<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>paryz &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/paryz/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "paryz"</description>
	<pubDate>Fri, 25 Dec 2009 03:00:07 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Skrót.]]></title>
<link>http://zebrowska.wordpress.com/2009/11/28/skrot/</link>
<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 21:25:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>alchornea</dc:creator>
<guid>http://zebrowska.wordpress.com/2009/11/28/skrot/</guid>
<description><![CDATA[Było lato. Słońce, ciepło, brat i bratowa, moja V i mój Paryż. W tym roku jedynie utwierdziłam się w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Było lato. Słońce, ciepło, brat i bratowa, moja V i mój Paryż. W tym roku jedynie utwierdziłam się w przekonaniu, że TAK, to jest moje miejsce na ziemi.<br />
Spędziłam tam kolejny cudowny miesiąc mojego życia i na prawdę nie  chciałam wracać. Zdjęcia w znacznej ilości na Facebooku, więc tu tylko kilka dla upamiętnienia.</p>
<p>Po powrocie już wszystko poleciało jak lawina. Chora i wkurzona, przywalona studiami, ponownie chora i jeszcze bardziej wkurzona, a teraz na etapie podwójnego przywalenia studiami.<br />
W międzyczasie objawił się jeszcze kurs francuskiego, na którym mi cholernie zależało, jednak jak wspomniałam życie mi nie sprzyja, więc sporo udało mi się opuścić i chyba nie ma dla mnie większego sensu ciągnięcie tego dalej w tej chwili. Wrócę do tego po tym roku albo (co bardziej prawdopodobne) po zrobieniu licencjatu.</p>
<p>Byłam przez ostatnie miesiące trochę nieaktywna fotograficznie, ale pora się za siebie zabrać. Jutro mała sesja na rozgrzewkę i do pracy wracam z jeszcze większym zapałem, niż wcześniej.<br />
I dokończę wreszcie planowanie wystawy, przerwane moim paskudnym choróbskiem. Nie, to nie była świńska grypa. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Paryż 2009 z przewspaniałą ekipą &#8211; nieokrzesane dziecko szczęścia V oraz uroczy Ryan który przyjechał do nas z UK.</p>

</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://zaginionesmaki.wordpress.com/2009/11/22/50/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 01:30:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Konrad Piwowarczyk</dc:creator>
<guid>http://zaginionesmaki.wordpress.com/2009/11/22/50/</guid>
<description><![CDATA[RÓŻANE MARCEPANY wigilijna opowieść o rajskim ptaku Jazz Kiedy miałem dziesięć lat, Paryż wyglądał z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>RÓŻANE MARCEPANY<br />
wigilijna </strong><strong>opowieść </strong><strong>o rajskim ptaku<a href="http://zaginionesmaki.wordpress.com/files/2009/11/106543654_7b7b37916a_o.jpg"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-51" title="Paryż" src="http://zaginionesmaki.wordpress.com/files/2009/11/106543654_7b7b37916a_o.jpg?w=150" alt="" width="150" height="99" /></a></strong></p>
<p><strong>Jazz</strong></p>
<p>Kiedy miałem dziesięć lat, Paryż wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiaj. Mieliśmy wrażenie, że całe życie koncentruje się w jednym tylko miejscu, w dzielnicy Montparnasse, na lewym brzegu Sekwany. Powoli przenosiła się tu bohema artystyczna zamieszkująca wcześniej Montmartre, a wraz z nią cała rzesza pseudoartystów, hochstaplerów i ludzi z marginesu. Pamiętam ulice kolorowych kontrastów. Eleganckie kobiety spacerowały bulwarem w towarzystwie wymuskanych dżentelmenów, roznegliżowane tancerki wodewilowe ze śmiechem wybiegały na papierosa z pobliskiego teatru, czasem po ulicy przetoczył się pijany w sztok malarz, który szukał weny na dnie kieliszka. To tu mieściły się słynne w świecie paryskiej cyganerii kawiarnie i restauracje, “Closerie les Lilas” &#8211; ulubione miejsce Hemingwaya i Gertrudy Stein, “Café du Dôme” czy “Café de la Rotonde”. Tu mieszkali i pracowali artyści École de Paris. Kiedyś przechodziliśmy obok domu La Ruche, gdy nagle mama pochyliła się i szepnęła mi do ucha “Ten dżentelmen to Pan Chagall, wielki malarz, ukłoń się grzecznie!”. Chwilę potem minął mnie młody mężczyzna o jasnych oczach, dużym nosie i rysach niezwykle szlachetnych, choć ostrych. Z początku jego twarz nie wyrażała żadnych emocji, była chłodna i niema, a oczy utkwione w martwym punkcie, jednak w chwili, gdy ujrzał matkę, rozpromienił się i uśmiechnął do nas obojga.</p>
<p>Stare mieszkanie przy Boulevard Bonne Nouvelle co wieczór gościło wyemancypowane, zadziorne koleżanki mej matki, wystrzyżone na chłopczyce, biegające po domu w kusych sukienkach. Z perspektywy “metra i trochę” &#8211; jak mawiała o mnie mama &#8211; dało się chwilami zaobserwować widoki naprawdę zapierające dech w piersiach. Pamiętam też, że wszystkie pachniały tak samo, piżmem i lawendą. Stroje matczynych koleżanek wpisywały się doskonale w trendy, jakie panowały wówczas na ulicach Paryża.</p>
<p>Na salonach prym wiodło argentyńskie tango, zmysłowe i eleganckie zarazem, całkiem już pozbawione prymitywnej seksualności swych korzeni. Nic jednak nie dorównywało jazgoczącej jazzowej muzyce, która wyzwoliła się z klatki, jaką były dla niej ściany dansingowych sal. Ten dziwny styl zdawał się odkrywać w mojej matce i jej koleżankach dzikość i patos, których me dziecięce oczy nie powinny były nigdy oglądać. Hałaśliwa muzyka pełna zupełnie nieszlachetnej żądzy, przypominała uliczny kocioł, do którego co rano praczki zlewały brudną wodę pachnącą mydlinami, a potem, przez cały dzień, każdy kolejny przechodzień dorzucał doń coś “od siebie”. Było w niej trochę bieliźniarstwa i coś frywolnego, coś świeżego i cuchnącego, coś ostrego i drastycznego. Był brud i stary werniks, były łzy. Były utopione marzenia i sentymentalne, ckliwe sny o pięknej, bogatej przyszłości. Były też zapomniane smaki, a wśród nich smak jeden, niezwykle intensywny, smak różanych marcepanów, którymi raz w roku pachniało na całej naszej ulicy.</p>
<p>Kiedy miałem dziesięć lat, święta oglądane z perspektywy “metra i trochę” też wyglądały inaczej. Miałem poczucie rodzinnych więzi, których nic nie było w stanie zniszczyć. W salonie rozchodził się zapach kremu maślanego i biszkoptu, składników bûche de Noël, a wszędzie w kuchni można było natrafić na kasztany, którymi nadziewano pieczone indyki. No i te gęsie wątróbki&#8230; Matka zawsze przygotowywała je własnoręcznie, według starych, tradycyjnych receptur. Koleżanki od zwiewnych sukienek tuż przed wigilią przypinały srebrne, secesyjne broszki na swym francuskim biuście, który nie wiedzieć czemu zawsze w święta był nieco większy niż zwykle i pijąc wino snuły opowieści, których nikt nie znał lub których dziecku znać nie wypadało. Święta na Boulevard Bonne Nouvelle to długie wieczory w towarzystwie mamy, babki i barwnej menażerii ciotek, okraszone białymi obrusami, zapachem mięty i cynamonu.</p>
<p><strong>Rajski ptak</strong></p>
<p>Mój ojciec był marynarzem. Pływał pod banderą Francuskiej Marynarki Wojennej, a tuż po I wojnie przeniesiono go na rybacki kuter patrolowy przebudowany na potrzeby wojskowe. Niezbyt dobrze go pamiętam, w domu bywał rzadko, nawet na święta wracał sporadycznie. Matka starała się nie okazywać po sobie wielkiej, kruszącej ją od środka tęsknoty, pokazywała mi jedynie drobne prezenty, jakie ojciec przysyłał z różnych egzotycznych miejsc. Kiedyś podarował jej porcelanową figurkę rajskiego ptaka z Wysp Korzennych. Nie była to jednak tylko ozdoba. Figurka służyła do przechowywania nasion muszkatołowca, popularnej przyprawy pochodzącej z tamtych rejonów. Matka nigdy nie pozwoliła mi jej wziąć do ręki, w obawie, że upuszczę, złamię, albo w inny jeszcze sposób zrobię figurce krzywdę i rzecz jasna miała rację. Któregoś dnia podsłuchałem opowiadaną przez ojca historię marynarzy odurzających się gałką muszkatołową podczas długich rejsów do Indii i bardzo chciałem sprawdzić jak wygląda ta wielce intrygująca “gałka”, wdrapałem się więc na blat kuchenny i już miałem dosięgnąć napełnionej tajemniczą przyprawą figurki, gdy nagle wylądowałem na podłodze, a w ręku pozostał mi tylko malowany, porcelanowy ogon rajskiego ptaka. Tamtego wieczora poznałem doskonale smak gałki muszkatołowej. Była gorzka, jak gorycz porażki i kary, ale miała w sobie też domieszkę pikanterii, jaka towarzyszyła odkrywaniu całej tajemnicy.</p>
<p>Podarunek od ojca został przywrócony do życia kilka miesięcy później, dzięki pewnemu artyście z Montparnasse, który z precyzją godną mistrza posklejał zebrane przeze mnie odłamki. Dziś jednak, kiedy myślę o rajskim ptaku, nie porcelanową figurkę mam w pamięci, a kobietę&#8230;</p>
<p>Wszystko zaczęło się w dniu, kiedy do Paryża zawitał prawdziwy, egzotyczny ptak. Z obnażoną piersią i liściem palmowym w ręku odtańczył przed oniemiałą paryską publicznością pierwszy godowy taniec w Théatre des Champs-Elysées. Czarnoskóra piękność o ruchach zmysłowych i szaleńczym poczuciu rytmu wkraczała na scenę przy akompaniamencie wibrujących werbli i głośnej jazzowej muzyki. Josephine Baker &#8211; “Czarna Perła”, moja pierwsza i jedyna, młodzieńcza miłość.</p>
<p>Oczywiście chłopiec w moim wieku nie zostałby wpuszczony na takie widowisko, jednak dzięki matce, którą w świecie aktorskim znano i ceniono, dziwnym trafem znalazłem się owego dnia we foyer i w chwili, gdy tłum eleganckich francuskich dam i bogatych Paryżan zaczął zalewać schody teatru, nie zauważony przez nikogo pobiegłem do garderoby, w której zwykle widywałem matkę. Ukrywszy się wśród starych kostiumów postanowiłem przeczekać ten dziki najazd gości, by potem niepostrzeżenie wdrapać się nad scenę i z góry obserwować występ rajskiego ptaka, o którym w całym Paryżu opowiadano niestworzone historie. To, co zobaczyłem owego dnia, zmieniło całe moje życie. Do wspomnień tych wracałem potem wielokrotnie, opisałem je nawet w kilku artykułach, z racji młodego wieku, byłem pod koniec lat 80-tych jedną z niewielu osób, które pamiętały francuski debiut słynnej tancerki. Owego dnia miało miejsce jeszcze jedno niezwykłe, mistyczne wręcz wydarzenie. Poznałem Ją.</p>
<p><strong>Marcepan</strong></p>
<p>Przepis pamiętam do dziś. Matka kupowała zawsze na bazarze funt słodkich i cztery łuty gorzkich migdałów. Przez chwilę parzyła je gorącą wodą, obierała ze skórki i starannie przebierała, odrzucając orzechy nadgryzione lub zepsute. Następnie wszystkie migdały rozkładała na dużej serwecie do wyschnięcia, by po chwili utrzeć je na cieniutkiej tarce. Na tej samej tarce tarła potem cukier, a powstałą masę mieszała z cukrem tak długo, dopóki ciasto nie nabierało jednolitej konsystencji. Wtedy właśnie dolewała do ciasta swój sekretny składnik, wodę różaną oraz kilka kropli wody kwiatu pomarańczowego. Tę cudowną, pachnącą różami mieszaninę stawiała na najwyższej półce w kuchni, przykrywając białą serwetą. Dopiero po kilku dniach wracała do dalszej pracy. Przez ten czas marcepan dojrzewał, a po całej ulicy rozchodził się zapach róż i migdałów. Marcepany przygotowywaliśmy zawsze przed świętami Bożego Narodzenia. Gwiazdki, serduszka i półksiężyce z ciasta marcepanowanego wieszaliśmy wspólnie z mamą i ciotkami na choince, mimo, że w tajemniczych okolicznościach znikała gdzieś wówczas połowa wypieków.</p>
<p>Dzień występu Josephine Baker przypadał na czas przedświąteczny. Paryż tonął w bożonarodzeniowych dekoracjach, na ulicach dawało się wyczuć ciepłą, świąteczną atmosferę. Ludzie patrzyli na siebie przyjaźniej, a żebracy wylegli na ulice licząc na grudniowy gest. W domu przy Boulevard Bonne Nouvelle trwały przygotowania do wspaniałej wigilii. Ciotki i babki uwijały się w kuchni, z radio dobiegały dźwięki kolęd. Mama jednak szykowała się do wyjścia. Poprawiała nową fryzurę wpinając we włosy platynowe spinki. Na ten szczególny wieczór przygotowała przylegającą do ciała suknię ze srebrnego atłasu, obszytą gęsto frędzelkami, na zakończeniach których projektant wszył niewielkie diamenciki. Ramiona okryła jedwabną chustą malowaną w japoński wzór, przedstawiający gałęzie kwitnącej wiśni. Ponieważ zima dawała się w tym roku szczególnie we znaki, babka odświeżała mamie czarny welurowy płaszcz, którego poły zakończone były białym futrem układającym się po zapięciu w literę S. Mama wyglądała przepięknie. Miałem wrażenie, że ludzie w teatrze pomylą się i uznają, że to ona jest gwiazdą tego wieczoru. Czułem, że muszę tam być, dlatego pod byle pretekstem wybiegłem z domu tuż po niej.</p>
<p><strong>Josephine</strong></p>
<p>Usłyszałem pierwsze oklaski i domyśliłem się, że właśnie zgasły światła. W tej sekundzie do garderoby, w której się schowałem weszło paru czarnoskórych mężczyzn. Na srebrnej smyczy prowadzili wielkiego geparda. Zwierzę zachowywało się jak duży udomowiony kot, położyło się leniwie na marmurowej posadzce i oblizało, jakby przed chwilą pożarło jakieś inne zwierzę. Zatrząsłem się z przejęcia. Tylko go tu nie zostawiajcie, pomyślałem. Zostawili.</p>
<p>Chwilę potem do garderoby weszła&#8230; Ona. Przejrzała się w wielkim, kryształowym lustrze, uśmiechnęła sama do siebie, poprawiła makijaż. Wyglądała jak postać z książeczki dla dzieci o mieszkańcach egzotycznych krain. W jej ruchach zamknięta była cała erotyka świata, jaki znałem. Nie pachniała piżmem ani lawendą, raczej mlekiem kokosowym wymieszanym z bardzo drogimi perfumami. Była prawie całkiem naga. Miałem wrażenie, że każdy fragment jej ciała żyje własnym życiem. Rozgrzewała stopy i nadgarstki. Kiedy się pochylała dostrzegałem naprężone ścięgna i zarysowujące się pod skórą mięśnie. Nie była szczupła, wydawała się masywniejsza od mojej matki, miała szersze od niej plecy i ramiona. Było w niej jednak tyle kokieterii i wdzięku, że nie mogłem opanować uderzeń gorąca. Tancerka zniknęła za drewnianym, indyjskim parawanem. Ze sceny dało się słyszeć dźwięki werbli i tam tamów. Przedstawienie musiało się już rozpocząć. Nagle czarni rośli mężczyźni wrócili. Obudzili dzikiego kota i śmiejąc się w głos wyszli z garderoby trzymając z obu stron Josephine za ręce. Zostałem sam.</p>
<p>Teatr, w którym pracowała mama znałem doskonale, spędzałem w nim całe dzieciństwo. Wdrapywałem się na rusztowania umieszczone nad sceną, krążyłem tunelami ukrytymi pod orkiestrą, znałem tajemne kryjówki w garderobach. Tego dnia bez trudu prześliznąłem się niezauważony i wdrapałem na półkę dla obsługi sceny. Mogłem stamtąd spokojnie obserwować cały spektakl, który był mieszanką tańca, skeczy i gagów o tematyce afrykańskiej. Pode mną wisiały gigantyczne liście bananowca, liany i sztuczne konary drzew. Nagle zobaczyłem ją. Siedziała na gałęzi, niczym dzikie zwierzę szykujące się do skoku. Tancerze w fantazyjnych strojach dzikusów wykonywali jakiś rytualny taniec. Chwilę potem Czarna Perła wiła się na scenie w Charlestonie, stepowała i udając buszmenkę podrygiwała topless w wymyślonych przez siebie zwariowanych pozach, z liściem palmowym w ręku. Taniec Madame Baker był dla mnie egzotycznym triumfem wyuzdania. Zwiewne sukienki ciotek odeszły w niepamięć.</p>
<p><strong>Podarunek</strong></p>
<p>Tuż przed końcem ostatniego aktu wróciłem do garderoby. Wszedłem do środka i gdy tylko zamknąłem za sobą drzwi, usłyszałem z korytarza przytłumione śmiechy tancerzy. Zbladłem i znieruchomiałem. Josephine Baker spojrzała spod przymrużonych powiek, minęła mnie jakby nigdy nic i uśmiechnęła się figlarnie. Stałem jak wryty, gdy tancerka rozpuszczała włosy, spoglądając na mnie w lustrze. Nagle odwróciła się i mówiąc po angielsku wskazała palcem indyjski parawan. &#8211; “Fourrure&#8230;” wydukała bardzo łamaną francuszczyzną. &#8211; Chodzi Pani o futro? Spytałem nieśmiało. Nie zrozumiała. Zgadując o czym myśli, podałem jej wiszącą na wieszaku futrzaną etolę. Baker odwróciła się w moją stronę i zarzuciła mi ją na szyję, po czym końcówką lisa połaskotała mnie w nos. Jej piękne białe zęby rozbłysły na ciemnej twarzy w szczerym, trochę zawadiackim uśmiechu. W tej samej chwili tancerka wyciągnęła w moją stronę otwartą dłoń. &#8211; Cadeau! &#8211; powiedziała tym razem wyraźnie i czysto, jakby słowo “podarunek” było jej lepiej znane. Krew uderzyła mi do głowy. Co robić, przecież Ona czeka&#8230; Nie miałem pojęcia jak mam zareagować, czułem, że robię się strasznie czerwony, a na czole zbierają mi się kropelki potu. Josephine Baker, czarnoskóra piękność, egzotyczny rajski ptak, kobieta, której ruchy wyzwalają we mnie emocje, jakich wcześniej nie znałem, jakich sobie nigdy nie wyobrażałem, siedzi naprzeciwko mnie, uśmiechnięta i prawie naga, jej skóra błyszczy się i pachnie słońcem&#8230; Josephine Baker, prosi mnie o podarunek. A ja? Ja przecież nie mam nic! Zamknąłem oczy marząc o tym, by stał się cud. Chciałbym jej dać wszystko, wszystko bym dla niej zdobył. Czułem jednak, że mam tylko tę właśnie chwilę, że okazja nigdy się nie powtórzy. Nie mogę wyjść i wrócić, muszę dać jej coś teraz. Z zamkniętymi oczami sięgnąłem do kieszeni powtarzając w myślach niczym mantrę, “niech stanie się cud”.</p>
<p>Kiedy ma się dziesięć lat cuda się zdarzają. W prawej kieszeni spodni znalazłem ukradzione o poranku z kuchni, świeżo upieczone marcepanowe ciastko w kształcie gwiazdy betlejemskiej, udekorowane białym lukrem, wciąż intensywnie pachnące olejkiem różanym. Gdy położyłem je na otwartej dłoni Madame Baker poczułem, że cały świat zawirował mi pod stopami. Czarna Perła uśmiechnęła się. Delikatnie nadgryzła marcepan. Wtem, zaskoczona słodkim aromatem migdałów, wydała z siebie dziki, teatralny jęk rozkoszy, po czym chwyciła mnie za rękę, przyciągnęła do siebie i dotknęła migdałowymi ustami mojego policzka. Tak. Pocałowała mnie.</p>
<p>To były moje najpiękniejsze święta. Święta z perspektywy “metra i trochę”.</p>
<p>Konrad Piwowarczyk</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A jak wykluczenie, B jak reżim]]></title>
<link>http://wieloryp.wordpress.com/2009/11/19/a-jak-wykluczenie-b-jak-rezim/</link>
<pubDate>Thu, 19 Nov 2009 18:53:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>wieloryp</dc:creator>
<guid>http://wieloryp.wordpress.com/2009/11/19/a-jak-wykluczenie-b-jak-rezim/</guid>
<description><![CDATA[Stowarzyszenie Ne pas plier (Nie zaginąć) jest paryską organizacją zajmującą się tłumaczeniem przest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Stowarzyszenie Ne pas plier (Nie zaginąć) jest paryską organizacją zajmującą się tłumaczeniem przest]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przy stole z Henrym]]></title>
<link>http://anaisn.wordpress.com/2009/11/14/przy-stole-z-henrym/</link>
<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 12:00:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Gatha</dc:creator>
<guid>http://anaisn.wordpress.com/2009/11/14/przy-stole-z-henrym/</guid>
<description><![CDATA[Spodobał mi się ten film. Co prawda nie pojawia się w nim Anais, ale Henry opowiada o innych osobach]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Spodobał mi się ten film. Co prawda nie pojawia się w nim Anais, ale Henry opowiada o innych osobach i Paryżu z tamtych lat. Brenda Venus (aktorka, modelka) na kolacji z Millerem &#8211; niektórzy się zastanawiają, co ona tam robiła. Aktoreczka i wielki pisarz. No cóż&#8230; Henry kobieciarzem wielkim był <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  A Brenda Venus to prawie jak Delta Venus &#8211; i mamy związek z Anais!</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/lz3HT72_hf4&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/lz3HT72_hf4&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/sHzW6atsfLk&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/sHzW6atsfLk&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/VvUQMOncl_0&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/VvUQMOncl_0&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/xCWviBvqnSg&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/xCWviBvqnSg&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[jak przytulić miasto ]]></title>
<link>http://biblioteczka.wordpress.com/2009/10/31/jak-przytulic-miasto/</link>
<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 23:57:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kasia</dc:creator>
<guid>http://biblioteczka.wordpress.com/2009/10/31/jak-przytulic-miasto/</guid>
<description><![CDATA[Free Hugs Paryż]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Free Hugs Paryż]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[La cité des Anges - w Paryżu!]]></title>
<link>http://biblioteczka.wordpress.com/2009/10/30/la-cite-des-anges/</link>
<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 23:35:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kasia</dc:creator>
<guid>http://biblioteczka.wordpress.com/2009/10/30/la-cite-des-anges/</guid>
<description><![CDATA[Zdjęcia ze strony www.martanna.canalblog.com/ Marta Anna Jollant]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Zdjęcia ze strony www.martanna.canalblog.com/ Marta Anna Jollant]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kraina Tysiąca Krain]]></title>
<link>http://inspiromat.wordpress.com/2009/10/28/kraina-tysiaca-krain/</link>
<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 22:57:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
<guid>http://inspiromat.wordpress.com/2009/10/28/kraina-tysiaca-krain/</guid>
<description><![CDATA[Byłem już w brzuchu wieloryba i przeżyłem. Poczułem się na siłach, aby zmierzyć się z brzuchem mniej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Byłem już w brzuchu wieloryba i przeżyłem. Poczułem się na siłach, aby zmierzyć się z brzuchem mniejszym ale stokroć groźniejszym. Grozę, a za razem podniecenie wynikające z zapowiedzi niezwykłej przygody, wzmógł fakt, a właściwie trzy fakty, podobne do trzech prób dostania się do strzeżonego brzucha. Po pierwsze &#8211; kurtka (oddałem), po drugie &#8211; za duży plecak (oddałem, wcześniej wyciągając z niego wszystko co miałem, czyli torbę fotograficzną i monopoda), po trzecie &#8211; monopod, za dziwny, za długi i do tego umożliwia robienie zdjęć w muzealnych warunkach (oddałem). Na pocieszenie pozostawiono mi torbę fotograficzną, a w niej aparat&#8230; jak się okazało niedziałający bez baterii.</p>
<p>* * *</p>
<p>Podróż po brzuchu Pompidou, jest szaloną wyprawą w krainę &#8216;tysiąca krain&#8217;. Tysiąca nastrojów, emocji, skojarzeń. Widz pląta się po labiryntach sal, wpadając spod zimnego wodospadu, w ciemną, buchającą gorącem jamę horroru. Z bezwstydnej intymności, jednym krokiem przechodzi do sedna tajemnicy, z zawiłych jelit sztuki ze wstrętem wygrzebuje się w zaułek kontemplacji ciszy. Przypomina ta podróż obłąkańczy, zapętlony trans, opadający szaleńczo i wznoszący się gwałtownie rollercoaster emocji.</p>
<p>Dla mojej ciasnej duszy, przystosowanej do łagodnych zmian klimatu, do następstw pór roku &#8211; labirynt nowoczesnej sztuki &#8211; jest balansem na skraju szaleństwa. Oglądam się po sobie, aby dostrzec ciężki zapach ulatniający się z obrazu. Osłupiały, nie mogę drgnąć, zastygły w wibrującym powietrzu prześwietlanym filmami, czającymi się w mroku artystycznych dusz. W cieniach oczodołów, w płynności szybującego ptaka, w kolorach pożaru, w zapachu makijażu, w kostiumach nagości, w napiętym do granic możliwości spokoju.</p>
<p style="text-align:right;"><img class="aligncenter size-full wp-image-374" title="Jedna ze zjaw błądzących po Pompidou. fot. B." src="http://inspiromat.wordpress.com/files/2009/10/p9036065.jpg" alt="Zjawa" width="497" height="372" /><em>Jedna ze zjaw błądzących po Pompidou. fot. B.</em></p>
<p>A w tym wszystkim jeszcze ludzie, miotający się wśród eksplodujących wrażeń. Zdumieni, podekscytowani, zainteresowani, oburzeni, zawstydzeni, zezłoszczeni, podnieceni, oderwani, przyklejeni, lekcy, bezwładni, lakoniczni, klasyczni, szczęśliwi. Błąkają się niczym duchy w spinającej ekspozycję wszędobylskiej ciszy, wyrywanej z gardła rozszarpywanego wrażeniami widza.</p>
<p>Zdumiewające!</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>Zapraszam do wysłuchania fragmentu napisanego do filmu &#8216;Pasja&#8217;. Dla mamy Józefa.<em> [matka.mp3]</em></p>
<p><span style='text-align:left;display:block;'><p><object type='application/x-shockwave-flash' data='http://wordpress.com/wp-content/plugins/audio-player/player.swf' width='290' height='24' id='audioplayer1'><param name='movie' value='http://wordpress.com/wp-content/plugins/audio-player/player.swf' /><param name='FlashVars' value='&amp;bg=0xf8f8f8&amp;leftbg=0xeeeeee&amp;lefticon=0x666666&amp;rightbg=0xcccccc&amp;rightbghover=0x999999&amp;righticon=0x666666&amp;righticonhover=0xffffff&amp;text=0x666666&amp;slider=0x666666&amp;track=0xFFFFFF&amp;border=0x666666&amp;loader=0x9FFFB8&amp;soundFile=http%3A%2F%2Ftomwojdala.co.uk%2Fmatt%2Fmatka.mp3' /><param name='quality' value='high' /><param name='menu' value='false' /><param name='bgcolor' value='#FFFFFF' /></object></p></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Najsłynniejsze  10 000 ton stali i betonu na świecie]]></title>
<link>http://andwhatnow.wordpress.com/2009/10/18/najslynniejsze-10-000-ton-stali-i-betonu-na-swiecie/</link>
<pubDate>Sun, 18 Oct 2009 17:47:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hybrydka</dc:creator>
<guid>http://andwhatnow.wordpress.com/2009/10/18/najslynniejsze-10-000-ton-stali-i-betonu-na-swiecie/</guid>
<description><![CDATA[Czyli wieża Eiffla, takie coś co stoi przy Polach Marsowych w Paryżu i spod Notre Dame można tam doj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;"><a href="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1prsa7MmwoCGZqbpYnTHma2_Qm14XdM1TL9gdJwuYSf8YmJyEVwzVCf7JCbPlmF0skeV4q3WUcdbX7g-4Q6Tr2sbiJJtTUA98T/paris.jpg"><img class="alignleft" style="margin:10px;" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1prsa7MmwoCGZqbpYnTHma2_Qm14XdM1TL9gdJwuYSf8YmJyEVwzVCf7JCbPlmF0skeV4q3WUcdbX7g-4Q6Tr2sbiJJtTUA98T/paris.jpg" alt="" width="177" height="400" /></a>Czyli wieża Eiffla, takie coś co stoi przy Polach Marsowych w Paryżu i spod Notre Dame można tam dojechać linią RER C – żółta. Można nią tam też nie dojechać, jeśli wsiądzie się w RER’a jadącego w drugą stronę, ale to nie takie łatwe. Perony na stacjach RERa zwykły być dobrze opisane. Teraz owo coś jest wizytówką Paryżewa, ale jak to budowali, to mieszkancy patrzyli na to krzywo, no bo jak inaczej&#8230; oto wśród starych budynków stawiają im takie 324 metry stali. Teraz wieża jest już nieodłącznym elementem Paryża, który trzeba co 7 lat malować, aby nie żżarła go korozja &#8211; toż to przecież taka wyżerka! Malowanie pochłania do 60 ton farby w pewnym specyficznym kolorze, który pewna firma produkuje w zasadzie tylko na potrzeby malowania wieży &#8211; można to sobie doliczyć do ceny biletu, o której szerzej będzie zaraz. <!--more--></p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Wjazd na tę wizytówkę Paryżewa kosztuje niecałe 14 euro dla normalnego człowieka, dla takiego w wieku 12 do 24 lat 9,90…</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pwQTtywgRVyxa0jQVxmKmdkSeNU3spP4bEsXPio3whMMGUpty-DV09F0vYrHT0x-Hlzex5bcW6TMv9bl86jnO8CquJ0ra5Ba1/z-jajem-w-%C5%9Brodku.jpg"><img class="alignleft" style="margin:10px;" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pwQTtywgRVyxa0jQVxmKmdkSeNU3spP4bEsXPio3whMMGUpty-DV09F0vYrHT0x-Hlzex5bcW6TMv9bl86jnO8CquJ0ra5Ba1/z-jajem-w-%C5%9Brodku.jpg" alt="" width="250" height="175" /></a>Za co się płaci? Ano za dwie windy zabierające na pierwsze, drugie oraz trzecie piętro. Jazda jest krótka, kolejki nie. Metalowe barierki zmuszają je aby wiły się niczym wąż, co na dole nie jest takie ważne, bo miejsca jest pod dostatkiem, ale na samej górze to inna bajka. Ludzie wychodzący z windy przebijają się przez ogonek tych, co na windy oczekują, a przez nich wszystkich przebijają się ci, którzy po prostu chcą sobie obejść wieżę nie zewnętrznym tarasem, a tym za szybami, gdzie wiatr nie urywa głów, pod oknami jest opisane dokładnie co ciekawego widać w tym kierunku na dole, a nad oknami znajdują się flagi państw z ich stolicami, które leżą gdzieś w tym kierunku tam hen daleko za horyzontem… nawet podano odległości.</p>
<p style="text-align:justify;">
<p style="text-align:justify;">Można więc powiedzieć, że głównie płaci się za owo kolejkowanie w radosnym międzynarodowym tłumie, gdzie można powytężać ucho i pozgadywać jakie narodowości kolejkują w twoim pobliżu (namierzyłam Hindusów, Polaków, Brytyjczyków, Finów/Estończyków, kogoś ze skandynawii&#8230; chyba Norwegowie lub Duńczycy, Francózów, Rosjan&#8230;  Generalnie wielu chętnych zostawić w Paryżu swe pieniądze). Zawszeć to jakaś rozrywka w czasie oczekiwania. <a href="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pQKFMzHooe39CozKkg1DCsvRw54AlhznHjbH15hb2-TuOdurfcE_RIY77wY_f7Myr5LyrMVg3yBBmmIhLVu1KVpOOZBYLXaML/bardzo-typowy-szot-paryski.jpg"><img class="alignleft" style="margin:10px;" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pQKFMzHooe39CozKkg1DCsvRw54AlhznHjbH15hb2-TuOdurfcE_RIY77wY_f7Myr5LyrMVg3yBBmmIhLVu1KVpOOZBYLXaML/bardzo-typowy-szot-paryski.jpg" alt="" width="250" height="175" /></a></p>
<p style="text-align:justify;">Potem są widoki. Nie ma co ukrywać, są one ciekawe, o ile ktoś lubi spoglądać z góry na 360 stopni pełnych domów, domów, wieżowców… a to wszystko przecięte rzeką. Przy dobrej pogodzie naprawdę ciekawy widok, choć przyznam szczerze, że widok Barcelony nocą z drogi w kierunku Valldoreix, Les Planes i tak dalej, czyli już ze wzgórz zrobił na mnie większe wrażenie. Inna rzecz, że to było nocą – morze świateł aż po niewidoczne czarne morze zlewające się z czarnym niebem… Wątpię jednak, aby chciało mi się kiedykolwiek odstać raz jeszcze w tych kolejkach, aby wjechać na wieżę Eiffla po zapadnięciu zmroku. Ale może…</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[P jak Paris / P jak Playstop /P jak Power/P jak Praca/P jak Przyszłość]]></title>
<link>http://playstopcze.wordpress.com/2009/10/15/p-jak-paris-p-jak-playstop-p-jak-power/</link>
<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 21:29:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>playstopcze</dc:creator>
<guid>http://playstopcze.wordpress.com/2009/10/15/p-jak-paris-p-jak-playstop-p-jak-power/</guid>
<description><![CDATA[bonsouir! rok 2019,Paris/Francja godź 17 : 35 Ludzie wychodzą ze swoich biur, spiesząc się na szybki]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>bonsouir!</strong></p>
<p><strong>rok 2019,Paris/Francja</strong></p>
<p><strong>godź 17 : 35</strong></p>
<p>Ludzie wychodzą ze swoich biur, spiesząc się na szybkie paryskie metro, by szybko zjeść dobrą francuską kolację w jednej z miliona restauracji..</p>
<p>Wielokulturowy tłum ludzi pędzi, wyglądając z daleka jak rzeka pracowników wielkich korporacji.</p>
<p>***</p>
<p>My natomiast preferujemy inny styl. Wstajemy w południe, potem pijemy niezliczone ilości włoskiej kawy.</p>
<p>Lekko obudzeni. wsłuchujmy się w rytmy paryskich ulic, dalej robiąc z pasją street photo 15 letnim nikonem d70 i jakimś dziwnym analogiem.</p>
<p>Około godziny 16stej wsiadamy w firmowe volvo 850 z 1996 roku i spokojnie udajemy się w stronę La Defanse.</p>
<p>Tak, dziś autem, a jutro metrem. W środy preferujemy spacer  i kawę na co drugim rogu.</p>
<p>Pomimo,że tempo życia tutaj jest olbrzymie, my wolimy być troszkę z boku.</p>
<p>Mamy co prawda biuro na jednej z najlepszych biznesowych dzielnic tego świata, ale&#8230;</p>
<p><strong>wciąż jesteśmy sobą, jak 10 lat temu, kiedy zaczynaliśmy coś tworzyć.</strong></p>
<p><strong>Ja dalej słucham Molesty z Polski ( &#8220;wiedziałem,że tak będzie&#8221;)</strong></p>
<p><strong><img class="aligncenter size-full wp-image-619" title="01" src="http://playstopcze.wordpress.com/files/2009/10/015.jpg" alt="01" width="720" height="540" /><img class="aligncenter size-full wp-image-622" title="02" src="http://playstopcze.wordpress.com/files/2009/10/025.jpg" alt="02" width="720" height="540" />v/playstop/logodivison</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paris Day 21 - Disneyland again - pt.1 :D]]></title>
<link>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/10/09/paris-day-21-disneyland-again-pt-1-d/</link>
<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 22:48:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>kasiotfur</dc:creator>
<guid>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/10/09/paris-day-21-disneyland-again-pt-1-d/</guid>
<description><![CDATA[No i ruszamy dalej! Disneyland! Podejście drugie! Ach. Było tak cudownie, że pojechałyśmy znowu. Zas]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>No i ruszamy dalej! Disneyland! Podejście drugie! Ach. Było tak cudownie, że pojechałyśmy znowu. Zaspane, ale od samego rana, żeby być kiedy otwierają <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par575.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1223" title="par575" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par575.jpg" alt="par575" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par574.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1224" title="par574" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par574.jpg" alt="par574" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Widok z daleka na Discoveryland <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par573.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1225" title="par573" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par573.jpg" alt="par573" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Tył zamku i scena, gdzie można spotkać księżniczki <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par572.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1226" title="par572" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par572.jpg" alt="par572" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Mała statuetka przy fontannie:</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par571.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1227" title="par571" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par571.jpg" alt="par571" width="500" height="747" /></a></p>
<p>Nie mam pojęcia jak za pierwszym razem przegapiłyśmy tą wielką fasolę!</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par570.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1228" title="par570" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par570.jpg" alt="par570" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par569.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1229" title="par569" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par569.jpg" alt="par569" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Świeży soczek z zatrutej jabłoni? <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par568.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1230" title="par568" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par568.jpg" alt="par568" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Cudowny krzaczkowy łabądek&#8230;</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par567.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1231" title="par567" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par567.jpg" alt="par567" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Słodziarska różowa lodziarnia!! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par566.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1232" title="par566" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par566.jpg" alt="par566" width="500" height="747" /></a></p>
<p>Piękna Pizzeria Bella Note, cała stylizowana na włoską restaurację <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Oj wrócimy tam&#8230;</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par564.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1233" title="par564" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par564.jpg" alt="par564" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par565.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1234" title="par565" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par565.jpg" alt="par565" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Toalety dla pań&#8230;</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par563.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1235" title="par563" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par563.jpg" alt="par563" width="353" height="381" /></a></p>
<p>i panów&#8230;</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par562.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1236" title="par562" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par562.jpg" alt="par562" width="271" height="299" /></a></p>
<p>Hi hi i w każdej części parku są innego rodzaju oznacznia. Kowboje i kowbojki itd.</p>
<p>Ale stamtąd znów do Discoverylandu!</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par561.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1237" title="par561" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par561.jpg" alt="par561" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Tajemniczy Nautilius naszym celem!</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par560.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1238" title="par560" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par560.jpg" alt="par560" width="500" height="334" /></a></p>
<p>I schodzimy w dół&#8230;.</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par559.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1239" title="par559" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/10/par559.jpg" alt="par559" width="500" height="334" /></a></p>
<p>CDN! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> &#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pocztówka z Paryża]]></title>
<link>http://stankiewicz.wordpress.com/2009/09/27/pocztowka-z-paryza/</link>
<pubDate>Sun, 27 Sep 2009 08:56:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>matziek</dc:creator>
<guid>http://stankiewicz.wordpress.com/2009/09/27/pocztowka-z-paryza/</guid>
<description><![CDATA[Spokojnie, nie będzie o muzeach i fajnych knajpach, ale o sklepach, gdzie &#8220;La Serpenta Canta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Spokojnie, nie będzie o muzeach i fajnych knajpach, ale o sklepach, gdzie &#8220;<a href="http://wsm.serpent.pl/sklep/albumik.php,alb_id,3420,La-Serpenta-Canta--2CD-,Diamanda-Galas" target="_blank">La Serpenta Canta</a>&#8221; leży po cenie niższej niż 40 zł i nie ma problemów ze znalezieniem starszych płyt Rollins Band. Wchodząc do podziemi Gibert Joseph na Boulevard Saint-Michel (raz jeszcze dziękuję Ulfr!) poczułem się jak na początku lat 90. w sklepie z pirackimi kasetami na ul. Szewskiej w Krakowie. Gdyby nie uciekający szybko czas, mógłbym tam spędzić długie godziny.</p>
<p>Nie będę się rozpisywał o bogatej ofercie sklepu, bo przecież większość z Was wie, że nasze przybytki są tylko skromnymi namiastkami tego, jak powinien wyglądać lokal oferujący kompakty i winyle. Choć na brak klientów (z tego oczywiście, co udało mi się zaobserwować) Gibert Joseph narzekać nie może, dyskusja o spadającej sprzedaży płyt tutaj też rozgorzała. Na dodatek stosunek ceny CD do zarobków jest trochę inny niż w naszej ojczyźnie. Dlaczego w Polsce ludzie nie kupują już tak chętnie muzyki, wiemy wszyscy. Ale dlaczego tutaj? <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kierowcy]]></title>
<link>http://andwhatnow.wordpress.com/2009/09/22/kierowcy/</link>
<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 17:20:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hybrydka</dc:creator>
<guid>http://andwhatnow.wordpress.com/2009/09/22/kierowcy/</guid>
<description><![CDATA[Chodząc te cztery razy w tygodniu 6 kilometrów z i na uczelnię, oraz uciąwszy sobie wycieczkę do Par]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Chodząc te cztery razy w tygodniu 6 kilometrów z i na uczelnię, oraz uciąwszy sobie wycieczkę do Paryżewa coś mogę o nich powiedzieć. Najważniejsze, to może to, że nie próbują rozjechać pieszego przy pierwszej sposobności i nawet przepuszczają na pasach. Drugie, to raczej nie robią tego z troski o karoserię własnych aut, bo ta jest nierzadko w pożałowania godnym stanie. Ilość pogiętych, porysowanych aut po prostu przytłacza. Jest ich DUŻO.</p>
<p style="text-align:justify;"><a href="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pnVBWJSQJW7qDPr7SwMrP-hoHrfLQU8nvZ_kp5ppNzFXgiFEteNqGCxE6cbfZYqD4oR1dWPI6Az-0jGbwAFJf6dFiMr1tHrTe/09---pezocik-2.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pnVBWJSQJW7qDPr7SwMrP-hoHrfLQU8nvZ_kp5ppNzFXgiFEteNqGCxE6cbfZYqD4oR1dWPI6Az-0jGbwAFJf6dFiMr1tHrTe/09---pezocik-2.jpg" alt="" width="315" height="236" /></a></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:justify;"><!--more-->Inna rzecz, że to aż tak nie dziwi jak na rondach w Paryżu znajduje się en pasów i trudno orzec jak one przebiegają. Zajeżdżanie sobie drogi wydaje się na porządku dziennym tak, jak i te wgniotki&#8230; Rysy to już różnie, bo wiele wygląda jak klasyczne przejechanie kluczami po boku auta. Żyć nie umierać.</p>
<p style="text-align:justify;"><img class="aligncenter" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pVXdVmsBFs-v4Xcwqc-7DnX__UCmgCV4pbPooGCDTPB89e7_AmiOAaO9cLSqruRNYyuoN7mFkVvSUKfHFnRKItOEv7IOpkcnp/pasy_ruchu.jpg" alt="" width="315" height="236" /></p>
<p style="text-align:justify;">No i jest jeszcze parkowanie. W każdym dużym mieście miejsca parkingowe to skarb i należy je oszczędzać. No przynajmniej tak głosi teoria bo parkowalnicze łosie zdarzają się wszędzie.</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pX4GIS9Cb4UoA9Fc4I0mPKUYv9r3WYZwM-vK187TK7WA4nfuJpnBYApqHaEbZ95akQE1R2xxzlvhqlUZJUBq3m1_A8IsMALT-/09---na-styk.jpg" target="_blank"><img class="aligncenter" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pX4GIS9Cb4UoA9Fc4I0mPKUYv9r3WYZwM-vK187TK7WA4nfuJpnBYApqHaEbZ95akQE1R2xxzlvhqlUZJUBq3m1_A8IsMALT-/09---na-styk.jpg" alt="" width="300" height="420" /><br />
</a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paris Day 20 – Centre Pompidou finally!]]></title>
<link>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/09/18/paris-day-20-%e2%80%93-centre-pompidou-finally/</link>
<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 21:15:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>kasiotfur</dc:creator>
<guid>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/09/18/paris-day-20-%e2%80%93-centre-pompidou-finally/</guid>
<description><![CDATA[Nareszcie udało nam się dotrzeć do wielkiego muzeum sztuki nowoczesnej &#8211; Centre Pompidou. Mam ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nareszcie udało nam się dotrzeć do wielkiego muzeum sztuki nowoczesnej &#8211; Centre Pompidou.</p>
<p>Mam mieszane uczucia. Było trochę ciekawych prac, ale wiele z nich, szczególnie instalacje video wydawały mi się być na naprawdę niskim, amatorskim poziomie. Pełne &#8216;natchnienia&#8217; i pretensjonalne. Parę fotek. W tym, ja, zamyślona nad oddychającymi poduszkami:</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par550.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1207" title="par550" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par550.jpg" alt="par550" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par546.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1208" title="par546" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par546.jpg" alt="par546" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par547.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1209" title="par547" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par547.jpg" alt="par547" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par548.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1210" title="par548" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par548.jpg" alt="par548" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par549.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1211" title="par549" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par549.jpg" alt="par549" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par551.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1212" title="par551" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par551.jpg" alt="par551" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par552.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1213" title="par552" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par552.jpg" alt="par552" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par553.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1214" title="par553" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par553.jpg" alt="par553" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par554.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1215" title="par554" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par554.jpg" alt="par554" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par555.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1216" title="par555" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par555.jpg" alt="par555" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par556.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1217" title="par556" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par556.jpg" alt="par556" width="500" height="334" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szukajcie a(ż) znajdziecie... ]]></title>
<link>http://anaisn.wordpress.com/2009/09/17/szukajcie-az-znajdziecie/</link>
<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 13:12:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>Gatha</dc:creator>
<guid>http://anaisn.wordpress.com/2009/09/17/szukajcie-az-znajdziecie/</guid>
<description><![CDATA[Hurra! Nareszcie wygrzebałam wiadomość, której szukałam od dość dawna: w jakim miesiącu została opub]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Hurra! Nareszcie wygrzebałam wiadomość, której szukałam od dość dawna: w jakim miesiącu została opublikowana pierwsza książka Anais Nin &#8211; <strong>D. H. Lawrence: An Unprofessional Study</strong>. Wszędzie można znaleźć informacje o roku i miejscu, ale miesiąc się pomija. Pisałam nawet do Paula Herrona, miłośnika Anais Nin, redaktora wydawnictwa i portalu <a href="http://www.skybluepress.com/index.html" target="_blank">Sky Blue Press</a> oraz <a href="http://anaisninblog.skybluepress.com/" target="_blank">bloga</a> poświęconego Anais, ale nie potrafił mi pomóc. Tymczasem ta informacja była tuż pod moim nosem, stała sobie spokojnie na półce od kilku lat, czekając na swoją kolej (całkowitego pochłonięcia od deski do deski <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>A Literate Passion. Letters of Anais Nin and Henry Miller 1932-1953</strong> (Alison &#38; Busby, London, 1992).</p>
<p><img class="size-medium wp-image-545 alignleft" title="listy_1" src="http://anaisn.wordpress.com/files/2009/09/listy_11.jpg?w=201" alt="listy_1" width="201" height="300" /></p>
<p>Zbiór listów kupiłam dawno temu w londyńskim antykwariacie, przejrzałam zawartośc i pewnie nie zwróciłam uwagi na szczególik we wstępie (napisanym oczywiście przez Gunthera Stuhlmanna): Anais Nin jako autorka książki pojawiła się po raz pierwszy w Paryżu, w <strong>lutym </strong>1932 roku. Tadam tadam! Będzie co świętować za kilka miesięcy &#8211; poza urodzinami Anais i moimi (obie jesteśmy spod znaku Ryb i dzieli nas tylko kilka dni, i trochę więcej niż kilka lat&#8230; <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>A do tego to mój sukces osobisty, ponieważ Paul Herron jeste redaktorem książki o Anais Nin (<a href="http://www.skybluepress.com/mirrors.html" target="_blank">Anais Nin: A Book of Mirrors</a>) i zajmuje się badaniem jej życia od dawna. Tymczasem to ja, taka malutka, niepozorna fanka Nin zdobyłam upragniony szczegół <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Na pewno nie jest to epokowe odkrycie, bo nadal nie znam dnia, nie mam też tego pierwszego wydania i nie wiem, czy gdzieś się jeszcze zachowały pierwsze egzemplarze, ale&#8230; Fajowo jest i tak!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paris fireworks]]></title>
<link>http://discoverunknown.wordpress.com/2009/09/14/paris-fireworks/</link>
<pubDate>Mon, 14 Sep 2009 07:00:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>jazwiecki</dc:creator>
<guid>http://discoverunknown.wordpress.com/2009/09/14/paris-fireworks/</guid>
<description><![CDATA[W nocy z piątku na sobotę, w barokowym i na co dzień spokojnym parku St Cloud w Paryżu zebrali się s]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://discoverunknown.wordpress.com/files/2009/09/3554893306_3920fb4e58.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-2481" title="st cloud" src="http://discoverunknown.wordpress.com/files/2009/09/3554893306_3920fb4e58.jpg" alt="st cloud" width="497" height="375" /></a></p>
<p>W nocy z piątku na sobotę, w barokowym i na co dzień spokojnym parku St Cloud w Paryżu zebrali się spragnieni pirotechnicznych wrażeń mieszkańcy miasta i turyści. Było warto – oprócz spektakularnych wybuchów organizatorzy przygotowali też koncert muzyki klasycznej. A utwory Beethovena, Chopina, Debussy’ego i Bacha grał pianista ulokowany na 12-metrowym podeście ponad głowami widzów. Pianista, François-René Duchable, chciał maksymalnie wykorzystać barokową lokalizację i dać prawdziwy &#8220;pirotechniczny&#8221; koncert, łącząc muzykę z dźwiękiem wybuchających fajerwerków.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/MnxsRoKnG5s&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/MnxsRoKnG5s&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/so2vWC2L9Jc&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/so2vWC2L9Jc&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Lumpen proletariat]]></title>
<link>http://andwhatnow.wordpress.com/2009/09/13/lumpen-proletariat/</link>
<pubDate>Sun, 13 Sep 2009 10:32:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hybrydka</dc:creator>
<guid>http://andwhatnow.wordpress.com/2009/09/13/lumpen-proletariat/</guid>
<description><![CDATA[Paryski bezdomny to instytucja. Nie żeby jakoś oficjalnie, ale ja to tak postrzegam. Bezdomni są wsz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;"><a href="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pmKuFIQANqG4b0i40xVbzyNgPL0qfJfCgO1DmCIYRY5cNFPPfA1L5SnkU5z6JlmuAX3nti1kzbnGKq4NzUnZVBFf6l-tDWvxn/domek.jpg" target="_blank"><img class="alignleft" style="margin-left:10px;margin-right:10px;" src="http://1ipisq.bay.livefilestore.com/y1pmKuFIQANqG4b0i40xVbzyNgPL0qfJfCgO1DmCIYRY5cNFPPfA1L5SnkU5z6JlmuAX3nti1kzbnGKq4NzUnZVBFf6l-tDWvxn/domek.jpg" alt="" width="213" height="160" /></a>Paryski bezdomny to instytucja. Nie żeby jakoś oficjalnie, ale ja to tak postrzegam. Bezdomni są wszędzie; czytaj są we wszelkich dużych miastach. Jeśli istnieje jakieś duże miasto, gdzie ich nie ma, to jest chyba wyjątkiem potwierdzającym regułę. Sęk w tym, że ich nie widać za bardzo. No ba, oczywiście na dworcu jacyś śpią, tu jakiegoś w parku uwidzisz, ale generalnie nie rzucają się przesadnie w oczy. No chyba, że jesteśmy w Paryżu.<!--more--></p>
<p style="text-align:justify;">Wyobraźmy sobie plac Zgody w Paryżu. To chyba największy lub jeden z największych tam. Z jednej strony ma Sekwanę, z jednej ogrody prowadzące do pobliskiego Luwru, z jednej wychodzą zeń Pola elizejskie prowadzące pod Łuk Triumfalny&#8230; Tu przyjeżdża wiele międzynarodowych autobusów, dużo aut, dużo ludzi, za Sekwaną widać Wieżę&#8230; a w tym wszystkim tkwi sobie rozwinięty koło murku śpiworek, kartonik, a kawałek dalej właściciel tegoż dobytku. I jest dobrze. Pójdźmy dalej, na drugi brzeg rzeki, mińmy kilka mostów i&#8230; śpiworki, kartonowy domek na ponad metr wysokości, i drugi&#8230; kartonowy gaj, duże plastikowe pudło z bułkami, mikrofalówka nie mam pojęcia jak wpięta w sieć, cała masa jakiś rzeczy i trzech panów &#8211; ani chybi właścicieli tychże dóbr doczesnych.</p>
<p style="text-align:justify;">I co? No bezdomni. W centrum miasta, pośród ludzi. Widać, że nieźle w tym miejscu zadomowieni, bo ten cały dobytek na tyle duży, że by się go w minute nie zwinęło i nie przeszło z nim dalej. Widać ich się tam nie przegania, są aromatycznym elementem wystroju Paryża.</p>
<p style="text-align:justify;">Osobiście mam wobec tego wielce mieszane uczucia&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paris Day 19 - Latin quarter and La Defense]]></title>
<link>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/09/10/paris-day-19-latin-quarter-and-la-defense/</link>
<pubDate>Thu, 10 Sep 2009 01:09:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>kasiotfur</dc:creator>
<guid>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/09/10/paris-day-19-latin-quarter-and-la-defense/</guid>
<description><![CDATA[No cóż. Chyba, jeśli się nie mylę już po raz czwarty NIE weszłyśmy do centrum Pompidou Była to pierw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>No cóż. Chyba, jeśli się nie mylę już po raz czwarty NIE weszłyśmy do centrum Pompidou <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Była to pierwsza niedziela miesiąca. Poszłyśmy do centrum Pompidou licząc na darmowe wejście i tak właśnie było&#8230;&#8230;.. tylko, że kolejka sięgała aż do zakrętu ulicy :/ A to jest WIELKI budynek i nawet w środku jest mega dużo miejsca na czekanie&#8230;&#8230;</p>
<p>Skapitulowałyśmy i ostatecznie nie był to taki zły pomysł. Udałyśmy się do dzielnicy łacińskiej, na zwiedzanie uroczych małych uliczek. Okazało się też, że to dzielnica pełna restauracji i kawiarenek, o dziwo, nie aż tak drogich <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par521.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1173" title="par521" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par521.jpg" alt="par521" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par524.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1174" title="par524" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par524.jpg" alt="par524" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par522.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1175" title="par522" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par522.jpg" alt="par522" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par523.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1177" title="par523" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par523.jpg" alt="par523" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par525.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1178" title="par525" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par525.jpg" alt="par525" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par526.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1179" title="par526" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par526.jpg" alt="par526" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par527.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1180" title="par527" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par527.jpg" alt="par527" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Pomyślałyśmy, że może dzień darmowych muzeów to dobry moment na wybranie się do jakiegoś mniejszego muzeum. Poszłyśmy więc do muzeum średniowiecza, które było w okolicy. Okazało się jednak, że nie jest tak mało popularne jak nam się wydawało&#8230;</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par528.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1181" title="par528" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par528.jpg" alt="par528" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Dałyśmy więc sobie spokój ha ha i poszłyśmy na obiad do jednej z małych restauracji. Ta do której weszłyśmy miała w środku wielkiego wypchanego niedźwiedzia ;D</p>
<p>Tu niestety też dali nam się we znaki naganiacze :/ Restauracje mają menu powywieszane lub powystawiane przed budynkiem. Człowiek chce więc to przeczytać i w spokoju wybrać, ale nie da się :/ Od razu cię zachęcają nachalnie. A tu nawet nie chodzi o skąpstwo nasze, tylko fakt, że chcemy wybrać ofertę, która będzie nam najbardziej pasowała! Ostatecznie, z rezygnacją,kupiłyśmy na pół porcję frytek, żeby nas restauratorzy nie zaczepiali. Uspokoili się, a my w spokoju wybrałyśmy restaurację <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Po wieczornym chilloucie w hotelu, ruszyłyśmy podbijać La Defense nocą. Dzielnicę nowoczesnych wieżowców <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par533.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1184" title="par533" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par533.jpg" alt="par533" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Muszę przyznać, że mimo, że nie szaleję za nowoczesną architekturą, wielkość i wysokość Łuku, była naprawdę imponująca.</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par529.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1185" title="par529" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par529.jpg" alt="par529" width="500" height="747" /></a></p>
<p>JA! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par534.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1186" title="par534" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par534.jpg" alt="par534" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par535.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1187" title="par535" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par535.jpg" alt="par535" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par537.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1188" title="par537" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par537.jpg" alt="par537" width="500" height="747" /></a></p>
<p>Pole Pneumatycznych Kwiatów:</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par536.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1189" title="par536" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par536.jpg" alt="par536" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Budynki i rzeźby czasem tak nowoczesne, że żeby je oswoić i zrozumieć, trzeba było je nazwać <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Druciane Drzewa</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par538.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1190" title="par538" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par538.jpg" alt="par538" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par532.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1191" title="par532" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par532.jpg" alt="par532" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par530.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1192" title="par530" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par530.jpg" alt="par530" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par531.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1193" title="par531" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par531.jpg" alt="par531" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Zielony Kciuk Rozkoszy</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par539.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1194" title="par539" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par539.jpg" alt="par539" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par540.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1195" title="par540" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par540.jpg" alt="par540" width="500" height="747" /></a></p>
<p>Smurf Mutant:</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par541.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1196" title="par541" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par541.jpg" alt="par541" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par544.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1197" title="par544" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par544.jpg" alt="par544" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Łuk Czerwonego Smoka:</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par542.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1198" title="par542" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par542.jpg" alt="par542" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Ten budynek był świetny <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  Wyglądał jakby latający spodek po prostu wbił się w niego <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par545.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1200" title="par545" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par545.jpg" alt="par545" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par543.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1199" title="par543" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/09/par543.jpg" alt="par543" width="500" height="334" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paris Day 18 – Versailles – part 2]]></title>
<link>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/09/09/paris-day-18-%e2%80%93-versailles-%e2%80%93-part-2/</link>
<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 22:11:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>kasiotfur</dc:creator>
<guid>http://kasiotfur.wordpress.com/2009/09/09/paris-day-18-%e2%80%93-versailles-%e2%80%93-part-2/</guid>
<description><![CDATA[No to jedziemy z tym koksem, bo nigdy nie skończę! W ekspresowym podsumowaniu: W Wersalu jest ZA MAŁ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>No to jedziemy z tym koksem, bo nigdy nie skończę! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W ekspresowym podsumowaniu: W Wersalu jest ZA MAŁO łazienek. A do babskich się stoi pół godziny. Ja nie wiem czemu tak zawsze jest, ale faceci wchodzą i wychodzą, a kobiety&#8230; o Boże&#8230; po prostu sterczy człowiek i sterczy.</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par489.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1125" title="par489" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par489.jpg" alt="par489" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par487.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1123" title="par487" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par487.jpg" alt="par487" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Ale fotki. Wieczorny pokaz podświetlanych fontann i fajerwerków. Był naprawdę wart wydanej kasy. Samo spacerowanie między kolejnymi fontannami i atrakcjami było wielką frajdą.</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par4861.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1122" title="par486" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par4861.jpg" alt="par486" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Przy fontannach i posągach nie tylko było mnóstwo różnych kolorowych świateł, dym no i MUZYKA! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  W całych ogrodach i inna przy niektórych atrakcjach.</p>
<p>Hologram wyświetlany na wypuszczanym dymie!!!</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par490.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1126" title="par490" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par490.jpg" alt="par490" width="500" height="747" /></a></p>
<p>Potem zupełnie przypadkiem natkęłyśmy się na coś co nas zupełnie zatkało! Pozornie pusty akwen, z dwoma fontannami. Potem zaczęła się monumentalna barokowa muzyka, na wodę puszczono dym, a spod wody, zaczął się wyłaniać złoty statek!!! Powoli składał się wynurzając! Potem dźwięki armat w muzyce i na nowo się rozpadał. CUDOWNE!</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par492.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1128" title="par492" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par492.jpg" alt="par492" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par496.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1132" title="par496" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par496.jpg" alt="par496" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par494.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1130" title="par494" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par494.jpg" alt="par494" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par498.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1134" title="par498" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par498.jpg" alt="par498" width="500" height="334" /></a></p>
<p>Droga przez podświetlane tentakle&#8230;</p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par502.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1138" title="par502" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par502.jpg" alt="par502" width="500" height="334" /></a></p>
<p>W tym wielkim globusie, na obręczach, płonęły obracające się półkule!!! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par500.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1136" title="par500" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par500.jpg" alt="par500" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par488.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1124" title="par488" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par488.jpg" alt="par488" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par506.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1142" title="par506" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par506.jpg" alt="par506" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par508.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1144" title="par508" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par508.jpg" alt="par508" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par509.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1145" title="par509" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par509.jpg" alt="par509" width="500" height="334" /></a></p>
<p>I jeszcze jedne fontanny, a raczej wodne tarasy w amfiteatrze, odwiedzone przed pokazem fajerwerków i pirotechniki <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Wszędzie dym! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par491.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1127" title="par491" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par491.jpg" alt="par491" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par493.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1129" title="par493" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par493.jpg" alt="par493" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par495.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1131" title="par495" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par495.jpg" alt="par495" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par497.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1133" title="par497" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par497.jpg" alt="par497" width="500" height="747" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par499.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1135" title="par499" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par499.jpg" alt="par499" width="500" height="747" /></a></p>
<p>No i pokaz fajerwerków! Cały zaaranżowany do muzyki <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par501.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1137" title="par501" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par501.jpg" alt="par501" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par503.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1139" title="par503" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par503.jpg" alt="par503" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par505.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1141" title="par505" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par505.jpg" alt="par505" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par507.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1143" title="par507" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par507.jpg" alt="par507" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par515.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1151" title="par515" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par515.jpg" alt="par515" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par517.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1153" title="par517" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par517.jpg" alt="par517" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par513.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1149" title="par513" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par513.jpg" alt="par513" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par518.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1154" title="par518" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par518.jpg" alt="par518" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par519.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1155" title="par519" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par519.jpg" alt="par519" width="500" height="334" /></a></p>
<p><a href="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par520.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-1156" title="par520" src="http://kasiotfur.wordpress.com/files/2009/08/par520.jpg" alt="par520" width="500" height="334" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wybuch wojny to koniec i początek]]></title>
<link>http://anaisn.wordpress.com/2009/09/02/wybuch-wojny-to-koniec-i-poczatek/</link>
<pubDate>Wed, 02 Sep 2009 14:51:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Gatha</dc:creator>
<guid>http://anaisn.wordpress.com/2009/09/02/wybuch-wojny-to-koniec-i-poczatek/</guid>
<description><![CDATA[Lato 1939. Jeszcze parę dni radości, delektowania się słodkimi, soczystymi owocami na plaży, tańców,]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Lato 1939. <em>Jeszcze parę dni radości, delektowania się słodkimi, soczystymi owocami na plaży, tańców, wieczorów przy ognisku, wysiadywania w portowych kafejkach i oglądania widowisk Dufy&#8217;ego &#8211; jachtów pod żaglami, korowodów radosnych wczasowiczów. A potem WOJNA. Mobilizacja. Smutek kobiet. Wszystkie jachty zniknęły w ciągu jednej nocy, i wszyscy goście. Wróciłam pociągiem pełnym żołnierzy.</em></p>
<p style="text-align:justify;">Wrzesień 1939. <em>Gonzalo i Helba bezpieczni w Saint-Tropez. Henry bezpieczny w Atenach. Na prawo i lewo wysyłam przekazy pieniężne, krążę od jednego urzędu pocztowego do drugiego (nie wolno przesyłać dużych sum) z torebką przewieszoną przez ramię. W poniedziałek wojna nie była jeszcze pewna, ale niepokój wisiał w powietrzu niczym trująca mgła. Cisza też, cisza przed katastrofą. Wczoraj na ulicy widziałam nagłówki: WARSZAWA ZBOMBARDOWANA. Teraz wojna jest murowana. Nie możemy już dłużej liczyć na wybuch rewolucji w Niemczech, co położyłoby kres wojnie. [...]</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Nic nie wiadomo. Niczego nam nie mówią. Polska zaatakowana i świat czeka, by Anglia i Francja wypowiedziały wojnę, prawdziwą wojnę. Czekamy i układamy przed oknami worki z piaskiem. Dzieła sztuki pakuje się do skrzyń i chowa w piwnicach. [...]</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Wypowiedziano wojnę. Możemy tylko, wraz z całą ludzkością, przyjąć na siebie konsekwencje tego błędu i cierpienie świata. [...]</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Jakież smutne dni. Ze wszystkich oczu wyziera smutek. W przeciwieństwie do Henry&#8217;ego, który może opuścić tonący okręt, nie oglądając się za siebie, czuję silną więź z Francją, głęboką empatię. Henry bez żalu odwrócił się do niej plecami. Mnie martwi tragiczny los Francji. [...]<br />
</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em> Wszędzie czuję się teraz jak na stypie. Na kolacji w Rosalie&#8217;s, niegdyś tak pełnej wesołości, teraz pustka. Większość zagranicznych artystów ich ambasady odesłały do domu. Nagle nachodzi człowieka myśl, że już nigdy nie zobaczy wyperfumowanych kobiet, herbaciarni, tłumów w operze, Paryża spokoju, ogrodów, w których uprawia się rzadkie okazy róż, troskliwych ogrodników, starannie zamiecionych ulic, pięknych manier. [...]</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Cudzoziemców poproszono o opuszczenie Francji, by nie stali się dla niej ciężarem. Mojemu mężowi kazano powrócić do Stanów Zjednoczonych. Nadszedł czas wyjazdu do Nowego Jorku. Gdybym była sama, może zostałabym, by dzielić los Francji. Nie chciałam unikać tragedii. Nie miałam czasu na łzy i żal, ledwo zdążyłam pożegnać się i spakować.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Ponieważ Helba i Gonzalo w Nowym Jorku będą potrzebowali zimowych palt, nie mogłam wziąć do samolotu dzienników, bo nie stać mnie było na opłatę za nadbagaż. Połowę musiałam zostawić w bankowym skarbcu. Wzięłam tylko ostatnie, w dwóch teczkach. Trochę ubrań. Książki, kufry, sprzęty domowe, obrazy oddałam na przechowanie do Louveciennes.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Wiedzieliśmy wszyscy, że nigdy już nie zaznamy takiego życia, możemy już nigdy nie ujrzeć naszych przyjaciół.</em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>Wiedziałam, że to koniec naszego romantycznego życia.</em></p>
<p style="text-align:right;">(<em>Dziennik Anais Nin, tom 2, 1934-1939</em>)</p>
<p style="text-align:left;">Te dramatyczne słowa kończą drugi tom opublikowanego Dziennika. Anais opisuje początkowe dni drugiej wojny światowej, zachowania przyjaciół, którzy zdecydowali się opuścić Francję lub wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Ona sama zdaje się nie rozumieć, co się naprawdę dzieje. Pisze, że pomimo ataku na Polskę, wszyscy we Francji nadal mieli nadzieję na szybki koniec tej wojny; liczyli na to, że ich wojna nie dotknie. Nagle zaczęły się jednak alarmy bombowe, konieczność ukrywania się, pakowania cennych rzeczy i przygotowywania się do wyjazdu.</p>
<p style="text-align:left;">Jej ostatnie słowa sprawdziły się. Już nigdy nie wróciła na stałe do Paryża. &#8220;Swoje&#8221; miasto odwiedziła dopiero w 1954 roku. Przez cały ten czas tęskniła do życia, jakie tam wiodła. Nigdy nie pogodziła się z atmosferą Nowego Jorku, czy Ameryki w ogóle. Stosunek do sztuki i artystów znacznie różnił się od tego, czego do tej pory doświadczyła. W swoim Dzienniku pisanym w Stanach często wracała do paryskiego czasu i przeciwstawiała amerykański styl europejskiemu postrzeganiu życia. Uliczne kafejki Greenwich Village często przypominały jej atmosferę Paryża, jednak była to tylko nieudana kopia. W Ameryce wszystko było inne -  sztuczne, na pokaz, nieprawdziwe, pozbawione głębi.</p>
<p style="text-align:left;">Kiedy planowała podróż do Francji, usłyszała, że &#8220;Paryż, który kochała, umarł&#8221;. Przyjaciel chciał przygotować ją na zmiany. Te słowa ja zszokowały, chociaż przecież musiała mieć świadomość tego, że jej paryskie życie już dawno umarło, tak jak i ludzie, których wtedy znała.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>His words shocked me so much that as I was preparing to leave for Paris I also tried to prepare my mind. The first image his words brought to me was that of a cemetery. I tried to turn my face away, but all I could see at that moment were tombs. In Paris I had once lived overlooking the tombs of the Montparnasse Cemetery. Now I saw tombs. The tomb of my father, once the pampered concert pianist of Prais, the tomb of Antonin Artaud, of Rene Allendy, of Otto Rank, of Conrad Moricand, of Hans Reichel, Pierre Chareau, and then I saw a list of those who had disappeared during the war, emigrated, moved, died in concentration camps or in Spain. And I felt like dressing in black, and wearing widow&#8217;s veils, and postponed the packing of my valises.</em></p>
<p style="text-align:left;">Jednak po przyjeździe stwierdziła, że Paryż nadal ma swój urok. Po tylu latach nieobecności, czy wręcz  rozłąki, znalazła to, za czym tęskniła w Nowym Jorku. Zwykła kafejka  natchnęła ją optymizmem i wywołała te same uczucia, jakie miała, kiedy przesiadywała w podobnych miejscach kilkanaście lat wcześniej. W słowach Anais można dostrzec krytykę Ameryki i rozgoryczenie, że w tej nowej, ale nie nieznanej przecież ojczyźnie, nie może doświadczyć takiego życia, jakie miała we Francji.</p>
<p style="text-align:justify;"><em>I left Europe in a hydroplane in 1939 and returned in a jet. I drove along a speedway and not through overcrowded poor quarters. But as I passed I saw a cafe [...]. The smallness of it, the intimacy of it, the humanity of its proportion, the absence of American arrogance, the absence of gloss and glitter touched me and once again opened me to tenderness as Paris had always done. A human being feels one can sit in such a cafe even if one&#8217;s hair is not perfectly in place and one&#8217;s shoes are not shined, and even with a run in one&#8217;s stocking. One could sit there and feel unique, feel in tune with the world, or out of tune, feel human and open to human emotion and wanting to weep. One could sit there if one felt the world too big and too barbaric. And feel once more in a human setting, a proper setting for a human being who does not feel arrogant, glossy, powerful. The small cafe and tenderness were not gone, the patina of much living, the worn and the tired and the wistful, my cafe, my Paris, where a soul can be a little worn and does not have to be shop-new, shop-glossy, hard and brittle.</em></p>
<p style="text-align:right;">(<em>The Diary of Anais Nin, Vol. V, 1947-1955</em>)</p>
<p style="text-align:left;">Niektórzy zarzucają Nin, że pisząc swoje wspomnienia nie poświęciła wiele uwagi wojnie i sytuacji w Europie. Czytając jej Dziennik z &#8220;okresu amerykańskiego&#8221; można się natknąć na krytyczne uwagi wobec amerykańskiego stylu życia, tęsknotę za dawnym krajem, utraconą atmosferę Paryża, ale w istocie nie ma tu opisu wojny czy biografii jej ofiar. Pojawiają się wzmianki, że Europa nadal walczy, a tu &#8211; a Ameryce &#8211; życie toczy się dalej. Anais chodzi na przyjęcia, podróżuje, poznaje ciekawych ludzi, nawiązuje nowe przyjaźnie. Żyje i nie umartwia się, chociaż tęskni za tym, co musiała zostawić. Może to był jej sposób na oswojenie dramatu wojny. Dla niej wojna to przymusowy wyjazd z Francji. Osobisty dramat dla pisarki to fakt, że nie mogła zabrać najcenniejszych rzeczy &#8211; swoich dzienników. A potem niepokój, czy odzyska je w całości. Wojna to osobisty dramat jej przyjaciół uciekinerów, o których nadal musiała i chciała zadbać, aby nic im się nie stało, aby bezpiecznie dotarli w nowe miejsce. To również nadchodzące wraz z imigrantami z Europy wiadomości, jak wygląda życie w Paryżu, w jakim stanie jest jej ukochane miasto, i informacje, których nie chce sie nigdy usłyszeć &#8211; kto z jej znajomych zginął.</p>
<p style="text-align:left;">Wraz z wybuchem wojny skończył się znaczący epizod, skończył się czas Henry&#8217;ego i Anais. Każde z nich poszło w swoją stronę, a ich kariery literackie potoczyły się zupełnie inaczej. Gdyby nie wybuchła wojna, być może zostaliby w Paryżu do końca życia, jednak nie byliby razem. Miłość Anais i Henry&#8217;ego pod koniec lat 30 to już tylko historia, w pewnym sensie również za sprawą wojny.</p>
<p style="text-align:right;">
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">
<p style="text-align:left;">
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzieci w teatrze :)]]></title>
<link>http://alicjarubczak.wordpress.com/2009/09/01/dzieci-w-teatrze/</link>
<pubDate>Tue, 01 Sep 2009 00:17:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Alicja Morawska-Rubczak</dc:creator>
<guid>http://alicjarubczak.wordpress.com/2009/09/01/dzieci-w-teatrze/</guid>
<description><![CDATA[A oto małe foto. Niezwykłe!!! Przedstawia dzieci podczas spektaklu lalkowego. Widok bezcenny!!!]]></description>
<content:encoded><![CDATA[A oto małe foto. Niezwykłe!!! Przedstawia dzieci podczas spektaklu lalkowego. Widok bezcenny!!!]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paryż a raczej Wersal, dzień V]]></title>
<link>http://mikasia.wordpress.com/2009/08/30/paryz-a-raczej-wersal-dzien-v/</link>
<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 09:57:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kasia</dc:creator>
<guid>http://mikasia.wordpress.com/2009/08/30/paryz-a-raczej-wersal-dzien-v/</guid>
<description><![CDATA[Dzień V i ostatni W ostatni dzień wybraliśmy się do Wersalu. Hm, może nie trzeba było. Najpierw był ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter size-full wp-image-227" title="widok z Pałacu na Ogrody" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06741.jpg" alt="widok z Pałacu na Ogrody" width="700" height="525" /><br />
Dzień V i ostatni</p>
<p>W ostatni dzień wybraliśmy się do <a href="http://skarby-swiata.pl/paryz/paryz/palac_w_wersalu.html">Wersalu</a>. Hm, może nie trzeba było. Najpierw był problem z dotarciem na miejsce. Do Wersalu jedzie się takim pociągiem podmiejskim. Stacja z kórej chcieliśmy jechać była zamknięta więc musieliśmy jechać na inną stację. Ale za to jak już wsiedliśmy do werslaskiego pociągu wróciły wspomnienia z dziecinstwa. Bo pociąg był taki fajny, dwupiętrowy!</p>
<p>Na stacji jak i w pociągu tłumy ludzi. A jak wyszliśmy ze stacji to nie mieliśmy problemu z tym w którą stonę się kierować. Po prostu ruszyliśmy za tą olbrzymią pielgrzymką. Nie wiem jak nam się udało czasem zrobić jakieś zdjęcia bez tłumów w tle.<br />
Dużo ludzi wszędzie, w ogrodach, w pałacu i do tego upał. Zdążyliśmy już zapomnieć jak wygląda prawdziwe lato. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Ciężko było cieszyć się tym pobytem gdy wokoło była masa ludzi. Próbowałam sobie wyobrazić to miejsce w ciszy i spokoju z przyjęciami na łódkach na wodzie. Nie wychodziło mi to za bardzo. Masa ludzi wybitnie mnie znięcheciła. W sumie nie ma się co dziwić, pałac podobno mieści 20 tysięcy osób.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-223" title="Wersal" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06648.jpg" alt="Wersal" width="700" height="525" /></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-228" title="Sala Lustrzana" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06775.jpg?w=300" alt="Sala Lustrzana" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-222" title="Sala Lustrzana" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06782.jpg?w=225" alt="Sala Lustrzana" width="225" height="300" /></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-224" title="Ogrody Wersalskie" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06654.jpg" alt="Ogrody Wersalskie" width="700" height="525" /></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-226" title="Ogrody" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06705.jpg?w=300" alt="Ogrody" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-225" title="Ogrody" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06661.jpg?w=300" alt="Ogrody" width="300" height="225" /><br />
Po powrocie z Wersalu już nie zostało nam zbyt dużo czasu. Po prostu jedzonko i na lotnisko..Trzy razy sprawdzano nam bilet i dokumenty na francuskim lotnisku. Nie ma to jak w Irlandii <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ;)</p>
<p><iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;#38;source=s_q&amp;#38;hl=en&amp;#38;geocode=&amp;#38;q=Place d\\\'Armes, 78000 Versailles, France‎&amp;#38;sll=48.804546,2.120962&amp;#38;sspn=0.026739,0.077162&amp;#38;ie=UTF8&amp;#38;ll=48.810707,2.128944&amp;#38;spn=0.01337,0.038581&amp;#38;t=h&amp;#38;z=14&amp;#38;output=embed&amp;#38;w=425&amp;#38;h=350"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;#38;source=s_q&amp;#38;hl=en&amp;#38;geocode=&amp;#38;q=Place d\\\'Armes, 78000 Versailles, France‎&amp;#38;sll=48.804546,2.120962&amp;#38;sspn=0.026739,0.077162&amp;#38;ie=UTF8&amp;#38;ll=48.810707,2.128944&amp;#38;spn=0.01337,0.038581&amp;#38;t=h&amp;#38;z=14&amp;#38;source=embed&amp;#38;w=425&amp;#38;h=350" style="color:#0000FF;text-align:left">View Larger Map</a></small></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Paryż a raczej Provins, dzień IV]]></title>
<link>http://mikasia.wordpress.com/2009/08/24/paryz-a-raczej-provins-dzien-iv/</link>
<pubDate>Mon, 24 Aug 2009 21:31:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kasia</dc:creator>
<guid>http://mikasia.wordpress.com/2009/08/24/paryz-a-raczej-provins-dzien-iv/</guid>
<description><![CDATA[Dzień IV &#8211; Spędzony w większości poza Paryżem. 11 sierpnia to nasza II rocznica ślubu. Chcieli]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dzień IV &#8211; Spędzony w większości poza Paryżem.</p>
<p><strong>11 sierpnia</strong> to nasza II rocznica ślubu. Chcieliśmy ją spędzić gdzieś poza zgiełkiem Paryża i wybraliśmy się do urokliwego miasteczka <a href="http://www.provins.net/">Provins</a></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-202" title="róże...." src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06560.jpg" alt="róże...." width="700" height="525" /></p>
<p>Miasteczko jest czarodziejskie i dzięki świetnie zachowanej średniowiecznej zabudowie, znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.</p>
<p>Do miasteczka jedzie się ponad godzinę pociągiem z Paryża. Stacja oraz  informacja turystyczna znajdują się na drugim końcu miasteczka. Na szczęście miasteczko ma bardzo dobrą stronę internetową na której to znaleźlismy mapę z atrakcjami turystycznymi mogliśmy więc spokojnie sobie zwiedzać bez wsparcia IT.</p>
<p>Piękne rzeczy do zobaczenia:</p>
<ol>
<li>kościół świętego Ayoul  &#8211; z XI wieku</li>
<li>Dzwonnica Notre-Dame-du-Val</li>
<li>kościół św. Krzyża</li>
<li>Plac du Chatel</li>
<li>kościół Saint-Quiriace Collegiate</li>
<li>Wieża Cezara</li>
<li>Mury Obronne i Wieże</li>
<li>i mnóstwo innych sredniowiecznych zabudowań,      łącznie z domamami w których ludzie mieszkaja do dziś</li>
<li>Różany ogród</li>
</ol>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-209" title="kościół świętego Ayoul" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/img_0539.jpg" alt="kościół świętego Ayoul" width="700" height="525" /></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-211" title="domek" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/img_0543.jpg?w=300" alt="domek" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-210" title="Dzwonnica Notre-Dame-du-Val" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/img_0541.jpg?w=225" alt="Dzwonnica Notre-Dame-du-Val" width="225" height="300" /></p>
<p>Znów się nachodziliśmy sporo, ale nie narzekaliśmy. Czuliśmy się jak w bajce. Cudnie średniowiecznie wokół, w miejscach turystycznych ludzie ubrani w szaty średniowieczne, sklepiki pełne pachnących, kolorowych przypraw…nawet spotkałam małą księżniczkę spacerującą po ulicy (na zdjęciu poniżej)</p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-199" title="okienko" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06514.jpg?w=225" alt="okienko" width="225" height="300" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-198" title="księżniczka" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06512.jpg?w=203" alt="księżniczka" width="203" height="300" /></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-196" title="kościół Saint-Quiriace Collegiate" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06453.jpg?w=300" alt="kościół Saint-Quiriace Collegiate" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-195" title="dróżka" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06436.jpg?w=225" alt="dróżka" width="225" height="300" /></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-206" title="plac głowny w części średniowiecznej" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06580.jpg?w=300" alt="plac głowny w części średniowiecznej" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-194" title="dzwonnica" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/img_0549.jpg?w=225" alt="dzwonnica" width="225" height="300" /></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-197" title="kościół Saint-Quiriace Collegiate" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06495.jpg" alt="kościół Saint-Quiriace Collegiate" width="600" height="800" /></p>
<p>Oprócz średniowiecznej atmosfery Provins promuje się dzięki swoim ogrodom różanym i różnym wyrobom z tychże róż. Można więc nabyć cukierki różane, wino różane, jakiś słodkie różane przysmaki (zdjęcie poniżej) nalewki a nawet różaną musztardę. Ja za to zjadłam naleśnika na słodko z różaną konfiturą.</p>
<p>Naleśniki w Provins (a może w całej Francji) to też osobny temat. Na lunch zjedliśmy dwa naleśniki – jeden typowo obiadowy, drugi deserowy czyli na słodko. Ten na słodko był z takiego ciasta jak my znamy czyli na bazie mąki pszennej. Natomiast ten obiadowy był zrobione na mące jęczmiennej. Bardzo ciekawie smakował i chyba czasem pokusimy się zrobić takie naleśniki w domu.</p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-203" title="nalesnik z mąki jęczmiennej" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06573.jpg?w=300" alt="nalesnik z mąki jęczmiennej" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-204" title="widok znad talerza naleśników" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06574.jpg?w=300" alt="widok znad talerza naleśników" width="300" height="225" /></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-205" title="wyroby różane" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06577.jpg" alt="wyroby różane" width="700" height="525" /></p>
<p>Zbliżał się wieczór ale bajka jeszcze się nie skończyła. Przecież to nasza rocznica! Wróciliśmy do Paryża i po szybkim odświeżeniu się poszliśmy na zaplanowaną, romantyczną kolację do restauracji na Champs-Elysees..</p>
<p>Zamówiliśmy wino i Tomek wziął się na odwagę i poprosił ślimaki na przystawkę. Ja za to spokojnie zamówiłam francuską zupę cebulową. Na danie główne Tomek poprosił coś typowo francuskiego. Ja natomiast kurczaka z makaronem. I oto z czego się składało typowo francuskie danie Tomka:</p>
<ul>
<li>Kiszona kapusta na ciepło (coś jak w naszym      kapuśniaku)</li>
<li>Kaszanka</li>
<li>Golonko</li>
<li>Smażone ziamniaki</li>
<li>Parówka drobiowa (jak polska)</li>
<li>Kiełbaska typu churizo</li>
</ul>
<p>Za to mój francuski kurczak to było udko ugotowane (jak z rosołu) a podany do niego makaron był taki jak nasz rosołowy. Ale mieliśmy ubaw na tej bardzo francuskiej kolacji. Na dodatek szef sali nakładając Tomkowi danie na talerz oblał Jego spodnie gorącym wywarem kapuścianym. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Ale zachował się w pełni profesjonalnie – nakrzyczał na innego kelnera że ma przynieść gorącą wodę i oczyścił spodnie Tomka, po kilku chwilach nie było widać żadnej plamy. Ponadto dostaliśmy szampana gratis w ramach przeprosin. Więc w sumie nie skarżymy się.</p>
<p>Jednakże nasze dania, w porównaniu do dania Francuzów siedzących obok, nie były niczym nadzwyczajnym. Pan zamówił na przystawkę ślimaki. Ale nie takie jak Tomek – winniczki tylko takie morskie. To były takie małe pozwijane muszle jaki znajdujemy u nas nad morzem w Malahide. Miał ich całe mnóstwo i te muszle były różno-kolorowe. Ślimaki te były podane na półmisku z lodem. Natomiast wybór Francuzki siedzącej obok pobił wszysteki dania świata. Na danie główne pani zamówiła….serce. Było podane takie wielkie z widocznymi żyłami odchodzącymi od niego. To było traumatyczne przeżycie. A ta pani była taka malutka, filigranowa i jadła to serce ze smakiem. Ogólnie miałam wrażenie że ta para Francuzów dobrze się bawiła naszą reakcją i specjalnie zamówiła te dania żeby „poszokować trochę cudzoziemców”. Bo co najlepsze tych dań nie było w menu. Jak pan jadł te morskie ślimaki widział nasze miny. I pewnie wtedy sobie mówili „zobaczysz jakie miny zrobią jak zobaczą serce”. Niestety, nie zrobiłam im zdjęć bo uważałam to za mega obciach, ale teraz żałuję. Wrzuciłabym to serce tutaj jako zdjęcie główne!</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-207" title="Wieża Cezara" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06587.jpg" alt="Wieża Cezara" width="600" height="800" /></p>
<p><img class="alignleft size-medium wp-image-208" title="słodkości z Provins" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06816.jpg?w=300" alt="słodkości z Provins" width="300" height="225" /><img class="aligncenter size-medium wp-image-201" title="mury obronne" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06554.jpg?w=300" alt="mury obronne" width="300" height="225" /></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-200" title="mury obronne" src="http://mikasia.wordpress.com/files/2009/08/dsc06541.jpg" alt="mury obronne" width="700" height="525" /></p>
<p><iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;#38;source=s_q&amp;#38;hl=en&amp;#38;geocode=&amp;#38;q=provins, france&amp;#38;sll=53.344104,-6.267494&amp;#38;sspn=0.205787,0.617294&amp;#38;ie=UTF8&amp;#38;ll=48.569167,3.305426&amp;#38;spn=0.014258,0.038581&amp;#38;t=h&amp;#38;z=14&amp;#38;output=embed&amp;#38;w=425&amp;#38;h=350"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;#38;source=s_q&amp;#38;hl=en&amp;#38;geocode=&amp;#38;q=provins, france&amp;#38;sll=53.344104,-6.267494&amp;#38;sspn=0.205787,0.617294&amp;#38;ie=UTF8&amp;#38;ll=48.569167,3.305426&amp;#38;spn=0.014258,0.038581&amp;#38;t=h&amp;#38;z=14&amp;#38;source=embed&amp;#38;w=425&amp;#38;h=350" style="color:#0000FF;text-align:left">View Larger Map</a></small></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A co mi tam!]]></title>
<link>http://pierree.wordpress.com/2009/11/14/a-co-mi-tam/</link>
<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 01:25:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pièrree</dc:creator>
<guid>http://pierree.wordpress.com/2009/11/14/a-co-mi-tam/</guid>
<description><![CDATA[Pośród mroku siedzę i piszę te słowa, moje uszy otoczone natomiast są muzyką napisów końcowych filmu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Pośród mroku siedzę i piszę te słowa, moje uszy otoczone natomiast są muzyką napisów końcowych filmu]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
