<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mydlo-powidlo &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/mydlo-powidlo/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mydlo-powidlo"</description>
	<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 09:41:51 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Za co jestem wdzięczna- wpis okolicznościowy z okazji Thanksgiving]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/26/za-co-jestem-wdzieczna-wpis-okolicznosciowy-z-okazji-thanksgiving/</link>
<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 05:30:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/26/za-co-jestem-wdzieczna-wpis-okolicznosciowy-z-okazji-thanksgiving/</guid>
<description><![CDATA[Krótko i zwięźle, niekoniecznie w kolejności. Jestem wdzięczna za: 1. Mojego męża, bo kocha mnie i s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Krótko i zwięźle, niekoniecznie w kolejności. Jestem wdzięczna za:</p>
<p>1. Mojego męża, bo kocha mnie i szanuje i wszystkie te takie z przysięgi</p>
<p>2. Moich przyjaciół, bo zawsze sa kiedy potrzeba. Wspieraja mnie kiedy tego potrzebuję, a potrafią się też bawić jak mało kto.</p>
<p>3. Za to, że jakoś przeżyłam tę trzydziestkę i nie była to wcale trzydziestka z opowiadań moich koleżanek- młoda jestem jeszcze.</p>
<p>4. Za to, że jestem tu gdzie jestem- w Stanach chociaż to wcale nie byl mój pomysł, żeby wyjechac.</p>
<p>5 Za to, że marzenia sie spełniają, a właściwie może za to, że mam poczucie, że sama moge je sobie spełniać, przynajmniej częściowo.</p>
<p>6. Za wiele, wiele rzeczy, które teraz nie przychodzą mi do głowy, ale jak sobie przypomne to dopiszę.</p>
<p>PS. pamietacie ten egzamin, o którym pisałam, że prawdopodobnie oblałam z kretesem? Myliłam się- zdałam i to na 94%. A tak się nasłuchałam o ludziach podchodzących do niego po 5 razy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podział ról]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/25/podzial-rol/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 22:07:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/25/podzial-rol/</guid>
<description><![CDATA[Jestem cierpliwa zazwyczaj, staram się przynajmniej, ale jak się wkurze to mi się ulewa.  Gotuję dla]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jestem cierpliwa zazwyczaj, staram się przynajmniej, ale jak się wkurze to mi się ulewa.  Gotuję dla niego, sprzątam po nim. Specjalnie jeżdżę, żeby mu kupic coś specjalnego.</p>
<p>A on? On mnie @#$%&#38;* zaszczyca swoim towarzystwem, albo i nie. Nie gada ze mną, ale nie daj bogini nie zrobię mu jedzenia. Wtedy drze się jak głupi, daję słowo- sąsiedzi go słyszą. Czy on mi gotuje? Nie! On to nawet kłaczka z podłogi nie podniesie. Dobrze, że dupy nie muszę mu podcierać . Taki sobie ubzdurał podział ról- ja mu nadskakuję, on ma fochy. Potrafi kilka dni z rzędu być nie w sosie a później jakby nigdy nic przyłazi sobie do mojego łóżka.</p>
<p>Taki jest- mój kot, a myśleliście, że kto?.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ciasne ale własne]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/05/ciasne-ale-wlasne/</link>
<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 16:22:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/05/ciasne-ale-wlasne/</guid>
<description><![CDATA[Nadal wszystko jest niepoukładane na swoich miejscach. Z resztą, większość rzeczy nie ma jeszcze swo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nadal wszystko jest niepoukładane na swoich miejscach. Z resztą, większość rzeczy nie ma jeszcze swojego miejsca. W dodatku robimy mały remont sypialni, a że mieszkanie jest maciupkie, to dosłownie śpimy na gratach.</p>
<p>Szekspir całe to zamieszanie znosi dzielnie (jak na Szekspira). W trakcie wynoszenia rzeczy z tamtego mieszkania tylko sie rozglądał i dziwił. Po przyjeździe tutaj schował się do kanapy i nawet jeść nie wychodził. Spał z nami pod kołderką, bo z kołderki ktoś mógłby go przecież porwać. Na każdy odgłos z zewnątrz reagował paniką. Dziś spał już w swoim łóżeczku i nie trzyma się tak blisko nas. Apetyt ma olbrzymi od wczoraj.</p>
<p>Sąsiadów mamy bardzo sympatycznych, może dlatego, że sami też jesteśmy mili. Kłaniamy się na klatce, przedstawiamy się i zagadujemy. Taki budynek to jak takie małe osiedle. Wszyscy są dobrze poinformowani. Wczoraj spotkałam w windzie pana, który mieszka sześć pięter wyżej ode mnie, jak się okazało. Ja pana nie znałam, ale on mnie i owszem <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wiedział kiedy się wprowadziłam, gdzie i z kim. Wszystko to jednak w bardzo sympatycznym opakowaniu, bez wścibstwa nadmiernego <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>PS. Wczoraj na jednym z forów gazetowych był wątek: czy wasze koty reagują na swoje imiona? Ja miałam koty od dziecińswa i zawsze  reagowały. Szekspir od małego nauczył się swojego imienia. A Wasze koty? A królik?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dekoratorskie Inspiracje]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/21/dekoratorskie-inspiracje/</link>
<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 00:18:47 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/21/dekoratorskie-inspiracje/</guid>
<description><![CDATA[Z gustem jest zawsze taki problem, że każdy ma inny, a w dodatku lubi się zmieniać. Moda przychodzi ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Z gustem jest zawsze taki problem, że każdy ma inny, a w dodatku lubi się zmieniać. Moda przychodzi i odchodzi i upodobania się znieniają. Przedmioty, które kupiłąm kiedys teraz mi się już mogą nie podobać. Nie ma problemu jeśli znudzi się para butów czy spodnie. Gorzej byłoby gdybym meble chciała zmieniać co pół roku.  Na szczęście meble mam proste i tak łatwo z mody nie wyjdą. Uważam, że meble powinny być właśnie takie: proste, praktyczne i o regularnych kształtach. Powinno się mieć latami i nie zawracać sobie głowy nowymi zbyt często.  Postanowiłam zatem na razie nowych mebli nie kupować, no może jednak łóżko.</p>
<p>Ponieważ jednak przeprowadzka się zbliża, to zaczęłam szukać inspiracji dekoracyjnych. Wystrój wnętrz jest indywidualną sprawą i chyba trzeba mieć jakiś smak, wyczucie, czy co tam jeszcze, żeby urządzić sobie przytulne gniazdko. Przeglądałam te zdjęcia i nic mi się nie podoba. Lubię proste, jasne wnętrza, ale te które widziałam były albo za proste albo za pstrokate. Albo za dużo dekoracji, albo zupełnie ich brak. Chcę mieć ładne udekorowane mieszkanie ale w Nowym Jorku mieszkania są niewielkie. Nasza brooklyńska klateczka będzie co prawda większa od obecnej, ale nadal to klateczka, a nie rezydencja.</p>
<p>A może Wy macie jakieś sugestie, przydatne strony, zdjęcia?</p>
<p>PS. Lecę bo kolejny sezon Housa właśnie się zaczął.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Elki perypetie ciąg dalszy]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/18/elki-perypetie-ciag-dalszy/</link>
<pubDate>Sat, 19 Sep 2009 01:59:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/18/elki-perypetie-ciag-dalszy/</guid>
<description><![CDATA[Pamiętacie jak pisałam kiedyś o Elce i jej niezrozumiałych wyborach? Jak miałam juz dość dawania tyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Pamiętacie jak pisałam kiedyś <a href="http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/06/22/elki-wybor/" target="_blank">o Elce i jej niezrozumiałych wyborach</a>? Jak miałam juz dość dawania tych samych rad i wysluchiwania o tych samych problemach?</p>
<p>Tadam, Elka wreszcie sie ruszyła i postanowiła zmienić. Ok, o tym, że zmieni to gadała od dłuższego czasu, ale na gadaniu sie kończyło. Teraz wreszcie wzięła się do roboty. Łatwo to jej nie jest, mówię wam. To tylko początki i ona sama widzi, że nie będzie tak ciężko cały czas. Poza tym ma przyjaciół, a my nie damy zginąć ani jej, ani jej córce. I do mnie co jakisz czas mówi: no wreszcie się doczekałaś, co? Wreszcie gadanie odniosło skutek. Ano wreszcie. Tadam normalnie.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[(Nie)pokonany Patrick Swayze]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/16/niepokonany-patrick-swayze/</link>
<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 01:12:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/16/niepokonany-patrick-swayze/</guid>
<description><![CDATA[Dirty Dancing stał się w Polsce popularny w moich podstawówkowych czasach. Ludzie  pożyczali go sobi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dirty Dancing stał się w Polsce popularny w moich podstawówkowych czasach. Ludzie  pożyczali go sobie na pirackich kasetach video, niejednokrotnie w koszmarnej jakości. Ci, którzy nie mieli odtwarzaczy video oglądali film u znajomych. Było to kilka lat po roku 1987, kiedy to film wyszedł w USA, tam też osiągając olbrzymią popularność. Och jak ja się kochałam w Patricku Swayze! Każda z nas się w nim kochała.</p>
<p>To dla niego, z jego powodu spędzałyśmy całe godziny z moja koleżanką ucząc się choreografii z Dirty Dancing. To z jego powodu zapisałam się pierwszy raz do zespołu tańca latynoamerykańskiego. Mogłabym tak przetańczyc całe życie. Czar Patricka Swayze zawsze robił na mnie olbrzymie wrażenie i robi do teraz. To spojrzenie, którm obdarowywał swoje filmowe partnerki nigdy nie wyblakło. Zawsze miałam wrażenie, że to na mnie patrzył z małego ekranu. Nawet udzielając jednego z ostatnich wywiadów w styczniu tego roku był pełen życia i uroku, mimo, że umierający.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/WpmILPAcRQo&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/WpmILPAcRQo&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>I to pewnie dlatego jedyną rzeczą, kóra mi tak w J. przeszkadza to to, że ma dwie lewe nogi i wcale nie chce ego zmieniać, a mnie tańca tak brakuje&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lenistwo dobre na wszystko]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/09/lenistwo-dobre-na-wszystko/</link>
<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 15:34:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/09/lenistwo-dobre-na-wszystko/</guid>
<description><![CDATA[Miałam takie ambitne plany aktywnego spędzania długiego weekendu&#8230; Pojechaliśmy do Delaware Wat]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Miałam takie ambitne plany aktywnego spędzania długiego weekendu&#8230; Pojechaliśmy do Delaware Water Gap na kamping. Chciałam się powspinać, zaplanowałam spływ kajakowy i nic. Byliśmy tak zmęczeni cały czas, że właściwie całymi dniami paliliśmy ognisko, jedliśmy kiełbaski i ewentualnie trochę popływaliśmy. Wykończyliśmy tequilę, a piwa to nam zabrakło. Mogłabym tak jeszcze przez kilka dni, ale niestaty czas wracać do pracy.</p>
<p>Lubię się gapić w ogień.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pilot]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/01/pilot/</link>
<pubDate>Tue, 01 Sep 2009 23:02:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/09/01/pilot/</guid>
<description><![CDATA[Krzyś od dawna mówił mi, że będzie pilotem. Przecież jako pilot mógłby ciągle mnie odwiedzać, prawda]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Krzyś od dawna mówił mi, że będzie pilotem. Przecież jako pilot mógłby ciągle mnie odwiedzać, prawda?</p>
<p>W niedziele Krzyś z cała rodziną poszli na Air Show. Krzyś jest już duży, ma siedem lat i zrozumiał co się stało, kiedy samolot runął na ziemię. Najpierw płakał, nie on jeden z resztą. Później postanowił, że pilotem jednak nie będzie.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trzecia dekada zakończona (ach ta matematyka)]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/08/19/trzecia-dekada-rozpoczeta/</link>
<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 16:11:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/08/19/trzecia-dekada-rozpoczeta/</guid>
<description><![CDATA[W sobotę spotkałam się ze znajomymi w klubie. Oblewaliśmy moje urodziny, które były wczoraj. Zabawa ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W sobotę spotkałam się ze znajomymi w klubie. Oblewaliśmy moje urodziny, które były wczoraj. Zabawa była przednia. Dawno się tak nie wytańczyłam, wyśmialam i wyskakałam i to jeszcze w przednim towarzystwie.</p>
<p>Wczoraj z samego rana rozmawiałam przez skype z rodziną. Odśpiewali mi sto lat i życzyli spełnienia marzeń. Bardzo to było miłe. W pracy miałam niespodziankę: tort lodowy z moim imieniem, śpiewali Happy Birthday, ktoś wyglosił przemówienie na moją cześć. Dostałam też prezenty <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Pracować nie musiałam, z wyjątkiem tej jedenej lekcji na samym początku. Później spotkałam się z parą, która nie mogla pojawić się w sobotę. Urządzili mi piknik w Central Parku. Był tort, szampan i owoce. Były naewt świeczki, bo siedzieliśmy tam do 22. Sto lat i Happy Birthday też było, nawet on, który jest Turkiem śpiewał sto lat. Tyle lat w związku z Polką do czegoś zobowiązuje. Zwłaszcza jeśli ma się tylu przyjaciół Polaków. Przegoniły nas błyskawice; mnie udało sie uciec burzy, im nie bardzo.</p>
<p>To był naprawdę wspaniały dzień mimo, że J. nie było. On świętował ze mną w sobotę. Wspaniale zakończyłam moje lata dwudzieste i rozpoczęłam trzydzieste. Życzcie mi, żeby cała dekada była taka wyjątkowa. Mając tylu fajnych ludzi wokół mnie nawet po siedemdziesiątce będę czuła się piękna i młoda <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-512" title="tort" src="http://marzenkowonyc.wordpress.com/files/2009/08/tort1.jpg" alt="tort" width="450" height="329" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy zazdrościsz czegoś którejś ze swoich przyjaciółek?]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/29/czy-zazdroscisz-czegos-ktorejs-ze-swoich-przyjaciolek/</link>
<pubDate>Thu, 30 Jul 2009 02:28:10 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/29/czy-zazdroscisz-czegos-ktorejs-ze-swoich-przyjaciolek/</guid>
<description><![CDATA[Takie pytanie zadał Roger Sarze, kiedy graliśmy w chwilę szczerości. Ja oczywiście zaraz sama zadała]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Takie pytanie zadał Roger Sarze, kiedy graliśmy w chwilę szczerości. Ja oczywiście zaraz sama zadałam sobie pytanie czego zazdroszczę, bo, że zazdroszczę wiem na pewno.</p>
<p>Jednej z moich koleżanek zazdroszczę zacięcia w tym co robi. Cokolwiek by to nie było, po prostu bierze sie do roboty. Jak już coś postaniowi, to dąży do obranego calu. Ma oczywiście czasem wątpliwości, ale nie roztkliwia się nad sobą, czego o mnie czasem nie da się powiedziec.</p>
<p>Inna moja znajoma jest chyba najbardziej zadowoloną osobą jaką znam. Nie dba o to czy ma, czy nie ma, cokolwiek się nie dzieje jej jest dobrze na świecie. Jeszcze nigdy nie poznałam nikogo, kto tak mało wagi przywiązywałby do stroju, makijażu, manicure, czy nawet otoczenia. Ona jest zadowolona jak wyjdzie wcześniej z pracy, ale tez jak musi dłużej zostac. Nie narzeka, jak zabronią jej wziąc przerwę, za która nie ma płacone. Dla mnie moja przerwa jest święta. Jak chcecie mnie jej pozbawic to musicie mi zapłacic za to, że pracuję w jej trakcie.</p>
<p>Ciekawe czego mi można pozazdrościc?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Arbuzy, wiśnie, truskawki]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/26/arbuzy-wisnie-truskawki/</link>
<pubDate>Sun, 26 Jul 2009 23:49:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/26/arbuzy-wisnie-truskawki/</guid>
<description><![CDATA[Lubię tę porę roku, lubię za wiele rzeczy. Za pogodę, nawet burze. Za atmosferę wakacji, nawet jak j]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Lubię tę porę roku, lubię za wiele rzeczy. Za pogodę, nawet burze. Za atmosferę wakacji, nawet jak jest dużo pracy. Lubię za plażę, za zwiewne sukienki i krótkie spodenki. Za wodę w oceanie i basenie, od której moja skóra robi się sucha i pomarszczona.</p>
<p>Najbardziej jednak lubię tę porę roku za jedzenie. Ja kocham jeśc, a to co mogę jeśc latem jest tak różnorodne i smakowite, że mogłabym siedziec i wcinac smakołyki całymi dniami. Kupiłam dziś arbuza, dwa funty wiśni, dwa opakowania jagód, jabłka i pomarańcze. Niby zimą też są te wszystkie owoce, ale wtedy zupełnie inaczej smakują. Latem czuję się jak gdybym jadła słońce. A ja przecież lubię słońce.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czasami jest naprawdę zimno]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/25/czasami-jest-naprawde-zimno/</link>
<pubDate>Sat, 25 Jul 2009 21:38:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/25/czasami-jest-naprawde-zimno/</guid>
<description><![CDATA[Wiecej zmarzniętych kotów tu. Chciałabym wybrac się na Mount Washington, ale nie wiem czy dam radę. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="alignnone" title="Zimno" src="http://www.mountwashington.org/photos/galleries/cats/inga.classic.jpg" alt="" width="450" height="296" /></p>
<p><a href="http://www.mountwashington.org/photos/galleries/?g=8">Wiecej zmarzniętych kotów tu.</a></p>
<p>Chciałabym wybrac się na Mount Washington, ale nie wiem czy dam radę. Najlepiej z kimś doświadczonym. Ktoś chętny?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Cienie przeszłości, czyli strachy na lachy]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/24/cienie-przeszlosci-czyli-strachy-na-lachy/</link>
<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 21:32:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/24/cienie-przeszlosci-czyli-strachy-na-lachy/</guid>
<description><![CDATA[Jako mała dziewczynka bałam się pająków, zwłaszcza tych wielkich i kosmatych. Wydawało mi się, że ty]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jako mała dziewczynka bałam się pająków, zwłaszcza tych wielkich i kosmatych. Wydawało mi się, że tylko czyhają w zaułkach, żeby mnie pogryźć. Kiedyś wchodziłam po schodach z piwnicy i w okienku siedział ogromny, kosmaty i groźny pająk. Do dziś pamiętam, jak wpatrywał się we mnie i jeśli tylko dałabym kroka on by podbiegł, oplótł mnie tą obrzydliwa pajęczyną i ugryzł, a może nawet pożarł. Wszystkiego można się spodziewać po takich groźnych stworzeniach. Z opresji wyratowała mnie mama, którą zaalarmował mój krzyk.</p>
<p>Jak prawie każde dziecko bałam się ciemności. Po zgaszeniu światła na ścianie pojawiały sie zawsze znienacka cienie potworów. Niekiedy te cienie się poruszały, jak na przykład przejeżdżał samochód. Ja spałam właśnie przy ścianie, na którą te cienie padały. Kiedyś zbudziłam się w nocy i nie miałam odwagi się poruszyć. Tej noc potwory wydawały mi sie wyjątkowo straszne. Bałam się tak bardzo, że nie mogłam oderwać od nich wzroku. Nie miałam też odwagi spojrzeć za siebie, bo na pewno zaatakowałyby mnie gdybym odważyła się spojrzec im w oczy. Znów z opresji wybawiła mnie mama.</p>
<p>Wczoraj w nocy znów zobaczyłam &#8220;potwora&#8221; w takim cieniu. Daję słowo, ktoś- coś poruszało się w moim oknie! Sporo starsza i odrobinę mądrzejsza odwróciłam sie natychmiast. Okazało się, że to klimatyzator wiał na firankę, co i rusz nią poruszając.</p>
<p>PS) Nie wiem kiedy przestałam bać się pająków, ale w pewnym momencie byłam domowym ratownikiem tych stworzeń. To ja wynosiłam je z domu, bo przeciwna byłam ich zabijaniu.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Streszczenie]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/13/streszczenie/</link>
<pubDate>Mon, 13 Jul 2009 17:44:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/07/13/streszczenie/</guid>
<description><![CDATA[Lata tego roku niewiele widzialam, ale teraz ma byc ponoc lepiej, pogoda sie poprawi no i pracowac b]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Lata tego roku niewiele widzialam, ale teraz ma byc ponoc lepiej, pogoda sie poprawi no i pracowac bede mniej. Duzo mniej. Dobrze to i zle zarazem.<br />
Ponownie jestem na diecie, nie, nie przytylam, ale te resztke musze jeszcze zrzucic. Licze kalorie i takie tam, moze tez pocwicze. W koncu ta bieznia miala do biegania sluzyc, a nie suszenia ubran i zbierania kurzu. Dzien za dniem przelewa sie leniwie i bez wiekszych wydarzen. Jeden od drugiego niewiele sie rozni. Niewiele mnie tez ostatnio zadziwia, czy zastanawia. Przyzwyczajam sie chyba do sporej skali ludzkich zachowan.<br />
Teraz zegnam panstwa, lekcje o stereotypach bede prowadzic. Jakos trzeba uczyc przymiotnikow, co nie?<br />
PS. Wybaczcie brak polskich znakow, ale pisze z obcego komputera.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pani przedszkolanka]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/06/26/pani-przedszkolanka/</link>
<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 17:08:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/06/26/pani-przedszkolanka/</guid>
<description><![CDATA[Każdy z nas pamięta swoją przedszkolankę. Niektórzy z rozrzewnieniem, inni z obojętnością, niewielu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Każdy z nas pamięta swoją przedszkolankę. Niektórzy z rozrzewnieniem, inni z obojętnością, niewielu pewnie z żalem i złością. Moja nauczycielka w zerówce była młodą dziewczyną pełną zapału i chęci pracy. Do tej pory pamiętam skąd wiem, że śnieg wcale nie jest czysty mimo, że biały, albo dlaczego liście zmieniają kolor jesienią. Nie zapomnę dnia kiedy robiliśmy ludki z kasztanów. To wszystko wydaje mi się teraz bardzo nierelane, tak samo nierealna wydaje mi się pani Dorotka.<br />
Odnalazłam ją na nk i jakże się zdziwiłam, że jest taka sama jaką ją zapamiętałam. Ma teraz rodzinę i mnie pamięta. Pamięta moją rodzinę, spotyka czasem moją mamę. Nie rozpoznałaby mnie pewnie na ulicy, ale ja bym się nie pomyliła. Jak dobrze, że moja przedszkolanka nie była jędzą. </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lany Poniedziałek]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/04/13/lany-poniedzialek/</link>
<pubDate>Tue, 14 Apr 2009 02:24:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/04/13/lany-poniedzialek/</guid>
<description><![CDATA[Świąt nie poczułam. Pierwszy raz od przyjazdu poszliśmy ze święconkiem i pierwszy raz nie oblałam ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Świąt nie poczułam. Pierwszy raz od przyjazdu poszliśmy ze święconkiem i pierwszy raz nie oblałam nikogo wodą w lany poniedziałek. Lany poniedziałek był zawsze najprzyjemniejszą częścią świąt, a tutaj jest on normalnym dniem pracy i oczywiście o polewaniu się wodą nikt nie słyszał. Co roku udawało mi się zaskoczyć J. ale w tym roku akurat dziś wyjechał więc i z tego nici bo rano nie byłam na tyle przytomna, żeby pamiętać o podlewaniu męża. A męża podlewać trzeba jak kwiatek przecież, bo uschnie. Normalnie to może kogoś bym upolowała, ale jakoś to zapalenie ucha nie chce mi przejść, a po drugie strasznie wiało. Nowy Jork to straszna wichura. Wieje bardziej niż gdzieś indziej i pomyśleć, że to Chicago nazywają Windy City.</p>
<p>Dobrą stroną tych świąt był mój przedwczesny prezent imieninowy: amzon kindle.<span style="color:#0000ff;"><a href="http://www.amazon.com/gp/product/images/B00154JDAI/ref=dp_otherviews_sz_?ie=UTF8&#38;s=fiona-hardware&#38;img=1"> Cacuszko.</a></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wiosna, Wiosna, Wiosna Ach To Ty!]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/03/07/wiosna-wiosna-wiosna-ach-to-ty/</link>
<pubDate>Sat, 07 Mar 2009 18:53:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/03/07/wiosna-wiosna-wiosna-ach-to-ty/</guid>
<description><![CDATA[Dziś az trudno uwierzyć, że jeszcze kilka dni temu Nowy Jork sparaliżowały opady śniegu. Szkoły i wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dziś az trudno uwierzyć, że jeszcze kilka dni temu Nowy Jork sparaliżowały opady śniegu. Szkoły i wiele miejsc pracy było pozamykanych.  Dziś, zaledwie kilka dni to tym paraliżu wiosna zagościła w Nowym Jorku. Wyszła wiosna wychodzę i ja ze swojej nory. Jakoś było mi dziwnie ostatnio, dużo różnych spraw do pozałatwiania i w dodatku męczą mnie jakieś dziwne myśli, że to wszystko nie tak. Nie był to absolutnie dobry okres do pisania czegokolwiek, ale obiecuję poprawę z wyjściem słońca. Happy Spring!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dancing with the stars]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/02/11/dancing-with-the-stars/</link>
<pubDate>Wed, 11 Feb 2009 05:25:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/02/11/dancing-with-the-stars/</guid>
<description><![CDATA[Gwiazdy są wśród nas. Zapatrzone w siebie osoby, wokół których toczy się, albo toczyć się powinno pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Gwiazdy są wśród nas. Zapatrzone w siebie osoby, wokół których toczy się, albo toczyć się powinno przedstawienie. Wyłacznie z nimi trzeba się liczyć, tylko na nich zwracać uwagę. Jeśli Twoje życie nie kręci się wokól nich, to biada Ci- albo zacznie się kręcić, albo okażesz sie wredną suką, podłym chamem. Jak nie dasz się Gwieżdzie zdominować, to nie jesteś prawdziwym przyjacielem. Takie kobiety starają się rywalizować z innymi, nawet jeśli nie ma o co i nawet jeśli reszta nie zdaje sobie sprawy, że jakaś rywalizacja zachodzi. Tacy mężczyźni często zostawiają żony, gdy te po urodzeniu dziecka zajmują się tym i owym i nie maja czasu się modlić do swoich przewspaniałych mężów.</p>
<p>Kiedyś jedna znajoma przyszła do mnie na urodziny i próbowała przekonać gości do pójścia do innego klubu, niż ja wybrałąm. Kiedy się to nie udało, to marudziła pół nocy. Dlaczego tylko pół? Bo wcześnie poszła sobie do domu.</p>
<p>Ta sama znajoma zapraszała kiedyś na kolację do restauracji. Poinformowała mnie, żeby być na rogu pewnych ulic na Manhattanie i wtedy wybierzemy miejsce. O umówionej godzinie poszłam tam. Kiedy po piętnastu minutach zaczął padac deszcz, nadal tam stałam. Deszcz i ja byliśmy tam też po trzydziestu. Po pół godzinie zadzwoniłam do jedej z osób, które też miały być i ktoś wyszedł po mnie na ten róg. Okazało się, że moja znajoma spotakała się z resztą wcześniej, a ponieważ ja pracowałam, to umówiła się ze mna później. Zapomniała jednak poinformować mnie, że zmienia się miejsce spotkania. Wytłumaczeniem był brak telefonu. Wkurwiłam się, a ona mi powiedziała, żebym nie była taką księżniczką. Jakże ja śmiałam jej powiedzieć, że szacunek do mnie wymagałby poinformowania mnie o zmianie planu. Znajoma wpadła w płacz i to ja wyszłam na wredną sukę i podłego chama. Dlaczego nie umiem płaczem wzbudzać litości, ech&#8230;</p>
<p>Na jednych wakacjach znajomego trzeba było pilnować jak dziecka. Nie znał języka, nie miał własnego transportu. Znajomemu ciągle się coś nie podobało, ciągle coś było nie tak. Sam nic nie zorganizował, a podporządkować też się nie chciał. Nieważne było, że inni też mają wakacje i jak się je chce spędzać razem, to trzeba patrzeć na grupę.</p>
<p>Nie jestem gwiazdą, moje życie nie jest wiecznym show. Nie jestem też niczyim cieniem. Wiele rzeczy przemilczę, ale nie wszystko. Ten wpis siedział we mnie już jakiś czas i tylko czekał, kiedy go z siebie wyrzucę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień Świstaka]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/02/03/dzien-swistaka/</link>
<pubDate>Tue, 03 Feb 2009 06:18:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/02/03/dzien-swistaka/</guid>
<description><![CDATA[Amerykanie mają chyba dzień wszystkiego. Mają więc dzień świstaka. Wywodzi się on jeszcze z dawnej n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><a href="http://snailstales.blogspot.com/2006/02/happy-marmota-monax-day.html"><img class="aligncenter" src="http://farm4.static.flickr.com/3229/2604915713_60ed442e0c_o.jpg" alt="http://farm4.static.flickr.com/3229/2604915713_60ed442e0c_o.jpg" /></a></p>
<p>Amerykanie mają chyba dzień wszystkiego. Mają więc dzień świstaka. Wywodzi się on jeszcze z dawnej niemieckiej legendy. Ponoć 2 lutego świstaki wychodzą ze swoich norek, sprawdzić czy wiosna się zbliża. Wyłazi taki i rozgląda się po świecie. Jeśli dzień jest słoneczny i świstak dojrzy swój cień, to przestraszony chowa się pod ziemią aż do kwietnia, a zima będzie jeszcze królować przez sześć tygodni. Jeśli jednak cienia nie dojrzy to wyłazi z norki na dobre, a zima odchodzi niepyszna ustępując miejsca wiośnie.</p>
<p>Kochający wszelkie okazje do świętowania Amerykanie, pożyczają świstaka z zoo, wsadzają go do norki (jak to pierwszy raz usłyszałam to się zaplułam ze śmiechu) i czekają na jego reakcję. Kamery nagrywają, mikrofony wiszą, a świstak wygramala się z tej norki i albo zauważy swój cień, albo nie. Mężczyźni podnoszą wtedy zwierzątko do góry jak dziecko podczas uznania <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  i ogłaszają do kamer czy wiosna już idzie, czy jeszcze czeka nas kilka mroźnych tygodni. Cała ta ceremonia wydaje mi się niesamowicie zabawna.</p>
<p>Dziś dwa różne świstaki dały dwie różne przepowiednie <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Nie liczyłabym na szybkie nadejście wiosny.  Za kilka dni mają nadejść kolejne zimne dni, a po nich jeszcze kolejne i&#8230; nie wiadomo jeszcze ile następnych.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kocham Kota]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/01/14/kocham-kota/</link>
<pubDate>Wed, 14 Jan 2009 22:26:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/01/14/kocham-kota/</guid>
<description><![CDATA[ Szekspir nie jest z kociaków do przytulania, z kotów przymilnych, co to mruczą rodzince do ucha. On]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p> Szekspir nie jest z kociaków do przytulania, z kotów przymilnych, co to mruczą rodzince do ucha. On raczej z tych, które spojrzą na Ciebie z pogardą, ostentacyjnie odwrócą łeb, a jak się już takiego na siłę przygarnie to się obraża i pod nosem wymiaukuje kocie przekleństwa. Nic sobie z tego zazwyczaj nie robimy, tylko tulimy wbrew woli, ciesząc się z jakichkolwiek objawów łaskawości.</p>
<p> Jego Wysokość, a raczej Jego Szarość został sam w domu na czas naszych wakacji na Florydzie. Odwiedzała go koleżanka moja bliska i fajna, aczkolwiek za kocimi królewiczami za bardzo nie przepadająca. Dawała mu jeść, pić, czyściła kuwetę. Próbowała trafić też do kociego serca, ale ona nie z tych, które jak ja będą się kota prosić o wyjście spod łożka. Nie to nie.</p>
<p> W noc naszego przyjazdu Jego Wysokość się odmienił. Na początku myślałam, że mi się wydaje, iż cieszy się na nasz widok. Zaraz oczywiście się poprawiłam, w końcu to niemożliwe. Coż, Szekspir miauczał nam pod drzwiami sypialni, a jak go wpuściliśmy, nie pozwolił nam spać domagajac sie głaskania (sic!).  W końcu usnął między nami. Od tamtej pory kot jest nie do poznania. Przyłazi, łasi się, przymila. Mruczy nawet. Nie sądzę, żeby ta odmiana dokonała się na długo, ale cieszę chociaż przez chwile z łask Jego Wysokości.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nostalgicznie]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/30/nostalgicznie/</link>
<pubDate>Mon, 01 Dec 2008 04:12:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/30/nostalgicznie/</guid>
<description><![CDATA[Ten długi weekend dobiega końca. Nie był to za wesoły czas, biorąc pod uwagę wydarzenia w Indiach. W]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Ten długi weekend dobiega końca. Nie był to za wesoły czas, biorąc pod uwagę wydarzenia w Indiach. Wiele już na ten temat napisano, wiec ja sobie daruję. <a href="http://tymczasowo.blox.pl/2008/11/buty.html" target="_blank">Niech stąpają</a>, chociaż  nie wierzę, że to był ich czas.</p>
<p>Jesień pomału odchodzi ustępując miejsca zimie, a ja nie mogę uwierzyć, że już za chwilę kolejny rok dobiegnie końca. Czas leci zbyt szybko, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Jutro już grudzień. Zbliża się kolejne Boże Narodzenie z dala od Polski. To już będzie piąte.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie jest...]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/26/nie-jest/</link>
<pubDate>Wed, 26 Nov 2008 05:03:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/26/nie-jest/</guid>
<description><![CDATA[Pani pisze, że nie jest feministka: &#8220;Czasy są straszne, szczególnie dla panów pierwszego sortu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Pani pisze, że nie jest feministka:</p>
<p>&#8220;Czasy są straszne, szczególnie dla panów pierwszego sortu, których już w pieluchach nauczono kultury. Na świecie ich coraz mniej, a feministki spowodują całkowite wymarcie tego gatunku. Bo na pierwszy rzut oka nie sposób odróżnić prawdziwej kobiety od feministki i często nie ma na to czasu, zwłaszcza przy drzwiach, schodach i przy szybkim powitaniu. Więc w obawie przed publicznym zbesztaniem i żeby przypadkiem damy nie urazić, wszystkie będziemy traktowane jak feministki. A co, jeśli ja sobie tego nie życzę?&#8221;</p>
<p><strong>Nie, droga pani, nie jest pani feministką, jest pani kompletną idiotką.</strong></p>
<p>Artykuł tu:</p>
<p>http://interia360.pl/artykul/nie-jestem-feministka,15244</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[MYŚLEĆ!]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/25/myslec/</link>
<pubDate>Tue, 25 Nov 2008 13:57:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/25/myslec/</guid>
<description><![CDATA[Większość moich studentów to ostatnio kobiety. Jakoś tak się złożyło teraz, że najczęściej są to Azj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Większość moich studentów to ostatnio kobiety. Jakoś tak się złożyło teraz, że najczęściej są to Azjatki. Daje mi to niepowtarzalną szansę zdobycia wiedzy z pierwszej ręki o krajach i zwyczajach w nich panujących, o których pewnie nie miałabym pojęcia mieszkając w innym miejscu, lub wykonując inny zawód. Przyznam się, że mam wielki problem z zapamiętywaniem imion moich Koreanek ( i Chinek czasem), ale one sie na szczęście nie obrażają i czasem używają zamerykanizowanych imion zastępczych.</p>
<p>Azjaci najczęściej nie potrzebują pomocy w gramatyce. Wszelkie umiejętności testowe mają wyćwiczone znakomicie. Gorzej z umiejętnościami bardziej praktycznymi, na przykład słuchanie. Zazwyczaj moi studenci przydzielani są do klas na podstawie testu, który Azjaci też zazwyczaj zdają spiewająco.  Później dopiero robi się z górki. Przychodzą zatem do mnie po zajęciach, żeby poćwiczyc sluchanie i konwersacje.</p>
<p>Podczas takich konwersacji dowiaduję się całe mnówstwo ciekawych rzeczy. Mam ostatnio koleżanki: Koreankę i Chinkę. Przychdzą zawsze we dwie papużki nierozłączki. Zawsze zdołają mnie rozśmieszyć, rozluźnić. Dziś pożaliła mi się jedna z nich, Koreanka (pokrojcie mnie a nie pamiętam jej imienia!), że nauka w Korei to zupełnie co innego niż nauka w Nowym Jorku. W Korei jest o wiele łatwiej. Ma człowiek zapamiętać to co trzeba, a później to odtworzyć. Nikt nie każe się zastanawiać nad niczym. Nad czym tu się zastanawiać: wszystko podane jest w postaci prawdy objawionej, którą przyjmuje sie po prostu do wiadomości.</p>
<p>Niestety w Ameryce nie ma tak łatwo, nie dość, że trzeba znać fakty to jeszcze trzeba myśleć (sic!). Człowiek musi miec włąsne zdanie na dany temat i musi odpowiadać na konktretne pytania wydając opinię o konkretnych przypadkach. Dziweczyna studiuje coś medyczno- pokrewnego i ma przedmioty związane z etyką lekarska. A jak wiadomo, nic nie jst czarno- białe. Czasem trudno stwierdzić bez wahania co jest właściwym postępowaniem, jak należałoby zachować się w danym przypadku.</p>
<p>W Korei dostałaby właściwą odpowiedź od nauczyciela, zapamiętałaby ją i nie musiałaby myśleć (sic! sic!) dlaczego , po co i jakie będą skutki. Tutaj musi sama rozważyć za i przeciw i dojść do jakichś wniosków, nawet jeśli będą to wnioski niejednoznaczne, stwierdzające, że na sucho decyzji podjąć się nie da.  W dodatku rozważyć to trzeba po angielsku i na piśmie, a to już jest przeszkoda trudną do przezwyciężenia.</p>
<p>Nic to jednak dla niektórych studentów. Znam takie studentki, które siedzą całymi dniami nad książkami, po to tylko, żeby zrozumieć jeden rozdział. Dyscyplina jest kolejną cechą większości moich azjatyckich studentek.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czarująca Jesień]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/12/czarujaca-jesien/</link>
<pubDate>Wed, 12 Nov 2008 12:49:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2008/11/12/czarujaca-jesien/</guid>
<description><![CDATA[To miał być week of change i takim pewnie był dla Ameryki, ale dla mnie niestety okazał się tygodnie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h2>To miał być week of change i takim pewnie był dla Ameryki, ale dla mnie niestety okazał się tygodniem absurdu. Czuję się jakbym była bohaterką Procesu Kafki- część 2. Nie zamierzam jednak narzekać, zamiast tego, coś optymistycznego: Kaskada kolorów z Botanic Garden</h2>
<p><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> <img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/BotGArnov08025.jpg?t=1226492961" alt="BotGArnov08025.jpg picture by evita_duarte" width="403" height="270" /></a></p>
<p><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> </a><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> <img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/BotGArnov08027.jpg?t=1226493741" alt="BotGArnov08027.jpg picture by evita_duarte" width="403" height="270" /></a></p>
<p><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> <img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/BotGArnov08044.jpg?t=1226493851" alt="BotGArnov08044.jpg picture by evita_duarte" width="403" height="270" /></a></p>
<p><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> <img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/BotGArnov08056.jpg?t=1226493904" alt="BotGArnov08056.jpg picture by evita_duarte" width="403" height="270" /></a></p>
<p><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> <img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/BotGArnov08164.jpg?t=1226493998" alt="BotGArnov08164.jpg picture by evita_duarte" width="403" height="270" /></a><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> </a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
