<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>lalka &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/lalka/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "lalka"</description>
	<pubDate>Sat, 02 Jan 2010 19:18:45 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Doces e Travessuras ]]></title>
<link>http://closet15.wordpress.com/2009/11/04/doces-e-travessuras/</link>
<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 13:43:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Closet 15</dc:creator>
<guid>http://closet15.wordpress.com/2009/11/04/doces-e-travessuras/</guid>
<description><![CDATA[Dia 31 de outubro a Top Marcela Falci apostou no look candy para dar um ar de graça, modernidade e l]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dia 31 de outubro a Top Marcela Falci apostou no look <a href="http://closet15.wordpress.com/2009/10/23/quem-disse-que-bala-engorda/" target="_blank">candy</a> para dar um ar de graça, modernidade e leveza no seu look da noite.</p>
<p>Olha o colar dela, direto da Closet 15! Muito fofo! ( Rosa, verde, laranja e dourado)</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-medium wp-image-857" title="marcela TAPAS_out2009" src="http://closet15.wordpress.com/files/2009/11/marcela-tapas_out2009.jpg?w=600" alt="marcela TAPAS_out2009" width="600" height="450" /></p>
<p>Inspiração:</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-858" title="799825643_bcbd369d60" src="http://closet15.wordpress.com/files/2009/11/799825643_bcbd369d60.jpg" alt="799825643_bcbd369d60" width="500" height="358" /></p>
<p><img class="size-full wp-image-811 alignleft" title="ass blog 2" src="http://closet15.wordpress.com/files/2009/10/ass-blog-212.jpg" alt="ass blog 2" width="150" height="84" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Streszczenie 'Lalki' na komórki w kampanii 'Rarka Plusa']]></title>
<link>http://gornapolka.wordpress.com/2009/10/23/streszczenie-lalki-na-komorki-w-kampanii-rarka-plusa/</link>
<pubDate>Fri, 23 Oct 2009 09:19:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>tomaszalbecki</dc:creator>
<guid>http://gornapolka.wordpress.com/2009/10/23/streszczenie-lalki-na-komorki-w-kampanii-rarka-plusa/</guid>
<description><![CDATA[W ramach kampanii &#8220;Rarka Plusa&#8221; udostępnione zostaje dźwiękowe streszczenie powieści ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>W ramach kampanii &#8220;Rarka Plusa&#8221; udostępnione zostaje dźwiękowe streszczenie powieści &#8220;Lalka&#8221; Bolesława Prusa przeznaczone na telefony komórkowe. Usługę wspierają działania reklamowe w prasie i internecie.</strong></p>
<p><img src="http://www.wirtualnemedia.pl/img/217/184/_original/36_dzwiekowe_streszczenie.jpg" alt="rarka streszczenie" /></p>
<p>Dźwiękowe streszczenie powieści &#8220;Lalka&#8221; Bolesława Prusa można do końca listopada ściągnąć bezpłatnie na telefon komórkowy, wysyłając SMS-a o treści &#8220;Rarka&#8221; pod numer 8070. Streszczenie ma charakter humorystyczny: opiera się na bohaterach, wydarzeniach i klimacie książki, ale traktuje je z dystansem. Usługa jest kontynuacją prowadzonej od września kampanii &#8220;Rarka Plusa&#8221; podkreślającej grę słów z tytułem tej powieści i nazwiskiem jej autora.</p>
<p><a href="http://www.wirtualnemedia.pl/article/2837554_Streszczenie_Lalki_na_komorki_w_kampanii_Rarka_Plusa.htm">źródło wirtualnemedia.pl</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tratatata...]]></title>
<link>http://apiliszek.wordpress.com/2009/09/12/tratatata/</link>
<pubDate>Sat, 12 Sep 2009 10:04:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>apiliszek</dc:creator>
<guid>http://apiliszek.wordpress.com/2009/09/12/tratatata/</guid>
<description><![CDATA[Do szkoły należy wracać powoli. Spokojnie. Statecznie i z godnością. A więc pooooowooooolii. Stopnio]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Do szkoły należy wracać powoli. Spokojnie. Statecznie i z godnością. A więc pooooowooooolii. Stopniowo, żeby nie było szoku. Łagodnie, żeby nie było szoku. Tak jak do basenu wchodzimy poooowoooolii, zanurzając kolejno stopy, łydki, uda, potem delikatnie brzuch i dalej aż do głowy. Bo woda jest zimna. I w pierwszym momencie NIEPRZYJEMNA. Szkoła nie tylko w pierwszym momencie. </p>
<p>A i tak zwykle nie ma czasu na aklimatyzację. </p>
<p>Tak, w czwartek miałam pierwszą tegoroczną klasówkę. Z <em>Lalki</em> Bolesława Prusa. Książkę przeczytałam, więc na pewno dostanę maksymalną ilość punktów ^^.</p>
<p>**********<br />
A teraz dla wszystkich, którzy tak jak ja są już nieco znudzeni szkolną codziennością, krótki przerywnik:<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/0j3tWiMYB9o&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/0j3tWiMYB9o&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span><br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/hArusIymtaY&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/hArusIymtaY&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span><br />
Film wcale nie jest drażliwy, bądź przeznaczony tylko dla jednej strony społeczeństwa. Reprezentowane są w nim dwa, raczej skrajne grupy ludzi i poglądów. Myślę, że każdy znajdzie tu coś z czego będzie mógł się pośmiać (albo Szanownego Pana Pedała staropolskim nazwiskiem zwanego Szwed albo Pana Cejrowskiego, który jest przecież i Żydem i masonem*&#8230;) <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>*I faszystą, nazistą, nacjonalistą, ksenofobem, homofobem, zdrajcą Polski, antyfaszystą, antysemitą, kołtunem, Brunatnym Księciem Polskiego Ciemnogrodu, Królem Zaścianka itp., itd. (Więcej w książce Cejrowskiego <em>Kołtun się jeży</em>). </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[52]]></title>
<link>http://butterfliesinstead.wordpress.com/2009/08/13/52/</link>
<pubDate>Thu, 13 Aug 2009 10:13:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>butterfliesinstead</dc:creator>
<guid>http://butterfliesinstead.wordpress.com/2009/08/13/52/</guid>
<description><![CDATA[sesja z 12 sierpnia 2009 roku. modelka: Ewelina malowalam, ubierałam: ja z pomoca Eweliny pomagał: G]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>sesja z 12 sierpnia 2009 roku.<br />
<a href="http://maxmodels.pl/else.html">modelka: Ewelina</a><br />
malowalam, ubierałam: ja z pomoca Eweliny <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
pomagał: Grzesiu i Łukasz<br />
Ruda Śląska, Nowy Bytom.</p>
<p>Ach, ach i ach. Nie dość, że piękna, uśmiechnięta, towarzyska, to jeszcze  na dodatek jedna z najlepiej przygotowanych modelek <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Czasu nam brakło, musimy sesje dokończyć ;] Za dużo pomysłów miałyśmy, a dzień niestety jest za krótki ;]<br />
Parę zdjęć backstegowych.<br />
<img src="http://images45.fotosik.pl/180/cf3c99fbb94c28e6med.jpg" alt="http://images45.fotosik.pl/180/cf3c99fbb94c28e6med.jpg" /><br />
<img src="http://images46.fotosik.pl/179/4944a3694dd2df61med.jpg" alt="http://images46.fotosik.pl/179/4944a3694dd2df61med.jpg" /><br />
<img src="http://images41.fotosik.pl/175/12594e8ad1b79ceamed.jpg" alt="http://images41.fotosik.pl/175/12594e8ad1b79ceamed.jpg" /><br />
<img src="http://images40.fotosik.pl/175/a86395bfb4c2bae4med.jpg" alt="http://images40.fotosik.pl/175/a86395bfb4c2bae4med.jpg" /><br />
<img src="http://images46.fotosik.pl/179/0bdb104cb0546a9dmed.jpg" alt="http://images46.fotosik.pl/179/0bdb104cb0546a9dmed.jpg" /><br />
<img src="http://images40.fotosik.pl/175/1fcd2208b372e937med.jpg" alt="http://images40.fotosik.pl/175/1fcd2208b372e937med.jpg" /><br />
a teraz przechodzimy już do samej sesji <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pierwsza jej część była robiona w mieszkaniu moim i Grzesia <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3438/3815850856_3cafceddac_o.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3438/3815850856_e70414ca3d.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3438/3815850856_e70414ca3d.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2647/3815056883_2774042d44_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2647/3815056883_e5ebe74e66.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2647/3815056883_e5ebe74e66.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3453/3815083763_d71a4fa889_o.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3453/3815083763_4663cdb366.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3453/3815083763_4663cdb366.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3537/3815942714_c9306b950e_o.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3537/3815942714_69ceb95d75.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3537/3815942714_69ceb95d75.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2509/3815195239_1662fd38d0.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2509/3815195239_1662fd38d0.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2509/3815195239_1662fd38d0.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3520/3815215145_33df69ccf4.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3520/3815215145_33df69ccf4.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3520/3815215145_33df69ccf4.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2433/3815280447_0294d7a9a6.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2433/3815280447_0294d7a9a6.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2433/3815280447_0294d7a9a6.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2437/3815282035_2f9e17e0c9_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2437/3815282035_59f9b1597e.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2437/3815282035_59f9b1597e.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2566/3815318835_b89ee9c828_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2566/3815318835_b71476f6af.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2566/3815318835_b71476f6af.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3549/3815348359_9aa1259067.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3549/3815348359_9aa1259067.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3549/3815348359_9aa1259067.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3463/3816164904_148bb1fab7_o.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3463/3816164904_e3df1a683b.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3463/3816164904_e3df1a683b.jpg" /></a></p>
<p>i nasza druga stylizacja, oraz mała zmiana otoczenia <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2484/3816203264_b3a25ce771_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2484/3816203264_f7e71dce7c.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2484/3816203264_f7e71dce7c.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2551/3815432503_4b571b29cf_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2551/3815432503_bca1bce916.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2551/3815432503_bca1bce916.jpghttp://farm3.static.flickr.com/2551/3815432503_bca1bce916.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2445/3815455545_7f9d77b01f.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2445/3815455545_7f9d77b01f.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2445/3815455545_7f9d77b01f.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2496/3816284594_871f3aeed8.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2496/3816284594_871f3aeed8.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2496/3816284594_871f3aeed8.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3486/3816281188_bf7a49b5ab.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3486/3816281188_bf7a49b5ab.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3486/3816281188_bf7a49b5ab.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2506/3816303844_7a7039159b_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2506/3816303844_148539bf78.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2506/3816303844_148539bf78.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2453/3815527755_a25a7e0286_o.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2453/3815527755_cd86ba91bd.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2453/3815527755_cd86ba91bd.jpg" /><br />
</a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2453/3815511291_75eb1e073a.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2453/3815511291_75eb1e073a.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2453/3815511291_75eb1e073a.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2543/3816351918_b450cc6851.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2543/3816351918_b450cc6851.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2543/3816351918_b450cc6851.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2536/3816374656_e0c91aa647.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2536/3816374656_e0c91aa647.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2536/3816374656_e0c91aa647.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm4.static.flickr.com/3583/3816392640_40355692a4.jpg"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3583/3816392640_40355692a4.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3583/3816392640_40355692a4.jpg" /></a><br />
<a href="http://farm3.static.flickr.com/2649/3816376878_00b12737f7.jpg"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2649/3816376878_00b12737f7.jpg" alt="http://farm3.static.flickr.com/2649/3816376878_00b12737f7.jpg" /></a></p>
<p>Uwielbiam pracować z Eweliną :]</p>
<p>Dziękuję chłopakom za pomoc <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  a mojemu G. za cierpliwość :*</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[tak kończy się dzieciństwo ;)]]></title>
<link>http://dnostro.wordpress.com/2009/07/20/tak-konczy-sie-dziecinstwo/</link>
<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 11:17:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>dnostro</dc:creator>
<guid>http://dnostro.wordpress.com/2009/07/20/tak-konczy-sie-dziecinstwo/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://dnostro.wordpress.com/files/2009/07/img_0114.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-682" title="IMG_0114" src="http://dnostro.wordpress.com/files/2009/07/img_0114.jpg" alt="IMG_0114" width="800" height="533" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Lalka"]]></title>
<link>http://brzozaw.wordpress.com/2009/06/04/lalka/</link>
<pubDate>Thu, 04 Jun 2009 21:15:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>brzozaw</dc:creator>
<guid>http://brzozaw.wordpress.com/2009/06/04/lalka/</guid>
<description><![CDATA[Kochani czytelnicy, zapraszam Was na krótkie sprawozdanie ze spektaklu „Lalka” na podstawie książki ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><img class="size-medium wp-image-509 alignleft" title="lalka" src="http://brzozaw.wordpress.com/files/2009/06/lalka.jpg?w=300" alt="lalka" width="300" height="223" />K</strong>ochani czytelnicy, zapraszam Was na krótkie sprawozdanie ze spektaklu „Lalka” na podstawie książki B. Prusa, w reżyserii Wiktora Rubina, które udało mi się dziś zobaczyć.</p>
<p><strong>Z</strong>anim dane było wejść nam na miejsca siedzące, zdarzyło się kilka ekscesów, o których lepiej tu nie wspominać. Dla dobra Waszego i naszego.</p>
<p><strong>N</strong>iespodziewałem się w ogóle tak wyraźnego przeniesienia powieści Pursa w dzisiejsze realia.<br />
Może to i dlatego, iż nie czytałem żadnych zapowiedzi związanych ze sztuką. Pierwsza część spektaklu była niezbyt wkręcająca, może dlatego, że dużo rozkmin, a ja akurat nie miałem wielkiej chęci do ruszania szarych komórek. Widownia raczej w wieku seniorskim – kaszel, kichanie, buczenie w normie.<br />
Fajne sceny są w drugiej odsłonie po przerwie.<br />
Chociaż pewnie się starsi ludzie oburzyli, kiedy Porczyk ganiał nagi po scenie.<br />
Ale ten typ tak ma, na „Smyczy” również eksponował swoją nagość.</p>
<p><strong>W</strong>ystąpiło kilku aktorów znanych z seriali typu „Na Obcej” czy „Z jak Zdrada”. Ludzie zachwycali się Kingą Preis, a mnie jakoś ona niespecjalnie przekonywała. No jedynie w scenie ze striptizem wspieła się na wyżyny – myślę, że nie tylko aktorskie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /><br />
Figurska niszczyła atmosferę swoimi wejściami, prezentowała się bardzo ciekawie, choć to też nie było nic specjalnego.<br />
Mnie bardzo się podobała Halina Rasiakówna, każdy jej gest i dialog, który wygłosiła przyciągnął moją uwagę. Szkoda, że udzielała się rzadko. O Porczyku już wspominałem, wróżę mu występ w jakimś dobrym filmie, chyba, że tak jak to bywa z aktorami teatralnymi, ktoś się na niego wyleje.</p>
<p><strong>A</strong>utor przedstawienia pokazuje nam zmiany zachodzące w kulturze, nawiązując do czasów kiedy Polska zmieniała ustrój polityczny po Okrągłym Stole. Sytuacja, kiedy Wokulski wymienia przykłady pracowników(padając w końcu z wycięczenia) jest bardzo dobra. A na tle wszystkich wydarzeń, kwitnąca miłość… choć zakończenie jest zaskakujące.</p>
<p><strong>N</strong>apisałbym coś więcej na ten temat, lecz, aby wyłapać wszystkie smaczki z takich spektakli, trzeba je czasem obejrzeć kilka razy. Tymczasem ja na „Lalkę” Wiktora Rubina ponownie się nie wybiorę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Człowiek nie może żyć bez miłości - wypracowanie]]></title>
<link>http://bibliotekaswiatow.wordpress.com/2009/05/25/czlowiek-nie-moze-zyc-bez-milosci-wypracowanie/</link>
<pubDate>Mon, 25 May 2009 13:42:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>chmuriat</dc:creator>
<guid>http://bibliotekaswiatow.wordpress.com/2009/05/25/czlowiek-nie-moze-zyc-bez-milosci-wypracowanie/</guid>
<description><![CDATA[Miłość jako wartość, którą chciałbym przenieść w XXI wiek. Czymże jest miłość? To pytanie towarzyszy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Miłość jako wartość, którą chciałbym przenieść w XXI wiek.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Czymże jest miłość? To pytanie towarzyszyło od wieków filozofom i poetom, a odpowiedź na nie nie jest jednoznaczna. Każdy człowiek inaczej ją odczuwa i inaczej jej doświadcza. W słowach zawartych w temacie Jan Paweł II odczytuje miłość jako cel i sens życia każdego człowieka. To miłość pozwala odróżnić życie od egzystencji i to ona jest miarą szczęścia. Istnieje wiele rodzajów miłości, z których każda stanowi inną wartość i objawia się w różnych etapach życia człowieka. W literaturze napotykamy liczne przykłady ludzi kochających i kochanych, których chciałbym postawić za przykład człowiekowi współczesnych czasów, gdzie miłość często jest już tylko pustym słowem &#8211; pojęciem filozoficznym.</p>
<p>Pierwszą i jedną z najpiękniejszych miłości z jaką spotyka się człowiek na ziemi jest miłość matki i ojca. Jest to miłość bezinteresowna, która nigdy nie przestanie trwać. Tę najpiękniejszą miłość opisuje Stefan Żeromski w &#8220;Przedwiośniu&#8221;. Autor przedstawia matkę Cezarego Baryki &#8211; kobietę, która potrafiła poświęcić wszystko dla swojego syna. Nie wypominała mu jego przewinień i niewdzięczności oraz poświęcała swoje zdrowie dla niego, ponieważ kochała Cezarego jako swojego syna. Nawet w chwili, kiedy Cezary doniósł na nią władzom, pani Barykowa nie poczuła nienawiści, ponieważ go kochała. Podobnie Żeromski opisuje miłość ojcowską w opowiadaniu pt.: &#8220;Doktor Piotr&#8221;. Kreuje on postać Dominika Cedzyny, który ciężką pracą w cegielni i oszustwami finansowymi stara się zapewnić synowi godny byt i wykształcenie medyczne. Dla niego najważniejszy był syn, chciał zapewnić mu jak najszczęśliwsze życie. Dlatego też Dominik czuje się zawiedziony, kiedy Piotr nazywa go oszustem. Cierpi, oglądając ślady syna, któremu poświęcił życie, a który za to go opuścił. Jednak mimo kłótni i oskarżeń Piotra, Dominik nie przestanie go kochać. Przeciwnie, będzie oczekiwać jego powrotu. Miłość rodzicielska jest bardzo często związana z cierpieniem, a największy ból sprawia rodzicom utrata dziecka. Obrazem takiego bólu, a zarazem obrazem pięknej ojcowskiej miłości są &#8220;Treny&#8221; Jana Kochanowskiego. Żal po utracie córki doprowadza Kochanowskiego do rozpaczy. Załamuje się jego wiara w wartości religijne i filozoficzne. Miłość do córki stanowiła dotychczas sens jego życia. Strata Urszulki pozostawiła głęboką ranę w jego sercu.</p>
<p>Bardzo ważną rolę w życiu człowieka odgrywa miłość braterska. Opis takiej miłości odnajdujemy w dramacie Sofoklesa pt.: &#8220;Antygona&#8221;. Przedstawiona została tutaj postawa siostry, która domaga się pogrzebu swojego brata &#8211; Polinejka. Wierzyła, że dopiero po pogrzebie będzie on mógł osiągnąć wieczność. Miłość do brata pchnęła Antygonę do sprzeciwienia się woli władcy &#8211; Kreona. Antygona wiedziała, że karą za pochowanie Polinejka jest śmierć, jednak większym bólem dla niej byłaby świadomość, że tego nie zrobiła. Potrafiła oddać swoje życie w imię miłości braterskiej.</p>
<p>Antygona poświęciła się dla jednego bliskiego jej człowieka, jednak czy człowiek może poświęcić życie dla ludzi, których tak naprawdę nie zna? Czy zdolny jest to tak wielkiej miłości? Odpowiedź na to pytanie odnajdujemy w powieści Stefana Żeromskiego &#8220;Ludzie bezdomni&#8221;. Główny bohater utworu &#8211; Tomasz Judym próbuje przełamać obowiązujący ówcześnie stereotyp lekarza. Chce objąć bezpłatną opieką medyczną ludzi biednych. Uważa to za obowiązek i powołanie lekarza. Jego niepowodzenia i brak popularności wśród lekarzy nie zniechęcają go. Postanawia za wszelką cenę poprawić warunki życia biedaków. Dla nich rezygnuje nawet z miłości Joasi. Nie jest to łatwy wybór dla bohatera, lecz mimo rozdarcia wewnętrznego zwycięża w nim bezinteresowna miłość do ludzi. Podobną postawę prezentuje Stanisława Bozowska z opowiadania &#8220;Siłaczka&#8221;. Była nauczycielką, która chciała umożliwić kształcenie się ludziom ubogim. Całe swoje życie spędziła na nauczaniu oraz opracowywaniu podręczników dla ludu. Podobnie jak doktor Judym, odrzuciła ona oświadczyny Piotra Obareckiego, aby móc poświęcić się swojemu powołaniu. Uczyniła z niego cel swojego życia w imię miłości człowieka do człowieka.</p>
<p>Miłość może więc stanowić życiowe powołanie człowieka. Nieco innym przykładem takiego powołania jest służba wojskowa i miłość do swojej ojczyzny. Ze względu na historię Polski, znajdujemy w naszej literaturze narodowej liczne przykłady poświęcania życia za ojczyznę. Często, szczególnie w epoce romantyzmu, obrońcy ojczyzny byli przedstawiani jako bohaterowie. Przykładem jest utwór Adama Mickiewicza &#8220;Reduta Ordona&#8221;. Autor przedstawia Ordona, jako obrońcę reduty. Broni jej dzielnie, lecz kiedy orientuje się, że nie ma szans na zwycięstwo &#8211; wysadza siebie wraz z redutą. Mickiewicz, uśmiercając Ordona, chciał utrwalić jego postać jako bohatera, który był gotów oddać swoje życie za ojczyznę. Śmierć w obronie ojczyzny była jednym z ideałów romantycznych. Kolejnym bohaterem Mickiewicza, który poświęcił swoje życie dla ojczyzny był Konrad Wallenrod. Bohater ten wzrastał pod wpływem patriotycznych pieśni poety litewskiego. Postanowił w pojedynkę walczyć przeciw Niemcom. Użył podstępu i dostał się na dwór niemiecki. Odrzucił miłość Aldony, aby działać jako sabotażysta. Kolejny z bohaterów musiał dokonać wyboru &#8211; wybrać jedną miłość, aby poświęcić jej całe swoje życie.</p>
<p>Bohaterem, który skupia w sobie zarówno miłość do ojczyzny jak i miłość do ludzi, jest Konrad z III części &#8220;Dziadów&#8221;. Dopuszcza się on kłótni z Bogiem, aby poznać przyszłość swojego narodu. Żąda od Boga władzy nad duszami, aby mógł odmienić historię, ocalić swoją ojczyznę i życie wielu ludzi. Nie rezygnuje z jednej miłości na rzecz innej, lecz znajduje ich cechę wspólną &#8211; dobro narodu.</p>
<p>Zupełnie odmiennym od wymienionych rodzajem miłości jest miłość partnerska. Kochać kogoś, to widzieć w nim cuda dla innych niedostrzegalne. Przykładem takiego spojrzenia na drugiego człowieka jest miłość Stanisława Wokulskiego do Izabeli z &#8220;Lalki&#8221; Bolesława Prusa. Wokulski wyobraża sobie Izabelę jako ideał, nie dostrzega jej wad ani wyrachowania. Poświęca całe swoje życie, aby zostać zauważonym przez Izabelę, jednak ona nie odwzajemnia jego uczuć. Staje się to przyczyną załamania i w konsekwencji klęski bohatera. Nieszczęśliwa miłość zawsze zostawia głębokie rany w psychice człowieka, powoduje kryzys zaufania. Dalsze losy Wokulskiego nie są znane, można jednak przypuszczać, że popełnił on samobójstwo. Utracił on cel swojego życia, więc chciał je zakończyć. Miłość partnerska prowadzi jednak częściej do uszczęśliwienia człowieka. Miłość odwzajemniona staje się natchnieniem dla pisarzy i poetów. Właśnie o tej miłości napisał Bolesław Prus: &#8220;Miłość jest radością świata, słońcem życia&#8230;&#8221;. Przykład głębokiej i odwzajemnionej miłości został przedstawiony przez Michała Bułhakowa w powieści &#8220;Mistrz i Małgorzata&#8221;. Ukazuje ona jak daleko może posunąć się kobieta w imię miłości. Małgorzata zgadza się poświęcić duszę Szatanowi, zostać wiedźmą, aby tylko zobaczyć swojego ukochanego. Rezygnuje z nieba w imię miłości i osiąga swój cel. Jej miłość zostaje nagrodzona &#8211; może spędzić wieczność w spokoju wraz ze swoim ukochanym. Była gotowa oddać wszystko, co posiadała, ponieważ miłość jest najcenniejszą wartością na ziemi.</p>
<p>Ostatnim rodzajem miłości, niejako skupiającym w sobie wszystkie pozostałe, jest miłość człowieka do Boga. Według teologii chrześcijańskiej Bóg wymaga od człowieka na ziemi tylko jednego &#8211; Miłości. Jedno z najbardziej wyraźnych świadectw o miłości i zaufaniu człowieka do Boga odnajdujemy w Piśmie św., w księdze Hioba. Hiob do końca zawierzył Bogu, ponieważ wiedział że jego miłość będzie wynagrodzona. Cierpliwie znosił wszelkie próby Szatana i ani przez chwilę nie przestawał ufać Bogu &#8211; kochał. Właśnie za tę miłość Bóg hojnie go wynagrodził. Innym człowiekiem wynagrodzonym przez Boga za swoja miłość był św. Franciszek z Asyżu. Porzucił on życie bogacza, aby zawierzyć Bogu. W swoim hymnie pochwalnym woła: &#8220;Panie, uczyń mnie narzędziem swojego pokoju!&#8221;; oddał się Bogu cały, a on wynagrodził mu to, pozwalając jego wspólnocie ogarnąć całą ziemię. Podobna historia jest ukazana w &#8220;Legendzie o św. Aleksym&#8221;. Aleksy również zrezygnował ze &#8220;szczęśliwego&#8221; bogatego życia, aby oddać się Bogu. Bóg za to obdarzył go niezwykłą śmiercią, pełną cudów i tajemnic. Bohaterowie ci pokochali Boga do końca, a On nagrodził ich miłość tak, jak na to zasłużyli.</p>
<p>Miłość stanowi więc sens i cel życia człowieka. Człowiek bez miłości nigdy nie będzie w pełni szczęśliwy, a świat bez miłości wkrótce przestałby istnieć. Człowiek został stworzony, aby nauczył się kochać, jednak nie każdy potrafi odwzajemnić daną mu miłość. Św. Franciszek ujął tę myśl w zdaniu &#8220;Miłość nie jest kochana&#8221;, jednak nie jest to zniechęcenie do miłości. Przeciwnie, ponieważ właśnie kochając, uczymy miłości innych. Pozostało więc już tylko powtórzyć za słowami wiersza ks. Twardowskiego &#8211; &#8220;Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą&#8230;&#8221;.</p>
<p>AdiT</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Miłość wieku pary i elektryczności]]></title>
<link>http://tuluttut.wordpress.com/2009/05/04/milosc-wieku-pary-i-elektrycznosci/</link>
<pubDate>Mon, 04 May 2009 21:08:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>tuluttut</dc:creator>
<guid>http://tuluttut.wordpress.com/2009/05/04/milosc-wieku-pary-i-elektrycznosci/</guid>
<description><![CDATA[- Zapełniam sobie pustkę życia. Z dziesięciu tych, ktorzy mi się oświadczają, wybieram jednego, któr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><blockquote><p>
- Zapełniam sobie pustkę życia. Z dziesięciu tych, ktorzy mi się oświadczają, wybieram jednego, który wydaje mi się najciekawszym, bawię się nim, marzę o nim&#8230;<br />
- A potem?<br />
- Robię przegląd następnej dziesiątki i wybieram nowego.<br />
- I tak często?<br />
- Choćby co miesiąc. Co pan chce &#8211; dodała wzruszając ramionami &#8211; to miłość wieku pary i elektryczności.<br />
- A tak. Nawet przypomina kolej żelazną.<br />
- Leci jak burza i sypie iskry?&#8230;<br />
- Nie. Jeździ prędko i bierze pasażerów, ilu się da.
</p></blockquote>
<p>Bolesław Prus &#8211; Lalka<br />
tom II, rozdział IV<br />
rozmowa Wokulskiego i Wąsowskiej</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lalka Kafki]]></title>
<link>http://gornapolka.wordpress.com/2009/04/07/lalka-kafki/</link>
<pubDate>Tue, 07 Apr 2009 12:20:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>tomaszalbecki</dc:creator>
<guid>http://gornapolka.wordpress.com/2009/04/07/lalka-kafki/</guid>
<description><![CDATA[Wydawnictwo Nasza Księgarnia ma nosa do książek, które pochłaniam w ciągu jednej podróży kolejką. Ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><strong>Wydawnictwo Nasza Księgarnia ma nosa do książek, które pochłaniam w ciągu jednej podróży kolejką. Nie inaczej było w przypadku &#8220;Lalki Kafki&#8217;</strong></p>
<p>W październiku 1923 roku, podczas spaceru, Franz Kafka spotkał w steglitzkim parku dziewczynkę, która straciła lalkę. By pocieszyć dziecko, ponoć pisał dla niego listy w imieniu zguby. Ponoć, bo nie zachowały się te listy, ani niewiele wiadomo o samej dziewczynce, która lalkę zgubiła. O lalce już nie wspominam bo to wyższa szkoła jazdy.</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="http://ksiazki.wp.pl/k/i/k/150/_37493_F.jpg" src="http://ksiazki.wp.pl/k/i/k/150/_37493_F.jpg" alt="" width="150" height="225" /></p>
<p>Nie stanowi to jednak przeszkody dla Gerda Schneidera &#8211; badacza twórczości Franza K. Bierze się ostro do pracy, przeczesuje wszystkie strychy Berlina i stara się odtworzyć historię z życia autora &#8220;Procesu&#8221;. Muszę przyznać, że wychodzi mu to idealnie.</p>
<p>Dziecko i Kafka to dość egzotyczne połączenie, które &#8211; patrząc na dzieła pisarza &#8211; nie powinno się udać. Kafka zły, zamknięty w swoim świecie, stroniący od ludzi, niechętny jakiemukolwiek działaniu &#8211; taki wizerunek mamy chyba utrwalony dzięki jego książkom.</p>
<p>Schneider jednak zadaje kłam wielu z tych twierdzeń. Kafka poświęca swoje zdrowie chodząc codziennie (nawet w mroźne dni) do parku, by dziewczynce poczytać kolejny list od lalki. Dotrzymuje obietnicy nawet, gdy gruźlica przypuszcza na niego atak ostateczny. Wspomina dziewczynkę na łożu śmierci wierzy (lub chce wierzyć), że dziewczyna jest szczęśliwa.</p>
<p>Czy można tą opowieść uznać za autentyczną? Myślę, że z dużym prawdopodobieństwem tak. Wiele faktów potwierdzają biografowie pisarza, inne znane nam są z jego twórczości. Poza tym Schneider stara się (i to mu się udaje0 wbić w styl Kafki &#8211; ciągłe niedopowiedzenia, tajemnice przenikające karty książki &#8211; to wszystko sprawia, że &#8220;Lalkę Kafki&#8221; należy przeczytać.</p>
<p>Kafka empatyczny, szczęśliwy, zdolny do wielu poświęceń &#8211; taki jest Kafka z powieści Schneidera. I takim zapewne powinni go pamiętać miłośnicy jego literatury.</p>
<p>Polecam.</p>
<p>autor: Gerd Schneider<br />
tytuł: Lalka Kafki<br />
tytuł oryginału: Kafkas Puppe<br />
język oryginału: niemiecki<br />
liczba stron: 192<br />
miejsce wydania: Warszawa<br />
rok wydania: 2009<br />
oprawa: twarda<br />
wymiary: 130 x 200 mm<br />
wydawca: Nasza Księgarnia, Wydawnictwo Sp. z o.o.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Oczy ze szkła]]></title>
<link>http://igrovetrekk.wordpress.com/2009/03/12/oczy-ze-szkla/</link>
<pubDate>Thu, 12 Mar 2009 20:53:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marta</dc:creator>
<guid>http://igrovetrekk.wordpress.com/2009/03/12/oczy-ze-szkla/</guid>
<description><![CDATA[Jej pokój był jak cela &#8211; mały, ciasny, pomalowany szarą farbą, która miejscami odchodziła cały]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jej pokój był jak cela &#8211; mały, ciasny, pomalowany szarą farbą, która miejscami odchodziła całymi płatami. Świadectwa gorszych dni Idy, w postaci rdzawo-żółtych zacieków na ścianach i podłodze, bynajmniej nie poprawiały wyglądu pokoju. Umeblowany był nader skromnie, pod oknem stało żeliwne łóżko, a na przeciwległej ścianie umocowano długą deskę w charakterze półki. Całą resztę zniszczyła Ida, w swoich napadach furii.<br />
To co najbardziej obrzydzało dziewczynę w jej pokoju, to spora kolekcja porcelanowych lalek, posadzonych na półce. Lalki należały do matki Idy, więc do przewidzenia było, że w końcu wciśnie je na siłę swojej córce. Ida ich nienawidziła. Nienawidziła kolorowych sukienek, przez lata blaknących w promieniach słońca. Nienawidziła bladych, ponurych twarzy, zastygłych, w wyrazie chłodnej obojętności i głęboko osadzonych, martwych oczu ze szkła. Przerażały ją, wpatrując się w nią dzień po dniu, godzina po godzinie, wszystkie, bez wyjątku. Jedna budziła w niej szczególny, niewytłumaczalny lęk, ta o wielkich piwnych oczach i prostych, ciemnych włosach splecionych w warkocze, tak bardzo przypominająca samą Idę.<br />
Ciocia Magda, nie zdając sobie sprawy z kłopotów Idy, podarowała jej na siedemnaste urodziny lustro w pięknej, misternie zdobionej ramie z drewna. Matka Idy nie powiedziała nic, tylko razem z mężem zataszczyła zwierciadło na górę, do sypialni córki. Cóż mogła zrobić? Nie chciała by ktokolwiek wiedział o przypadłości Idy. Bogata i szanowana rodzina nie może sobie pozwolić na skandal, szczególnie w tak małej miejscowości, gdzie wieści, zwłaszcza te szokujące, rozchodziły się w zastraszającym tempie. Tak też, dziewczyna stała się właścicielką sporego lustra, opartego o jej łóżko, z taflą oblepioną kurzem.<br />
Ida stanęła przed lustrem, patrząc z zadowoleniem na swoje nagie ciało. Lubiła, zawsze po wieczornej kąpieli, patrzeć na siebie, rozmyślając przy tym, co czeka ją następnego dnia. Ida nie lubiła pozostawiać swojego życia losowi, wolała mieć wszystko z góry ustalone, wtedy mogła osiągnąć narzucone sobie cele. Poza tym tak było łatwiej &#8211; bez niespodzianek i niepotrzebnego stresu związanego z niepewnością.<br />
Poprawiła włosy, tak by opadały na jej piersi, końcówkami sięgając różowych sutków. Nie lubiła ich, choć sama nie wiedziała dlaczego. Irytował ją fakt, że nie mogła dać upustu swoim negatywnym emocjom &#8211; blizny na piersiach mogłyby zniszczyć wszystko czego udało jej się do tej pory dokonać. Ida zsunęła dłoń po brzuchu, na uda. Poczuła delikatne mrowienie, które tak uwielbiała. Odchyliła głowę do tyłu, spod przymrużonych powiek spoglądając na długie, wąskie palce wędrujące coraz niżej. Wtedy w lustrze odbiło się jedno z tych znienawidzonych obliczy, martwymi zielonymi oczami wpatrujące się w nagą Idę. Dziewczyna wykręciła głowę do tyłu tak gwałtownie, że rozległo się donośne chrupnięcie kręgów szyjnych.<br />
- Znowu mnie podglądacie? &#8211; syknęła wściekła. Rozkoszne uczucie całkowicie się ulotniło, pozostawiając miejsce palącej nienawiści do porcelanowych lalek &#8211; Nie patrz tak na mnie. Nie patrz tak na mnie, słyszysz!? &#8211; wrzasnęła.<br />
Lalka nie odpowiedziała, milczała, nadal wpatrując się nieobecnym wzrokiem w Idę. Dziewczyna zadrżała i odwróciła się z powrotem do lustra. Nie mogła zniszczyć lalek, jeszcze nie. Ale musiała jakoś okiełznać gotującą się w niej wściekłość.<br />
Sposób był tylko jeden. Ida zamachnęła się i pięścią uderzyła w taflę lustra, tam gdzie widniała twarz lalki. Cios rozbił lustro, a zakrwawioną taflę pokryła sieć pęknięć, rozszczepiająca nagą Idę, na wiele zdeformowanych istot. Dziewczyna odetchnęła głęboko, a na jej twarzy wykwitł radosny uśmiech, gdy poczuła piekący ból w miejscu, w które wbił się odłamek szkła. Uniosła pięść i wyprostowała palce, spomiędzy których spływały na jej dłoń strużki krwi. Patrzyła na to błyszczącymi z podniecenia oczyma, poruszając przy tym palcami, by zatopione w ciele szkło rozdarło kolejne kawałki skóry. Ida pozwoliła krwi spłynąć aż na nadgarstek, gdzie zlała się w jedną czerwoną strugę. Wraz z krwią napływał cudowny spokój.</p>
<p>Ida siedziała na krześle, z nogami niedbale zarzuconymi na stół, a czarna, obcisła bluzka, sprawiała wrażenie, że zaraz pęknie pod naporem jej wydatnego biustu. W kąciku jej ust dopalał się cienki papieros, z którego popiół zdążył utworzyć na podłodze szarą warstewkę. Dziewczyna w zamyśleniu poprawiła włosy spięte w ciasny kok. Lubiła się postarzać, poza tym podobał jej się wizerunek ubranej na czarno damy z papierosem w ustach, zimnej i nieludzkiej, z surowym spojrzeniem piwnych oczu i wielką tajemnicą skrywaną w najciemniejszych zakamarkach duszy.<br />
 Ida nie dbała o to, że wokół niej, niczym upiorne widma, kręcą się nauczyciele, bezradni wobec zbuntowanej gówniary. Co z tego, że na każdym kroku łamała regulamin szkoły? Co z tego, że siedząc tak jak teraz, ofiarowywała wszystkim zainteresowanym, widok nylonowych pończoch opinających uda? Co z tego, że przy okazji połowa szkoły dowiedziała się, że Ida nie nosi bielizny? Co z tego, że popiół z jej papierosa czyni ciasną stołówkę jeszcze brudniejszą? Ida miała to gdzieś i inni musieli to zaakceptować. Między otoczeniem panowało niepisane porozumienie &#8211; dyrektor nie wzywa rodziców Idy, a rodzice Idy do niego nie przychodzą, nauczyciele nie interweniują, a uczniowie udają, że nie widzą. Ida była jak trędowata, ten kto miał chociaż odrobinę rozumu, trzymał się od niej z daleka. Tylko Nana, która pojawiła się na horyzoncie, bijąc wszystkich po oczach kiczowatym różem sukienki, była na tyle głupia, żeby upatrzyć sobie w Idzie swoją przyjaciółkę. A Ida bardzo nie lubiła, kiedy ktoś bez jej przyzwolenia, rościł sobie prawa do jakichkolwiek z nią stosunków.<br />
Nana, przez ignorantów nazywana Natalią, z głupawym uśmiechem przyklejonym do twarzy, utorowała sobie drogę w tłumie, wprost do stolika Idy. Dziewczyna jęknęła, zastanawiając się, dlaczego Nany nigdy nie obsiadają te słodkie, niebieskie ptaszki z kreskówek Disneya. Nana była idealnym obiektem do obsiadywania i przy okazji, ku uciesze Idy, obsrywania przez ptaki &#8211; wysoka, patykowata, z tępą twarzą, której uśmiech bynajmniej nie dodawał polotu. Prawa ręka Idy odruchowo zawisła nad stołem, a szczupłe palce zabębniły w blat.<br />
- Cześć Iduś! &#8211; zaszczebiotała Nana przysuwając sobie krzesło. Ida wzrokiem głodnego kota obserwowała torebkę dyndającą w zgięciu łokcia Nany. A gdyby tak ją wyrwać i przypieprzyć nią Nanie? &#8211; No co tak siedzisz?<br />
- Liczę na to, że się oddalisz, umrzesz, albo szlag cię trafi &#8211; mruknęła Ida, wsuwając do ust kolejnego papierosa. Zapalniczka pstryknęła, a wątły płomień ogrzał palec dziewczyny. Gdyby tylko nie to nieznośne pragnienie, żeby przysunąć go bliżej, zobaczyć jak na skwierczącej skórze tworzą się bąble&#8230;<br />
Nana zaśmiała się, a raczej zaryczała, i klepnęła Idę w ramię. Mięśnie Idy napięły się jak na komendę. Sama Ida stała się jednym, wielkim mięśniem, dopóki nie wyładowała gniewu, wymierzając solidnego kopniaka w ramię nieznośnej Nany. Dziewczyna wrzasnęła, gdy poczuła obcas wbijający się w jej chude ramię. Mimo wszystko, nie zrobiło to na niej większego wrażenia &#8211; nie pierwszy raz Ida wyładowała na niej swój gniew.<br />
- Wiesz, Asia mówi, że jak ty uderzasz palcami w stół, to znaczy, że przeklinasz w myślach&#8230; &#8211; zagadnęła z wymuszonym uśmiechem, gdy Ida ponownie ułożyła długie nogi na stole. Nana ze łzami w oczach próbowała rozmasować obolałą rękę.<br />
- To już wiesz dlaczego bębnię zawsze, kiedy się pojawiasz&#8230;<br />
Wyraz niezrozumienia na twarzy Nany pozostał niezauważony, choć zawsze dawał Idzie sporo satysfakcji. Lubiła tępotę innych ludzi, bo wtedy czuła, że naprawdę jest &#8220;istotą wyższą&#8221;. Ale teraz, pomiędzy znienawidzonymi sylwetkami, których twarze dla Idy do końca życia pozostaną niewyraźne, pojawił się on. Był jak małe rozchybotane światełko pośrodku cholernego bagna &#8211; wciągające i piękne. Przez ciało Idy przelała się fala gorąca, gdy wygłodniałym spojrzeniem śledziła powolną wędrówkę ciała, które tak dobrze znała i uwielbiała. Bo dla niej był tylko ciałem, z którym mogłaby pieprzyć się bez końca. A czy miał znaczenie fakt, że należało do jej nauczyciela&#8230;?<br />
Michał był prawdziwym muzykiem, takim, który z braku odwagi by skoczyć w wir pogoni za sławą, rzucił się w cuchnące bagno nauczycielskiego gówna. Miał talent i wiele okazji do wybicia się z zadupia, na którym mieszkał i pracował, ale był zbyt słabym człowiekiem, by poradzić sobie z presją, na jaką musiałby się narazić. Dlatego też, mimo młodego wieku, na jego twarzy malowało się wieczne zmęczenie, gdy brnął przez godziny spędzone na wsłuchiwaniu się w fałszujące, raniące jego artystyczną duszę głosy uczniów i wpisywaniu do dzienników nic nie znaczących cyfr. Michał był mężczyzną, który w zastraszającym tempie postarzał się na duszy i tylko nieliczni wiedzieli, jakim wytchnieniem są dla niego chwile spędzone z gitarą w dusznym barze, przy butelce najtańszej whiskey. Wtedy był sobą, mógł udawać, że coś znaczy, że coś mu w życiu jednak wyszło. Ida uwielbiała go od początku, za melancholię wyzierającą spomiędzy przymrużonych powiek, skrywających brązowe oczy o już dawno spłyconym spojrzeniu. Wiedziała, że oboje cierpią z własnej woli, on na duszy, ona na ciele. To sprawiało, że Idę rozpierała radość, gdy tylko jego sylwetka pojawiała się w zasięgu jej wzroku.<br />
- Zamknij się do kurwy nędzy! &#8211; wycedziła przez zęby, pochylając się ku rozgadanej Nanie. Głupia, szczebiocząca cipa.<br />
Ida ponownie podniosła wzrok, próbując odszukać w tłumie Michała. Dostrzegła jedynie jego plecy ginące w masie ludzkich ścierw, jak nazywała w myślach innych. Promienie słońca zatańczyły na jasnych, sięgających prawie do pasa włosach Michała, gdy przechodził obok jednego z większych okien. Potem zniknął, a Ida poczuła palącą potrzebę zgaszenia papierosa na swojej dłoni. </p>
<p>Kiedy minęła godzina szesnasta, szkoła opustoszała. Ida przez chwilę obserwowała, jak grupki żywo dyskutujących ze sobą uczniów wychodzą i znikają w jesiennej szarudze. Potem wszystko zamilkło, otulone jarzeniowym światłem, w powolnej agonii ściśle sprzężonej z gasnącym dniem. Ida wstała i przeszła na piętro, przez całą drogę muskając opuszkami palców szare, chropowate ściany. Zadrżała lekko, gdy zbliżyła się do niechlujnie pomalowanych białą farbą drzwi. Zapukała cicho.<br />
- Proszę &#8211; głos z wewnątrz był nieco przytłumiony.<br />
Weszła prawie bezszelestnie. Powolnym krokiem minęła stłoczone stojaki na nuty, zaszczycając je krótkim, obojętnym spojrzeniem. Nie lubiła nut. Były kolejnym schematem ograniczającym abstrakcyjny orgazm różnorodności świata. Podeszła bliżej, prawie do samego biurka. Stał tyłem do niej. Nie odwrócił się, choć doskonale wiedział, że się zbliża. To była taka ich niewinna gra, w której myszka udawała, że nie widzi kotka, a potem bez najmniejszego sprzeciwu pozwalała się pożreć. Rzecz jasna, przy uprzednim spuszczeniu się w kocią paszczę.<br />
Ida przylgnęła do pleców Michała, obejmując go delikatnie w pasie. Pszeniczne włosy łaskotały ją w policzki, gdy wspięła się na palce, by zbliżyć się do jego ucha.<br />
- Stęskniłam się, wiesz? &#8211; wymruczała mu do ucha. Wsunęła obie dłonie pod jego koszulkę, by podrażnić paznokciami skórę na jego brzuchu.<br />
Michał był chudy, przynajmniej jak na ponad trzydziestoletniego mężczyznę. Łuki żeber zdawały się dzielić jego klatkę piersiową na kolejne fragmenty, kręgosłup, przy każdym pochyleniu, wżynał się w skórę grzebieniem uwydatnionych kręgów. Ida była w stanie zamknąć dłoń na jego nadgarstku i nie raz poczuła, jak boleśnie wbijają się kości jego miednicy w jej uda. Był jak chodzący trup, który cudem umknął bezlitosnym prawom procesu gnilnego, pożerającego każdą martwą tkankę i zachował zdrową, choć nieco bladą skórę.<br />
Ale Idzie to nie przeszkadzało, z przymkniętymi powiekami, podjęła rytualną wędrówkę po jego ciele. A on, jeszcze przez jakiś czas, nie miał prawa się odwrócić &#8211; kotek musiał się nasycić. Michał stał nieruchomo, z głową przekręconą nieco w bok, blisko jej twarzy. Oddychał drżącym, ciepłym powietrzem, tym samym, które ona wydychała. Przez ułamek sekundy, w którym powietrze, podlegając ścisłym prawom anatomii i fizjologii, wnikało do środka, do niego, czuł jedność z tą niezwykłą dziewczyną, czuł ją samą, głęboko w sobie. Ale potem, wątła iluzja widmowej intymności rozwiewała się, odrzucona w przestrzeń wraz z wyciśniętym z płuc powietrzem. Zostawał tylko seks.<br />
Kotek, nigdy nie bawił się w ten sam sposób dwa razy, o nie. Cała przyjemność polegała na tym, żeby tym razem zabić myszkę w inny sposób i sprawdzić czy inaczej zapiszczy. Dlatego Ida, siedząc na biurku i zdejmując z Michała koszulkę, miała w głowie plan całej zabawy. Prawda, planowanie było tworzeniem schematu, ale Ida zawsze dbała o to, by był to schemat jednorazowego użytku. Planowanie było jak wywoływanie lawiny: coś zostało już postanowione i nie ma odwrotu. Mechanizm działanie-skutek już zazgrzytał, koła zębate się obracają, wszelkie przeciwności zostaną zmiażdżone w dzikim, mechanicznym tańcu. Nie ważne, że myszka chciałaby dzisiaj zginąć tak, jak wczoraj. Los mysiego orgazmu, leżał w pazurzastych łapach kotka.<br />
- Na pewno tutaj? &#8211; zapytał, odrywając na chwilę usta od jej szyi.<br />
- Tak, tutaj &#8211; westchnęła zniecierpliwiona. Wygięła się lekko na bok, by podciągnąć wyżej spódnicę. Majtek nie miała &#8211; po co sobie utrudniać życie?<br />
- A jak ktoś wejdzie?<br />
Gdyby nie błysk w jego oku, irytacja wzięłaby górę nad chłodną naturą Idy. Doskonale wiedziała, i to niezwykle ją bawiło, że Michał oddałby wszystko, byleby tylko ktoś przyłapał ich razem. Rozgryzienie tego sposobu rozumowania, nie nastręczało Idzie kłopotu &#8211; Michał chciał się stąd wyrwać, w końcu być wolny. A że doszłoby do tego kosztem jego nudnej posady? Co za różnica. Pchnięta nagłym impulsem, prawie zerwała z niego pasek. Taka odpowiedź musiała mu wystarczyć.<br />
Nie mają racji pisarze tandetnych romansideł, którzy twierdzą, że podniecenie, jest jak wyładowanie elektryczne pomiędzy ciałami kochanków. Wierutna bzdura i Ida przekonała się o tym niejednokrotnie. Podniecenie jest jak ciężar, spływający powoli, wędrujący w dół, przeskakujący razem z impulsami nerwowymi na kolejne komórki nerwowe, a w końcu skupiający się w podbrzuszu. Ciężar zasysający świadomość, namawiający ciało do całkowitego znieruchomienia i poddania się erotycznej stymulacji. Rozkosz jest jak śmierć: paraliżuje, a potem popycha w kierunku białego światła. Tyle, że orgazm kończy się po kilku sekundach, a śmierć trwa wiecznie i jedynym jej skutkiem jest zeżarcie przez robaki. Niemniej, seks jest przedsmakiem agonii, przynajmniej tej duchowej. No chyba, że zdycha się w bardzo nieprzyjaznych warunkach.<br />
Nastąpiła ulubiona chwila Idy w tym rozkosznym teatrzyku. Momentalnie z dwóch ciał powstaje jedno. Coś się zazębia i bum! Powstaje Ido-Michał. Albo Michało-Ida, jak kto woli. Ciężar w podbrzuszu przemienia się w reakcję łańcuchową, coraz silniejszych eksplozji. Jedna za drugą, jedna za drugą. Wszystko działa jak poprzednio, tylko z łączącego dwa ciała mechanizmu sypią się skry. Serce pompuje krew, tętnice się kurczą. Więcej krwi, tętnice przyspieszają. Stopniowo. Świadomość znika, są tylko oczy po drugiej stronie, myśli tworzą wirującą z zawrotną szybkością mieszaninę barw. Zupełnie, jakby ktoś przepuścił je przez mikser&#8230;</p>
<p>STOP!<br />
Tik&#8230;tak&#8230;Tik&#8230;tak&#8230;Tik&#8230;Tik&#8230;Tiiik.</p>
<p>W niewielkim pokoiku, paląc papierosa siedzi Los. Jest bezcielesny i bezpłciowy, nikłym cieniem rozłożył się na fotelu.<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Dopóki ktoś nie zepsuł jej mózgu &#8211; dokańcza głosem małej dziewczynki.<br />
Ida huśta się na huśtawce. Łańcuch skrzypi pod ciężarem poruszającej się wahadłowo deski z uczepionym jej tyłkiem kilkuletniej dziewczynki. Falbanki zielonej sukienki to rozwiewają się na boki, to znów jakaś siła każe im się zbiegać razem i otulać nogi Idy. Ta sama siła zerwała aksamitną wstążkę i nakazała ciemnym włosom falować i wyginać się w szalonym pędzie. Wolniej. Wolniej&#8230; Pasma włosów są powolnymi, sprężystymi wężami, wijącymi się leniwie, zdawałoby się, w rytm muzyki zaklinacza. Tylko, że nie ma żadnego zaklinacza, ani węże nie wychylają łebków z wiklinowego kosza. Węże wystają z głowy małej Idy, rubinowymi oczami przypatrując się, wzbijanej w powietrze podmuchami wiatru, wstążce. Szybciej&#8230; Szybciej! Ida znowu się huśta, falując razem z sukienką i włosami.<br />
- Ania!<br />
Z małego, białego domku dociera do huśtającej się Idy czyjś rozpaczliwy wrzask. Przestraszona dziewczynka, ma wrażenie, że krzyk brzmi w nieskończoność, jakby zawiesił się boski komputer i wciąż wypluwał do głośników jedną nutę. Huśtawka się zatrzymała. Ida biegnie do domu.<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Dopóki ktoś nie zepsuł jej mózgu &#8211; dokańcza głosem małej dziewczynki.<br />
Los zawzięcie próbuje podstawić biegnącej Idzie nogę. Ale dziewczynka się nie daje. Za nią falują włosy i powiewają falbanki. Zupełnie jakby były drugim organizmem sczepionym z nią w jakimś upiornym tańcu. Ida dopada do drzwi. To co widzi, jak później powie pani doktor, nieodwracalnie psuje jej mózg.<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Dopóki ktoś&#8230;<br />
Ania, starsza siostra Idy dynda u sufitu jak bożonarodzeniowa bombka. Żadne gwałtowne szarpnięcie nie uszkodziło jej rdzenia kręgowego. Pętla bezlitośnie zacisnęła się, odcinając dopływ krwi do mózgu, dając Ani jeszcze kilka sekund życia. Potem traci przytomność. Może to i dobrze, bo nie zdaje sobie sprawy z tego, że jej mózg będzie umierał przez następne trzy i pół minuty.<br />
Ida z szeroko otwartymi ustami patrzy to na Anię, to na mokrą plamę na podłodze, którą pozostawiła po sobie starsza siostra. I znowu wrzask.<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Dopóki kto&#8230;<br />
Pani doktor w białym fartuchu wciska małej Idzie jakieś cukierki. Ida posłusznie bierze je od kobiety i wkłada do ust. Nagle przestaje być małą Idą, a cukierki mają obrzydliwy, gorzki smak.<br />
- Ido, byłaś doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi z troską pani doktor &#8211; Dopóki ktoś nie zepsuł ci mózgu.<br />
- Weź&#8230; Weź nie pierdol&#8230;<br />
Nastoletnia Ida stoi przed lustrem i patrzy, jak dzięki kawałkowi szkła, spod jej skóry wydostaje się wąska, czerwona stróżka. Jakaż ona zabawna, a jak łaskocze! Ida od razu czuje się lepiej &#8211; Ania już jej nie prześladuje. Nie przychodzi w snach i nie patrzy na Idę tymi strasznymi, błękitnymi oczami martwego wisielca&#8230; Nie patrzy już oczami, które wydają się być zrobione ze szkła.<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i&#8230; &#8211; urywa nagle Los i wpatruje się tępo w papierosa &#8211; Kurwa&#8230; &#8211; rzuca i rozgniata papierosa na poręczy fotela.<br />
Na scenie pojawia się Michał. Jak książę ze snu, co prawda bez białego rumaka, ale za to ze sporym kutasem. Podbija serce i, można rzec, dziewictwo Idy. Ida jest gotowa zrobić dla niego wszystko.<br />
- Kurwa &#8211; powtarza Los i wstaje z fotela &#8211; To jest jakiś syf!<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Dopóki ktoś nie zepsuł jej mózgu &#8211; dokańcza głosem małej dziewczynki.<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Dopóki ktoś nie&#8230;<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los &#8211; Do&#8230;<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i uroczym dzieckiem &#8211; mówi Los&#8230;<br />
-Weź&#8230; Weź nie pierdol&#8230;<br />
- Mała Ida była doprawdy zabawnym i&#8230;<br />
- Mała Ida była doprawdy&#8230;<br />
- Mała Ida&#8230; &#8211; urywa Los i patrzy na postać w kącie.<br />
- &#8230;już nie żyje &#8211; dokańcza Michał, wkładając do ust papierosa.</p>
<p>Tiiik&#8230;Tik&#8230;Tik&#8230;Tik&#8230;tak&#8230;Tik&#8230;Tak&#8230;<br />
SZYBCIEJ!</p>
<p>Mięsiste ściany serca kurczą się coraz szybciej, tętnice również. Krew przyspiesza, jeszcze trochę i zacznie wirować. Organy wewnętrzne są na tlenowym haju, powietrze przeciska się, wyrywając strunom głosowym jęki i skamlenia. Mózg w szaleńczym tempie wysyła sygnały, które wędrując siecią, przypominającą dzieło szaleńca, w końcu docierają do palców i nakazują im się zacisnąć. Reszta ciała nakazuje oczom oślepnąć. Usta drżą, a w zagłębieniach i zgięciach kończyn osadzają się perliste krople potu. Myszka właśnie umiera, tryskając strumieniem nasienia. Myszka jest w siódmym niebie. Kotek też.<br />
A drzwi otwierają się, pojawia się w nich twarz zwabiona, może krzykiem, może łoskotem trzęsącego się biurka. Uderza ją zapach skraplającej się i jednocześnie parującej ekstazy, urywane oddechy i obojętne, szkliste spojrzenia. Co za różnica? Wolność jest wolnością.</p>
<p>Prawie tydzień później, Ida stanęła przed resztkami lustra. Złośliwa tafla znowu rozszczepiła ją na dziesiątki zniekształconych Id.<br />
Ostatni raz widziała Michała wczoraj. Po raz ostatni doprowadził ją do orgazmu na tylnych siedzeniach swojego samochodu. Po raz ostatni kotek zjadł myszkę, zlizując z pyszczka jej spermę. Ze względu na wiek Idy, a także obawy związane z wyciągnięciem od niej jakichkolwiek zeznań, obeszło się bez rozprawy. Michała po prostu zwolniono z pracy. Ida zadbała o to, by wszyscy dokładnie usłyszeli wspaniałą &#8220;love story&#8221; o Michale posuwającym ją na biurku w klasie muzycznej. Michałowi i tak było to obojętne, w końcu postanowił podjąć ryzyko, ruszyć w świat. I ruszył. Ostatni raz wślizgnął się do ciała Idy i stworzył chwilową iluzję ich jedności. A potem odszedł, tym razem na zawsze.<br />
Naga Ida, podeszła do półki i zdjęła z niej najbardziej znienawidzoną lalkę. Podeszła z powrotem do lustra i uklęknęła, jednocześnie odrywając z tafli kawałek szkła. Paroma precyzyjnymi ciosami odłupała porcelanę z twarzy lalki i wyjęła dwoje szklanych oczu. Wpatrywała się w nie przez chwilę, pozwalając myślom błądzić po wszystkich zakamarkach jej duszy. Nareszcie, mogła dokończyć to, o co walczyła tak długo. Upodlenie, ból, nienawiść, zlały się w jedno, słodkie uczucie zalewające jej umysł i ciało. Poczuła znajomy ciężar, ale nie pozwoliła umysłowi się na nim skupić. Położyła szklane oczy w zasięgu ręki. Decyzja był nieodwracalna. Zamachnęła się i wbiła sobie szklany odłamek w prawe oko. Trysnęła gęsta krew, zalewając jej twarz i popękaną taflę lustra. Przeraźliwy, zwierzęcy skowyt wyrwał się z jej gardła, gdy do otumanionego mózgu dotarło, że właśnie stracił fragment podległej mu tkanki. Kolejny cios. Po policzku Idy spłynęła nieprzyjemna, galaretowata maź. Dziewczyna łkając i siłą woli powstrzymując obrzydzenie, sięgnęła ręką i zaczęła palcami wygarniać resztki oka z oczodołu. Echo dzikiego wrzasku wibrowało jej w głowie. Drugie oko, oślepiająca, bolesna mgła otuliła jej mózg, nie pozwalając racjonalnie myśleć. Zadawała cios, za ciosem, aż cała, rozbryzgująca się tkanka, sama spłynęła po jej twarzy. Nieprzenikniona ciemność ogarnęła świat Idy. Potem sięgnęła po leżące przed nią oczy. Z niemałym trudem wsunęła je w puste oczodoły, próbując wcisnąć je pod powieki, tak by nie wypadły. Teraz musiała wykonać ostatnie posunięcie. Dopiero wtedy będzie mogła odetchnąć.<br />
Wymacała dłonią kawałek szkła. Niezdarnie strzepała z niego resztki swoich oczu, kalecząc się przy tym w palec. Ale to przestało być ważne. Liczyło się tylko jedno. Nic już nie czuła, gdy ostra krawędź bezlitośnie cięła skórę, mięsiste tętnice i tchawicę. Nie czuła strug krwi, tryskających przez chwilę w rytm dzikiego tańca tętnicy. Upadła.<br />
Gdzieś na piętrze w białym domku, w pokoju, w którym stało łóżko, potłuczone lustro i półka z roześmianymi, porcelanowymi lalkami, na podłodze, w kałuży krwi, leżała młoda, ciemnowłosa dziewczyna. Porcelanowe lalki, jedyni świadkowie tego co tu zaszło, wpatrywały się w Idę. A Ida leżała jak zaklęta królewna. Cały gniew odpłyną, gdy w ekstatycznej agonii pękła i rozwiała się jej dusza. Ida leżała. A w mrok pokoju, pustym spojrzeniem, wpatrywały się jej piwne oczy ze szkła&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zabawa w mamusię.]]></title>
<link>http://walica.wordpress.com/2009/02/20/zabawa-w-mamusie/</link>
<pubDate>Fri, 20 Feb 2009 21:30:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>walica</dc:creator>
<guid>http://walica.wordpress.com/2009/02/20/zabawa-w-mamusie/</guid>
<description><![CDATA[Tym razem kilka ujęć z zabawy naszej Esterki ze swoją &#8220;córeczką&#8221; laleczką. Esterka naśla]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Tym razem kilka ujęć z zabawy naszej Esterki ze swoją &#8220;córeczką&#8221; laleczką. Esterka naśladując swoją mamusię traktuje lalkę jak swoje dziecko.  Emocje wyrażane przez Esterkę, pokazują, że traktuje to bardzo poważnie.</p>
<p>Czasami jest wesoło</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="Zabawa" src="http://walica.vel.pl/foto/przyjazn1.jpg" alt="" width="317" height="486" /></p>
<p>Czasami są jakieś troski</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="Zabawa" src="http://walica.vel.pl/foto/przyjazn2.jpg" alt="" width="317" height="486" /></p>
<p>Zawsze jednak kochamy swoje dziecko</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="Zabawa" src="http://walica.vel.pl/foto/przyjazn3.jpg" alt="" width="317" height="486" /></p>
<p>Bez komentarza</p>
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter" title="Zabawa" src="http://walica.vel.pl/foto/przyjazn4.jpg" alt="" width="486" height="398" /></p>
<p>Jak bardzo jestem zmęczona <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><img class="aligncenter" title="Zabawa" src="http://walica.vel.pl/foto/przyjazn5.jpg" alt="" width="486" height="355" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Śmierć kabaretu, czyli znowu o kodzie kulturowym]]></title>
<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/</link>
<pubDate>Sun, 21 Dec 2008 23:06:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>szubrycht</dc:creator>
<guid>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/21/smierc-kabaretu-czyli-jeszcze-raz-o-kodzie-kulturowym/</guid>
<description><![CDATA[Moje dramatyczne pytanie retoryczne na końcu poprzedniego wpisu było podszyte ironią, ale komentarz ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Moje dramatyczne pytanie retoryczne na końcu poprzedniego wpisu było podszyte ironią, ale komentarz emerencjanny uświadomił mi, że sprawa nie jest tak oczywista, jak mi się zdawało. No to rozwinę myśl, tym razem bez mrugania okiem i metafor <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Po pierwsze, emerencjanno, Gombrowicza w to nie mieszaj. Bo cytowanie wiadomego fragmentu „Ferdydurke”, jako argumentu w obronie ignorancji i nieuctwa, oznacza albo złą wolę, albo nieznajomość „Ferdydurke”, albo w najlepszym razie nieznajomość kontekstu (w tym innych pism Gombrowicza, ze szczególnym wskazaniem na „Dzienniki”). Zresztą, emerencjanno, używając cytatu z lektury przeciw lekturom, tak naprawdę dostarczyłaś argumentu za nimi – bo skąd niby miałbym wiedzieć, o co ci chodzi, gdybym z Gombrowiczem w szkole się nie zetknął? W telewizorze tego nie pokazują.</p>
<p>Żeby rozmawiać o kulturze – ba! żeby w ogóle rozmawiać o czymś więcej niż napełnianiu brzucha i napełnianiu skarbonki – musimy mieć jakiś wspólny punkt odniesienia, jakąś trampolinę, od której możemy się odbić. To nam właśnie daje edukacja, osobliwie nauki humanistyczne (nie deprecjonuję bynajmniej przedmiotów ścisłych, bo po latach skutecznego ich unikania w podstawówce i ogólniaku dopiero niedawno uświadomiłem sobie, jaki byłem głupi i jak bardzo lepsza ich znajomość teraz by mi się przydała), dzięki którym komunikacja nie polega wyłącznie na łączeniu wyrazów w zdania, ale również na odwoływaniu się do pewnego wspólnego doświadczenia. Mogą nim być zarówno lektury, jak i przekazy historyczne, ale też filmy czy piosenki. Stąd zresztą taki szał na klimaty ejtisowe (<a href="http://vids.myspace.com/index.cfm?fuseaction=vids.individual&#38;VideoID=47061226">„Born in the PRL”</a> chociażby), bo to ostatni czas, kiedy cały naród, od Szczecina po Wetlinę, czytał te same książki i gazety, oglądał te same filmy, żuł tę samą gumę i prał te same gacie w tym samym proszku. W tej samej pralce oczywiście. Dzisiaj mamy taką mnogość możliwości, że każdy z nas, kierując się wyłącznie własnym gustem i zasobnością portfela, może sobie zaprogramować życie jak chce, a przy tym zgoła odmiennie, niż sąsiad czy kolega z pracy. Oczywiście, cieszy mnie to raczej, niż martwi, ale jeśli przy tym odpuścimy „młodzieży chowanie”, jeśli skasujemy listę lektur obowiązkowych, to za parę lat okaże się, że nie ma żadnej płaszczyzny porozumienia, że nic nas nie będzie łączyć poza tym, że zupełnie przypadkiem przyszliśmy na świat w obrębie tej samej jednostki administracyjnej.  </p>
<p>To już się zaczęło. Popatrzcie w telewizor. TV publiczna przez lata miała polskie kabarety w dupie, a teraz pokazuje je bez umiaru. Polsat też. Dlaczego? Bo się telewizyjni decydenci otworzyli na kulturę? Przeciwnie – bo kabaret się na kulturę zamknął. Kabareciarze już się nie wymądrzają, nie konstruują karkołomnych metafor i hermetycznych odwołań do dawno nieżyjących poetów. Kabaret oczyścił się sam ze zbędnego balastu erudycji, nie ma w nim już miejsca nie tylko na Starszych Panów, ale również na Konia Polskiego i Rafała Kmitę. Nowe polskie kabarety ograniczają się głównie do parodiowania seriali i reklam proszków, więc pomiędzy serialami i reklamami proszków jest ich miejsce. Lepiej nie będzie. Rozmawiałem niedawno z koleżanką, która jest wielką figurą w tym świecie i która autentycznie cierpi z tego powodu, że od dobrych paru lat nic ciekawego się w jej branży nie pojawiło, a na festiwalach nie przyznaje się głównych nagród, bo nie ma komu… Dlaczego kabarety w Polsce zdychają? Bynajmniej nie dlatego, że młodzież mamy mniej rozgarniętą od kabareciarzy o siwych skroniach i również nie dlatego, że ich rówieśnicy z publiczności są mniej inteligentni, ale właśnie dlatego, że albo jedni, albo drudzy (a może i jedni, i drudzy) nie znają „Lalki”. W dodatku wierzą &#8211; bo tak im powiedziano &#8211; że tak jest dobrze, że nic się nie stało, że to wszystko kwestia gustu i subiektywnego wyboru. „Lalka” czy „Władca pierścieni”, Homer czy Terry Pratchett, a może w ogóle nic, bo po co tracić cenny czas na czytanie – to właściwie wszystko jedno. Niestety, ludzie bez wspólnego kodu kulturowego, choć mogą żyć obok siebie i to nawet żyć w zgodzie, nie mogą się zrozumieć, bo nic o sobie nawzajem nie wiedzą.  Dlatego wystarczyły dwie dekady opacznego rozumienia Gombrowicza, a już odchodzą w przeszłość literackie kabarety, dziennikarze muszą pisać coraz prościej i coraz głupiej, coraz mniej sensu mają piosenki, które nucimy przy goleniu… </p>
<p>Napiszę więc wprost: Tak, potrzebne nam lektury obowiązkowe. Potrzebne jak cholera.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Taka sobie "Lalka"]]></title>
<link>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/19/taka-sobie-lalka/</link>
<pubDate>Fri, 19 Dec 2008 14:33:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>szubrycht</dc:creator>
<guid>http://szubrycht.wordpress.com/2008/12/19/taka-sobie-lalka/</guid>
<description><![CDATA[Trwa – i dobrze, że trwa, powinna trwać wiecznie – dyskusja o lekturach obowiązkowych dla polskich l]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Trwa – i dobrze, że trwa, powinna trwać wiecznie – dyskusja o lekturach obowiązkowych dla polskich licealistów. Z niedowierzaniem odkryłem, że ostatnia wersja zakłada tylko trzy pozycje – „Pana Tadeusza”, „Lalkę” i „Wesele”. Zgroza. Tym bardziej, że jeśli je wyrwać z kontekstu, takie „Wesele” w szczególności, to i tak nikt nic z tego nie zrozumie. No, ale ja nie o tym, niech się tęższe głowy nad listą lektur biedzą…<br />
Ja o tym, co przy okazji odkryłem w niedawnym <a href="http://www.dziennik.pl/opinie/article275852/Trzy_lektury_to_stanowczo_za_malo.html">wywiadzie z Jerzym Sosnowskim</a>, opublikowanym przez „Dziennik”, a dokładnie w pytaniu, zadanym przez dziennikarkę: <em>„A &#8220;Lalka&#8221;? Przepraszam, ale dla mnie to nie jest nadzwyczajna literatura. &#8220;Pamiętniki Rzeckiego&#8221; omijałam w całości.”</em> Oniemiałem. Oczywiście, Sosnowski grzecznie tłumaczy, dlaczego Prus wielkim pisarzem był (czy raczej dlaczego „Lalka” wielką powieścią jest), ale przecież nie o to chodzi… Dla mnie zupełnie niepojęte i przerażające jest to, że dziennikarka (a więc człowiek zarabiający na życie słowem, językiem polskim), na pewno osoba wykształcona, w dodatku chyba nie przez przypadek oddelegowana w redakcji do zajęcia się tym tematem (a może przez przypadek? może przegrała zakład? jeśli tak, to przepraszam) nie wie, nie rozumie, nie przyjmuje do wiadomości, że „Lalka” jest wielka.<br />
Oczywiście, nic mi do tego, że „Lalka” panią znudziła, albo nie trafiła w jej gust – ale fakt, że komuś, kto ma zdolności humanistyczne nie umiano w szkole wytłumaczyć, dlaczego „Lalka” to jedna z najlepszych rzeczy jakie prozą po polsku napisano (zarówno jeśli chodzi o formę, jak i o treść), oznacza, że coś w tej szkole naprawdę zmienić trzeba. Może rzeczywiście zostawić trzy lektury, po czym wałkować każdą z nich jak rok długi i szeroki? I nie dopuścić do matury żadnego ucznia, który o „Pamiętnikach Rzeckiego” czy o opisie zastawy stołowej z „Pana Tadeusza” nie będzie umiał opowiadać z zaraźliwym entuzjazmem <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /><br />
A może się czepiam? Może znajomość lektur nie jest nam już do niczego potrzebna? Po co nam taki przeżytek jak wspólny kod kulturowy, skoro wszyscy korzystamy z tego samego google’a… </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tu miał być cover "Dust In The Wind"]]></title>
<link>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/2008/12/03/tu-mial-byc-cover-dust-in-the-wind/</link>
<pubDate>Wed, 03 Dec 2008 20:58:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hazardius</dc:creator>
<guid>http://wydrylowanyhazardius.wordpress.com/2008/12/03/tu-mial-byc-cover-dust-in-the-wind/</guid>
<description><![CDATA[Ale kurwa nie ma. I kropka. Po prostu nie udawało mi się. Gdy wysoko śpiewam z tą obecnie męczącą mn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Ale kurwa nie ma. I kropka. Po prostu nie udawało mi się. Gdy wysoko śpiewam z tą obecnie męczącą mn]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Mitologia stosowana]]></title>
<link>http://tarakablog.wordpress.com/2008/11/24/mitologia-stosowana/</link>
<pubDate>Mon, 24 Nov 2008 21:05:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>Wojciech Jóźwiak</dc:creator>
<guid>http://tarakablog.wordpress.com/2008/11/24/mitologia-stosowana/</guid>
<description><![CDATA[Najpierw czytałem „Ogień i wodę” Grzegorza Niedzielskiego, potem jeszcze raz czytałem ten tekst, ale]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Najpierw czytałem „<a title="Grzegorz Niedzielski. Ogień i woda... III. Koło czasu" href="http://www.taraka.pl/oiw3.htm" target="_blank">Ogień i wodę</a>” Grzegorza Niedzielskiego, potem jeszcze raz czytałem ten tekst, ale uważniej, kiedy składałem go do Taraki, potem poczuwszy głód źródeł, zabrałem się za Dumézila „Bogowie Germanów”, jedynej (chyba, jak dotąd) przetłumaczonej na polski książki francuskiego mistrza mitologii porównawczej. U Dumézila jest, w najtelegraficzniejszym skrócie, koncepcja <strong>trzech „gatunków” bóstw</strong> (lub, w przeróbkach, bohaterów), które z Białoszewskim mi się kojarzą: <em>od sufitu od dębu od marchwi</em>, czyli bóstwa magów-kapłanów, wojowników-królów i bóstwa dbającego o bydło i skarby stanu trzeciego. Brahminów, ksztarijów i wajśjów. Jakoś nie mogę się zgodzić, żeby ten trójpodział był ściśle i tylko indoeuropejski. Czy staranna analiza nie wykryłaby go np. w Biblii czyli u Semitów? Prócz trójpodziału, Dumézil rozważa motyw <strong>wojny integracyjnej</strong>, w której bój toczą z jednej strony połączeni (boscy) rycerze i magowie, z drugiej strony, przeciw nim śmiertelnie z nimi skłóceni, boscy zbieracze płodów ziemi. Czyli Rzymianie z Sabinami lub Asowie z Wanami. W Biblii Mojżesz w swej podwójnej roli maga i wodza, i to wodza zwyciężającego magiczną siłą (morze rozstępujące się, wzniesione ręce natychające wojów do zwycięstwa&#8230;) ewidentnie reprezentuje Asów, lecz kiedy udaje się na szczyt góry na rozmowy z Jehową, w obozie podnoszą głowę czciciele Złotego Ciołka, więc  notoryczni Wanowie, na których czele staje jego brat Aaron. Wojna zauszników Mojżesza Lewitów (czcicieli Miedzianego Węża) z nieszczęśnie rojem kładzionymi trupem czcicielami Złotego Cielca coś jednak ma z tych asowsko-wanowskich (lub rzymsko-sabińskich) wojen, tyle że <strong>zabrakło Sabinek</strong>! Czyli kobiet kładących kres laniu krwi. A może są, ukryte gdzieś w tej przepastnej księdze, podobno wielokroć starannie poprawianej przez jahwistów w duchu ich jedynie słusznej ideologii. Czy gdzieś w polskiej mitologii są te wątki, a z braku mitów, w zwykłej literaturze? Bo są w literaturze światowej nawet tej całkiem nowej, trójpodział choćby u Tolkiena (który pewnie czytał Dumézila), gdzie z brahminów jest czarodziej Gandalf, z kszatrijów ukryty król Aragorn, wajśjów reprezentują Hobbici z Frodem na czele. I zgodnie z najsłuszniejszą logiką mitu, właśnie wajśja (czyli Frodo), jako mający najwięcej wspólnego ze skarbami i złotem, odniesie i zniszczy złowieszczy pierścień. Wojna integracyjna wydaje się być szczególnym przypadkiem szerszej kategorii mitu integracyjnego. W polskiej literaturze mamy go, choćby w „Chłopach” Reymonta, gdzie rzecz jest o małżeństwie, nieudanym i daremnym, Starego Siewcy-Saturna z młodą Wenus, której seksualne rozognienie grozi chaosem w gromadzie, więc w końcu wygnana. Symetrycznym odbiciem tego wątku wydaje się „Lalka” Prusa, gdzie też pożądana a nieudana integracja jest zobrazowana jako nie mogące dojść do skutku połączenie Wokulskiego z Izabelą, tym razem nie skutkiem nadmiaru libido w niewieście, ale wręcz przeciwnie. Ciekawym jest Wokulski, który  w sobie samym na wiele sposobów integruje kszatriję z wajśją (Asa z Wanem), bo będąc szlacheckiego (choć ubogiego) urodzenia (więc ksztarija) udaną karierę robi jako kupiec-wajśja, po drodze dając dowód rycerskiego męstwa w powstaniu, ale pieniędzy dorabia się na zaopatrzeniu rosyjskiego wojska, więc w zajęciu tyle wajśjowskim co (z racji ryzyka i wojny) ksztrijowskim. Do zintegrowania wszystkich trzech stanów w sobie zabrakło Wokulskiemu chęci kobiety z najwyższej sfery. Na tym tle przypomina się „Pan Tadeusz”. Mnie kiedyś w tamtym arcydziele Mickiewicza uderzyła totalna dezintegracja, jeśli chodzi o życie rodzinne bohaterów. Nie wiem, czy ktoś to zauważył wcześniej, ale i mało o tym czytałem. Popatrzmy. Sędzia, w którego domu akcja się dzieje, jest nieżonaty i o jego ewentualnych związkach z kobietami Poeta nie mówi bodaj nic. Za to jego brat Jacek vel Ksiądz Robak miał w życiu kobiety przynajmniej dwie: jedną Ewę zabójczo kochaną (dosłownie, bo zabił jej ojca), drugą nieznaną z imienia i zmarłą, z którą spłodził syna Tadeusza, którego jednak synostwo jest niekompletne, bo ów ojca nie zna, a o obecnym na miejscu w księżym przebraniu, nie wie; chowany zaś przez bezżennego stryja. Bardziej dotkliwa dezintegracja jest udziałem drugiej rodziny, wyłącznie żeńskiej, więc jakby z Wanów, podczas gdy Soplicowie są raczej za wojowniczych i duchownych (w osobie Jacka jednocześnie!) &#8211; Asów. Niespełniona kochanka Jacka, Ewa, młodo umarłszy zostawiła córkę mianą z innym (nie pamiętam, z kim), którą wychowuje jakaś jej nieokreślona krewna Telimena, w naszych pojęciach kobieta wyzwolona, ale na tamte czasy „konduity” na tyle podejrzanej, że ktoś, czy nie Boy? &#8211; nazwał ją pobłażliwie „petersburską metresą”. Z drugiej strony, Wanami są zaściankowcy Dobrzyńscy i ich wojna z Soplicami, w której pogadza ich wspólny wróg-Moskale, ma cechy <strong>integracyjnych bojów</strong> asko-wańskich. Zarazem tamta waśń rodów zmierza do przezwyciężenia w małżeństwie Tadeusza i Zosi, przy czym dziwi zupełna nieświadomość młodych co tragedii, które się za nimi ciągną i których są przecież owocem. Tylko co autor chciał przez to wszystko powiedzieć? Zastanawiam się od dawna i ciągle nie wiem, jaką ideę Mickiewicz zakodował w tej historii dwóch rodzin-nie-rodzin, rodzin praktykujących rodzinne pozory, a nie będących rodzinami, skutkiem głębokich dezintegracji, zbrodni i pomieszania rodzinnych ról? Trzeba jeszcze tę intrygę widzieć na tle tradycyjnego ethosu szlacheckiego, gdzie rodzinne więzy były wszystkim, na czym trzymał się społeczny ład. Co Mickiewicz tu zakodował, jaką naukę, jaki przekaz?</p>
<p>Wojciech Jóźwiak, 24 listop. 2008</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie przeszkadzać niebu]]></title>
<link>http://fronekogonek.wordpress.com/2008/11/17/nie-przeszkadzac-niebu/</link>
<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 20:26:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>fronekogonek</dc:creator>
<guid>http://fronekogonek.wordpress.com/2008/11/17/nie-przeszkadzac-niebu/</guid>
<description><![CDATA[A może jestem tylko zabawką, taką lalką, którą steruje jakieś wielkie, zadufane dziecko gdzieś w kos]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>A może jestem tylko zabawką, taką lalką, którą steruje jakieś wielkie, zadufane dziecko gdzieś w kosmosie i sprawdza ile jeszcze jestem w stanie iść pod wiatr, jak długo jeszcze dam radę stać na podłamanym lodzie na jeziorze bez dna? W dni parzyste smarkacz dla zabawy bandażuje mi usta tak, że najmniejszy nawet uśmieszek nie ma prawa spod spodu się wydostać, natomiast w nieparzyste przeprowadza na mnie eksperymenty plenerowe. Oślepia mnie białym, czyściutkim jak łza śniegiem, co to niby taki ładny i puchowy jest i wszyscy się nim zachwycają. To pewnie przez niego ciągle czuję przeszywający, na wylot wręcz, wzrok, który paraliżuje mnie w sytuacjach ważnych i najważniejszych, założę się, że to ono wywiesiło kartkę z napisem &#8216;do not disturbed&#8217; na niebie i że to ono co noc bawi się moją ulubioną na niebie gwiazdką. Gasi ją, a potem spowrotem zapala, patrząc przy tym jak na twarzy wyrysowuje mi gama nastrojów od ponurości do euforii i szaleńczej wesołości. Czekam więc, aż dzieciak pójdzie spać, aż gwiazdka przestanie do mnie puszczać oczko i zacznie spadać.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szukali mordercy gumowej lalki]]></title>
<link>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/10/16/szukali-mordercy-gumowej-lalki/</link>
<pubDate>Thu, 16 Oct 2008 11:42:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mała dziewczynka</dc:creator>
<guid>http://dziewczynka.wordpress.com/2008/10/16/szukali-mordercy-gumowej-lalki/</guid>
<description><![CDATA[Artykuł z Dziennika: Szukali mordercy gumowej lalki Japońscy policjanci gorliwie zabrali się do posz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Artykuł z <b>Dziennika</b>:</p>
<blockquote><p><b><a href="http://www.dziennik.pl/zycienaluzie/article249886/Szukali_mordercy_gumowej_lalki.html" title="Szukali mordercy gumowej lalki" rel="nofollow" target="_blank">Szukali mordercy gumowej lalki</a></b><br />
Japońscy policjanci gorliwie zabrali się do poszukiwania sprawcy zabójstwa znalezionej w lesie młodej kobiety<a href="http://wierzejski.com.pl/czy-dziecko-moze-byc-pedofilem/" title="Czy dziecko może być pedofilem?">.</a> Od razu zaczęli śledztwo<a href="http://wierzejski.com.pl/lesne-kurwy-i-prywatnosc/" title="Leśne kurwy i prywatność">,</a> chcąc złapać mordercę<a href="http://wierzejski.com.pl/ireneusz-s-wierzejski/" title="Ireneusz S. Wierzejski">,</a> zanim znów zabije. Przesłuchali spacerowiczów, zebrali wszystkie ślady, ale ich zapał ostudził raport patologa. Okazało się, że pod drzewami leżał nie trup młodej kobiety, a doskonale wykonana lalka z sex-shopu.<br />
Policję do lasu wezwali grzybiarze, którzy znaleźli owinięte w folię zwłoki młodej dziewczyny ze sznurem zadzierzgniętym wokół szyi &#8211; pisze portal ZakZak. Policjanci myśleli, że w regionie pojawił się morderca-gwałciciel i chcieli dołożyc wszelkich starań, by znaleźć go, zanim znów zabije.<br />
Dziesiątki policjantów przetrząsało miejsce zabójstwa i przepytywało ludzi. Lokalni dziennikarze już przygotowali teksty o wstrząsającej zbrodni&#8230; Wszystko przerwał raport patologa.<br />
Lekarze stwierdzili, że makabryczne znalezisko nie jest tym, czym się wydawało. W folię nie były zawinięte kobiece zwłoki. Po prostu ktoś znudził się&#8230; lalką z seks-shopu, która wyglądała jak prawdziwa kobieta, i wyrzucił ją do lasu.</p></blockquote>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Fantasy ]]></title>
<link>http://monikalaskowska.wordpress.com/2008/06/22/fantasy/</link>
<pubDate>Sun, 22 Jun 2008 19:56:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Monika Laskowska</dc:creator>
<guid>http://monikalaskowska.wordpress.com/2008/06/22/fantasy/</guid>
<description><![CDATA[Today tiara for Dollfie Doll &#8211; Silje This is not my doll &#8211; big thanks for Mio27 for phot]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Today tiara for Dollfie Doll  &#8211; Silje</p>
<p><a href="http://aniolek-maly.deviantart.com/art/Fantasy-89266134" target="_blank"><img src="http://tn3-1.deviantart.com/fs30/300W/f/2008/172/2/3/Fantasy_by_Aniolek_maly.jpg" alt="Fantasy" width="300" height="201" /></a></p>
<p>This is not my doll &#8211; big thanks for <a href="http://mio27.deviantart.com/" target="_blank">Mio27</a> for photos on her sweet doll  Silje</p>
<p>Check Mio  <a href="http://www.mio.webd.pl/index3.html" target="_blank">webpage.</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Być Oprah, Barbie być]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/06/15/byc-oprah-barbie-byc/</link>
<pubDate>Mon, 16 Jun 2008 01:01:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/06/15/byc-oprah-barbie-byc/</guid>
<description><![CDATA[Tydzień temu miałam okazję oglądać program Oprah. Wydał mi się bardzo komercyjny. jeden z tych gdzie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h2><span style="color:#000000;">Tydzień temu miałam okazję oglądać program Oprah. Wydał mi się bardzo komercyjny. jeden z tych gdzie prowadząca po dogadaniu sie z firmą próbuje sprzedać jej produkty. Jednym z gości programu była pani od barbie, czyli jej prototyp niby czy jakto tam. Oglądałam jednym okiem, a czytałam drugim (tak, aż takie mam zdolności). Po całym pokazaniu procesu powstawania Barbie pani pierwowzór wręczyła Oprah lalkę zrobioną niby to  na podobieństwo prowadzącej. lalka rzeczywiscie była czarna, miała fryzure i suknie Oprah, ale na tym kończy się podobienstwo. Rysy twarzy lalki były typowo Barbiowe. Rysy białej arystokratki z tym, że kolor skory zmieniony. Poza tym laka miała tradycyjną anoektyczną figurę każdej Barbie. Żeby normalna kobieta tak wyglądala musiałaby poddać sie niezliczonej ilosci operacji plastycznych. </span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Oprah ucieszyla się z prezentu, chociaż nie omieszkała napomknąć o romiarze talii Barbie. Ja natomiast się zdziwilam. Oprah jest wspaniałą i piękną kobietą. Czyżby nie zauważyła, że ta lalka wcale nie została zrobiona na jej podobieństwo? Ta lalka była jej zmienioną do granic kopią, podciągniętą do nieludzkiego ideału. </span></h2>
<h2><span style="color:#000000;">Jeśli ktos kiedyś zechciałby podarowac mi lalkę to lepiej, żeby miała piegi i tych kilka fałdek.</span></h2>
<h2><span style="color:#000000;"><img src="http://images.oprah.com/images/tows/200602/20060227/20060227_111_350x263.jpg" alt="" width="350" height="263" /></span></h2>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Niekonsekwentna matura 2008]]></title>
<link>http://grudnik.wordpress.com/2008/05/09/niekonsekwentna-matura-2008/</link>
<pubDate>Fri, 09 May 2008 07:28:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Krzysztof Grudnik</dc:creator>
<guid>http://grudnik.wordpress.com/2008/05/09/niekonsekwentna-matura-2008/</guid>
<description><![CDATA[Egzamin maturalny zawsze jest przedmiotem żywych dyskusji. Dotyczy co roku pokaźnej grupy osób zaint]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Egzamin maturalny zawsze jest przedmiotem żywych dyskusji. Dotyczy co roku pokaźnej grupy osób zaint]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uma semana de reencontros]]></title>
<link>http://maripimenta.wordpress.com/2008/05/05/uma-semana-de-reencontros/</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 21:03:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>maripimenta</dc:creator>
<guid>http://maripimenta.wordpress.com/2008/05/05/uma-semana-de-reencontros/</guid>
<description><![CDATA[Como é bom encontrar com a família e com os amigos depois de dois meses fora. Alguns conseguem mudar]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Como é bom encontrar com a família e com os amigos depois de dois meses fora. Alguns conseguem mudar tanto em um tempo tão curto. Fico satisfeita que tenho visto sempre mudanças para melhor. A felicidade prevalece entre as minhas pessoas queridas. Os bons pensamentos que mando pra cá têm chegado. </p>
<p>A vida por aqui continua a mesma, comigo ou sem mim. Não sei se isso me faz feliz ou triste. Senti também que a vida aqui corre mais rápido que em Fortaleza, as pessoas são mais agitadas, inseguras e preocupadas. Gosto mais da brisa do mar do que do frio das montanhas, posso afirmar. Porém, é bom sentir o frio chegando com o pôr-do-sol, colocar um casaco de lã e esperar as estrelas, depois de um dia de sol e chuva.</p>
<p>Tem coisas que fazem parte de mim que só encontro em Minas, como o pão-de-queijo, o queijo do Serro, Lalka, cigarrinho de palha e, é claro, as pessoas que eu amo.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Lalka" - Matura 2008, j. polski podstawowy]]></title>
<link>http://psemek.wordpress.com/2008/05/05/lalka-matura-2008-j-polski-podstawowy/</link>
<pubDate>Mon, 05 May 2008 12:19:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Psemek</dc:creator>
<guid>http://psemek.wordpress.com/2008/05/05/lalka-matura-2008-j-polski-podstawowy/</guid>
<description><![CDATA[Arkusz &#8211; polski Przykładowe odpowiedzi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://psemek.files.wordpress.com/2008/05/heresmycard.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-326" src="http://psemek.wordpress.com/files/2008/05/heresmycard.jpg" alt="" width="480" height="362" /></a></p>
<p><a href="http://psemek.files.wordpress.com/2008/05/arkusz_polski.pdf">Arkusz &#8211; polski</a></p>
<p><a href="http://psemek.files.wordpress.com/2008/05/odp_polski.pdf">Przykładowe odpowiedzi</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
