ucho odbędzie się kolejna edycja festiwalu Youth Fest. Na scenie zarepr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>16.12.2007 w gdyńskim klubie Ucho odbędzie się kolejna edycja festiwalu Youth Fest. Na scenie zareprezentują się:</p>
<p><strong>Monster</strong> &#8211; formacja z Berlina, grająca motor rock&#8217;n'roll punk. W składzie starzy wyjadacze z takich zespołów jak: Born Dead Icons, The Black Hand,  Peace Of Mind, Highscore, Insuiciety, Dysmorfofobia, A Thin Red Line czy Costa&#8217;s Cake House.</p>
<p><img border="0" width="500" src="http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/files/2007/11/36042702_l.jpg" alt="Monster" height="337" style="width:457px;height:268px;" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/monsterberlin">www.myspace.com/monsterberlin</a></p>
<p><strong>Daymares</strong> &#8211; warszawka grupa grająca modny ostatnio death&#8217;n'roll. Metalowe riffy i hardcorowy wokal, połączenie Entombed, Cro-Mags i Tragedy. W składzie członkowie legendarnego Sunrise.</p>
<p><img border="0" width="600" src="http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/files/2007/11/l_88d9dc8b7b9b7f35d0726843174a8b25.jpg" alt="Daymares" height="401" style="width:466px;height:336px;" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/yourdaymares">www.myspace.com/yourdaymares</a></p>
<p><strong>100 Inch Shadow</strong> &#8211; warszawski zespół hard-core punk. Swój pierwszy gig zagrali na Youth Fest 2004, a teraz zagrają po raz ostatni. Będzie to ich pożegnalny koncert. Tak bylo w 2004 roku&#8230;</p>
<p><img border="0" width="480" src="http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/files/2007/11/11769751_l.jpg" alt="100 Inch Shadow" height="360" style="width:492px;height:340px;" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/hundredinchshadow">www.myspace.com/hundredinchshadow</a></p>
<p><strong>Calm The Fire</strong> &#8211; trójmiejsko-kaszubska grupa hard-core, metal-core. W najbliższym czasie ukaże się ich debiutacki materiał.</p>
<p><img border="0" width="600" src="http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/files/2007/11/l_7151332f2c5086f6922a0559473ef1f1.jpg" alt="Calm The Fire" height="499" style="width:460px;height:394px;" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/calmthefire">www.myspace.com/calmthefire</a></p>
<p><strong>Bilety Do Kontroli</strong> &#8211; punk rock prosto z Kaszub. Stary ale jary.</p>
<p><img border="0" width="567" src="http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/files/2007/11/1529556144_l.jpg" alt="Bilety Do Kontroli" height="540" style="width:444px;height:470px;" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/bdkpl">www.myspace.com/bdkpl</a></p>
<p><strong>We Are Idols</strong> &#8211; death&#8217;n'roll z Wrocławia. Energia, czad, szybko i do przodu!</p>
<p><img border="0" width="600" src="http://3cityhardcoregigs.wordpress.com/files/2007/11/l_31328a43f5faaf79996485e80b1eafb9.jpg" alt="We Are Idols" height="392" style="width:468px;height:319px;" /></p>
<p><a href="http://www.myspace.com/weareidols">www.myspace.com/weareidols</a></p>
<p>Miejsce: Klub Muzyczny Ucho, Gdynia ul. św. Piotra 2</p>
<p>Start: 19:00, 16.12.2007 (niedziela)</p>
<p>Na koncercie serwowane będzie wegańskie jedzenie prosto od Avocado Cattering.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
