<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>koniec &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/koniec/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "koniec"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 20:26:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[I have a bad feeling about this]]></title>
<link>http://martylek.wordpress.com/2009/11/28/i-have-a-bad-feeling-about-this/</link>
<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 15:00:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>martylek</dc:creator>
<guid>http://martylek.wordpress.com/2009/11/28/i-have-a-bad-feeling-about-this/</guid>
<description><![CDATA[- Powiedział, że &#8220;chce porozmawiać&#8221;&#8230; - Ale to nie musi przecież oznaczać rozstania]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>- Powiedział, że &#8220;chce porozmawiać&#8221;&#8230;<br />
- Ale to nie musi przecież oznaczać rozstania.<br />
- Nie?<br />
- Może po prostu cię zdradził.</em><br />
(&#8220;Friends&#8221; &#8211; dla takich tekstów czasem to oglądam)</p>
<p>No więc w końcu padło sakramentalne &#8220;muszę z tobą poważnie porozmawiać&#8221;. Czuję nadciągający koniec. Było zbyt miło.</p>
<p>Na moją odpowiedź, że zabrzmiało to nieco groźnie, otrzymałam: spokojnie, nie dramatyzuj. To nie tak&#8230; Ja tylko panikuję na samą myśl o poważnej rozmowie. Przedostatnia kosztowała mnie tydzień picia, a ostatnią spieprzyłam chyba w każdym punkcie, który można było spieprzyć. Więc NIE DRAMATYZUJĘ!</p>
<p>Chodzi o to, że nasz luźny układ bez, ekhm, poważnych rozmów bardzo mi leżał. No ale skończyło się. Wieczorem znowu zrobię z siebie nie potrafiącą się wysłowić idiotkę i się skończy na dobre. Może nie od razu, ale bardzo wkrótce. Intuicja raczej mnie w tym wypadku nie myli.</p>
<p>Trochę szkoda. Trochę bardzo nawet. Bo chociaż nie ma tu mowy o jakichś większych uczuciach, to naprawdę wiele mi to daje. No i sam Maniek; nie wiem jakim cudem trafiam na takich ludzi, ale muszę przyznać, że pod tym względem mam szczęście. Szkoda, że nie umiem go wykorzystać.</p>
<p>A no i śnił się dzisiaj M., jeden z tych okrutnie realnych snów, ale ponieważ rozmawiał ze mną jak z człowiekiem, szybko zorientowałam się, że coś tu nie gra. I po przebudzeniu odczułam nawet ulgę, że jednak nie muszę komplikować sobie jego osobą życia. To mały krok dla ludzkości, ale ogromny dla mnie.</p>
<p>Z tego wszystkiego aż zrobię wreszcie ciasto jogurtowe, które chodzi za mną od kilku tygodni. O smaku cytrynowym. Ciekawam co z tego wyjdzie. Relacja soon.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Reakcja na zerwanie]]></title>
<link>http://gorzkairenka.wordpress.com/2009/11/28/reakcja-na-zerwanie/</link>
<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 00:28:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>martylek</dc:creator>
<guid>http://gorzkairenka.wordpress.com/2009/11/28/reakcja-na-zerwanie/</guid>
<description><![CDATA[Rozstanie Irenki i Zbysia &#8211; akt II]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Rozstanie Irenki i Zbysia &#8211; akt II </p>
<p><a href="http://gorzkairenka.wordpress.com/files/2009/11/irenka16.jpg"><img src="http://gorzkairenka.wordpress.com/files/2009/11/irenka16.jpg" alt="" title="irenka16" width="280" height="655" class="aligncenter size-full wp-image-113" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[MANIFEST!!!]]></title>
<link>http://desant87.wordpress.com/2009/11/26/manifest/</link>
<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 12:17:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>desant87</dc:creator>
<guid>http://desant87.wordpress.com/2009/11/26/manifest/</guid>
<description><![CDATA[Po licznych awariach i ciągłym borykaniem się z naprawą systemu, bądź z niedziałającym sprzętem któr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Po licznych <u><b>awariach</b></u> i ciągłym borykaniem się z <u><strong>naprawą systemu</strong></u>, bądź z <strong>niedziałającym sprzętem który wcześniej działał</strong>, ale aktualizacje sprawiły że nie działa, stwierdziłem że to nie na moje nerwy &#8211; by przez zaniedbania developerów denerwować się ciągle że coś jest niedorobione, bądź nie działa w pełni. Sam fakt wydawania systemu co pół roku uważam za idiotyczny, wystarczy spojrzeć na windows; jedna wersja na kilka lat i wystarczy, nikt nie martwi się żeby system przeinstalować na nowszą wersję bo program mu nie chce działać, owszem bywa tak np: windows 2000 nie obsłuży wszystkiego co xp, w seven trzeba tryb xp włączać czasami, ale jednak odstępy między wydaniami są zdecydowanie większe. Na Boga! Nie raz na pół roku, to przesada! Kto normalny co pół roku system instaluje, jedynie zapaleńcy albo informatycy, co z tego że configi pozostają w partycji /home/użytkownik skoro programy trzeba ciągnąć i wywalić śmieci jakie mamy w systemie (programy instalowane wraz z systemem nie potrzebne nam), mi to zajęło ostatnio cały dzień&#8230;</p>
<p>Jako że ubuntu jest wydawane zdecydowanie za często (i ostatnio zaskakuje błędami), moim zdaniem by wystarczyło aktualizacje przeprowadzać poszczególnych paczek systemowych, postanawiam że przechodzę na inną dystrybucje która jest rzadziej wydawana ale dopracowana w pełni, nie będzie to łatwe ze względu na nawyki z ubuntu, większość rzeczy tutaj się robi klikając&#8230; Nie będzie to mint który bazuje na ubuntu i równie często jest wydawany, ani pardus&#8230; Bedzie to po prostu ojciec ubuntu &#8211; debian, lepszego rozwiązania w mojej sytuacji nie widzę.</p>
<p><strong><u>Blog zawieszam.</u></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień, w którym wyłączyli Internet]]></title>
<link>http://medialny.wordpress.com/2009/11/20/dzien-w-ktorym-wylaczyli-internet/</link>
<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 21:51:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>medialny</dc:creator>
<guid>http://medialny.wordpress.com/2009/11/20/dzien-w-ktorym-wylaczyli-internet/</guid>
<description><![CDATA[Historia o dniu, w którym Internet nagle przestał działać&#8230; W mojej opowieści występują: Geek, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Historia o dniu, w którym Internet nagle przestał działać&#8230;</p>
<p><!--more--></p>
<p>W mojej opowieści występują: Geek, Dziewczyna Geeka, Pani Krystyna (sąsiadka) i Gość z Centrum Zarządzania Internetem.</p>
<p>Geek (<em>wstaje z łóżka, godzina 7:03</em>)</p>
<p>Łoach, nowy dzień. Trzeba sprawdzić E-mail, Fabebooka, Twittera&#8230; zapowiada się miły poranek.</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Dopiero wstałeś, a już szmerasz tym swoim laptopem.</p>
<p>Geek</p>
<p>Muszę sprawdzić, co się dzieje wśród znajomych.</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>A ja? Nie obchodzę cię?</p>
<p>Geek</p>
<p>Ty całą noc spałaś.</p>
<p>Dziewczyna Geeka (<em>na stronie</em>)</p>
<p>Nie bądź taki pewny&#8230;</p>
<p>Geek</p>
<p>Co mówiłaś?</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Nie, nic.</p>
<p>Geek</p>
<p>Coś długo się komp odpala.</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Nie lubi cię. Poza tym, co mieliby napisać twoi znajomi? Przecież ostatnio sprawdzałeś ich o drugiej w nocy.</p>
<p>Geek</p>
<p>Może będą jakieś imprezowe fotki.</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Ech&#8230;</p>
<p>Geek</p>
<p>Internet mi nawala?</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>On też cię nie lubi</p>
<p>Geek</p>
<p>Nie żartuj, to poważna sprawa</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Jak Twitter, nieprawdaż?</p>
<p>Geek</p>
<p>Coś w tym stylu&#8230;</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>A co dokładnie nawaliło?</p>
<p>Geek</p>
<p>Nic nie działa, żadna strona&#8230;</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>I dobrze, pewnie łącze ci siadło</p>
<p><em>włącza telewizor</em></p>
<p><em>słychać komunikat:</em></p>
<p>(&#8230;)w dniu dzisiejszym Centrum Zarządzania Internetem postanowiło całkowicie wyłączyć globalną sieć(&#8230;)</p>
<p>Geek</p>
<p>To żart, prawda?</p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Będziesz miał więcej czasu dla mnie, kochanie. (<em>ironicznie</em>)</p>
<p>Geek</p>
<p>Nie dobijaj mnie&#8230; Zadzwonię do Centrum Zarządzania Internetem&#8230;</p>
<p><em>dzwoni</em></p>
<p>Gość z Centrum Zarządzania Internetem</p>
<p>Halo?</p>
<p>Geek</p>
<p>Witam, to jakiś żart?</p>
<p>Gość z Centrum Zarządzania Internetem</p>
<p>Nie, naprawdę wyłączyliśmy net.</p>
<p>Geek</p>
<p>Ale&#8230; jakim prawem?</p>
<p>Gość z Centrum Zarządzania Internetem</p>
<p>Zarządzamy Internetem, możemy wszystko.</p>
<p>Geek</p>
<p>Ale nie to!</p>
<p>Gość z Centrum Zarządzania Internetem</p>
<p>Wszystko. A teraz proszę nie blokować linii. Żegnam.</p>
<p>Geek</p>
<p>No żesz!</p>
<p>Pani Krystyna</p>
<p>Knock Knock!</p>
<p>Geek</p>
<p>Proszę</p>
<p>Pani Krystyna</p>
<p>Panie Giku, co się dzieje z Internetem? Pan się zna&#8230;</p>
<p>Geek</p>
<p>Niestety, wyłączyli.</p>
<p>Pani Krystyna</p>
<p>Facebooka też?!</p>
<p>Geek</p>
<p>Niech się pani uspokoi, niestety też.</p>
<p>Pani Krystyna</p>
<p>A!</p>
<p>Geek</p>
<p>Wiem, że to trudne, też to czuję, ale nic nie możemy już zrobić.</p>
<p>Pani Krystyna</p>
<p>Proszę powiedzieć, że to kłamstwo!</p>
<p>Geek</p>
<p>Już nic nie zrobimy</p>
<p>Pani Krystyna</p>
<p><em>robi się zielona</em></p>
<p>Geek (<em>wstaje z łóżka, godzina 7:03</em>)</p>
<p>Uff, to tylko zły sen. Idę sprawdzić Facebooka.</p>
<p><em>włącza komputer</em></p>
<p>Dziewczyna Geeka</p>
<p>Znowu od rana przy komputerze?</p>
<p>Geek</p>
<p>Miałem koszmar z Face&#8230; co, 404?!</p>
<p>KONIEC</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...AH1N1...]]></title>
<link>http://pienio.wordpress.com/2009/11/20/ah1n1/</link>
<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 22:45:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>pienio</dc:creator>
<guid>http://pienio.wordpress.com/2009/11/20/ah1n1/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Trzy podejrzenia zarazenia wirusem AH1N1 w Lubartoskim szpitalu&#8221; &#8220;Ponad 50% zaraz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8220;Trzy podejrzenia zarazenia wirusem AH1N1 w Lubartoskim szpitalu&#8221;<br />
&#8220;Ponad 50% zarazen grypa to zarazenia wirusem swinskiej grypy&#8221;<br />
Co o tym myslec?<br />
Rozdmuchiwanie afery przez media?<br />
Jeden wielki biznes firm farmaceutycznych?<br />
Trudno stwierdzic.<br />
&#8220;Polska jest ewenementem na skale europejska,jako jedyny kraj odradza szczepien&#8230;&#8221;<br />
Znowu polski rzad sie klania,zobaczymy co z tego wyniknie&#8230;<br />
&#8220;Zamkniecie portalu Odsiebie.com&#8221;<br />
Byl to serwer na ktorym,jako jedynym mozna bylo pobrac pliki bez limitow,i kont premium&#8230;<br />
&#8220;Administrator serwisu Odsiebie.com aresztowany,dyski z logami zabezpieczone&#8221;<br />
Mam sie zaczac bac? Sami sobie policzcie:<br />
Koszt filmu= ok 50zl<br />
50zl*3 =150zl<br />
100 filmow = 15 000zl&#8230;</p>
<p>&#8220;Polski internet dostaje zadyszki&#8221;<br />
Ponad polowa domen .pl nie zostala przedluzona,od poczatku tego roku spadla ilosc internautow z 49.9% do 49.8% ,pierwszy raz od pocztku tysiaclecia.</p>
<p>Mysle,ze sa to rzeczy warte zastonowienia&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Je Kotleba súčasťou globalizácie ?]]></title>
<link>http://antikotleba.wordpress.com/2009/11/18/je-kotleba-sucastou-globalizacie/</link>
<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 13:19:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Antikotleba</dc:creator>
<guid>http://antikotleba.wordpress.com/2009/11/18/je-kotleba-sucastou-globalizacie/</guid>
<description><![CDATA[Určite si hneď poviete, že je to nezmysel, ale netreba z ľudí robiť hrdinov prv ako sa z nich stanú.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://antikotleba.wordpress.com/files/2009/11/eu.jpeg"><img class="alignnone size-full wp-image-162" title="eu" src="http://antikotleba.wordpress.com/files/2009/11/eu.jpeg" alt="" width="300" height="200" /></a></p>
<p><!--more-->Určite si hneď poviete, že je to nezmysel, ale netreba z ľudí robiť hrdinov prv ako sa z nich stanú.  Už teraz kolujú reči :  Kotleba má pravdu a Kotleba zatiaľ neprezradil riešenie korupcie a cigánskeho problému.</p>
<p>Je to veľmi jednoduché. Kotleba môže byť veľkým prínosom pre EU, ktorú tak kritizuje. Žeby nacista kritizoval nacistu len preto, lebo je nižšie ? Neviem ako dlho sa mu bude dariť provokovať.</p>
<p>Ak necháte pospolitosťou vyhladiť cigánsky národ, dáte tým iba zámienku únii vyhladiť nás. Väčšie štáty pohltia menšie. Cigáni sú pre nás nepohodlný, ale tak isto sme ako Slovensko nepohodlné pre väčšie štáty, ktoré sa tiež môžu začať chovať nacisticky a brať nás ako odpad. Cigáni si strážia kultúru a nechcú sa meniť presne tak isto ako aj Slováci. Ak ich budete chcieť zmeniť násilím, to isté môže čakať nás a potom sa vôbec nebudeme môcť diviť prečo. Nakoniec sa staneme cigáňmi EU a skončíme ako naši cigáni. Nacisti budú riešený nacistami. Preto Kotleba nemá rád úniu. Sám by chcel pohltiť menšinu, ale on ako menšina nechce byť pohltený. Dosť zaujímavý názor.</p>
<p>Ak si budeme myslieť, že máme právo pohltiť cigánsky národ, to isté si môže myslieť únia. Jednoducho si predstavte 3 ryby. Najmenšia cigánska, väčšia Slovenská a najväčšia EU. To je odpoveď na moju vlastnú otázku. Čo keď bude nacista každý.</p>
<p>Kotleba porieši cigáňov a únia môže poriešiť nás a obháji sa tým istým argumentom ako Kotleba proti cigáňom.</p>
<p>Nakoniec sa stane, že bude nacista v zajatí nacistu a preto to nieje riešením.  Kotleba chce globalizovať cigáňov starým spôsobom a cigáni to nechcú. Sú národ v národe.</p>
<p>Vidíte, teraz môžem obviniť Kotlebu, že je platený Úniou, aby pomohol globalizácií. Nemyslím si, že je to pravda, ale to čo on hovorí o Ficovi môžem povedať ja o ňom. Možno z únie pramenia financie na uniformy pospolitosti. To bolo trochu vtipu na záver.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[2012 (2009)]]></title>
<link>http://offword.wordpress.com/2009/11/13/2012-2009/</link>
<pubDate>Fri, 13 Nov 2009 20:11:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>marakeshpl</dc:creator>
<guid>http://offword.wordpress.com/2009/11/13/2012-2009/</guid>
<description><![CDATA[Infantylna bajeczka dla spragnionych mas. Co do tego nie mam wątpliwości. Granice po raz kolejny zos]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Infantylna bajeczka dla spragnionych mas. Co do tego nie mam wątpliwości. Granice po raz kolejny zos]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[2012 - Euro nie będzie]]></title>
<link>http://takifilm.wordpress.com/2009/11/12/2012-euro-nie-bedzie/</link>
<pubDate>Wed, 11 Nov 2009 23:04:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>adasvelejay</dc:creator>
<guid>http://takifilm.wordpress.com/2009/11/12/2012-euro-nie-bedzie/</guid>
<description><![CDATA[Kupując bilet na nowy film Rolanda Emmericha wiedziałem czego się spodziewać. Niemiec udowodnił, że ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://takifilm.wordpress.com/files/2009/11/2012_2.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-906" title="2012_2" src="http://takifilm.wordpress.com/files/2009/11/2012_2.jpg" alt="2012_2" width="500" height="237" /></a></p>
<p>Kupując bilet na nowy film Rolanda Emmericha wiedziałem czego się spodziewać. Niemiec udowodnił, że talent do ukazywania masowej destrukcji nie idzie mu w parze z pisaniem dobrych scenariuszy. Dla niego aktorami są eksplozje, a dialogami chaos i zniszczenie.  <em>Pojutrze</em>, <em>Dzień Niepodległości</em> i nieszczęsna <em>Godzilla</em> to jego znaki firmowe na światowej mapie kina. Nie jest tajemnicą, że ludzie szaleją na punkcie tego typu rozrywki, bo są złaknieni nie tylko rozpierduchy, ale przede wszystkim szczęśliwych zakończeń, a u Rolanda są one wyjątkowo częste. Dlatego też zamiast krytykować <em>2012</em> z góry do dołu opiszę co z seansu udało mi się wynieść:</p>
<p>1. USA są tak naukowo zacofane, że nie potrafią wykryć najdrobniejszych zmian w skorupie ziemskiej. Dlatego muszą ufać swoim przyjaciołom m.in Indiom.</p>
<p>2. Skoro nie zostałeś znanym pisarzem to zawsze możesz zostać kierowcą limuzyny jakiegoś obrzydliwie bogatego Rosjanina, który później okazuje się ostatnią deską ratunku w przetrwaniu kataklizmu.</p>
<p>3. Tylko obrzydliwie bogaci Rosjanie mogą rozmawiać z bokserami tuż przed gongiem rozpoczynającym walkę o mistrzostwo świata. Trener musi w tym czasie siedzieć cicho.</p>
<p>4. Do sportowego Bentleya w ciągu kilkunastu sekund spokojnie upchniesz 7 osób.</p>
<p>5. Mimo, że Kalifornia jest długa i szeroka spękania ziemi pojawiają się dokładnie w tym samym miejscu co główni bohaterowie. Jeżeli jedziesz samochodem &#8211; ziemia zapada się zawsze za twoimi plecami dając Ci czas na ucieczkę.</p>
<p>6. Nawet jeśli samochód w którym jesteś spada w otchłań wypełnioną magmą , masz szansę się uratować &#8211; wystarczy zrobić cięcie montażowe i pokazać Ciebie wdrapującego się na kawałkach asfaltu.</p>
<p>7. Trzęsienie ziemi rozpoczyna się w momencie, gdy gubernator zapewnia o całkowitym bezpieczeństwie mieszkańców. Dlatego nie warto ufać politykom.</p>
<p>8. Po kilku lekcjach jesteś w stanie latać awionetką. Po kilku godzinach lotu awionetką masz predyspozycje do pilotowania maszyn o znaczeniu militarnym.</p>
<p>9. Jedyny dostępny na świecie Antonov wyprodukowany przez Rosjan w trakcie zimnej wojny znajduje się w hangarze na lotnisku w Las Vegas.</p>
<p>10. Jeżeli widzisz tabliczkę &#8220;Wstęp wzbroniony&#8221; dajesz dzieciom dobry przykład i ignorujesz zakaz.</p>
<p>11. Jeżeli twoja książka rozeszła się w 500 egzemplarzach to zawsze możesz być pewny, że otrzymał ją najważniejszy geolog w kraju, który zdradzi Ci tajemnice państwowe.</p>
<p>12. Jeżeli stoisz przy ważnej budowli/zabytku, możesz być w 100% pewien, że to spadnie na Ciebie przy pierwszym, mocniejszym trzęsieniu ziemi.</p>
<p>13. Będąc prezydentem USA nie możesz sobie pozwolić na skorzystanie z usług Air Force One. Zostajesz więc z normalnymi obywatelami, którzy czekają na pewną śmierć przy Białym Domu.</p>
<p>14. Rząd USA ma głęboko w poważaniu swoich obywateli i zamierza zakomunikować im o końcu świata w odpowiednim momencie (czyt. kiedy wszystko pójdzie się je*ać).</p>
<p>15. Tylko Tybetańczyk może wejść za darmo na pokład nowoczesnej arki.</p>
<p>16. Jeżeli jesteś doradcą prezydenta USA nie musisz wiedzieć co jest najwyższym szczytem na Ziemi.</p>
<p>17. Jeżeli jesteś głową państwa i masz 15 minut na uratowanie siebie oraz cywili zażądasz głosowanie w imieniu swoim oraz innych państw. Do pionu postawić Cię musi geolog-wybawca.</p>
<p>18. Silniki w nowoczesnych statkach mają odpowiednią blokadę &#8211; póki nie zamkniesz głównych drzwi będziesz dryfować do usranej śmierci. No chyba, że masz na pokładzie Johna Cusacka i jego rodzinę.</p>
<p>19. Tylko John Cusack jest w stanie przeżyć apokalipsę.</p>
<p>20. Apokalipsa wybiera swoje ofiary! Nie dotyka biednych państw i nie buszuje po zadupiu.</p>
<p>I mógłbym tak wymieniać i wymieniać. Tylko po co? <em>2012</em> to i tak o wiele lepszy film niż bezjajeczny i denny <em>10000 B.C.</em> Nowy obraz Emmericha gwarantuje bogate doznania wizualne (efekty specjalne są całkiem w dechę) i od groma komicznych akcentów. Ciekawy jestem, co nawiedzony Niemiec sprezentuje Nam w kolejnym dziele. Bo jakby nie patrzeć, w <em>2012</em> pojechał ostro po bandzie i materiału do rozwałki pozostało doprawdy niewiele.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-641" title="ocena2" src="http://takifilm.wordpress.com/files/2009/07/ocena2.jpg" alt="ocena2" width="300" height="100" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[2012...koniec sveta?]]></title>
<link>http://dolezite.wordpress.com/2009/11/10/2012-koniec-sveta/</link>
<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 15:13:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Antikotleba</dc:creator>
<guid>http://dolezite.wordpress.com/2009/11/10/2012-koniec-sveta/</guid>
<description><![CDATA[Všetci ste isto počuli o spomínanom konci sveta.Je množstvo teórii o tom ako všetko také úžasné ako ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="alignnone size-full wp-image-9" title="2108" src="http://dolezite.wordpress.com/files/2009/11/2108.jpg" alt="2108" width="224" height="155" /></p>
<p><!--more-->Všetci ste isto počuli o spomínanom konci sveta.Je množstvo teórii o tom ako všetko také úžasné ako život skončí.Je možné, aby všetko čo sa vytváralo milióny rokov zrazu skončilo? Síce pre nás je to skoro, ale keď sa pozrieme do minulosti a uvedoíime si koľko tu už ľudska rasa je, tak sa to záa celkom reálne. Koniec sveta predpovedal už Nostradamus. Ten predpovedal už viacej významných udalostí, napr.: hladomor po 2. sv. vojne alebo pád dvojičiek. S ďalsiou teóriou ma oboznaáil môj nový spolužiak (jogurt). Ževraj v slnečnej sústave je nejaká planéta ,ktorej obežná dráha sa v istom bode stretáva s obežnou dráhou našej zeme a v roku 2012 sa snou stretne. Ďalsia teória pochádza už s pradávna. Čoraz častejsie je spomínaný Maysky kalendár, ktorý vytvorila vysoko rozvinutá civilizácia asi 3000 rokov pred kristom (pred kristom som dal náročky malé k pretože v neho neverím). Mayovia vnímali čas lineárne, ale v pravidelných postupne sa skracujúcich cykloch. Ich zložitý kalendárny systém je vzhľadom na skutočnú dĺžku roka presnejší ako náš súčasny kalendár. Keďže posledným dňom v tomto kalendári je 21.december 2012 ezoterici stále špekulujú, ako bude tento „konečný“ ďen vyzerať: či pôjde o koniec sveta, pretočenie zemských pólov, alebo prerod ľudstva do inej dimenzie. Ja moc týmto informáciam neverím, ale takéto veci vás prinútia o tom premýšlať. Možno niekoho zaujíma čo si myslím ja. Nuž ak nie tak vám to poviem. Na svete je nás viac ako 7 miliárd. Je nás veľa, to je fakt. Mojou teóriou je že ak sa ľudia nezničia samy tak sa snami vysporiada príroda osobne. Buď príde nejaký mor alebo iná choroba, alebo nejaká iná prirodná katastrofa. Všetci ľudia zahynú a naša Zem sa konečne očistí od všetkého svinstva čo tu ludia zanechali. Nech je tak či onak, raz to všetko aj tak skončí&#8230;..či už teraz alebo o milión rokov, raz určite.</p>
<p>P.S.: niektoré informácie niesú z mojej hlavy. Väčšina hej, ale niektoré nie&#8230;ja som ich len zbúchal do kopy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jacek Gollob zakończył karierę]]></title>
<link>http://mmbydgoszcz.wordpress.com/2009/11/09/jacek-gollob-zakonczyl-kariere/</link>
<pubDate>Mon, 09 Nov 2009 14:20:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>Okoński</dc:creator>
<guid>http://mmbydgoszcz.wordpress.com/2009/11/09/jacek-gollob-zakonczyl-kariere/</guid>
<description><![CDATA[Były żużlowiec Polonii Bydgoszcz &#8211; Jacek Gollob postanowił zakończyć swoją sportową karierę. w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/4083/2009/11/9/gollob-zakonczyl-kariere?category=sport"><img class="alignnone" src="http://www.mmbydgoszcz.pl/rep/newsph/4083/20710.2.jpg?noCache=1257773010000" alt="" width="139" height="139" /></a></p>
<p>Były żużlowiec Polonii Bydgoszcz &#8211; Jacek Gollob postanowił zakończyć swoją sportową karierę.</p>
<p>więcej na <a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/4083/2009/11/9/gollob-zakonczyl-kariere?category=sport">Moje Miasto Bydgoszcz</a></p>
<p>&#160;</p>
<div><a href="http://www.mmbydgoszcz.pl/"><img src="http://www.mmbydgoszcz.pl/images/byplatform/logo.gif" alt="mmbydgoszcz.pl" width="100" height="93" /></a></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowy stary blog.]]></title>
<link>http://aleksanderfronczek.wordpress.com/2009/11/06/nowy-stary-blog/</link>
<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 23:55:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>oleck85</dc:creator>
<guid>http://aleksanderfronczek.wordpress.com/2009/11/06/nowy-stary-blog/</guid>
<description><![CDATA[Tak jak zapowiadałem udało mi się w końcu wszystko ogarnąć i przygotować nową odsłonę tego bloga. Dl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Tak jak zapowiadałem udało mi się w końcu wszystko ogarnąć i przygotować nową odsłonę tego bloga. Dl]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kartele medialne usmiercily serwis ODSIEBIE.COM]]></title>
<link>http://soundrec.wordpress.com/2009/11/03/kartele-medialne-usmiercily-serwis-odsiebie-com/</link>
<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 18:19:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>soundrec</dc:creator>
<guid>http://soundrec.wordpress.com/2009/11/03/kartele-medialne-usmiercily-serwis-odsiebie-com/</guid>
<description><![CDATA[UWAGA ! onet-tvn24-interia inne kartele medialne robia nagonke-propagande ..  na ta sprawe krutko mó]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h4 style="text-align:center;">UWAGA ! onet-tvn24-interia inne kartele medialne robia nagonke-propagande ..  na ta sprawe krutko mówiac KŁAMIĄ !!!</h4>
<h1 style="text-align:center;"><span style="color:#ff99cc;">ODSIEBIE.COM nieżyje !</span></h1>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-402" title="THE END ODSIEBIE" src="http://soundrec.wordpress.com/files/2009/11/the-end-odsiebie.jpg" alt="THE END ODSIEBIE" width="341" height="335" /></p>
<h3 style="text-align:center;"><span style="color:#ff99cc;">Ciekawe ile łapówki </span><span style="color:#ff99cc;">wziął ten prokurator żeby zrobić to co zrobił.Kolejny &#8230;lapówkowicz&#8230;</span><span style="color:#ff99cc;">policja juz nie wei za co ma sie wziac, zostawic takie portale w spokoju,</span><span style="color:#ff99cc;">bo na pewno nie szkadza nikomu, a z pewnoscia wiekszosc &#8230;</span><span style="color:#ff99cc;">A reszta ? </span><span style="color:#ff99cc;">Chomikuj , pobieralnia 24 , torenty , wrzuta  ,rapidy,itp itd ? &#8230;</span><span style="color:#ff99cc;">Dlatego potrzebna nam </span><span style="color:#ff0000;">Partia piratów</span></h3>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/P3hACUHp1to&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/P3hACUHp1to&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>OdSiebie.com to jeden z najszybciej rozwijających serwisów w polskiej sieci.</p>
<p>Serwis został założony przez 21-letniego mieszkańca Wrocławia, Łukasza Ć., w połowie 2007 roku.</p>
<p>Według badania Megapanel PBI/Gemius, w sierpniu br. serwis odwiedzało już 2,2 mln real users, co przełożyło się blisko 100 mln odsłon.</p>
<p>Czym OdSiebie tak umiejętnie przyciągało do siebie internautów? Witryna umożliwiała wymianę dowolnymi plikami, jak filmy, mp3 czy gry wideo. Nie trzeba dodawać, że forma działalności przyjęta przez twórców serwisu budziła wątpliwości natury prawnej, a serwis bywał często posądzany o piractwo. OdSiebie.com bywał określany mianem: polski odpowiednik Rapidshare.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Panorama Lojalności - Prusy Królewskie i Prusy Książęce w XVI wieku]]></title>
<link>http://czaykowska.wordpress.com/2009/11/01/panorama-lojalnosci-prusy-krolewskie-i-prusy-ksiazece-w-xvi-wieku/</link>
<pubDate>Sun, 01 Nov 2009 20:15:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Czaykowska</dc:creator>
<guid>http://czaykowska.wordpress.com/2009/11/01/panorama-lojalnosci-prusy-krolewskie-i-prusy-ksiazece-w-xvi-wieku/</guid>
<description><![CDATA[Panorama Lojalności -Prusy Królewskie i Prusy Książęce w XVI wieku. Tom 4 pod red. Jerzego Axera wyd]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Panorama Lojalności -Prusy Królewskie i Prusy Książęce w XVI wieku. </strong></p>
<p>Tom 4 pod red. Jerzego Axera wydany przez Ośrodek Badań nad Tradycją antyczną w Polsce i Europie Środkowowschodniej – Uniwersytet Warszawski &#8211; Warszawa 2001</p>
<p style="text-align:center;">-          *          -</p>
<p>Czas jakiś książkę już mam i korzystam z niej, bo zacna.</p>
<p>A korzystam zwłaszcza, gdy mam wycieczki oczekujące od części historycznej wyłącznie czarno-białej kolorystyki. Eseje zawarte w zbiorze, dotyczą różnych aspektów historii tych jedynych w swoim rodzaju tworów politycznych, jakimi były obie części Prus.</p>
<p>Podwójny Kraj – tak usiłowano nazywać i tak często nazywano tę część Korony Polskiej o własnej i silnej identyfikacji, gdzie nazwa społeczności wywiodła się od nazwy ziemi, kraju, w którym żyła.</p>
<p>Świetnie zostało to ujęte w eseju pt. „Prusy Królewskie w II połowie XV i w XVI stuleciu”, autorstwa prof. Mariana Biskupa, na stronie 10:</p>
<p>„&#8230;Prusy Królewskie bezspornie są włączone do Korony, ale mają własne prawa. Dlatego Prusacy są członkami Korony, ale nie jej poddanymi”.</p>
<p>W 11 esejach zawarto najciekawsze i niezbędne informacje do zrozumienia tego skrawka Polski – wciąż do dziś niezrozumianej.</p>
<p>Warto przeczytać o tzw. piramidzie wierności stanów pruskich, w eseju Igora Kąkolewskiego „Lojalność stanów pruskich wobec zwierzchności lennej na tle walk o przestrzeganie zasady indygenatu w Prusach Książęcych w XVII wieku”,</p>
<p>Zaś Hans-Jügern Bömelburg w swoim referacie przybliża rodzinę Dohnów – szerzej nieznaną polskiej historiografii. Pojawia się na chwilę w kontekście Gdańska i na tym raczej koniec&#8230; A ród niezmiernie ciekawy, wielki, szeroko rozrodzony i niezwykle skoligacony – polecam wizytę w Muzeum im. Johanna Gottfrieda Herdera w Morągu. Tam dużo o nich – zresztą zameczek w Morągu wspomniany w tekście.</p>
<p>Polecenia godny jest też artykuł Jerzego Axera o Janie Dantyszku – postaci aż nadto wybielanej w literaturze polskiej. A był przecież typowym wytworem swojej epoki, z cechami charakteru wcale niepięknymi. Ale widać nie chce się o tym pamiętać – nadmiernie go gloryfikując. Artykuł podaje nam Dantyszka obiektywnie.</p>
<p>Niech za konkluzję posłuży cytat:</p>
<p>„Skłonny jestem raczej patrzeć na tę biografię jak na historię wykorzenienia, wykorzenienia wielokrotnego, za każdym razem dobrowolnego&#8230; Jednego jestem pewien &#8211; Dantyszek był osobowością niezwykle plastyczną. Odnosił sukces, wielokrotnie zmieniając rolę społeczną i za każdym razem odmieniając kodeks moralnym obyczaje, strój i rekwizyty.”</p>
<p>Polecam książkę każdemu, kto chce lepiej zrozumieć ten Podwójny Kraj, który po II wojnie stał się Podzielonym Krajem, a dla wielu wciąż jest Obcym Krajem.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Sztuka prostych odpowiedzi]]></title>
<link>http://forumiaste.wordpress.com/2009/10/19/forumowicze-zawsze-pomocni/</link>
<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 21:12:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>martylek</dc:creator>
<guid>http://forumiaste.wordpress.com/2009/10/19/forumowicze-zawsze-pomocni/</guid>
<description><![CDATA[&lt;ania78p&gt; &#8220;Plac Zbawiciela&#8221; &#8211; jak się skończył? &lt;iza_bel&gt; Po prostu po]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>&#60;ania78p&#62;</strong><br />
&#8220;Plac Zbawiciela&#8221; &#8211; jak się skończył?</p>
<p><strong>&#60;iza_bel&#62;</strong><br />
Po prostu pojawił się napis: KONIEC <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I CO DALEJ ???]]></title>
<link>http://komoz.wordpress.com/2009/10/19/i-co-dalej/</link>
<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 18:51:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marcin Kamiński</dc:creator>
<guid>http://komoz.wordpress.com/2009/10/19/i-co-dalej/</guid>
<description><![CDATA[Jak widać nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu , niektóre prowadzą do nikąd.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><a href="http://komoz.wordpress.com/files/2009/10/img_6261.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-187" title="IMG_6261" src="http://komoz.wordpress.com/files/2009/10/img_6261.jpg" alt="IMG_6261" width="400" height="600" /></a></p>
<p><strong>Jak widać nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu , </strong></p>
<p style="text-align:center;"><strong>niektóre prowadzą do nikąd.</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[The End]]></title>
<link>http://wyszomirek.wordpress.com/2009/10/15/the-end/</link>
<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 08:10:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>wyszomirek</dc:creator>
<guid>http://wyszomirek.wordpress.com/2009/10/15/the-end/</guid>
<description><![CDATA[    Śmierć staje się „wiadomością&#8221; przekazywaną niemal każdego dnia przez serwisy informacyjne]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p> </p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-57" title="1078432_28728376" src="http://wyszomirek.wordpress.com/files/2009/10/1078432_287283761.jpg" alt="1078432_28728376" width="499" height="255" /> </p>
<p>Śmierć staje się „<em>wiadomością</em>&#8221; przekazywaną niemal każdego dnia przez serwisy informacyjne. Spowszedniała w ten sposób, zrzucając ostatecznie medialne więzy tabu. Jednocześnie pojawia się banalizacja treści poprzez tzw.: efekt Johnego Rambo. Naturalnie staramy się oddalić temat „kostuchy&#8221; od siebie; to kryniczny instynkt samozachowawczy. Kiedy jednak śmierć pojawi się tuż obok, efekt Rambo przestaje być efektywny. Odsłania się nam prawda czasu, prawda przemijania. Śmierć jest wpisana w życie, jest bezwzględna i niedemokratyczna. Kiedy Ktoś odchodzi to jakby znikał fragment naszej rzeczywistości- mniej lub bardziej lubianej, mniej lub bardziej znanej. Nadto zostajemy wezwani do tablicy, żeby rozrysować bilans tego co minęło. Stajemy twardo wobec sensu życia, wyrwani z codzienności, z błogiej niepamięci końca. Nagle uświadamiamy sobie brak wieczności tu na ziemi. Z drogi do nihilizmu zawraca ewangeliczna Nadzieja.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[ZAMKNIĘTE DO ODWOŁANIA!]]></title>
<link>http://pads1.wordpress.com/2009/10/07/zamkniete-do-odwolania/</link>
<pubDate>Tue, 06 Oct 2009 22:25:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>piotrek.tt</dc:creator>
<guid>http://pads1.wordpress.com/2009/10/07/zamkniete-do-odwolania/</guid>
<description><![CDATA[Hej! Z dniem dzisiejszym oficjalnie zamykam ów bloga. Zostawiam go na pamiątkę potomnym. Niech spocz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Hej! </p>
<p>Z dniem dzisiejszym oficjalnie zamykam ów bloga. Zostawiam go na pamiątkę potomnym. Niech spoczywa w spokoju. Może jeszczę powrócę do tematyki open source (a w zasadzie na pewno ten element nie zniknie z obszarów moich zainteresowań), i ogólnego bzdurzenia w takiej formie.<br />
Generalnie stwierdzam, że jest wielu którzy robią to w tej dziedzinie lepiej i solidniej, a ja mam w głowie parę innych pomysłów do wykorzystania, bardziej lukratywnych li tylko dla mnie.<br />
Cześć, czołem, kluski z rosołem. Bywajcie w zdrowiu i urodzie! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ibidem.]]></title>
<link>http://trzecieoko.wordpress.com/2009/09/26/ibidem/</link>
<pubDate>Sat, 26 Sep 2009 18:52:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>trzecieoko</dc:creator>
<guid>http://trzecieoko.wordpress.com/2009/09/26/ibidem/</guid>
<description><![CDATA[No to praca magisterska napisana. Przyoblekła się w realny kształt pod koniec zeszłego tygodnia, cho]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>No to praca magisterska napisana. Przyoblekła się w realny kształt pod koniec zeszłego tygodnia, choć jeszcze tydzień wcześniej  było to mało prawdopodobne, a dwa tygodnie wcześniej prawie niemożliwe. Na dyplomowej fotografii jestem postarzały o 5 wiosen i jesieni za sprawą worów pod oczami – niemych świadków kilkunastu dni paranoi. Dzieło liczy sobie 144 strony, zapisane 43 517 słowami ułożonymi z 287 369 literek i inszych znaków. Prócz własnych przemyśliwań autora za źródło posłużyło 176 pozycji mniej lub bardziej poważnych, do których sporządzono 331 przypisów. Są też 4 tabele, 1 mapka oraz jeden jedyny wzór matematyczny, bo bez niego praca na uczelni ekonomicznej  nie wygląda poważnie wcale a wcale. Zwłaszcza, że temat był mało ścisły, mało ekonomiczny i mało ekonomiczny jakiś.</p>
<p>Elaboracik mój niesłychany traktuje o wpływie turystyki ludzików z krajów Północy na ludziki krajów Południa. Tak ogólnie i tak konkretnie: na Kubę, na Egipt i na Tajlandię.</p>
<p>A niedawnym czasem zjawiła się w naszym świecie zupełnie znienacka osoba pilnie potrzebująca dachu nad głową i zapytała mnie, dlaczego właśnie taka selekcja &#8211; czemu te trzy kraje, a nie jakieś inne miejsca, bardziej znane tudzież bliższe. A ja na to, że te kraje są całkiem od siebie różne, niepodobne klimatycznie, kulturowo. I w ogóle. Ale naszła mnie potem taka refleksja, że mimo wszystko coś te lokalizacje łączy, że pomimo odmiennej specyfiki, gdzieś kryje się wspólny rdzeń. Wszystkie wlicza się przecież do tak zwanego Trzeciego Świata to jest tej strefy naszego globu, gdzie wszystko jest trochę inne niż tu, postawione na głowie i wywrócone na lewą stronę. Południowa część naszej planety smakuje bardziej gorzko, w brzuchu burczy jej częściej a pot albo łzy można dostrzec prawie zawsze na jej twarzy, ale skrywa w sobie taki czar i magię, która tutaj już dawno się ulotniła.</p>
<p>I myślę sobie, że na pytanie naszego niespodzianego gościa odpowiem tutaj. I odpowiem na razie niewprost – za pomocą czterech kawałków przeklejonych z archiwów Gazety Wyborczej…</p>
<p>***<!--more--></p>
<p><strong>Kuba:</strong><br />
Sąd apelacyjny w Hawanie podtrzymał wyrok dwóch lat więzienia dla mężczyzny, który krzyczał na ulicy, że Kuba głoduje.<br />
Juan Carlos Gonzalez Marcos był pijany, gdy widząc na stołecznej ulicy ekipę nagrywającą film o historii kubańskiej muzyki, zaczął krzyczeć, że komunizm jest złym systemem, bo nie zaspokaja podstawowych potrzeb Kubańczyków, takich jak jedzenie. Jego 90-sekundowa tyrada trafiła do YouTube, a sam Marcos trafił za kratki za &#8220;stwarzanie niebezpieczeństwa w miejscu publicznym&#8221;.</p>
<p>Źródło: <a href="http://wyborcza.pl/1,86719,7030436,2_lata_wiezienia_za_krzyki_na_ulicy_Hawany.html">http://wyborcza.pl/1,86719,7030436,2_lata_wiezienia_za_krzyki_na_ulicy_Hawany.html</a></p>
<p><strong>Egipt:</strong></p>
<p>&#8221; Na ogromnych zabytkowych cmentarzach stolicy Egiptu mieszkają dziesiątki tysięcy ludzi. Jedni, bo nie znaleźli lepszego miejsca, inni bo żyją tu od pokoleń.</p>
<p>Rodzina Chalida żyje bardzo biednie. On, żona, dwoje dzieci i dziadkowie mieszkają w dwóch ciasnych pomieszczeniach. Nie mają prądu, bieżącej wody, prawie żadnych mebli.</p>
<p>Mają za to nie lada piwnicę. Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, po pokonaniu wąskich, prowadzących w dół schodków, jest stojący w samym środku potężny kamienny sarkofag. Bo Muhammad i jego rodzina mieszkają w kilkusetletnim grobowcu. Podobnie jak tysiące ich sąsiadów, mieszkańców najbardziej niesamowitego osiedla, jakie zdarzyło mi się odwiedzić &#8211; osławionego kairskiego &#8220;miasta umarłych&#8221;.<br />
(&#8230;)</p>
<p>Jednak łatwo nie jest. Nie ma szkół, sklepów ani szpitali, za to jest zatrzęsienie przepięknych wielkich i małych mauzoleów, które przyprawiłyby o zawrót głowy każdego znawcę muzułmańskiej sztuki, a tutaj służą głównie za miejsce spotkań miejscowych wyrostków. Pod jednym z nich grupka rozkrzyczanych dziesięciolatków z zapałem kopie piłkę. Już nawet mnie nie dziwi, że bramki to przestrzeń między sarkofagami.</p>
<p>Źródło: <a href="http://wyborcza.pl/1,76842,5315058,Miasto_umarlych_w_Kairze_tetni_zyciem.html">http://wyborcza.pl/1,76842,5315058,Miasto_umarlych_w_Kairze_tetni_zyciem.html</a></p>
<p><strong>Tajlandia:</strong></p>
<p>76-letnia Malajka z południowej Tajlandii, która 25 lat temu wsiadła do złego autobusu i trafiła do części kraju mówiącej innym językiem, wreszcie wróciła na łono rodziny &#8211; poinformowały we wtorek media tajskie.</p>
<p>Malajska muzułmanka Jaeyaena Beyraheng, która nie umie pisać ani czytać, 25 lat temu wsiadła do autobusu, sądząc, że jedzie on do Narathiwat w jednej z trzech prowincji na południu Tajlandii, zamieszkanych w większości przez mówiących po malajsku muzułmanów.</p>
<p>Tymczasem pojechała 1200 km na północ do Bangkoku. Wsiadła więc do innego autobusu, chcąc wrócić na południe, ale trafiła do Chiang Mai, kolejne 700 km na północ, gdzie mówi się po tajsku.</p>
<p>Przez pięć lat żebrała, aż w 1987 r. została aresztowana i umieszczona w ośrodku dla bezdomnych, gdzie przeżyła aż do tej pory. Dopiero kiedy do ośrodka trafiło troje studentów z Narathiwat, mogła im opowiedzieć, jak trafiła do Chiang Mai.</p>
<p>Teraz Malajka wróciła do swych ośmiorga dzieci, którym po jej zaginięciu powiedziano, że przejechał ją pociąg.</p>
<p>Kobietę nazywano w ośrodku &#8220;panią Mon&#8221;, bo pracownikom ośrodka wydawało się, że wydawane przeze nią niezrozumiałe dźwięki to język Mon, używany przez plemię w sąsiednim Myanmarze.</p>
<p>Źródło: <a href="http://wyborcza.pl/1,86752,3899573.html">http://wyborcza.pl/1,86752,3899573.html</a></p>
<p>I jeszcze coś bardziej o wpływie turystyki</p>
<p><strong>Tajlandia / UK:</strong></p>
<p>Liczba ofiar zabójczych fal tsunami sięgnęła już 130 tys. Byłoby ich więcej, gdyby nie&#8230; pewna mała Brytyjka</p>
<div style="display:none;">» zobacz cały artykuł</div>
<p>Tilly Smith ma dziesięć lat. Na wakacje do Tajlandii pojechała razem z rodzicami i siedmioletnią siostrą. 26 grudnia, gdy zabójcze fale tsunami z prędkością odrzutowca pędziły w kierunku wybrzeży Azji, wypoczywała na jednej z plaż na wyspie Phuket.</p>
<p>- Zauważyłam, że coś dziwnego zaczęło dziać się z wodą: szybko się cofała i pojawiły się w niej bąbelki &#8211; opowiadała Tilly dziennikarzowi brytyjskiego dziennika ?The Sun?. Pewnie nie zwróciłaby na to uwagi, gdyby nie to, że jej nauczyciel geografii kilkanaście dni wcześniej opowiadał na lekcji o tsunami. Dzięki temu dziewczynka wiedziała, że od momentu cofnięcia się wody do uderzenia morderczych fal mija 10 minut.</p>
<p>Tilly natychmiast wszczęła alarm. Zarządzono ewakuację plaży i pobliskiego hotelu &#8211; w sumie wyprowadzono około stu osób. Gdy niedługo potem uderzyło tsunami, wszyscy znajdowali się już w bezpiecznym miejscu. (&#8230;)</p>
<p>Liczba zabitych przez mordercze fale w Tajlandii i Sri Lance wzrasta z każdym dniem. Wczoraj przekroczyła 130 tys., rannych może być nawet drugie tyle. Na tym z pewnością się nie skończy. Według ONZ ofiar śmiertelnych może być nawet ponad 150 tys., jednak prawdziwej liczby zabitych nie poznamy nigdy. (&#8230;)</p>
<p>Źródło: http://gazetopedia.pl/edition/index/id/4724/art/1</p>
<p>A tak wygląda(ła) bohaterka:</p>
<p><img class="aligncenter" src="http://portal.unesco.org/en/files/33206/11503857485tilly_smith.jpg/tilly_smith.jpg" alt="" width="250" height="300" /></p>
<p>Tymczasem w najbliższym czasie zamieszczę właściwy fragment pracy, jak tylko ustalę na ile legalne toto jest&#8230;</p>
<p>Grzesiek</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...Chwilowy "The End"... - zawieszam AAW ;//]]></title>
<link>http://amazinganimeworld.wordpress.com/2009/09/20/chwilowy-the-end-zawieszam-aaw/</link>
<pubDate>Sun, 20 Sep 2009 11:30:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaeiko</dc:creator>
<guid>http://amazinganimeworld.wordpress.com/2009/09/20/chwilowy-the-end-zawieszam-aaw/</guid>
<description><![CDATA[Ohayo wszystkim ;] Gomen, że tak dłuuugo nic nie pisałam, ale poprostu nie miałam czasu.. &lt;wybacz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter" title="Girl" src="http://2.bp.blogspot.com/_tLESWCj7nLE/R72_owvzx-I/AAAAAAAAAIw/BJ7Ln7ULYEk/s400/anime-girl7.jpg" alt="" width="400" height="300" /></p>
<p>Ohayo wszystkim ;]</p>
<p>Gomen, że tak dłuuugo nic nie pisałam, ale poprostu nie miałam czasu.. &#60;wybaczcie!&#62; ;]</p>
<p>Właśnie w związku z brakiem czasu na pisanie notek,  chciałabym oznajmić, iż chwilowo &#60;spokojniee, powróce xD Strzeżcie siee ;P&#62; zawieszam moją wordpressową pracę ^^</p>
<p>Cieszycie sie? Przynamniej odpoczniecie ode mnie i nie będziecie musieli czytać moich wypocin ;P</p>
<p>No, ale oczywiście gdy tylko powrócę z pisaniem to przyszykuję wam taką katorgę, że popamiętacie &#60;wiem, zaczynam świrować xD&#62;  &#60;zabójczy śmiech.. Mwhahahaha ;PP&#62;</p>
<p>No to dobra, kończę już pisać tą bezsensowną notkę &#60;miała być tylko o zawieszeniu a ja dodaje jakieś głupie komentarze xD&#62; i zabieram się za czytanie lektury ;] Ta idiotka od polaka dała nam tydzień na przeczytanie 278 stron ;// Ja chce już wakacjeee! ;(</p>
<p>Dobra, no to na tyle by było ;] Do zobaczeniaa! ;**</p>
<p><img class="aligncenter" title="Girl02" src="http://1.bp.blogspot.com/_tLESWCj7nLE/R72_ngvzx7I/AAAAAAAAAIY/aTHN3GyqnoA/s400/anime_girl556.jpg" alt="" width="400" height="310" /></p>
<p>P.S Oczywiście wasze notki będę komentować jak nalezy xD</p>
<p>P.S2 Nie czytajcie tych komentarzy przy niektórych zdaniach. Mam lekkiego świra &#60;lekkiego xD mało powiedziane ;P&#62; pisząc tą notkę ^^</p>
<p>Ja ne ;**</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Deus otiosus]]></title>
<link>http://tedeward.wordpress.com/2009/09/15/deus-otiosus/</link>
<pubDate>Tue, 15 Sep 2009 13:54:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemysław Bryk</dc:creator>
<guid>http://tedeward.wordpress.com/2009/09/15/deus-otiosus/</guid>
<description><![CDATA[III Czas spowolnił swój bieg. Zaczął płynąć spokojnie jak rzeka pośród nizin. Już nie był tym samym ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">III</p>
<p style="text-align:justify;">Czas spowolnił swój bieg. Zaczął płynąć spokojnie jak rzeka pośród nizin. Już nie był tym samym czasem co u początków swego istnienia. Żwawym, wartkim, nieustannie drążącym w skale istnienia strumieniem. Teraz rozlał się na nieskończone połacie wszechrzeczy i rozciągał się coraz bardziej z każdym swym momentem bycia odmierzanym przez samego siebie. Ogromnym uproszczeniem zawsze było nazywanie czasu linią rozwijającą się w nieskończoność. Czas był czymś trudnym do uchwycenia i zobrazowania. Teraz, choć słowo teraz jest słowem zupełnie nie pasującym do stanu obecnego, stał się siłą jeszcze mniej jasną i zrozumiałą. &#8216;Teraz&#8217; wiele rzeczy miało niejasny sens. Wszystko zaczynało rozpływać się w nicość wraz z wszelką logiką. Wraz ze świadomością, która mogłaby tę logikę dostrzec i zrozumieć.</p>
<p style="text-align:justify;">I byłem także ja. A potem, jeżeli jakakolwiek chronologia ma teraz sens, przestałem być. Stałem się czymś, co mogło koegzystować wraz z czasem. Koegzystować świadomie tego faktu. Czym się stałem? Nie wiem. Pamiętam jeszcze takie określenie jak &#8216;śmierć&#8217;. Ponoć ją udało mi się oszukać. Kiedyś miałem cielesną formę. Ale formy cielesne mają to do siebie, że szybko się zużywają i trzeba często szukać nowego odzienia dla świadomości. Z czasem odpuściłem sobie kolejne marne skóry. Miałem dość narodzin pod niebieskimi nadolbrzymami, żółtymi karłami, czerwonymi i błękitnymi olbrzymami. Miałem dość umierania będąc wpatrzonym w czerwone nadolbrzymy, pulsary, brązowe karły i fioletowe podolbrzymy. Przestałem być częścią tej nieszczęsnej materii, której przekleństwem jest wieczna niestałość. Wieczna? To kolejne ze słów. Energia. To czym się stałem? Całkiem możliwe. Nie ma to jednak większego znaczenia. Zacząłem trwać wraz z wszechświatem. Stałem się jego integralną częścią. Przez cały ten&#8230; czas widziałem wiele. Starania i cele wielu istot, przypominały mi siebie kiedy jeszcze byłem. Ta ich naiwność, żądza, ciekawość. Dokonywali wielu czynów, które mnie zdawały się irracjonalne. Choć pewnie na ich miejscu sam bym ich dokonał. Jednak mnie już nie było. A dzięki temu jestem nadal.<br />
<!--more--></p>
<p style="text-align:justify;">Czas. Czas nie był dla nich łaskawy. Nie był dla nich litościwy. Właściwie nie był dla nich wcale. To oni byli dla niego. Zniknęli tak jak i słońca, pod którymi się narodzili. Spoglądając na wszechświat nie dostrzegali zmian. Nie widzieli tego tak jak ja. Dla nich wszystko zdawało się być zatrzymanym w biegu. Nie potrafili dostrzec nieubłaganych przemian. Chaosu. Ciągłego ruchu. Wszyscy oni byli tylko &#8230; jak jedno błyśnięcie pulsara. Widziałem ich. Ich następców i tych, którzy nie mieli nawet pojęcia o swoich poprzednikach. Starania ich wszystkich były równie bezcelowe. Bo tak nietrwałe&#8230; Oni na pewno mieli o tym inne zdanie. Ale to nie oni spoglądali na wskroś przez wszechświat na tysiące wybuchających co chwila słońc. Na dziesiątki tysięcy niszczonych w każdej chwili planet. Na wyłaniające się czarne dziury, które mógłbym posądzić o świadome tworzenie we wszechświecie porządku&#8230; Oni nic nie widzieli. Ale czyż mogę ich za to winić? Czy można za to w ogóle winić?</p>
<p style="text-align:justify;">Czas był dla mnie.</p>
<p style="text-align:justify;">Obserwowałem zmiany. Niektórzy woleliby gdybym nazwał to ewolucją. Rozwojem. Dążeniem wszechświata. Dążeniem do czego? Czy materia może mieć dążenie? Czy energia może mieć dążenie? Czy oboje razem mogą mieć cel? Przychodzi mi tylko jeden na myśl. Porządek. Chaos dąży do porządku. Ułomny, niedoskonały, zmienny, nieprzewidywalny i tak kreatywny&#8230; Chaos stworzony jest do tego, by stać się wreszcie porządkiem. Pięknym, spokojnym, bezpiecznym i doskonałym. Ale porządek jest niestały. Nawet ten najdoskonalszy. Porządek jest nietrwały. Rozpada się na powrót w chaos. Porządek jest przemijający. Porządek jest efemeryczny&#8230; Porządek jest ułomny. Na to patrzyłem. Na chaos szamoczący się w spazmach swej wrodzonej chaotyczności. Na jego agonię. Przemianę. Śmierć i odrodzenie w nowej formie. Dane mi było to wszystko oglądać. Nie od początku, to jasne. Jednak nic nie stało na przeszkodzie, bym mógł oglądać to wszystko do końca. Jeżeli koniec rzeczywiście istnieje gdzieś tam zawieszony poza istnieniem wyczekując na punkt krytyczny by mógł tryumfalnie wkroczyć w nasz świat. Koniec? Zaczynałem wątpić w koniec.</p>
<p style="text-align:justify;">Z czasem. Właśnie z nim. Wszechświat rozciągnął się znacznie. Rozpostarł swą nieskończoność. Galaktyki, całe ich układy, oddaliły się od siebie. Ile bym dał, bym mógł widzieć jak to wszystko się zaczęło. Dał bym wiele by móc zobaczyć mrok wszechświata nim pierwsza z gwiazd zapłonęła długowiecznym ogniem. Zanim stała się na tyle ciężka, by móc to zrobić. Poczuć dotyk rojów najlżejszych atomów łączących się w skupiska. Podziwiać tworzenie się pierwszych atomów, pierwszych elektronów, protonów i neutronów. Posmakować pierwszych kwarków, leptonów, bozonów i hadronów. Poczuć zapach pierwotnej energii napędzającej młody wszechświat. A może nawet i dostać się głębiej. Doznać prawdziwego początku. Początku, który nie musi nic znaczyć. Nie musi być odpowiedzią. Ba, początek wszak może być tylko pytaniem. I zapewne nim jest.</p>
<p style="text-align:justify;">Ale nie mogę. Nie mogę tego zobaczyć. Wszechświat się wszak nie cofa. Czas się nie cofa. On płynie. Wszechświat rozpostarł swą nieskończoność nad wszechrzeczą. To już wiedziałem. Nie ma powrotu do tamtych &#8230; chwil. Spoglądam na wszechświat i widzę uformowane galaktyki, całe ich sekwencje odpływające od siebie z każdą moją myślą. Coraz dalej, coraz głębiej w otchłań. Wszystko wiruje odpychając się w nieznane. Tam żyją różni, mali i więksi. Nie mają ani dla wszechświata ani dla mnie większego znaczenia. Żyją i wymrą. Nawet nie pozostanie po nich wspomnienie. Tylko masa atomów, z których być może jeszcze kiedyś coś powstanie. A może i nie. Chaos nie pozwoli nic przewidzieć w rozbiegającej się na wszystkie strony próżni. To postępuje. Teraz już jedna galaktyka o drugiej może tylko nostalgicznie wspomnieć, jeżeli potrafi. Bo czemu miałaby nie potrafić? Niektórzy starzy przyjaciele w rozłące już po wsze czasy, inni zderzyli się w kosmicznej kraksie tworząc monstrualnego giganta nieświadomego swego marnego losu. Słońca pękły lub zapadły się ze starości. Wypaliły się. Gwiazdy jedna za drugą zaczęły gasnąć, inne zaczęły świecić w miejsce starych. Cała feria barw i kolorów zmieniająca się jak w kalejdoskopie. Kolejna supernowa, kolejna znajoma twarz przepadła w jednym oślepiającym błysku. Ostatnim akcie swej potęgi, swego piękna, swej siły. Ostatnie tchnienie życia. Ramiona nienazwanej galaktyki wirują niemo bez strachu przed czarną dziurą, która by je z chęcią wchłonęła. Czarna dziura w samym środku galaktyki &#8211; Ironia. Wszelka materia tej nienazwanej galaktyki krąży wokół potencjalnego zabójcy.</p>
<p style="text-align:justify;">Wszystko to płynie po doskonale czarnym morzu. Wszystko to dryfuje przypominając oszalałe mrówki, które rozłażą się bez ładu we wszystkie strony po spalonej słońcem suchej ziemi. Same nie wiedzą dokąd pędzą, ale chcą uciec jak najdalej. Przed czym? Też nie wiedzą. Wszak szaleństwo zobowiązuje. Małe i wielkie planety w nieustającym balecie wirują dookoła własnych osi w monotonnej wędrówce wokół własnych słońc. Drobne skalne szaleją od rozpalonej magmy, niektóre stygną, inne już jałowieją ze swej starości. Gazowe giganty zdają się być bardziej majestatyczne. Wyglądają niczym bogowie ze swymi lodowymi pierścieniami i monstrualnymi cyklonami błąkającymi się pośród ich chmur. Pomyśleć, że jeszcze chwila i to wszystko przestanie istnieć. Zniknie tak jak wszystko co widziałem już do tej pory. Ale nikt nie zapłacze. Wszyscy, którzy mogliby pamiętać już nie istnieją. To słońce to żółty karzeł. Jest już u kresu swego istnienia. Wypalił swoje paliwo i zacznie pęcznieć, rosnąć jak oszalały. Jeszcze tylko moment. Pochłonie wszystkie skalne planetki w swoim zasięgu. A potem, gdy osiągnie swe maksimum, zapadnie się pod własnym ciężarem i w konsekwencji wreszcie zgaśnie. Nastąpi ciemność. Zniknie kolejny punkt na nocnym niebie wielu światów. Dokonało się. Bardzo depresyjne widowisko.</p>
<p style="text-align:justify;">Trudno tu dostrzec sens w całym tym łańcuchu nieprzerwanych zmian. Ale czy sens to rzecz, którą warto się przejmować? Z mojego punktu widzenia zrozumienie wszechświata jest absurdalnie proste. Banalne wręcz. Cóż w tym wszystkim miałoby być skomplikowanego? Nic nie jest tu ukryte przecież. Sens, sens, sens, sens. Teraz wiem, że sens nas tylko ogranicza. Bez jakiegokolwiek sensu jesteśmy wolni. Sens wyznacza nam jedyną drogę, którą musimy podążać. Brak sensu to w pewnym stopniu &#8230; sens otwarty. To wolna wola. To możliwość wszelkiego działania. Nie ma strachu przed zaprzepaszczeniem sensu i nie ma kary wynikłej z zejścia z jego drogi. A może się mylę? Nie szkodzi, ja i tak będę, a wy, cokolwiek poczynicie, przepadniecie wraz ze swoimi własnymi sensami. Czyż to nie kolejna z ironii? Teraz jednak to już głęboka przeszłość. Wszechświat już dawno dotarł swego apogeum. Choć sam punkt szczytowy nie może być traktowany tutaj w dosłownym swym znaczeniu. Wszechświat nie dotarł do granicy swego rozmiaru, bo od zawsze był nieskończony. Wszechświat nie dotarł do granicy swego wieku, bo zawsze będzie trwać w nieskończoność. Wszechświat dotarł do kresu istnienia jakie jest nam wszystkim znane. Dalej wciąż będzie tym samym wszechświatem, jednak już nie będzie takim samym światem dla nas samych.</p>
<p style="text-align:justify;">Jak już wiele razy wspominałem. Nie ma znaczenia już wiele. Ja, wy, czas, materia, energia. W tym momencie krytycznym przestaliśmy się liczyć wszyscy. Wszechświat podąży dalej swoją drogą nie spoglądając nawet na nas. Pogna w swym szaleńczym pędzie ku bardziej nieskończonej nieskończoności. Wszechświat najwidoczniej jest zwykłym szaleńcem. Nawet moje słowa. Wiele z nich już gubi się w przestrzeni i przepada nigdy nie będąc odnalezionymi. Co czeka mnie? Wielka niewiadoma. Nie widziałem początku, może uda mi się zobaczyć koniec. To już czas. Wygiął się nieznacznie i napiął jak struna. Ha, widzieliście kiedyś czas napięty niczym struna czekająca na muzyka? Ale muzyk się nie zjawi. Nie wydostanie się nawet pojedynczy dźwięk. Sam z resztą bym go nie usłyszał.</p>
<p style="text-align:justify;">Czas zwolnił swój bieg. Stał się jak rzeka płynąca pośród nizin. Galaktyki odpłynęły od siebie na przerażające odległości. Jedna już nie jest w stanie dostrzec najmniejszego błysku pochodzącego od drugiej. To było do przewidzenia. Wszechświat nie ustaje w swym szaleństwie. Ciągle prze w nieskończone z nieustającą od eonów prędkością. Galaktyki, które znałem ja sam straciły swoje dotychczasowe kształty. Zaczęły rozłazić się, rozpuszczać w czarnej wodzie. Tajemnicze siły zaczęły rozsupływać niteczki ramion spiralnych gromad. Jedna za drugą rozwlekają się dookoła. Wyjątkowo dziwny to widok i przerażający. Wreszcie niektóre z nich rozrywają się na mniejsze i płyną każda w swoją stronę. Te dzielą się na jeszcze mniejsze i mniejsze. Mnożą się miriady maleńkich galaktyk. Separują jedna od drugiej na coraz mniejsze i mniejsze ogniki. To nie dzieje się wyłącznie tutaj, ale w całym wszechświecie. Gdziekolwiek nie spojrzę ten sam widok, migracje maleńkich szkiełek potłuczonego lustra. Ciężko to dostrzec patrząc z oddali, lecz wreszcie dzielą się na pojedyncze gwiazdy&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Niezwykłe. Jedno słowo, które może to wszystko opisać. Ten proces, którego nikt nie jest w stanie powstrzymać. Wraz z rozdrobnieniem idą dwaj sprzymierzeńcy &#8211; ciemność i chłód. Coraz słabiej widać jedną gwiazdę będąc drugą. Coraz dalej są od siebie, teraz samotnicy, niegdyś współtowarzysze w jednym wspólnym domu. Cóż za smutny i przejmujący to widok! I coraz ciemniej, mroczniej, posępniej. Temperatura ogromnie spada. To było przeznaczone, nie można się smucić. Lecz kiedy smutno to tak wygląda&#8230; I te gwiazdy, teraz samotne, tracą się same i własnych towarzyszy. Planety? Nie ma co nawet wspominać. Układy słoneczne rozmazane na czerni. Ale to nie wszystko. Na tym się nie kończy. To idzie dalej i dalej, jak może.</p>
<p style="text-align:justify;">Potężne cielska gwiazd spływają i marszczą się od wielkiej siły. Obecne gwiazdy mają wygląd znacznie bardziej odmienny od tych, które świeciły mi w twarz, nim jeszcze przestałem być. Kiedyż to było? Było to w ogóle czy może sam sobie to umyśliłem? Miliardy samotnych słońc w całym wszechświecie rozrywają się jedno po drugim w ostatnim blasku. Pozostają po nich jedynie liche mgławice niczym nie przypominające potęgi jaką były przed. Cała materia rozpierzchła się po zakątkach wszelkiego wszechświata stopniowo zmieniając swoje skupienie w niezauważalne z pozoru atomy. Oto co pozostało po wspaniałych słońcach, planetach i istotach, które je zamieszkiwały. Całe morze atomów sunące nie wiadomo dokąd. Ciemność. Ciemność powróciła. Tak jak za czasów, gdy nie było jeszcze żadnego słońca. Teraz nie ma już żadnego słońca.</p>
<p style="text-align:justify;">Czas spowolnił jeszcze bardziej. Choć może to tylko złudzenie wywołane przez brak punktu odniesienia. Atomy popędziły w głąb czeluści wszechświata. Zaczęły czynić to samo, co niegdyś poczyniły gwiazdy. Każdy atom postanowił zostać samotnikiem oderwanym od reszty by skonać w godności. Cała energia i wszelkie promieniowanie znacznie rozciągnęło się po wszechświecie. Takoż i ze mną dzieją się dziwne rzeczy. Czuję się &#8230; rzadszy. Moje myśli są rzadsze. Mniej solidne i trwałe. Mniej uchwytne. Mniej jasne. Mniej obliczalne i mniej sensowne. Czuję jakby moja świadomość została rozciągnięta do tego stopnia, że zaczynają w niej pękać dziury, przez które myśli swobodnie wypływają w przestrzeń kosmiczną. Ale to był dopiero początek.</p>
<p style="text-align:justify;">A teraz atomy. One konają. Jeden za drugim pękają na swoje składowe. I trzeci pękł, czwarty, piąty, szósty, siódmy i ósmy. I dziewiąty. I trzy tryliony dwieście sześćdziesiąt jeden biliardów sześćset trzydzieści dwa biliony sto jedenaście miliardów dziewięćset siedemdziesiąt trzy miliony dwanaście tysięcy sto pięćdziesiąty drugi. I kolejny trzy tryliony dwieście sześćdziesiąt jeden biliardów sześćset trzydzieści dwa biliony sto jedenaście miliardów dziewięćset siedemdziesiąt trzy miliony dwanaście tysięcy sto pięćdziesiąty trzeci. A może to był już czwarty? W każdym kolejnym elektrony wreszcie urywają się ze swej odwiecznej niewoli i uciekają w nicość. Są wyzwolone. Protony z ulgą separują się od neutronów. Wszechświat wypełnia się morzem jeszcze drobniejszych elementów. Każdy z nich ponownie, ku uciesze ciemności i chłodu postanawia zostać samotnikiem. A ja? Cóż. Jestem coraz bledszy.</p>
<p style="text-align:justify;">A co z ciemną materią? Z ciemną energią? Ta pierwsza wsiąkła w mrok jeszcze łatwiej. Poszatkowana na swe ciemne cząstki uległa przestrzeni. Ciemne kwarki i ciemne leptony nie spotkały się z żadnym z nie-ciemnych. I tak jak i dwie nowe cząsteczki nieznane nie-ciemnej uciekły we wszechświat w panice. A ciemna energia? Cóż, jeszcze nie wspominałem. To wszystko jej tylko i wyłącznie wina. To ona napędza to dziwaczne szaleństwo. Zmusiła nasz wszechświat do prędkiej ekspansji. Dała początek i daje nam to teraz. Przeklinam cię ciemna energio, przeklinam!</p>
<p style="text-align:justify;">Coraz zimniej. Temperatura spadła, jak mniemam, niemal do poziomu zera absolutnego. Jeszcze odrobinę, jeszcze ciut i zimniej być nie będzie się dało. Ciemności już nic nie pokona, tak jak i nie zmierzy. Energia rozpływa się, słabnie coraz bardziej. Nie jest w stanie wytrzymać aż tyle. Co ze mną będzie? Co ze mną będzie? Co ze mną się stanie? Ja też wreszcie zniknę? Protony, neutrony i elektrony. Ich już nie ma. Nawet nie zauważyłem. Rozpłynęły się na cząstki jeszcze mniejsze od siebie. Wielu z nich nie pamiętam już nazwy. Poznaję bariony, neutrino, leptony i fermiony. Ale tego nie znam. Nie widziałem wcześniej. Skąd on się wziął? Może któryś ze znanych mi się jeszcze rozpadł? To już chyba nie ważne, jak sądzę. Stałem się długi. Niemal nieskończenie rozwleczony. Czegoś mi brakuje. Wyczułem to. Coś się ode mnie oderwało. Rozpadam się? Rozpływam? Czy zwyczajnie zanikam?</p>
<p style="text-align:justify;">Absolut. Już jesteśmy blisko do tego, wszechświecie. Jest chłód, już absolutny, mrok takoż. Smutny ten koniec, powiadam ci ja. Długi, zimny i smutny koniec. Najgorszy to z końców jakie znam. Nie mogliśmy eksplodować w oszałamiającym blasku i zadziwić ewentualną widownię? Nie mogliśmy? Dlaczego akurat tak? Zniknęliśmy w mroku. Znikamy wciąż. Nie pozostało już nic, co da się zauważyć. Ale przyznać trzeba, chaos się skończył. Dostał to na co sam zasłużył. Ale ja? Ja muszę też znikać? Nie chcę, lecz czuję nieuniknione. Im dalej sięgam tym jest mnie mniej. Coraz bledszy, coraz mniej gęsty, coraz mniej świadom własnego cierpienia. Dziurawi się moje istnienie i dziury te coraz większe. Rosną, żywią się na mnie. Pożerają mnie od środka. Nic nie poradzę, czas&#8230; Czas? Jego też będzie koniec, nie ma co współczuć, kończymy razem.</p>
<p style="text-align:justify;">Błądzę w myśli, która mi została. Nie próbuję wyjść poza nią. Bo jeśli poza nią nic mi nie zostało? Runę w nieskończoną przepaść. Próbuję trwać ile się da. Ale on mnie pożera! Koniec, ten zimny, oschły i ciemny. Straszny, potworny, przerażający. Co będzie dalej &#8230; nie warto dumać. Wszelka energia jaką znałem już się rozmyła. Pozostałem najwidoczniej ostatni. Oto ten kres, który chciałem widzieć. Ile bym dał, by to jednak był początek.</p>
<p style="text-align:justify;">Czuję. Już niemal mnie nie ma. Ah, słowa myśli myśli słowa ostatnie jak się zdaje mym myślom słowa bezmyślne bezsłowne myśli. To już jest koniec. Zjada mnie plama.</p>
<p style="text-align:justify;">Jeszcze tylko skrawek maleńki mnie został. Wokół już nic widzieć nie mogę, nic poczuć, nic znaleźć co było już przeszło.</p>
<p style="text-align:justify;">Wszechświat. On będzie trwał chyba nadal. Cóż z tego, że nie ma chaosu materii. Ostatnia myśl mnie dopada klarowna. Jakieś olśnienie na koniec, nadzieja. Cudowne piękno, może i samo zbawienie. Poczułem radość, ostatnią emocję. Teraz już mogę zniknąć sam całkiem. Teraz już wiem.</p>
<p style="text-align:justify;">Skoro chaos przepadł, jest przed nami nadzieja. Powrót doskonałego porządku&#8230;</p>
<p style="text-align:right;"><span style="color:#888888;"><em>Kwiecień 2009</em></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
