<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>naukowcy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/naukowcy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "naukowcy"</description>
	<pubDate>Thu, 31 Dec 2009 19:29:40 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[3 fajny cytat]]></title>
<link>http://boskiateista.pl/2009/10/27/3-fajny-cytat/</link>
<pubDate>Tue, 27 Oct 2009 10:49:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Stołek</dc:creator>
<guid>http://boskiateista.pl/2009/10/27/3-fajny-cytat/</guid>
<description><![CDATA[Po dłuższej przerwie, zamieszczam kolejny cytat, który uważam za interesujący. Tym razem cytat jest ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://boskiateista.files.wordpress.com/2008/10/cytat.jpg"><img class="alignleft" title="cytat" src="http://boskiateista.files.wordpress.com/2008/10/cytat.jpg?w=167&#038;h=156" alt="" width="167" height="156" /></a>Po dłuższej przerwie, zamieszczam kolejny cytat, który uważam za interesujący. Tym razem cytat jest autorstwa Pani prof. Barbary Stanosz, a pochodzi on z artykułu pt. &#8220;<a title="Czym różni się Bóg filozofów od Boga prostaczków" href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3160" target="_blank">Czym różni się Bóg filozofów od Boga prostaczków</a>&#8220;  (polecam) opublikowanym na portalu Racjonalista.pl.<!--more--></p>
<p>Brzmi on następująco:</p>
<p><strong>&#8220;Nie podzielam przekonania o potrzebie ochrony uczuć tego rodzaju. Stan psychiczny osoby, która twierdzi, że cierpi, ilekroć ktoś okazuje brak uwielbienia dla czegoś, co ona wielbi, zasługuje zapewne na terapię, ale nie na sankcjonowanie go przez zakazywanie ludziom zachowań, które mogą wywołać u kogoś takie cierpienie [...].&#8221;</strong></p>
<p>Kilka innych (również interesujących) cytatów Pani Profesor można znaleźć <a title="Barbara Stanosz - Wikicytaty" href="http://pl.wikiquote.org/wiki/Barbara_Stanosz" target="_blank">tutaj</a>.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W Polsce naukowcy wpadają w depresję]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/10/07/w-polsce-naukowcy-wpadaja-w-depresje/</link>
<pubDate>Wed, 07 Oct 2009 04:50:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/10/07/w-polsce-naukowcy-wpadaja-w-depresje/</guid>
<description><![CDATA[W Polsce naukowcy wpadają w depresję Rz Nasi badacze za granicą rozwijają skrzydła. Po powrocie mało]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h3><a href="http://www.rp.pl/artykul/374089_W_Polsce_naukowcy_wpadaja_w_depresje.html">W Polsce naukowcy wpadają w depresję</a></h3>
<p><strong><em>Rz</em></strong></p>
<p>Nasi badacze za granicą rozwijają skrzydła. Po powrocie mało zarabiają i muszą się zmagać z biurokracją.</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;">opinie naukowców, którzy wrócili z zagranicy na polskie uczelnie i wzięli udział w badaniu Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Sprawdzała ona kariery laureatów jej programów: Kolumb (finansowanie staży za granicą) oraz Homing (pomoc naukowcom, którzy po latach wracają do kraju). Wczoraj fundacja opublikowała raport na ten temat.</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;">– Wrócić nie jest trudno, ale niełatwy jest okres po powrocie – mówi dr Izabela Wagner z Instytutu Socjologii UW, która przeprowadziła badanie. Młodzi naukowcy skarżą się na niechęć środowiska, które postrzega ich jako konkurencję, ale bardziej doskwierają im niskie pensje. – Za 1400 zł po prostu nie można wyżyć. Takie zarobki pognębiają młodych naukowców – mówi socjolog&#8230;.</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;">Dr Wagner dodaje, że często naukowców dopada „depresja popowrotna”. – Byli w ośrodkach, w których pracuje się bardzo intensywnie. Wracają i zamiast na nauce muszą się skupiać na procedurach administracyjnych: rozliczaniu delegacji, zamawianiu produktów potrzebnych do eksperymentów – tłumaczy Wagner. – Często dostają też wiele godzin zajęć do prowadzenia i brakuje czasu na pracę naukową.</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;">Nie pomaga też kadra, z którą pracują. „Tak jakby ich tam zamroziło i popadli w odrętwienie wieloletnie, jedynie co ich ożywia, to jak są jakieś sprawy personalne na radzie albo jakaś habilitacja i ich irytuje habilitant, albo konferencja, na której oni czytają swój wykład, a potem idą i jest na niej trzech znudzonych studentów” – opowiada w raporcie jeden z naukowców.</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;">Dr Natalia Letki z Instytutu Socjologii UW, laureatka programu Homing oraz grantu European Research Council, wróciła cztery lata temu po sześciu latach w Oxfordzie: – Za granicą jest inna kultura pracy i nastawienie do ludzi i problemów, jakie się pojawiają. Młodym naukowcom w Polsce pogoń za pieniądzem, żeby się utrzymać, często uniemożliwia pracę badawczą</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Depresja popowrotna" polskich naukowców]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/10/06/depresja-popowrotna-polskich-naukowcow/</link>
<pubDate>Tue, 06 Oct 2009 05:09:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/10/06/depresja-popowrotna-polskich-naukowcow/</guid>
<description><![CDATA[Wracają na uczelnie i wpadają w depresje Dziennik Polski &#8220;Depresja popowrotna&#8221;, &#8220;S]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h3><a href="http://www.dziennikpolski24.pl/Artykul.100+M52d92441f44.0.html">Wracają na uczelnie i wpadają w depresje</a></h3>
<p>Dziennik Polski</p>
<p>&#8220;Depresja popowrotna&#8221;, &#8220;Syndrom krzywego chodnika&#8221; &#8211; tak opisywane są nastroje naukowców z różnych polskich uczelni i instytucji naukowych, którzy wzięli udział w badaniu przeprowadzonym na zlecenie Fundacji. Dzięki stypendiom &#8220;Kolumb&#8221; i &#8220;Powroty&#8221;, przyznawanym przez fundację, młodzi uczeni mogli porównać możliwości polskich i zagranicznych ośrodków badawczych i przekonać się, czy wyjazd pomaga w rozwoju kariery. Jak się okazuje &#8211; po powrocie na polskie uczelnie skazani są na bardzo niskie zarobki.</p>
<p>Jak pokazują badania, większość stypendystów wraca do kraju. Oczekują bowiem, że stypendium pozwoli im zdobyć uprzywilejowaną pozycję na polskich uczelniach. &#8211; W praktyce zderzenie tych oczekiwań z rzeczywistością rzadko wygląda jednak tak dobrze &#8211; podkreśla dr Wagner. Bez wsparcia finansowego nie mogą realizować badań zgodnych z nabytą za granicą wiedzą. &#8211; Jeden z respondentów swoje wrażenia po powrocie określił jako &#8220;syndrom krzywych chodników&#8221;. Odnosiło się to wszelkich uciążliwości życia codziennego, m.in. do owych krzywych chodników, ale też wszystkiego, co hamuje prace badawcze, czyli wszechobecnej administracji, wolnego rytmu pracy, braku pracy zespołowej i solidarności w środowisku &#8211; mówi dr Wagner.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pozwólcie teistom przychodzić do mnie]]></title>
<link>http://boskiateista.pl/2009/09/26/pozwolcie-teistom-przychodzic-do-mnie/</link>
<pubDate>Sat, 26 Sep 2009 12:15:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ameba28</dc:creator>
<guid>http://boskiateista.pl/2009/09/26/pozwolcie-teistom-przychodzic-do-mnie/</guid>
<description><![CDATA[Dziś chciałem zaprezentować ciekawy filmik z serii RDF tv (The Richard Dawkins Foundation for Reason]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/09/gluptak.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-3254" title="głuptak" src="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/09/gluptak.jpg" alt="głuptak" width="167" height="167" /></a>Dziś chciałem zaprezentować ciekawy filmik z serii RDF tv (The Richard Dawkins Foundation for Reason and Science). Są to krótkie programy przedstawiające mechanizm ewolucji, na ciekawych przykładach. Ten wydaje mi się wyjątkowo jaskrawy.</p>
<p><!--more--><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/h-cf3d7rmGU&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/h-cf3d7rmGU&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>Więcej odcinków na <a href="http://www.youtube.com/user/telletnor">tym</a> kanale.</p>
<p>Co się zaś tyczy tytułu: zapraszam teistów do komentowania ]:-&#62;</p>
<p>Boże, błogosław ateizm<br />
Filip vel Ameba28</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy wiesz, że...]]></title>
<link>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/09/04/czy-wiesz-ze-41/</link>
<pubDate>Fri, 04 Sep 2009 15:08:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>martylek</dc:creator>
<guid>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/09/04/czy-wiesz-ze-41/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;istnieje nauka zajmująca się wyłącznie samobójstwami? Zwie się suicydologią. Czekamy na specj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8230;istnieje nauka zajmująca się wyłącznie samobójstwami?</p>
<p>Zwie się suicydologią. Czekamy na specjalistów od swędzenia w tyłku &#8211; pruritusanilogów. </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Korzenie chrześcijaństwa]]></title>
<link>http://boskiateista.pl/2009/08/28/korzenie-chrzescijanstwa/</link>
<pubDate>Fri, 28 Aug 2009 13:53:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ameba28</dc:creator>
<guid>http://boskiateista.pl/2009/08/28/korzenie-chrzescijanstwa/</guid>
<description><![CDATA[Istnieją różne teorie na temat powstania chrześcijaństwa. Pomińmy oczywiście teorię chrześcijańską, ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/08/the-dagon-mitre.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-3004" title="the-dagon-mitre" src="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/08/the-dagon-mitre.jpg" alt="the-dagon-mitre" width="167" height="154" /></a>Istnieją różne teorie na temat powstania chrześcijaństwa. Pomińmy oczywiście teorię chrześcijańską, bo jest to obraz &#8211; czego by nie mówić &#8211; stronniczy. Każda religia uważa siebie samą za zainspirowaną przez Boga (czymkolwiek ten by nie był).  Według niektórych religioznawców natomiast, chrześcijaństwo jest zlepkiem wielu starożytnych religii. Spróbujmy więc prześledzić doktryny kilku innych religii, wywodzących się z tego samego co chrześcijaństwo regionu.<!--more--></p>
<p><strong>Egipt</strong></p>
<p>Swego czasu czytałem o koncepcji Llogari Pujol, byłego księdza, badacza Egiptu, który odszedł ze stanu kapłańskiego po zauważeniu analogii pomiędzy chrześcijaństwem właśnie, a mitologią egipską. Napisał na ten temat książkę pt. <a href="http://merlin.pl/Jezus-3000-lat-przed-Chrystusem_Claude-Brigitte-Carcenac-Pujol/browse/product/1,462938.html">&#8220;Jezus: 3000 lat przed Chrystusem&#8221;</a> [za Chiny Ludowe nie mogę jej nigdzie dostać <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_sad.gif' alt=':(' class='wp-smiley' /> ], w której dowodzi, że większa część historii życia Jezusa Chrystusa i opis czynionych przez niego cudów pokrywa się z historią Ozyrysa, a następnie przywilejami jego potomków &#8211; faraonów. Zauważył między innymi, że:</p>
<ul>
<li>Faraona w starożytnym Egipcie uważano za syna boga, był człowiekiem, a zarazem bogiem jak Jezus. Jego matce zwiastowano boskie poczęcie, tak jak potem poczęcie Jezusa. Faraon był pośrednikiem między ludźmi a Bogiem, zmartwychwstał i wstąpił do nieba.</li>
<li>Modlitwa &#8220;Ojcze Nasz&#8221;, którą według tradycji chrześcijańskiej ułożył Jezus, jest prawie jednakowa z &#8220;Modlitwą ślepca&#8221;, która znajduje się w tekście egipskim z 1000 roku przed Chrystusem.</li>
<li>Tekst egipski (w języku demotycznym) z 550 r. przed Chrystusem, &#8220;Opowieść Satmiego&#8221;, mówi: &#8220;Cień boga pojawił się przed Mahitusket i oznajmił jej: »Będziesz miała syna, którego będą zwać Si-Osiris«&#8221;. W tłumaczeniu Mahitusket znaczy &#8220;Łaski pełna&#8221;. A Si-Osiris znaczy &#8220;syn boga&#8221;, czyli syn Ozyrysa.</li>
<li>W mitologii egipskiej Set chce zabić dziecko imieniem Horus. Jego matka Izyda ucieka więc z nim. Tak jak Święta Rodzina ucieka do Egiptu.</li>
<li>Egipcjanie uważali mirrę, kadzidło i złoto za emanacje boga Ra: złoto było jego ciałem, kadzidło jego zapachem, a mirra jego nasieniem.</li>
<li>Obraz uczty, który znajduje się na grobie egipskim w Paheri (1500 lat przed Chrystusem). Przedstawia zamienienie wody w wino przez faraona (jest tam sześć dzbanów, w cudzie, jakiego dokonał Jezus, jest też sześć dzbanów. Teologowie ciągle zadają sobie pytanie, dlaczego sześć. Llogari Pujol twierdzi że dlatego, że skopiowano opowieść egipską).</li>
<li>Bóg Sobek, o czym opowiadają &#8220;Teksty z piramid&#8221;, z 3000 roku przed Chrystusem rozmnożył chleb i ryby i rozdał ludziom na brzegu jeziora Faiun. Następnie chodzi po wodach tego jeziora.</li>
<li>Ozyrys, bóg zboża, umierający co roku, pozwalał Egipcjanom żywić się swoim ciałem (chlebem). W &#8220;Tekstach z piramid&#8221; zwany jest także &#8220;panem wina&#8221;. Ozyrys daje Izydzie do picia z kielicha swoją krew, by pamiętała o nim po jego śmierci.</li>
</ul>
<p><strong>Persja</strong></p>
<p>Religią starożytnych Persów był zaratusztrianizm, albo inaczej zoroastryzm. W czasach tuż przed narodzeniem Chrystusa zaczął zyskiwać w Rzymie coraz większe rzesze wyznawców. Religia ta nadal istnieje i jest uważana za najstarszą wciąż kultywowaną religię niepochodzącą od Abrahama. Datuje się ją na około 3000 lat.</p>
<p>Bóg tej monoteistycznej religii nazywany jest Ahura Mazda albo Ormuzd. Według teologii zaratusztrianizmu ma on swoje odbicie, złego ducha Angra Mainju, inaczej nazywanego Arymenem i tak:</p>
<ul>
<li>W centralnym punkcie świątyni pali się stale podtrzymywany święty ogień, który gwarantuje trwanie mocy Ahury Mazdy na ziemi.</li>
<li>Z natury człowiek jest dobry i jego powołaniem jest stanąć do walki ze złem w szeregach popleczników Ahury Mazdy. -<strong> [powołanie do świętości]</strong></li>
<li>Najważniejsza z emanacji Ahura Mazdy nazywa się Spenta Mainju, czyli Duch Święty</li>
<li>Angra Mainju (Zły Duch)  jest tylko negatywowym odbiciem boga, które bez Ahury Mazdy nie mogłoby samodzielnie istnieć. &#8211; <strong>[Szatan jest stworzeniem Boga]</strong></li>
<li>Najważniejszym świętym jest Mitra, strzegący bram nieba i wpuszczający tam tylko dusze dobrych ludzi. - <strong>[święty Piotr]</strong></li>
<li>W pierwszej epoce Ahura Mazda poprzez swoje Świetliste Istoty <strong>[jest ich siedem i są jakby różnymi osobami tego samego boga, jak osoby Trójcy Świętej]</strong> stworzył wszystko oprócz ognia, co trwało siedem dni, po czym pozostawił to w stanie bezcielesnym i wstrzymał upływ czasu aby odpocząć.</li>
<li>Po powstaniu Angary Mainju zaczęła się druga epoka &#8211; epoka &#8220;zmieszania&#8221; &#8211; walki dobra ze złem, w której obecnie żyjemy. Pod koniec tej epoki nastanie czas sądu ostatecznego, kiedy to Ahura Mazda zstąpi osobiście na ziemię, oddzieli dobro od zła i ustanowi z powrotem doskonały porządek, jednak z zachowaniem czasu, ognia i cielesności. Nastanie wtedy trzecia epoka, epoka Królestwa Bożego na ziemi.</li>
<li>Dusze ludzi po śmierci tracą do dnia sądu ostatecznego swoją cielesność i wędrują przez &#8220;Most Dzielący&#8221; do piekła, czyśćca lub nieba. Na moście, u wrót nieba, stoi Mitra, który dzierży w swoich rękach szale sprawiedliwości, na których są ważone dobre i złe uczynki, myśli i słowa. Gdy dobro przeważa nad złem w życiu danej duszy &#8211; trafia ona do nieba, gdzie może spokojnie oczekiwać na dzień sądu ostatecznego. Gdy zło przeważa nad dobrem &#8211; dusza jest strącana do piekła, z którego już nigdy nie wyjdzie i będzie pod kontrolą Angra Mainju cierpiała nieskończone męki. Gdy szale się doskonale równoważą &#8211; dusza trafia do krainy umarłych, stając się szarym cieniem, nie mogącym czuć radości ani smutku. - <strong>[czyściec?]</strong></li>
<li>W świętej księdze zaratusztrianizmu, Aweście dziewica ma być zapłodniona Duchem Świętym i urodzić syna samego Ahury Mazdy, który będzie jednocześnie człowiekiem i kolejną, ósmą Istotą Świetlistą.</li>
<li>Człowiek jest dziełem Ahury Mazdy, ma jednak wolną wolę i może zdradzić swojego stwórcę, stając po stronie sił zła. Z natury człowiek jest jednak dobry i jego powołaniem jest stanąć do walki ze złem w szeregach popleczników Ahury Mazdy. - <strong>[każdy nosi w sobie powołanie do świętości, ale może staną po stronie zła]</strong></li>
<li>Ci, którzy trafią do nieba, po dniu Sądu Ostatecznego dostąpią zmartwychwstania i zamieszkają w Królestwie Bożym na Ziemi.</li>
</ul>
<p><strong>Inne</strong></p>
<p>Użytkownicy forum <a href="http://ateizm.ning.com/forum/topics/poganskie-nalecialosci-w">ATE</a> (którego jestem uczestnikiem i <strong><span style="text-decoration:underline;"><span style="color:#ff0000;">na które wszystkich serdecznie zapraszam</span></span></strong> [taka mała reklama]), mieli jeszcze parę innych przemyśleń ta ten temat. Nie jestem w stanie poświadczyć wiarygodności wszystkich z tych przemyśleń, więc postarałem się wybrać co ciekawsze, a wy sami oceńcie ich prawdopodobieństwo. Poza tym niektóre z nich nie odnoszą się do całego chrześcijaństwa, a jedynie do rzymskiego katolicyzmu:</p>
<ul>
<li>Ofiara z &#8220;baranka&#8221; a w dodatku barankiem był człowiek &#8211; odkupienie winy, przebłaganie bóstwa</li>
<li>Modlitwy &#8220;skuteczne&#8221;  - czy takie skuteczne modlitwy nie przypominają zaklęć? Bóg nie powinien zwracać uwagi na szyk słów.</li>
<li>Wymodlenie przebaczenia w zamian za kogoś &#8211; czy taki bóg byłby sprawiedliwy? Jeśli pomodlę się za mamusię, to pójdzie do nieba, nawet jeśli była niedobra? Czyli modlitwa to taka ofiara przebłagalna, tylko mówiona? A jeśli nie działa, to po co to robić?</li>
<li>Wielkanoc = Święto wiosny &#8211; wtedy Słońce jest najniżej nad horyzontem, aż nagle zaczyna się podnosić (zmartwychwstanie)</li>
<li>Palenie zniczy &#8211; ogień w pobliżu grobu miał zablokować przejście duszy w (postaci upiora, latawicy, utopca itp.) do świata żywych.</li>
<li>Maryja &#8211; Bogini Matka (jak np. Gaja).</li>
<li>Aureole wokół głów świętych &#8211; wskazanie na bliskość z Bogiem-Słońcem.</li>
<li>Niebo, kraina wiecznego szczęścia &#8211; królestwo Boga-Słońca, szczyt drzewa Yggdasil itp.</li>
<li>Święci patroni &#8211; różni bogowie. Zresztą nie tylko święci, ale też różne oblicza Maryi (np. Matka Boska: Częstochowska, Ostrobramska, Trzykroć Przedziwna) i Jezusa (np. Miłosierny, Przemieniony, Cierpiący, Pięciorański), do których należy się modlić w określonych intencjach. Do jednego w sprawach zdrowia, do innego odnośnie nawróceń w rodzinie ect.</li>
<li>Puste miejsce przy sole wigilijnym &#8211; pozostałość po pogańskim zwyczaju, dokarmiania duszków w dniu przesilenia zimowego i letniego, żeby nie szkodziły, a pomagały.</li>
<li>Ciekawa jest też historia różańca. Został on zainspirowany podobnymi sznurami z odpowiednią ilością supełków, zawiązanymi w kręgi, służącymi do mantrowania, które to portugalscy kupcy podpatrzyli w Indiach i Chinach. Na początku modlitwa różańcowa była zwalczana przez wszystkie odłamy chrześcijan, później (po objawieniu maryjnym gdzieś w Portugalii [ciekawy zbieg okoliczności]) zostały zatwierdzony jako oficjalny sposób na modlitwę. Jednak tylko przez KrK.</li>
<li>Krzyżyk na łańcuszku &#8211; magiczny amulet chroniący przed demonami. Choć z drugiej strony może to być świadectwo wiary (przy czym wg Biblii chrześcijanin powinien być pokorny i modlić się w ukryciu). [<em>"Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie."</em> Mt 6,6]</li>
</ul>
<p>Podobnie zresztą sprawa ma się z Szatanem. Najprostszy sposób na walkę z pogaństwem? Pokazać, że wszyscy bogowie inni niż NASZ to tylko różne oblicza  Szatana, wroga Pana. Jak powstał jego wizerunek?</p>
<ul>
<li>pentakl &#8211; symbol bogini Wenus</li>
<li>widły &#8211; trójząb Posejdona</li>
<li>postać (połączenie człowieka z kozą) &#8211; satyry, czarty, biesy</li>
<li>nietoperze skrzydła &#8211; Tanatos</li>
</ul>
<p>Przydomki Szatana:</p>
<ul>
<li>&#8220;Książę Kłamstw&#8221; &#8211; Loki, nordycki bóg zła</li>
<li>&#8220;Książę Ciemności&#8221; &#8211; wszyscy dobrzy bogowie lunarni, ale i bogowie zła</li>
<li>&#8220;Wąż&#8221; &#8211; Angra Mainju</li>
</ul>
<p>Mam nadzieję, że was nie zanudziłem. Czy wy też zauważyliście jakieś pogańskie naleciałości w chrześcijaństwie? Jeśli tak, napiszcie o tym w komentarzach, albo (jeszcze lepiej) na <a href="http://ateizm.ning.com/forum/topics/poganskie-nalecialosci-w">ATE</a>. Przy okazji, zdając się na mój dar jasnowidzenia przypominam: jeśli krytyka, to tylko konstruktywna.</p>
<p>Boże, błogosław ateizm<br />
Filip vel Ameba28</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy wiesz, że...]]></title>
<link>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/07/23/czy-wiesz-ze-18/</link>
<pubDate>Thu, 23 Jul 2009 13:50:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaltresos</dc:creator>
<guid>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/07/23/czy-wiesz-ze-18/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;działka, na której powinienem wypoczywać stała się najbardziej znienawidzonym przeze mnie mie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8230;działka, na której powinienem wypoczywać stała się najbardziej znienawidzonym przeze mnie miejscem świata?</p>
<p>Naukowcy nadal starają się znaleźć rożnice pomiędzy tą działką a obozami pracy.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Naturalny poród, silniejsza więź]]></title>
<link>http://papaboyspolska.wordpress.com/2009/07/13/naturalny-porod-silniejsza-wiez/</link>
<pubDate>Mon, 13 Jul 2009 19:14:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>immigratoamico</dc:creator>
<guid>http://papaboyspolska.wordpress.com/2009/07/13/naturalny-porod-silniejsza-wiez/</guid>
<description><![CDATA[Uwaga, przyszłe matki. Urodzenie dziecka siłami natury może wzmocnić z nim związek – dowodzą naukowc]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Uwaga, przyszłe matki. Urodzenie dziecka siłami natury może wzmocnić z nim związek – dowodzą naukowcy. Czy ostudzi to entuzjazm kobiet do cesarskiego cięcia?</p>
<p><img class="alignleft size-full wp-image-1588" title="193404" src="http://papaboyspolska.wordpress.com/files/2009/07/193404.jpg" alt="193404" width="150" height="171" />Matki, które rodzą naturalnie, są bardziej wyczulone na płacz swojego dziecka niż te, które wydają je na świat w drodze operacji zwanej powszechnie cesarką. Reagują bardziej emocjonalnie na sygnały wysyłane przez ich nowo narodzone pociechy. Są też w większym stopniu zmotywowane do działania.</p>
<p>Dowiedli tego naukowcy z Yale University. W jaki sposób? Skanując za pomocą rezonansu magnetycznego mózgi świeżo upieczonych matek. Zauważyli, że sposób wydania dziecka na świat wpływa również na aktywność tego organu. U kobiet, które urodziły naturalnie, większa była siła działania obszarów mózgu związanych z emocjami i motywacją. Wyniki badań zostały opublikowane w &#8220;Journal of Child Psychology and Psychiatry&#8221;.</p>
<p> <strong>Zabierzcie ją ode mnie</strong></p>
<p> – Rezultaty naszych prac potwierdzają teorię, według której poród inny niż naturalny może zmieniać działanie systemu neurohormonalnego kobiety – tłumaczy dr James Swain, kierujący badaniami. Inaczej mówiąc: obniżyć wrażliwość matczynego mózgu we wczesnym okresie poporodowym.</p>
<p>Kluczową rolę w tym procesie odgrywa hormon oksytocyna. To on powoduje skurcze mięśni macicy, co ma znaczenie podczas porodu. Jego obecność jest także istotna przy produkcji mleka. Ale naukowcy uważają, że oksytocyna w ogóle jest ważnym czynnikiem kształtującym zachowanie matki.</p>
<p>Kiedy brak jest bodźca, który wywołuje jej uwalnianie, cała sekwencja wydarzeń zostaje przerwana. W rezultacie odbija się to na zachowaniu kobiety. Uczeni uważają, że również na jej nastroju. W rezultacie matka, która urodziła dziecko poprzez cesarskie cięcie, jest narażona na większe ryzyko cierpienia na poporodową depresję.</p>
<p>Potwierdza to przypadek 31-letniej Joanny, która dwa lata temu w ten sposób wydała na świat swoje pierwsze dziecko. – Początkowo nie czułam w ogóle ochoty, by trzymać córkę przy sobie. Tym bardziej że nie miałam mleka. Byłam szczęśliwa, kiedy pielęgniarki ją ode mnie zabierały – opowiada. Po trzech dniach miała wrażenie, że jej organizm uległ jakby przeprogramowaniu. Poczuła niepokój, że dziecka nie ma u jej boku.</p>
<p>W przypadku Joanny cesarskie cięcie zostało wykonane ze wskazań lekarskich. Kobieta przeszła wcześniej zabieg usunięcia mięśniaka. Lekarze się bali, że podczas porodowych skurczów osłabiona ściana macicy może pęknąć. Córkę pierwszy raz zobaczyła niczym przez mgłę.</p>
<p>Inaczej niż 29- letnia Zuzanna, która w lipcu naturalnie urodziła Maję. – Moment, kiedy została położona mi na piersi, wspominam jako najpiękniejszy w moim życiu – tłumaczy.</p>
<p><strong> Mówili, że sobie poradzę</strong></p>
<p> Dzisiaj w Polsce co trzecią ciążę rozwiązuje się za pomocą cesarki. Wskazaniem jest potencjalne zagrożenie zdrowia i życia matki i płodu, np. nieprawidłowe ułożenie główki czy przedwczesne odklejenie łożyska. Coraz więcej cesarskich cięć wykonuje się z powodu wskazań pozapołożniczych, np. niewydolności krążenia.</p>
<p>Jednocześnie przybywa badań wskazujących na to, że podobne rozwiązanie może skutkować poważnymi komplikacjami, także u płodu. Dzieci urodzone w drodze cesarskiego cięcia mają o 20 proc. większe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1 – udowodnili uczeni z Królewskiego Uniwersytetu w Belfaście. Inne doniesienia mówią o zagrożeniu problemami z układem oddechowym.</p>
<p>Słuchając historii kobiet, trudno się jednak dziwić, że decydują się na ten sposób porodu. – Mojego pierwszego syna rodziłam 36 godzin – opowiada Małgorzata. – Miałam 21 lat i lekarze stwierdzili, że sobie poradzę. Strasznie się męczyłam. Skończyło się na cesarce.</p>
<p>Podobnie było w przypadku Anity, mamy trzyletniego Antka. – Nie uważam, że decydując się na cesarkę, coś straciłam – opowiada. – Bliskość z dzieckiem buduje się zwłaszcza w czasie ciąży, a potem w okresie karmienia. Moją więź z synem oceniam jako niesamowitą.</p>
<p><a href="http://www.pro-life.org.pl">http://www.pro-life.org.pl</a></p>
<p><a href="http://www.rp.pl">http://www.rp.pl</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jazda na rowerze sposobem na migrenę]]></title>
<link>http://okiemczlowieka.wordpress.com/2009/05/25/rower-migrena/</link>
<pubDate>Mon, 25 May 2009 11:17:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Ciekawooostki</dc:creator>
<guid>http://okiemczlowieka.wordpress.com/2009/05/25/rower-migrena/</guid>
<description><![CDATA[Naukowcy ze Szwecji zaobserwować, że regularne rowerowe przejażdżki o przeciętny intensywności o 90%]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Naukowcy ze Szwecji zaobserwować, że regularne rowerowe przejażdżki o przeciętny intensywności o 90% zmniejsza prawdopodobieństwo ataku migreny. Według naukowców, jest to efektem endorfin, czyli substancji przeciwbólowych, naturalnie wydzielających się  w wyniku aktywności fizycznej w organizmie człowieka. Odkrycie to obala mit przez który,  osoby cierpiące na migrenę, z premedytacją unikają ruchu, by zabezpieczyć się przed nasileniem objawów. Tak więc jak najszybciej powinny one odmienić postawę do aktywności fizycznej. Jest to kolejne potwierdzenie, że ruch to zdrowie.</p>
<p>WENN</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Oto zaginione ogniwo ludzkiej ewolucji - "to ósmy cud świata"]]></title>
<link>http://boskiateista.pl/2009/05/20/oto-zaginione-ogniwo-ludzkiej-ewolucji-to-osmy-cud-swiata/</link>
<pubDate>Wed, 20 May 2009 23:48:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>Stołek</dc:creator>
<guid>http://boskiateista.pl/2009/05/20/oto-zaginione-ogniwo-ludzkiej-ewolucji-to-osmy-cud-swiata/</guid>
<description><![CDATA[Telewizja Sky News pokazała zdjęcia liczącego 47 milionów lat szkieletu małpy, nazwanego już zaginio]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/05/brakujace-ogniwo.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-2237" title="brakujace-ogniwo" src="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/05/brakujace-ogniwo.jpg" alt="brakujace-ogniwo" width="167" height="209" /></a>Telewizja Sky News pokazała zdjęcia liczącego 47 milionów lat szkieletu małpy, nazwanego już zaginionym ogniwem ludzkiej ewolucji, jako bezpośredni łącznik między małpami a ludźmi. Naukowcy mówią o &#8220;ósmym cudzie świata&#8221; i ostatecznym potwierdzeniu teorii ewolucji. Czołowi paleontolodzy i naukowcy znaleźli skamieniałości datowane na 47 milionów lat, które prawdopodobnie są szczątkami ssaka naczelnego, wspólnego przodka późniejszych małp, małp człekoształtnych i ludzi.<!--more--></p>
<p>Poszukiwania bezpośredniego łącznika między ludźmi a resztą królestwa zwierząt trwały ponad 200 lat. Jednak dopiero dzisiaj ich rezultaty zostały zaprezentowane na specjalnej konferencji w Nowym Jorku. Odkrycie kompletnego w 95% szkieletu lemura, nazwanego Ida, zostało już nazwane przez naukowców ósmym cudem świata. Mówią, że to odkrycie, to dla świata paleontologii, coś jak upadek wielkiej asteroidy na Ziemię.</p>
<p>Według badaczy to odkrycie ostatecznie potwierdza teorię ewolucji Karola Darwina. Sir David Attenborough mówi, że Darwin &#8220;byłby wstrząśnięty&#8221;, gdyby zobaczył ten szkielet. Attenborough dodaje, że ten szkielet mówi nam kim jesteśmy i skąd pochodzimy. &#8211; To małe stworzenie pokaże nam nasz związek z resztą ssaków. Ten &#8220;maluch&#8221; łączy nas bezpośrednio z nimi &#8211; mówi. &#8211; Teraz ludzie mogą mówić: &#8220;ok, pochodzimy od ssaków naczelnych &#8211; pokażcie nam jednak dowód&#8221;. Ten dowód do tej pory był zaginiony, ale teraz już nie jest &#8211; mówi naukowiec.</p>
<p>Zespół czołowych ekspertów od skamieniałości, prowadzony przez profesora Jorna Huruma z norweskiego Narodowego Muzeum Historycznego, w sekrecie poszukiwali &#8220;młodej, samicy małpy&#8221; przez dwa lata. Teraz została ona przetransportowana do Nowego Jorku pod podwyższoną ochroną, akurat w czasie dwusetnej rocznicy urodzin Darwina. Jeszcze w tym miesiącu szkielet będzie wystawiony na jeden dzień w Natural History Museum w Londynie, zanim wróci do Oslo.</p>
<p>Naukowcy mówią, że Ida jest najbardziej kompletną skamieliną ssaka naczelnego znalezioną kiedykolwiek. Dzięki jej przypominającymi ludzkie paznokciami, zamiast pazurów, i przeciwstawnym dużym palcom u stóp, jest umieszczana u korzeni ludzkiej ewolucji, kiedy to pierwsze naczelne rozwinęły cechy, które ostatecznie stały się naszymi cechami.</p>
<p>Kolejnym ważnym odkryciem jest kształt kości skokowej w stopie Idy, którą to ludzie wciąż posiadają w swoich stopach 70 milionów lat później.</p>
<p><strong>Idę odkopano już 25 lat temu</strong></p>
<p>Ida została odkopana około 25 lat temu przez archeologa-amatora. Odkryto ją w dawnej kopalni Messel położonej w okolicach Frankfurtu w Niemczech, która słynie ze swoich skamielin.</p>
<p>Szkielet został oczyszczony i umieszczony w syntetycznej żywicy – i, w co trudno uwierzyć, powieszony na ścianie tajemniczego niemieckiego zbieracza. Wisiał na niej przez 20 lat.</p>
<p>Informator Sky News powiedział, że właściciel nie miał pojęcia o unikatowym znaczeniu skamieliny i po prostu traktował ją tak jakby był to obraz Van Gogha lub Picassa.</p>
<p>Jednak w 2006 roku Ida dostała się w ręce prywatnego handlarza Thomasa Pernera, który podczas dorocznych Hamburskich Targów Skamielin i Minerałów zaprezentował ją profesorowi Hurumowi .</p>
<p>Profesor Hurum powiedział, że kiedy pierwszy raz zobaczył oryginał &#8220;najpiękniejszej skamieliny na świecie&#8221; nie mógł spać przez dwa dni. Domowe nagranie wideo udokumentowało ten dramatyczny moment.</p>
<p>- To jest naprawdę coś, czego świat wcześniej nie widział , to jest unikalny gatunek, całkowicie unikalny – powiedział profesor Hurum, wyraźnie pokazując swoje emocje.</p>
<p>Powiedział także, że od początku zdawał sobie sprawę, że Ida nie powinna zostać ukryta przed światem w skarbcu jakiegoś bogatego kolekcjonera. Wiedział, że powinna zostać uratowana dla nauki. Jednak cena wywoławcza wynosiła milion dolarów – dziesięć razy więcej niż najrzadsze skamieliny mogły osiągnąć na czarnym rynku.</p>
<p>Po sześciu miesiącach negocjacji profesorowi udało się zebrać pieniądze w Norwegii i sprowadzić Idę do Oslo.</p>
<p>Źródło: <a title="http://wiadomosci.onet.pl/1973706,16,item.html" href="http://wiadomosci.onet.pl/1973706,16,item.html" target="_blank">onet.pl</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy Chińczycy  uratują polskie szkoły wyższe ?]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/05/14/czy-chinczycy-uratuja-polskie-szkoly-wyzsze/</link>
<pubDate>Thu, 14 May 2009 04:59:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/05/14/czy-chinczycy-uratuja-polskie-szkoly-wyzsze/</guid>
<description><![CDATA[Chiński profesor na każdym wydziale politechniki   GW Dlaczego nie? Z taką właśnie misją &#8211; poz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><a href="http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,6604657,Chinski_profesor_na_kazdym_wydziale_politechniki.html">Chiński profesor na każdym wydziale politechniki</a>  </strong></p>
<p><strong><em>GW</em></strong></p>
<p><strong><em></em><span style="font-weight:normal;">Dlaczego nie? Z taką właśnie misją &#8211; pozyskania dla każdego wydziału Politechniki Opolskiej naukowca z Uniwersytetu Technicznego w Pekinie &#8211; pojechali tam wszyscy dziekani i dwóch prorektorów naszej politechniki.- Zależy nam na sprowadzeniu naszej współpracy z poziomu oficjalnego, z poziomu rektorów, do kwestii merytorycznych, szczegółowych &#8211; mówi prof. <a href="http://tematy-opole.gazeta.pl/J/1489,Jerzy-Skubis">Jerzy Skubis</a>, rektor PO. &#8211; Uznaliśmy, że jest wiele płaszczyzn, na których możemy współpracować, i wiele dziedzin, w których na takiej współpracy możemy skorzystać. Choćby medycyna chińska, choćby sport &#8211; w końcu Chińczycy wygrali olimpiadę, choćby nauki ekonomiczne &#8211; dokonali w ostatnich latach gigantycznego postępu.<br style="text-align:left;margin:0;padding:0;" />Prof. Skubis dodaje, że jego uczelnia jest przygotowana na przyjęcie sześciu profesorów, po jednym na każdy wydział, na okres od roku do pięciu lat; ma już na to pieniądze, organizacyjnie także jest gotowa. &#8211; Zdaję sobie jednak sprawę, że to może być trudne, że może na początek przyjedzie do nas jedna osoba, ale docelowo interesowałaby nas szeroka współpraca &#8211; mówi.</span></strong></p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jakie źródło informacji, taki efekt poznawczy – panie profesorze]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/05/14/jakie-zrodlo-informacji-taki-efekt-poznawczy-%e2%80%93-panie-profesorze/</link>
<pubDate>Thu, 14 May 2009 04:34:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/05/14/jakie-zrodlo-informacji-taki-efekt-poznawczy-%e2%80%93-panie-profesorze/</guid>
<description><![CDATA[Walka na insynuacje i pomówienia Rz Nie chcę dłużej odpowiadać na zarzut, że jestem narodowcem. Taki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><a href="http://www.rp.pl/artykul/9157,304924_Zaryn__Walka_na_insynuacje_i_pomowienia_.html">Walka na insynuacje i pomówienia </a></strong></p>
<p><strong>Rz</strong></p>
<p>Nie chcę dłużej odpowiadać na zarzut, że jestem narodowcem. Takie ustawianie mojej osoby przez Andrzeja Friszkego <strong>nazywam operacją wstępną, służącą wykluczaniu mnie z grona naukowców</strong>, którym wolno w Polsce pełnić funkcje publiczne.</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;">„Problemem Jana Żaryna”, że się posłużę cytatem z artykułu Andrzeja Friszkego, nie jest to, iż nie odciąłem się od „Glaukopisu”, by przyznać rację atakującym go publicystom z „Gazety Wyborczej”, ale problemem Andrzeja Friszkego jest to, że czyta gazety, w których zamieszcza się teksty i wypowiedzi nieautoryzowane, a ewentualne sprostowania wrzuca do śmieci. Jakie źródło informacji, taki efekt poznawczy – panie profesorze&#8230;</p>
<p style="margin-bottom:5px;font-family:Arial, Tahoma, Georgia, 'Times New Roman', Times, serif;font-size:13px;font-weight:normal;color:#000000;"><em>Autor jest doradcą prezesa IPN i profesorem Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Do niedawna był dyrektorem Biura Edukacji Publicznej IPN – został z tego stanowiska zwolniony, gdy uznał za błąd wydanie Lechowi Wałęsie statusu poszkodowanego przez SB</em></p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong></strong></p>
<p><strong></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Naukowcy wracają - stop drenażowi mózgów]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/04/04/naukowcy-wracaja-stop-drenazowi-mozgow/</link>
<pubDate>Sat, 04 Apr 2009 05:20:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/04/04/naukowcy-wracaja-stop-drenazowi-mozgow/</guid>
<description><![CDATA[Naukowcy wracają &#8211; stop drenażowi mózgów Polska Fundacja na rzecz Nauki Polskiej chce ściągać ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><a href="http://polskatimes.pl/fakty/kraj/101213,naukowcy-wracaja-stop-drenazowi-mozgow,id,t.html">Naukowcy wracają &#8211; stop drenażowi mózgów</a></strong></p>
<p><strong><em>Polska</em></strong></p>
<p><strong><em></p>
<p class="zajawka"><span style="font-weight:normal;"><span style="font-style:normal;">Fundacja na rzecz Nauki Polskiej chce ściągać do kraju wybitnych naukowców.</span></span></p>
<div><span><span style="font-weight:normal;"><span style="font-style:normal;">Wysokie naukowe stypendia budzą w uczelnianym środowisku raczej negatywne emocje. Starszym wykładowcom zazwyczaj trudno zrozumieć, że młody zdolny doktor pracujący przy ważnym projekcie badawczym będzie zarabiał jak profesor. &#8211; Jest zazdrość, są emocje. To rząd, Sejm muszą systemowo rozwiązać takie problemy &#8211; uważa Karpiński. </p>
<p>Trudności administracyjne nie zraziły do powrotu także dr. hab. Sebastiana Maćkowiaka, uznanego biochemika, który zaczął badania w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Wcześniej pracował naukowo w Stanach Zjednoczonych, a ostatnio w Monachium. Na badania nad procesami fotosyntezy otrzymał czteromilionową dotację. <br />
Z Uniwersytetu Canberra w Australii na Politechnikę Wrocławską przyjechał również fizyk prof. Marek Samoć. Jego zespół na badania dostał 6,3 mln zł. <br />
Obaj obok prof. Karpińskiego są laureatami pierwszej edycji programu &#8220;Welcome&#8221;. Zostali wybrani spośród 24 światowej klasy badaczy, którzy zgłosili chęć prowadzenia badań w Polsce. &#8211; Wybraliśmy najlepszych z najlepszych. Ale pozostali po uzupełnieniu projektów mogą ponownie stanąć do konkursu &#8211; mówi prof. Maciej Żylicz. </span></span></span></div>
<div><span><span style="font-weight:normal;"><span style="font-style:normal;">Naukowcy, którzy zechcą uzyskać granty w drugiej edycji tego programu, mogą składać wnioski jeszcze do połowy kwietnia. Wszystkie rozpatrzy komisja złożona z wybitnych międzynarodowych uczonych. </p>
<p>Fundacji zależy, by tym razem wśród laureatów byli też cudzoziemcy. &#8211; Niestety w Polsce naukowcy z zagranicy zmagają się z trudnościami podatkowymi i administracyjnymi &#8211; narzeka prof. Żylicz. &#8211; Na przykład Francuz, który chciałby pracować w polskiej uczelni, będzie miał trudności w swoim kraju z uzyskaniem emerytury. Japończycy albo Hindusi skarżą się z kolei na trudności wizowe podczas podróżowania po Europie &#8211; wylicza. </p>
<p>Chciałby, żeby naukowcy w Unii Europejskiej dostawali błękitny paszport, który pozwoli na swobodną współpracę z uczonymi z całej Europy. Wtedy być może talenty z zagranicy znacznie częściej trafiałyby do polskich katedr. </p>
<p>Na świecie obcokrajowcy stanowią w uczelniach średnio 10-15 proc. kadry. U nas tak zwany visiting profesor to wciąż rzadkość. Ministerstwo Nauki na zatrudnianie wybitnych naukowców z zagranicy przeznaczyło w tym roku 400 mln zł z unijnej puli, a pieniądze ma podzielić między te uczelnie, które zgłoszą najlepsze wnioski.<br />
</span></span></span></div>
<p></em></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zjawisko molestowania moralnego wśród naukowców]]></title>
<link>http://nfamob.wordpress.com/2009/03/08/zjawisko-molestowania-moralnego-wsrod-naukowcow/</link>
<pubDate>Sun, 08 Mar 2009 20:45:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfamob.wordpress.com/2009/03/08/zjawisko-molestowania-moralnego-wsrod-naukowcow/</guid>
<description><![CDATA[Molestowanie w pracy- Marie-France HIRIGOYEN, 2003. W drodze.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Molestowanie w pracy- Marie-France HIRIGOYEN, 2003. W drodze.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[W sprawie rozwoju kariery i zwiększonej mobilności: europejskie partnerstwo na rzecz naukowców]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/02/26/w-sprawie-rozwoju-kariery-i-zwiekszonej-mobilnosci-europejskie-partnerstwo-na-rzecz-naukowcow/</link>
<pubDate>Thu, 26 Feb 2009 21:23:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/02/26/w-sprawie-rozwoju-kariery-i-zwiekszonej-mobilnosci-europejskie-partnerstwo-na-rzecz-naukowcow/</guid>
<description><![CDATA[Sprawozdanie w sprawie rozwoju kariery i zwiększonej mobilności: europejskie partnerstwo na rzecz na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-2277" title="parlament-europejski" src="http://nfajw.wordpress.com/files/2009/02/parlament-europejski.gif?w=128" alt="parlament-europejski" width="128" height="35" /></p>
<p><strong><a href="http://www.europarl.europa.eu/sides/getDoc.do?pubRef=-//EP//TEXT+REPORT+A6-2009-0067+0+DOC+XML+V0//PL&#38;language=PL">Sprawozdanie w sprawie rozwoju kariery i zwiększonej mobilności: europejskie partnerstwo na rzecz naukowców</a></strong></p>
<p><strong>18 lutego 2009</strong></p>
<p><strong><span>PROJEKT REZOLUCJI PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO</span></strong></p>
<p><strong><span><span style="font-weight:normal;">Badania wykazują, że wielu naukowców uskarża się na brak otwartości i przejrzystości informacji na temat rekrutacji (<em>np. wiele konkursów w publicznych instytucjach badawczych i uniwersytetach przeprowadza się wewnętrznie, co uniemożliwia wybór najlepszych kandydatów)</em>. Komisja proponuje takie środki, jak</span> lepsze i bardziej przejrzyste ogłaszanie informacji o stanowiskach<span style="font-weight:normal;"> (na stronach internetowych EURAXESS i EURES) oraz przenoszenie grantów (<em>„pieniądze idą za naukowcem”</em>). Sprawozdawczyni pragnie podkreślić znaczenie zwiększenia mobilności dla przyciągnięcia większej liczby naukowców do różnych projektów i rozszerzenia możliwości wyboru przez naukowców projektów, nad którymi chcą pracować i w którym kraju. Ważne jest również wzajemne uznawanie kwalifikacji przez instytuty badawcze.</span></span></strong></p>
<p><span style="font-weight:normal;">Jeśli chodzi o zabezpieczenie społeczne mobilnej kadry naukowej, konieczne są elastyczne systemy emerytalne, np. pan-europejskie systemy emerytalne byłyby bardziej realne niż praktykowane obecnie przenoszenie uprawnień emerytalnych. Należy zaktualizować i dostosować przepisy w tej dziedzinie na szczeblu Wspólnoty z korzyścią dla naukowców.</span></p>
<p><span style="font-weight:normal;">W komunikacie zaproponowano szereg działań, aby zapobiec brakowi naukowców i postępującemu starzeniu się kadry naukowej, polegających na zwiększaniu mobilności poprzez podniesienie liczby kobiet na stanowiskach naukowych, zwiększenie atrakcyjności środowiska naukowego dla młodych i zagranicznych naukowców (niektóre z państw członkowskich dotychczas nie wdrożyły dyrektywy w sprawie „wizy naukowej”), a także tworzenie w środowisku naukowym bardziej przyjaznych warunków dla rodziny w celu lepszego równoważenia pracy i życia rodzinnego (w szczególności, jeśli chodzi o przyciągnięcie większej liczby kobiet).</span></p>
<p><span style="font-weight:normal;">Uatrakcyjnienie kariery naukowej oznacza stworzenie wcześniej, lepszych możliwości dla młodych osób – im lepsze będą warunki oferowane młodych naukowcom, tym większa będzie ich liczba. UE musi stać się również bardziej atrakcyjna dla najlepszych naukowców pochodzących z krajów trzecich. W odniesieniu do uatrakcyjniania środowiska naukowego dla młodych ludzi większy nacisk należy położyć na uzależnienie rozwoju kariery od wyników i osiągnięć naukowych, a nie od wieku.</span></p>
<p><span style="font-weight:normal;">Aby naukowcy mogli wydajnie i efektywnie pracować w nowoczesnym społeczeństwie naukowym, konieczne jest rozszerzenie możliwości szkolenia i rozwoju umiejętności poprzez odejście od tradycyjnego akademickiego szkolenia w stronę nauczania bardziej interdyscyplinarnego i ukierunkowanego na gospodarkę. Komisja zachęca państwa członkowskie do opracowania „krajowych agend umiejętności”, aby wyposażyć naukowców w bardziej nowoczesne umiejętności oraz zapewnić bliższe związki między uczelniami a sektorem przemysłu.</span></p>
<p><span style="font-weight:normal;">W celu realizacji partnerstwa między Komisją, Radą i państwami członkowskimi konieczna jest współpraca pomiędzy nimi oraz maksymalne wykorzystanie istniejących ram prawnych Wspólnoty z korzyścią dla naukowców. Państwa członkowskie wzywa się do przyjęcia najpóźniej do początku 2009 r. krajowych planów działania z myślą o osiągnięciu celów tego partnerstwa.</span></p>
<p><span style="font-weight:normal;">Bardzo ważne jest również dokonanie oceny wyników i postępów działań partnerskich w zakresie mobilności naukowców. W tym celu Komisja proponuje kompleksową ocenę po pierwszym etapie partnerstwa (2010 r.), w której uwzględnione powinny zostać opinie samych naukowców.</span></p>
<p><span style="font-weight:normal;"><span>Opinia sprawozdawczyni</span></span></p>
<p><span>Otwarta rekrutacja</span></p>
<p>Sprawozdawczyni zgadza się z opinią, że państwa członkowskie powinny zapewnić otwarte i przejrzyste procedury konkursowe w celu rekrutacji naukowców na podstawie ich zasług naukowych. Potencjalni kandydaci powinni mieć łatwy dostęp do informacji o procedurach rekrutacyjnych, zamieszczanych na stronie internetowej instytucji.</p>
<p>Pomiaru zasług należy dokonywać pod względem doskonałości naukowej i wyników naukowych (publikacji). W karierze naukowca powinny jednak liczyć się również inne ważne aspekty: innowacyjność, umiejętności zarządzania badaniami, umiejętność szkolenia i kontroli, współpraca z przemysłem itd&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</p>
<p><strong></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nieumiejętność współpracy przedsiębiorców z naukowcami]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/01/30/nieumiejetnosc-wspolpracy-przedsiebiorcow-z-naukowcami/</link>
<pubDate>Fri, 30 Jan 2009 08:06:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/01/30/nieumiejetnosc-wspolpracy-przedsiebiorcow-z-naukowcami/</guid>
<description><![CDATA[Raport: Stan i perspektywy sektora badawczo-rozwojowego w Polsce PAP &#8211; Nauka w Polsce Nieumiej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong><a href="http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html.run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&#38;_PageID=1&#38;s=szablon.depesza&#38;dz=stronaGlowna&#38;dep=358558&#38;data=&#38;lang=PL&#38;_CheckSum=689019345">Raport: Stan i perspektywy sektora badawczo-rozwojowego w Polsce</a></strong></p>
<p><strong><em>PAP &#8211; Nauka w Polsce</em></strong></p>
<p><strong><em><strong><span style="font-style:normal;"><span style="font-weight:normal;">Nieumiejętność współpracy przedsiębiorców z naukowcami &#8211; to jeden z głównych hamulców innowacyjności polskich firm &#8211; uważają eksperci firmy doradczej KPMG. Taki wniosek zawiera raport KPMG na temat stanu i perspektyw sektora badawczo-rozwojowego w Polsce.</span></span></strong><span style="font-style:normal;"><span style="font-weight:normal;"> Z opracowania wynika, że działalność badawczo-rozwojową (B+R) prowadzi 60 procent polskich przedsiębiorstw. Służy ona głównie poprawie istniejących już produktów, urządzeń, materiałów i procesów. Tylko nieliczne firmy prowadzą jednak badania o charakterze teoretycznym lub eksperymentalnym. </span></span></em></strong></p>
<p><strong><em><span style="font-style:normal;"><span style="font-weight:normal;">Autorzy ekspertyzy KPMG przyznają, że ponad 90 procent badanych przedsiębiorstw współpracuje z krajowymi jednostkami naukowymi i badawczymi, jednak obydwie strony (naukowcy i przedsiębiorcy) oceniają, że ta współpraca układa się fatalnie.</span></span></em></strong></p>
<p><strong><em><span style="font-style:normal;"><span style="font-weight:normal;">W raporcie zwrócono uwagę, że niemal 80 proc. przedsiębiorstw nigdy nie korzystało z pomocy publicznej. Co więcej, pomimo coraz większej dostępności tych środków, połowa ankietowanych firm nie jest nimi zainteresowana. W opinii ekspertów KPMG, główną barierą są zbyt skomplikowane procedury.</span></span></p>
<p><span style="font-style:normal;"><span style="font-weight:normal;">W raporcie przedstawiono dane o łącznych nakładach polskich firm na badania i rozwój i porównano do firm na świecie. Łączne wydatki w Polsce na ten cel to równowartość sumy, jaką przeznacza na te badania niemiecka firma teleinformatyczna Deutsche Telekom i aż dziesięć razy mniej niż nakłady amerykańskiego giganta farmaceutycznego, firmy Pfizer.</span></span></p>
<p><span style="font-style:normal;"><span style="font-weight:normal;">Wydatki publiczne Polski na B+R wynoszą zaledwie 75 procent średniej w Unii Europejskiej (w stosunku do PKB) i 98 procent średniej dla Europy Środkowej.</span></span></p>
<p></em></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ocenianie naukowców]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2009/01/05/ocenianie-naukowcow/</link>
<pubDate>Mon, 05 Jan 2009 10:07:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2009/01/05/ocenianie-naukowcow/</guid>
<description><![CDATA[Jak na świecie ocenia się naukowców Polska &#8211; Kurier Lubelski Obecnie uczelnie skupiają się na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter size-full wp-image-1761" title="kurier-lubelski-logo" src="http://nfajw.wordpress.com/files/2009/01/kurier-lubelski-logo.gif" alt="kurier-lubelski-logo" width="240" height="90" /></p>
<p><strong><a href="http://www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-65744.html">Jak na świecie ocenia się naukowców</a></strong></p>
<p><strong>Polska &#8211; Kurier Lubelski</strong></p>
<p><strong><span style="font-weight:normal;">Obecnie uczelnie skupiają się na zdobyciu 6 lub 12 uprawnień do doktoryzowania.  Ustawa o szkolnictwie wyższym z 2005 roku reguluje nazewnictwo uczelni. Te,  które już mają, lub w ciągu najbliższego roku zdobędą 12 uprawnień &#8211; zostaną  uniwersytetami bez przymiotnika lub uniwersytetami technicznymi, a te które  zdobędą 6 uprawnień &#8211; zostaną uniwersytetami tzw. przymiotnikowymi lub  politechnikami. Oczywiście, chodzi nie tylko o nazwę, ale przede wszystkim o  rozdział pieniędzy z ministerstwa. O cytowaniach ani o IF ustawa nie mówi.  Teoretycznie uczelnia może więc uzyskać wysokie dotacje z ministerstwa przy  kompletnym braku liczących się publikacji. Również ocena parametryczna jednostek  naukowych, od której wyników zależy finansowanie badań, w małym stopniu bierze  pod uwagę jakość publikacji, przyznając tyle samo punktów za publikacje o  wysokim i niskim IF oraz całkowicie pomijając cytowania.</span></strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Naukowcy podpowiadają, jak pakować prezenty]]></title>
<link>http://nfajw.wordpress.com/2008/12/23/naukowcy-podpowiadaja-jak-pakowac-prezenty/</link>
<pubDate>Tue, 23 Dec 2008 05:15:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>nfajw</dc:creator>
<guid>http://nfajw.wordpress.com/2008/12/23/naukowcy-podpowiadaja-jak-pakowac-prezenty/</guid>
<description><![CDATA[Naukowcy podpowiadają, jak pakować prezenty Dziennik Jaki prezent najtrudniej zapakować? Oczywiście ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter size-thumbnail wp-image-1693" title="choinka-2008" src="http://nfajw.wordpress.com/files/2008/12/choinka-2008.jpg?w=93" alt="choinka-2008" width="93" height="96" /></p>
<p><strong><a href="Naukowcy podpowiadają, jak pakować prezenty">Naukowcy podpowiadają, jak pakować prezenty</a></strong></p>
<p><strong><em>Dziennik</em></strong></p>
<p><strong><em><span style="font-weight:normal;"><span style="font-style:normal;">Jaki prezent najtrudniej zapakować? Oczywiście okrągły. Jeszcze trudniej jest to zrobić, gdy takich okrągłych przedmiotów &#8211; np. piłeczek &#8211; mamy kilka. Jak to zrobić, by zużyć minimalną ilość papieru? Na to proste pytanie, kryjące jedną z najdziwniejszych zagadek geometrycznych, odpowiada na łamach pisma &#8220;New Scientist&#8221; prof. Ian Stewart, matematyk z University of Warwick &#8211; czytamy w DZIENNIKU</span></span><br />
</em></strong></p>
<p><strong><br />
</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ślepy zaułek wiary]]></title>
<link>http://boskiateista.pl/2009/08/26/slepy-zaulek-wiary/</link>
<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 16:18:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>Stołek</dc:creator>
<guid>http://boskiateista.pl/2009/08/26/slepy-zaulek-wiary/</guid>
<description><![CDATA[Wiara przenosi góry, a przynajmniej wprowadza do życia społecznego wyższe wartości. Ale koszt tego u]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/08/jacek-holowka.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-2943" title="jacek-holowka" src="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/08/jacek-holowka.jpg" alt="jacek-holowka" width="167" height="123" /></a>Wiara przenosi góry, a przynajmniej wprowadza do życia społecznego wyższe wartości. Ale koszt tego uszlachetnienia jest wysoki &#8211; musimy przyjąć mit za prawdę.<!--more--></p>
<p>Wśród ludzi wierzących rozpowszechnia się postawa &#8220;skromnie wierzącego&#8221;. To miły i wykształcony człowiek, szanujący religię, ale bez skłonności do traktowania jej twierdzeń dosłownie. &#8220;Skromnie wierzący&#8221; stoi gdzieś pośrodku między entuzjastą religijnym i ateistą. Sam widzi te dwie, skrajne postawy jako rodzaj handlowego nadużycia. Entuzjasta przypomina mu właściciela firmy, który na prawo i lewo wystawia weksle bez pokrycia, stawia wszystko na jedna kartę, obiecuje coś, czego nie potrafi dostarczyć i wynosi się nad innych. Natomiast ateista to bankrut. Skorzystał ze wspólnego systemu dobrze działających powiązań między ludźmi, a teraz sam nie chce ponieść kosztów jego utrzymania.</p>
<p>Dla &#8220;skromnie wierzącego&#8221; obaj są radykałami, gruboskórnymi dogmatykami, zwolennikami dosłownego traktowania ulotnych i podniosłych słów kapłana. Dla entuzjasty te słowa to magiczne zaklęcia, dla ateisty &#8211; klerykalne szalbierstwo. Człowiek &#8220;skromnie wierzący&#8221; musi obu oponentów uznać za postacie odpychające i groźne. Są zresztą swym wzajemnym lustrzanym odbiciem. Entuzjasta bierze teatr wiary za widowisko ujawniające wyższe prawdy, ateista ma religię za maskaradę naiwności. &#8220;Skromnie wierzący&#8221; wygląda na ich tle jak zwolennik umiaru i dojrzałego namysłu, który kocha metafory religijne i tylko czasami nadaje im dosłowny sens.</p>
<p>Ale to bajka. W religii nie ma rzetelnie działających, zdrowych firm handlowych. Wszystko jest grą konwencji i wyobraźni. &#8220;Skromnie wierzący&#8221; to człowiek ugodowy i pojednawczy, ale oportunista. Przez lata milczy dla wspólnego dobra. Zapytany o wiarę zapewnia, że wierzy jak wszyscy &#8211; czyli, jeśli jest katolikiem, chodzi w niedzielę do kościoła, bierze na każdym zakręcie życia odpowiedni sakrament, poprawnie recytuje credo bez wnikania w jego zawiłości. Zapomina dodać, że używa religii jako parawanu, za którym robi to, co mu jest wygodne i korzystne.</p>
<p>W każdym razie mamy do wyboru trzy postawy: entuzjasty, skromnie wierzącego i ateisty. Entuzjasty nikt nie broni, bo świetnie broni się sam, najczęściej stosując metodę ataku wyprzedzającego. Jest hałaśliwy, tupeciarski i natrętny. Szczęśliwie w naszych czasach wyznaje raczej islam niż chrześcijaństwo, choć taka charakterystyka jest tylko pewnym przybliżeniem. Ateisty broni Richard Dawkins i robi to w zasadzie dobrze. &#8220;Skromnie wierzącego&#8221; broni Jerzy Sosnowski i robi to z zaangażowaniem. Wolę argumenty Dawkinsa. Ateizm da się obronić, &#8220;skromna wiara&#8221; raczej nie. Wyjaśnię dlaczego.</p>
<p><span><strong>Podejrzany kompromis</strong></span></p>
<p>Myślę, że większość ateistów zgodzi się ze mną, że religia bywa piękna, wzniosła i inspirująca. Otwiera umysł na sprawy odległe, tajemne i czyste. Buduje charaktery delikatne, poważne i wytrwałe. Może nie zawsze, ale wystarczy popytać między ludźmi, którzy mają starsze osoby w domu opieki. Wewnętrzna siła sióstr zakonnych jest potwierdzana powszechnie. W zakładzie religijnym panuje spokój, cicha uprzejmość i wiara, że nie wszystko musi się skończyć źle. W zakładach świeckich jest pośpiech, strofowanie chorych za przesadne żądania, obcość i uniformizacja.</p>
<p>Podobnie w szkołach. Może kościelne szkoły tłumią żywiołowość i wyobraźnię wychowanków, ale jednocześnie cierpliwie pohamowują rozhukanie i trzymają uliczną brutalność za drzwiami. Wiara przenosi góry, a przynajmniej wprowadza do życia społecznego bardzo potrzebne wyższe wartości. Pozwala znaleźć sens w codziennej, męczącej pracy, dodaje sił do kolejnego mało skutecznego wysiłku, budzi przekonanie, że liczy się to, o co się uczciwie staramy, a nie to, co uda nam się z mozołem osiągnąć. Religia, a w każdym razie lepsza forma chrześcijaństwa, uczy ciepłego stosunku do przypadkowych ludzi, wycisza gonitwę myśli, powściąga pogoń za pieniędzmi i studzi troskę o codzienne przetrwanie.</p>
<p>Koszt tego uszlachetnienia jest jednak dość wysoki. Musimy przyjąć mit za prawdę. I o tym przede wszystkim mówi w swym artykule Dawkins. On nie wyśmiewa religii i nie stosuje niezgrabnych kryteriów naukowych do jej oceny. Mówi tylko, że cała metafizyczna i quasi -historyczna warstwa religii jest zmyśleniem, że nie ma innego, lepszego świata, i nigdy nie było. Nie pójdziemy nigdy ani do nieba, ani do piekła. Mężczyzna nie został ulepiony z gliny. Kobieta nie była wyczarowana z żebra. Gatunki nie zostały stworzone w ciągu czterech dni. Dawkins argumentuje sucho i przekonująco &#8211; nie obciążajmy sobie wyobraźni bajkami o cudownym pochodzeniu żuka i żaby.</p>
<p>Inaczej natomiast myśli Sosnowski, którego gniewa taka obcesowość, i replikuje protestem, że Duchowi Świętemu nie robi się zdjęć. Jak to się nie robi? &#8211; muszę na to odpowiedzieć grzmiącym głosem. Robi się cały czas. Tylko na żadnym zdjęciu Duch Święty się nie pokazuje. Co dowodzi, że go nie ma. Na nic tu się nie zda oburzenie i obraza, że taki argument jest wulgarny, bo chodzi o rzeczy święte. W religii zawsze chodzi o rzeczy święte. Ale to nie znaczy, że każdy, kto tak myśli, może nas przekonywać, że Duch Święty istnieje, tylko w sposób niezbadany, tajemniczy, niezrozumiały i święty. To tak jakby mówić, że na świecie są dwa rodzaje wody. Jedną znamy pod postacią płynu wypełniającego morza, rzeki i jeziora, a drugi rodzaj wody to płyn jeszcze większy, wspanialszy i czystszy, tylko jest to woda niezbadana, tajemnicza, niezrozumiała i święta, a na dodatek nie wychodzi na zdjęciach.</p>
<p>Nauka ma swoje prawa, religia ma swoją tradycję. To są nieprzystające punkty widzenia i próba ich pogodzenia od stuleci spełza na niczym. Nauka chce brać wszystko dosłownie. Religia woli brać wszystko metaforycznie. Mieszanie tych dwóch stylów prowadzi do myślowego zamętu, i jego ofiarą staje się &#8220;skromnie wierzący&#8221;.</p>
<p>To on chce przyjąć, że rację ma i Darwin, i Jan Paweł II. Zaleca, by dzieci chodziły do szkoły, w której dowiadują się, że świat powstał w Wielkim Wybuchu, ale tylko na lekcjach fizyki. Na lekcjach religii mają słyszeć, że Bóg oddzielił światło od ciemności, wodę od lądu, i to był prawdziwy początek. &#8220;Skromnie wierzący&#8221; chce dalej, by w szkole nie było za dużo o genetyce, ale tyle, ile trzeba. O Mendlu można mówić, bo dyskusja skończy się na rozważaniach o kolorowych groszkach. O komórkach macierzystych lepiej nie wspominać, bo powstanie sprawa, dlaczego nie wolno traktować zarodków jako źródła ludzkiej tkanki. O inkwizycji wolno wspomnieć, ale tylko na lekcji, podczas której przypomni się także, że Hitler, Stalin i Pol Pot to najgorsi zabójcy.</p>
<p>&#8220;Skromnie wierzący&#8221; nie będzie walczyć o prawdy niezgodne z wiarą. Jeśli entuzjaści chcą, by teoria ewolucji wypadła z programu, to na wszelki wypadek już teraz można wprowadzić kreacjonizm jako wersję biologii do wyboru. Entuzjaści nie chcą Gombrowicza? Niech będzie. Wstawi się na jego miejsce poezję mistyczną i dzieci nawet się nie zorientują. &#8220;Skromnie wierzący&#8221; pali Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Ustępuje raz jednej, raz drugiej stronie, w zależności od tego, która jest aktualnie silniejsza, i wszystkim z zasady przyznaje rację. Nie wątpię, że ma dobre intencje, ale nie wierzę w przydatność jego pomysłu na kompromis.</p>
<p><span><strong>Czego musi bronić nauka</strong></span></p>
<p>Nauka nie ma żadnego powodu iść na kompromis. Musi bronić zarówno swojej metodologii empirycznej, jak i prawa do sceptycznego traktowania hipotez konstruowanych ad hoc na temat wszystkich nierozwiązanych kwestii. Entuzjaści religijni zarzucają nauce, że nie umie odpowiedzieć na wielkie pytania ludzkości. To prawda, nie umie. Dlaczego jesteśmy sami w kosmosie? Dlaczego złym ludziom wiedzie się nie gorzej niż dobrym? Jak to możliwe, że w ewolucyjnym rozwoju pojawiają się zmiany skokowe? Czy niewiarygodnie stabilne systemy DNA mogły powstać w wyniku kumulacji przypadkowych zmian w budowie komórki?</p>
<p>W istocie, na podobne pytania nie można dać wyczerpujących odpowiedzi. Ale to nie zmienia faktu, że religijne domysły to nienaukowe przypuszczenia, a szacunek dla mitycznych opowieści nie pomaga ustalić prawdy o świecie. Za zdobycie prawdy trzeba zapłacić samoograniczeniem. Trzeba się zdecydować na sumienne poszukiwania, na porównywanie rzadko występujących śladów materialnych, na powściągliwą ekstrapolację uznanych twierdzeń. Ciężkiej pracy i odpowiedzialności za słowo nie wolno zastępować unifikującymi wizjami i myśleniem życzeniowym. To tak jakby puszczać w obieg fałszywe pieniądze, gdy brakuje prawdziwych. Trzeba zatem zgodzić się, że na pewne pytania &#8211; w szczególności te najważniejsze &#8211; nie będziemy znali odpowiedzi.</p>
<p>Przede wszystkim wcale nie wiemy, czy w kosmosie jesteśmy sami. Możemy sobie wyobrazić, że na jakiejś odległej galaktyce rozwinęła się kultura podobna do naszej, tylko stworzona, na przykład, przez wysoko rozwinięte głowonogi lub bezskrzydłe owady z dużymi mózgami. Trudno jednak przypuścić, by takie stworzenia wiedziały cokolwiek więcej o swym pochodzeniu niż my. Niech mają książki, szpitale i dobrze rozwiniętą neurochirurgię. To nadal niczego nie zmieni. Nie będą wiedziały, jak wyglądało ich życie, zanim powstała ich kultura. Oni też nie będą mieli zdjęcia Ducha Świętego ani skamieniałości obrazujących tysiące pokoleń ich własnego gatunku z czasów przed powstaniem ich kultury. Na pytanie o początki kultury nie ma więc odpowiedzi w żadnej kulturze i musimy ten fakt zaakceptować. Sugestia religijna, że pochodzimy od Kaina i Seta oraz jakichś nieznanych bliżej kobiet, nie stanowi nawet wstępnego punktu wyjścia dla badań naukowych.</p>
<p><span><strong>Czy wystarczą nam cuda?</strong></span></p>
<p>To prawda, że w teorii ewolucji występują luki. Pewne zmiany w rozwoju gatunków zaszły w stosunkowo krótkim czasie i szybko się rozprzestrzeniły, później, w innych okresach, nie występowały żadne istotne mutacje. Dlaczego tak było? Nikt nie wie i teoria ewolucji tego nie wyjaśnia. Teoria ewolucji nie odpowiada też na pytanie, w jaki sposób powstały protoorgany, więc kreacjoniści próbują przyprzeć biologów do muru. Zdaniem tych pierwszych mamy dwie możliwości do wyboru. Albo oko powstało nagle, jako gotowy organ widzenia, a wtedy trudno mówić o selekcji i adaptacji, czyli kreacjonizm ma rację. Albo powstawało stopniowo, najpierw jako fotoczuła plamka, potem jako organ rejestrujący kształty, wreszcie jako silnie unerwiona gałka oczna ze zdolnością do korygowania ostrości widzenia i ze zdolnością do widzenia stereoskopowego &#8211; taki ciąg adaptacji ma wszelkie cechy procesu nakierowanego na realizowanie celu, więc kreacjonizm znów ma rację.</p>
<p>Jednak ta opcja jest pozornym rozwiązaniem. Kreacjonizm nie stanowi żadnej alternatywy dla nauki. Zakłada, że istnieje jakaś inteligentna siła, zdolna do modyfikowania anatomii organizmów, działająca skutecznie, tajemnie i zacierając ślady. Stwarza oczy i mózgi całkiem już gotowe, i umieszcza je w prymitywnych organizmach, nie zdradzając celu swych zabiegów. Koncepcja tzw. inteligentnego projektu nie ma ani jednego faktu na poparcie swych założeń. Jest tylko narracją wypełniającą luki w opisie naukowym, czyli jest zmyśleniem.</p>
<p>Trudno wreszcie uwierzyć, że w pierwotnej zupie, w rozgrzanej piorunami wodzie o silnym zasoleniu i wysokim stężeniu prostych składników organicznych powstał spontanicznie trwały system DNA zdolny do replikacji, do rozgałęzienia się w wielu wersjach na wiele gatunków, że od początku był to system kontrolujący budowę niezwykle złożonych komórek i zdolny do samorozwoju tak doskonałego, że w jego następstwie powstawały coraz bardziej złożone i wszechstronne organizmy. Łatwiej już uwierzyć &#8211; jak się wydaje na pierwszy rzut oka &#8211; że DNA zostało zaprojektowane przez jakąś istotę z supermózgiem i nadzwyczajnymi umiejętnościami z zakresu inżynierii genetycznej. Jest to jednak znów zupełnie pozorne rozwiązanie problemu. Musimy bowiem natychmiast zapytać: a skąd wzięła się ta superistota? Skąd wzięło się jej własne DNA? Czy była czystym duchem? A jeśli tak, to w jaki sposób ten duch nakazał aminokwasom, by po raz pierwszy ułożyły się w zadziwiająco długi i regularny łańcuch? Czy ta istota wydawała im rozkazy? Czy miała manipulatory napędzane nanosilniczkami? Czy po prostu dokonywała cudów?</p>
<p>Kreacjonista wybiera to ostatnie wyjście. Ale hipoteza cudu to kolejny ślepy zaułek. Kto powołuje się na cud, stwierdza jedynie, że nie wie, jak jakieś zjawisko zaszło, czyli mówi dokładnie to samo, co &#8211; w tym wypadku &#8211; nauka. Ozdabia tylko swoją ignorancję baśniową opowieścią o istnieniu niezmordowanych sił nadprzyrodzonych, które interweniują zawsze, kiedy czegoś nie wiemy, a co więcej, dokonują cudów, zanim jeszcze zdaliśmy sobie sprawę, że jakieś zdarzenie będzie dla nas trudne do zrozumienia. Takie tłumaczenie to tylko improwizacja na tematy z Moliera &#8211; opium już nie tylko usypia dzięki swej sile usypiającej, ale robi to za każdym razem, dokonując cudu.</p>
<p><span><strong>Na czym powinna poprzestać religia</strong></span></p>
<p>Religia nie ma żadnych przesłanek do formułowania twierdzeń o faktach historycznych lub przyrodniczych, i nie potrafi swych niepotrzebnych opisów świata poważnie obronić. Jeśli zaczyna to robić, popada w nieodpowiedzialne wieszczenie, albo w odgadywanie nieznanej przeszłości. Tymczasem może poprzestać na realizacji tych celów, do których świetnie się nadaje. Może budować wizję świata idealnego, wolnego od przyrodniczych ograniczeń, świata nieskalanego ludzką słabością, namiętnościami i niegodziwością.</p>
<p>Wbrew marksistom religia nigdy nie była opium dla ludu przynoszącym uśpienie i pocieszenie. Odwrotnie, była zazwyczaj czynnikiem pobudzającym i kulturotwórczym. Wyzwalała wyobraźnię i dodawała odwagi w realizacji wielkich przedsięwzięć mających skierować ludzkie myśli ku sprawom wzniosłym i nieprzemijającym. Na tej inspiracji powinna poprzestać, i wyrzec się nie tylko pretensji do głoszenia prawdy, ale nawet do natarczywego zabiegania o zwycięstwo własnych koncepcji ludzkiej doskonałości. Bo dobra religia to propozycja pewnego stylu życia, oparta na szacunku dla innych i dla wybranego nadprzyrodzonego porządku. Zatem dobra religia jest otwarta, tolerancyjna i łagodna. Opiera się na szczerych wyznawcach i nie buduje swego królestwa na tej ziemi.</p>
<p>Jakie mam prawo, by decydować o tym, co powinna robić religia? Żadne, ale ja niczego nie decyduję, tylko wskazuję na wnioski płynące z przytoczonych argumentów.</p>
<p>Dawkins nic nie przesadził, gdy zachęcał, by ateiści nie wstydzili się przyznawać do wyznawanych poglądów. W naszych czasach poza terenami zajętymi przez bojówkarski fanatyzm religijny można być ateistą bez obawy o wyrzucenie z pracy, prześladowanie rodziny czy utratę społecznego szacunku. Ateista nie ma się czego bać ani czego wstydzić. Zawstydzającą postawą jest brak wiedzy, ale nie brak wiary.</p>
<p><span><strong>Hipokryzja &#8220;skromnie wierzących&#8221;</strong></span></p>
<p>Sosnowski słusznie więc apeluje o pokój i wzajemny szacunek między wierzącymi i niewierzącymi. Podstawowym wymaganiem jest jednak otwarte i jasne przedstawienie własnego stanowiska bez zbędnej retoryki, mylących sugestii i przemilczania podstawowych założeń. Ten obowiązek spada przede wszystkim na wierzących, bo ateista nie ma czego dowodzić. Błędem jest zatem kluczenie, dawanie wymijających odpowiedzi, popadanie w &#8220;skromną wiarę&#8221; pozbawioną treści, narzucanie własnych praw w oparciu o chwiejne założenia. Dam dwa proste przykłady takiej sytuacji, ograniczając się do katolicyzmu, bo w Polsce jest to wiara najbardziej popularna i najsilniej oddziałuje.</p>
<p>Pewne organizacje prokatolickie domagają się kompletnego zakazu aborcji i powołują się na swe przekonania religijne. Ich zdaniem zarodek jest człowiekiem. Takie postawienie sprawy to budowanie pseudotwierdzenia na temat pseudofaktu dla wyprowadzenia z nich pseudoobowiązku. Sądzę, że w rzeczywistości chodzi o zdobycie konserwatywnego elektoratu w polityce. Gdyby to był istotnie główny powód, to sprawa byłaby gorsząca. Ale może się mylę, może to sprawa fundamentalnych przekonań, tylko aktywiści antyaborcyjni nie mówią tego jasno i nie chcą angażować wielkich autorytetów. Mogę to zrobić za nich.</p>
<p>Św. Tomasz pisał przeciw Orygenesowi, że dusze nie są odwieczne, tylko są stwarzane w krótki czas po poczęciu (&#8220;Suma teologiczna&#8221; I, 90, 4) Nie są odwieczne, bo człowiek ma naturę psychofizyczną. Bóg byłby zatem autorem niewytłumaczalnej anomalii, gdyby stworzył jakieś ludzkie ciało bez duszy. To tak, jakby stworzył nieboszczyka. Podobną anomalią byłoby stworzenie odwiecznych dusz, które czekają całe tysiąclecia na inkarnację.</p>
<p>Zatem Bóg stwarza dusze po poczęciu, nie wcześniej &#8211; zdaniem Tomasza &#8211; co oznacza, że jakoś zależy od pary, która płodzi dziecko. I wtedy, gdy kobieta najpierw zajdzie w ciążę, a następnie pozbywa się płodu, wprowadza Pana Boga w błąd. Sprawia, że Bóg stworzył duszę niepotrzebnie. Rozumiem, że taka sytuacja może powodować teologiczny niepokój. Dziwi mnie jednak, że taki argument nie jest otwarcie ogłoszony, lub zgoła odwrotnie, że nie jest oficjalnie uznany za nietrafny, jeśli &#8211; wbrew temu, co mi się wydaje &#8211; nie ma fundamentalnego znaczenia dla teologii.</p>
<p>Teraz drugi przykład. Nie wiem &#8211; i żałuję tego, a nadto czekam na ewentualne wyjaśnienia, jeśli ktoś zechce mi ich udzielić &#8211; czy w katolickiej teologii przestała obowiązywać zasada podwójnego skutku. Zasada ta pozwala dokonać czynu dobrego, nawet wtedy, gdy jego uboczne skutki są złe. Zatem wolno usunąć raka macicy, by ratować życie kobiety w ciąży, nawet jeśli w wyniku tej operacji płód straci życie. Kilka lat temu pewna kobieta we Włoszech w takiej właśnie sytuacji postanowiła nie poddać się operacji, urodziła dziecko i niedługo później zmarła.</p>
<p>Przyznaję, miała prawo podjąć taką decyzję, dostrzegam w jej postanowieniu odwagę i determinację. Jednak nie sądzę, by można ją było uznać za bohaterkę i by warto było jej decyzję stawiać za wzór innym. Rozpoczął się jednak proces beatyfikacyjny tej ofiarnej matki, co sugeruje, jakoby jej decyzja miała jakąś szczególną świętość lub trafność. Trudno utrzymywać taką ocenę przy jednoczesnym uznaniu zasady podwójnego skutku, i bez wyjaśnienia, czy kobieta podejmująca odwrotną decyzję też zasługiwałaby na proces beatyfikacyjny.</p>
<p>Stawianie podobnych pytań traktowane jest przez &#8220;skromnie wierzących&#8221; za swoisty afront i impertynencję. Czy nie byłoby grzeczniej, gdybym zostawił św. Tomasza w spokoju i nie mieszał się do tego, kto będzie błogosławiony, skoro ta sprawa mnie w żaden sposób dotyczyć nie może? Otóż w tej właśnie kwestii, bardziej niż w jakiejkolwiek innej, różnią się poglądy &#8220;skromnie wierzących&#8221; i ateistów. &#8220;Skromnie wierzący&#8221; uważa, że jest to jego prywatna sprawa, co sądzi o Tomaszu i błogosławionych; publiczną sprawą jest natomiast przerywanie ciąży. Ja tymczasem sądzę odwrotnie, że sprawą prywatną jest to, co kobieta zrobi z płodem, który jeszcze nie ma zdolności czucia, natomiast sprawą publiczną jest to, co jakaś religia uznaje za dobre sformułowanie swych twierdzeń i za ich dobre uzasadnienie. Logika jest wspólnym dobrem i nie wolno jej psuć.</p>
<p>Dlatego właśnie jestem zdania, że &#8220;skromnie wierzący&#8221;, nawołując do spokoju, nawołują do hipokryzji, bezmyślności i szkodliwego mieszania nauki z wiarą. To ich indolencja sprawia, że kreacjonizm może wyglądać na teorię naukową, że &#8220;inteligentny projekt&#8221; może udawać, iż cokolwiek wyjaśnia, że religijni entuzjaści uznawani są za grupę, która działa w imię swobody myślenia i rozwoju wiedzy. Bliższy mi jest św. Tomasz i Dawkins niż Maciej Giertych i to, co w &#8220;Gazecie&#8221; napisał Jerzy Sosnowski.</p>
<p>*<a title="Jacek Hołówka" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Ho%C5%82%C3%B3wka" target="_blank">Jacek Hołówka</a> jest profesorem filozofii na Uniwersytecie Warszawskim i w Pedagogium &#8211; Wyższej Szkole Pedagogiki Resocjalizacyjnej w Warszawie</p>
<p>Źródło: <a title="Ślepy zaułek wiary" href="http://wyborcza.pl/1,76498,3767747.html?as=1&#38;ias=2&#38;startsz=x" target="_blank">wyborcza.pl</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ewolucyjne pochodzenie religii]]></title>
<link>http://boskiateista.pl/2009/08/19/ewolucyjne-pochodzenie-religii/</link>
<pubDate>Wed, 19 Aug 2009 16:16:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>george</dc:creator>
<guid>http://boskiateista.pl/2009/08/19/ewolucyjne-pochodzenie-religii/</guid>
<description><![CDATA[Michael Shermer (szef Skeptic Society) gładko wyjaśnia, iż religia jest jednym z naturalnych wytworó]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/08/szaman-ofiara1.jpg"><img class="size-full wp-image-2839 alignleft" title="szaman-ofiara" src="http://boskiateista.wordpress.com/files/2009/08/szaman-ofiara1.jpg" alt="Ewolucyjne pochodzenie religii" width="167" height="249" /></a>Michael Shermer (szef <a href="http://www.skeptic.com/">Skeptic Society</a>) gładko wyjaśnia, iż religia jest jednym z naturalnych wytworów ewolucji, podobnie jak upodobanie mężczyzn do pań o stosunku talii do bioder ok. 0,7.</p>
<blockquote><p>Czy ludzie wyewoluowali do bycia religijnymi i wiary w Boga? W najbardziej ogólnym sensie, tak. Oto co się wydarzyło.<!--more--></p>
<p>Dawno, dawno temu, w środowisku daleko różnym od współczesnego świata, ludzie ewoluując nabyli zdolność wyszukiwania niosących znaczenie wzorców w naturze by wyrobić sobie pojęcie o otaczającym świecie, w wiele tych układów wprowadzili posiadające intencje istoty, z których niektóre stały się animistycznymi duchami czy potężnymi bogami. A jako społeczny gatunek naczelnych wytworzyliśmy organizacje dedykowane promowaniu grupowej spójności i obrony wartości moralnych.</p></blockquote>
<p>Źródło: <a href="http://skepticblog.org/2009/08/18/homo-religious/" target="_blank">SkepticBlog</a></p>
<p>Podobne rozważania można znaleźć w &#8220;Bogu urojonym&#8221; R. Dawkinsa. Podaje on trzy punkty widzenia według których religia sprzyja rozwojowi gatunku:</p>
<ul>
<li>bezpośrednie korzyści dla ludzi:</li>
</ul>
<blockquote><p>Pewne przesłanki pozwalają przyjąć, że wiara rzeczywiście chroni przed schorzeniami pojawiającymi się w następstwie stresu. Nie są to zbyt silne dowody, ale w zasadzie trudno byłoby się temu dziwić, przecież „uzdrawianie&#8221; niekonwencjonalnymi metodami też czasem skutkuje. Nie muszę chyba dodawać, że takie akurat konsekwencje wiary w żaden sposób nie świadczą, że jej przedmiot jest prawdziwy. Jak napisał George Bernard Shaw. „To, iż wierzący jest szczęśliwszy od sceptyka, znaczy niewiele więcej niż fakt, że człowiek pijany lepiej się czuje od trzeźwego&#8221;</p></blockquote>
<ul>
<li><a title="Definicja na Wikipedii" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dobór_grupowy" target="_blank">dobór grupowy</a>, czyli koncepcja głosząca, że selekcja naturalna działa na grupy organizmów:</li>
</ul>
<blockquote><p><span style="font-size:11pt;line-height:115%;">c</span>hrześcijaństwo przetrwało za sprawą doboru grupowego właśnie, bo rozbudzało wśród swoich zwolenników wewnątrzgrupową lojalność (a nawet braterską miłość), a to pomogło grupom wyznawców przetrwać kosztem grup mniej religijnych</p></blockquote>
<ul>
<li>religia jako produkt uboczny, czyli teoria głoszona też przez M. Shermera:</li>
</ul>
<p>Ludzie mają skłonność do myślenia, że za zjawiskami coś stoi (najbardziej dosłownym przykładem jest &#8220;złośliwość rzeczy martwych&#8221;), ponieważ pozwala to szybciej wyjaśnić co się stało i co się stanie za chwilę.</p>
<p>O ciekawym powiązanym eksperymencie psychologicznym <a href="http://boskiateista.wordpress.com/2009/03/06/religijna-teoria-obalona-w-wyniku-testu/" target="_blank">pisał już Stołek</a></p>
<p>Te darwinistyczne wyjaśnienia wydają mi się dość silne, pomimo, a może właśnie dlatego, że są kompletną antytezą dogmatu: to nie Bóg stworzył człowieka, a Ludzie stworzyli bogów.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy wiesz, że...]]></title>
<link>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/07/30/czy-wiesz-ze-25/</link>
<pubDate>Thu, 30 Jul 2009 16:52:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>martylek</dc:creator>
<guid>http://goawaystefan.wordpress.com/2009/07/30/czy-wiesz-ze-25/</guid>
<description><![CDATA[&#8230;koty potrafią manipulować swoimi właścicielami? Tę rewelację przekazała światu dr Karen McCom]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8230;koty potrafią manipulować swoimi właścicielami?</p>
<p>Tę rewelację przekazała światu dr Karen McComb z Sussex, po przeprowadzeniu licznych badań, dotyczących m.in. częstotliwości tonów porannego miauczenia. Wcześniej ta nieszczęsna kobieta pewnie niczego nawet nie podejrzewała.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
