<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>filozofia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/filozofia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "filozofia"</description>
	<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 10:33:23 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[O fikcjach]]></title>
<link>http://porcelanka.wordpress.com/2009/11/25/o-fikcjach/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 21:57:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>porcelanka</dc:creator>
<guid>http://porcelanka.wordpress.com/2009/11/25/o-fikcjach/</guid>
<description><![CDATA[Na podsumowanie roku z WordPressem, wypisy z miejscami interesującego eseju &#8220;Formy zapomnienia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Na podsumowanie roku z WordPressem, wypisy z miejscami interesującego eseju &#8220;Formy zapomnienia]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czasoświadomość(kolejny fragment większej całości)]]></title>
<link>http://defendo.wordpress.com/2009/11/25/czasoswiadomosckolejny-fragment-wiekszej-calosci/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 19:38:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>defendo</dc:creator>
<guid>http://defendo.wordpress.com/2009/11/25/czasoswiadomosckolejny-fragment-wiekszej-calosci/</guid>
<description><![CDATA[Mózg to przedziwne urządzenie. Na ogromną część jego działań nie mamy najmniejszego wpływu. Nie kont]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-mediana.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-637" title="rzeka mediana" src="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-mediana.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p>Mózg to przedziwne urządzenie. Na ogromną część jego działań nie mamy najmniejszego wpływu. Nie kontrolujemy &#8211; świadomie &#8211; czynności oddychania, trawienia, mrugania(ale przumrużanie oka to już czynność świadoma), wielu czynności motorycznych i masy innych &#8220;akcji&#8221;, a przecież nasz mózg jest ich sprawcą.  Warto więc oddzielić umysł od mózgu. Można przyjąć, że umysł to coś w rodzaju biologicznej struktury przetwarzającej informacje. I mamy następny kłopot, bo przecież nie wszystkie informacje nasz umysł przetwarza świadomie. Wiele z nich dociera do umysłu, a on je selekcjonuje &#8211; jedne odsyłając do &#8220;centrum obliczeniowego&#8221;(ta część umysłu, której nie jesteśmy świadomi), a  inne załadowuje nam do umysłu&#8230; hmmm.. &#8220;rozważającego&#8221;. Taka hipoteza jest możliwa? Póki ktoś jej nie przewróci &#8211; jest. Świadomość koncentrowałaby się więc w części &#8220;rozważającej&#8221; umysłu.</p>
<p><a href="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-skrecona.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-638" title="rzeka skręcona" src="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-skrecona.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p>Świadomość jest  związana z aktywnością umysłu. Jest procesem. Nie mamy pojęcia, jak działa. Nagle przypomina mi się jakaś melodia, usłyszana dawno temu, fragment wiersza, który czytałam jako dwudziestolatka &#8211; i nie nie wiem, jak to się stało, jakie zjawiska zaszły w moim umyśle, które mnie zaprowadziły do cytatu z Holderlina. Mój umysł zatem nie jest mi dostępny jako całość, ale pewna jego część &#8211; tak. Oprócz świadomości jest też samoświadomość. Powiedzmy, że to coś w rodzaju możliwości koncentrowania się na sobie samym. Na tym, co dla mnie ważne &#8211; czyli na moich emocjach, moich ideach, moich przekonaniach. I ludzie robią to zaskakująco rzadko. Z reguły myślimy o innych, o czymś innym niż JA. Łatwo to sprawdzić &#8211; wystarczy sobie ustawić w komputerze jakiś brzęczyk, który co pewien czas się odezwie &#8211; i uczciwie zapisać, o czym w tym momencie myślimy. Jeśli dumamy o filmie, który oglądamy, rozmawiamy z rodzicami czy dziećmi, czytamy książkę, buszujemy w necie &#8211; to nie skupiamy się wtedy przecież na sobie samych. Może to i dobrze? Może zanudzilibyśmy się na śmierć we własnym towarzystwie? A może byłoby to działanie ryzykowne &#8211; ludzie lubią, kiedy ich system wartości nie zmienia się, lubią czuć się bezpiecznie. A taka koncentracja na sobie samym mogłaby spowodować konieczność ustawicznych zmian &#8211; hierarchia wartości utraciłaby stabilność, idee okazałyby się zbyt spłowiałe, wiara &#8211; podważalna i podejrzana.<br />
I jeszcze jedno &#8211; moje idee, wartości, przekonania, moje uczucia funkcjonują w relacjach z ideami wartościami, uczuciami innych ludzi. Z tymi,  których już nie ma, tymi, którzy są wokół mnie lub w  pewnym oddaleniu ode mnie, tymi, którzy dopiero się narodzą. Moja autotożsamość, moje poczucie własnego &#8220;ja&#8221; dzieje się ustawicznie w kontekście &#8220;ja&#8221; innych ludzi, a jednocześnie jestem kontekstem dla ich &#8220;ja&#8221;. Wola &#8211; jako akt samoświadomości &#8211; jest zatem wolna, ale spętana kontekstem. Wola zależy też zapewne od tej części umysłu, do której nie mam dostępu, od &#8220;centrum obliczeniowego&#8221; wybierającego informacje, które przekaże dalej. Nie wiem, jak je selekcjonuje. Mechanicznie? Ocenia intensywność bodźców? Czas ich trwania? &#8220;Czyści&#8221; moją pamięć?</p>
<p><a href="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-fala.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-639" title="rzeka fala" src="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-fala.jpg" alt="" width="400" height="227" /></a></p>
<p>Po diabła to wszystko piszę? Bo wciąż chcę namalować tło rozważań o przemianie, przenieść się na grunt filozofii, po którym poruszam się o wiele pewniej.<br />
No i jeszcze czas. Czas, który oswajam jak jednorożca. Kot Schrodingera jest żywy i martwy jednocześnie i  nie ma żadnego &#8220;teraz&#8221;.  Jeśli mam jakiś wybór &#8211; powiedzmy, że mam kupić suknię i podoba mi się kilka różnych, to świat(wszechświat) natychmiast usłużnie się powiela &#8211; i w każej z replik podejmuję inną decyzję, a konsekwencje każdej z nich są inne. W jednej sukni odnoszę sukces,w innej zauważa mnie znany wydawca, w tamtej urywa mi się ramiączko i kompromituję się wobec ludzi, na których mi zależy itd. I za każdym razem mój kolejny, zreplikowany wszechświat znów się replikuje, bo skutki tych wydarzeń &#8211; i moje, związane z nimi decyzje, są różne itd. Kot Schrodingera w jednym świecie jest więc martwy &#8211; i trzeba go pochować, w drugim &#8211; łasi się, mruczy, drapie. Skoro istnieje nieskończenie wielka, niepoliczalna ilość wszechświatów, to w każdym z nich płynie inny czas. Powielone wszechświaty przecinają się, czasy przenikają się i splątują ze sobą. A w dodatku czas nie musi być linearny, dlaczego nie miałby mieć więcej wymiarów niż jeden? Skoro przestrzeń ma więcej niż jeden? Może właśnie dlatego nie da się wyjaśnić zarówno istnienia świata jak i jego stawania się?</p>
<p><a href="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-pocieta.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-640" title="rzeka pocięta" src="http://defendo.wordpress.com/files/2009/11/rzeka-pocieta.jpg" alt="" width="400" height="239" /></a></p>
<p>Prawa fizyki są &#8211; niemal wszystkie &#8211; symetryczne względem czasu, działają niezależnie od niego. Wyjątki dotyczą tylko oddziaływań słabych niektórych cząstek elementarnych. Czas natomiast intuicyjnie pojmujemy jako niesymetryczny, jako coś, co ma kierunek i czego nie da się cofnąć. Jest jednak pojęciem z zakresu fizyki, więc powinien być symetryczny, a nie jest, tzn. nie tak go odczuwamy. Einstein i rewolucja czasoprzestrzeni, która zjednoczyła czas i przestrzeń, wcześniej uważane za absolutne i oddzielne, też nie wyjaśnia asymetrii czasu. Może zatem zmysły nas oszukują i czas nie jest asymetryczny, nie ma żadnej &#8220;strzałki czasu&#8221;? A przecież rodzimy się, żyjemy, umieramy i nie można się cofnąć do czasów dzieciństwa inaczej, jak tylko dzięki pamięci. A może to niedostępna  nam część umysłu potrafi &#8220;poznać&#8221; relacje następstwa w czasie? Wtedy można przyjąć, że za asymetrię czasu odpowiada sam jego upływ.<br />
No to sobie tło namalowałam przy akompaniamencie dziwnego chichotu. Podejrzewałam koty o wydawanie z siebie drwiących dźwięków, ale śpią, zmęczone udawaniem półdiabląt. Podłoga skrzypi inaczej, drzewa za oknami stoją nieruchomo, wiatr ucichł. Więc kto ze mnie kpi?</p>
<p>Zdjęcie, które tak bezlitośnie potraktowałam, przesłał mi Valmont, dziękuję!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O dziwnym panie, który się pyta]]></title>
<link>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/25/o-dziwnym-panie-ktory-sie-pyta/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 04:00:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jacek</dc:creator>
<guid>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/25/o-dziwnym-panie-ktory-sie-pyta/</guid>
<description><![CDATA[Wspominałem już wcześniej o komiksie filozoficznym. Autorzy na początku zachowywali się bardzo spoko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wspominałem już wcześniej o komiksie filozoficznym. Autorzy na początku zachowywali się bardzo spokojnie, wręcz nieśmiało. W zabawny sposób opisywali problemy filozoficzne. Ważniejszy był dla nich humor w filozofii niż filozofia w humorze.  Spieszę poinformować, że to się zmieniło. W ostatnim pasku, a raczej w opisie, niczym bąk żądlą praktycznie każdego studenta filozofii, miłośnika mądrości, czy filozofa.</p>
<p>W skrócie, ponieważ zachęcam do zapoznania się z komiksem, stawiają pytanie: czy filozofia powinna wychodzić do ludzi, którzy jej nie chcą? Każdy, jak się zdaje, odpowie: tak, trzeba, aby ludzie poznawali filozofię, najlepiej od małego, już w szkole.</p>
<p>A teraz genialny pomysł eksperymentu myślowego: wyobraźmy sobie, że po osiedlu chodzi starszy człowiek. Dzieci czy młodzież zatrzymuje. Licealistów pyta: po co się uczą? Maturzystów: dlaczego idą na studia? Dzieci ze szkoły podstawowej: kim chcą być i dlaczego? Pyta się dlaczego słuchać rodziców, czy szkoła ma rację?</p>
<p>Pierwsze skojarzenie: to pedofil. Dzieci do niego lgną. Chcą z nim rozmawiać, obawiam się, że rodzice nie mają czasu. Rodzice myślą, że to pedofil. Niestety, ten starszy, trochę zaniedbany człowiek, mimo śledztwa, nie krzywdzi dzieci.</p>
<p>Rodzice zauważają, że dzieci przestają się słuchać. Są niegrzeczne, pyskują, nic sobie nie robią z kar. W szkole nauczyciele są przepytywani, dlaczego licealiści mają się słuchać, czy warto uczyć się o Sienkiewiczu, czy nie lepiej o Gombrowiczu?</p>
<p>Co każdy zrobiłby w takiej sytuacji? Ten stary zabiera czas dzieciom, miesza im głowach, robią się aroganckie, pyskują rodzicom i nauczycielom. Policja nic nie robi, bo nie jest to przestępstwo &#8211; rozmawianie z dziećmi. Co zrobić z tym problemem???</p>
<p>Podejrzewam, że gdybym miał dziecko, szokiem byłoby, gdyby moje dziecko zaczęło mnie krytykować. Na pewno na początku byłoby to straszne, ale gdybym się zastanowił. Taka sytuacja jest przecież pozytywna. Wydaje mi się, że po okresie szoku faktem, że dzieci dorastają, sam bym posyłał je do tego starszego pana na rozmowy.</p>
<p>Jednak inni nie byliby tak dobrze nastawieni. Wiadomo, najważniejsze w życiu jest: praca, pieniądze, zdrowie, małżeństwo czy odpowiedni poziom i styl życia. Tylko nie myślenie.</p>
<p>Oczywiście, Sokrates wybrał. Bąk nie pyta się czy koń chce być ugryziony, czy nie. Bąk robi to, co robi, ponieważ wynika to z jego natury. Sokrates nawet przed śmiercią filozofował. Taka była jego natura.</p>
<p>Odpowiadając na pytanie: czy filozofia powinna wychodzić do ludzi, którzy jej nie chcą? Zacytuję Sokratesa: Bezmyślnym życiem żyć nie warto.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Myśli nasze]]></title>
<link>http://gryfpomorski.wordpress.com/2009/11/24/139/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 19:57:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>gryfpomorski</dc:creator>
<guid>http://gryfpomorski.wordpress.com/2009/11/24/139/</guid>
<description><![CDATA[Każdy filozof staje kiedyś przed pytaniem, czy wszystko co do tej pory myślał, co uważał za prawdę n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Każdy filozof staje kiedyś przed pytaniem, czy wszystko co do tej pory myślał, co uważał za prawdę niepodważalną, rzeczywiście prawdziwe jest. innymi słowy stawia sprawę tak: A jeżeli to wszystko jest tylko moją imginacją, marą, produktem kompleksów jednostkowej istoty, z gruntu marnej i uwarunkowanej? Może gdzieś u podstaw pierwotnej materii myśli wystąpił błąd, który zaowocował błędnymi wnioskami? Czy wobec tego należałoby zburzyć wszystkie myśli w jakimś transie i poddać się oczyszczeniu, czy konfrontować to co myślimy ze światem zewnętrznym, który jako realny jest bazą? Gdzie wtedy podziać myśli transcendentne, przekraczające to co nie do przekroczenia i czy są one wogóle prawomocne? Krążąc wśród tej tematyki można napotkać wiele pułapek. W tym pułapkę zwątpienia w możliwość jakichkolwiek rozstrzygnięć filozoficznych, bądź też w pychę intelektualną o pozorach oświecenia.<br />
Czy może ludzki rozum objąć świat, prawa nim rządzące, Boga wreszcie?<br />
Nie &#8211; więc jeżeli mamy do dyspozycji tylko cząstkowe prawdy &#8211; to czy nie żyjemy w jamimś rodzaju nieprawdy? Czy  całe filozofowanie nie jest więc jakby tylko gonitwą, która przynosi cząstkowe radości jak podróżnictwo &#8211; wymuszające potrzebę coraz to nowych bodźców? Czy nie jest tak, że tylko zatopienie się w Bogu i jego Miłości przynosi pokój i szczęście? Raczej na pewno. Wydaje mi się, że nie ma możliwości zaspokojenia ducha ludzkiego bez udziału Boga, który ogarnia wszystko&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Kiedy byłem dziełem sztuki" - Eric-Emmanuel Schmitt]]></title>
<link>http://morfeuszigin.wordpress.com/2009/11/24/kiedy-bylem-dzielem-sztuki-eric-emmanuel-schmitt/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 15:13:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>morfeuszigin</dc:creator>
<guid>http://morfeuszigin.wordpress.com/2009/11/24/kiedy-bylem-dzielem-sztuki-eric-emmanuel-schmitt/</guid>
<description><![CDATA[Znany przede wszystkim z Oskara i pani Róży, Eric-Emmanuel Schmitt tym razem opowiada historię dwudz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Znany przede wszystkim z Oskara i pani Róży, Eric-Emmanuel Schmitt tym razem opowiada historię dwudz]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O leniuchowaniu]]></title>
<link>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/24/o-leniuchowaniu/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 14:00:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jacek</dc:creator>
<guid>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/24/o-leniuchowaniu/</guid>
<description><![CDATA[Czy leniuchowanie jest dobre? Czy nie-pracowanie, czas poświęcony na zabawy, tańce i własne sprawy j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Czy leniuchowanie jest dobre? Czy nie-pracowanie, czas poświęcony na zabawy, tańce i własne sprawy jest lepszy od czasu spędzonego na pracy? Czy pracowitość jest cnotą?</p>
<p>Te i inne pytania nasuwają się po przeczytaniu Pochwały lenistwa pióra Bertranda Russella. Autor, znany między innymi z współtworzenia wielkiego dzieła Principia Mathematica, opisał ciekawą koncepcję dotyczącą stosunku człowieka do pracy. Zauważa najpierw fakt, że w jego czasach, ale sądzę, że w naszych również, pracownicy pracują ponad siły, a ci, co pracy nie mają, są posądzani społecznie o lenistwo i często trwale bezrobotni. Stan ten wynika między innymi z tego, że pracowitość jest traktowana jako cnota.</p>
<p>Zauważa przytomnie jednak, że takie podejście do pracy wynika z kultury mieszczańskiej. Przed okresem industrializacji, w okresie Renesansu, średniowiecza, praca nie była traktowana jako cel sam w sobie, ale raczej albo jako coś co codziennie trzeba wykonać, albo w kategoriach czynności, które utrzymują przy życiu.</p>
<p>B. Russell proponuje, aby dzień pracy składał się z 4 godzin. Czas po pracy, a także przed pracą byłby poświęcony na czas prywatny. Podobnie jak Marks, optymistycznie wierzy, że czas wolny byłby poświęcony na tworzenie poprzez malowanie, pisanie czy badania naukowe.</p>
<p>Czy jest to możliwe? Czy jest to tylko marzenie, utopia?</p>
<p>Niech istnieje pewna populacja Kalopów. Kalopi mieszkają w klimacie umiarkowanym. Aby każdy z nich przetrwał zimę, mógł przeżyć w spokoju, w pewnym standardzie, otrzymał ubranie, potrzebna jest pewna ilość pracy. Cała populacja musi wypracować kilkaset tysięcy roboczogodzin. Jednocześnie na każdego Kalopa potrzebna jest praca rzędu kilkuset roboczogodzin. Obecnie 90 % procent Kalopów pracuje mocno ponad ustawowe 8 godzin pracy. Zwykle 10 do 12. Wytwarzają w ten sposób produkty dla całego kalopańskiego społeczeństwa, a także dla innych społeczności Ninajsorów, Ceimeinów i innych. Pozostali są bezrobotni.</p>
<p>Aby wykonać pracę konieczną do przeżycia, należy mieć pewną liczbę osób i określoną ilość czasu. W tym momencie Kalopów jest wielu i każdy pracuje ponad miarę ustawową. W efekcie, produkty zaspokajają potrzeby kilku społeczeństw. Tam jednak też ludzie pracują, czyli jest potężna nadwyżka pracy nad potrzebami, przy ciągłym dużym obciążeniu pracą.</p>
<p>Gdyby zmniejszyć czas poświęcany na pracę przy tej samej liczbie osób, każdy mógłby pracować przyjemnie. Nie wierzę, żeby każdy zaraz zaczął pisać wiersze, ale przy odrobinie dobrej woli i nauki, myślę, że byłoby możliwe ukształtowanie nowych nawyków polegających na aktywnym spędzaniu czasu.</p>
<p>Ja nie miałbym nic przeciwko takiemu obrotowi rzeczy, rewolucji, jak gdyby Hannah Arendt powiedziała. Może ktoś jeszcze?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bóg jako wyobrażenie ]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/24/wm/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 13:27:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/24/wm/</guid>
<description><![CDATA[Artykuł ze strony wolnemedia.net o chrześcijańskim zawłaszczeniu pojęcia Boga. Przedmiotem rozważań ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/24/wm" target="_blank"><img class="aligncenter size-full wp-image-622" title="wm" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/wm.jpg" alt="" width="495" height="100" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">Artykuł ze strony wolnemedia.net o chrześcijańskim zawłaszczeniu pojęcia Boga. Przedmiotem rozważań jest też kwestia postrzegania Boga: Bóg w oczach chrześcijanina, czyli błąd prostego wejrzenia. Z naukowego punktu widzenia &#8211; kategoria nieempiryczna, pusto spełniona. Ciekawie napisany i przede wszystkim poruszający ciekawą tematykę. Może będzie on pierwszym artykułem z cyklu &#8220;Wolne media&#8221;? Kto wie, zapraszam do czytania.</p>
<p style="text-align:justify;"><!--more--></p>
<p style="text-align:center;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p style="text-align:justify;">Katolicyzm &#8211; jak każdy fundamentalizm religijny – definiuje Boga w sposób absolutystyczny. Jest to Bóg „jedyny” i Bóg „w ogóle”. Zawłaszczenie przez chrześcijaństwo pojęcia Boga pociągało za sobą zawsze degradację innych religii. W ten sposób dawni bogowie indoeuropejscy zostali zredukowani do roli demonów i diabłów a ich wyznawcy do „niewiernych”. Ci ostatni mieli do wyboru albo nawrócić się na „jedyną prawdziwą religię” i uklęknąć przed krzyżem albo zginąć. Przekonanie o monopolu na Boga i Prawdę stanowiło legitymizację dla największych w historii ludzkości mordów i zbrodni. O ile fakt zbrodni popełnionych w imieniu Boga nie budzi już na ogół dyskusji, o tyle problematyczna pozostaje kwestia Jego ontologicznej natury.</p>
<p style="text-align:justify;">W absolutyzmie religijnym nie ma miejsca na innych bogów. Są oni zawsze bogami pisanymi przez małe „b”. Muszą to być bogowie z definicji fałszywi. W przeciwnym razie oznaczałoby to bądź zgodę na politeizm bądź teologiczną schizofrenię. Ta ostatnia trawi jednak, co bardziej myślących katolików, którzy nie potrafią określić się wobec zarzutu o popieranie wiary w „jednego prawdziwego Boga” a problemem uznania ontologicznie-realnego istnienia „cudzych” bogów.</p>
<p style="text-align:justify;">Problem leży w tym, że nie potrafią oni przyjąć do wiadomości faktu, że to co uznają za Boga jako byt realny ontologicznie, za Boga par excellence jest w rzeczywistości niczym więcej jak tylko wyobrażeniem Boga.</p>
<p style="text-align:justify;">Bóg jako taki jest niepoznawalny, a skoro tak, to nie można go ostatecznie zdefiniować. Nawet jeśli słowo „Bóg” posiada swój realny desygnat, to nie mamy żadnej pewności, że ma on coś wspólnego z treścią znaczeniową, którą mu przypisujemy. Każda religia jest w zasadzie próbą definicji Boga, ale tylko próbą. To, co w tej lub innej religii nazywa się Bogiem stanowi w rzeczywistości jedynie zbiorowe projekcje umysłu, wyobrażenia religijne. Co prawda, w świetle niektórych koncepcji ezoterycznych wyobrażenia te mogą istnieć jako byty realne, naładowane energią i powołane do życia dzięki ludzkim myślom i emocjom &#8211; tzw. bogoformy. Mogą one posiadać dużą moc, ale tylko tak długo jak długo zasilane są z zewnątrz, przez tych, którzy w nie wierzą. Tak czy inaczej, są one względem człowieka wtórne.</p>
<p style="text-align:justify;">Bóg jako wyobrażenie istnieje natomiast jako emanacja warunków historycznych, geograficznych i kulturowych określonej zbiorowości ludzkiej. I tak oto bóg chrześcijan (i Żydów zarazem), a ściślej jego wyobrażenie, wyłoniło się z historycznych i geograficznych uwarunkowań ludów semickich w określonym miejscu i czasie. W wyniku prześladowań i niewoli politycznej utworzyli oni koncepcję bóstwa, które za dobro wynagradza a za złe karze, obiecującego jednocześnie wieczne zbawienie po śmierci jako nagrodę ze cierpienia na ziemi.</p>
<p style="text-align:justify;">Koncepcja ta, konstytuująca judaizm stała się też podstawą wyrosłego z niego chrześcijaństwa z całą jego moralnością i eschatologią. Perspektywa soteriologiczna, a więc obiecująca zbawienie po śmierci jest tu – jak twierdzi Max Weber &#8211; typową konsekwencją historyczno-kulturową charakteryzującą właśnie negatywnie uprzywilejowane warstwy społeczne, do jakich należeli w tym czasie żydzi. Tak samo warunki geograficzne i klimatyczne panujące w tej części Azji zaznaczyły się w judeo-chrześcijańskiej religijności. Już choćby sam chrześcijański motyw pasterza i owiec ma przecież swoje źródło w pastersko-hodowlanej gospodarce plemion semickich.</p>
<p style="text-align:justify;">W tym świetle kwestia realizmu ontologicznego Boga jest dla chrześcijan rzeczą co najmniej niezręczną. Z jednej strony chcieliby uniknąć posądzenia o fanatyzm i upierania się przy stanowisku, że tylko „ich” bóg jest prawdziwy. Z drugiej, ciężko przełknąć im żabę zaserwowaną w powyższej logice i zgodzić się z faktem, że nie można mówić o Bogu a jedynie o wyobrażeniu Boga.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak już było wspomniane Bóg jest niepoznawalny. Nauka nie może udowodnić jego istnienia tak jak nie może mu zaprzeczyć. Niepoznawalność Boga dotyczy bowiem właśnie rozumu, na którym opiera się wiedza naukowa.</p>
<p style="text-align:justify;">Nawet jeśli uznać wewnętrzne doświadczenia mistyczne jako źródło poznania, mają one wartość tylko i tylko subiektywną. Nie są one dostępne innym ludziom a więc nie mogą być skontrolowane i zweryfikowane naukowo. Jako nieempiryczne i niepowtarzalne nie mają żadnej obiektywnej wartości poznawczej. Z punktu widzenia nauki jakiekolwiek objawienie religijne czy wewnętrzna iluminacja nie znaczy więcej niż omamy człowieka obłąkanego.</p>
<p style="text-align:justify;">Jeśli pominąć mistyczne iluminacje, nie możemy powiedzieć o Bogu niczego, a w każdym razie niczego pewnego tzn. możliwego do weryfikacji empirycznej. Nieważne czy będzie to chrześcijaństwo czy hinduizm. Stykamy się zawsze z wyobrażeniami Boga i stojącymi za nimi wartościami. Nie znaczy to, że Bóg nie istnieje. Pytanie tylko na ile pokrywa się z naszymi wyobrażeniami?</p>
<p>Autor: Andrzej Chłapowski<br />
Źródło: <a href="http://www.ithink.pl/artykuly/styl-zycia/inne/bog-jako-wyobrazenie/#" target="_blank">iThink</a>, <a href="http://wolnemedia.net/?p=16776" target="_blank">wolnemedia.net</a></p>
<p style="text-align:center;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;</p>
<p style="text-align:center;">Promuj ten wpis:<br />
<a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" border="0" alt="" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Pagerank<br />
<a title="Google PageRank, backlinks, keywords - darmowe pozycjonowanie i SEO - Google-Pagerank.pl" href="http://www.google-pagerank.pl" target="_blank"><img style="border:none;" src="http://www.google-pagerank.pl/pr.php?ref=egotrippin.wordpress.com&#38;style=34" alt="Aktualny PageRank strony egotrippin.wordpress.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Döntések]]></title>
<link>http://8spyhunter8.wordpress.com/2009/11/24/dontesek/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 01:42:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Balla Sándor</dc:creator>
<guid>http://8spyhunter8.wordpress.com/2009/11/24/dontesek/</guid>
<description><![CDATA[Néha egyszerűen el kell tudnunk fogadni a dolgok alakulását. Azt, hogy nem tudunk mindenen változtat]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Néha egyszerűen el kell tudnunk fogadni a dolgok alakulását. Azt, hogy nem tudunk mindenen változtat]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli cz.2]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/24/ppapww2/</link>
<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 23:05:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/24/ppapww2/</guid>
<description><![CDATA[Główny wątek: klik | Część poprzednia: klik Drugi wpis z cyklu &#8220;Poznacie prawdę a prawda was w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/24/ppapww2/" target="_blank"><img class="aligncenter size-full wp-image-455" title="pp" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/pp.jpg" alt="" width="495" height="100" /></a></p>
<p>Główny wątek: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/tag/poznacie-prawde-a-prawda-was-wyzwoli/" target="_blank">klik</a> &#124; Część poprzednia: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/21/ppapww" target="_blank">klik</a></p>
<p style="text-align:justify;">Drugi wpis z cyklu &#8220;Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli&#8221; czyli z cyklu cytatów bez komentarza. Oczywiście bez mojego komentarz, was zapraszam do komentowania oraz dzielenia się opiniami i wrażeniami.</p>
<p><!--more-->Dzisiejszy cytat pochodzi z Ewangelii Jezusa<em> <a href="http://www.das-wort.com/polski/s007pl/s007pl.html" target="_blank">(klik)</a></em>.</p>
<p><a href="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/pp1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-568" title="pp" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/pp1.jpg" alt="" width="495" height="495" /></a></p>
<p style="text-align:center;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
Licencja Creative Commons:<br />
<a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/deed.pl"><img style="border-width:0;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-nc-nd/3.0/88x31.png" alt="Creative Commons License" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Promuj ten wpis:<br />
<a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" border="0" alt="" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Pagerank<br />
<a title="Google PageRank, backlinks, keywords - darmowe pozycjonowanie i SEO - Google-Pagerank.pl" href="http://www.google-pagerank.pl" target="_blank"><img class="aligncenter" style="border:none;" src="http://www.google-pagerank.pl/pr.php?ref=egotrippin.wordpress.com&#38;style=34" alt="Aktualny PageRank strony egotrippin.wordpress.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O samobójstwie według Cohena]]></title>
<link>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/23/o-samobojstwie-wedlug-cohena/</link>
<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 04:55:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jacek</dc:creator>
<guid>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/23/o-samobojstwie-wedlug-cohena/</guid>
<description><![CDATA[W części dotyczącej artykułów pojawił się tłumaczenie badań E.D. Cohena nad problemem odpowiedzialno]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W części dotyczącej artykułów pojawił się tłumaczenie badań E.D. Cohena nad problemem odpowiedzialności doradcy filozoficznego wobec udanych prób samobójczych jego klientów.</p>
<p>Tłumaczenie dotyczyło jedynie kilku pierwszych stron. Wydaje mi się, że temat jest tak źle opisany przez autora i do tego tak nietypowy w polskich warunkach, że nie warto tracić czasu na tłumaczenie. Szczególnie, że sposób przedstawiania tematu jest wyjątkowo mętny. Pełną wersję artykułu można znaleźć na stronie autora.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Advent – helyesbítés]]></title>
<link>http://egenesfoldon.wordpress.com/2009/11/22/advent-%e2%80%93-helyesbites/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 21:56:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>shonaconsuelo</dc:creator>
<guid>http://egenesfoldon.wordpress.com/2009/11/22/advent-%e2%80%93-helyesbites/</guid>
<description><![CDATA[A négy elem, és a gyertyák meggyújtásának sorrendjét elrontottam:) A helyes sorrend: 1. Michael – pi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">A négy elem, és a gyertyák meggyújtásának sorrendjét elrontottam:)</span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">A helyes sorrend: </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">1. Michael – piros gyertya</span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">2. Uriel – sárga gyertya</span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">3. Rafael – zöld gyertya</span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">4. Gábriel – kék gyertya</span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Azt hiszem az idén nem lesz szentelt gyertya és fényátadás. Szenteste (délután, déltájt) mindenki siet, mert a másik családban is aznap számítanak rájuk, így Bogyóék lehet, hogy utaznak tovább Pécsre, Becéék Pomázra. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Ettől még lehetne, de nem tudom, hogy érdemes-e, hisz nemigen lettek meggyújtva évközben azok a gyertyák, amiket adtam… így pedig nincs értelme. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Igaz, én is mostanában gyújtottam meg a magamét, amit Mesteremtől kaptam a gyertyaszentelő fényünnepen, de mindig szem előtt volt, és legtöbbször féltem meggyújtani, égetni, mert mi van, ha az akkorinál még lehangoltabb állapotban leszek, és már nem lesz a gyertya sem? </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Elég elevenen él még bennem a néhány évvel ezelőtti állapot, &#8211; nem szeretném még egyszer átélni, &#8211; és akkor jól jött volna a segítség. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Az is igaz, hogy a segítség mindig ott van, csak nem kérem, és, ha kérem, akkor nem veszem észre, ha meg is kapom. Persze, mert nekem teljesen más elképzelésem van a segítségnyújtás módjáról, és néha eltelik egy-két év, mire rájövök, hogy kaptam én ott segítséget, ami valóban segítség volt, csak én nem tudtam róla. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Az ember nem mindig kaphatja meg azt, amit szeretne. Sablon szöveg. Ostoba vigasz azért, amiért nem kaptam meg valamit. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Tényleg nem? </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Elismerem, ha valami olyat szeretnék, ami a másik embernek, a környezetnek nem jó, &#8211; így önző lehet a kérésem – akkor ne kapjam meg. De amikor annyira kevés, és ártatlan, ártalmatlan a kérésem, akkor vajon miért nem? </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em><em><strong><span style="color:#800080;">Válasz: neked kevés, a másik félnek sok. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em><em><strong><span style="color:#800000;">Sosem fogom megérteni. Talán azért, mert érteni akarom. És ebben a mondatban két akadály is van: az érteni, és az akarat. Talán elég lenne elfogadni azt, ami van, és nem akarni mást, mint ami jár. JÓ, de mi az, ami jár nekem az élettől? Olyan jó lenne, ha valaki – akár Raziel is lehet – végre elárulná, hogy hol vannak a határaim… </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em><em><strong><span style="color:#800000;"><span style="color:#800080;">A válasz: a határod ott van, ahova te megszabod azt.</span> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em><em><strong><span style="color:#800000;">Lejöhetne már Raziel kicsit emberi testbe élni, hogy megtapasztalja, mi a különbség beszélni valamiről, és mennyire más megélni azt. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Na, ettől a gondolattól elszaladt:))))</span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Úgy tűnik, hogy reménytelen eset vagyok számára:)))</span></strong></em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O świecie wartości Schelera]]></title>
<link>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/22/o-swiecie-wartosci-schelera/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 06:09:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jacek</dc:creator>
<guid>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/22/o-swiecie-wartosci-schelera/</guid>
<description><![CDATA[Pracę licencjacką poświęciłem na zgłębienie zagadnienia historyczno-etycznego. Pod kierownictwem Pan]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Pracę licencjacką poświęciłem na zgłębienie zagadnienia historyczno-etycznego. Pod kierownictwem Pani Profesor Środy, w Instytucie Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego, napisałem artykuł na temat epistemologii wartości u Maxa Schelera i Nicolai Hartmanna. Temat ten dotyczył zastosowania fenomenologii w etyce.</p>
<p>Otóż obaj filozofie, Niemiec i Łotysz, wykorzystali dokonania E. Husserla w sferze etyki. Szczególnie M. Scheler zasłynął tym, że jako pierwszy wprowadził do etyki metody ściśle fenomenologiczne w eksploracji zagadnień etycznych. Badania obu zostały ograniczone do sfery wartości. Zgodnie z wynikami badań, każdy człowiek poznaje wartości poprzez emocje. Precyzyjnie, człowiek w obliczu realizacji konkretnej jakiejś wartości, dajmy na to odwagi, reaguje uczuciem, emotywnie, przykładowo podziwem nad czynem odważnym. W akcie analizy tego uczucia odsłania mu się wartość jako czynnik konstytutywny.</p>
<p>Wartość, jako pojęcie, została zadaptowana z ekonomii. Oznaczała cel dążeń człowieka, jakże istotna kategoria dla wszelkich naukowców. M. Scheler, a potem także N. Hartmann, rozumieli ją, a raczej je, bo zawsze chodziło o wiele wartości, prawdziwy wszechświat, jako przedmioty idealne będące jedynie realizowane w świecie poprzez działanie człowieka.</p>
<p>Cały wszechświat wartości, ich przestrzeń, była precyzyjnie podzielona na kilkanaście kategorii. Niestety, pomimo wyjścia przez obu filozofów z prawie tych samych miejsc, obaj stworzyli niezależne systemy wartości. Dowodzi to m.in. niejednorodności tej materii. M. Scheler twierdził, o ile dobrze pamiętam, że wartości święte, sacrum, są najwyżej w porządku. Konstytuują one wszystkie niższe. Te witalne, a potem te życiowe wartości. Przy każdej z nich wskazane są właściwe im uczucia, przejawy i emocje. Ta potężna praca wykonana przez tego filozofa ma jedno zadanie: ugruntowanie etyki na nowych obiektywnie ważnych podstawach.</p>
<p>Zasady etyki Schelera, a za nim nieco później N. Hartmanna, są proste. Należy zawsze realizować pozytywne wartości, a unikać realizowania negatywnych wartości. Następnie, w obliczu wyboru pomiędzy dwoma wartościami, należy zawsze wybierać tę wartość, która jest wyżej w porządku.</p>
<p>Wartości są zdecydowanie traktowane jako idee. Istnieją poza czasem i przestrzenią. Jednak inaczej niż u Platona, ich poznanie odbywa się nie poprzez aktywność intelektualną, a emocjonalną. Taka koncepcja podnosi rangę pragnień wyrażonych w uczuciach. Po setkach lat, wiadomo do czego służą uczucia. Nie tylko do wstrząsania całym jestestwem, lecz także jako precyzyjny kompas.</p>
<p>Ciekawe jest, że jako jedni z niewielu filozofów obaj zastanawiają się nad miłością. Oczywiście w świetle swoich badań. W ten sposób wyniki stają się istotne dla każdego zakochanego. Jego uczucie zostaje dość beznamiętnie przeanalizowane i wskazane zostają wartości, jakie są w ten sposób realizowane. Uchylę rąbka tajemnicy, chodzi o wartości osoby.</p>
<p>Współcześnie tak wiele mówi się o upadku zasad, braku wartości czy lepiej kryzysie wartości. Czy jest tak w rzeczywistości? Jeśli wartości są niezależne od bytu realnego, to właściwie czekają na odkrycie przez jakiegoś pioniera wartości. Cały czas zakładam, że istotnie jest tak, że kryzys wartości jest rzeczywisty. Może być przecież jedynie częścią politycznej gry jakiejś grupy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dr. Khalakturru a Zombi fiziológia doktora:]]></title>
<link>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/dr-khalakturru-a-zombi-fiziologia-doktora/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 03:17:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>rob3rt78</dc:creator>
<guid>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/dr-khalakturru-a-zombi-fiziologia-doktora/</guid>
<description><![CDATA[A hullamerevség a halál után egy-két órával áll be. Elsőnek az állkapocs rágóizmában keletkezik és u]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><span style="font-size:small;"><a href="http://rob3rt78.wordpress.com/files/2009/11/bsv-zombie1.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-26" title="Zombie" src="http://rob3rt78.wordpress.com/files/2009/11/bsv-zombie1.jpg?w=300" alt="" width="184" height="130" /></a>A hullamerevség a halál után egy-két órával áll be. Elsőnek az állkapocs rágóizmában keletkezik és utána az egész testen jelentkezik. Hogy mi okozza:<br />
a hullamerevség ( rigor ) előtti szakasz, amelyben a hús még puha. Ezt a szakaszt a biokémiailag a csökkenő ATP- és kreatin-foszfát-szint, az anaerob folyamatok előtérbe kerülése jellemzi.<br />
a rigor mortis állapota, amelyet a pH eltolódása, az izomrostok megmerevedése, a fehérjedenaturáció jellemez.</span><br />
<span style="font-size:small;"> A holttest, minden funkciója megszűnik, mind biológiailag, mind kémiailag. Nincs anyagcsere, az izomerő kifejtéséhez, szükség van a szénhidrát anyagcseréje, ami ugyebár, egy halottnál nincs, ha a zombi halott, akkor nem lehetne csoszognia (futni?-ez még Superman-nek sem sikerülne ilyen testi funkciók mellett), éhséget sem érezhet egy zombi, mivel nincsenek olyan ingerreceptorok amik működnének, nem beszélve arról, hogy a hús fogyasztása is teljességgel fölösleges, mivel a testi-funkciók teljes hiánya lévén, minek egyen.<br />
Ergo vagy is a Zombi még is mozog ennek ellenére, eszik, lát, sőt egy-két filmben be is bizonyították, hogy képes emlékezni fájdalmat érezni, vagy is rendelkezik minimális értelemmel. Ezért fel kell tételeznünk, hogy a zombi=él.</span><br />
<span style="font-size:small;"> Végső konklúzió: a zombi él. Ez felveti a következő dolgot: azt hogy a Dawn of the Dead társadalom kritikája jogos vagy is:<br />
Emberi jogokat a Zombiknak!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!</span></p>
<p><strong><em>A zombi társadalom szerkezeti felépítése. &#8211; tanulmány Dr. Khalakturru tollából</em></strong><a href="http://rob3rt78.wordpress.com/files/2009/11/toonzombie.jpg"><img class="alignright size-full wp-image-28" title="zombie" src="http://rob3rt78.wordpress.com/files/2009/11/toonzombie.jpg" alt="" width="256" height="256" /></a><br />
Nincs kimondott, politikai nézetük, leginkább egy,alulról szerveződő anarcho-szindikalista közösség.<br />
Nincsenek vezetőik, nincs alá-, fölérendeltségi szerep.<br />
Itt testesül meg az eszményi marxista, leninista, osztály berendezkedés. Azaz, mindenki egyenlő, mindenki egyformán részesedhet, a zsákmányból (már ha elég gyors ), Egy laza közösséget alkotnak, amelyből teljesen hiányzik, az egymás ellen irányuló erőszak és önzés (az emberekkel való viszonyuk már más lapra tartozik ), de még is felmerül a kérdés beszélhetünk-e eszményi, tökéletes társadalomról? A válasz igen egyszerű: Nem. Mivel az individuum, az egyéni kreatív gondolkodás mint olyan nem létezik, kollektív tudat-ebben az estben nagyon szabadon kell értelmezni ezt a kifejezést- az mely befolyásolják döntéseiket, megszüntetve az egyéni akaratot. Orweli párhuzam lelhető fel ebben az esetben annyi különbséggel, hogy itt felsőbb akarat nincs vagy is ki van iktatva. Mindennapjaikat áthatja a társas érintkezés. Ezért van az, hogy ahol egy zombi van ott több is felbukkan idővel, egyfajta társas rendezvényről, össznépi összejövetelről beszélhetünk.<br />
Végső konklúzió: A zombi társadalom, belülről emészti fel magát, ami ebben az esetben annyit tesz, hogy 8-9 hónap leforgása alatt felbomolhat abban az esetben, ha nem lépnek be mások is ebbe az önszerveződő társadalmi formába &#8211; aminek kicsi az esélye mivel, a zombik igen erőszakos toborzási formába kezdtek annak érdekébe, hogy ezt a társadalmi berendezkedést fent tartsák. Ez a társadalmi forma erősen függ, az emberi populációtól. Figyeljék meg ha egy adott területről, a maradék emberi lélekszám eltűnik, akkor a zombik társadalma is erős bomlásnak indul, lévén az új tagok hiánya, erős bomlasztó hatást gyakorol erre az alulról szerveződő anarcho-szindikalista berendezkedésre. Egy szóval szétesik.</p>
<p>Dr. Khalakturru: Értekezés a zombikról című könyvéből<br />
(Purgatórium kiadó: 0000.00.00 az időn túl)</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A hit]]></title>
<link>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/a-hit/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 03:08:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>rob3rt78</dc:creator>
<guid>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/a-hit/</guid>
<description><![CDATA[Végtelen mezők felett, álmok szárnyán szállok, keresem az isteneket, melyek elhagytak engem, Engem é]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Végtelen mezők felett,<br />
álmok szárnyán szállok,<br />
keresem az isteneket,<br />
melyek elhagytak engem,<br />
Engem és a hitem.</p>
<p>Őseim útját járom,<br />
Születés, élet és halál,<br />
mezsgyéjén, hol az alkony<br />
sem létezik, csak a homály,<br />
a létezés nem más,<br />
csak absztrakció, idea,<br />
egy tünődés.</p>
<p>Féltő-métely mely lelkünk<br />
szolgája, megrontott elménk,<br />
sikolya elhall a nyomasztó csendben,<br />
hol a hallhatatlanok sírjai nyugszanak<br />
háborítatlanul örök nyugalomban.</p>
<p>Magamra maradtam,<br />
egy szörnyű valóságban,<br />
hol a csodák a varázslat<br />
csak látszat,<br />
nincs ezernyi csodás álom,<br />
nincs szabad, szárnyaló szellem,<br />
mely áthat és vezet,<br />
csak a remény,<br />
hogy világunk még nem veszett el,<br />
hogy az istenek egyszer,<br />
újra megtalálnak bennünket.</p>
<p>Koszár Róbert</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Egybeolvadás kora]]></title>
<link>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/egybeolvadas-kora/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 03:05:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>rob3rt78</dc:creator>
<guid>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/egybeolvadas-kora/</guid>
<description><![CDATA[Mi is azaz Egybeolvadás kora? Elgondolkozott valaki azon valaha is, hogy miért kering annyi legenda ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:small;">Mi is azaz <strong><strong>Egybeolvadás</strong></strong> kora?<br />
Elgondolkozott valaki azon valaha is, hogy miért kering annyi legenda elsüllyedt földrészekről, kontinensekről, hová tűntek a régi istenek, hitek? Ez csak egy elmélet, amely talán beindítja másnak a fantáziáját is. El lehet fogadni, de el is lehet vetni. Ez csak egy teória, amely nélkülöz minden tudományos alapot. Azaz inkább csak csírájában lehet fel fedezni némi tudományosságot. Szinte nincs olyan vallás a földön, amely ne említene egy mindent elsöprő özönvizet, amely civilizációkat mosott el, egy szempillantás alatt. A tudósok teológusok, évszázadokon keresztül vitatkoztak azon, hogy melyik teremtés elmélet a helyes. Az Isteni, amely 5-6 ezer évesre teszi a földet, vagy a darwini, amely több millió évesre titulálja. </span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:small;"> Én ennél még messzebbre megyek. Mindegyik az. A világon fel lelhető összes teremtéselmélet igaz, és egyik sem. Mit értek ez alatt? A legtöbb teremtésmítoszban a Föld és az élet az Ős Káoszból alakult ki. Maga a Káosz is egy isten  volt egyben, nem csak egy állapot. A különböző teremtések, különböző Földet is jelentettek, amelyek párhuzamosan léteztek az Egybeolvadás koráig. A mi dimenziónk volt a kivétel, amely nem a Chaosból alakult ki, ahol az isten már elve adott volt. &#8220;Kezdetben vala az Ige.&#8217; vagyis Isten. Itt a teljes létezés magából Istenből jött létre, míg a többi dimenzióban az Istenek nem voltak mindenhatók, volt egy felsőbb hatalom (Chaos).  Történhetett valami, egy esemény, egy háború, amely elűzte a többi dimenzió isteneit vagy meghaltak a háborúban, amely atyjuk ellen folyt. Végső keseredésükben, hogy fent maradjon művük, vagyis az ember, ennek a dimenziónak az istenére bízták őket, mivel ez volt az a hely ahol a kaotikus erők, mint alá rendelt szerepet játszottak (bukott angyalok) itt. Chaos nem nyerhet teret, egy olyan helyen ahol lényegében soha nem is létezett. Ennek az eseménynek egy mellékhatása is volt, a Földek egy adott pontban találkoztak, a gond ott volt, hogy így azon földrészek és kontinensek Chaos martalékává váltak amelyek, Ő testéből születtek. Ekkor merült feledésbe Atlantisz, Mu és még kitudja milyen kontinens, és süllyedt örökre az óceán mélyére. Az istenek egyenként hullottak el atyjuk keze állal, vagy menekültek el.</span></p>
<p><span style="font-family:arial,helvetica,sans-serif;font-size:small;">Ez egy igen merész teória, amely nem kis mértékben istenkáromlónak is gondolhatnak sokan.  Higgyék el, hogy nem ilyen szándék vezetett, amikor ezen sorokat le jegyeztem.. </span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Az idő mint létező és nem létező]]></title>
<link>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/az-ido-mint-letezo-es-nem-letezo/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 03:01:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>rob3rt78</dc:creator>
<guid>http://rob3rt78.wordpress.com/2009/11/22/az-ido-mint-letezo-es-nem-letezo/</guid>
<description><![CDATA[Először 1996. IV. 23-án próbáltam az időt definiálni, majd 1996. IX. 3-án elkészítettem a javított é]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Először 1996. IV. 23-án próbáltam az időt definiálni, majd 1996. IX. 3-án elkészítettem a javított és bővített változatát. S most itt a legújabb és még inkább kibővített változat Az idő mint létező és nem létező elmélete.</p>
<p>Először Pharmenidész fogalmazta meg a létezőt és nem létezőt, majd Gorgiász megírta a Létező és nem létező paródiáját.</p>
<p>Én még is Gorgiász: A nem létezőről… című művében leírt elméletét fogom felhasználni az Én elméletem bizonyítására.</p>
<p>Az időt a ma elfogadott nézet szerint, három részre oszthatjuk: múlt, jelen és jövő. Először azt bizonyítom be, hogy az idő nem létezik, utána azt hogy igenis létezik.</p>
<p>Kezdjük a jelennel:</p>
<p>A jelen nem létezik, mert mire valaki kimondaná a pontos időt, az már nem fedi a valót. A jövő sem létezhet, ami nincs kialakulva, az nem létezhet, mivel ha valami keletkezik, annak részesülni kell valamiféle fennállásban, ebben az esetben a jelen lenne az. De mivel a jelenre bebizonyítottam, hogy nem létezik, ezért a jövő sem létezik, mert a semmiből nem keletkezhet valami.</p>
<p>Gorgiász szavaival élve:</p>
<p>„Mivel a nem létező ugyanis nem képes arra, hogy bármit is létrehozzon, mert annak, ami bármit létrehoz, szükségképpen részesülnie kell valami fennállásban!” – Evvel bebizonyítottuk, hogy a jövő sem létező.</p>
<p>A múlt sem létező: mivel nincs, és ami nincs az nem is létezhet (létezik), mert ami nem létezik, annak nincs kezdete, vagyis, nem alakulhatott ki.</p>
<p>Vegyük a múltat és a jelent. Most a múlt lesz a jelen és a jelen meg a jövő. Így a jelen a múlt jövője. Mivel a múltban (jelen) nem alakulhatott ki a jelen (jövő), mivel a múlt (jelen) nincs, vagyis nem létezik, mivel a múlt most a jelen, és a jelenre már bebizonyítottuk, hogy nem létezik. Ezért a jelen (jövő) sem alakulhat ki, mivel a jelen a múlt jövője és egyszer már bebizonyítottam, hogy a jövő sem létező (lásd: a jövőnél leírtakat.). Ebből adódóan a jelen, a múlt, és a jövő sem létező.</p>
<p>Ha mégis meg akarjuk határozni az időt, akkor kétféleképpen határozhatnánk meg. (1.meghat)</p>
<p>Az időt képzeljük el mint egy sík, amely örök, nincs kezdete és nincs vége, egyszerűen van, de nem létezik. Ezen a síkon mi lehet a jelen, a jövő, és a múlt?</p>
<p>A jelen az idősík egy pontjának a megismerése. Ez a megismerés állandó mozgásban van és állandó sebességgel halad, változatlan irányban. A jövő a megismerésből adódó kérdések, és ismeretanyagok által generált, döntések. Mindig döntéseket hozunk és ezek következménye tulajdonképpen a jövő. A jövő állandóan változik s nem az idő (idősík). A múlt, az idősík egy adott pontjának a feldolgozott ismeretanyaga.</p>
<p>(2.meghatározás)</p>
<p>Az időnek kezdete és vége van. Az idő valamelyhez viszonyított dolog kezdetét és végét összekötő szakasz, amely egy síkon fekszik, és amely örök.</p>
<p>Koszár Róbert</p>
<p>1997. Budapest</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Parytet, czyli jak demokratyzować demokrację - spotkanie z prof. Magdaleną Środą (25.11.2009)]]></title>
<link>http://tektura.wordpress.com/2009/11/21/parytet-czyli-jak-demokratyzowac-demokracje-spotkanie-z-prof-magdalena-sroda/</link>
<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 22:58:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>tektura</dc:creator>
<guid>http://tektura.wordpress.com/2009/11/21/parytet-czyli-jak-demokratyzowac-demokracje-spotkanie-z-prof-magdalena-sroda/</guid>
<description><![CDATA[Przestrzeń Działań Twórczych TEKTURA we współpracy z Alternatywą Myślenia i Działania Lublin 9-Ta Ob]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://img69.imageshack.us/img69/5647/parytet.jpg"><img class="alignright" style="border:3px solid white;" src="http://img69.imageshack.us/img69/5647/parytet.jpg" alt="" width="190" height="268" /></a><strong>Przestrzeń Działań Twórczych TEKTURA</strong> we współpracy z <strong>Alternatywą Myślenia i Działania Lublin 9-Ta Obca</strong> zaprasza na spotkanie:</p>
<p><span style="color:#000080;"><strong>Parytet, czyli jak demokratyzować demokrację. Prof. Magdalena Środa o filozofii i praktyce polityki.</strong></span></p>
<p>Spotkanie poprowadzi <strong>dr Tomek Kitliński</strong>.</p>
<p><span style="color:#000080;"><strong>25 listopada 2009, środa<br />
godz. 18:00<br />
wstęp wolny</strong></span></p>
<p><strong>Prof. dr hab. Magdalena Środa</strong> jest wybitną filozofką, pracownicą naukową Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego i autorką książek &#8220;Idea godności w kulturze i etyce&#8221;, &#8220;Kobiety i władza&#8221; oraz ważnych artykułów, m.in. &#8220;O uznanie inności&#8221;. W &#8220;Gazecie Wyborczej&#8221; ukazuje się jej stały felieton. Jest także działaczką społeczną. Pełniła funkcję Pełnomocniczki Rządu ds. Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" src="http://www.krytykapolityczna.pl/components/com_fpss/images/parytet_1.jpg" alt="" width="350" height="210" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli.]]></title>
<link>http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/21/ppapww/</link>
<pubDate>Sat, 21 Nov 2009 10:52:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Matt</dc:creator>
<guid>http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/21/ppapww/</guid>
<description><![CDATA[Główny wątek: klik Nowy cykl wpisów, który będę publikował na blogu. Będzie to coś w stylu reportaży]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://egotrippin.wordpress.com/2009/11/21/ppapww/" target="_blank"><img class="aligncenter size-full wp-image-455" title="pp" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/pp.jpg" alt="" width="495" height="100" /></a></p>
<p>Główny wątek: <a href="http://egotrippin.wordpress.com/tag/poznacie-prawde-a-prawda-was-wyzwoli/" target="_blank">klik</a></p>
<p style="text-align:justify;">Nowy cykl wpisów, który będę publikował na blogu. Będzie to coś w stylu reportaży bez komentarza tyle, że z cytatami w roli głównej. <!--more-->Cytaty szczerze powiedziawszy będą przypadkowe, nie będą po prostu starannie dobierane. Będą to za to cytaty, które wywarły na mnie spore wrażenie, poruszyły mnie, dały mi do myślenia, zmusiły mnie do chwili zastanowienia nad danym problemem czy zagadnieniem itp. Mam nadzieję, że wam również cytaty się spodobają i w jakimś stopniu zmienią wasz sposób postrzegania pewnych spraw, a może rozjaśnią wam pewne sprawy, które były dotąd dla was niejasne?  Bądź co bądź zapraszam do czytania i komentowania.</p>
<p style="text-align:justify;">Zapraszam więc na pierwszy cytat z cyklu. Dzisiejszy cytat pochodzi z apokryficznej Ewangelii Tomasza i dotyczy&#8230; no właśnie, interpretacje pozostawiam wam.</p>
<p><a href="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/pr1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-458" title="pr1" src="http://egotrippin.wordpress.com/files/2009/11/pr1.jpg" alt="" width="495" height="495" /></a></p>
<p style="text-align:center;">&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<br />
Licencja Creative Commons:<br />
<a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/3.0/deed.pl"><img style="border-width:0;" src="http://i.creativecommons.org/l/by-nc-nd/3.0/88x31.png" alt="Creative Commons License" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Promuj ten wpis: <a href="http://www.liiil.pl/promujnotke"><img class="aligncenter" src="http://www.liiil.pl/img/liiil_small3.png" border="0" alt="" /></a></p>
<p style="text-align:center;">Pagerank<br />
<a title="Google PageRank, backlinks, keywords - darmowe pozycjonowanie i SEO - Google-Pagerank.pl" href="http://www.google-pagerank.pl" target="_blank"><img class="aligncenter" style="border:none;" src="http://www.google-pagerank.pl/pr.php?ref=egotrippin.wordpress.com&#38;style=34" alt="Aktualny PageRank strony egotrippin.wordpress.com dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Elfogadás és megértés]]></title>
<link>http://egenesfoldon.wordpress.com/2009/11/21/elfogadas-es-megertes/</link>
<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 23:58:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>shonaconsuelo</dc:creator>
<guid>http://egenesfoldon.wordpress.com/2009/11/21/elfogadas-es-megertes/</guid>
<description><![CDATA[Mesterem, és egyik tanártársam vitába keveredett. Úgy tűnik, útjaik elválnak egymástól valamilyen sz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Mesterem, és egyik tanártársam vitába keveredett. Úgy tűnik, útjaik elválnak egymástól valamilyen szinten, mert mindkettő másképp magyarázza az életet. A Tarot mindkettőnek a szíve csücske, de azon keresztül az egyik a buddhista tudatosság, a minden elfogadása mellett teszi le a voksot, a másik a megértés mellett. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">A dolog annyira egyszerű, hogy nemigen értem, miért kell ezen vitázni. Hisz az egyik emberhez olyanok mennek tanulni, akiknek az elfogadással van dolguk, a másikhoz olyanok, akik meg akarják érteni az életüket. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Van, aki képes továbblépni, elfogadni azt, hogy ami volt, elmúlt, nem fontos, hogy mi miért történt, de van, aki meg akarja érteni az életét. A cél mindegyiknél azonos: kezébe akarja venni a sorsát, váltani, változtatni akar, és ehhez különböző eszközöket használ. A lényeg mindkét tanítási módban azonos: éld meg a jelen pillanatát a lehető legjobban, közben ismerd meg önmagadat, tégy erőfeszítéseket, hogy legyőzd, és meghaladd önmagad, vagyis fejlődj az élet viharában, forgatagában – kinek hogy tetszik. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Én pedig ahogy egyetértek a buddhista tanításból a tiszta tudatossággal, úgy nem értek egyet a vágytalansággal, mert ezzel egy erőteljes hajtóerőt száműzünk az életünkből. Könnyen tunyává válhat az az ember, aki csak elfogadja a helyzetét, sorsát, és nem tesz semmit annak jobbításáért. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Aki pedig a hitre helyezi a voksot, annak ugyanúgy ott a csapda: majd Isten megmondja, megmutatja, hogy merre kell mennem, mi az utam, mit kell tennem – és vár. És úgy jár, mint árvízben az az ember, aki felült a tetőre, és várta a megmentőket. Három csónak is fel akarta venni, de egyikbe sem szállt be, mert arra várt, hogy Isten majd megmenti őt. Aztán amikor megkérdezte, hogy Istenem, miért hagytál cserben engem, akkor Isten visszakérdezett: Küldtem érted három csónakot, miért nem szálltál be egyikbe sem? </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Szerintem az élet olyan, mint a főzés: tudni kell, hogy milyen fűszerek kellenek hozzá, és mindegyikből éppen annyit teszünk bele, amennyit az étel – az élet – megkövetel. </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Ezek szerint főzni sem tudok, mert én mindig mást tennék bele, mint ami alapból belevaló:)</span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p><em><strong><span style="color:#800000;"> </span></strong></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;"><em><strong><span style="color:#800000;">Még jó, hogy a Tarot tudománya – bármilyen irányzatot is követünk – mindegyiket megmutatja.</span></strong></em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O prawdziwym dowodzeniu]]></title>
<link>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/20/o-prawdziwym-dowodzeniu/</link>
<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 14:10:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Jacek</dc:creator>
<guid>http://praktykafilozofa.wordpress.com/2009/11/20/o-prawdziwym-dowodzeniu/</guid>
<description><![CDATA[Współczesny świat charakteryzuje się między innymi wysokim stopniem relatywizmu. Nie ma absolutnych ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Współczesny świat charakteryzuje się między innymi wysokim stopniem relatywizmu. Nie ma absolutnych wartości, każdy tworzy je sam dla siebie, choć częściej należałoby powiedzieć, że sam wybiera własny niepowtarzalny zestaw aksjologiczny. Ciekawe, ten zestaw pozornie jest wyrazem wolności. Wybór jest raczej podyktowany modą, wpływem kultury, a częściej reklam.</p>
<p>W takiej przestrzeni można napotkać różne przekonania relatywizujące zdarzenia do potrzeb osoby. A to każdego można kupić, a to nikt nie jest bez winy, czy moje ulubione &#8211; nie rozmawiajmy o gustach, każdy ma swoja. Na marginesie, jak nie rozmawiać m.in. o tym co się podoba i dlaczego, to o czym pozostaje &#8211; o pogodzie.</p>
<p>Czy jest możliwe, by podobnie nie było jednego prawdziwego zdania, czy raczej jest wiele? Która z koncepcji prawdy, klasyczna czy pragmatyczna, jest bliższa temu jak świat, kosmos wygląda? Tak, kryterium wyboru jest klasyczne, adequatio rei et intellectus. W końcu ostatecznie to świat sprawdza poprawność przyjętych twierdzeń.</p>
<p>Podobnie, czy każde dowolne sensowne zdanie można udowodnić? I pytanie pomocnicze czy do każdego zdania można przekonać? Wiadomo, że dowód tezy nie jest równoznaczny z przekonywaniem do tezy. Dowód składa się z pewnych zasad przechodzenia od zdań prawdziwych do zdań nowych o nieznanej do czasu dowodu wartości logicznej.  Zasady te wykorzystane w kolejnych krokach dowodu. W niektórych metodach dowodzenia konieczne jest przyjęcie pewnych aksjomatów, jako punktów wyjścia. W innych, szczególnie dedukcji naturalnej, pewniki nie występują. Jako wynik takiego układu kolejnych zdań występuje twierdzenie.</p>
<p>Przekonywanie natomiast zależy od doboru argumentów. Dane twierdzenie, co do którego są przekonywani inni, jest ostatnim krokiem w ciągu argumentacji. Zwykle entymematycznie przyjmuje się pewne zdania, lecz nie jest to konieczne. Na pierwszy rzut oka dowodzenie i przekonywanie jest tym samym. W zwykłej praktyce językowej niektórzy nawet mówią zamiennie.</p>
<p>Powtórzmy jeszcze raz dwa pytania: czy każde dowolne sensowne zdanie można udowodnić? I pytanie pomocnicze czy do każdego zdania można przekonać? To przecież dwa różne zagadnienie. Pierwsze z nich dotyczy tworzenia dowodów, aby dowolne zdania móc dowieść. Pamiętajmy, osoba, która poznaje dowód Kartezjusza o jaźni, po zrozumieniu jest przekonana o prawdziwości &#8220;Jestem więc myślę&#8221;. Czyli pozornie pomocnicze pytanie pchnęło myśl na tory błędu.</p>
<p>No bo cóż to znaczy, że można przekonać do każdego zdania? Czy nie tyle, że przekonywujący nakłonił do zmiany zdania przekonywanego? Ale wystarczy zagrozić niebezpieczeństwem, a każdy stara się dostosować do zdania grozodawcy. Nie ma to się nijak do intelektualnego piękna dowodu matematycznego o podziale kuli Banacha (nie pamiętam nazwiska drugiego matematyka).</p>
<p>Czyli jeszcze raz: czy każde zdanie jest do udowodnienia, tj. można przedstawić dowód? Czy nie dotyczy tego twierdzenie Goedla? Ten genialny filozof dowiódł, że w systemach aksjomatycznych można przyjmować prawdziwe zdania, których nie będzie można udowodnić przy pomocy narzędzi tego systemu. Przynajmniej tak się referuje ten temat ogólnikowo.</p>
<p>Trzeba by ten temat zbadać lepiej.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...w górach]]></title>
<link>http://mojaszuflada.wordpress.com/2009/11/20/way-up/</link>
<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 23:24:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojaszuflada</dc:creator>
<guid>http://mojaszuflada.wordpress.com/2009/11/20/way-up/</guid>
<description><![CDATA[Way up, originally uploaded by Drawer-land. They just looking for &#8230;., originally uploaded by D]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Way up, originally uploaded by Drawer-land. They just looking for &#8230;., originally uploaded by D]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
