<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>mysl &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/mysl/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "mysl"</description>
	<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 11:53:22 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://kirabialczynska.wordpress.com/2009/11/25/397/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 10:10:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kira</dc:creator>
<guid>http://kirabialczynska.wordpress.com/2009/11/25/397/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Lepiej śpię, gdy nie ma cię.&#8221;]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="font-family:Georgia;font-size:50px;line-height:45px;font-style:italic;">&#8220;Lepiej śpię, gdy nie ma cię.&#8221;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jak powstała ścieżka?]]></title>
<link>http://czujczuwaj.wordpress.com/2009/11/15/jak-powstala-sciezka/</link>
<pubDate>Sun, 15 Nov 2009 15:49:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>czujczuwaj</dc:creator>
<guid>http://czujczuwaj.wordpress.com/2009/11/15/jak-powstala-sciezka/</guid>
<description><![CDATA[„Pewnego dnia małe cielątko musiało przeprawić się przez gęsty las, aby powrócić na swoje pastwisko.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>„Pewnego dnia małe cielątko musiało przeprawić się przez gęsty las, aby powrócić na swoje pastwisko.<br />
Ponieważ było to niezbyt rozumne stworzenie, poszło okrężną drogą, która wiodła przez wszystkie możliwe wzgórza i doliny. Następnego dnia przechodził tamtędy pies i nie zastanawiając się długo, pobiegł ta sama ścieżką. Jakiś czas później pewien baran, zobaczywszy już przetartą drogę, poprowadził nią swoje stado.<br />
Z czasem również ludzie mieszkający w okolicy zaczęli korzystać z tej ścieżki, która była bardzo kreta, wyboista i wiła się z lewa na prawo, biegła stromo pod górę i w dół. Ludzie z trudem pokonywali wszystkie na niej przeszkody, nieustannie na nią narzekali i przeklinali, na czym świat stoi- całkiem zresztą słusznie. Ale nie uczynili nic, żeby zmienić ten stan rzeczy.<br />
Korzystano z niej tak często, że w końcu stała się traktem handlowym, którym z wielkim mozołem ciągnięto biedne zwierzęta objuczone ciężkim ładunkiem. Przeprawa trwała trzy długie godziny, choć tę sama drogę można było spokojnie przebyć w pół godziny, gdyby tylko komuś przyszło to do głowy.<br />
Minęło wiele lat i każdy skarżył się na ruch, który tam panował, choć była to najgorsza z możliwych tras.<br />
Przez cały ten czas stary mądry las śmiał się w duchu, widząc, jak ludzie ślepo podążają ścieżką wytyczoną  przez małe cielę, nawet nie zastanawiając się czy to najlepszy wybór.”</p>
<p>Paulo Coelho</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-86" title="sciezka" src="http://czujczuwaj.wordpress.com/files/2009/11/sciezka.jpg" alt="sciezka" width="500" height="375" /></p>
<p>Nie bójmy się iść własnonóżnie przedeptaną ścieżką!</p>
<p>//<em>Artykuł z </em>gazetki &#8220;Czuwaj&#8221;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA['Przychodzimy, odchodzimy...']]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/11/14/przychodzimy-odchodzimy/</link>
<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 12:05:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/11/14/przychodzimy-odchodzimy/</guid>
<description><![CDATA[Tak ciężko odejść&#8230; &#8216;&#8230;leciuteńko na paluszkach&#8217; Czasem dlatego, że życie post]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Tak ciężko odejść&#8230;</p>
<blockquote><p><em>&#8216;&#8230;leciuteńko na paluszkach&#8217;</em></p></blockquote>
<p>Czasem dlatego, że życie postawiło nas w takiej a nie innej sytuacji. Że gdyby nie ta koniunktura, bez trudu można by iść razem dalej. Cieszyć się i płakać. Dlatego, że wciąż jesteśmy sobie bliscy, mimo że już nigdy nie wypadnie nam iść tą samą drogą.</p>
<blockquote><p><em>&#8216;Szczotkujemy wycieramy<br />
Buty nasze twarze nasze<br />
Żeby śladów nie zostawić<br />
Żeby śladów nie zostało&#8217;</em></p></blockquote>
<p>Chyba łatwiej, jeśli relacja między nami jest relacją partnerską, w sensie niekoniecznie uczuciowym. Jeśli traktujemy się na równi i uznajemy wzajem swoje prawo do wolności. Wolności do samodzielnych wyborów. Wtedy boli trochę mniej. Wtedy wciąż cieszą wspomnienia, wtedy wiemy, że, tak naprawdę, nie palimy mostów, że, za obustronną zgodą, można powrócić.</p>
<blockquote><p><em>&#8216;A jak wielki wiatr się zdarzy<br />
Wielka bieda puszczą cumy&#8217;</em></p></blockquote>
<p>Inaczej jest w sytuacji słabej więzi, gdy wzajem niewiele sobie zawdzięczamy. Kiedy perspektywie rozstania powiemy sobie wyraźnie o naszych zamiarach, jesteśmy traktowani jako postępujący w porządku wobec wszystkich -przecież zawsze mogliśmy odejść bez słowa, wielu czyniło to przed nami, przysparzając tym samym innym kłopotu&#8230;</p>
<blockquote><p><em>&#8216;I polecą w stratosferę<br />
Przygarbionych w pustym polu<br />
Bez oparcia bez osłony<br />
Bez niteczki choćby coby<br />
Przytwierdzała nas do ziemi&#8217;</em></p></blockquote>
<p>Najtrudniej odchodzić w sytuacji zniewolenia. Gdy więź silna jest o tyle, o ile jest uwięzią- starannie maskowaną i zwykle „opierającą się” na pewnej idei.</p>
<blockquote><p><em>&#8216;Zatrzepocą się zatańczą<br />
Miasta nasze domy nasze&#8217;</em></p></blockquote>
<p>Decyzja o zakończeniu współpracy poprzedzona jest zwykle głębokim przemyśleniem i potrzebą niezależności. Dlatego nigdy nie będzie ona zaakceptowana. Przecież nie mamy prawa do niezależności, a nasze samodzielne myślenie było od dawna tłumione jako próba podważenia autorytetu&#8230; Takie odejście czyni z nas wroga. Niewyobrażalnego wroga&#8230;  Jesteśmy przecież za młodzi, a do tego krnąbrni i niewdzięczni!<em> </em></p>
<blockquote><p><em>&#8216;Nam to nic przeczekamy<br />
A jak skończy jak ucichnie&#8217;<br />
</em></p></blockquote>
<p>Od tego momentu jesteśmy buntownikami. Przecież podejmując decyzję wiedzieliśmy, że jeśli wcielimy ją w życie, nie będziemy mogli nawet spokojnie „kupić w sklepie cebuli, tak nas obsmarują”.</p>
<blockquote><p><em>&#8216;To wstaniemy otrzepiemy<br />
klapy nasze rączki nasze<br />
Żeby śladu nie zostało&#8217;</em></p></blockquote>
<p>Chciałoby się, tak choć raz, w zgodzie&#8230;</p>
<blockquote><p><em>&#8216;Od początku zbudujemy<br />
Miasta nasze domy nasze<br />
Sprzęty nasze lampy nasze<br />
Żeby wiatr miał czym kołysać&#8217;</em></p></blockquote>
<p style="text-align:justify;">
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/11/11/605/</link>
<pubDate>Tue, 10 Nov 2009 22:17:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/11/11/605/</guid>
<description><![CDATA[Jesień taka niejesienna. Wręcz zimowa. Brak wieczorów, na wpół ciepłych, otulonych kocem i zapijanyc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } -->Jesień taka niejesienna. Wręcz zimowa. Brak wieczorów, na wpół ciepłych, otulonych kocem i  zapijanych herbatą, ukrytych w szeleście papieru, zapominanych w muzyce. Brak kolorów, wiatru i zachwytu.</p>
<p>Miast tego kilka dążeń. Od emocji, do emocji. Od punktu kulminacyjnego, do punktu kulminacyjnego. Żeby raz na zawsze zamknąć pewne sprawy, żeby coś rozpocząć, żeby zmienić póki można&#8230;</p>
<p>&#160;</p>
<p>Czyli bez zmian. A pomyśleć, że inni mają gorzej.</p>
<p>&#160;</p>
<p>&#160;</p>
<p><span style="color:#999999;">Ech&#8230; z poczucia obowiązku chyba się nie liczy&#8230;</span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Biogramy Gdyńskie]]></title>
<link>http://czaykowska.wordpress.com/2009/11/04/301/</link>
<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 19:11:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Czaykowska</dc:creator>
<guid>http://czaykowska.wordpress.com/2009/11/04/301/</guid>
<description><![CDATA[Tadeusz Wenda, Eugeniusz Kwiatkowski, Franciszek Sokół Poniżej załączam artykuł, jaki parę lat temu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><span style="text-decoration:underline;">Tadeusz Wenda, Eugeniusz Kwiatkowski, Franciszek Sokół</span></strong></p>
<p>Poniżej załączam artykuł, jaki parę lat temu popełniłam dla Jantarowych Szlaków, w związku z 80-leciem nadania Gdyni praw miejskich.</p>
<p>Artykuł – niestety z ogromnymi zmianami &#8211; ukazał się w druku. Nie wszyscy zgadzali się z poczynionymi zmianami i skrótami – twierdząc, że po nich tekst stracił spójność i sens.</p>
<p>Artykuł podzieliłam na 3 części – tak jak to było moim zamysłem od początku. Traktuje on bowiem o trzech indywidualnościach Gdyni. Śmiało można powiedzieć, że ci trzej spowodowali to, co dzisiaj nazywamy Fenomenem Gdyńskim. Jak wyraził się jeden z ekonomistów – gdyby ci trzej żyli do dzisiaj – nie byłoby problemu stoczni dzisiaj.</p>
<p>Nie ma dzisiaj w Polsce Polityków czy Społeczników tej miary. Dziś są tylko politykierzy i społecznikowcy&#8230;</p>
<p>Szkoda.</p>
<p style="text-align:center;">-           *          -</p>
<p>W roku 1634 inżynier Jan Pleitner (przybyły do Gdańska w orszaku króla Władysława IV) wymyślił sobie port.</p>
<p>Po niemal 300 latach, w roku 1920  pewien skromny pan z mapą w ręku zdecydował, że ten wymyślony port wybuduje. Inny – doceniając położenie tego skrawka ziemi na morzem, zainicjował połączenie go magistralą kolejową z resztą kraju. Potem do tego duetu, godnego zapamiętania, doszedł człowiek, który spowodował rozbudowę infrastruktury nowopowstałego miasta przy porcie.</p>
<p>Tych trzech panów, to inż. Tadeusz Apolinary Wenda, Eugeniusz Felicjan Kwiatkowski i Stefan Franciszek Sokół.</p>
<p>A skrawek ziemi nad morzem z wymyślonym portem – to Gdynia.</p>
<p>Gdynia miała w swoim istnieniu szczęście do ludzi zdolnych. Miała szczęście do ludzi otwartych umysłów i odważnych decyzji; miała wreszcie szczęście do Patriotów. Patriotów, myślących o przyszłości, potędze i realnych zyskach&#8230; Myślących dla kraju.</p>
<p style="text-align:center;">-           *          -</p>
<p>Inż. <strong>Tadeusz Wenda</strong>, to postać, która automatycznie przychodzi na myśl, kiedy wypowiada się słowo „Gdynia”. Był tym, który wybrał miejsce pod budowę portu, był autorem jego koncepcji technicznej i planu budowy, był także kierownikiem robót.</p>
<p>Jeżeli jednak mówi się o tej postaci, nie sposób nie wspomnieć jeszcze jednej osoby – wojskowego, gorąco wspierającego inż. Wendę w jego poczynaniach. Tym wojskowym był wiceadmirał Kazimierz Porębski. Kierował on Departamentem do Spraw Morskich przy Ministerstwie Spraw Wojskowych i to on zlecił swojemu współpracownikowi (którym był właśnie inż. Wenda), lustrację Wybrzeża. Przeprowadzili ją zresztą obaj. A znali się i ogromnie szanowali, jeszcze z czasów pracy w Rosji. Gwoli dokładności trzeba napomknąć, że Kazimierz Porębski był twórcą Szkoły Morskiej w Tczewie.</p>
<p>Wróćmy do inż. Tadeusza Wendy. Z dowodu osobistego wyczytamy iż urodził się 23 lipca 1863 w Warszawie (ciekawe jest skądinąd, że wielu wybitnych ludzi związanych z morzem urodziło z dala od niego). Tymczasowe miejsce zamieszkania: Gdynia, willa Marysieńka, przy ulicy Kuracyjnej (od 1926 roku ul. 10 Lutego). W tej willi T. Wenda wynajął najpierw małe umeblowane mieszkanie, a następnie mieszkanie trzypokojowe. Dopiero w 1929 roku, po powstaniu budynku Kierownictwa Budowy Portu przy ul. Nadbrzeżnej (obecna ul. Waszyngtona) pod nr 38, inż. Wenda otrzymał nowe mieszkanie i użytkował je na koszt skarbu państwa. To tutaj w dniu 10 lutego 2002 roku, w obecności syna inżyniera, odsłonięto pamiątkową tablicę.</p>
<p>Parę słów o bohaterze artykułu: inż. Wenda był absolwentem Instytutu Inżynierów Komunikacji w Petersburgu, a w latach 1890 – 1915 zatrudniony był w Ministerstwie Komunikacji Rosji carskiej, najpierw w Zarządzie Dróg Żelaznych, potem jako radca dworu na stanowisku kierownika robót przy budowie Zaniemeńskich Kolei Żelaznych: Patarancy – Olita – Suwałki – Augustów – Grodno. W latach 1903 – 1914 zatrudniony był przy budowie portu morskiego w Windawie, Royen koło Rygi i Rewlu (dzisiaj Tallin). Zaprojektował i zbudował most kolejowy przez Niemen pod Olitą. Od 1915 roku pracował w Warszawie, m.in. jako honorowy opiekun robót publicznych. Po wycofaniu się wojsk rosyjskich z miasta, T. Wenda pozostał w kraju i tutaj rozpoczął pracę – zawodową i społeczną. Był w latach 1918 pracownikiem Ministerstwa Robót Publicznych, kierownikiem w Inspektoracie Wodnym, a wkrótce inspektorem w Warszawskiej Inspekcji Żeglugi. Społecznie pracował w Sekcji Pracy Komitetu Obywatelskiego m. Warszawy. Wkrótce rozpoczęły się studyjne i analityczne prace nad polskim Wybrzeżem (było tego zaledwie 147 km, od Kolibek do Żarnowca z Mierzeją Helską). Celem tych prac miała być budowa polskiego portu morskiego. Powodem takiej decyzji było utworzenie Wolnego Miasta Gdańska i trudności w pełnym wykorzystaniu polskich prerogatyw w tym mieście. Szczególnie dało się to odczuć podczas wojny polsko-bolszewickiej. W tym celu już 30 marca 1920 roku T. Wenda delegowany został do Gdańska, w celu dokonania rozeznania, co do możliwości korzystania z portu wojennego, a także dla zbadania celowości budowy portu morskiego w Tczewie. Te sprawy leżały w sferze zainteresowań zarówno władz cywilnych  jak i wojskowych. Głównym rzecznikiem budowy nowego portu na polskim Wybrzeżu był, wspomniany już, wiceadmirał Kazimierz Porębski.  Rozkazem Ministra Spraw Wojskowych – gen. Kazimierza Sosnkowskiego –  z 6 maja 1920 roku, inż. Wenda, jako oficer sztabowy, został delegowany przez K. Porębskiego bezpośrednio do dyspozycji Przedstawiciela do Spraw Morskich przy Generalnym Komisariacie RP w Wolnym Mieście Gdańsku  &#8211; na stanowisko inżyniera budownictwa portowego.</p>
<p>Przyszło mu rozpatrywać parę koncepcji budowy  nowego portu:</p>
<ul>
<li>Na Jeziorze Żarnowieckim z wejściem do portu z Morza Bałtyckiego – jednakże port znajdowałby się zbyt blisko granicy niemieckiej – a więc zbyt blisko wroga.</li>
<li>W Zatoce Puckiej z wejściem do portu od strony Wielkiej Wsi również z otwartego morza, ale tutaj konieczne byłoby przekopanie Półwyspu Helskiego a to poniosłoby za sobą groźbę jego przerwania.</li>
<li>w Pucku, z wejściem od Zatoki Puckiej – ale tutaj trudnością był długi kanał, zamulanie i zamarzanie zatoki.</li>
<li>W Rewie z wejściem od Zatoki Puckiej – lepszy od poprzedniego planu, ale tutaj wystąpiłyby trudności kolejowe.</li>
<li>Wielki Port w Zatoce Puckiej z przecięciem Półwyspu Helskiego w okolicach Kuźnicy i wejściem z otwartego morza (wał-grobla na Rewie Mew), z drugim wejściem przez wąski kanał Depka (Rafa Czajcza). Projekt inż. Rafalskiego z Poznania. Duży port, ale budowa jego trwałaby ok. 30 lat, koszty budowy byłyby zbyt duże.</li>
<li>Na końcu półwyspu – w Helu. Jednakże tutaj występowały trudności komunikacyjne. Linię kolejową Puck – Hel, o długości 43,7 km, oddano do użytku dopiero w marcu 1922</li>
<li>W Tczewie – ale przewidywano trudności w utrzymaniu żeglowności Wisły dla dużych statków. Ponadto zamarzanie rzeki, wrogie nastawienie Gdańska, znaczny koszt utrzymania żeglowności rzeki i oddalenie od morza przeważyły na niekorzyść tej koncepcji.</li>
<li>W Gdyni – był to projekt własny inż. Wendy, na podstawie planów historycznych i dogodności położenia.</li>
</ul>
<p>Za Gdynią wypowiedzieli się pozytywnie nie tylko krajowi fachowcy, ale też dawny dyrektor budowy portu w Dakar, który został delegowany przez Francję do zbadania Gdyni. Profesor Schultze z Politechniki Gdańskiej także przychylnie zaopiniował projekt inż. Wendy. Również Komisja Komunikacyjna Ligi Narodów w 1926 roku zaopiniowała pozytywnie ów projekt. Zarzuty niemieckie dotyczące posadowienia portu gdyńskiego na piaskach i ewentualnej jego destrukcji przez wszechobecną wodę, spowodowały iż rząd RP zasięgnął opinii przedstawicieli Szwecji i Norwegii (jako całkowicie neutralnych i bezstronnych), co do celowości budowy portu w Gdyni. Inżynierowie Knut, Patterson i Möen, w kwietniu roku 1931, w pełni pozytywnie ocenili zarówno samą lokalizację, jak i budowę portu&#8230;</p>
<p>Ten nieco długi opis konieczny był dla zrozumienia wielkiej intuicji Tadeusza Wendy i niepospolitego wyczucia chwili i miejsca.</p>
<p>Wracając do rekonesansu inżyniera w roku 1920 – 27 października tego roku przewodniczył on komisji konkursowej, rozpatrującej zgłoszone projekty. 9 grudnia 1920 roku własny projekt inż. T. Wendy został zgłoszony do zatwierdzenia ministrowi Spraw Wojskowych. Pierwsza, niejako robocza nazwa portu brzmiała: „tymczasowy port wojenny i przeładunkowy w Gdyni”. Jego nazwa zresztą była kilkakrotnie zmieniana. Projekt wstępny zyskał nazwę „Tymczasowy Port Wojenny i Schronisko dla Rybaków”. Projekt Wendy – opracowany bezpłatnie, złożony został w Sejmie i  uzyskał I lokatę.</p>
<p>Tadeusz Wenda, „kierownik badań portu w Gdyni”, w piśmie z dnia 23 sierpnia 1920 roku, informował swoich wojskowych przełożonych, że „konieczna jest jak najszybsza budowa w Gdyni schroniska dla torpedowców i przystani do wyładunku statków do 5m głębokości”. Sugerował by na południe od ujścia Chylonki wybudować falochron i przygotować teren pod tę inwestycję. Kontrargumentem dla powstania portu w tym miejscu była utrata części plaży, jako że Gdynia przewidywana była jako kąpielisko morskie. Ustalenia dotyczyły też pochodzenia drewna – miało pochodzić z lasów Darżlubskich. Pośpiech w podejmowaniu decyzji w sierpniu 1920 roku wynikał z faktu iż toczyła się wojna polsko-bolszewicka. Chodziło więc o szybkie przyjęcie transportów wojskowych pochodzących z zachodu, jak również o szybki ich transport drogą lądową z ominięciem terytorium Wolnego Miasta Gdańska.  W piśmie do władz wojskowych,  datowanym 15 października 1920 roku, ,  pojawiła się nazwa „tymczasowy port wojenny i wyładunkowe schronisko dla rybaków”.</p>
<p>23 czerwca 1922 roku udało się w Sejmie przeprowadzić ustawę o budowie portu w Gdyni. Port powstawał pośród wielu trudności, i już w sierpniu roku 1922 inż. Wenda informował admirała Porębskiego (kierującego wszystkimi poczynaniami gdyńskimi osobiście, jak wspomniano, jako Szef Departamentu dla Spraw Morskich przy Ministerstwie Spraw Wojskowych), iż prace utknęły w martwym punkcie z braku środków finansowych i że konieczna jest dotacja, bowiem grozi zatrzymanie inwestycji i zaprzepaszczenie jej.</p>
<p>1 października 1923 roku Tadeusz Wenda sporządził sprawozdanie z wykonanych zadań przy budowie portu, w którym to sprawozdaniu m.in. pisze, że rozpoczęte w 1921 roku prace prowadzone były bardzo szczupłymi środkami finansowymi. Niemniej jednak owe prace posunęły się tak daleko iż w sierpniu 1923 roku, podczas strajku robotników w porcie gdańskim, do Gdyni mógł zawinąć statek oceaniczny „Kentucky”. Przystań miała 7 m głębokości, 150 m długości. Dalej pisał T. Wenda: <em>„zbudowane już jest molo południowe, które ciągnie się na przestrzeni 550m od brzegu i osłonięte jest od wiatrów wschodnich „łamaczem fal” długości 170m. Od wiatrów północnych przystań osłonięta zostanie nabrzeżem północnym, oraz osłaniana jest naturalnie cyplem Oksywskim. Przystań ma oświetlenie elektryczne, połączona jest koleją ze stacją Gdynia i będzie wkrótce zaopatrzona w słodką wodę.”</em></p>
<p>To opis portu z dnia 13 sierpnia 1923 roku, kiedy to przyjął on pierwszy w swoich dziejach statek.</p>
<p>Nie wszystko jednak wyglądało tak optymistycznie i bezproblemowo. Inż. Wenda natykał się na poważne trudności finansowe i stale walczył z brakiem pieniędzy na materiały budowlane i na wykonawstwo.</p>
<p>8 lipca 1924 roku minister Przemysłu i Handlu zwolnił Tadeusza Wendę z dalszego kierowania budową portu. Obowiązki te przejęło Konsorcjum Francusko-Polskie.  Inżynier został, z ramienia ministerstwa, mianowany Naczelnikiem Budowy Portu. Tytuł i nazwa stanowiska zmieniały się zresztą podczas budowy portu, a często są one kurtuazyjne. Wynikało to z tego, że inżynier Wenda był w Gdyni postacią popularną, szanowaną i lubianą. Tytułowano go m.in. „Dyrektor Budowy Portu Rzeczy Pospolitej w Gdyni”, lub „Naczelnik Budowy Pierwszego Portu Rzeczypospolitej”.</p>
<p>Kiedy przystąpiono do budowy portu wewnętrznego, należało pod ten port pozyskać tereny. I to właśnie inżynier Wenda, będący Kierownikiem Budowy Portu, brał na siebie żmudne i niewdzięczne zadanie dokonywania aktów kupna – sprzedaży gruntów stanowiących własność Kaszubów, lub kupców, którzy je od nich wcześniej odkupili. Formalności załatwiane były u notariusza wejherowskiego, dr Stefana Czarneckiego. Nasilenie tej działalności nastąpiło w latach 1926-1928 a takt i ogromna kultura inżyniera pozwoliły na przebrnięcie przez ten trudny okres bez zadrażnień.</p>
<p>Inżynier, jako osoba znana w Gdyni, zajmował się również sprawami społecznymi. Był założycielem Gdyńskiego Towarzystwa Technicznego (wraz z m.in. Józefem Unrugiem, czy inż. Z. Horydem), był członkiem – założycielem Klubu Sportowego „Gryf”.</p>
<p>Pismem z 3 stycznia 1934 roku został Tadeusz Wenda upoważniony do współpracy z Wydziałem Technicznym Komisariatu Rządu w Gdyni, w zakresie uzgadniania i realizacji planów zabudowy miasta. Był osobą wszechobecną i wszechmogąca w porcie. To on walczył o każdy przysłowiowy grosz na budowę, to jemu przypadło w udziale dokonywanie zakupu terenów pod przyszły port, to on wreszcie upominał się o każdego pracownika zatrudnionego przy tym wielkim dziele. Nie znosił protekcji, każdego oceniał według jego zasług własnych. A troska o pracowników i kultura w obcowaniu ze współpracownikami &#8211; oby inspirowała współczesnych szefów.</p>
<p>Pomimo jednak tak wielu zasług, popularności i deklarowanego wobec niego szacunku – nie został zaproszony, jako Kierownik Budowy Portu w Gdyni, na uroczyste poświęcenie portu połączone z oddaniem Dworca Morskiego, jakie odbyło się w dniu 8 grudnia 1933 roku z udziałem prezydenta R.P. prof. Ignacego Mościckiego.</p>
<p>Wtedy to jego współpracownicy, oburzeni taką postawą tzw. Czynników Wyższych, w akcie uznania dla wielkich zasług Wendy, ofiarowali mu pamiątkową plakietkę, która znajduje się w zbiorach Muzeum Miasta Gdyni. Jest to mosiężna tabliczka o grubości 1 cm i wymiarach 14cm x 19cm. Na jej awersie znajduje się zarys portu gdyńskiego z roku 1933 i dedykacja od „inżynierów gdyńskich”, a na rewersie – podpisy czterdziestu ośmiu  osób.</p>
<p>Za swoją pracę i poświęcenie, a także zasługi dla kraju i gospodarki morskiej, inżynier Tadeusz Wenda został udekorowany wieloma odznaczeniami państwowymi. 11 marca 1929 otrzymał Medal Dziesięciolecia Odzyskania Niepodległości, 1 stycznia 1936 roku – Medal XV-lecia Odzyskania Morza, 13 października 1938 dyplom dyrektora Urzędu Morskiego i medal za  „Długoletnią Służbę”. 10 listopada 1928 roku Prezydent R.P. nadał mu Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a 30 czerwca 1937 roku Krzyż Komandorski tego orderu. 16 lutego 1929 Prezydent R.P. zezwolił T. Wendzie na przyjęcie i noszenie Krzyża Kawalerskiego Legii Honorowej.</p>
<p>W roku 1937, w wieku 74 lat, inżynier Tadeusz Wenda został przeniesiony  na emeryturę. Żegnany był przez prezydenta, Radę Portu, przez przyjaciół i współpracowników. Został zaproszony do komitetu redakcyjnego, który miał opracować monografię portu gdyńskiego. Niestety z powodu wybuchu wojny praca ta nie została doprowadzona do końca.</p>
<p>Po zakończeniu wojny, ze względu na stan zdrowia, inżynier Wenda nie był w stanie czynnie uczestniczyć w odbudowie portu ze zniszczeń wojennych, ale wspomagał budowniczych portu swoimi bezcennymi wskazówkami i doświadczeniem. Napisał wiele publikacji dotyczących zarówno historii jak i problemów technicznych budowy portu w Gdyni. Zmarł w Komorowie pod Warszawą w roku 1948.</p>
<p>Piękne wspomnienie o człowieku, któremu Gdynia zawdzięcza port, a Polska rozgłos zapisała Mirosława Walicka w swojej wzruszającej książeczce „Gdynia – pejzaż sprzed wojny”. Rozdział o Inżynierze nosi tytuł „Sumienny i ludzki”&#8230;</p>
<p>Gdynia uhonorowała pamięć Tadeusza Wendy jedną z bocznych ulic dojazdowych do portu, nabrzeżem jego imienia na szczycie mola Węglowego, basenem portowym, także jego imienia, pogłębiarką portową, ostatnio tablica pamiątkową na ścianie budynku przy ul. Waszyngtona 38, gdzie mieszkał a także spiżową tablicą pamiątkowa przy wejściu do Dworca  Morskiego&#8230; Jakże skromnie w porównaniu z zasługami.</p>
<p style="text-align:center;">-           *          -</p>
<p>Drugą postacią, Dobrym Duchem Gdyni, był inż. <strong>Eugeniusz Kwiatkowski</strong>. Urodził się w Krakowie w roku 1888, jako syn Jana (inżyniera kolejnictwa) i Wincenty z domu Moszczeńskiej. Dzieciństwo spędził w Czernichowcach na pograniczu Podola i Wołynia, uczęszczał do gimnazjum oo. Jezuitów w Bąkowie pod Chyrowem, studiował chemię na Politechnice Lwowskiej. W 1912 roku uzyskał dyplom inżyniera chemika na uniwersytecie w Monachium. W okresie wojny polsko-bolszewickkiej  pracował w Głównym Urzędzie Zaopatrzenia Armii przy Ministerstwie Spraw Wojskowych. Wystąpił z wojska w roku 1921 w stopniu porucznika.</p>
<p>Jan Nowak-Jeziorański w swoim wspomnieniu o inżynierze pisze, że z nazwiskiem jego  wiążą się wszystkie wielkie osiągnięcia Drugiej Rzeczypospolitej: zwycięstwo w polsko-niemieckiej wojnie celnej, budowę Gdyni, floty handlowej i rybackiej, związanie Śląska z Wybrzeżem Morskim, magistrala kolejowa Katowice-Gdynia, rozbudowa Warszawskiego Okręgu Przemysłowego, Stalowa Wola, Mościce, Centralny Okręg Przemysłowy&#8230;</p>
<p>Polska odzyskawszy niepodległość, jednocześnie zyskała pogardliwe miano „Państwa Sezonowego” nadane jej przez Niemcy. Losy Fabryki Związków Azotowych w Chorzowie miały być pokazem bezradności Polaków i upadku nowopowstałego państwa. Opuszczając te zakłady zabrali bowiem Niemcy kadrę inżynierów, a całą dokumentację zniszczyli. Pewni byli iż Polacy nie dadzą sobie rady ze skomplikowanymi procesami technologicznymi, a co za tym idzie fabryka upadnie. Tymczasem fabrykę objął Ignacy Mościcki, i natychmiast ściągnął na dyrektora technicznego młodego docenta Politechniki Warszawskiej, Eugeniusza Kwiatkowskiego. Nie tylko fabryka w Chorzowie nie upadła, ale wkrótce (tzn. po 2 latach) produkcja jej przekroczyła tę, za czasów niemieckich.</p>
<p>Kiedy Ignacy Mościcki objął prezydenturę Rzeczypospolitej Polskiej, natychmiast powołał zdolnego docenta na ministra Przemysłu i Handlu. Ten zaś wykazał się doskonałym zmysłem strategicznym. Już w ciągu pierwszych dziesięciu dni piastowania urzędu zapowiedział wznowienie budowy portu w Gdyni, która to budowa utknęła w martwym punkcie z powodu kłopotów finansowych. Tutaj inżynier Wenda znalazł w ministrze Kwiatkowskim gorącego poplecznika dla swojej idei. W ciągu trzech tygodni minister podpisał umowę z konsorcjum francuskim, w ciągu kilku miesięcy zamówił we Francji pierwsze pięć statków handlowych. Dwa lata wystarczyły ministrowi Kwiatkowskiemu na zdobycie funduszy na budowę portu – sześciokrotnie większych od tych, jakie wydał Skarb Państwa w ciągu pierwszych lat budowy. Gdynia, dzięki impulsowi od ministra, budowana była w tempie szybszym od amerykańskiego, stając się jednym z największych portów na Bałtyku a zarazem jednym z najnowocześniejszych w Europie. Dzięki dalekowzroczności ministra powstała Polska Flota Handlowa, uwalniająca Polskę od opłacania obcych armatorów i Dalekomorska Flota Rybacka, przynosząca dewizy.</p>
<p>Ponieważ te inwestycje otworzyły Polskę i jej rynki zbytu na tzw. Świat, zredukowało to udział Niemiec w polskich obrotach handlowych z niemal połowy do kilkunastu procent. Minister Kwiatkowski wygrał bitwę Polski o niezależność. Udowodnił Niemcom iż Polska nie jest państwem sezonowym&#8230;</p>
<p>Intrygi otoczenia Piłsudskiego spowodowały usunięcie ministra z urzędu  po czterech latach, ale nie oznaczało to jego usunięcia się w cień. Przypomniał o sobie książką „Dysproporcje”, w której ukazane zostały polskie problemy w perspektywie historycznej. Kiedy po śmierci Piłsudskiego rządy objął Mościcki, Kwiatkowski natychmiast został powołany na stanowisko Wicepremiera i Ministra Skarbu. I znowu przystąpił do realizacji planów uprzemysłowienia kraju, podniesienia rolnictwa i rozbudowy systemu komunikacyjnego. Plan rozwoju gospodarczego sięgał roku 1954&#8230;</p>
<p>Niestety los bywa okrutny i nieszczęścia nie ominęły i ministra Kwiatkowskiego. Wybuchła wojna, Kwiatkowski został internowany w Rumunii, jego ukochany jedyny syn poległ, Sikorski odrzucił jego prośbę o przyjęcie do wojska w stopniu podporucznika, jakiego się dosłużył w wojnie z bolszewikami. W Warszawie spłonęły jego dokumenty i notatki, całe jego archiwum. Mimo wszystko jednak, nie zasklepił się w cierpieniu. Uczył w polskiej szkole i jednocześnie pisał książkę o dziejach gospodarczych świata.</p>
<p>Wciąż postrzegał Polskę, jako kraj pełen możliwości. Toteż po zakończeniu wojny przyjął propozycję komunistycznego rządu w kraju do powrotu i objęcia stanowiska pełnomocnika do odbudowy Wybrzeża. Został przez swoje środowisko oskarżony o zdradę, o sprzeniewierzenie się ideom. On jednak wierzył, iż w każdych warunkach można i trzeba dla Polski pracować i dawać z siebie to, co najlepsze. Uważał, że pracuje się nie dla siebie ani dla kolejnych rządów, czy ideologii, a właśnie dla kraju. Dla niego kraj był apolityczny&#8230; I takie było jego działanie – toteż stanowczo odmówił wstąpienia do PPR-u, co potem doprowadziło do skrajnych szykan wobec niego. A wspaniałe jego dzieło okrzyknięto pejoratywnie „kwiatkowszczyzną”&#8230;</p>
<p>Był człowiekiem niespożytej energii, kryształowej uczciwości i ogromnej inicjatywy. Te zaś przymioty nie przystawały do ówczesnej wizji społeczeństwa. Został w 1948  roku usunięty ze stanowiska z nakazem opuszczenia domu w którym mieszkał w rodziną, oraz z zakazem osiedlenia się w Warszawie, Poznaniu i na Wybrzeżu. Był dla polskiego morza tak bardzo zasłużony a nigdy go już nie miał ujrzeć, za karę&#8230; Osiedlił się w Krakowie. Tam spadły na niego kolejne szykany. Pozbawiono go prawa wykładania na Uniwersytecie Jagiellońskim, cenzura zabroniła wydania drugiego tomu „Dziejów gospodarczych świata”. Gdziekolwiek się ruszył, był śledzony przez służby bezpieczeństwa. Do dwupokojowego mieszkania, w którym mieszkał z żoną, chciano mu koniecznie dokwaterować „milicjanta”. Do roku 1952 nie przyznawano mu emerytury. Ratował się pisaniem podręczników chemii, na co dostał w końcu łaskawe przyzwolenie. Później jego miesięczne potrzeby finansowe określono na 250 złotych&#8230; Za czasów Bieruta zabrano mu spadek po rodzicach &#8211; resztówkę Owczary pod Krakowem.</p>
<p>Jan Nowak-Jeziorański w swoim wspomnieniu o ministrze Kwiatkowskim pisze: <em>„Nie tylko snuł dalekosiężne plany, ale czynił wszystko, by dobywać dla nich poparcie społeczne. Pisał i przekonywał, przemawiał i rozmawiał, porywał ludzi swoim cudownym darem wysłowienia. Zarażał swoim entuzjazmem nie tylko otoczenie ale i całe społeczeństwo. Roztaczał wizje, które przemawiały do wyobraźni, i jednoczył wokół nich ludzi.”</em></p>
<p>Stefan Bratkowski jeszcze trafniej scharakteryzował Ministra:</p>
<p><em>„Dlaczego Kwiatkowski.</em></p>
<p><em>Po pierwsze dlatego, że dzisiaj takich nie ma, a byłoby dobrze, gdyby byli – fachowi, kompetentni ludzie przemysłu, z pełną znajomością gospodarki światowej i wyobraźnią wybiegającą poza opłotki doraźności.</em></p>
<p><em>Po drugie dlatego, że trzeba znać swoich największych, nie tylko najmocniejszych w piórze, w gębie, czy w szabli, ale takich, którzy decydują o nowoczesności lub zacofaniu krajów i narodów.</em></p>
<p><em>Po trzecie dlatego, że ludzie przemysłu rzadko władają sprawnie piórem i rzadko wyrastają do miary intelektualnych czy duchowych przywódców narodu, a Eugeniusz Kwiatkowski to właśnie potrafił.” </em></p>
<p>Ten nietuzinkowy inżynier chemik, minister, a przede wszystkim skromny człowiek, zmarł w Krakowie w roku 1974.</p>
<p>Gdynia uhonorowała go nader skromnym pomniczkiem na skwerku przy ulicy 10 Lutego. Estakadę, której budowa wlecze się od lat wielu i przynosi Gdyni wstyd raczej niż chlubę, nazwano jego imieniem.</p>
<p>Czyżby na ironię ?</p>
<p><strong>Post scriptum</strong></p>
<p>24 stycznia 2008 roku w Stoczni Północnej w Gdańsku zwodowano statek Eugeniusz Kwiatkowski. Ceremonia była podniosła, bowiem wodowanie odbyło się dla nowopowstałej spółki Gdańskie Linie Morskie S.A. Niestety &#8211; jak zwykle -  na pompie się skończyło. Statek  nie pływa pod polską banderą.</p>
<p>Nowa trasa – zwana Estakadą Kwiatkowskiego &#8211; skracająca drogę z portu do Obwodnicy, po długich latach partackiej roboty i ślimaczenia &#8211; WRESZCIE została oddana do użytku. Peany jakie temu towarzyszyły brzmiały sztucznie przy tzw. społecznej pamięci trwania budowy.</p>
<p style="text-align:center;">-           *          -</p>
<p>Trzecim spośród ludzi niepospolitych, do jakich niegdyś Gdynia miała szczęście, a o których przyszło mi pisać tę krótką notkę, był <strong>Franciszek Sokół</strong>, Komisarz Rządu w Gdyni.</p>
<p>Stefan Franciszek Sokół urodził się w grudniu roku 1890, w wielodzietnej rodzinie chłopskiej, we wsi Cyranka, koło Mielca. W roku 1913 ukończył gimnazjum w Mielcu, maturę złożył u dyrektora Józefa Niemca – który to w czasach późniejszych związany był z gimnazjum w Gdyni (którego to gimnazjum tak tradycje, jak i budynek przejęło II Liceum Ogólnokształcące). W czasach szkolnych poznał Eugeniusza Kwiatkowskiego. Ta przyjaźń zaowocowała w latach późniejszych ścisłą współpracą obu panów.</p>
<p>Lata I wojny światowej dla Franciszka Sokoła oznaczały przerwanie nauki na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. 14 sierpnia 1914 wstąpił do Legionów Polskich. Służył od 6 sierpnia 1914 roku do 5 marca 1918 w I Brygadzie Piłsudskiego. Walczył w 35 bitwach i potyczkach – najpierw jako kapral, potem jako sierżant liniowy. Po pobycie w szpitalu Fortecznym w Krakowie w roku 1915 i rekonwalescencji, dalszą służbę pełnił w Piotrkowie. W roku 1918 działał w Radzie Głównej Opiekuńczej w okolicach Kutna.</p>
<p>W listopadzie 1918 roku został mianowany podreferendarzem, potem referendarzem, w Starostwie Powiatowym w Kutnie. W 1925 roku ukończył Wydział Prawa na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie.</p>
<p>W latach 1931-1933 był wicewojewodą w Stanisławowie. W wyniku zatargu z wojewodą został przeniesiony w styczniu 1933 na stanowisko Komisarza Rządu w Gdyni. O tej „nominacji” sam tak pisał w swoich wspomnieniach pt. „Żyłem Gdynią”:</p>
<p>„<em>Do Gdyni przeniesiony zostałem karnie – po to, abym się, jak to pospolicie się nazywało – w morzu utopił lub w Gdyni się wykończył.”</em></p>
<p>Do nowej funkcji przyjechał jednak dobrze przygotowany i po początkowym okresie wyobcowania, wrósł w środowisko i został przez nie zaakceptowany. Zyskał nie tylko sympatię ale i uznanie.</p>
<p>Funkcja Komisarza Rządu skupiała zarówno władzę prezydenta miasta, jak i przewodniczącego Rady Miejskiej oraz starosty grodzkiego. Spadła więc na Franciszka Sokoła ogromna odpowiedzialność i duży zakres. Potrafił jednak dobrać sobie doskonałych i oddanych pracowników. Siedem lat spędził Komisarz Rządu Sokół w Gdyni. W tym czasie, Gdynia z miasta zaniedbanego, „przyklejonego” do portu, zaczęła wyrastać na piękne miasto o światowym obliczu. Nazywano ja polskim Nowym Jorkiem. Liczba mieszkańców wzrosła z 48 tysięcy do 120 tysięcy. Brak środków finansowych nie pozwolił na realizację wszystkich śmiałych planów, ale i tak Gdynia zyskała za rządów Sokoła oblicze wielkomiejskie. Przyczynił się do powstania wielu ważnych inwestycji w mieście, do rozbudowy sieci komunikacji miejskiej, za jego sprawą poprawiło się zaopatrzenie w artykuły rolno-spożywcze. Podkreśla się jego wielką rolę w niedopuszczeniu do upadłości Stoczni Gdyńskiej. Dzięki Franciszkowi Sokołowi Gdynia w roku 1937 była 6 do co wielkości miastem w Polsce. W swoim opracowaniu z marca 1939 roku napisał iż „<em>Gdynia jest najlepszym interesem, jaki kiedykolwiek Polska mogła zrobić”. </em></p>
<p>Mało osób wie, iż dwupasmową Aleję Zwycięstwa (dawną Szosę Gdańską) od Urzędu Miasta (dawnego Komisariatu Rządu) do dzisiejszej ulicy Wielkopolskiej zawdzięcza Gdynia właśnie Franciszkowi Sokołowi. Wybudowano ją za kwotę 600 tys. złotych (sumę wówczas niebotyczna) w roku 1939.</p>
<p>Sokół zmierzał do wykupienia przez miasto z rąk niemieckich wszystkich majątków na Kępie Oksywskiej, jako że właśnie u jej podnóża znajdował się port wojenny i umocnienia Marynarki Wojennej. To on wysłał w pierwszych dniach września pismo do Przedsiębiorstwa Żegluga Polska w Gdyni, nakazujące wykonanie 500 drążków do osadzania kos i bagnetów dla oddziałów Kosynierów Gdyńskich (o których to wciąż wśród historyków toczą się spory, a na temat których można znaleźć wzmianki w Rocznikach Gdyńskich).</p>
<p>We wrześniu 1939 Franciszek Sokół roku został mianowany komisarzem obrony cywilnej Gdyni, a władza jego rozciągała się na cztery powiaty: Morski, Kartuski, Kościerski i grodzki w Gdyni. W dniu 12 września został wezwany przez adm. Unruga do opuszczenia miasta. Kiedy plany uratowania Komisarza zawiodły, Dowódca Floty powołał go do służby czynnej, licząc na to, iż jeżeliby dostał się do niewoli zostanie potraktowany zgodnie z konwencją o jeńcach wojennych. W nocy z 16 na 17 września Sokół odpłynął na Hel, i tam został przydzielony do sztabu kmdr Frankowskiego.</p>
<p>Wraz z załogą helską dostał się do niewoli 2 października 1939 roku. Trafił do Oflagu w Nürnburg nad Wezyrą, później w Spittal nad Drawą. W marcu 1940 został przewieziony do Gdańska, gdzie oskarżono go o działalność na szkodę III Rzeszy. Po długim śledztwie osadzono go w obozie w Sztutowie. Przeniesiono go później do Mauthausen, i tam doczekał wyzwolenia. 18 czerwca 1945 roku wrócił do kraju. Wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski ściągnął go wkrótce do Delegatury Rządu do Spraw Wybrzeża w Gdańsku i powierzył mu stanowisko szefa Działu Odbudowy Miast, później Działu Zagadnień Materiałów i Wyposażenia Technicznego.</p>
<p>W roku 1947 uniknął wprawdzie losu Eugeniusza Kwiatkowskiego, ale zmuszono go do przeniesienia się do Warszawy. W październiku 1947 został Dyrektorem Biura Ekonomicznego w Ministerstwie Pracy i Opieki Społecznej, a jednocześnie był wicedyrektorem w Departamencie Zatrudnienia. W styczniu 1950 został przeniesiony na stanowisko Głównego Inspektora w Urzędzie Pełnomocnika Akcji Rozbiórkowych. Umarł w Krynicy w czerwcu 1956 roku.</p>
<p>I znowu, jak w wypadku dwóch poprzednich Wielkich Ludzi Gdyni, tak i Franciszek Sokół, poza małą uliczką na Chwarznie, nie doczekał się upamiętnienia&#8230;</p>
<p>Aleja Zwycięstwa wciąż nie nazywa się  Aleją Franciszka Sokoła&#8230; Za to mamy Drogę Różową &#8211; ni z gruszki ni z pietruszki &#8230;</p>
<p style="text-align:center;">-           *          -</p>
<p>Wszyscy ci trzej opisani przeze mnie Ludzie Gdyni, wraz z wieloma innymi, o których te krótkie notki nie wspominają, to postaci, którym to miasto zawdzięcza fakt iż mimo czasu, jaki dzieli jego dzień dzisiejszy od powstania – Gdynia jest wciąż miastem o szerokich perspektywach.</p>
<p>Jest ciągle wizytówką Wybrzeża.</p>
<p>A port, budowany w pierwszym dwudziestoleciu XX wieku, wciąż jest nowoczesny.</p>
<p>Gdynia wciąż zadziwia rozmachem i „wielkomiejskim oddechem”.</p>
<p style="text-align:center;">-           *          -</p>
<p>W opracowaniu powyższego tematu o Ludziach Gdyni korzystałam z życzliwej pomocy pracowników Muzeum Miasta Gdyni (gdy jeszcze nie było mowy o nowym pięknym budynku przy Riwierze, a biura mieli przy ul. Chrzanowskiego&#8230;) także z pomocy członków Towarzystwa Miłośników Gdyni, oraz z lektury Roczników Gdyńskich (nr  8, 10, 11), Bedekera Gdyńskiego Kazimierza Małkowskiego, jak również z uroczej książki Mirosławy Walickiej „Gdynia &#8211; pejzaż sprzed wojny”.</p>
<p>(uzupełniłam w lutym 2009 – przed kolejnymi urodzinami Miasta z Morza i Marzeń&#8230;)</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[BSRSoft: MySQL na nuvem para qualquer aplicação usar imediatamente]]></title>
<link>http://bsrsoft.wordpress.com/2009/10/31/bsrsoft-mysql-na-nuvem-para-qualquer-aplicacao-usar-imediatamente/</link>
<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 03:10:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>BSRSoft IDC</dc:creator>
<guid>http://bsrsoft.wordpress.com/2009/10/31/bsrsoft-mysql-na-nuvem-para-qualquer-aplicacao-usar-imediatamente/</guid>
<description><![CDATA[Acabamos de disponibilizar ao mercado nosso novo serviço na nuvem: O grid de servidores MySQL: Servi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Acabamos de disponibilizar ao mercado nosso novo serviço na nuvem:</p>
<p style="text-align:justify;"><img src="///tmp/moz-screenshot.png" alt="" /><img class="alignleft" title="MySQL" src="http://shop.bsrsoft.com.br/img/p/51-82-large.jpg" alt="" width="300" height="300" /><strong>O grid de servidores MySQL:</strong></p>
<div id="idTab1" style="text-align:justify;">
<p>Servidores MySQL 5 com espaço variável (à escolha do cliente) para bases de dados sem limite de quantidade. Pagamento mensal.</p>
<p>Os servidores no Grid são todos Xeon Quad 3.0 com 32 GB de RAM, HDs SCSI 15.000 RPM em RAID 5 (alta velocidade e tolerância a falhas), com alto desempenho tanto em leitura e escrita normais quanto em transações complexas e backup automático diário mais backup manual disponível ao usuário a qualquer momento.</p>
<p>Baixa latência de conexão (baixo ping).</p>
<p>Servidores altamente escaláveis, em rede escalável, monitoramento completo de cada instância do MySQL contra falhas ou degradação de performance, monitoramento de rede contra falhas e degradação de performance.</p>
<p>Sistemas operacionais utilizados: Red Hat Linux 64 bits e CentOS 64 bits.</p>
<p>Backup automático diário mais backup manual disponível ao usuário a qualquer momento.</p>
<p>Crie e gerencie seus próprios bancos de dados, da maneira que quiser, através de nosso painel de controle web ou através de scripts próprios.</p>
<p>Upgrades ou downgrades de palnos podem ser solicitados pelo cliente sempre que desejado.</p>
<p style="text-align:justify;">Para ver os planos e para aquisição, visite:  <a href="http://shop.bsrsoft.com.br/category.php?id_category=18" target="_blank">http://shop.bsrsoft.com.br/category.php?id_category=18</a></p>
<p><strong>Engines disponíveis em nosso Grid MySQL:</strong></p>
<table border="0">
<tbody>
<tr>
<td>MyISAM</td>
<td>Default engine as of MySQL 3.23 with great performance</td>
</tr>
<tr>
<td>MEMORY</td>
<td>Hash based, stored in memory, useful for temporary tables</td>
</tr>
<tr>
<td>InnoDB</td>
<td>Supports transactions, row-level locking, and foreign keys</td>
</tr>
<tr>
<td></td>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td>BLACKHOLE</td>
<td>/dev/null storage engine (anything you write to it disappears)</td>
</tr>
<tr>
<td>EXAMPLE</td>
<td>Example storage engine</td>
</tr>
<tr>
<td>ARCHIVE</td>
<td>Archive storage engine</td>
</tr>
<tr>
<td>CSV</td>
<td>CSV storage engine</td>
</tr>
<tr>
<td></td>
<td></td>
</tr>
<tr>
<td>FEDERATED</td>
<td>Federated MySQL storage engine</td>
</tr>
<tr>
<td>MRG_MYISAM</td>
<td>Collection of identical MyISAM tables</td>
</tr>
<tr>
<td></td>
<td></td>
</tr>
</tbody>
</table>
</div>
<p><!-- Customizable products --> <!-- Right --> <!-- Footer --> <!-- MODULE Block various links --></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[priv.]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/10/15/priv/</link>
<pubDate>Wed, 14 Oct 2009 22:07:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/10/15/priv/</guid>
<description><![CDATA[Chcę, żebyś w pracy z człowiekiem, nie zapominał o człowieku. Bo podejmujesz wielką odpowiedzialność]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;"><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">Chcę, żebyś w pracy z człowiekiem, nie zapominał o człowieku. Bo podejmujesz wielką odpowiedzialność próbując modelować, rzeźbić i prowadzić do wspólnego celu. Bo ludzie darzą Cię szacunkiem i są w stanie Ci ulec. Podporządkowują się, tylko dlatego, że zaufali. Tylko dlatego, że wierzą w świat, który zechciałeś im pokazać. Który oferujesz i do którego tylko Ty możesz ich wprowadzić.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">Już teraz wiesz, że nie będzie Ci łatwo. Nigdy nie było. Musisz pamiętać o odpowiednich proporcjach, o granicach wytrzymałości, o miejscu, w którym trzeba ustąpić. W którym Twoja wizja świata  przestanie mieć znaczenie, a Ty pochylisz się przed zwyczajną ludzką rozpaczą i zmęczeniem.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">Będą dni, kiedy nie będziesz dawał rady. Kiedy serie niepowodzeń odbiorą Ci siły, oraz wiarę w sens tego, co robisz. Dlatego zadbaj aby człowiek, którego zechciałeś poprowadzić, stał się Twoim przyjacielem. Aby w chwili zwątpienia, nie zastanawiał się nad podaniem ręki&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">Strzeż się despotyzmu. Unikaj posiadaczy &#8220;Absolutnej prawdy&#8221;. Rób swoje. Z sercem.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">Proszę!</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;"><em><span style="color:#888888;">rabbi?</span></em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jestem na tak (2008)]]></title>
<link>http://offword.wordpress.com/2009/09/27/jestem-na-tak-2008/</link>
<pubDate>Sat, 26 Sep 2009 23:22:41 +0000</pubDate>
<dc:creator>marakeshpl</dc:creator>
<guid>http://offword.wordpress.com/2009/09/27/jestem-na-tak-2008/</guid>
<description><![CDATA[Mamy sobotę, czyli środek weekendu. Czas powoli mija. Zamiast główkować, czas na rozrywkę. Dziś na p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Mamy sobotę, czyli środek weekendu. Czas powoli mija. Zamiast główkować, czas na rozrywkę. Dziś na p]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Ucieczka od wolności". Erich Fromm.]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/09/24/ucieczka-od-wolnosci-erich-fromm/</link>
<pubDate>Thu, 24 Sep 2009 13:32:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/09/24/ucieczka-od-wolnosci-erich-fromm/</guid>
<description><![CDATA[Dumni jesteśmy, że nie ulegamy żadnemu zewnętrznemu autorytetowi, że mamy swobodę wyrażania swoich m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><blockquote>
<p style="text-align:justify;">Dumni jesteśmy, że nie ulegamy żadnemu zewnętrznemu autorytetowi, że mamy swobodę wyrażania swoich myśli i uczuć, i uważamy za sprawę przesądzoną, iż wolność ta niejako automatycznie gwarantuje nam naszą indywidualność. Tymczasem prawo do wyrażania myśli wyłącznie wtedy coś znaczy, kiedy jesteśmy zdolni mieć myśli własne; wolność od zewnętrznego autorytetu tylko wtedy jest trwałym nabytkiem, kiedy wewnętrzne warunki psychiczne pozwalają nam ukonstytuować naszą własną indywidualność. Czy osiągnęliśmy ten cel, a przynajmniej czy zbliżamy się do niego?</p>
<p style="text-align:justify;">(&#8230;)</p>
<p style="text-align:justify;">W dziejach nowożytnych autorytet Kościoła przejęło państwo, autorytet państwa zastąpiło sumienie, a w naszej epoce role tę objęła z kolei bezimienna władza zdrowego rozsądku i opinii publicznej jako narzędzi konformizacji. A że wyzwoliliśmy się spod dawnych jawnych autorytetów władzy, nie dostrzegamy, że staliśmy się ofiara nowych autorytetów. Staliśmy się automatami żyjącymi w złudzeniu, że są istotami rozporządzającymi własną wolą. Dzięki temu złudzeniu jednostka nie uświadamia sobie niebezpieczeństwa; ale na tym kończy się cała pomoc, jaką daje złudzenie. W istocie rzeczy &#8220;ja&#8221; jednostki ulega osłabieniu, na skutek czego czuje się ona bezsilna i nad wyraz niepewna. Żyje w świecie, z którym straciła prawdziwą łączność, gdzie każdy i wszystko zostało zinstrumentalizowane, gdzie jednostka stała się częścią zbudowanej własnymi rękami maszyny. Człowiek myśli, czuje i chce tak, jak mu się wydaje, że powinien myśleć, czuć i chcieć; w toku tego procesu zatraca swoje &#8220;ja&#8221;, bez którego nie ma prawdziwego bezpieczeństwa wolnej jednostki.</p>
<p style="text-align:justify;">(&#8230;)</p>
<p style="text-align:justify;">Tożsamość jednostki stanowiła już od czasów Kartezjusza największy problem nowożytnej filozofii. Dzisiaj przyjmujemy za pewnik, że my to my. Niemniej wątpliwości co do nas samych istnieją w dalszym ciągu, a może nawet wzrosły. Tym uczuciom współczesnego człowieka dał wyraz Pirandello w swoich sztukach. Zaczyna on od pytania: Kim jestem? Jaki mam dowód swojej tożsamości poza kontynuacja mojego fizycznego &#8220;ja&#8221;?<br />
Odpowiedz jego nie jest &#8211; jak u Kartezjusza &#8211; afirmacja indywidualnego &#8220;ja&#8221;, lecz jego negacją; nie posiadam tożsamości, nie mam żadnego &#8220;ja&#8221; poza tym, które jest odbiciem tego, co inni chcą we mnie widzieć. Jestem takim, jakim mnie pragniesz&#8230;</p>
</blockquote>
<p>maleńka perełka (klasyk?)</p>
<p style="text-align:justify;">całość już zakupiłem.  Za bezcen. Tylko trzeba znaleźć chwilkę na przetrawienie kątem&#8230;  ;]</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/09/22/563/</link>
<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 12:35:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/09/22/563/</guid>
<description><![CDATA[Na początku byli dla Ciebie wyjątkowi. Ciekawi, intrygujący, każdy z nich miał w sobie jakąś tajemni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Na początku byli dla Ciebie wyjątkowi. Ciekawi, intrygujący, każdy z nich miał w sobie jakąś tajemnicę, coś co niesamowicie Cię fascynowało&#8230; każdy zapach, każde słowo, każdy strój zdradzał przed Tobą innego człowieka&#8230;</p>
<p>potem przyszły pierwsze konflikty. Starcia na różnych płaszczyznach. Początkowe zapatrzenie ustępowało realnej ocenie sytuacji. Zaczęły ujawniać się wady, przykryte dotychczas otoczką pierwszego wrażenia, zaczęły się zgrzyty&#8230;</p>
<p>wreszcie dojrzałeś do sytuacji, w której pozwalasz sobie na wybór. Na odrzucenie pierwotnych fascynacji, na chłodną kalkulację zysków i strat, a wreszcie na kontrolowaną oziębłość bądź życzliwość&#8230;</p>
<p>Jak będzie jutro?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[IMAX - Technologia trzeciego wymiaru]]></title>
<link>http://offword.wordpress.com/2009/09/17/imax-technologia-trzeciego-wymiaru/</link>
<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 19:52:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>marakeshpl</dc:creator>
<guid>http://offword.wordpress.com/2009/09/17/imax-technologia-trzeciego-wymiaru/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj miałem przyjemność zobaczyć film typu IMAX: Stacja Kosmiczna 3D. O jego konstrukcji i poloci]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Dzisiaj miałem przyjemność zobaczyć film typu IMAX: Stacja Kosmiczna 3D. O jego konstrukcji i poloci]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ludzie listy piszą...]]></title>
<link>http://tomojaszuflada.wordpress.com/2009/09/07/ludzie-listy-pisza/</link>
<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 19:37:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>aśka</dc:creator>
<guid>http://tomojaszuflada.wordpress.com/2009/09/07/ludzie-listy-pisza/</guid>
<description><![CDATA[I piszą i piszą, a ja czasem odpisuje.  I tak dobrze jest. Ostatnio gdzieś przeczytałam, że ktoś pla]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>I piszą i piszą, a ja czasem odpisuje.  I tak dobrze jest. Ostatnio gdzieś przeczytałam, że ktoś planuje wysyłanie kartek czy czegoś tam dziewiątego września, tylko z tego powodu, że wtedy data będzie 9.9.9.  Brzmi to troche może i dziwnie, ale mnie sie podoba. Może jestem dziwna.  Jak w piosence: &#8220;chyba, może napewno&#8221;.  <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Trzebaby coś wymyślić.  Jeśli to czytasz i masz pomysł, to mi go podsuń.   Z góry dzięki za te dziesiątki pomysłów, które zapewne napłyną przed środą.</p>
<p>p.s. Jeśli to wszystko nie ma sensu, to mam bardzo dobrą wymówke-  majacze w gorączce.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bez niespodzianek.]]></title>
<link>http://tomojaszuflada.wordpress.com/2009/09/07/bez-niespodzianek/</link>
<pubDate>Mon, 07 Sep 2009 01:46:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>aśka</dc:creator>
<guid>http://tomojaszuflada.wordpress.com/2009/09/07/bez-niespodzianek/</guid>
<description><![CDATA[Wystarczy szczypta stresu i już wszystko się może zepsuć.  No, może jeszcze do tego dodać pewną pani]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><!-- 		@page { margin: 0.79in } 		P { margin-bottom: 0.08in } --></p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">Wystarczy szczypta stresu i już wszystko się może zepsuć.   No, może jeszcze do tego dodać pewną panią, która nie może nie być zaangażowana we wszystko co się dzieje.   I już- jestem chora.   I oczywiście podczas tych kilku wolnych dni, na które planowałam sobie wycieczki tu i tam.  Takie rzeczy nie powinny już właściwie zaskakiwać.</p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:center;" lang="pl-PL">&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;" lang="pl-PL">Interesuje mnie jedno.   Jeśli ktoś zawodzi i rozczarowuje i ogólnie jest do niczego, to ile szans można mu dawać?  Po jakimś czasie, to chyba jest działanie przeciw sobie- powtarzanie codziennie rano sobie i innym, że będzie dobrze i że ten ktoś nie zawali, nie wkurzy i nie zepsuje tego co my budujemy.   Po jakimś czasie, to chyba głupie jest i destruktywne takie dawanie szans raz po raz.  Lepiej chyba już nie oczekiwać nic pozytywnego.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[fabularyzując]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/09/03/fabularyzujac/</link>
<pubDate>Thu, 03 Sep 2009 18:34:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/09/03/fabularyzujac/</guid>
<description><![CDATA[Przychodzi wraz z ciepłym Wiatrem późnego lata. Wiatrem, który w swej niepewności waha się pomiędzy ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Przychodzi wraz z ciepłym Wiatrem późnego lata. Wiatrem, który w swej niepewności waha się pomiędzy obrazem złocących się kłosów, tuż przed żniwami a jesiennymi kartofliskami, okrytymi ponurym powiewem znad ogołoconych pól.</p>
<p style="text-align:justify;">Nasila się, wrzuca swój Wiatr do mieszkań, wykorzystuje go jak młodego giermka i zapowiada swoje przybycie. Pozwala mu używać sobie do woli, tworzyć wiry, nieść ze sobą chłód i ciepło. Pozwala mu nawet na bezczelne porywanie zeschłych liści i rzucanie nimi we wszystkie strony.</p>
<p style="text-align:justify;">Potem na chwilę każe mu odejść. On doskonale zdaje sobie sprawę z tego co nastąpi i co zapowiadał. I zdaje sobie sprawę z konieczności ustąpienia. Cisza&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Kap&#8230; kap&#8230; kap. Wita się z Wiatrem przyjaciel- Deszcz.</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#808080;"><em><span style="color:#333333;">Burza późnego lata.</span></em></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/08/31/530/</link>
<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 14:21:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/08/31/530/</guid>
<description><![CDATA[Doprowadzać siebie do skrajnego wyczerpania. Regularnie. Robić to dla siebie, dla widza, dla tego w ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">Doprowadzać siebie do skrajnego wyczerpania. Regularnie. Robić to dla siebie, dla widza, dla tego w co się wierzy. Brać spory kredyt kaloryczny od własnego organizmu. Bo brak czasu na jedzenie, brak czasu na odpoczynek, bo trzeba zdążyć, spróbować, zapakować, rozłożyć, zbudować, poskręcać, zagrać, zatańczyć, porozmawiać, posprzątać, rozpakować&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">A mimo to, gdzieś w tym wszystkim jest jakiś ukryty sens. Jakaś potrzeba. Coś, co sprawia, że chce się to robić. I nie chodzi tu tylko o doznanie artystyczne, o możliwość bycia tu i teraz. Bo jest Coś, co przyciąga&#8230; Bo gdyby Go nie było, to&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;">
<p style="margin-bottom:0;text-align:justify;"><span style="color:#888888;">kto jeszcze może się pochwalić osiemnastogodzinnym dniem pracy?</span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O delikatności oprogramowania.]]></title>
<link>http://xeen.wordpress.com/2009/08/29/o-delikatnosci-oprogramowania/</link>
<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 21:17:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>nox5</dc:creator>
<guid>http://xeen.wordpress.com/2009/08/29/o-delikatnosci-oprogramowania/</guid>
<description><![CDATA[Nadzwyczajność sprzętu komputerowego i wrażliwość systemów UNIX przy ich wykorzystaniu jest czymś na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Nadzwyczajność sprzętu komputerowego i wrażliwość systemów UNIX przy ich wykorzystaniu jest czymś na]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[BÓL GŁOWY]]></title>
<link>http://mojzeszbg.wordpress.com/2009/08/24/bol-glowy/</link>
<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 12:26:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojzeszbg</dc:creator>
<guid>http://mojzeszbg.wordpress.com/2009/08/24/bol-glowy/</guid>
<description><![CDATA[BÓL GŁOWY 128. Od czego, a może dlaczego boli głowa ziemskiego człowieka? Medycyna napisała bardzo w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://mojzeszbg.wordpress.com/files/2009/08/zasilaniem.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-351" title="Zasilanie energetyczne" src="http://mojzeszbg.wordpress.com/files/2009/08/zasilaniem.jpg?w=300" alt="Zasilanie energetyczne" width="300" height="211" /></a></p>
<p>BÓL GŁOWY</p>
<p align="right"><strong>128.</strong></p>
<p>Od czego, a może dlaczego boli głowa ziemskiego człowieka?</p>
<p>Medycyna napisała bardzo wiele różnych naukowych wywodów na temat bólu głowy, które w rzeczywistości się nie sprawdzają.</p>
<p>Wyprodukowano wiele różnego rodzaju specyfików, które mają przeciwdziałać tej przypadłości.</p>
<p>Skuteczność jest ich bardzo mała, ale mają za to bardzo wiele skutków ubocznych.</p>
<p>Metody leczenia bólu głowy przez medycynę akademicką, też nie przynoszą pożądanych efektów.</p>
<p>Jedną z przyczyn tej dolegliwości jest nadmierne rozmyślanie, roztrząsanie spraw, które macie do przepracowania.</p>
<p>Mózg przedni wyolbrzymia całą sytuację i ściąga wam nieprzyjazne energie.</p>
<p>Z biegiem czasu napływa ich coraz więcej i zaczynają was przytłaczać.</p>
<p>Ból głowy narasta i zaczynają się blokować przepływy energetyczne w waszym organizmie.</p>
<p>Takie blokady powodują niedotlenienie całego organizmu, a przede wszystkim mózgu ziemskiego twora, w tym czasie dolegliwości narastają, nasilają się.</p>
<p>Jedną z przyczyn tej przypadłości jest brak odpowiedniego odżywiania.</p>
<p>Dzisiejsze spożywcze produkty, dostępne w handlu mają nadmierne ilości środków chemicznych w sobie.</p>
<p>Związki chemiczne, dostarczane systematycznie z jedzeniem, ludzki organizm nie jest w stanie przetworzyć, ani też wydalić na zewnątrz swojego ciała.</p>
<p>Środki toksyczne odkładają się w różnych miejscach i powodują ogniska zapalne w waszym organizmie.</p>
<p>Spożywanie niewłaściwych produktów powoduje niestrawność waszego układu pokarmowego.</p>
<p>Dostarczane do waszego organizmu pseudo jedzenie, zalega w jelitach, żołądku i powoduje zatruwanie całego waszego ziemskiego ciała.</p>
<p>Ziemski człowiek powinien pić czystą wodę, która jest niezbędna do rozpuszczenia i wydalenia tych złogów, które powstały.</p>
<p>Niestety wody, które są spożywane też mają bardzo dużo związków mineralnych, które dodatkowo obciążają wasz organizm.</p>
<p>Zmiana odżywiania, dostarczanie systematyczne czystej wody do waszego organizmu spowoduje uruchomienie układu oczyszczania i wydalania toksyn na zewnątrz.</p>
<p>Nie należy nadmiernie myśleć, a kierować się odczuwaniem.</p>
<p>Sprawy do załatwienia rozwiązywać, a nie wyolbrzymiać.</p>
<p>W codziennym waszym życiu potrzebne jest odczuwanie, logiczne myślenie, wtedy jest równowaga i o bólu głowy nie ma mowy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[I See Who You Are]]></title>
<link>http://agnieszkabe.wordpress.com/2009/08/04/i-see-who-you-are/</link>
<pubDate>Tue, 04 Aug 2009 21:14:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>agnieszkabe</dc:creator>
<guid>http://agnieszkabe.wordpress.com/2009/08/04/i-see-who-you-are/</guid>
<description><![CDATA[Leżę w płytkiej ciepłej wodzie strumyka. Delikatny prąd porusza moje włosy. W uszach tylko cichy chl]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Leżę w płytkiej ciepłej wodzie strumyka. Delikatny prąd porusza moje włosy. W uszach tylko cichy chlupot. A słońce całuje całe moje ciało bez opamiętania.</p>
<p>Tymczasem wewnątrz wciąż rozwija się przędza, nić życia. Zapętla się coraz to bardziej, to prostuje i tkwi w bezruchu. A w misie życia przeplata się to moja, to twoja, by wciąż to łączyć się, to rozdzielać.</p>
<p>Znikamy wciąż, by znaleźć się w ukrytym miejscu i opleść złotym kokonem. Okrywa atłasem, poi, ogrzewa. Koronuje.</p>
<p>Później pojawiają się juz tylko coraz to nowe gwiazdy, dostępne na wyciągnięcie ręki. W dotyku są miekkie i ciepłe, a przy każdym zetknięciu przenoszą w inną przestrzeń. Trzeba na nie uważać, czasami pożerają różne części ciała.</p>
<p>Stamtąd można skoczyć już tylko w otchłań beznogich i bezrękich. Pływać w gęstych straconych wodach i dławić się stratą, by w końcu ona sama wyrzuciła nas na suchy ląd, po którym uczymy się stąpać nowymi kończynami.</p>
<p>A na horyzoncie widać coraz to nowe rajskie wyspy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tramwaje gliwickie, gliwickie tramwaje...]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/08/03/tramwaje-gliwickie-gliwickie-tramwaje/</link>
<pubDate>Mon, 03 Aug 2009 11:56:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/08/03/tramwaje-gliwickie-gliwickie-tramwaje/</guid>
<description><![CDATA[Najbardziej brakować ich będzie w południowych godzinach letniej niedzieli, kiedy ulice pustoszeją, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Najbardziej brakować ich będzie w południowych godzinach letniej niedzieli, kiedy ulice pustoszeją, a ludzie chowają się przed upałem gdzie tylko się da. Ich nieobecność będzie przypominać przypadkowym przechodniom, że coś umarło, że skończyła się jakaś epoka.</p>
<p>Zresztą już teraz można dostrzec to na twarzach mijanych ludzi, rzucających ponure spojrzenia na tramwajową trakcję. Być może niekoniecznie zdają sobie sprawę z procesu, który się toczy, jednak podświadomie czują, że coś jest nie tak, jak być powinno. Że ich miastu odebrana zostanie jakaś cząstka, która może nie jest niezbędna do życia, jednak zawsze była przyjemnym udogodnieniem&#8230;</p>
<p>Z drugiej strony ci, którym drżały w oknach szyby, wreszcie będą mogli odetchnąć z ulgą. Może oni pochowają ten fragment historii z uśmiechem?</p>
<p>I nie chodzi tu o pytanie, kto ma rację, bo odniosłem wrażenie, że argumentacja każdej ze stron, tego aż nadto rozbuchanego konfliktu, jest nieco żałosna. Że rozkrzyczany pan z megafonem, wytykający cudze błędy, i cały czas powtarzający jedną, wyuczoną formułkę, jest raczej marnym środkiem do walki z administracją. Że wszystko można by rozwiązać nieco bardziej finezyjnie i ze smakiem, nie narzucając się przypadkowym przechodniom ze swoimi poglądami&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;"><span style="color:#888888;">Może dlatego tak stronię od wszelkiej polityki?</span></p>
<p style="text-align:justify;">
P.S. Niektórym zupełnie brak zmysłu estetycznego. <a href="http://www.tramwaje.ubf.pl/news.php">A fe!</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Piąteczek (II)]]></title>
<link>http://offword.wordpress.com/2009/07/31/piateczek-ii/</link>
<pubDate>Fri, 31 Jul 2009 21:46:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>marakeshpl</dc:creator>
<guid>http://offword.wordpress.com/2009/07/31/piateczek-ii/</guid>
<description><![CDATA[Wakacje w pełni. A ja zmykać muszę na 3 tygodnie. Żeby nie było smutno przygotowałem coś na pociechę]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Wakacje w pełni. A ja zmykać muszę na 3 tygodnie. Żeby nie było smutno przygotowałem coś na pociechę]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Racjonalizm chrześcijański]]></title>
<link>http://gawlikrafal.wordpress.com/2009/07/29/racjonalizm-chrzescijanski/</link>
<pubDate>Wed, 29 Jul 2009 23:31:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Rafał Gawlik</dc:creator>
<guid>http://gawlikrafal.wordpress.com/2009/07/29/racjonalizm-chrzescijanski/</guid>
<description><![CDATA[Rozpoczynamy blogowanie. Po co są blogi? Po co je pisać? Żeby czytać? Kto będzie czytał takie bzdury]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Rozpoczynamy blogowanie. Po co są blogi? Po co je pisać? Żeby czytać? Kto będzie czytał takie bzdury]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zamieszki pod KDT i minister]]></title>
<link>http://fistaszek.wordpress.com/2009/07/21/zamieszki-pod-kdt-i-minister/</link>
<pubDate>Tue, 21 Jul 2009 22:58:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>fistaszek</dc:creator>
<guid>http://fistaszek.wordpress.com/2009/07/21/zamieszki-pod-kdt-i-minister/</guid>
<description><![CDATA[Nie da się ukryć, dzisiaj w Warszawie było gorąco. Nie tyle z powodu temperatury, co tak zwanych (pr]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nie da się ukryć, dzisiaj w Warszawie było gorąco. Nie tyle z powodu temperatury, co tak zwanych (przez media) zamieszek pod <strong>KDT</strong> (<strong>Kupieckie Domy Towarowe</strong>, zlokalizowane na Placu Defilad). Ogólnie chodziło o to, że odbyła się tam egzekucja komornicza. Tym razem komornik nie poszedł z policją (choć też była) ale z ochroniarzami wynajętymi z jednej z agencji ochrony osób i mienia.</p>
<p><strong>UWAGA: to tylko początek wpisu, całość na moim nowym blogu &#8211; <a href="http://blog.ujagody.pl/komentarze/127/zamieszki-pod-kdt-i-minister/">Zamieszki pod KDT i minister</a>.</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["neopryszczaci"?]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/07/20/neopryszczaci/</link>
<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 21:24:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/07/20/neopryszczaci/</guid>
<description><![CDATA[Tak naprawdę wszyscy jesteśmy jeszcze tak bardzo młodzi. Młodzi, niedoświadczeni, niedojrzali. Stara]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Tak naprawdę wszyscy jesteśmy jeszcze tak bardzo młodzi. Młodzi, niedoświadczeni, niedojrzali. Staramy się ukryć to, pod bujnym słownictwem, pod trudnymi wyrazami. Tłumaczymy się próbą dookreślenia. Nieatrakcyjnością codziennego języka.</p>
<p>Prostota nie jest w stanie wypowiedzieć naszych myśli, czyż nie?</p>
<p>Rzucamy na prawo i lewo niepotrzebne nikomu poglądy. Chcemy być dostrzeżeni, szanowani. Zachłystujemy się świeżo zdobytą, atrakcyjną dla nas wiedzą. Chcemy być, interesujący, tajemniczy, inteligentni. Chcemy wyrwać się codziennemu słownikowi, językowi, który w gruncie rzeczy nam się znudził&#8230;</p>
<p>Jak kolega zauważył, grafomanię uprawiamy.</p>
<p><span style="color:#888888;">Tak mi się wyrwało&#8230;</span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[z braku miary]]></title>
<link>http://omlk.wordpress.com/2009/07/19/z-braku-miary/</link>
<pubDate>Sun, 19 Jul 2009 16:06:14 +0000</pubDate>
<dc:creator>omlk</dc:creator>
<guid>http://omlk.wordpress.com/2009/07/19/z-braku-miary/</guid>
<description><![CDATA[Kolejny raz, po zajmującym nieco czasu przeglądaniu tego, co w sieci zwie się blogosferą, odczuwam p]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Kolejny raz, po zajmującym nieco czasu przeglądaniu tego, co w sieci zwie się blogosferą, odczuwam pewien niesmak. Wszelkie naprawdę wartościowe blogi, zdają się być ukryte pod grubą warstwą czegoś nieokreślonego. Trudno odnaleźć indywidualny pociągający język, jakieś dojrzałe przemyślenia, treści. Trudno odnaleźć człowieka, nieprzykrytego rozbuchaną i pustą emocjonalnością. Człowieka nie mającego ochoty na publiczne rozdrapywanie ran, tudzież innego rodzaju nadmierny ekshibicjonizm.</p>
<p>Może ktoś udowodni, że jest inaczej?<br />
Proszę&#8230;</p>
<p><span style="color:#888888;">(Okazuje się, że do mojego języka przenika zwykle język tego, co aktualnie czytam. Stąd ta toporność dzisiaj&#8230;)</span></p>
<p>Tymczasem wracam do tradycyjnej literatury.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Podłoga posła Suskiego]]></title>
<link>http://fistaszek.wordpress.com/2009/07/10/podloga-posla-suskiego/</link>
<pubDate>Fri, 10 Jul 2009 19:24:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>fistaszek</dc:creator>
<guid>http://fistaszek.wordpress.com/2009/07/10/podloga-posla-suskiego/</guid>
<description><![CDATA[Pani Monika Olejnik, w rozmowie z &#8220;Dziennikiem&#8221; wygłosiła takie oto zdanie &#8220;Pan Su]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Pani <strong>Monika Olejnik</strong>, w rozmowie z &#8220;<em>Dziennikiem</em>&#8221; wygłosiła takie oto zdanie &#8220;<strong>Pan Suski</strong> już do mnie nie przyjdzie. Pokazał, kim jest i nie widzę powodu, by zapraszać go po raz kolejny&#8221;. Spoko, to już sprawa pani Olejnik. Ja bym posła Suskiego nie zaprosił do siebie i wcześniej, ale widać to kwestia gustu.</p>
<p><strong>UWAGA: to tylko początek wpisu, całość na moim nowym blogu &#8211; <a href="http://blog.ujagody.pl/komentarze/125/podloga-posla-suskiego/">Podłoga posła Suskiego</a>.</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
