<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>melodie-kurta-weilla-i-cos-ponadto &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/melodie-kurta-weilla-i-cos-ponadto/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "melodie-kurta-weilla-i-cos-ponadto"</description>
	<pubDate>Wed, 10 Feb 2010 15:13:56 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nadal o Kazimierzu]]></title>
<link>http://charleene.wordpress.com/2008/06/15/nadal-o-kazimierzu/</link>
<pubDate>Sun, 15 Jun 2008 15:17:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>charleene</dc:creator>
<guid>http://charleene.wordpress.com/2008/06/15/nadal-o-kazimierzu/</guid>
<description><![CDATA[Jeżeli, drogi czytelniku, jesteś osobą, która mnie zna skądinąd niż jeno z blogaska tego, to wiesz, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jeżeli, drogi czytelniku, jesteś osobą, która mnie zna skądinąd niż jeno z blogaska tego, to wiesz, czemu powstaje ta notka, gdyż chyba wszyscy moi znajomi (no, poza jedną osobą, ale to przypadek specjalny) wiedzą, jak bardzo cierpię z powodu konieczności uczenia się filozofii i z powodu iż do egzaminu pozostało mi, w momencie gdy to piszę, dwadzieścia godzin, które właśnie marnotrawię na pisanie notek na blogaska, postów na forum i tym podobne bzdury.<br />
Generalnie pomysłów na notkę miałam w ostatnich dniach sporo, ale w tym momencie pamiętam jeden, który właśnie mi gra w pokoju obok. To znaczy nie gra, ale zaraz go włączę i będzie to czynił.<br />
(poszła załączyć płytę)<br />
No i już. Song o Alabamie brzmi mi w uszętach, nie wiem czy będę w stanie w obliczu tego skupić się na pisaniu, ale spróbuję.<br />
Zwłaszcza, że Kazimierz jeszcze nie śpiewa.<br />
W każdym wypadku notka będzie trochę o piractwie (ale nadal nie z Karaibów, Karaiby nadal czekają na swoją kolej i chyba jeszcze trochę poczekają) i trochę o Kazimierzu, który coraz istotniejszą pozycję w mym skromnym rankingu wybitnych artystów zajmuje, co zresztą zauważam wyraźnie w moim obecnym sposobie pisania.<br />
W każdym wypadku jako że niedawno pożegnałam się ze swoją nastoletniością i stałam się dumną dwudziestolatką, odczułam nagły przypływ gotówki. W związku z rzeczonym i z sesją, w trakcie której od czasu do czasu odczuwam intensywną potrzebę pocieszenia się (na przykład po kole z logiki, które spieprzyłam koncertowo, jeśli to kogoś z Was obchodzi), częściej niż zwykle dokonuję zakupów w Empiku. Celem owych zakupów stały się &#8211; cóż za marnotrastwo &#8211; między innymi dwie płyty, na obu śpiewa Kazimierz. Na jednej z nich jako wokalista Kultu, na drugiej jako onże sam. Jedna nazywa się Your Eyes druga nosi malowniczy tytuł Melodie Kurta Weilla i coś ponadto.<br />
Wiecie, generalnie jestem posiadaczką stałego łącza z internetem. Właściwie to posiadaczami tegoż są moi rodzice, ale wiadomo o co chodzi. W każdym razie jako użytkowniczka stałego łącza rzadko kupuję muzykę. Filmy też. Jednakowoż jeżeli mam jakiegoś ulubieńca &#8211; a mam ich dwóch, czyli Kazimierza oraz Serjego Tankiana, zawsze sobie obiecuję, że kupię ich płyty w oryginale, w końcu okradać ludzi, których się podziwia tak łyso trochę.<br />
Nie są to jedyne obietnice, które sobie składam i które łamię (pamiętajmy o filozofii), tym razem jednak dotrzymałam sobie słowa i te dwie płytki kupiłam.<br />
I w związku z tym stwierdziłam po pierwsze, że nie artystów okradałam. Siebie okradałam. Jednak płyta z książeczką i obrazkiem, kolejnością utworów odpowiednią i całą resztą stanowi zupełnie odrębną jakość niż zbiór piosenek ściągnięty z neta. Ma taki wymiar&#8230; Materialny. A to, jak uczą mnie w tej głupiej szkole, ważne jest.<br />
Oczywiście za refleksją nie idzie jakaś ogromna ilość działań, nowsze płyty Systemu nadal kosztują jakieś osiem dych i nadal jest to za dużo jak na moją korepetytorsko &#8211; studencką kieszeń. Tym niemniej odczułam burżujską potrzebę posiadania półki z cdkami.<br />
Druga rzecz, na jaką wpadłam rozkoszując się Melodiami Kurta Weilla i czymś ponadto, to to, że, kurde, przestaliśmy słuchać muzyki. No, przynajmniej większość moich znajomych zwykle słucha muzyki przy okazji. Nawet ja nie słucham w tym momencie całą sobą pieśni, w której mackie prosi wszystkich o przebaczenie (choć trudno mi się naprawdę teraz skupić, kiedy Kazimierz śpiewa, że kto miał chciwy, pożądliwy wzrok poczuje jak mu oko kruk wyrywa, tym okiem na wiszące spojrzy sadło i swego ścierwa będzie brzydził się&#8230; no) tylko pieśń leci sobie a ja piszę. Przesłuchałam tę płytę raz tak jak należy i coraz bardziej dochodzę do wniosku, że krzywdzę kogoś albo coś, kiedy się na niej nie skupiam.<br />
Więc może dla odmiany się skupię (jasne jasne) i zaprzestanę pisaniny jak na razie.<br />
A, i jeszcze kupiłam sobie felietony Kazika na dodatek, więc jestem zindoktrynowana absolutnie, karmię się Kazikiem, oddycham nim chwilowo, więc nie należy brać niczego, co mówię lub piszę poważnie.<br />
A teraz już serio zakończę, muszę tylko wybrać jakiś chwytliwy kawałek, żeby wam wkleić jego tekścik. W tym momencie leci kobieta żołnierza, ale chyba Mackie pójdzie, albo pieśń o Salomonie.<br />
Tak, dzisiejszy wpis sponsoruje Mackie. Znaczy się końcówka Pieśni, w której Mackie prosi wszystkich o przebaczenie. Aktorsko jest niesamowita, naprawdę naprawdę.<br />
Słuchajcie Kazika dzieci.</p>
<p>Dziewczyny tak żałośnie tanie,<br />
Że kurwiąc się na chleb nie macie.<br />
I wy, wytworne, dumne panie,<br />
Co mężów do nich posyłacie.<br />
Wyrzutki, męty wszelkiej maści,<br />
Złodzieje, zbiry żądne krwi,<br />
Z szaletów miejskich pederaści,<br />
Was proszę też: przebaczcie mi.</p>
<p>A wy, przeklęte sukinsyny,<br />
W mundury strojni, zbrojni w pały,<br />
Wy, których bohaterskie czyny<br />
Tak wielu wolność odebrały,<br />
Wy też żyjecie dzięki zbrodni,<br />
Z was także sprawiedliwość drwi,<br />
Jesteście do mnie tak podobni,<br />
Więc, proszę was: przebaczcie mi.<br />
Żelazny, ciężki młot niech owszem skruszy<br />
Stwardniałe serca oraz tępe łby -<br />
Wyrzucić chcę was całkiem z mojej duszy,<br />
Lecz póki czas przebaczcie mi.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
