<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>glebokie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/glebokie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "glebokie"</description>
	<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 20:19:36 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Co Polacy wiedzą o Białorusi i Białorusinach, a co wiedzieć powinni?]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/2009/09/04/co-polacy-wiedza-o-bialorusi-i-bialorusinach-a-co-wiedziec-powinni/</link>
<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 16:58:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/2009/09/04/co-polacy-wiedza-o-bialorusi-i-bialorusinach-a-co-wiedziec-powinni/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Gość Niedzielny&#8221;, którego odkryłem około roku temu wydaje się być jednym z naibardziej ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8220;Gość Niedzielny&#8221;, którego odkryłem około roku temu wydaje się być jednym z naibardziej interesujących tygodników katolickich w Polsce; otwartym, ciekawym i niebojącym się świata, problemów społecznych z jakimi boryka się współczesny świat, słowem czasopismem, które nie lęka się dialogu z postmodernistycznym światem, nie demonizuje i nie egzorcyzmuje go. I w zasadzie moja opinia nie zmieniła się. Rozczarował mnie natomiast nieco pewien artykuł z numeru 35 z dnia 30 sierpnia 2009 r. Barbary Gruszki &#8211; Zych pod tytułem &#8220;Madonna, korona i łzy&#8221; poświęcony niedawnej &#8211; bo z 22 sierpnia &#8211; uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Brasławskiej, a w nim przede wszystkim taki oto passus: &#8220;Na Białorusi przeważają wyznawcy prawosławia. Wyjątek w statystykach stanowi parafia w Brasławiu. &#8211; 70 procent mieszkańców to katolicy, większość z nich ma polskie korzenie (&#8230;)&#8221; I niby wszystko jest w porządku, wielce możliwe, że większość owych 70 % stanowią osoby mające polskie korzenie. Swoją drogą warto postawić pytanie czy ktoś przeprowadził jakieś wiarygodne badania w tej materii? Inna rzecz czy takie badania prowadzić warto? Problem tkwi w czym innym. W Polsce funkcjonuje głęboko zakorzeniony stereotyp, że niemal każdy katolik na Białorusi ma polskie korzenie. Zabawnie o tego typu podejściu napisała jedna z moich ulubionych blogerek <a href="http://emieryka.livejournal.com/">emieryka </a> w poście &#8220;Wesołe (i nie zanadto wesołe) historie&#8221; z dnia 26 sierpnia 2009 r.:</p>
<p>&#8220;Na dniach dzwoniłam do Grodna, żeby porozmawiać z kierownikiem pewnej katolickiej organizacji. Zadaję mu pytania po białorusku i uprzejmie słucham odpowiedzi po polsku. Dzięki Bogu, rozumiemy się całkiem dobrze. Po dziesięciu minutach takiej dwujęzycznej rozmowy mój rozmówca nieoczekiwanie mówi (naturalnie po polsku):<br />
- A teraz przejdźmy do rozmowy o Pani polskich korzeniach&#8230;&#8221;</p>
<p>Kiedyś o problemie nieznajomości ze strony polskich urzędników konsularnych języka białoruskiego pisał       <a href="http://john-cupala.livejournal.com/">johncupala</a>. Nie potrafię doprawdy pojąć jak można wysyłać do pracy na Białorusi osoby nie znające języka białoruskiego &#8211; aż się boję pomyśleć czy znające historię, kulturę i mające wyobrażenie o współczesnych problemach politycznych. Teraz jeszcze pojawia się problem osób mających nieszczęsne poczucie misji &#8220;przywracania polskości&#8221; Białorusinów katolików. Wielu Polaków wciąż niestety nie wie, że zbitka Polak &#8211; katolik, Białorusin &#8211; prawosławny nie ma nie tylko zastosowania do Białorusi, ale też nie musi mieć zastosowania do białostocczyzny. Całkiem niedawno w białoruskim czasopismie poświęconym sprawom społeczno &#8211; kulturalnym &#8220;Czasopis&#8221; wydawanym w Białymstoku pojawił się artykuł Krzysztofa Gosa, w języku białoruskim, o nabożeństwach katolickich odprawianych w małym białym barokowym kościółku z XVII wieku przy białostockiej katedrze. Co prawda autor przyznaje, że większość uczestniczących w nabożeństwie stanowili prawosławni Białorusini, to jednak ma nadzieję, że grono białoruskich katolików z mszy na mszę będzie się zwiększać. </p>
<p>Warto jednak pamiętać o tym, że na białostocczyźnie czy na Białorusi katolicy nie muszą być Polakami. Na ziemiach Wielkiego Księstwa Litewskiego wielu etnicznych prawosławnych Rusinów lub Litwinów po 1596 roku przyjmowało Unię Brzeską. Unia na ziemiach zaboru rosyjskiego została zlikwidowana w 1839 roku, wielu unitów było wówczas siłą nawracanych na prawosławie. Po wydaniu jednak ukazau tolerancyjnego w 1905 r. przez cara potomkowie unitów nie mogąc powrócić do Unii, która przecież nie została odnowiona, przechodziło na katolicyzm (dotyczy to także Podlasia południowego). Stąd też dziwić nie mogą białoruskojęzyczni katolicy w okolicach Sokółki czy Korycina (około 40 km na północny wschód i na północ od Białegostoku). Nawet jeśli ci uważają się za Polaków, to warto pamiętać o tym, że ich korzenie tkwią w etnosach białoruskich lub też litewskich.</p>
<p>Pamiętam, że mając 12 lat znalazłem się pod koniec lat 80-tych na Białorusi w okolicach Głębokiego i Postaw, odwiedziliśmy wówczas pewną kuzynkę w Mosarzu. Mieszkała samotnie w urokliwym drewnianym domku nieopodal mosarskiego kościoła. To co najbardziej utkwiło mi w pamięci, to to, że rozmawiała z nami w języku białoruskim, a my oczywiście po polsku. Nie wiem czy uważała się za Polkę czy Bialorusinkę. Tak jak nie wiem czy mąż innej naszej kuzynki, który określał się jako prawosławny &#8211; w czasie drugiej wojny wiernie służył w polskim wojsku &#8211; uważał siebie za Polaka czy Białorusina. Zakładanie z góry, że każdy katolik na Białorusi ma polskie korzenie wydaje mi się arogancją i ignorancją jednocześnie. Kościół katolicki jest kościołem powszechnym, w którym narodowości odgrywają rolę drugorzędną, i chyba warto o tym pamiętać. </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sobotka, a co]]></title>
<link>http://bibi88bibi.wordpress.com/2009/04/04/sobotka-a-co/</link>
<pubDate>Sat, 04 Apr 2009 18:11:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>bibi88bibi</dc:creator>
<guid>http://bibi88bibi.wordpress.com/2009/04/04/sobotka-a-co/</guid>
<description><![CDATA[Kilka fot]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Kilka fot</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-723" title="dsc_2224" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2224.jpg" alt="dsc_2224" width="700" height="658" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-722" title="dsc_2245" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2245.jpg" alt="dsc_2245" width="700" height="931" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-724" title="dsc_2228" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2228.jpg" alt="dsc_2228" width="700" height="324" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-725" title="dsc_2231" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2231.jpg" alt="dsc_2231" width="700" height="797" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-726" title="dsc_2233" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2233.jpg" alt="dsc_2233" width="700" height="507" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-727" title="dsc_2234" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2234.jpg" alt="dsc_2234" width="700" height="589" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-728" title="dsc_2235" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2235.jpg" alt="dsc_2235" width="700" height="855" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-729" title="dsc_2237" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2237.jpg" alt="dsc_2237" width="700" height="809" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-730" title="dsc_2239" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2239.jpg" alt="dsc_2239" width="700" height="616" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-731" title="dsc_2240" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2240.jpg" alt="dsc_2240" width="700" height="552" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-732" title="dsc_2241" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2241.jpg" alt="dsc_2241" width="700" height="552" /></p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-733" title="dsc_2244" src="http://bibi88bibi.wordpress.com/files/2009/04/dsc_2244.jpg" alt="dsc_2244" width="700" height="627" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[BBQ in Głębokie Lake and the forest]]></title>
<link>http://szczecin.wordpress.com/2008/07/29/bbq-in-glebokie-lake-and-the-forest/</link>
<pubDate>Tue, 29 Jul 2008 16:15:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>osasuna</dc:creator>
<guid>http://szczecin.wordpress.com/2008/07/29/bbq-in-glebokie-lake-and-the-forest/</guid>
<description><![CDATA[One of the best things to do when the sun is shinning and you have a free day is going to the forest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:left;">One of t<a href="http://szczecin.files.wordpress.com/2008/07/glebokie.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-38" src="http://szczecin.wordpress.com/files/2008/07/glebokie.jpg?w=300" alt="" width="186" height="139"></a>he best things to do when the sun is shinning and you have a free day is going to the forest and prepare a tasty BBQ. In the area of Szczecin there are many great places to practice this hobby, but one of my favourites is the Glebokie lake area. This lake is located at the end of <a href="http://maps.google.es/maps?f=q&#38;hl=es&#38;geocode=&#38;q=glebokie+lake+szczecin&#38;ie=UTF8&#38;ll=53.473437,14.478693&#38;spn=0.021814,0.055275&#38;z=14">Wolska Poslkiego street</a>, and you can reach the place easily by tram, bus, or my favourite, by bike. Of course you can always use the car, but then you should be careful with the beers during the BBQ, just 0,0% alcohol then. There is a small artificial beach with water chute, pedal boats, and other water sports facilities. Many people during summer are taking sunbaths there. <span class="content">The lake is surrounded by fore</span><span class="content">st with many paths for walking, jogging or ride the bicycles. For lazy guys who don&#8217;t want to coo</span><a href="http://szczecin.wordpress.com/files/2008/07/lenboke.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-39" src="http://szczecin.wordpress.com/files/2008/07/lenboke.jpg?w=300" alt="" width="210" height="157"></a><span class="content">k there are some restaurants around the lake. But the best thing </span>is to use one of the picnic areas inside the forest with BBQ and all the necessary facilities. The day starts going to the supermarket to buy staff for the BBQ. Better if you can persuade a friend, wife or somebody else to take the stuff to there. Then you are free to take the bike, go around the area and make some sport and sightseeingg. After some sweating is time for the delicious BBQ with an iced Bosman beer. After the lunch some chatting with friends, play with children, and finally go home after a nice summer day in the city.&#160;<font size="3"></font><font size="3"><font face="Arial,Helvetica,sans-serif"> </font></font></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rodzinna historia o polsko - żydowskich relacjach]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/2008/05/15/rodzinna-historia-o-polsko-zydowskich-relacjach/</link>
<pubDate>Thu, 15 May 2008 09:01:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/2008/05/15/rodzinna-historia-o-polsko-zydowskich-relacjach/</guid>
<description><![CDATA[Są takie wydarzenia, opowieści, które zapisują się w świadomości człowieka i kształtują jego postawy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Są takie wydarzenia, opowieści, które zapisują się w świadomości człowieka i kształtują jego postawy już na całe życie. Do dziś pamiętam historię opowiedzianą mi przez mamę dobrych kilkanaście lat temu. Dotyczyła ona jeszcze czasów przedwojennych, a choć mama urodziła się w czasie wojny, znała ją od swojej mamy. Rzecz działa się bodaj w roku 1938 czy 1939 w Warszawie, bo choć cała rodzina ze strony mamy wywodziła się z okolic Postaw i Głębokiego, to dziadek postanowił kupić dom w Warszawie. Dziadek, tj. tata mojej mamy był sprawnym gospodarzem, miał ogromny sad, z którego owoce wysyłał nawet do stolicy. To mieszkanie w warszawskiej kamienicy dziadkowie nabyli być może z myślą o swoich dzieciach, wnukach, prawnukach; zastanawia też dlaczego wybór nie padł na Wilno? Ale dziś już odpowiedzi na te pytania niestety nie poznamy. Zdarzało się czasem, że babcia pomieszkiwała w tym warszawskim mieszkaniu razem ze swoim synkiem, przyszłym bratem mojej nienarodzonej jeszcze mamy.</p>
<p>Któregoś razu podczas jednego z takich pobytów do drzwi mieszkania w warszawskiej kamienicy ktoś zastukał. Babcia byłą święcie przekonana, że to pewna uboga sąsiadka, która choć przychodziło jej to z trudem, to jednak czasem zdobywała się na odwagę i prosiła o pożyczenie zapałek. Tym razem jednak była to inna sąsiadka, mieszkająca w kamienicy Żydówka. Nie wiem czy w owej kamienicy mieszkało kilka czy tylko jedna rodzina żydowska, ale z opowieści należałoby wyciągnąć wniosek, że większość stanowiły jednak rodziny polskie.</p>
<p>Żydówka stała w drzwiach zapłakana, była kobietą cichą, nieśmiałą, lękliwą i bardzo poczciwą, babcia ją szalenie lubiła i szanowała. Owa kobieta, której imienia nie poznam już pewnie nigdy, która z dużym prawdopodobieństwem podzieliła los większości swoich rodaków w czasie wojny, choć miejmy nadzieję, że może jednak jacyś dobrzy Polacy pomogli jej przeżyć ten czas pogardy; przyszła do babci, by prosić ją o zwrócenie uwagi swemu synkowi, by ten razem ze swoimi kolegami nie dokuczał i nie bił jej synka (na imię miał chyba Szymek). Babci zrobiło się ogromnie wstyd i przykro, żal jej było tej dobrej kobiety i jej kilkuletniego synka, który próbował dołączyć się do zabaw swoich polskich kolegów, ale ci najwyraźniej nie mieli ochoty na przyjmowanie go do swojej paczki.</p>
<p>- Pani Szpakowa, niech pani porozmawia ze swoim synkiem, by nie bił mego Szymusia. &#8211; takie mniej więcej słowa miała wypowiedzieć zapłakana matka.</p>
<p>Babcia była nie tylko zasmucona i zawstydzona, ale także zła na swego pierworodnego, w rodzinie nie było żadnych antysemickich tradycji, żadnych antysemickich wybryków. W Adamowcach, w których po wyjściu za mąż mieszkała babcia ludzie byli przyzwyczajeni do tego, że w nieodległej wiosce mieszkali Tatarzy, gdzieś troszkę dalej Litwini, tuż za miedzą Łotysze, nieco bliżej prawosławni, a więc pewnie Białorusini, w miasteczkach spotykało się Żydów. Nie było czasu i nie było miejsca na pogardę wobec osób innej narodowości, innej religii, innego języka. Tak więc, choć babcia była osobą o łagodnym usposobieniu i raczej skłonną do wybaczania, to tego wydarzenia nie mogła ot tak po prostu puścić w niepamięć. Jej synek, choć wówczas jeszcze jedynak, oczko w głowie mamusi, 6 może 7 &#8211; letni smyk dostał tęgie lanie, gdy wrócił do domu, a historia ta jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, jako ważna bądź co bądź nauka.</p>
<p>Mama opowiedziała mi ją po raz pierwszy, gdy byłem jeszcze uczniem szkoły podstawowej, nie pamiętam ile mogłem mieć lat, i w której mogłem być klasie. Pamiętam natomiast, że gdy mama mi ją opowiadała żywo sobie wyobrażałem wszystkie obrazy z tej opowieści. Widziałem kilkukondygnacyjną kamienicę z podwórkiem studnią, biegające po podwórku i wydzierające się wniebogłosy dzieciaki, grupkę urwisów, która przypiera do ściany zapłakanego Szymka i małymi piąstkami okłada go po brzuchu i po głowie, a później z wilgotnymi zlęknionymi oczami Żydówkę, która z wielkim trudem przemogła strach, ból i wstyd i przyszła prosić babcię o pomoc.</p>
<p>Można powiedzieć łzawa, sentymentalna historia, ale to właśnie przede wszystkim ona dużo bardziej niż przeczytane później książki, artykuły, obejrzane filmy, wysłuchane audycje ukształtowała moje postrzeganie świata. I szalenie się cieszę, że miałem taką babcię.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pospolite ruszenie poobiednie]]></title>
<link>http://pitm.wordpress.com/2008/04/13/pospolite-ruszenie-poobiednie/</link>
<pubDate>Sun, 13 Apr 2008 14:26:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Piotr</dc:creator>
<guid>http://pitm.wordpress.com/2008/04/13/pospolite-ruszenie-poobiednie/</guid>
<description><![CDATA[Wyszło słońce, skoczyła temperatura. Szczecin poczuł wiosnę. Masowa migracja ludności z miasta do la]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wyszło słońce, skoczyła temperatura. Szczecin poczuł wiosnę. Masowa migracja ludności z miasta do lasu i nad jezioro. Pospolite ruszenie poobiednie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Na szczęście my wybraliśmy się w tereny zielone przed południem. Kto by przypuszczał, że Szczecin jest tak spragniony słońca, wody, drzewek, liści i ptaszków <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>I wszystko fajnie, tylko czemu wszyscy na raz samochodami nad to samo jeziorko. I czemu spora część ludzi oddala się od aut na nie więcej niż 5 metrów, czyli do grilla robiąc wielki grillowy parking pełen dymu i kurzu&#8230;</p>
<p>Popatrzcie jak to wygląda. Pierwsze zdjęcie należy powielić x50. Tak długi był sznur samochodów. Normalnie ewakuacja miasta. No czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Mamy to na filmie.</p>

</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[waiting]]></title>
<link>http://pitm.wordpress.com/2008/04/12/waiting/</link>
<pubDate>Sat, 12 Apr 2008 20:01:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>Piotr</dc:creator>
<guid>http://pitm.wordpress.com/2008/04/12/waiting/</guid>
<description><![CDATA[waiting&#8230; over the pond]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://www.flickr.com/photos/87407756@N00/2335940308/sizes/o/" title="waiting by pit-m, on Flickr"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3029/2335940308_ea06b0cf63.jpg" width="375" height="500" alt="waiting" /></a></p>
<p>waiting&#8230; over the pond</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wielkanocna podróż]]></title>
<link>http://opiekunogrodow.wordpress.com/2008/03/24/wielkanocna-podroz/</link>
<pubDate>Mon, 24 Mar 2008 16:29:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>opiekun ogrodów</dc:creator>
<guid>http://opiekunogrodow.wordpress.com/2008/03/24/wielkanocna-podroz/</guid>
<description><![CDATA[Godzina 8.30, wielkanocna niedziela, wyjeżdżamy do Augustowa. Podróż zajmuje nam godzinę i 15 minut.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Godzina 8.30, wielkanocna niedziela, wyjeżdżamy do Augustowa. Podróż zajmuje nam godzinę i 15 minut. Wielkanocny stół zgodnie z tradycją suto zastawiony, nie brakuje też wódki, jak to na polskich świętach. Nikt się jednak nigdy nie upija, sam wódki nie lubię, ale korzystam z okazji i w drodze powrotnej samochodu nie będę już prowadzić.</p>
<p>Od dyskusji dotyczących polityki nie sposób się powstrzymać, to także polska tradycja świąteczna i nie tylko świąteczna. Cieszy mnie to, że pokolenie mojej ciotecznej siostry &#8211; zbliżające się powoli do 40 lat nie ma przekonania o wyjątkowości polskiego narodu. Dowiaduję się o tym przy okazji opowiedzianej przez ciocię historii, która przytrafiła się jej przy okazji jakiegoś lekarskiego kongresu odbywającego się kilka lat temu w Wilnie. Kilka lekarek z Bydgoszczy o wielkopańskich manierach demonstrowało w restauracji wobec litewskich kelnerek swoją rzekomą, urojoną wyższość i ledwie skrywaną pogardę. Wielu Polaków nie może się najwyraźniej jeszcze wyzbyć wobec Litwinów czegoś w rodzaju postkolonialnej protekcjonalności. To właśnie wówczas wyrażamy swoje oburzenie na poczucie wyjątkowości niektórych naszych rodaków &#8211; ja &#8211; 32 &#8211; latek, moja siostra i jej mąż &#8211; zbliżający się do lat 38. Strasznie mnie to cieszy. To już mam nadzieję trwała zmiana pokoleniowa, szczera, przemyślana, niekoniunkturalna, nie wyczytana z modnych gazet.</p>
<p>Powrót do domu wieczorem, wyjeżdżamy, gdy jest jeszcze widno, ale cały dzień jest pochmurno, pada śnieg, już nie prószy, ale pada, tak jak w pełni zimy. Po drodze znowu mijamy dwór hrabiego Brzostowskiego za Sztabinem, nazywanego kiedyś &#8220;czerwonym hrabią&#8221;. Zasłużył na ten przydomek dbałością o swoich poddanych, o ich sytuację społeczno &#8211; materialną, edukację, rozwój własnych dóbr dla korzyści swojej i ich mieszkańców. Nie mam zamiaru się mądrzyć i przepisywać informacji o Brzostowskim, zainteresowanych odsyłam, do krótkiej notki biograficznej na stronie:</p>
<p>http://www.suwalszczyzna.com.pl/miejsca/dane_m/sztabin.htm</p>
<p>Dalej, tuż za Suchowolą mijamy Chodorówkę. Gdyby nie zapadający błyskawicznie zmierzch i wyjątkowo brzydka pogoda zatrzymalibyśmy się przy interesującym kościele, wyglądającym na barokowy z elementami renesansowymi &#8211; choć to akurat mogło mi się tylko wydawać. Jak tylko zrobi się cieplej wrócę tu, zdobywszy wcześniej solidną wiedzę dotyczącą wsi i kościoła, już wydrukowałem materiały znalezione na stronie internetowej białostockiej pracowni Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.</p>
<p>Po dotarciu do domu nie sposób obejść się bez Internetu &#8211; szukam oczywiście materiałów dotyczących Chodorówki, i jak to zwykle bywa przy okazji znajduję mnóstwo innych równie interesujących, w tym białoruskie czasopismo w wersji internetowej poświęcone sprawom Pojezierza Białoruskiego i Wileńszczyzny &#8211; www.westki.info</p>
<p>Istny raj, mnóstwo artykułów, esejów, wiadomości dotyczących stron rodzinnych mojej mamy &#8211; m.in. Postaw i Głębokiego, a więc na swój sposób także i moich.</p>
<p>Jest już późny wieczór, ale nie potrafię sobie odmówić przyjemności przeczytania kilku interesujących mnie artykułów. O owocach lektury napiszę innym razem.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
