<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>filozoficznie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/filozoficznie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "filozoficznie"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 04:25:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Czytam i oczom nie wierze]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/11/19/czytam-i-oczom-nie-wierze/</link>
<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 00:59:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/11/19/czytam-i-oczom-nie-wierze/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Wykonane badania wykazały, że 27-latka jest zarażona wirusem A/H1N1. Jej terapia jest bardzo ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8220;Wykonane badania wykazały, że 27-latka jest zarażona wirusem A/H1N1. Jej terapia jest bardzo trudna, bo skuteczne leki przeciwwirusowe mogą stanowić poważne zagrożenie dla jej dzieci. Kobieta jest w stanie ciężkim, który według lekarzy wciąż się pogarsza.<br />
<!--more--><br />
- Niestety, ze względu na jeszcze wczesną ciążę lekarze muszą niezwykle ostrożnie dobierać leki i analizować, które mogą zostać podane pacjentce &#8211; powiedział nam pomorski lekarz wojewódzki Jerzy Karpiński. &#8211; Podanie leków antywirusowych pacjentce w ciąży, zawsze obarczone jest wielkim niebezpieczeństwem &#8211; dodał. W jego ocenie podanie chorej Tamiflu, byłoby toksyczne dla dzieci, ale zaznaczył, że ostateczną decyzję podejmuje ginekolog prowadzący ciężarną. &#8220;</p>
<p>Znaczy, co, ciezarna nie ma tu nic do powiedzenia????? A jej rodzina???? (zakladajac, ze kobieta jest nieprzytomna, o czym zreszta <a href="http://www.tvn24.pl/-1,1629554,0,1,kobieta-nosi-blizniaczki--i-walczy-o-zycie-z-ah1n1,wiadomosc.html">news</a> nie informuje.<br />
Normalnie mi slabo. Zaloze sie, ze lekarze beda tak dlugo debatowac, az ta biedna kobieta umrze. A o czym tu debatowac???? Ciaza jest za wczesna, wiec cesarskie ciecie nie wchodzi w gre. Jak ona umrze, umra tez i plody. W takim razie trudno, ciaze nalezy poswiecic.<br />
No chyba ze lekarze wyznaja chrzescijanskie metody pt. &#8220;niech sie dzieje wola nieba&#8221; &#8230;.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesien, starosc i schylkowe tendencje]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/10/15/jesien-starosc-i-schylkowe-tendencje/</link>
<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 22:07:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/10/15/jesien-starosc-i-schylkowe-tendencje/</guid>
<description><![CDATA[Rozmawialam wczoraj z siostra i poczulam powiew starosci i uplywu czasu.. przygnebienie, kladzmy sie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Rozmawialam wczoraj z siostra i poczulam powiew starosci i uplywu czasu.. przygnebienie, kladzmy sie do lozka i umierajmy.</p>
<p><!--more--></p>
<p>tak z samej rozmowy. No bo &#8220;ty juz sie stara robisz&#8221;, &#8220;w tym wieku nie powinno sie robic zadnych forsownych wypraw ani sportu&#8221; &#8220;powinnas o siebie dbac&#8221; &#8220;chodz czesciej do lekarza, trzeba sie przebadac bo nigdy nic nie wiadomo&#8221; i tak dalej, i tak dalej.</p>
<p>Bardzo, bardzo przygnebiajace. Nie, zebym miala do niej pretensje czy cos &#8211; ona po prostu tak ma, tak mysli i tak patrzy na swiat. A przeciez starsza ode mnie ledwie o piec lat&#8230; czulam sie, jakbym rozmawiala z kobieta co najmniej szescdziesiacioletnia i na dodatek z problemami zdrowotnymi.<br />
Tyle, ze ona nie ma zadnych.<br />
Ja mam, ale sie nie przejmuje.</p>
<p>Nigdy nie myslalam o sobie w ten sposob, ze &#8220;w tym wieku nie wypada&#8221; &#8220;w tym wieku sie nie powinno&#8221; i tak dalej. Robie to, na co mam ochote, co sprawia mi przyjemnosc &#8211; bo dlaczego nie?<br />
Organy nieuzywane, dotyczy to zarowno mozgu jak i reszty ciala &#8211; zanikaja, o ile ich nie pobudzimy do pracy&#8230;</p>
<p>Co dziwniejsze, wiecej zycia jest w mojej matce, ktora ma lat ponad siedemdziesiat. Chce jej sie i ma sile jezdzic na &#8220;dzialke&#8221; (chalupa na wsi z gospodarstwem, ktore odziedziczyla po swojej matce) i zajmowac sie tam roslinkami, napalic w piecu weglowym, przyniesc wody ze studni i tak dalej. Moja siostra ja krytykuje, bo &#8220;nie powinnas sie tak przemeczac&#8221;.<br />
Jakos nie trafia mi do przekonania.</p>
<p>Caly czas towarzyszylo mi uczucie ze juz czas na mnie, przygotowac sie do grobu, slowo daje. To takie&#8230; smutne.<br />
Wyglada, ze mentalnie oddalilam sie od mojej rodziny na wieki cale. Ten typ myslenia jest mi zupelnie obcy.<br />
Uwazam, ze duza czesc tego, jak sie czujemy, zalezy od nas samych. Myslac o czyms w kolko obsesyjnie nastawiamy sie na to i podswiadomie oczekujemy, ze taki bedzie swiat i w ta strone zycie sie potoczy.</p>
<p>Jesli ktos uwaza, ze jest stary i na tym tylko bedzie sie skupial, to od razu zacznie zauwazac najmniejsze oznaki starosci&#8230; siwy wlos urosnie do rangi problemu&#8230; zmarszczka pod okiem bedzie oznaczac, ze juz nie powinnam sie zadawac z mlodszymi ludzi bo nie wypada&#8230; kosci kruche, nie mozna ryzykowac cwiczen&#8230;</p>
<p>Przy takim postrzeganiu siebie faktycznie nic, tylko sie klasc i umierac&#8230; slowo daje, mimo chujowej (chwilowo) sytuacji zyciowej mam w sobie wiecej optymizmu i energii niz moja siostra, ktorej notabene materialnie powodzi sie calkiem niezle.<br />
No ale.<br />
Bywa.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czyt to jest przyjaźń czy....pierdzielenie w bombki?]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/10/04/czyt-to-jest-przyjazn-czy-pierdzielenie-w-bombki/</link>
<pubDate>Mon, 05 Oct 2009 06:56:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/10/04/czyt-to-jest-przyjazn-czy-pierdzielenie-w-bombki/</guid>
<description><![CDATA[Znam czlowieka od lat siedmiu. Byl pierwszym, ktory mnie zaprosil do okrągłęgo stolu w knajpie wazne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Znam czlowieka od lat siedmiu. Byl pierwszym, ktory mnie zaprosil do okrągłęgo stolu w knajpie waznej bardzo.<br />
A wtedy bylam w separacji, wszyscy znajomi sie ode mnie odwrocili (bo wszyscy byli znajomymi mojego eks albo wspolnymi) i nie mialam doslownie do kogo geby otworzyc w tym kraju i tej okolicy. I bylam wtedy bez pracy. I w depresji i w gownie.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Razem wypilismy morze wina, wodki i piwa, przegadali noce. Smalił do mnie cholewki, nic nie wyszlo, dalej bylismy przyjaciolmi. I jestesmy.<br />
Przez ostatnie 3 lata romansowal z jedna kobieta, ktora notabene jest moja przyjaciolka tez. Uwazam ich za wyjatkowo niedobrana pare &#8211; co i raz sie kloca, rozchodza, schodza, drama, drama &#8211; ale na boga, kto ja jestem zeby komukolwiek dyktowac jak ma zyc? Powiedzialam jednemu i drugiemu, ze to bez sensu co robia, powiedzialam raz, i juz.<br />
Enough.<br />
Ich zycie, robia co chca, oboje sa doroslymi ludzmi i pozostana moimi przyjaciolmi.</p>
<p>Co powiedziawszy.<br />
Tydzien temu sie afera zrobila albowiem. Najwieksza &#8211; ponoc &#8211; przyjaciolka jego dowiedziala sie, ze romansuje z kobieta zamezna.<br />
Bez pytania, bez dociekania, bez niczego &#8211; zwyzywala jego i ja od najgorszych a nastepnie sie obrazila i przestala odzywac.</p>
<p>Jak dla mnie to przedszkole i gowniarstwo, no ale to ja.<br />
Ja mam zasade, ze nikomu do wyra nie zagladam i nie bede nikogo moralnie sadzic. Nie moja broha.<br />
Ale, najwyrazniej sa ludzie co uwazaja inaczej.</p>
<p>Oby takich jak najmniej&#8230;.</p>
<p>pani (mezatka) jest, niestety, wierzaca. Nie wierze w takie przyjaznie. Gdzie bog stoi na pierwszym miejscu, ludzie sa zawsze na drugim, jesli nie dalszym miejscu.<br />
Zbyt wielu interpretuje zasady absolutystycznie, pomijaja okolicznosci, ludzi, problemy&#8230;.eh&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pranie]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/09/30/pranie/</link>
<pubDate>Wed, 30 Sep 2009 19:01:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/09/30/pranie/</guid>
<description><![CDATA[natchnely mnie zdjecia Agi ze Splitu. Wszedzie, gdzie zyja ludzie wisi pranie&#8230;. Wisialo gdy do]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>natchnely mnie zdjecia <a href="http://aga-koty-klopoty.blog.pl/">Agi</a> ze Splitu.<br />
Wszedzie, gdzie zyja ludzie wisi pranie&#8230;.<br />
Wisialo gdy dorastalam, wisi dalej w wiekszosci miast Polski i nie tylko. Jakos specjalnie nikomu to nie przeszkadza, ot element krajobrazu.</p>
<p>W USA nie wisi. A przynajmniej nie tam, gdzie mieszkaja Amerykanie. Home Owners Association, tak jak w moim kompleksie, podobnie w setkach innych zabrania wywiesic pranie na wlasnym balkonie. Jak ktos sie nie dostosuje, to groza calkiem nieprzyjemne kary.</p>
<p>Ale to wolny kraj. Kazdy moze robic co chce, za wyjatkiem sytuacji, kiedy nie moze. </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pytanie do czytelnikow]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/09/14/pytanie-do-czytelnikow/</link>
<pubDate>Tue, 15 Sep 2009 05:14:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/09/14/pytanie-do-czytelnikow/</guid>
<description><![CDATA[Skierowane zarowno do pan jak i panow. Co was najbardziej odrzuca/zniesmacza w wygladzie badz zachow]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Skierowane zarowno do pan jak i panow.</p>
<p>Co was najbardziej odrzuca/zniesmacza w wygladzie badz zachowaniu kobiety? A mezczyzny?</p>
<p>Przy czym uprzedzam z gory, nie chodzi mi o poziom biologiczny typu puszczanie wiatrow, dlubanie w nosie, smarkanie w rekaw etc.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ile jest wart wirtualny przedmiot?]]></title>
<link>http://carmaris.wordpress.com/2009/08/29/ile-jest-wart/</link>
<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 20:51:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>carmaris</dc:creator>
<guid>http://carmaris.wordpress.com/2009/08/29/ile-jest-wart/</guid>
<description><![CDATA[O ścieraniu się rzeczywistości ze światem wirtualnym słyszał pewnie każdy. I każdy zapewne wyrobił s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>O ścieraniu się rzeczywistości ze światem wirtualnym słyszał pewnie każdy. I każdy zapewne wyrobił sobie zdanie na ten temat. Internet bez wątpienia stał się miejscem, gdzie ludzie spędzają dużo wolnego czasu. Myślę jednak, że ciężko wyobrazić sobie jak bardzo świat rzeczywisty jest zależny od wirtualnego.</p>
<p>Tymczasem dziś o oczy obił mi się pewien <a href="http://osnews.pl/kryzys-finansowy-wewnatrz-gdy-online/">news</a> jakoby kryzys finansowy dopadł grę EVE Online (ciekawe ile graczy ma teraz ochotę coś rozwalić&#8230;). Ciekawym zbiegiem okoliczności dziś mój brat prosił mnie o wykonanie przelewu bankowego do allegrowicza-sprzedawcy wirtualnych pieniędzy (gra &#8211; Metin2 jeśli kogoś to interesuje). Przelew wykonałem, ale z pewnym niesmakiem &#8211; nie jestem przekonany do tego by płacić prawdziwym pieniądzem za możliwość kupienia &#8220;riba +8&#8243; czy też &#8220;maskę uczuć&#8221; (podobno po jej użyciu nasza postać może tańczyć). Rozumiem, że za rozrywkę się płaci, ale o wiele więcej satysfakcji można mieć gdy samemu zdobędzie się jakiś wartościowy (w grze oczywiście) przedmiot. Po za tym występuje problem braku jakiegokolwiek &#8220;ubezpieczenia&#8221; od &#8220;wypadków losowych&#8221;. Jeśli serwery gry padną, nasz &#8220;rib +8&#8243; zniknie. Jeśli ktoś zdobędzie login i hasło do naszego konta, pewnie wyczyści ekwipunek i zabierza &#8220;maskę uczuć&#8221;. A twórca gry wcale nie będzie chętny by nam te wirtualne towary (lub pieniądze za nie) oddać. Nikt nie daje graczowi gwarancji, że jego zakup jest bezpieczny. Zresztą, w większości gier online handel wirtualnymi przedmiotami jest nielegalny, a co za tym idzie &#8211; można dostać bana. Wtedy świeżo kupiony &#8220;miecz żalu&#8221; na pewno się nie przyda.</p>
<p>Zapewne fani gier MMORPG mnie skrytykują i wytoczą ciężkie argumenty. Nie chcę nikogo obrazić, raczej skłonić do refleksji nad sensem płacenia za coś, co nie ma rzeczywistego odpowiednika (wirtualną rzeczywistość celowo pomijam). Mam nadzieję, że gracze przemyślą sobie pewne sprawy i ograniczą pieniądze wydawane na przedmioty wirtualne, a za zaoszczędzone złotówki kupią np. kwiaty sympatii (samotnikom pozostaje piwo/cola) <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Koniec.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Indie nowym tygrysem Azji?]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/08/27/indie-nowym-tygrysem-azji/</link>
<pubDate>Fri, 28 Aug 2009 06:54:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/08/27/indie-nowym-tygrysem-azji/</guid>
<description><![CDATA[Przeczytalam artykul i zamyslilam sie. Artykul co prawda nieco o czym innym, ale jaka stanowi przeci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Przeczytalam <a href="http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53662,6948632,Bramini_caluja_jej_stopy.html">artykul</a> i zamyslilam sie.</p>
<p>Artykul co prawda nieco o czym innym, ale jaka stanowi przeciwwage do oficjalnych relacji z &#8220;dynamicznie rozwijajacych sie Indii&#8221;.</p>
<p>Owszem, kraj sie rozwija, ale zanim osiagnie status &#8220;developed&#8221; to jeszcze ladnych kilka pokolen musi minac.<br />
Co z tego, ze w miastach rosna wiezowce i kampusy nowoczesnych firm, skoro miliony ludzi zyja na wsi bez dostepu do biezacej wody, pradu a nawet najprostrzych ubikacji w obejsciu.<br />
Co z tego, ze system kastowy (notabene imho znacznie gorszy od rasizmu) zostal zniesiony ponad piecdziesiat lat temu, skoro nadal sie utrzymuje, a policja odmawia zajmowania sie zbrodniami popelnianymi na dalitach (niedotykalnych)?<br />
Co z tego ze niby jest demokracja, skoro caly system jest doszczetnie i do spodu skorumpowany a prawo dziala po uznaniu?</p>
<p>W mainstreamowych mediach milczaco przyjmuje sie, ze demokracja to rozwiazanie wszelkich klopotow i swietlana droga do dobrobytu, a to przeciez jawna nieprawda.<br />
Znacznie wazniejsza jest rownosc wobec prawa i tego prawa egzekwowanie. System, ktory stoi na strazy praw czlowieka, a nie klanu, kasty, rodziny czy partii. Panstwo, ktore jest SWIECKIE i oddzielone od jakiegokolwiek kosciola czy religii. Rzad, badz monarcha, ktory rozporzadza mądrze pieniedzmi zebranymi z podatkow.<br />
Silna, elitarna i nie skorumpowana policja.</p>
<p>Wielu krajom, mimo kultywowania demokracji przez dlugie lata nie udaje sie nawet zblizyc do w/w idealu.</p>
<p>PS: nawet w/g Wikipedii Indie sa krajem gdzie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Demokracja">swobody obywatelskie sa  na wysokim poziomie</a> (oznaczone na mapce kolorem zielonym).<br />
Coz za ironia.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czemu socjalizm na dłuższą metę nie działa]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/07/14/czemu-socjalizm-na-dluzsza-mete-nie-dziala/</link>
<pubDate>Tue, 14 Jul 2009 21:17:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/07/14/czemu-socjalizm-na-dluzsza-mete-nie-dziala/</guid>
<description><![CDATA[Historyjkę podrzucil Macias w komentarzach u Adama. Nawet jesli historia owa nigdy sie nie wydarzyla]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://www.newsvibe.co.za/external.php?node=101220">Historyjkę</a> podrzucil Macias w komentarzach u <a href="http://www.adamduda.pl/2009/07/13/rezerwa-rewaluacyjna/#comments">Adama</a>.</p>
<p>Nawet jesli historia owa nigdy sie nie wydarzyla, pokazuje znakomicie mechanizm demotywacji panujacy w systemie socjalistycznym:</p>
<p>&#8220;Profesor ekonomii z lokalnego collegu oswiadczyl, ze nigdy nie oblal pojedynczego studenta, za to zdarzylo mu sie oblac cala klase.</p>
<p>Owa klasa upierala sie, ze socjalizm Obamy moze zadzialac: nikt nie bedzie bogaty ale tez nikt nie bedzie biedny, wspaniala rownosc.</p>
<p>Wtedy profesor powiedzial: dobrze, przeprowadzimy eksperyment. Wszystkie stopnie zostana usrednione, tak ze kazdy otrzyma taka sama ocene. Nikt nie zawali, ale tez nie bedzie piątek.</p>
<p>Po pierwszym egzaminie profesor usrednil oceny i kazdy dostal czwórkę.</p>
<p>Studenci, ktorzy przykladnie zakuwali, wkurzyli sie. Ci, ktorzy nie robili nic, bardzo sie ucieszyli.</p>
<p>Przy okazji drugiego egzaminu leniwi studenci uczyli sie jeszcze mniej, a pracusie postanowily sobie odpuscic.</p>
<p>Po egzaminie oceny dostaly usrednione i kazdy dostal 3-<br />
Nikt nie byl zadowolony&#8230;</p>
<p>Po trzecim egzaminie wszscy dostali lufy&#8230;<br />
Nikt nie chcial ciezko pracowac, zeby podniesc oceny innym. Wybuchly klotnie i niesnaski, studenci zaczeli sie nawzajem obwiniac o klęskę i lenistwo.</p>
<p>Eksperyment upadl a profesor powiedzial, ze socjalizm tez w koncu upadnie. Kiedy nagroda jest wielka, wysilek i staranie, aby ja dostac, tez beda wielkie. Jesli jednak nagroda zniknie, nikt nie bedzie ciezko pracowal na osiagniecie czegos, czego i tak nie ma&#8230;&#8221;</p>
<p>Oczywiscie, przytoczona historia nie oznacza, ze panstwo nie powinno pobierac jakichkolwiek podatkow ani tez ingerowac w zycie spoleczno-ekonomiczne.<br />
Sa dziedziny, ktore musza byc uregulowane i ktos musi stac na strazy przestrzegania prawa. Pewnych rzeczy prywatnie nie da sie zrobic i tyle. To temat na odrebna dyskusje.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ucz się dziecko, ucz - póki jest czas!]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/06/25/ucz-sie-dziecko-ucz-poki-jest-czas/</link>
<pubDate>Thu, 25 Jun 2009 12:05:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/06/25/ucz-sie-dziecko-ucz-poki-jest-czas/</guid>
<description><![CDATA[Tak zawsze mówiła moja wychowawczyni w podstawówce. Pamiętam to do dzisiaj – może, dlatego, że jej t]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div>
<p>Tak zawsze mówiła moja wychowawczyni w podstawówce. Pamiętam to do dzisiaj – może, dlatego, że jej ton sugerował, że i tak jest już dla nas wszystkich zbyt późno? A może, dlatego, że będąc w ostatniej – ósmej klasie czułam się obrażana słowem dziecko?… Ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy nauczyciele mówią tak, żeby zrzucić z siebie ciężar odpowiedzialności za ewentualne niepowodzenia ich uczniów. Cóż, za system motywacyjny tego uznać się nie da. Dlaczego?</p>
<p><strong>Aby zmotywować kogoś do działania nie wystarczy wbijać mu niczym młotkiem do głowy, że <span>MUSI</span> to zrobić.</strong> Sam fakt, że coś się musi to trochę mało, żeby z zaangażowaniem lub przynajmniej odrobiną chęci przystąpić do pracy.</p>
<p>Jedna z nauczycielek w szkole mojego syna przyjęła inna taktykę. Postanowiła zacząć od siebie. Jako matka 4 dzieci poznałam już wielu przedstawicieli grona pedagogicznego i wiem, że niestety w znacznej części ich praca dalece odbiega od ideału. Owa nauczycielka w przeciwieństwie do innych, nie wyciąga, co roku tych samych notatek i zadań, przerabianych z każdą klasą, ale stara się zainteresować uczniów tematem. Zabiera ich na wycieczki w miejsca, o których czytają w podręczniku do historii, pokazuje ciekawie przygotowaną prezentację zamiast nudnego “wykładu” i przedstawia interesujące filmy dotyczące omawianej przez nich epoki. Mój syn jest zachwycony. Wracając ze szkoły nie musi siadać do książek, żeby zrozumieć, o czym mówiła nauczycielka- doskonale wszystko pamięta i odrobienie pracy domowej nie stanowi dla niego żadnego problemu.</p>
<p>Porównując podejście moich nauczycieli i wychowawczyni mojego syna musze przyznać, że kreatywność i wychodzenie poza standardowe formy nauczania, bardzo wzmagają chęć do nauki. Chyba warto, żeby najmłodsi zamiast <strong>traktować szkołę, jako zło konieczne</strong> zobaczyli w niej także szansę na poznanie ciekawych faktów, zjawisk i miejsc. W późniejszych latach przełoży się to na ich stosunek do pracy i przekazywania swojej wiedzy innym (nie koniecznie w zawodzie nauczyciela).</p>
<p>Cóż – my rodzice musimy, albo liczyć na szczęście, że nasze dzieci „dobrze trafią”, albo samemu zaangażować się w ich rozwój i podsycać ich ciekawość świata. Ja polecam jednak to drugie.</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Co dobre (za)szybko się kończy...]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/06/25/co-dobre-zaszybko-sie-konczy/</link>
<pubDate>Thu, 25 Jun 2009 12:03:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/06/25/co-dobre-zaszybko-sie-konczy/</guid>
<description><![CDATA[Moja córka wróciła ostatnio z wyjazdu na zieloną szkołę. Gdy po tygodniu szaleństw i zabaw odbierała]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div>
<p>Moja córka wróciła ostatnio z wyjazdu na zieloną szkołę. Gdy po tygodniu szaleństw i zabaw odbierałam ją spod szkoły zapytała mnie: „Mamo, dlaczego jak jestem na wyjeździe i jest tak fajnie to zdaję sobie z tego sprawę dopiero po powrocie?”. Wtedy opowiedziałam jej, jaki sposób na to znalazłam wiele lat temu.</p>
<p>Gdy wyjeżdżałam na obozy zawsze doceniałam spędzony tam czas i różne śmieszne,a czasami trochę straszne sytuacje dopiero po powrocie. Po jednym z takich wypadów obiecałam sobie, że podczas każdego wyjazdu znajdę chwilę, aby usiąść na chwile i pozwolić, aby dotarły do mnie myśli tłumione przez bieżące sprawy i działania.</p>
<p><strong>Niby taki prosty zabieg, a jaki skuteczny!</strong></p>
<p>Pamiętam, jak spędzając wakacje w Wilkasach, poszłam po kolacji na pomost z kubkiem herbaty malinowej i patrzyłam na jezioro dziękując losowi, że pozwolił mi przeżywać coś tak wspaniałego. Przepełniała mnie ogromna (trochę niewytłumaczalna) radość, energia. Ciepły wiatr i zapach jeziora są w moich myślach do dzisiaj. Gdy tylko dzieje się coś przyjemnego w moim życiu np. przygotowania do ślubu, wyczekana i długo planowana podróż na Malediwy, obserwowanie pierwszych kroków mojej córki – mówię sobie – „Jak wspaniale jest tu być!”. Dzięki temu jeszcze bardziej doceniam każdą chwilę, a po powrocie nie żałuję, że np. wyjazd minął zbyt szybko. Wiem, że „wycisnęłam” z niego maksimum przyjemności i że robiłam to całkowicie świadomie.</p>
<p>Moja córka postanowiła wykorzystać mój sposób na najbliższym wyjeździe. Powiedziała mi, że <strong>nigdy nie chce żałować, że będąc w pięknym miejscu z przyjaciółmi nie potrafiła tego docenić.</strong></p>
<p>Czy Tobie zdarza się w pogoni za przyjemnością utracić kontakt z rzeczywistością i dopiero po dłuższym czasie powrócić wspomnieniami do „starych dobrych czasów”? A może potrafisz celebrować chwilę?</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kwadrans akademicki]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/06/23/kwadrans-akademicki/</link>
<pubDate>Tue, 23 Jun 2009 12:42:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/06/23/kwadrans-akademicki/</guid>
<description><![CDATA[Pamiętam, że jako studentka z jednej strony go uwielbiałam, a z drugiej był on moim przekleństwem. G]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div>
<p>Pamiętam, że jako studentka z jednej strony go uwielbiałam, a z drugiej był on moim przekleństwem. Gdy czekaliśmy na profesora – wielbiciela niezapowiedzianych „wejściówek” (tzn?) i mijało magiczne 15minut i w końcu z ulgą mogliśmy iść na kawę nie obawiając się żadnych konsekwencji, uważałam to za najlepszy wynalazek ludzkości. Bywało jednak tak, że jechałam spóźniona na zajęcia modląc się, żeby autobus wreszcie przyspieszył zamiast zaliczać każde czerwone światła i gdy wpadałam 16 minut (dosłownie!!) do auli słyszałam „Moja droga Pani już za późno…”. Wówczas wściekałam się niezmiernie.</p>
<p><strong>Dlaczego nagle naszło mnie na wspominanie owego kwadransa?</strong></p>
<p>Czekałam dzisiaj na przyjaciółkę, z którą umówiłam się o 17, akurat udało mi się trochę wcześniej wyjść z pracy i byłam już o 16:55 w naszej ulubionej kawiarni.</p>
<p>Zawsze biorę poprawkę na korki i inne przeszkody, jakie mogą zatrzymać osobę, z którą jestem umówiona. Sama bardzo nie lubię się spóźniać i tego oczekuję również od innych. Wiedząc o tym znajomi nie każą mi zwykle czekać zbyt długo lub dzwonią prosząc o cierpliwość. Dlaczego? Mam taki zwyczaj, że nie czekam dłużej niż 15 minut. Jeśli ktoś na tyle swobodnie podchodzi do naszego spotkania i nie informuje mnie ile jeszcze mam siedzieć przy stoliku zwlekając z zamówieniem, uważam, że nie będzie miał nic, przeciwko jeśli spotkamy się innym razem.</p>
<p>Gdy dobiegała 17:10 wyciągnęłam z torby komórkę i wybrałam numer znajomej. Nie odbierała. <span>O 17</span>:15 zamówiłam sałatkę z łososiem i zabrałam się za oddzwanianie na telefony, których nie mogłam odebrać w ciągu dnia. Gdy pojawiła się o 17:35 twierdząc, że stała w <span>TAKIM</span> korku, ja już kończyłam. Powiedziałam jej, że miło mi ją widzieć, ale zostało mi 10 minut, po czym muszę jechać na jogę. Gdyby pojawiła się punktualnie – wówczas mogłybyśmy wspólnie zjeść obiad i pogawędzić. Najpierw była lekko zaszokowana, a później z uśmiechem rzuciła „eee to dzisiaj nie pójdziesz na jogę – nic się nie stanie” i usiadła przekonana, że tak właśnie zrobię.</p>
<p>Ponieważ staram się nie rezygnować ze swoich planów jeśli nie jest to naprawdę konieczne, postanowiłam wyjść o wcześniej ustalonej godzinie, tak aby zdążyć na zajęcia. Nie znaczy to, że pokłóciłam się z koleżanką – nic z tych rzeczy. Zawsze jestem bardzo rzeczowa i również tym razem powiedziałam, że chętnie z nią porozmawiam, ale może innym razem uda nam się zgrać terminy.</p>
<p>A Ty jak reagujesz, gdy Twój znajomy się spóźnia? Ile czekasz? Czy warto przekładać swoje plany przez innych?</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Patriotyzm]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/06/18/patriotyzm/</link>
<pubDate>Thu, 18 Jun 2009 10:14:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/06/18/patriotyzm/</guid>
<description><![CDATA[taka ściera, dobra na wszystko zwlaszcza, jesli sie chce, aby ktos poczul sie winny. Tak o, za histo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>taka ściera, dobra na wszystko zwlaszcza, jesli sie chce, aby ktos poczul sie winny.<br />
Tak o, za historie, ogolnie, bo sie urodzil, tu i teraz (albo tam i wczesniej), bo nalezy i, wicie rozumicie, NARÓD.<br />
Pokolenia cale Polakow ginely, wiec chyba to duza rzecz? </p>
<p>Wikipedia tak sobie definiuje patriotyzm (z czym sklonna jestem sie zgodzic):<br />
&#8220;Patriotyzm (łac. patria = ojczyzna, gr. patriotes) – postawa szacunku, umiłowania i oddania własnej ojczyźnie oraz chęć ponoszenia za nią ofiar. To stawianie dobra ojczyzny ponad własne i wypełnianie obowiązków konstytucyjnych. Charakteryzuje się też przedkładaniem celów ważnych dla ojczyzny nad osobiste, a często także gotowością do poświęcenia własnego zdrowia lub życia. Patriotyzm to również umiłowanie i pielęgnowanie narodowej tradycji, kultury czy języka.&#8221;</p>
<p>Nie jestem patriotką. Nigdy nie bylam i nie bede.<br />
Co sądzę na ow temat znakomicie podsumowal Dukaj:</p>
<p>&#8220;Zawsze gdy przechodzę obok tych pomników… “Polegli za wolność naszą i waszą”, “W obronie ojczyzny”, “Za niepodległą Polskę”… Rany boskie, czy jest w ogóle coś bardziej idiotycznego? Ludzie wyjeżdżają, osiedlają się w Anglii, Hiszpanii, Holandii, Ameryce, znajomy ożenił się z dziewczyną z Nowej Zelandii — ważne jest JAK, nie GDZIE, gdzie zaniosą cię namiętności, praca, los; tam. Co to ma za znaczenie, pod jaką flagą, jakim rządem, jakim językiem żyć ci przyszło, jaką pieczątkę biją ci w papiery i jakie słowo wpisują w rubryce “narodowość”? Toż trzeba by być socjopatą! Życie to jest co innego: twoi rodzice, dom, nachylające się nad tobą twarze, dzieciństwo i młodość, przyjaciele i znajomi, ludzie i uczucia między ludźmi, twoje życie, jaki zawód wybierzesz, jakie książki, filmy, potrawy lubisz, czy spoglądasz nocą w niebo, czy zasypiasz na łące pod kwiatami, czy odurzył cię zapach lasu, co zapamiętasz, twoje życie, kilka osób, kilka przedmiotów, kilka miejsc, żona, dzieci, kilka osób, które kochasz i które ciebie kochają, i żebyś mógł zapewnić im szczęście, widział, jak dorastają, starzeją się, dał, co najlepsze, wziął, co najlepsze, żeby wnuki twoją twarz nad sobą widziały i żeby tak się domknęło, kilka osób, kilka przedmiotów, kilka miejsc, twoje życie. Coś kruchego, bezbronnego, niemowle ukryje w swojej dłoni. W jakie szaleństwo, w jaką chorobę umysłu trzeba zapaść, żeby to odrzucić, zdeptać, zniszczyć – dla tych paru słów, kolorów i pieczątek, dla nazw! Jak ci kibole pierdolnięci, co się pałują i rżną w obronie “honoru” swojego klubu — tylko że kibole narodowi mają jeszcze większego świra i tu zawsze idzie zadyma na śmierć i życie. Wyrzuć to z siebie! “My”, “oni” — do niczego ci to nie potrzebne! Masz tylko swoje życie.&#8221;</p>
<p>HOWGH!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O fenomenie naszej-klasy]]></title>
<link>http://carmaris.wordpress.com/2009/06/07/o-fenomenie-naszej-klasy/</link>
<pubDate>Sun, 07 Jun 2009 20:49:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>carmaris</dc:creator>
<guid>http://carmaris.wordpress.com/2009/06/07/o-fenomenie-naszej-klasy/</guid>
<description><![CDATA[Nuda. W czeluściach mojego spaczonego umysłu rodzi się trywialny temat &#8211; n-k. Każdy pewnie myś]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nuda. W czeluściach mojego spaczonego umysłu rodzi się trywialny temat &#8211; n-k. Każdy pewnie myśli, że chwila tego portalu już przeminęła. A tu zonk &#8211; wchodzę dziś na naszą-klasę po to by sprawdzić wiadomość od koleżanki. Skrytka odbiorcza &#8211; 8 nowych zaproszeń od osób których na oczy nie widziałem, tj. znajomych znajomych moich znajomych. Pieprzony wyścig &#8220;kto ma więcej zi0móFFF&#8221;. Chcesz się zabawić w kryptografa? To przeczytaj &#8220;imię i nazwisko&#8221;. Zdarzają się takie rodzynki jak &#8220;aduŚ$Ś$&#8221; lub &#8220;[jakieś dziwne znaki]M4rtusiaaaa[znowu dziwne znaki]Iksińska =***&#8221;. Trochę to żałosne, zwłaszcza że takie pokemoniaste pismo cholernie sprzyja wyszukiwarce znajomych. Z ciekawości odwiedziłem profil znajomej. Patrzę na nr telefonu a tam &#8220;[*********] Chcesz to sobie zdraP [xD]&#8220;. Pffff. Mówią, że n-k to wylęgarnia &#8220;dzieci neo&#8221;. Teraz im wierzę. Dodajmy do tego knowania twórców &#8211; dopadłem klasowe zdjęcie, już chciałem dać mu tytuł &#8220;super zdjęcia&#8221; (bo akurat ładne było). Dowiedziałem się, że muszę wysłać smsa o treści jakiejś pod numer jakiś. Rozumiem, portal musi się utrzymywać, a twórcy też chcą mieć z niego zysk. Ale nie do przesady. Najlepsze w tym jest to, że płaci się za miesiąc korzystania z &#8220;ficzerów&#8221;, z czego 20% to &#8220;Service temporarily unavailable&#8221;.  Nice work guys. O klubach, klanach, znikomej anonimowości, szerzącej się pedofilii itp. nie chce mi się pisać.</p>
<p>Owszem, nasza-klasa ma też zalety. Łatwo nawiązać kontakt z osobami, które mieszkają daleko, zorganizować jakieś spotkanie np. ze znajomymi ze starej szkoły, przekazać życzenia urodzinowe. Daje radę. Ale w mojej opinii portal został napadnięty przez bandę rozwydrzonych dzieciaków nie mających co robić po szkole. Widać skąd nagłe zainteresowanie n-k.</p>
<p>Jeśli są przyjaźnie mające trwać latami &#8211; to to są PRAWDZIWE przyjaźnie. I żadna nasza-klasa ani inny podobny portal nie jest tu potrzebny.</p>
<p>To jest tylko moje zdanie na ten temat.  Jeśli ktoś czuje się urażony &#8211; przepraszam.</p>
<p>Na koniec pewien cytat z pewnego plakatu propagandowego:</p>
<blockquote><p>Pan Gąbka to ciul.</p></blockquote>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szczescie i nieszczescie jest w nas]]></title>
<link>http://futrzak.wordpress.com/2009/05/30/szczescie-i-nieszczescie-jest-w-nas/</link>
<pubDate>Sat, 30 May 2009 21:59:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>futrzak</dc:creator>
<guid>http://futrzak.wordpress.com/2009/05/30/szczescie-i-nieszczescie-jest-w-nas/</guid>
<description><![CDATA[Na przyklad wczoraj: po (jak sądzę) nieudanym interview mialam tragiczny zjazd nastroju w dol. Zero ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Na przyklad wczoraj: po (jak sądzę) nieudanym interview mialam tragiczny zjazd nastroju w dol.</p>
<p>Zero ochoty na cokolwiek, zero zakupow, zero obiadu, siedzialam jak ta dupa i tępo wpatrywałam sie w ekran komputera. Energii i zapalu starczylo mi jedynie na oglądanie zdjec, bo czytanie to juz wymagalo zbyt wiele koncentracji.</p>
<p>Czcigodny przyszedl, staral sie mnie pocieszyc, czym wzbudzil jedynie zlosc poczem oddalil sie z podkulonym ogonem i pozostal w strategicznej odleglosci.<br />
Koniec koncow poszlam do ulubionej knajpy, gdzie wreszcie w towarzystwie wina i przyjaciol jako-tako doszlam do siebie.</p>
<p>Dzis z rana nastroj, jakby nic sie nie stalo. Wszystko tak samo, nic sie nie zmienilo, nic nie zmarlo ani urodzilo, a jaka ROZNICA.</p>
<p>Czlowiek zdrowy wraca do &#8220;sredniej&#8221; nastroju i samopoczucia po pewnym czasie sam. Ludzie w depresji nie.<br />
Niemniej, nawet ludzie w depresji (pod warunkiem ze nie jest to ciężka postać kliniczna) mogą rożne rzeczy robic.<br />
Wazna jest dieta &#8211; tak tak. Wazny jest ruch &#8211; chociaz spacer czy jazda na rowerze. Zrobienie czegos, przy czym zwykle sie odprezamy &#8211; sluchanie ulubionej muzyki, filmu, pogadanie z przyjaciolmi &#8211; cokolwiek na nas dziala.<br />
Kazdy cos takiego ma. Jasne, ze jak sie ma depresje, to nic sie nie chce, ale wierzcie mi &#8211; czysto mechaniczne zmuszenie sie do zrobienia czegos daje rezultaty.<br />
Najpierw czlowiek czuje sie jak kukla, potem jednak cialo zaczyna wywierac wplyw na psychike i powoli, powoli sie poprawia.</p>
<p>Pamietam kiedys dawno, dawno temu, kiedy bylam na dnie i nie wychodzilam z domu od wielu dni, kumpela przyszla i doslownie za habety wyciagnela mnie z chalupy i wepchnela do samochodu, poczem uwiozla w las.<br />
Caly czas oczywiscie pierdolilam od rzeczy i mialam jej chęc oczy wydrapac. Wloklam sie za nia i wyrzekalam w nieboglosy, jak mnie nie rozumie, nic nie wie, jest beznadziejna i ciaga mnie po jakichs chorych ostępach i co ja tu robie i chce do domu.</p>
<p>Po godzinie łazenia zaczelam zauwazac mlode zielone gałązki świerków i jodeł, wyrosle ostatniej wiosny. Mrowki, zapach igliwia, wiewiorki, piaszczysta droge.<br />
A potem mi przeszlo. Spokoj w duszy, troche rozedrgana cisza, ktora przyniosla ukojenie. Nastapila zmiana w widzeniu swiata.</p>
<p>Oczywiscie, depresja nawracala potem wciaz i wciaz, ale juz bylam madrzejsza o tyle, ze wiedzialam, co zrobic.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie wiem, co chcę w życiu robić…]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/05/25/nie-wiem-co-chce-w-zyciu-robic%e2%80%a6/</link>
<pubDate>Mon, 25 May 2009 07:02:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/05/25/nie-wiem-co-chce-w-zyciu-robic%e2%80%a6/</guid>
<description><![CDATA[Czy to źle jeśli ktoś nie jest zdecydowany, miota się, zastanawia? Absolutnie nie! Nie rozumiem poga]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div>
<p><strong>Czy to źle  jeśli ktoś nie jest zdecydowany, miota się, zastanawia?</strong></p>
<p>Absolutnie nie! Nie rozumiem pogardliwych spojrzeń i komentarzy za plecami, jeśli ktoś nie jest w 100% zdeklarowany, co do swoich planów na najbliższe 20 lat. Oczywiście ich posiadanie zdecydowanie ułatwia i przyspiesza osiągnięcie szerokorozumianego sukcesu i szczęścia, ale samo poszukiwanie swojej drogi jest niezwykle fascynującym zajęciem. Pamiętam jak wspólnie z kolegą z działu kadr przeprowadzaliśmy rekrutację na stanowisko młodszego specjalisty ds. marketingu w mojej poprzedniej firmie. Jednym z pytań w formularzu, na jakie oczekiwaliśmy odpowiedzi było: <strong>„Co będziesz robić za 5 lat?”.</strong> Zdecydowana większość kandydatów „szyła” na bieżąco wizje swojej przyszłości. Starali się wypaść profesjonalnie i pewnie. Często przewijał się dom/mieszkanie, awans o dwa stanowiska i podróż (koniecznie dookoła świata). W końcu jeden chłopak po usłyszeniu pytania odpowiedział „Nie mam pojęcia! To zależy m.in. od tego czy mnie przyjmiecie. Jeśli tak się stanie – za 5 lat to ja będę siedzieć po tamtej stronie biurka”. Mówił to w tak szczery i jednocześnie łagodny sposób – zero arogancji, pozowania. To miało być ironiczne podsumowanie tak naprawdę głupiego pytania.</p>
<p>Zdecydowaliśmy się go zatrudnić, nie tylko ze względu na tą jedną odpowiedź ale również jego dotychczasowe doświadczenie. Po 5 latach nie zajmował się rekrutacją, ale grał w kapeli rokowej (znanej do dzisiaj) i tak już zostało.</p>
<p>Przyznam, że <strong>uwielbiam ludzi otwartych, niebojących się przyznać, że dopiero szukają swojej drogi.</strong> Cenię również tych, którzy takie poszukiwania szanują.</p>
<p>Idealnie pasuje w tym miejscu tekst reklamy (nie pamiętam, czego – będę bardzo wdzięczna za przypomnienie!:)) gdzie na jednym z ujęć, chłopak w eleganckim garniturze, wyraźnie znudzony i zamyślony siedział na krześle podczas firmowej konferencji. Głos w tle tak skomentował tą scenkę „Nie miej do siebie pretensji, jeśli nadal nie wiesz, co chcesz w życiu robić”. Nie jestem pewna, czy dosłownie tak to brzmiało, ale sens jest identyczny. I ja się z tym zgadzam – nie miej do siebie pretensji, że nie znalazłaś, możesz mieć jedynie pretensje, że nie szukasz.</p>
<p>P.S Jeśli pamiętasz tą reklamę – będę niezmiernie wdzięczna za linka. Ostatnio chodzi mi po głowie, a nie mogę za nic przypomnieć sobie, jaki produkt był w ten sposób promowany (a to chyba nienajlepiej świadczy o reklamie, ale co tam;))</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzieś zgubiłam 2 godziny…]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/05/18/gdzies-zgubilam-2-godziny%e2%80%a6/</link>
<pubDate>Mon, 18 May 2009 05:21:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/05/18/gdzies-zgubilam-2-godziny%e2%80%a6/</guid>
<description><![CDATA[Wydaje Ci się, że masz dzień wypełniony, co do minuty? Na nic więcej nie znajdziesz czasu? Mogę Cię ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div class="writeboardbody">
<p><strong>Wydaje Ci się, że masz dzień wypełniony, co do minuty?</strong> Na nic więcej nie znajdziesz czasu? Mogę Cię zaskoczyć – nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego jak wiele go tracisz (z resztą jak zdecydowana większość ludzi)!<br />
Istnieje bardzo prosty sposób, aby „zmierzyć” ile minut/godzin tracisz każdego dnia. <strong>Kup książkę albo odnajdź na półce jedną z tych, które zawsze chciałeś przeczytać,</strong> ale nigdy nie miałeś czasu, bo musiałeś zając się czymś innym. Miej książkę zawsze pod ręką – gdy wychodzisz wrzuć ją do torby / plecaka. Zawsze, gdy będziesz jechać autobusem, czekać na znajomego w kawiarni, „stać” w kolejce w przychodni – wyjmij książkę i czytaj. Nie ważne czy będzie to 5 czy 50 minut. Zaznaczaj zakładką stronę, na której skończyłeś, aby się nie pogubić. Co to da?<br />
Pod koniec każdego dnia – policz ile stron przeczytałeś. Przeciętna prędkość czytania to ok. 25 stron na godzinę. W ten oto prosty sposób dowiesz się ile czasu – którego przecież nie miałeś – uciekło Ci na „czekaniu”. A teraz pomyśl, gdybyś czasami zamiast czytania książki załatwiał drobne sprawy, które zwykle odkładasz na „później”? W końcu uwolniłbyś się od zaległości i miał załatwione wszystko na bieżąco – a to bardzo miłe uczucie </p>
<p><strong>Sama zrobiłam ten eksperyment w zeszła sobotę</strong>. Rano poszłam z Muffinem do weterynarza. Była spora kolejka i udało mi się przeczytać 18 stron zanim zostaliśmy przyjęci. Później przygotowywałam obiad. Córki zażyczyły sobie lasagne, która musi się piec 40 minut. Tu zyskałam kolejne 20 stron. Wieczorem pojechałam na spotkanie z przyjaciółką, jej spóźnienie sprawiło, że zakładka wylądowała 14 stron dalej. Bilans sobotni – 52 strony, czyli ok. 2 godziny! Gdyby nie książka, nie odkryłabym ile czasu poświęciłam w ciągu dnia na „extra” działanie – byłabym przekonana, że szpilki bym nie wetknęła w tak napięty plan dnia a wieczorem zmęczona, z pewnością nie sięgnęłabym po książkę tylko położyła się spać.</p>
<p>Dlatego też serdecznie zachęcam Cię do wyrobienia <strong>nawyku czytania w wolnych chwilach.</strong> Jest to tzw. „2 w 1” – z jednej strony efektywnie wykorzystujesz niemal każda minutę (co poprawia samopoczucie), a z drugiej – w końcu masz szansę nadrobić zaległości czytelnicze, zrelaksować się i na chwilę oderwać od bieżących spraw.<br />
A Tobie ile godzin rozmyło się podczas pozornego działania, czyli np. czekania? Co mógłbyś zrobić w tym czasie? Może znasz jakiś inny sposób mierzenia „zgubionego” czasu?</div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uwaga gaduła atakuje!]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/05/04/uwaga-gadula-atakuje/</link>
<pubDate>Mon, 04 May 2009 05:59:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/05/04/uwaga-gadula-atakuje/</guid>
<description><![CDATA[Znasz ten typ człowieka- pożeracza cudzego czasu? Ja mam kogoś takiego za sąsiada. Nie jest to – wbr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Znasz ten typ człowieka- pożeracza cudzego czasu? </strong>Ja mam kogoś takiego za sąsiada. Nie jest to – wbrew wszelkim oczekiwaniom – starsza Pani lubiąca porozmawiać o pogodzie i strzykaniu w kościach a mężczyzna około czterdziestki – Pan Tomasz. Gdy wychodzi na spacer ze swoim jamnikiem osiedle pustoszeje.</p>
<p>Dlaczego? Gdy tylko kogoś „złapie” na swojej drodze zaczyna opowiadać o swoim synu, który wyjechał do Krakowa, o ostatnim odcinku „tańca z gwiazdami” – „a widziała Pani jak się tej aktorce spódnica podwinęła? I ona tak tańczyła do końca – no niesamowite!”. Nie ma dla niego tematów nieciekawych, jednocześnie niezmiernie trudno jest się z nim ”pożegnać”. Nie raz widziałam jak stał na chodniku prowadząc monolog skierowany do Pani Marioli spod 4. Ona- zamiast jasno powiedzieć, że jest zajęta (niosła stos papierów i laptopa – pewnie znowu spieszyła się na nagranie do studia) stała, niecierpliwie rozglądając się wkoło czy nie idzie ktoś, kto mógłby „wybawić” ją z tej opresji.</p>
<p><strong>Ja, od jakiegoś czasu, nie mam problemów z Panem Tomaszem</strong>. Otóż, gdy pewnego dnia biegłam (mocno już spóźniona) do samochodu – spotkałam oczywiście p.Tomasza – ale powiedziałam stanowczo (i zgodnie z prawdą), że w tej chwili nie mogę rozmawiać. Dałam tym samym do zrozumienia, że nie zawsze jestem w stanie pozwolić sobie na pogawędkę. Teraz nie muszę udawać, że rozmawiam przez komórkę, gdy mijam Pana Tomasza (przyznaj się też czasami to robisz <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> . Jeśli mam czas – chętnie rozmawiam z nim o nowościach ogrodniczych czy ostatnim filmie Clinta Eastwooda, jednak, gdy się spieszę, bądź po prostu mam inne sprawy na głowie informuję o tym wprost.</p>
<p>Ważne jest, aby umieć odmawiać (gdy tego wymaga sytuacja).<strong> Pamiętaj – Twój czas jest zbyt cenny, jak powiedział Albert Einstein „Znane są tysiące sposobów zabijania czasu, ale nikt nie wie, jak go wskrzesić”</strong>. Ludzie poprzez szacunek dla Twojego czasu wyrażają również swój szacunek do Ciebie. Jeśli nadużywają Twojego czasu – nie wahaj się powiedzieć „NIE”.</p>
<p>Trafiłeś kiedyś na natarczywą gadułę? Może masz kogoś takiego w swoim otoczeniu? Jak sobie z nim radzisz?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[o filozofii Hegla]]></title>
<link>http://ethnographerwrites.wordpress.com/2009/05/02/35/</link>
<pubDate>Sat, 02 May 2009 19:50:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>ethnographerwrites</dc:creator>
<guid>http://ethnographerwrites.wordpress.com/2009/05/02/35/</guid>
<description><![CDATA[Kształtowanie się ducha absolutnego według Georga Wilhelma Friedricha Hegla Georg Wilhelm Friedrich ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #0000ff; text-decoration: underline } --></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="center"><span style="font-size:medium;">Kształtowanie się ducha absolutnego</span></p>
<p style="margin-bottom:0;text-decoration:none;" align="center"><span style="font-size:medium;">według Georga Wilhelma Friedricha Hegla</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Georg Wilhelm Friedrich Hegel jest jednym z tych wielu filozofów, którzy pragnęli stworzyć jednolity i uniwersalny system filozoficzny, a jednym z tych niewielu, którym się to udało. Ponadto, co należy do rzadkości, jeszcze za życia Hegla jego system idealistyczny był bardzo popularny, rozwijany przez licznych jego uczniów, sławny i niejako urzędowy w całych Niemczech i nie tylko.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">I niestety, jak to zwykle bywa, po jego śmierci jego poglądy nie spotykały się już z takim szacunkiem jak za życia ich twórcy. Jego uczniowie podzielili się na dwa antagonistyczne odłamy- staroheglistów i młodoheglistów.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ta pierwsza grupa, czyli tak zwana prawica heglowska  była konserwatywna, kładła nacisk na chrześcijański aspekt jego filozofii, a zarazem politycznie propaństwowa w kontekście politycznym, stosowała słynne twierdzenie (dotyczące filozofii prawa u Hegla) <em>Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste jest rozumne </em>jako wyrażające poparcie dla ówcześnie istniejącego systemu politycznego.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Odłam młodoheglistów natomiast, jako lewica opozycyjna – korzystała z parafrazy będącej jakoby wnioskiem wynikającym ze wspominanej zasady, czyli: co nie jest rozumne, nie jest rzeczywiste, stosując to jako przyczynek do prób obalenia systemu politycznego Niemiec. Podkreślali oni także panteistyczne czynniki systemu filozoficznego Hegla, traktując je jako punkt wyjścia dla krytyki chrześcijaństwa oraz Biblii. Z tejże lewicy wywodzą się liberalni teologowie protestanccy, a także Karol Marks i Fryderyk Engels oraz zwiastuni innych nowych kierunków w nauce i polityce XIX wieku.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Nader oczywisty jest fakt, że istniało w takim układzie jakieś centrum nadaremnie próbujące pogodzić owe sprzeczne odłamy nauki heglowskiej. Ruch ten przeszedł bez echa, a jego zniechęceni przedstawiciele zajęli się działalnością w innych dziedzinach nauki.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Natomiast bardzo smutne jest to, że w wyniku działalności wszystkich uczniów Hegla jego system filozoficzny w drugim pokoleniu został poddany ostrej krytyce, a dla kolejnego był obiektem szyderstwa.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ta niedługa historia dużo nam mówi o naturze ludzkiej. Lecz zacznijmy od początku.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Jak już wspominałam, system filozoficzny Hegla zaliczany jest to idealizmu, więcej nawet – uważany jest za najpełniejszą jego postać.  Jest idealizmem obiektywnym, logicznym i ewolucyjnym. Obiektywnym, ponieważ twierdzi, że byt jest idealny, ale nie subiektywny, logicznym, dlatego, że taka jest natura bytu, pozbawiona elementów irracjonalności, a ewolucyjnym – bo byt wciąż się rozwija i wspina na coraz wyższe szczeble rozwoju.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Punktem wyjścia i postawą całego systemu jest twierdzenie, że myśl jest pierwotna i logiczna, a rzeczy są jej wytworami. Dualizm jest nielogiczny, słuszna jest natomiast całość bytu. Hegel postuluje jedność myśli i bytu. Prawdą jest jedynie sąd o całości bytu, który tylko w takiej formie jest racjonalny. Jego cechą jest ogólność, wszelka zaś jednostkowość jest cechą wtórną. Hegel uważał za najistotniejsze własności ogólne, jednostkowe nie były aż tak ważne, co wskazuje na uniwersalistyczność jego poglądów.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Byt w swej istocie jest także zmienny, o czym świadczy fakt różnorodności jego postaci. Jeżeli zaś jest logiczny i zmienny, to przeżywa również racjonalny rozwój. Każdy stan wynika logicznie z poprzedniego, a cały rozwój razem wzięty jest przede wszystkim konieczny. Całość rzeczywistości w swoich głównych cechach logiczna i konieczna jest więc rozumna. W tych własnościach przejawia się skrajny racjonalizm Hegla, w przeciwieństwie do jemu współczesnych filozofów (np. Schellinga).</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Do większości wniosków dochodził Hegel metodą dialektyczną. Uważał, że nie można stworzyć tezy, do której nie ma także słusznej antytezy, a zatem należy to zaakceptować i z tych dwóch stworzyć syntezę.  Dowodzi to sprzeczności wszystkiego, co występuje na świecie. Każda rzecz czy twierdzenie zawiera w sobie dwa sprzeczne czynniki.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Jest to niejako rozwinięciem, według mnie, poglądów romantyków, którzy przyjmowali, że umysłem i duszą ludzką rządzą dwie sprzeczne ze sobą siły – rozumu i uczucia. Nieco różniące się podejście można wywnioskować na podstawie metafory rydwanu Platona. Jest to rydwan ciągnięty przez dwa konie &#8211; czarnego i białego, powożonymi przez woźnicę. Interpretuje się to na ogół jako siły namiętności (czarne)  i uczuć (białe), symbolizowane przez konie. Woźnica to alegoria rozumu, który służy człowiekowi do tego, by realizować jedno i drugie na tyle, by rydwan jechał do drodze, a nie zbaczał na manowce. W takim wypadku ani siła uczyć, ani namiętności nie może być zbyt duża, ponieważ taki koń ciągnąłby wóz w swoją stronę. Dobry woźnica natomiast potrafi znaleźć złoty środek. Ale cóż, dygresja od Hegla do Platona jest tu zapewne sporym nadużyciem. Wróćmy więc do tematu.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify"><em>Każda teza zawiera już w sobie antytezę, obydwie zaś zostają zniesione w syntezie.</em> Hegel uważał, że prawda i fałsz nie są sprzeczne, lecz łączą się ze sobą tworząc jedną całość, pełnię. Tylko biorąc pod uwagę dwa pozornie sprzeczne stwierdzenia można dojść do istoty rzeczy, dlatego filozof nie może unikać takich spekulacji. <em>Prawda jest całością. Całością zaś jest tylko taka istota, która dzięki swemu rozwojowi dochodzi do swojego ostatecznego zakończenia. </em> Powstaje pytanie, czy fałsz w ogóle istnieje, bo jeśli prawda jest „prawdziwa”, a przeciwne jej twierdzenie także w jakiś sposób nie jest fałszywe, to albo fałsz w ogóle nie istnieje, albo mamy do czynienia z inną niż potoczna definicją prawdy. Przypuszczam że raczej to drugie.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Z prawa dialektyki Hegel uczynił powszechne prawo bytu. Byt występuje w niezliczonej liczbie postaci, z których każda jest w jakiś sposób potrzebna i konieczna dla rozwoju świata. Jest to także ściśle związane z nieustannym przechodzeniem od tezy do antytezy, co jest motorem postępu. Zasada jest taka: w każdym rozkwicie tkwią początki rozkładu, z przeciwieństw powstaje synteza, którą przekształca się w tezę, a wtedy z kolei następuje antyteza, razem zaś łączą się znów w syntezę, takim trójrytmem toczy się świat. Jest to pogląd, który porządkuje rozwój przyrody, człowieka, nauki, sztuki&#8230; Tak też Hegel rozumie historię filozofii, która ma według niego przebieg dokładnie taki, jak inne dziedziny, na zasadzie teza- antyteza- synteza- teza&#8230;i tak aż do teorii Hegla. Przyjmując pogląd o konieczności każdego etapu, można wysnuć wniosek, że uważa się on trochę jako realizatora większego planu, ustalonego przez kogoś innego.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Ciekawy jest wątek ducha dziejów według Hegla. Jako że dzieje świata toczą się zgodnie z metodą dialektyczną, którą już wcześniej objaśniłam, każdy ich etap i każde stadium jest konieczne i jedyne możliwe w danym momencie. Duch dziejów jest jakby uosobieniem rytmu teza- antyteza- synteza, który rządzi kierunkiem i sposobem rozwoju ludzkości. Także nie ma alternatywy czy różnych sposobów lub kierunków owego dojrzewania. Każdy etap jest konieczny i jakby zaplanowany, jest jedynym możliwym, razem tworzą jednolitą całość. Duch dziejów jest odpowiedzialny za ewolucję. Służą mu narzędzia, czyli narody, które w odpowiednim momencie dokonują właściwych czynów.  W każdej epoce inny naród jest reprezentantem woli ducha dziejów i wówczas pociąga za sobą inne narody, obejmując jak gdyby rząd dusz, aż jego misja dobiegnie końca i zastąpi go kolejny. Hegel na tej podstawie wyróżnia cztery wielkie epoki: wschodnią, grecką, rzymską i germańską. Analogicznie do wieku dziecięcego, chłopięcego, męskiego i starczego. Po zakończeniu epoki germańskiej według Hegla miał nastąpić koniec historii. Jak widać w tym punkcie się mylił.  I nie tylko on.<em> </em>Warto dodać, że podczas realizacji misji rozwoju świata Hegel przyznawał także pewnym bohaterom dziejowym miano narzędzi Absolutu. Takimi ważnymi bohaterami dziejowymi był na przykład Aleksander Wielki,  Juliusz Cezar czy Napoleon.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify"><span style="text-decoration:underline;">Filozofia ducha u Hegla</span></p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Według Hegla człowiek osiąga pełnię samoświadomości stopniowo, przechodzi przy tym trzy fazy. Pierwsza to faza stoicyzmu, która polega na uwolnieniu się od popędów i pragnień, ale jednocześnie izoluje człowieka od życia. Stoicyzm nie daje człowiekowi wolności własnej tak naprawdę, ponieważ czyni zeń wartość abstrakcyjną, jeśli cały świat jest tak odległy, a człowiek wyabstrahowany od niego.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Kolejna faza to sceptycyzm, który idzie jeszcze krok dalej: w miejsce dystansu wobec świata wprowadza negowanie świata. W efekcie sceptyk jest także zmuszony zanegować wartość poznania świata, a zatem samoświadomość człowieka w stosunku do świata. Światopogląd ten według Hegla prowadzi do wewnętrznych sprzeczności, gdyż neguje się wartość postrzegania, jednocześnie postrzegając. Podobnie neguje wartość myślenia, myśląc oraz wartość zasad moralnych, kierując się tymi zasadami.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ostatnią fazę osiągania samoświadomości przez człowieka Hegel nazywa „nieszczęśliwą świadomością”, gdyż w pełni odsłania ona wewnętrzne sprzeczności (czyli wspominaną dialektykę) samoświadomości człowieka. Sprzeczność owa opiera się na „zdwojeniu” samoświadomości, czyli na jej podziale na aspekt niezmienny i zmienny. Aspekt niezmienny związany jest ze światem boskim, a zmienny — ze światem człowieka.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Nieszczęśliwa samoświadomość (samoświadomość podwójnego świata) była charakterystyczna szczególnie dla średniowiecznego chrześcijaństwa. Ludzie żyjąc w ludzkim świecie byli wciąż nastawieni na niedostępny za życia świat boski.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Wyższy etap procesów związanych z duchem ludzkim, czyli samoświadomością dzieje się na poziomie rozumu. Na początku wyjaśnię, że filozofia według Hegla jest nauką, która prowadzi człowieka do poznania samego siebie jako podmiotu i jako substancji. Metoda tego poznania jest oczywiście dialektyczna.  Niezbędne ku temu procesowi jest spostrzeżenie, że prawdziwa rzeczywistość nie znajduje się na zewnątrz człowieka, lecz w jego wnętrzu. Samoświadomość musi uznać za pewnik, że to ona sama jest rzeczywistością. Jak wspominałam, jest to jedność myśli i bytu, podstawa idealizmu Hegla.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Jako że cyfra 3 była zapewne ulubioną wielkiego filozofa, ten proces, który kończy się jak zazwyczaj u Hegla syntezą,  również dzieli się na trzy etapy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">I Poziom pierwszy to rozum, który w wyniku obserwacji natury konfrontuje człowieka ze światem rzeczy.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">II Poziom drugi to rozum działający w naturze. Podczas tej fazy człowiek początkowo dąży do własnej przyjemności, a w wyniku dalszego rozwoju uznaje za ważniejsze wspólne dobro i cnotę społeczną. Następuje konfrontacja człowieka z innym, nie tylko z rzeczami.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">III Faza trzecia i ostatnia to rozum, który uzyskuje świadomość bycia duchem, dzięki konfrontacji człowieka z całą rzeczywistością (czyli synteza dwóch pierwszych faz). <em>Istotą rzeczywistości jest etos społeczny, który odsłania przeznaczenie człowieka i który jest jego </em><em>mądrością</em><em>. </em></p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Proces poznania dociera do końca dopiero, <em>kiedy pojęcie przedmiotu odpowiadać będzie przedmiotowi pojęcia</em>.  Duch subiektywny jest jakby punktem wyjścia dla całego procesu, idąc od swych źródeł jako entelechii ciała organicznego (rozumu) aż do momentu, kiedy zyskuje świadomość, że jest tożsamy z najwyższym duchem Absolutu.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Ad I <span style="text-decoration:underline;">Duch subiektywny</span> występuje w trzech różnych formach:</p>
<ul>
<li>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:0;" align="justify">duch 	wyłaniający się z przyrody i określony w sposób 	bezpośredni &#8211; badany przez antropologię</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">świadomość 	przeciwstawiająca się zastanej przyrodzie &#8211; badana przez 	fenomenologię</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:.49cm;" align="justify">duch odnoszący 	się do własnych określeń &#8211; poznawany przez psychologię</p>
</li>
</ul>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">„Fenomenologia ducha” opublikowana w <span style="color:#0000ff;"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/1807"><span style="color:#000000;"><span style="text-decoration:none;">1807</span></span></a></span> roku za etapy drogi świadomości do wiedzy absolutnej uważa:</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">samowiedzę,</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">rozum,</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">ducha i religię.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ad II <span style="text-decoration:underline;">Duch obiektywny</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Poziom drugi to rozum działający w naturze. Podczas tej fazy człowiek początkowo dąży do własnej przyjemności, a w wyniku dalszego rozwoju uznaje za ważniejsze wspólne dobro i cnotę społeczną. Następuje konfrontacja człowieka z innym, nie tylko z rzeczami.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Duch obiektywny wykracza poza własny subiektywizm w celu kształtowania świata zewnętrznego wedle swojej woli. Środkiem używanym przez niego do tego celu jest prawo. Hegel opracował szczegółowo swoją <span style="color:#0000ff;"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_prawa"><span style="color:#000000;"><span style="text-decoration:none;">filozofię prawa</span></span></a></span>. Jej charakterystycznym uogólnieniem były przytaczane na wstępie słowa: <em>Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste jest rozumne</em>.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Według Hegla duch obiektywny objawia się w pełni w dziejach państwa. Państwo rozwija się podobnie jak duch na tym etapie. Jak wspominałam wcześniej, dzieje według Hegla są jednolitym i koniecznym rozwojem pewnych idei realizowanych przez państwa i narody pod wodzą bohaterów dziejowych.</p>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:.49cm;" align="justify">Prawo składało się według Hegla z trzech części:</p>
<ul>
<li>
<p style="margin-top:.49cm;margin-bottom:0;" align="justify">prawa 	abstrakcyjnego – zewnętrznej, obiektywnej formy</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">moralności – 	subiektywnego odczucia, wewnętrznego przekonania</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:.49cm;" align="justify">etyki – 	zjednoczenia sfery subiektywnej i obiektywnej w postaci rodziny, 	społeczeństwa obywatelskiego i państwa, stanowiącego gwarancję 	wolności.</p>
</li>
</ul>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Historia ludzkości jest historią tryumfu wolności, z powodu wzajemnej zależności ludzi. Jest to także nazywane sztafetą wolności – w której jedne narody przekazują pałeczkę wolności innym nacjom. Stan pierwotny – niewolnictwo – generuje potrzebę wolności. Ta potrzeba doprowadza do zniesienia niewolnictwa. Historia toczy się przechodząc z jednego stanu – tezy – w jego przeciwieństwo, czyli antytezę. W rezultacie wyłania się synteza, która staje się sama tezą.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Z drugiej strony, występuje też alienacja państwa – ludzie mają świadomość wolności, natomiast samej wolności nie posiadają, ponieważ są ograniczone przez państwo. Państwa uważał Hegel za ważniejsze niż jednostki, państwo jest wyższym szczeblem rozwoju, a co za tym idzie –największym dobrem. W celu uszanowania tego dobra, ludzie zyskują jedynie złudzenie wolności na rzecz umowy społecznej, dającej im bezpieczeństwo.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Forma obiektywna albo inaczej zbiorowa jest ucieleśnieniem ducha w życiu społecznym. Istota obiektywnego ducha rozwija się poprzez trzy czynniki: legalność, czyli poprawność zewnętrzną, tożsamą z prawem, moralność, czyli wewnętrzne uznawane za słuszne normy postępowania – etykę  i obyczajność, która jest syntezą dwóch pierwszych: zewnętrznej legalności i wewnętrznej moralności. Według Hegla państwo jest ucieleśnieniem tej syntezy.  Historia jest pamięcią rozwoju ducha obiektywnego.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ad III <span style="text-decoration:underline;">Duch absolutny</span></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Faza trzecia i ostatnia to rozum, który uzyskuje świadomość bycia duchem, dzięki konfrontacji człowieka z całą rzeczywistością (czyli synteza dwóch pierwszych faz). <em>Istotą rzeczywistości jest etos społeczny, który odsłania przeznaczenie człowieka i który jest jego </em><em>mądrością</em><em>. </em></p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Duch absolutny jest wcielonym pięknem (sztuką), czyli syntezą zjawiska z ideą, rzeczywistości z myślą, treści z formą. Piękno jest zupełną identycznością zjawiska i absolutu (są to hasła romantyzmu i neoplatonizmu). Przejawia się w trzech formach: <span style="color:#0000ff;"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuka"><span style="color:#000000;"><span style="text-decoration:none;">sztuce</span></span></a></span>, <span style="color:#0000ff;"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia"><span style="color:#000000;"><span style="text-decoration:none;">filozofii</span></span></a></span>, objawionej <span style="color:#0000ff;"><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Religia"><span style="color:#000000;"><span style="text-decoration:none;">religii</span></span></a></span> oraz formie pojęciowej w filozofii. Twórczość artystyczna, twórczość religijna i twórczość filozoficzna są różnymi wyrazami jednego i tego samego ducha absolutnego ( z czego możemy wywnioskować, że sam Hegel rozwinął swojego ducha aż do tego etapu).</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Dzieje sztuki, która dąży do pokazania jedności zjawiska i idei, dzielił Hegel na trzy epoki:</p>
<ul>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Symboliczna (sztuka 	wschodnia)- przedstawiała zamiast treści sam jej symbol, ideę – 	zwłaszcza w architekturze</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Klasyczna (sztuka 	starożytna) &#8211; połączenie formy i treści – zwłaszcza plastyka</p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Romantyczna 	(chrześcijańska) – treść ma przewagę nad formą &#8211; szczególnie 	przejawia się to w malarstwie i muzyce</p>
</li>
</ul>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Najdoskonalszą według Hegla, bo łączącą w sobie wszystkie pozostałe dziedziny sztuki, jest poezja.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">W sztuce najmocniej przejawia się duch absolutny z zmysłowej formie, a  <em>między zmysłowością jako taką i czystym myśleniem </em> kryje się piękno. Zadaniem filozofii natomiast jest ujmować własną epokę oraz człowieka w odpowiednie ku temu ramy myślowe i za ich pomocą odkryć ich związki z religią chrześcijańską.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Ostatecznym celem filozofii jest poznanie Boga &#8211; <em>Człowiek zna Boga tylko w takim stopniu, w jakim Bóg w człowieku poznaje samego siebie</em>. Religia według Hegla to samoświadomość człowieka w odniesieniu do Absolutu. Z kolei wiedza absolutna to samoświadomość Absolutu.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Jak nadmieniłam na początku tej pracy, Hegel był jednym z niewielu filozofów, którzy stworzyli wielką narrację filozoficzną, uniwersalny system porządkujący i tłumaczący cała rzeczywistość. W dobie postmodernizmu, w której przyszło nam żyć, takie rozwiązanie wydaje się zbyt proste&#8230; a może zbyt trudne?</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Przyznam, że ponowoczesność wciąż jest dla mnie wielką tajemnicą. O ileż prostsze było życie w dialektycznym systemie Hegla, gdzie na wszystko była odpowiedz, a królowała jedna zasada: jedność bytu i myśli, a wszystko inne wywodziło się z niej. Myślę, że Hegel na nasze nieszczęsne czasy ponowoczesności patrzyłby z politowaniem.</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">Zgodnie z jego teorią, niedługo powinna nadejść epoka radykalnych poglądów i wielkich opowieści wyjaśniających świat. Jeśli tak się stanie to cóż&#8230; przyjdzie czas na to, by jeszcze pochylić się z troską nad teorią Hegla i zastanowić się, dlaczego niby tak logiczny system miałby być gorszy od nieuporządkowanego, niewytłumaczalnego i w gruncie rzeczy nieujarzmionego świata postmodernizmu. Tak czy inaczej nigdy nie dowiemy się, jak jest naprawdę. Pozostają nam jedynie spekulacje. Ale może z Heglem byłoby nam łatwiej?</p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:right;">Elżbieta Skokowska</p>
<p style="margin-bottom:0;" align="justify">
<p style="margin-bottom:0;">
<p style="margin-bottom:0;">
<p style="margin-bottom:0;">
<p style="margin-bottom:0;"><span style="font-size:x-small;">Bibliografia: </span></p>
<ol>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span style="font-size:x-small;">Władysław 	Tatarkiewicz </span><span style="font-size:x-small;"><em>Historia filozofii </em></span><span style="font-size:x-small;">t. 	II, Warszawa 2003</span></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span style="font-size:x-small;">Materiały do ćwiczeń </span><span style="font-size:x-small;"><em>Historia filozofii</em></span><span style="font-size:x-small;"> t. II (fragm..), Warszawa 1998 Heglowska fenomenologia Ducha a 	ponowoczesność</span></p>
</li>
<li>
<p style="margin-bottom:0;"><span style="font-size:x-small;">Magdalena Korzekwa </span><span style="font-size:x-small;"><em>Heglowska fenomenologia ducha a 	ponowoczesność</em></span></p>
</li>
</ol>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Robisz kilka rzeczy jednocześnie? Może masz w sobie coś z Napoleona? ]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/04/27/robisz-kilka-rzeczy-jednoczesnie-moze-masz-w-sobie-cos-z-napoleona/</link>
<pubDate>Mon, 27 Apr 2009 07:42:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/04/27/robisz-kilka-rzeczy-jednoczesnie-moze-masz-w-sobie-cos-z-napoleona/</guid>
<description><![CDATA[Napoleon potrafił dyktować treść kilku listów równocześnie. Swoją drogą, ciekawe, jak radziłby sobie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Napoleon potrafił dyktować treść kilku listów równocześnie. Swoją drogą, ciekawe, jak radziłby sobie z dzisiejszą rzeczywistością&#8230;<br />
Dzisiaj jadąc do pracy, stałam jak zwykle w gigantycznym korku i korzystając z okazji obserwowałam ludzi z sąsiednich samochodów. Młoda dziewczyna w yarisie cały czas rozmawiała przez komórkę, żywo gestykulując i przy okazji robiła poranny makijaż. Około 30-letni kierowca passata, stojący obok mnie, co chwilę brał na kolana laptopa i coś pisał, po czym, gdy trzeba było podjechać kilka metrów, nerwowo zrzucał go na siedzenie pasażera. Elegancka kobieta w sporym, terenowym samochodzie, która obserwowałam w lusterku, jadła kanapkę popijając kawą w kubku z popularnej kawiarni i segregowała papiery, które co chwilę zasłaniały jej postać niemalże fruwając pod dachem auta.<br />
<strong>Ty też czasami robisz kilka rzeczy naraz (szczególnie rano)? Z czego to wynika?</strong><br />
W zdecydowanej większości przypadków z nieumiejętnego zarządzania czasem. Znałam to doskonale z codziennych zmagań mojej rodziny. Gdy dzwonił budzik – sygnalizujący porę pobudki młodszych dzieci, każdemu wydawało się, że jest jeszcze <span class="caps">TYLE</span> czasu, żeby się umyć, ubrać, wyjść z psem, zjeść i dojechać do szkoły – otóż nie! Połowę czasu dzieci poświęcały na leniwe ścielenie łóżek i mycie. Przy śniadaniu zaczynało się robić nerwowo i zwykle nie było już czasu na dokończenie posiłku (który jest najważniejszym w ciągu dnia!) bo trzeba było niemalże biegiem wychodzić z domu. Często kończyło się to niezabraniem książek lub zeszytów lub założeniem bluzki na lewą stronę. Nie trzeba chyba mówić o humorach domowników po takim początku dnia. Im więcej zamętu i chaosu towarzyszyło porannym czynnościom tym gorzej wyglądał cały dzień.</p>
<p><strong>Znaleźliśmy na to sposób.</strong> Jaki? Bardzo prosty – nastawiamy budzik 15 minut wcześniej, dzieci przygotowują ubrania już poprzedniego dnia. Zrobiliśmy również specjalny grafik porannych spacerów z psem – ten, kto może najpóźniej wyjść z domu ma zaszczyt towarzyszyć Muffinowi w przechadzce po okolicy. <strong>Wystarczyło zaledwie kilka zmian</strong>, aby każdy z nas wychodził rano z domu zadowolony, uśmiechnięty i dobrze przygotowany – dzięki temu, czynności wykonywane później przychodziły nam łatwiej i byliśmy do nich lepiej nastawieni.<br />
Czy Tobie również zdarza się z powodu tzw. braku czasu robić kilka rzeczy naraz lub rezygnować z ważnych czynności takich jak zjedzenie śniadania? Może masz swój sposób na uniknięcie tego typu stresujących sytuacji.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Idealny dzień na działanie jest dzisiaj!]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/04/20/idealny-dzien-na-dzialanie-jest-dzisiaj/</link>
<pubDate>Mon, 20 Apr 2009 22:06:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/04/20/idealny-dzien-na-dzialanie-jest-dzisiaj/</guid>
<description><![CDATA[Powiedz, tak szczerze, jak często rezygnujesz ze zrobienia czegoś odkładając to na „lepsze czasy”? C]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div class="writeboardbody">
<p><strong>Powiedz, tak szczerze, jak często rezygnujesz ze zrobienia czegoś odkładając to na „lepsze czasy”?</strong> Czyli tak naprawdę „wieczne nigdy”. Najczęściej efektem takiego podejścia jest całkowita rezygnacja z działania lub przekładanie go do momentu, gdy zadanie musi być absolutnie „już” wykonane. Powoduje to stres i frustrację.<br />
Pierwsza osobą, jaka pojawia mi się przed oczami, gdy myślę o ludziach czekających na cudowne zbiegi okoliczności jest moja siostra. Wielokrotnie, już w dzieciństwie, zamiast podjąć wyzwanie i spróbować realizować swoje marzenia, w obawie przed porażką poddawała się. Bardzo interesowała się gimnastyką artystyczną, oglądała filmy i czytała książki opowiadające o tym pięknym sporcie. Nigdy natomiast nie odważyła się pójść na zajęcia, które rodzice jej opłacili. Tak bardzo bała się konfrontacji własnych możliwości ze sportową rzeczywistością i jej wymaganiami, że nie zdecydowała się nawet na jedną lekcję.<br />
Pamiętam jak chciała zrobić prawo jazdy. Rodzice obiecali, że będą jej pożyczać samochód (pamiętam, jak bardzo jej zazdrościłam). Najpierw godziny zajęć teoretycznych kolidowały jej z tańcem towarzyskim, na który chodziła, później nadwyrężyła sobie ścięgno w prawej nodze i zrezygnowała z jazd, ale tylko „na jakiś czas”. Gdy chciała do nich wrócić okazało się, że musi powtórzyć test teoretyczny zanim wyjedzie na miasto z L-ką na dachu. Od tego czasu minęło 21 lat(!!) przez, które zawsze znajdywała jakąś wymówkę – wyjazdy służbowe, problemy ze zdrowiem, inne wydatki itp. Dopiero teraz, gdy jej podejście uległo zmianie postanowiła mimo znacznie większej ilości przeszkód zrobić to, co już dawno powinna mieć za sobą. Jak jej się udało? Skorzystała ze sprawdzonej metody 5 kroków walki z prokrastynacją (czyli odkładaniem zrobienia rzeczy na później), której jednym z etapów jest stworzenie planu działania. Moja siostra również opracowała plan – dzieląc cały kurs na poszczególne etapy ( zajęcia teoretyczne, test teoretyczny, zajęcia praktyczne, test praktyczny itp.)<br />
<strong>Ważne jest, aby w życiu nie czekać na sprzyjające warunki tylko samemu je stwarzać!</strong> Pamiętaj, że to, co przychodzi trudniej i wymaga więcej wysiłku daje tez znacznie więcej satysfakcji. Przecież chodzi o realizację Twoich marzeń!</p>
<p>Czy Tobie również zdarzyło się stracić szansę lub nie osiągnąć celu przez ciągłe oczekiwanie na lepsze czasy? Może udało Ci się przezwyciężyć tendencję do odkładania wykonania zadań? Pamiętasz, jakie były przyczyny takiego zachowania?</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego używam Ubuntu?]]></title>
<link>http://carmaris.wordpress.com/2009/04/11/dlaczego-uzywam-ubuntu/</link>
<pubDate>Sat, 11 Apr 2009 20:40:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>carmaris</dc:creator>
<guid>http://carmaris.wordpress.com/2009/04/11/dlaczego-uzywam-ubuntu/</guid>
<description><![CDATA[Bo od małego lubiłem zabawić się na serio? Bo szukałem alternatywy? Bo mam wybór? Bo miałem odwagę s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Bo od małego lubiłem zabawić się na serio?<br />
Bo szukałem alternatywy?<br />
Bo mam wybór?<br />
Bo miałem odwagę spróbować?<br />
Bo Ubuntu jest wolne? Darmowe? Bezpieczne?<br />
Bo mogę się czegoś nauczyć?<br />
Bo jestem członkiem społeczności, która pomoże gdy system padnie?<br />
Bo z Ubuntu mogę zrobić to samo co z Windows?<br />
Bo Ubuntu wyprzedza Windows o lata świetlne?<br />
Bo nie dostaję Internet Explorera, którego nie mogę usunąć?<br />
Bo moja drukarka jest wspierana przez system?<br />
Bo &#8220;sudo apt-get&#8221;?<br />
Bo ShipIt?<br />
Bo zawsze mogę usunąć Ubuntu i sięgnąć po bardziej wymagający system?</p>
<p>Tak, za to kocham Ubuntu. A Ty?</p>
<p>Tymi oto słowy kończę tę bezsensowną notkę. Dobranoc.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tik tak – czas nie czeka!]]></title>
<link>http://opanujczas.com/2009/03/31/tik-tak-%e2%80%93-czas-nie-czeka/</link>
<pubDate>Tue, 31 Mar 2009 16:50:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pola Polańska</dc:creator>
<guid>http://opanujczas.com/2009/03/31/tik-tak-%e2%80%93-czas-nie-czeka/</guid>
<description><![CDATA[Zabiegany, zajęty swoimi bardzo pilnymi sprawami (jak zdecydowana większość znanych mi osób) często ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div class="writeboardbody">
<p>Zabiegany, zajęty swoimi bardzo pilnymi sprawami (jak zdecydowana większość znanych mi osób) często nawet nie zauważasz jak wiele cennych dni, tygodni a nawet miesięcy tracisz na wykonywaniu czynności nieprzybliżających Cię do Twoich życiowych celów nawet o milimetr – sama doskonale znam ten stan. Są ludzie (być może myślisz podobnie jak oni), którzy powodów swoich niepowodzeń dopatrują się w złośliwości losu. Owszem nie zawsze masz wpływ na okoliczności – jednak to od Ciebie zależy jak do nich podejdziesz i czy je wykorzystasz na swoją korzyść ( a jestem pewna, że chcesz i potrafisz wziąć sprawy w swoje ręce). Dostałeś propozycję wyjazdu na zagraniczne szkolenie, ale rezygnujesz, bo „nie zdążysz napisać zaległego raportu”. Pamiętaj to od Ciebie zależy czy osiągniesz sukces, dlatego musisz nauczyć się określać swoje cele i konsekwentnie dążyć do ich realizacji. Co Ci w tym pomoże? – odpowiednie gospodarowanie swoim czasem!</p>
<p>Jako małej dziewczynce wydawało mi się, że mam go jeszcze mnóstwo – na lekcjach często mi się potwornie dłużył, jako studentce – że podejrzanie szybko zaczyna uciekać (szczególnie przed egzaminami), jako dojrzałej kobiecie – że nie czeka i tylko od mnie zależy jak go wykorzystam. O kim (a raczej, o czym) mówię? O czasie. Na początku mojej drogi zawodowej zdarzało mi się (jestem pewna, że Tobie również) marzyć o tym, aby nagle stanęły zegary i w końcu udałoby mi się zrobić wszystko, co powinnam w wyznaczonym terminie – spotkania, raporty, telefony. A przecież życie poza pracą jest równie absorbujące. Wydawało mi się, że zbyt wiele biorę na siebie, że pewnych spraw po prostu nie da się połączyć i osiągnąć – przez to często rezygnowałam ze swoich pragnień i marzeń z góry umieszczając je w przegródce „nieosiągalne”. Jak tu myśleć o wyjeździe na safari, który trzeba planować już kilka miesięcy wcześniej, kiedy ja nie byłam w stanie zarezerwować noclegów w Łebie wcześniej niż dzień przed wyjazdem. Dlaczego o tym mówię? Żeby uświadomić Ci, że nikt nie rodzi się z cudowną i jakże pożądana umiejętnością zarządzania czasem, ale każdy ( tak jak ja) może się jej nauczyć! Co jest niezbędne? Konsekwencja i pewność, że tego właśnie chcesz.<br />
A Ty – czy zatrzymałbyś zegar? Na co najbardziej brakuje Ci czasu? Może czujesz, że przez nieumiejętne nim zarządzanie straciłeś niepowtarzalną szansę w życiu zawodowym lub prywatnym? Nawet jeśli odpowiedź brzmi „TAK” – to nie poddawaj się. „Przegapionej” szansy żal, ale przecież będą następne. Ważne byś był na te kolejne już przygotowany. Upewnij się, że wiesz czego naprawdę chcesz i na czym Ci zależy. A potem – konsekwentnie podążaj w tym kierunku. Będziesz zaskoczony jak wiele możesz zdziałać i osiągnąć!</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dlaczego?]]></title>
<link>http://pravuslamia.wordpress.com/2009/01/11/dlaczego/</link>
<pubDate>Sun, 11 Jan 2009 20:18:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>pravuslamia</dc:creator>
<guid>http://pravuslamia.wordpress.com/2009/01/11/dlaczego/</guid>
<description><![CDATA[Dlaczego? &#8211; czyli o ludzkiej głupocie. Jaki jest sens w odkładaniu rzeczy na później? Czy zysk]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Dlaczego? &#8211; czyli o ludzkiej głupocie. Jaki jest sens w odkładaniu rzeczy na później? Czy zysk]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[***]]></title>
<link>http://pravuslamia.wordpress.com/2008/12/20/10/</link>
<pubDate>Sat, 20 Dec 2008 18:44:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>pravuslamia</dc:creator>
<guid>http://pravuslamia.wordpress.com/2008/12/20/10/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Nikt nie steruje własnym życiem. Najlepsze, co można zrobić, to pozwolić sobą kierować tym, k]]></description>
<content:encoded><![CDATA[&#8220;Nikt nie steruje własnym życiem. Najlepsze, co można zrobić, to pozwolić sobą kierować tym, k]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
