<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>podroze &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/podroze/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "podroze"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 13:27:03 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nagarkot]]></title>
<link>http://feltik.wordpress.com/2009/12/01/nagarkot/</link>
<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 04:51:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>feltik</dc:creator>
<guid>http://feltik.wordpress.com/2009/12/01/nagarkot/</guid>
<description><![CDATA[Kilka zdjec z okolic Nagarkot. Himalaje w wersji &#8216;na lekko&#8217;. Few pictures from Nagarkot ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Kilka zdjec z okolic Nagarkot. Himalaje w wersji &#8216;na lekko&#8217;. </p>
<p><em>Few pictures from Nagarkot area in Nepal. No &#8216;real&#8217; trekking this time, but hopefully we will be back here some day <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </em></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/himlajae.jpg" alt="" title="himlajae" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-788" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/him.jpg" alt="" title="him" width="460" height="345" class="alignnone size-full wp-image-800" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/him2.jpg" alt="" title="him2" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-789" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/him3.jpg" alt="" title="him3" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-790" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/him4.jpg" alt="" title="him4" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-791" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/tomi2.jpg" alt="" title="tomi2" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-792" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/him51.jpg" alt="" title="him5" width="460" height="691" class="alignnone size-full wp-image-797" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ja(pońska)turystka]]></title>
<link>http://nirrecba.wordpress.com/2009/11/30/ja-ponskaturystka/</link>
<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 09:47:07 +0000</pubDate>
<dc:creator>nirrecba</dc:creator>
<guid>http://nirrecba.wordpress.com/2009/11/30/ja-ponskaturystka/</guid>
<description><![CDATA[Wychodzę z domu z głodną wrażeń walizką, by już za kilka godzin zawijać przeżycia w ozdobny papier i]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wychodzę z domu z <em>głodną wrażeń walizką</em>, by już za kilka godzin<em> zawijać przeżycia w ozdobny papier</em> i pakować do tego małego wehikułu czasu na dwóch<em> kółkonogach </em>i o jednej ręce.</p>
<p>Może w tej właśnie chwili rodzą się jedenastoraczki, wybucha III wojna światowa a światem zaczyna rządzić szatan ale nie obchodzi mnie to.</p>
<p>Ja teraz żrę a moje zmysły łapczywie połykają widoki, słowa i zapachy. Jestem w Rzymie.</p>
<p>Idąc na przystanek, przeżywam szok widząc przechodzących przez środek zakorkowanego skrzyżowania pieszych, którym nawet przez myśl nie przeszło, żeby pokonać tę trasę na przejściu specjalnie do tego stworzonym. Stoję na przystanku, którego tablica nie posiada żadnych cyfr, żadnych godzin odjazdu ani nawet odstępu czasu pomiędzy kolejnymi autobusami. Włosi się nie śpieszą, <em>mają czas a nie czas ma ich.</em></p>
<p>Ja stoję ale smarty, skutery i fiaty pędzą, wyprzedzając się z lewej i prawej, zapominając oczywiście o użyciu tak przyziemnych kierunkowskazów.</p>
<p>Pokonuję rzymskie kilometry z  roześmianymi, przystojnymi Włochami i zaniedbanymi Włoszkami, metrem wypchanym po brzegi.</p>
<p>Wychodzę ze stacji i moim oczom od razu ukazuje się Koloseum. Długo oswajam się z tym widokiem, z tą myślą, że jestem taka malutka.</p>
<p>Opieram brodę o barierkę i z rozmarzonym wzrokiem przenoszę się na arenę, gdzie jako gladiator zaczynam walkę z groźnym czworonożnym przeciwnikiem. Widzę olbrzymią łapę tygrysa na wysokości swojej twarzy, piana toczy się z pyska&#8230;i nagle, czuję uderzenie a po chwili: <em>Sorry&#8230;</em></p>
<p>To jakieś japońskie dzieci pojawiły się na moim małym tarasie widokowym i jedno z nich uderzyło mnie swoim wypakowanym tornistrem.</p>
<p>Spacerując po tym cudzie architektury z rozdziawionymi ustami i wyciągnięta szyją czuję się jakbym była strusiem. Mam ochotę gdzieś tutaj uwić sobie gniazdko, włożyć sandały i zostać rzymianką.<br />
Jednak z braku odpowiednich gałęzi, idę dalej.</p>
<p>Forum Romanum przecież czeka, czeka na każdego, od wieków nieustannie czeka i zawsze z takim samym skutkiem.</p>
<p>Za każdym razem pojawia się japoński turysta, z okularami na nosie, <em>szyją rozkręconą jak bąk-zabawka</em> i objuczoną aparatem fotograficznym. I jedno jest pewne, kiedy właśnie będziesz używać swojego <em>zapamiętywacza miejsc </em>i będzie wydawało Ci się, że uchwycisz czyste piękno tej budowli, w kadr wkroczy ci jakiś japoński turysta. Oni są wszędzie.</p>
<p>Po kilku godzinnym zachwycaniu się ruinami-cudami, czas na spacer po urokliwych uliczkach Rzymu.</p>
<p><em>Ciao bella, </em>słyszę na każdym kroku. To miłe, nawet jeśli <em>wypowiadacz</em> tych słów rozbiera mnie wzrokiem, mimo dzielącej nas, często<em> siwej różnicy wieku</em>. Tacy są Włosi, dla ich zwierzęcych pragnień, jestem tylko kolejnym gladiatorem do połknięcia.</p>
<p>Odpycham od siebie myśl :<em> może by tak jednego Włocha oczarować, uwieść a jutro porzucić? </em>i poruszam się ku Fontannie di Trevi. Z wrażenia, nie mogę nic powiedzieć, chcę tylko patrzeć, patrzeć i patrzeć. Na te misternie zrobione postaci, detale i krystalicznie czystą wodę.</p>
<p>Jak obyczaj stary każe, siedząc na skraju fontanny, wyrzucam za siebie drobną monetę.</p>
<p>Walizka jest już pełna, wspomnienia zapakowane misternie w ozdobny papier są bezpieczne. Mogę jechać do domu.</p>
<p>Wrócę tu, czuję to.</p>
<p><em><br />
</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Last minute, obozy, kolonie - czyli tanie i ciekawe wakacje]]></title>
<link>http://artykulandia.wordpress.com/2009/11/30/last-minute-obozy-kolonie-czyli-tanie-i-ciekawe-wakacje/</link>
<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 00:13:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>qiqqq</dc:creator>
<guid>http://artykulandia.wordpress.com/2009/11/30/last-minute-obozy-kolonie-czyli-tanie-i-ciekawe-wakacje/</guid>
<description><![CDATA[Wakacje to okres ekscytujących przeżyć i ciekawych doświadczeń. Czasami zapadają nam w pamięć już na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://artykulandia.wordpress.com/files/2009/11/last-minute.jpg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-15" title="Last Minute" src="http://artykulandia.wordpress.com/files/2009/11/last-minute.jpg?w=300" alt="" width="300" height="200" /></a></p>
<p>Wakacje to okres ekscytujących przeżyć i ciekawych doświadczeń. Czasami zapadają nam w pamięć już na całe życie, dlatego warto dobrze zastanowić się nad wyborem miejsca do którego się udamy. Niestety ciekawa podróż wiąże się również z dużymi wydatkami. Ale czy na pewno? Ucząca się młodzież ma ten problem z głowy. Placówki szkolne bardzo często organizują dla swoich podopiecznych ciekawe obozy oraz kolonie. Możemy wówczas przeżyć fascynujące wakacje, zwiedzić ciekawe miejsca a w dodatku nie wydać całej zawartości naszego portfela. Obozy oraz kolonie to tania forma letniego wypoczynku lecz przeznaczona tylko dla dzieci w wieku szkolnym. Co jednak zrobić gdy już dawno skończyliśmy się edukować? Dla osób dorosłych i pracujących ciekawą i tanią alternatywą jest last minute. Biurom turystycznym zależy na sprzedaniu zaplanowanej już wycieczki, dlatego ofert last minute z reguły są przecenione. Stwarza to doskonałą okazję dla osób, które muszą pilnować swoich finansów a jednocześnie chciałyby przeżyć ciekawą przygodę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pierwsza porównywarka hoteli w polskim internecie. Tanie hotele i noclegi w Europie]]></title>
<link>http://artykulandia.wordpress.com/2009/11/30/pierwsza-porownywarka-hoteli-w-polskim-internecie-tanie-hotele-i-noclegi-w-europie/</link>
<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 00:11:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>qiqqq</dc:creator>
<guid>http://artykulandia.wordpress.com/2009/11/30/pierwsza-porownywarka-hoteli-w-polskim-internecie-tanie-hotele-i-noclegi-w-europie/</guid>
<description><![CDATA[Zaplanowanie urlopu to czasami naprawdę ciężkie zadanie. Musimy wybrać konkretne miejsce, sposób tra]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Zaplanowanie urlopu to czasami naprawdę ciężkie zadanie. Musimy wybrać konkretne miejsce, sposób transportu oraz hotel w którym będziemy mogli przenocować podczas naszego urlopowego wyjazdu.</p>
<p><a href="http://artykulandia.wordpress.com/files/2009/11/1735661_hotele.jpeg"><img class="aligncenter size-medium wp-image-11" title="1735661_hotele" src="http://artykulandia.wordpress.com/files/2009/11/1735661_hotele.jpeg?w=300" alt="" width="300" height="228" /></a><br />
O ile wybór miasta do którego się udamy i sposobu dotarcia tam jest stosunkowo prosty, to zdecydowanie się na konkretne miejsce noclegowe to już bardziej skomplikowane zadanie. Tutaj z pomocą przychodzi nam pierwszy taki serwis w Polsce, oferujący szybkie wyszukiwanie hoteli &#8211; <a href="http://www.hotelcalculator.com/pl">http://www.hotelcalculator.com/pl</a>. W serwisie możemy porównać hotele w Europie. Wpisujemy konkretne miasto, do którego mamy zamiar się wybrać, wybieramy termin, oraz ustalamy w ile osób i jak długo będziemy wynajmować pokój. Po kliknięciu &#8220;Wyszukaj&#8221; wyświetla nam się przejrzysta lista hoteli, z ceną oraz różnymi, innymi przydatnymi informacjami. Przykładowo, bez problemu, możemy przeglądać hotele w Rzymie, czy też hotele w Pradze. Od razu widać, że ofert jest o wiele więcej niż moglibyśmy się spodziewać. Sama rezerwacja hoteli, to już tylko kilka kliknięć myszką. Nie musimy obawiać się, że kilkudniowy wyjazd pozbawi nas doszczętnie zawartości portfela. W serwisie reklamują się również tanie hotele, na które stać będzie osoby z mniejszym budżetem. Teraz nie pozostaje nam już nic innego, jak pakować walizki i w drogę <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[LONDON TOWN]]></title>
<link>http://wizjalokalna.wordpress.com/2009/11/28/london-town/</link>
<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 06:01:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Logos Amicus</dc:creator>
<guid>http://wizjalokalna.wordpress.com/2009/11/28/london-town/</guid>
<description><![CDATA[London Bridge Słońce nagle przestało świecić &#8211; weszliśmy w chmury, które dość szybko uciekły d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;"><a href="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/pasekpopielaty1.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-697" title="pasekpopielaty" src="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/pasekpopielaty1.jpg" alt="" width="810" height="35" /></a></p>
<div id="attachment_741" class="wp-caption alignleft" style="width: 430px"><a href="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/london-bridge.jpg"><img class="size-full wp-image-741" title="London Bridge" src="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/london-bridge.jpg" alt="" width="420" height="407" /></a><p class="wp-caption-text">London Bridge</p></div>
<p style="text-align:justify;">Słońce nagle przestało świecić &#8211; weszliśmy w chmury, które dość szybko uciekły do góry, tworząc szaro-ołowiane sklepienie.<br />
- <em>Tak więc wygląda listopadowe niebo nad Londynem</em> &#8211; pomyślałem.<br />
Samolot zaczął kołować, w dole zobaczyłem sino-burą wstęgę rzeki, a po obu jej stronach rozciągającą się po horyzont olbrzymią metropolię.</p>
<p style="text-align:justify;">* * *<br />
Czy istnieje coś takiego jak duch miasta? Miliony ludzkich istnień, które ożywiają poukładane w mniejszym lub większym porządku kamienie i cegły &#8211; bryły budynków, kawały stali, tafle szkła, lśniące aluminium &#8230; Popielate niebo wiszące nad brązowa wodą nieruchomej rzeki&#8230; Pojawiający się czasem błękit i przebłyskujące słońce przypominają o innym świecie, odległych klimatach.<br />
Ulice pełne ludzi i samochodów. Historyczne budowle. Przeszłość równie podatna na zmiany jak teraźnijeszość.<br />
Miasto żyje a my chcemy przeniknąć jego psychikę &#8211; o ile coś takiego, jak psyche miasta istnieje. <em>Genius Loci</em>?<br />
Wydaje się, że ogarniamy jego charakter. A może to tylko odbicie naszego nastroju, wrażeń &#8211; projekcja naszych uczuć, myśli i refleksji? Gdziekolwiek nie dotrzemy, natrafimy tylko na siebie samych?</p>
<p style="text-align:justify;">* * *</p>
<div id="attachment_744" class="wp-caption alignright" style="width: 206px"><a href="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/the-roysl-courts-of-justice-the-strand.jpg"><img class="size-full wp-image-744" title="The Royal Courts of Justice (The Strand)" src="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/the-roysl-courts-of-justice-the-strand.jpg" alt="" width="196" height="504" /></a><p class="wp-caption-text">The Strand</p></div>
<p style="text-align:justify;">Czy kamienie mogą mówić? Czy magiczna siła historycznych miejsc to tylko nasze pragnienie, by ożywić miniony czas, by dotrzeć do prawdy o człowieku &#8211; by się dowiedzieć na ile się zmieniamy, a na ile pozostajemy tacy sami?<br />
Wbrew pozorom i wbrew widocznym faktom, stojąc wśród ruin dawnych imperiów uporczywie odrzucamy prawdę o naszej przmijalności. Zaginione cywilizacje, zagrzebane w piaskach czasu metropolie, zatarte ślady dawnych bogów, rozsypujące się w proch zamki i pałace, groby i cmentarze&#8230;Tak, przemijają inni, ale nie my, świadkowie dawnej zagłady &#8211; ale jeszcze nie tej, jeszcze nie tu i jeszcze nie teraz. Śmierć nas nie dotyczy, ząb czasu nie gryzie, w mogiłach i sarkofagach leżą i rozkładają się inni.</p>
<p style="text-align:justify;">* * *<br />
Jedziemy z lotniska Heathrow, wjeżdżamy do miasta i oto trafiamy na zjawisko, które ma posmak cokolwiek surrealny: ruch uliczny zostaje wstrzymany i obok nas przejeżdża w wielkiej pękatej limuzynie królowa Elzbieta II. Tym bardziej wydaje się to osobliwe, że nikt specjalnie nie zaprząta tym sobie uwagi i w ciągu kilku sekund ulica wraca do swego życia powszedniego.<br />
Czyżby więc te pojawienia się królowej były dla Londyńczyków tak zwyczajne jak bicie Big Bena?<br />
Jest że rodzina królewska czymś żywym w organizmie społecznym Brytyjczyków, czy tylko jakimś reliktem minionej epoki? Ozdobą i rozrywką, tematem plotek bulwarowej prasy, kwiatkiem do kożucha? Czy nadal scala w jakiś sposób ten wyspiarski naród, będąc symbolem jego tożsamości?<br />
Jakkolwiek groteskowe wydają się królewskie ceremonie zewnętrznemu światu, to trudno sobie wyobrazić co mogłoby wypełnić pustkę po zniknięciu monarchii i całej tej zabawy z koroną. To może właśnie dzieki jej przetrwaniu Anglicy mogli znieść tak wielkie upokorzenie, jakim był dla nich upadek brytyjskiego imperium?<br />
A jednak to dziwne &#8211; przywiązanie do korony, najbardziej chyba zakrwawionej z wszystkich europejskich koron.</p>
<p style="text-align:justify;">* * *<br />
Bez swojego humoru Anglicy byliby nie do zniesienia. Powiem więcej: bez poczucia humoru nie mogliby oni znieść samych siebie &#8211; a zwłaszcza swojej historii.<br />
To właśnie dlatego trupa Monthy Pythona uznawana jest wręcz za narodową instytucję. Jest jeszcze jej wersja plebejska &#8211; Benny Hill i mieszczuchowska &#8211; Jaś Fasola.<br />
Gdyby nie oni, &#8220;Ziemia jałowa&#8221; Eliota byłaby katastroficznym &#8220;skowytem&#8221; (podobnym temu, jakim w Ameryce &#8220;zawył&#8221; Ginsberg), tym bardziej niebezpiecznym, że bez przeciwwagi &#8211; lecz inteligentnym, suchym i przenikliwym.<br />
Dickens też jest mroczny niczym spowite mgłą londyńskie slumsy, ale nie pozbawiony jednak ciepła i swoistego uroku. Oliver Twist czy Pickwick to właśnie takie ludzkie wyspy leżące w strefie cieplejszych klimatów, mimo że szarych i pozbawionych słońca.</p>
<p style="text-align:justify;">* * *</p>
<div id="attachment_752" class="wp-caption alignleft" style="width: 218px"><a href="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/crown.jpg"><img class="size-full wp-image-752" title="crown" src="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/crown.jpg" alt="" width="208" height="182" /></a><p class="wp-caption-text">Royal Crown</p></div>
<p style="text-align:justify;">Londyn sprawia wrażenie olbrzymiej głowy smoka pozbawionego korpusu &#8211; odciętej od olbrzmiego cielska imperium, które już dawno się rozsypało. Jakimś dziwnym jednak zrządzeniem głowa ta żyje a nawet się rozrasta&#8230;i wyglada na to, że nawet nie spadła z niej korona.<br />
Ba! Nadal ma pretensje do bycia pępkiem świata.</p>
<p style="text-align:justify;">Wielkim zaskoczeniem była dla mnie w Londynie inwazja współczesnej architektury. Wcale się nie dziwię księciu Karolowi, że z dezaprobatą wyrażał się o tej ekspansji modernizmu. Wypiera on sukcesywnie estetykę królewskiego Londynu, która swoje apogeum miała w epoce wiktoriańskiej. Książę Albert, ten ambitny niemiecki pozytywista, którego nie mogła zadowolić jedynie asysta u boku swojej epokowej żony Wiktorii, też pewnie przewraca się w grobie &#8211; tak wielka przepaść dzieli jego klasycyzujące Albertopolis (jak nazywają Londyńczycy zespół budowli wokół Royal Albert Hall) z nowoczesnym City (pełnym szklanych brył z wyróżniającym się architektonicznym wygibasem Lloyda).</p>
<p style="text-align:justify;">Rzut oka na dzisiejszy Londyn wiąże sie więc z pewnym estetycznym szokiem.<br />
Niestety, miasto traci swoją jednolitość a współczesne wstawki pogłębiają tylko budowlany bałagan miasta. Wydaje się, że Londyn rozwija się teraz żywiołowo i bez żadnej kontroli, potęgując pomieszanie różnych stylów. Być może pewnym rozwiązaniem byłoby zgrupowanie podobnych stylowo budynków w odrębnych rejonach, lecz dzieje się inaczej a rezultatem jest jeden wielki urbanistyczny kogiel-mogiel.<br />
Milenijne Oko kręci się ponad miastem blisko Parlamentu, wielkie jajo ze szkła i stali wyrasta ponad Tower of London, olbrzymia lustrzana beczka ratusza osiadła tuż obok Tower Bridge, wkrótce zaś londyńską <em>skyline</em> zdominować ma srebrna szpica London Tower Bridge &#8211; najwyższego drapacza chmur w Europie (jak widzimy, cokolwiek na siłę nazwa wieżowca chce się wpisać w historyczną tradycję). <em>The times they are a-changin&#8230; </em></p>
<p style="text-align:justify;"><em>*  *  *</em></p>
<div id="attachment_745" class="wp-caption aligncenter" style="width: 790px"><a href="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/london-by-night.jpg"><img class="size-full wp-image-745" title="London by night" src="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/london-by-night.jpg" alt="" width="780" height="240" /></a><p class="wp-caption-text">London by Night (widziany z tarasu Tate Modern)</p></div>
<p><span style="color:#800000;"><em><a href="http://amicuslogos.wordpress.com/2009/11/27/londyn/">(Zdjęcia autora)</a></em></span></p>
<h3><span style="color:#800000;"><span style="color:#888888;">Wybór zdjęć z jesiennego wypadu do Londynu można zobaczyć  <a href="http://amicuslogos.wordpress.com/2009/11/27/londyn/">TUTAJ</a> .  Zapraszam.</span></span></h3>
<p><span style="color:#800000;"><span style="color:#888888;"><a href="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/pasekpopielaty780x17.jpg"><img class="size-full wp-image-698 alignleft" title="pasekpopielaty780x17" src="http://wizjalokalna.wordpress.com/files/2009/11/pasekpopielaty780x17.jpg" alt="" width="780" height="17" /></a></span></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kozubnik]]></title>
<link>http://agnesadv.wordpress.com/2009/11/27/kozubnik/</link>
<pubDate>Fri, 27 Nov 2009 15:02:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>agnesadv</dc:creator>
<guid>http://agnesadv.wordpress.com/2009/11/27/kozubnik/</guid>
<description><![CDATA[Kiedyś wspaniały kurort z własną wodą, zasilaniem, oczyszczalnią, basenami, przychodnią i innymi udo]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Kiedyś wspaniały kurort z własną wodą, zasilaniem, oczyszczalnią, basenami, przychodnią i innymi udogodnieniami, z budynkami wyłozonymi granitami, klepkami, kamieniem&#8230;</p>
<p style="text-align:justify;">Dziś smutny relikt świetlanej przeszłości, ruina, o którą nikt nie dba &#8211; miejsce dla fotografów i amatorów paintballa <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="text-align:justify;">Zdjęcia z naszej wycieczki do Kozubnika jak zwykle &#8211; <a href="http://marcinschabek.wordpress.com/2009/11/20/kozubnik-listopad-2009/" target="_blank">u męża</a>.</p>
<p style="text-align:justify;"><img class="aligncenter" title="kozubnik" src="http://marcinschabek.files.wordpress.com/2009/11/dsc_0252.jpg?w=500&#038;h=332#38;h=332" alt="" width="500" height="332" /></p>
<p style="text-align:justify;"><img class="aligncenter" title="kozubnik" src="http://marcinschabek.files.wordpress.com/2009/11/dsc_0258.jpg?w=500&#038;h=332#38;h=332" alt="" width="500" height="332" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szukając Łeby]]></title>
<link>http://zezem.wordpress.com/2009/11/27/szukajac-leby/</link>
<pubDate>Fri, 27 Nov 2009 11:59:44 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arystoteles</dc:creator>
<guid>http://zezem.wordpress.com/2009/11/27/szukajac-leby/</guid>
<description><![CDATA[Położone przy ujściu rzeki Łeby miasteczko z XIII &#8211; wiecznym rodowodem od samego początku nie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/wwf_foki.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-666" title="wwf_foki" src="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/wwf_foki.jpg?w=106" alt="" width="106" height="150" /></a>Położone przy ujściu rzeki Łeby miasteczko z XIII &#8211; wiecznym rodowodem od samego początku nie miało dobrych perspektyw. Najbardziej przeciwne były mu siły przyrody. Otwarte morze, atakujące południowy brzeg, uniemożliwiało zbudowanie portu. Rzeka raz po raz wylewała, przesuwając swoje koryto ku zachodowi i zagrażając istnieniu osady. Wrogiem mieszkańców był wędrujący piasek z wydm mierzei oddzielającej jezioro Łebsko od Bałtyku &#8211; zasypywał pola uprawne, ulice, pogrążał domy.   Nie była łaskawa dla Łeby także historia. W momencie pierwszej lokacji na prawie polskim, Łeba należała zapewne do któregoś z przedstawicieli rodu Święców, który na przełomie XIII i XIV wieku umocnił się w tej części Pomorza. W 1309 roku Łebą jak i całym Pomorzem Gdańskim zawładnęli Krzyżacy, w czym Święcowie walnie im dopomogli.</p>
<p style="text-align:center;"><!--more--><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/jP1iUIgiU6M&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/jP1iUIgiU6M&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>Tak jedni jak i drudzy upamiętnili się w herbie Łeby. Znajduje się w nim bowiem rybo-pies ( lub rybo-zwierz), który był godłem możnowładczego rodu, oraz krzyż &#8211; znak Zakonu szpitala NMP, a zarazem zakonnego państwa. Rybo-zwierz, pół gryfa i pół ryby, jest w heraldyce szlacheckiej identyczny z herbem Pobędz. Te elementy znalazły się w pieczęci miasta Lebemunde &#8211; Łebo ujścia, bo tak pierwotnie miasto było nazywane.Pieczęć została wykonana wkrótce po lokacji na prawie lubeckim, którą obdarzył Łebę w roku 1357 komtur gdański Wilhelm von Baldershaim. Używana przez całe wieki utrwaliła herb miasta, choć z czasem zupełnie utraciła aktualną wymowę. Zwierzchnictwo Święców wygasło, być może już w momencie przyjścia Krzyżaków, ci zaś utracili władzę nad ujściem Łeby ostatecznie po wojnie trzynastoletniej. Później miasteczko dzieliło losy Ziemi Lęborskiej, która była lennem książąt zachodniopomorskich, a po śmierci Bogusława X na krótko trafiła pod bezpośrednie panowanie królów polskich, by w 1657 roku popaść w niewolę Brandenburgii i następnie pruskich jej spadkobierców. W codziennym życiu wielu pokoleń mieszkańców Łeby, na pierwsze miejsce wysuwały się zmagania z nieprzyjazną naturą. Kroniki notują ogromne powodzie w latach 1396, 1441, 1467,1497. 11 stycznia 1558 roku potężny sztorm na Bałtyku spowodował powódź, która wyrządziła tak wielkie zniszczenia, iż mieszkańcy zdecydowali się zbudować nowe miasto w miejscu odległym o ok.2 km na południowy wschód od poprzedniego. W 1570 roku następny atak morza zmusił ostatnich mieszkańców do przeniesienia się do nowej Łeby, a opuszczone sadyby wkrótce całkowicie pochłonął piasek wydmowy. W 1590 roku zburzono kościół św. Mikołaja, który stał w centrum średniowiecznego miasteczka, zachował się jedynie fragment muru tej budowli . Ale i później, pomimo oddalenia, współżycie z morzem było trudne. W końcu XVIII wieku powstał plan zbudowania dużego portu na jeziorze Łebsko, w tym celu przekopano kanał przez mierzeję. Okazało się to przedsięwzięciem na owe czasy nierealnym, albowiem 4 marca 1799 fale morskie całkowicie zniweczyły pracę, rozniosły zgromadzone zapasy drewna, wyrzuciły na ląd statki. Łebianie byli zmuszeni zaniechać budowy. Dopiero w drugiej połowie ub. wieku wybudowano mały port morski, służący głównie rybakom, uregulowano też brzegi rzeki. Po uzyskaniu połączenia drogowego i kolejowego z Lęborkiem, Łeba zaczęła pełnić rolę letniska i kurortu.</p>
<p><strong><a href="http://www.leba.eu/content/view/347/170/">Gwizdnięte </a></strong></p>
<p>To rzeczywiście kolejne, piękne miejsce położone nie na Madagaskarze, nie w Hiszpanii, a w&#8230; Polsce. Kompletnie nie rozumiem tych, którzy nie znają swojego kraju pętają się zupełnie bez celu po świecie, szukając tanich rozrywek i głupawych doznań. Planując kolejne wakacje zapamiętajcie &#8211; Łeba &#8211; miejsce jak z innej planety.</p>
<p>m.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Książ]]></title>
<link>http://zezem.wordpress.com/2009/11/26/ksiaz/</link>
<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 12:27:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arystoteles</dc:creator>
<guid>http://zezem.wordpress.com/2009/11/26/ksiaz/</guid>
<description><![CDATA[Każda podroż, którą odbywam jest ściśle zaplanowaną i za każdym razem dotarcie do wybranych celów sp]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/documentos_v_capa.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-659" title="Documentos_v_capa" src="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/documentos_v_capa.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Każda podroż, którą odbywam jest ściśle zaplanowaną i za każdym razem dotarcie do wybranych celów spełnia określony zamiar. Podobnie było i w tym roku, kiedy przebyłem łącznie kilka tysięcy kilometrów, docierając do najdalszych zakątków Polski. Zamek w Książu, był bez wątpienia na pierwszym miejscu i wizyta ta, bez wątpienia przyniosła  odpowiedzi na pytania, które dotychczas piętrzyły się na maleńkim stosiku zatkniętym na blacie mojego biurka. Zamek jest jedną z tych budowli, która skutki wojny odczuła w stopniu najwyższym i docenić należy wysiłki  tych, którzy doprowadzili go do świetności.</p>
<p><!--more--></p>
<p>I choć przed administracją zamku stoi  jeszcze wiele wyzwań, uchylić należy kapelusza za to, że potrafią zdobyć fundusze na dalszą restaurację tego wyjątkowego obiektu. Coś, za coś, dzisiejsze czasy nie sprzyjają podobnym inwestycjom, zapewne dlatego komercja jest tutaj wszechobecna. Nie ma większych problemów z tym aby skorzystać z zamkowych sal konferencyjnych, a powstanie hotelu jest pewne. Czy to dobrze? Oczywiście nie, to do państwa należy utrzymywanie podobnych obiektów, jednak ono ma w tej chwili inne problemy – jak zawsze. Kompleks zamkowy robi wrażenie, zajmuje gigantyczny teren, jednak wyszczególnianie poszczególnych walorów tego miejsca zostawię sobie na inny czas. Co tu ukrywać, mówienie o Książu w trybie innym niż historycznym mija się  z celem, kiedy ma się świadomość istnienia tak wielu niewyjaśnionych tajemnic, już to wystarczy aby napisać kolejną książkę. I wcale nie wykluczam, że takowa być może powstanie, obiekt wart jest tego. Zapraszam na spacerek.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/Th20Ffbcv1Q&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/Th20Ffbcv1Q&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>m.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kathmandu]]></title>
<link>http://feltik.wordpress.com/2009/11/26/kathmandu/</link>
<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 10:54:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>feltik</dc:creator>
<guid>http://feltik.wordpress.com/2009/11/26/kathmandu/</guid>
<description><![CDATA[Pierwszy widok na Himalaje. Typowa uliczka turystycznej dzielnicy Thamel. Jaka malpka jest, kazdy wi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/z-samolotu.jpg" alt="" title="z samolotu" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-770" /><br />
Pierwszy widok na Himalaje.</p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/thamel.jpg" alt="" title="thamel" width="460" height="691" class="alignnone size-full wp-image-771" /><br />
Typowa uliczka turystycznej dzielnicy Thamel.</p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/malpa.jpg" alt="" title="malpa" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-773" /><br />
Jaka malpka jest, kazdy widzi.</p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/1.jpg" alt="" title="1" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-776" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/korale.jpg" alt="" title="korale" width="460" height="691" class="alignnone size-full wp-image-777" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/mt2.jpg" alt="" title="mt2" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-778" /><br />
Swayambhunath, tzw. Swiatynia Malp.</p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/na-motorce.jpg" alt="" title="na  motorce" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-779" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/swiatynia2.jpg" alt="" title="swiatynia2" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-775" /></p>
<p><img src="http://feltik.wordpress.com/files/2009/11/rynek.jpg" alt="" title="rynek" width="460" height="305" class="alignnone size-full wp-image-780" /><br />
Durbar Square, czyli rynek miasta stolecznego Kathmandu&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[jak bardzo tanie bilety staja sie bardzo drogie]]></title>
<link>http://bezsensu.wordpress.com/2009/11/26/jak-bardzo-tanie-bilety-staja-sie-bardzo-drogie/</link>
<pubDate>Thu, 26 Nov 2009 10:27:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>trvlr</dc:creator>
<guid>http://bezsensu.wordpress.com/2009/11/26/jak-bardzo-tanie-bilety-staja-sie-bardzo-drogie/</guid>
<description><![CDATA[&nbsp; Jak to sie ludzie rozbestwili. Kiedys trzeba bylo placic po 2 &#8211; 3 stowy albo wiecej za ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#160;</p>
<div id="_mcePaste">
<div id="_mcePaste">Jak to sie ludzie rozbestwili. Kiedys trzeba bylo placic po 2 &#8211; 3 stowy albo wiecej za loty. A teraz 50 funtow to drozyzna. Zadne linie autobusowe nie daja rady takich cen zaoferowac. Ever! A ludzie i tak narzekaja, ze drogo. To ja nie wiem.</div>
<div id="_mcePaste"></div>
<div id="_mcePaste">Ale moze trzeba to tlumaczyc w ten sposob:  jesli bilety potanieja z 300 do 30 to cena spada zaledwie o 90 procent, a jak bilety podrozeja z 4 do 40 to cena rosnie az o 1000 procent.</div>
<div id="_mcePaste"></div>
<div id="_mcePaste">Az sie boje pomyslec co bedzie jesli przegapie bilety po pensie.</div>
</div>
<p>&#160;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wroclove ... ]]></title>
<link>http://joe70.wordpress.com/2009/11/25/wroclove/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 15:57:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>joe70</dc:creator>
<guid>http://joe70.wordpress.com/2009/11/25/wroclove/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://joe70.wordpress.com/files/2009/11/wroclaw_tilt.jpg" target="_blank"><img class="alignleft size-full wp-image-660" title="wroclaw_tilt" src="http://joe70.wordpress.com/files/2009/11/wroclaw_tilt.jpg" alt="" width="480" height="359" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trójmiasto, czyli mój pierwszy raz - Gdańsk cz. 2 Peryferie]]></title>
<link>http://ecodzien.wordpress.com/2009/11/25/trojmiasto-czyli-moj-pierwszy-raz-gdansk-cz-2-peryferie/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 15:22:26 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewolny</dc:creator>
<guid>http://ecodzien.wordpress.com/2009/11/25/trojmiasto-czyli-moj-pierwszy-raz-gdansk-cz-2-peryferie/</guid>
<description><![CDATA[Z okna pociągu, gdzieś w Polsce: Najbliższe okolice noclegu: Najbliższe miejsce na spacer: Na wydmac]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Z okna pociągu, gdzieś w Polsce:<br />
<img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC02842.jpg" alt="" width="640" height="480" /><br />
Najbliższe okolice noclegu:<br />
<img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC02903.jpg" alt="" width="580" height="435" /><br />
Najbliższe miejsce na spacer:<br />
<img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC03272.jpg" alt="" width="480" height="640" /><br />
Na wydmach obok noclegu, największe połacie dzikich róż jakie kiedykolwiek widziałam. Same się układały w wymyślne klomby i odurzały oszałamiającym, intensywnym zapachem:<br />
<img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC03295.jpg" alt="" width="640" height="480" /></p>
<p><img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC03296.jpg" alt="" width="640" height="480" /><br />
Na koniec &#8220;najbliższa&#8221; plaża &#8211; 700 km:<br />
<img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC02898.jpg" alt="" width="640" height="480" /></p>
<p><img src="http://i97.photobucket.com/albums/l219/zlotoslanos/DSC03330.jpg" alt="" width="480" height="640" /><br />
fot. <strong>ewolny</strong> Gdańsk<br />
Zobacz wszystko:<br />
- <a href="http://ecodzien.wordpress.com/2009/07/04/trojmiasto-czyli-moj-pierwszy-raz-gdansk-cz-1-miasto/#respond" target="_blank">Trójmiasto, czyli mój pierwszy raz</a> ew<br />
Zobacz również:<br />
- <a href="http://www.youtube.com/user/zlotoslanos?feature=fupldc#play/uploads/21/dxW0Q7kJGcs" target="_blank">700 km i trzy dni Gdańsk </a>- film ewolny</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Spacerkiem po ośrodku w wałeckiej Bukowinie]]></title>
<link>http://zezem.wordpress.com/2009/11/25/spacerkiem-po-osrodku-w-waleckiej-bukowinie/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 13:07:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arystoteles</dc:creator>
<guid>http://zezem.wordpress.com/2009/11/25/spacerkiem-po-osrodku-w-waleckiej-bukowinie/</guid>
<description><![CDATA[Ośrodek rozpoczął swoją działalność w 1949 roku. Powstał na bazie poważnie zniszczonego działaniami ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/lidernoc.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-653" title="lidernoc" src="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/lidernoc.jpg?w=150" alt="" width="150" height="81" /></a>Ośrodek rozpoczął swoją działalność w 1949 roku. Powstał na bazie poważnie zniszczonego działaniami wojennymi niewielkiego obiektu sportowego znajdującego się na leśnej polanie, w miejscu oddalonym od Wałcza o 2,5 km, zwanym „Bukowiną”. Boisko i bieżnia zostały odtworzone na potrzeby lokalnego klubu sportowego. Pierwszym kierownikiem, a później dyrektorem został Pan Piotr Madziński, który był inicjatorem jego powstania. Oficjalne otwarcie nastąpiło w 1950 roku. Ośrodek przybrał na znaczeniu od momentu, kiedy trener kadry narodowej lekkoatletów Jan Mulak, poszukiwał miejsca położonego z dala od gwaru wielkomiejskiego, zalesionego i o łagodnym klimacie. Wybór padł właśnie na Wałcz. W początkowym okresie swojej działalności Ośrodek należał do Zrzeszenia Sportowego Spójnia Warszawa. Pierwsze zgrupowanie pierwszoligowych zespołów koszykówki i siatkówki oraz zgrupowanie kadry narodowej lekkoatletów odbyło się w roku inauguracyjnego otwarcia.</p>
<p><!--more--></p>
<p>W 1953 roku do Wałcza przyjeżdża kadra narodowa kajakarzy, a w 1962 roku kadra narodowa wioślarzy. Ze względu na specyfikę naturalnego ukształtowania powierzchni jeziora Raduń, wodniacy szczególnie upodobali sobie to miejsce do treningów i do dnia dzisiejszego systematycznie przyjeżdżają do naszego Ośrodka nazywając to miejsce swoim drugim domem. Od początku powstania przechodząc różne przemiany strukturalne w polskim sporcie, Ośrodek przyjmował i udostępniał swoją bazę znakomitym sportowcom, polskim i zagranicznym.</p>
<p>Stąd zawodnicy kadry narodowej różnych dyscyplin wyruszają na Igrzyska Olimpijskie, Mistrzostwa Europy, Mistrzostwa Świata i na zawody o mniejszym znaczeniu. Aby zaspokoić potrzeby i wymagania jakie sport wyczynowy stawia przed sportowcami, baza sprzętowa do prowadzenia treningów, rehabilitacyjna, odnowy biologicznej i medyczna jest ciągle modernizowana. Ośrodek został powołany do szkolenia w zakresie sportów wyczynowych szczególnie wodnych, jednak bardzo chętnie z naszych usług korzystają również sportowcy innych dyscyplin. Między innymi z myślą o nich, mieszkańcach Wałcza i turystach na terenie Ośrodka powstała nowoczesna kryta pływalnia. W czasie wolnym od zgrupowań sportowych udostępniamy swoją bazę, również dla osób nie związanych ze sportem. Przyjeżdżają do nas wczasowicze, organizujemy kolonie, zimowiska, wypoczynek dla dzieci i młodzieży, konferencje narady, szkolenia, przyjęcia, wesela, nawet bale sylwestrowe. Od lat licznie odwiedzają nas turyści z Niemiec. Są wśród nich tacy, którzy mieszkali na tych terenach przed II wojną światową. Wyrażają się oni z dużym uznaniem o Ośrodku. Gastronomia oferuje smaczne posiłki przygotowane we własnej kuchni. W najbliższej przyszłości chcielibyśmy poszerzyć bazę hotelową, która pozwoliłaby w okresie letnim na zakwaterowanie większej ilości osób. Prowadzimy modernizację już istniejących pomieszczeń mieszkalnych. Wałcz – Bukowina to wspaniałe bukowe lasy, świeże powietrze, czyste i przepięknie położone jezioro wymarzone miejsce do uprawiania sportu i wypoczynku. To siedziba znanego w kraju i za granicą Ośrodka Przygotowań Olimpijskich.</p>
<p>A ja sobie tam wlazłem i zrobiłem kilka fotografii do których obejrzenia zapraszam.</p>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/9O6q9c7yym0&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/9O6q9c7yym0&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>Opis zapożyczony z <strong><a href="http://www.walcz.cos.pl/viewpage.php?page_id=40">witryny</a></strong>.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wykaz obiektów historycznych, które obrabowano w latach 1945 - 1953 ]]></title>
<link>http://zezem.wordpress.com/2009/11/25/wykaz-obiektow-historycznych-ktore-obrabowano-w-latach-1945-1953/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 11:15:33 +0000</pubDate>
<dc:creator>Arystoteles</dc:creator>
<guid>http://zezem.wordpress.com/2009/11/25/wykaz-obiektow-historycznych-ktore-obrabowano-w-latach-1945-1953/</guid>
<description><![CDATA[Na prośbę piszących prezentuję listę  obiektów, które uległy wandalom i rabusiom od zakończenia wojn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:right;"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-649" title="DSCF3273" src="http://zezem.wordpress.com/files/2009/11/dscf3273.jpg?w=150" alt="" width="150" height="100" /></p>
<p style="text-align:left;"><strong>Na prośbę piszących prezentuję listę  obiektów, które uległy wandalom i rabusiom od zakończenia wojny do 1953 roku wraz z obiecanymi  fragmentami filmów.</strong></p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:left;"><strong><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/q9PcxjNCq58&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/q9PcxjNCq58&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></strong></p>
<p style="text-align:center;"><strong><br />
</strong></p>
<p style="text-align:center;"><strong><!--more--><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/h_sUxYUSzsg&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/h_sUxYUSzsg&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></strong></p>
<p><strong> </strong><br />
<strong>1. Pow. Opole, gm. Krapkowice, nadleśnictwo Strzelczyki, wieś Gwoździec.</strong></p>
<p>Poniemiecka fabryka bomb lotniczych wykonywanych z materiałów sprowadzanych z innych fabryk. Grupa nadziemnych bunkrów amunicyjnych betonowych o bardzo silnej konstrukcji (obsadzonych krzewami). 18 bunkrów jednakowego typu o wymiarach: 15 x 20; 2 bunkry o wymiarach 46 x 22 1 budynek garażowy na 24 wozy, 4 budynki gospodarczo-mieszkalne bez drzwi, okien i podłóg. Bocznica zdewastowana. Dojazd z m Krapkowice 4 km szos asfaltową, wewnętrzne połączenie drogowe bukowane kostką. Obiekt położony na 20 ha w lesie.</p>
<p><strong>2. Pow. Głubczyce, gm. Kietrz, wieś Dzierżysław.</strong></p>
<p>W czasie wojny kopalnia gipsu, przy gotowane na warsztaty mechaniczne (agregaty lotnicze). Obiekt zalany wodą.</p>
<p><strong>3. Pow. kłodzki, gm. Nowa Ruda, wieś Ludwikowice.</strong></p>
<p>Obiekty fabryki materiałów wybuchowych. Ogólna ilość 21, z tego jest wykonanych ok. 200 m3 w wykopach ziemnych. Budynki naziemne o kubaturze 6001000 m3 wykonane z betonu, względnie cegły. Budynki robocze w ilości 20 o kubaturze 20000 m3.</p>
<p><strong>4. Pow. Wałbrzych, gm. Głuszyca, wieś Kolce.</strong></p>
<p>Ogromne schrony podziemne dotąd niezupełnie zbadane. Obiekty te były do roku 1945 w trakcie budowy, z przeznaczeniem do produkcji sprzętu zbrojeniowego.</p>
<p><strong>5. Pow. Środa Śląska, gm. Ciechów, na linii Wrocław &#8211; Legnica.</strong></p>
<p>Była Fabryka Kruppa. Ogromne, nie zniszczone hale. Maszyny zdemontowane. Obiekt w 1953 r. Zajęty na magazyn zboża.</p>
<p><strong>6. Pow. Kamienna Góra, Wzgórze Antonin, na linii Jelenia Góra &#8211; Wałbrzych.</strong></p>
<p>Była fabryka amunicji. Na obszarze 70 ha, 44 budynki naziemne. Bardzo wiele magazynów podziemnych niezupełnie zbudowanych (częściowo zasypane i zalane wodą. Fabryka zatrudniała 9000 ludzi).</p>
<p><strong>7. Pow. Jelenia Góra, gm. Piechowice.</strong><strong> </strong></p>
<p>Fabryka materiałów wybuchowych (dawniej &#8220;Dynamit&#8221; Aktiengesellscheft Uesuchstation Petersdorf). Obiekt zajmuje 16 budynków fabrycznych i 8 schronów budynki murowane o powierzchni 24669 m2.</p>
<p><strong>8. Pow. Lubań, gm. Miłoszów.</strong></p>
<p>Obiekt podziemny, wykuty w górze na terenie fabryki Jedwab-Galanteryjny nr 10. Fabryka była w czasie wojny wykorzystywana do celów wojskowych przez niemieckie zakłady zbrojeniowe VDM. Obiekt dokładnie nie zbadany, wiadomo, że do wewnątrz przeprowadzone są tory kolejki wąskotorowej.</p>
<p><strong>9. Pow. gm. Lubań.</strong></p>
<p>Obiekt podziemny wykuty wzdłuż całej góry znajdującej się częściowo na terenie fabryki PZIG w Bawarowie. Podobnie jak w Miłoszowie, fabryka była w czasie wojny wykorzystywana do celów wojskowych przez niemieckie zakłady zbrojeniowe VDM. Obiekt dokładnie nie zbadany sądząc po rozstawie wejść znacznie większy jak fabryka w Miłoszowie. Wzdłuż chodników podziemnych przebiegają tory kolei wąskotorowej.</p>
<p><strong>10. Pow. gm. Zgorzelec.</strong></p>
<p>Na terenie Polskich Zakładów Pasów i Artyk. Techn. znajdują się podziemne schrony w ilości ok. 20 są o wymiarach 3 x 5, 4 x 5, 8 x 5 m Oświetlenie było rozwiązane za pomocą ścian fosforyzowanych. Czynne były aparaty do odświeżania powietrza (mechaniczne i elektryczne). Wejście do poszczególnych pomieszczeń zabezpieczały specjalne drzwi.</p>
<p><strong>11. Pow. Lubań, m. Leśna.</strong><strong> </strong><strong><br />
</strong><br />
Nie dokończona fabryka lotnicza, w skale wykute tunele.</p>
<p><strong>12. Pow. Zgorzelec, gm. Opatówka, wieś Łąki.</strong></p>
<p>Była fabryka podziemna V.II. obiekt o bardzo dużej kubaturze. Budynki nadziemne i hale zdewastowane.</p>
<p><strong>13. Pow. Wałbrzych, gm. Walim, wieś Rzeczka.</strong></p>
<p>Podziemne ganki w skale, nie ukończone (dla jakiegoś dużego obiektu podziemnego).</p>
<p><strong>14. Pow. Wałbrzych, gm. Głuszyca, Wilcza Wieś &#8211; j.w.</strong></p>
<p><strong>15. Paw. gm. Strzegom, 4 km od Strzegomia</strong><strong> </strong><strong><br />
</strong><br />
Podziemna fabryka, wejście podminowane i zawalone.</p>
<p><strong>16. Pow Żary, m. Przewóz.</strong></p>
<p>Podziemna fabryka amunicji o pow. kilku kilometrów.</p>
<p><strong>17. Pow. Żary, gm. Tuplice, m. Barść-Zasieki.</strong></p>
<p>Dawna fabryka niemiecka materiałów wybuchowych. Teren zajęty pod obiekt wynosi kilkadziesiąt ha.</p>
<p><strong>18. Pow. Żary, m. Krzystkowice.</strong></p>
<p>Była fabryka niemiecka materialGw wybuchowych (zdemontowane). Teren zajęty pod obiekt wynosi kilkadziesiąt ha.</p>
<p><strong>19. Pow. Kożuchów, wieś Przemków.</strong></p>
<p>Była fabryka pocisków i bomb. Pozostały piece i formy. Maszyny zdemontowane, obiektem opiekowały się Zakłady Mechaniczne w Nowej Soli.</p>
<p><strong>20. Pow. i m. Nysa.</strong></p>
<p>Stare forty i umocnienia z XVII wieku, budowane z cegły i kamienia (forty nadziemne i podziemne).</p>
<p><strong>21. Pow. Śrem, gm.. Kurnik, Leśniczówka przy drodze Kurnik &#8211; Poznań.</strong></p>
<p>Hala po byłej fabryce samolotów Focke-Wulf, dł. ok. 150 m., szer. 15-20 m.</p>
<p><strong>22. Pow. Śrem, gm. Kurnik, Leśniczówka Drapłka II przy drodze Borowiec &#8211; Koninka.</strong></p>
<p>Dwie hale po byłej fabryce samolotów Focke-Wulfa o wymiarach jak wyżej. Dwie hale na terenie Koninka długości 100 m.</p>
<p><strong>23. Pow. Gorzów, m. Kostrzyn (las).</strong></p>
<p>Podziemna fabryka amunicji względnie samochodów. Brak bliższych danych z uwagi na zaminowany teren.</p>
<p><strong>24. Pow. Międzyrzecz, gm. Kaława, m. Wysoka.</strong></p>
<p>Fabryka silników lotniczych Daimler Benz i pocisków V 2. Fabryka znajduje się na długości 60 m pod powierzchnią ziemi.</p>
<p>Do hal fabrycznych zostały ułożone tory kolejki wąskotorowej. Dwa wejścia w lesie, rozmiary bliżej nie zbadane.</p>
<p><strong>25. Pow. Słubice, m. Górzyca.</strong></p>
<p>Duży obiekt podziemny, murowany, gdzie się kończy &#8211; nie ustalono. Zawiera dużą salę, wodociągi, klozety kotły do gotowania i szereg korytarzy</p>
<p><strong>26. Pow. Sulęcin, gm. Wielowieś, m. Borysin.</strong></p>
<p>Magazyny podziemne żelbetonowe oraz ganki podziemne o wielorakich i skompv7cowanych odgałęzieniach. Wielkości obiektu nie ustalono.</p>
<p><strong>27. Gm. Czerwieńsk.</strong></p>
<p>Była fabryka części metalowych do czołgów różnego typu, o ogólnej kubaturze 4200  m3 składająca się z 4 kompleksów na obszarze około 2 ha. Położona wśród lasów przy szosie Zielona Góra &#8211; Czerwieńsk. Zabudowa fabryki zniszczona w 60 %.</p>
<p><strong>28. Gm. Zabór, rejon gromad Milsko, Dąbrowa.</strong></p>
<p>Kompleks schronów podziemnych ogólnej ilości 30 obiektów położonych wzdłuż wału ochronnego nad rzeką Odrą.</p>
<p><strong>29. Poznań, Starołęka, ul. Książęca.</strong></p>
<p>Były fort Nr 1 zbudowany około 1880 r, przekształcony w roku 1944 na potrzeby fabryki samolotów Focke-Wulf, z doprowadzeniem połączenia kolejowego ze stacji Poznan-Starołęka</p>
<p><strong>30. Poznań-Zegrze, przy zbiegu ulicy Serbinowskiej z ulicą Graszewo.</strong><strong> </strong><strong><br />
</strong><br />
Były fort Nr 2 zbudowany około 1880 r., przekształcony w 1944r na potrzeby fabryki samolotów Focke- Wulf, skanalizowany i zaopatrywany w światło elektryczne. Fort ten miął połączenia kolejowe, jak również osobną bocznicę kolejową.</p>
<p><strong>31. Poznań-Łączny Młyn.</strong></p>
<p>Były fort Nr 3, reszta jak wyżej, nakrycie hal jest bardzo zniszczone &#8211; brak drzwi i okien.</p>
<p><strong>32. Poznań-Karoli Północ, koniec ul. Bałtyckiej.</strong></p>
<p>Były fort Nr 4, od 1945 r teren fabryki amunicji.</p>
<p><strong>33. Poznań Wola, Przy ul. Polskiej.</strong></p>
<p>Były fort Nr 7, od 1944 r przekształcony na potrzeby fabryki Telefunken.</p>
<p><strong>34. Poznań-Naramowice.</strong></p>
<p>Były fort Nr 5, przekształcony na potrzeby fabryki DWM.</p>
<p><strong>35. Poznań-Podole.</strong></p>
<p>Były fort Nr 6, prze kształcony na potrzeby DWM.</p>
<p><strong>36. Poznań-Świerszczewo.</strong></p>
<p>Były fort Nr9, przekształcony na potrzeby fabryki DWM.</p>
<p><strong>37. Pow. Sulęcin, Świebodzin, Międzyrzec.</strong></p>
<p>Podziemne miasto wraz z własnymi fabrykami, halami montażowymi magazynami i wszelkimi urządzeniami mieszkalnymi, połączone podziemnymi tunelami kolejowymi i samochodowymi w kilku kondygnacjach. Dojścia zaminowane lub zawalone. Bliższych danych brak.</p>
<p><strong>38. Pow. Gryfino, gm. Nadleśnictwo Gołaszew.</strong></p>
<p>Pięć pomieszczeń podziemnych, betonowych, każde z nich o wym. ok. 22 x 150 m. Dwa schrony podziemne betonowe, o wymiarach 22 x 22 m, 12 baraków podpiwniczonych murowanych. Obiekt zalany wodą.</p>
<p><strong>39. Gm. Przytor, Nadleśnictwo Świnoujście w Międzyzdrojach.</strong></p>
<p>Fabryka torped, wiele schronów podziemnych, obiekt częściowo uszkodzony.</p>
<p><strong>40. Pow. Drawski, gm. Złocieniec, m. Budowo.</strong></p>
<p>Schrony podziemne (drugie miasto podziemne), za Niemców szkoła SS-owców.</p>
<p><strong>41. Szczecin.</strong></p>
<p>Podziemne pomieszczenie beton-żeliwne w rejonie portowym Dolnej Odry. Nadbrzeże ?Arsenał. Wg inf. duże poszczenie podziemne.<br />
<strong><br />
42. Pow. Nowogard; m. Marty (Sobótka).</strong></p>
<p>Podziemna fabryka amunicji, w której Niemcy prowadzili doświadczenia nad bronią atomową (laboratorium doświadczalne).</p>
<p><strong>43. Szczecin, obok fabryki surogatów kawowych.</strong><strong> </strong><strong><br />
</strong><br />
Olbrzymie podziemia byłej fabryki zbrojeniowej.</p>
<p><strong>44, Paw. Gorzów, gm. Lubniewica, wieś Świerków.</strong><strong> </strong></p>
<p>Fabryka uzbrojenia &#8211; 4 hale (żelbetonowe), dł. 100 i szer. 15 m.</p>
<p><strong>45. Pow. Chojnice, m. Chojnice</strong>.</p>
<p>Tunel kolejowy betonowy szer. 8, wys. 4 i dl. 100 m.</p>
<p><strong>46. Pow. Opoczno, gm. Smarcewice, stacja Jeleń.</strong></p>
<p>118 m od stacji bunkier żelbetowy na pociągi. DL 350 m, szer. 6 m, wys. 5,6 m 27 wnęk bocznych o wymiarach 4 x 6 x 2,1 m.</p>
<p><strong>47. Gdańsk-Sztutowo.</strong></p>
<p>W Sztutowie znajdują się dwa obiekty:</p>
<p>1. Była fabryka broni (budowa nie zakończona), 6 hal o wymiarach: 36 x 11, 32 x 16, 35 x 20, 70 x 50 i 70 x 50. Dwie ostatnie hale o dl. 70 m połączone były hale o dl. 24 x 16, tworząc podkowę.</p>
<p>2. Obiekty w niemieckim obozie koncentracyjnym (Sztutowo). Teren o powierzchni 1,5 km2, poprzecinany drogarni z kostki granitowej. Dwie hale o wymianach 104 x 25 m, inne mniejsze. Łączną powierzchnię hal oszacowano na ok. 7000 m2.</p>
<p><strong>48. Opoczno, stacja kolejowa Spala.</strong></p>
<p>Bunkier na pociągi 370 m dł., szer. 6 m, wys. 5,6 m, 25 wnęk o wymianach 4 x 6 x 2,1 m, 15 szt. bocznych pomieszczeń o wym. 13,1 x 8 m</p>
<p><strong>49. Pow. Rawa Mazowiecka, gm. Inowłódź, m. Konewka.</strong></p>
<p>Schron dla pociągu dł. ok. 500 m szer. 6 m i wys. 5,6 m oraz 4 bunkry żelbetowe.</p>
<p><strong>50. Pow. Krosno Rzeszowskie, gm. Frysztak, wieś Stępina.</strong></p>
<p>Schron główny sztabu wojsk niemieckich. Schron na pociąg dl 300 m, wzdłuż schronu mieszczą się małe salki przeznaczone na stację obsługi telefonicznej, radiowej i podsłuchowej. Schrony podziemne w 3 kondygnacjach, wejście do schronu chroni 5 małych budowli betonowych. Wszystkie obiekty zbudowane są z żelbetonu o grubości 2  m.</p>
<p><strong>51. Pow. Radom, m. Podkanów.</strong></p>
<p>Budowa wielkich zakładów naprawy taboru kolej. (budowa nie dokończona), 6 hal o wymiarach 130&#215;60x9m</p>
<p><strong>52. Pow. Rzeszów.</strong></p>
<p>Podziemny betonowy schron-tunel długości 500 m, znajdujący się w górze zwanej Żarnowska ewent. Grabowa. Połączony z linią kolejową normalnotorową Rzeszów &#8211; Jasło rozjazdem biegnącym przez cały tunel, u podnóża góry budynek na elektrownię. Szyny i urządzenia elektrowni zdemontowane.</p>
<p><strong>53. Pow. Łąką m. Dąbrowa.</strong></p>
<p>Była huta szkła przekształcona przez Niemców na zakład elaboracyjny. Powierzchnia terenu 258 ha, powierzchnia zabudowań 2252 m2, 14 budynków produkcyjnych, 12 mieszkalnych i 6 gospodarczych.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wspomnienie lata]]></title>
<link>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/24/wspomnienie-lata/</link>
<pubDate>Wed, 25 Nov 2009 00:50:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>evita_duarte</dc:creator>
<guid>http://marzenkowonyc.wordpress.com/2009/11/24/wspomnienie-lata/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> <img src="http://i41.photobucket.com/albums/e288/evita_duarte/VivaLasVegas230.jpg?t=1259110084" alt="VivaLasVegas230.jpg Wspomnienie lata picture by evita_duarte" width="639" height="428" /></a><a id="zoomedLink" title="Click to zoom out." href="void(0);"> </a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Delhi]]></title>
<link>http://quefear.wordpress.com/2009/11/24/delhi/</link>
<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 15:11:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>quefear</dc:creator>
<guid>http://quefear.wordpress.com/2009/11/24/delhi/</guid>
<description><![CDATA[      Na razie chciałbym napisać same złe rzeczy, dlatego powstrzymam się do jutra, może wydarzy się]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>      Na razie chciałbym napisać same złe rzeczy, dlatego powstrzymam się do jutra, może wydarzy się coś, co odmieni mój stosunek do tego miasta.</p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9413.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-214" title="IMG_9413" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9413.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9436.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-215" title="IMG_9436" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9436.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9439.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-216" title="IMG_9439" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9439.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9442.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-217" title="IMG_9442" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9442.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9446.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-218" title="IMG_9446" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9446.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-219" title="IMG_9463" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9463.jpg" alt="" width="400" height="266" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pozdrowienia z København]]></title>
<link>http://lettersfromkate.wordpress.com/2009/11/23/pozdrowienia-z-k%c3%b8benhavn/</link>
<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 17:13:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kate</dc:creator>
<guid>http://lettersfromkate.wordpress.com/2009/11/23/pozdrowienia-z-k%c3%b8benhavn/</guid>
<description><![CDATA[2 dni temu zlapalam nocny pociag z Bochum i przyjechalam do Kopenhagi. Dzieki oszczedzeniu czasu na ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>2 dni temu zlapalam nocny pociag z Bochum i przyjechalam do Kopenhagi. Dzieki oszczedzeniu czasu na podrozowanie <a href="http://lettersfromkate.wordpress.com/files/2009/11/img_8881.jpg"><img class="alignright size-thumbnail wp-image-222" title="IMG_8881" src="http://lettersfromkate.wordpress.com/files/2009/11/img_8881.jpg?w=150" alt="" width="150" height="112" /></a>noca, cala niedziele mialam wolna na zwiedzanie i przygotowanie przemowien. Bilet kosztowal jedynie 70 EUR a podroz zajela jakies 10 godzin. Moj hostel jest w samym srodku miasta 10 minut od centrum i stacji kolejowej.</p>
<p>Przyjechalam na konferencje PRME CBS &#8220;Zrównoważone Przywództwo w dobie zmian klimatycznych&#8221;  Międzynarodowa Konferencja Responsible Management Education. Wiecej mozna zobaczyc na<a href="http://uk.cbs.dk/research/konferencer/prme2009/menu/program"> http://uk.cbs.dk/research/konferencer/prme2009/menu/program</a> . Najciekawszym elementem jest “Climate Strategies for Business”, <strong><strong>Andrew J. Hoffman</strong>, </strong>Professor, University of Michigan.</p>
<p><!--more--></p>
<p>Postanowilam zobaczyc choc troche Danii. Zaczelam od podrozy kulinarnych: ciasta marchewkowego w polewie lukrowej z orzechem wloskim i goracej herbaty. Idealne na deszcze i przenikliwe zimno, ktore panowalo caly dzien. Po drodze z mojej tymczasowej siedziby wpadlam do <em>Glyptoteket </em>- piekna rzezba grecka i rzymska, troche ciekawych obrazow dunskich. Nastepnie poszlam zobaczyc Nyhavn i dzielnice Lacinska, czyli poczuc smak miasta portowego. Potem skierowalam kroki do Palacu Krolewskiego, Zamku i Malej Syrenki Andersena. Dopelnieniem dnia byly odwiedziny w <em>Nationalmuseet. </em>Wieczorem zasiadlam nad wolowina w sosie pieprzowym by zakonczyc te kulinarna podroz.</p>
<p><em><br />
</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pierwszy tydzień urlopu w Polsce]]></title>
<link>http://salon.polonia.net/2009/11/23/pierwszy-tydzien-urlopu-w-polsce/</link>
<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 16:53:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>salon nowojorski</dc:creator>
<guid>http://salon.polonia.net/2009/11/23/pierwszy-tydzien-urlopu-w-polsce/</guid>
<description><![CDATA[Minął właśnie pierwszy tydzień mojego urlopu w Polsce, więc czas coś na ten temat napisać. Pozostawi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Minął właśnie pierwszy tydzień mojego urlopu w Polsce, więc czas coś na ten temat napisać. Pozostawi]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zachód słońca nad Wisłą]]></title>
<link>http://wdeszczu.wordpress.com/2009/11/22/zachod-slonca-nad-wisla/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 19:57:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>motylewdeszczu</dc:creator>
<guid>http://wdeszczu.wordpress.com/2009/11/22/zachod-slonca-nad-wisla/</guid>
<description><![CDATA[Pojechałam na wycieczkę. Nagle. Słońce zaświeciło, żeby się zaraz schować. Potem w światłach samocho]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Pojechałam na wycieczkę. Nagle. Słońce zaświeciło, żeby się zaraz schować. Potem w światłach samocho]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[lotniskowe przygody - ciag dalszy]]></title>
<link>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/lotniskowe-przygody-ciag-dalszy/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 17:39:09 +0000</pubDate>
<dc:creator>quefear</dc:creator>
<guid>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/lotniskowe-przygody-ciag-dalszy/</guid>
<description><![CDATA[      Wszystko tym razem poszło gładko. Wylądowaliśmy w Delhi o czasie &#8211; wreszcie mam łaczność]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>      Wszystko tym razem poszło gładko. Wylądowaliśmy w Delhi o czasie &#8211; wreszcie mam łaczność z internetem. Stąd też wysyp zaległych wpisów. Mały suplement do wpisu o biurokracji. Po przejściu przez security check, podana została wiadomość: &#8220;Pasengers flying to Delhi must identify luggage. Luggage unidentify will not be taken on board&#8221;. Spieraliśmy się co to może oznaczać. Agnieszka mówiła, ze chodzi o stempel na bagażu podręcznym. Ja wysnułem bardziej skomplikowaną teorię, kiedy ją wypowiadałem Agnieszka patrzyła na mnie jak na wariata, który jak zwykle panikuje na zapas. Niestety okazało się, ze miałem rację. Po wyjściu z budynku lotniska nalezało wskazać swój bagaż główny (nadany wcześniej sprawdzony i ostemplowany), który panowie przez dziure w ścianie po check inie wyrzucili na zewnątrz. Wtedy  miły pan z obsługi stawiał bazgroła na naklejce i na karcie pokładowej, z którymi spokojnie można było się udać do samolotu. Ciekawy jestem co jeszcze potrafią wymysleć.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Varanasi - dzień drugi]]></title>
<link>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/varanasi-dzien-drugi/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 17:26:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>quefear</dc:creator>
<guid>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/varanasi-dzien-drugi/</guid>
<description><![CDATA[        Marzeniem każdego bogobojnego Hindusa jest zostać spalonym w Varanasi, aby prochy zostały ro]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>        Marzeniem każdego bogobojnego Hindusa jest zostać spalonym w Varanasi, aby prochy zostały rozsypane w Gangesie. Kończy to podobno raz na zawsze cykl reinkarnacji. Niestety nie wszystkich stać na odpowiednią ilość drewna. Dodatkowo kobiety w ciąży oraz małe dzieci nie kwalifikują się do palenia i są wrzucane do rzeki w całości.</p>
<p>        Wbrew wcześniejszym obawom, pływając po rzece tylko raz natknelismy sie na ludzkie zwłoki. Naszczęście były owiniete w worek i nawet kształtem zwłok nie przypominały. Gdyby nie usłuzny komentarz naszego wioslarza, możnaby pomysleć, ze to śmieci albo coś innego.</p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9231.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-188" title="IMG_9231" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9231.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9295.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-189" title="IMG_9295" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9295.jpg" alt="" width="266" height="400" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9212.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-187" title="IMG_9212" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9212.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9157.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-185" title="IMG_9157" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9157.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9125.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-183" title="IMG_9125" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9125.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9152.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-184" title="IMG_9152" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9152.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świete miasto wieczorem]]></title>
<link>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/swiete-miasto-wieczorem/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 17:07:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>quefear</dc:creator>
<guid>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/swiete-miasto-wieczorem/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9098.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-182" title="IMG_9098" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9098.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9310.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-190" title="IMG_9310" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9310.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9322.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-191" title="IMG_9322" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9322.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9330.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-192" title="IMG_9330" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9330.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9345.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-193" title="IMG_9345" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9345.jpg" alt="" width="266" height="400" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9406.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-194" title="IMG_9406" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9406.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Świete miasto za dnia]]></title>
<link>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/swiete-miasto-za-dnia/</link>
<pubDate>Sun, 22 Nov 2009 16:59:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>quefear</dc:creator>
<guid>http://quefear.wordpress.com/2009/11/22/swiete-miasto-za-dnia/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8884.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-174" title="IMG_8884" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8884.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8923.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-176" title="IMG_8923" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8923.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8942.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-177" title="IMG_8942" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8942.jpg" alt="" width="266" height="400" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8969.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-178" title="IMG_8969" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8969.jpg" alt="" width="400" height="266" /></a></p>
<p><a href="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8979.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-179" title="IMG_8979" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_8979.jpg" alt="" width="266" height="400" /></a></p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-180" title="IMG_9026" src="http://quefear.wordpress.com/files/2009/11/img_9026.jpg" alt="" width="400" height="266" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Bo większą mi rozkoszą podróż, niż przybycie]]></title>
<link>http://marcov.wordpress.com/2004/05/29/bo-wieksza-mi-rozkosza-podroz-niz-przybycie/</link>
<pubDate>Sat, 29 May 2004 20:08:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>mnask</dc:creator>
<guid>http://marcov.wordpress.com/2004/05/29/bo-wieksza-mi-rozkosza-podroz-niz-przybycie/</guid>
<description><![CDATA[Godzina 4.45 — budzenie. Nadszedł moment, żebym wstał, zjadł śniadanie i dokończył ostatnie przygoto]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Godzina 4.45 — budzenie. Nadszedł moment, żebym wstał, zjadł śniadanie i dokończył ostatnie przygotowania do podróży. Jako cel, dość ambitnie, postawiłem sobie dojazd na Lednicę — i z powrotem. W sumie miało być jakieś 300km w dwa dni. Dzień 29 maja 2004 miał być też moim trzecim spotkaniem z o. Górą, ludźmi, znajomymi, na polu przy jeziorze Lednickim nieopodal miejscowości Pobiedziska.</p>
<p>Wyjazd spod domu nastąpił punktualnie o 6:26. Ruszyłem ulicą w kierunku Raszkowa. Zimne, wilgotne, poranne powietrze, bezwietrzna aura i absolutna rześkość otoczenia sprzyjały szybkiemu pokonywaniu pierwszych kilometrów. Kilka minut po godzinie siódmej byłem już przy wyjeździe z Raszkowa. Teraz miał zacząć się odcinek, który był mi dotychczas całkowicie obcy. Nie miałem pojęcia, po jakiej nawierzchni będę teraz jechał i przy jakim natężeniu samochodów. Jedynym kryterium doboru trasy w czasie przygotowań były grubości kresek na mapie — innego sposobu na sprawdzenie, co to za trasa, nie było, poza właśnie pokonaniem tej trasy. Starałem się unikać głównych dróg, a co za tym idzie, często trzeba było jechać długie odcinki z dala od jakiegokolwiek zaplecza zabezpieczającego (w wypadku awarii e.g.). A był to przeważnie las, lub &#8220;nieskończona&#8221; polna droga (istniało wówczas duże ryzyko złapania gumy, bo opony były dość solidnie napompowane, a rower też ważył swoje, do czego dochodziły jeszcze ostre kamienie).</p>
<p>Taka polna dróżka zaczęła się właśnie dość szybko. Po przejechaniu Ligoty, minięciu Dobrzycy, skręciłem w Lutyni w prawo i po przejechaniu przez rzekę o tej samej nazwie, wjechałem na drogę gruntową prowadzącą &#8220;gdzieś&#8221;. Pojawiło się pierwsze zwątpienie tego dnia — czy dobrze jadę? Położenie rzeki, czas i pokonany dystans raczej się zgadzały, chociaż duża &#8220;lokalność&#8221; dróg budziła wiele zastrzeżeń. Ostatnie wątpliwości rozwiał czerwony maluch jadący tą drogą kilkadziesiąt metrów przede mną. &#8220;Raczej by się nie zapuszczał w pole, gdyby była to +ślepa uliczka+&#8221;. Ruszyłem. I faktycznie. Wyprawa mogła być dalej kontynuowana. Po kilku minutach znad horyzontu wystawać zaczęły pierwsze kominy — to był Kotlin. Wyjechałem na drogę 42 (8:46). Po załatwieniu potrzeb fizjologicznych, można było udać się na północ w kierunku Twardowa. Musiałem jednak się upewnić i zapytać o drogę &#8220;miejscowych&#8221; kupców. Szybko okazało się, że wielu jest tu przyjazdem i zanim znalazła się osoba, która mogła mi wskazać drogą, nastąpiło niemałe poruszenie wśród tamtejszej społeczności, ponieważ pani, którą najpierw pytałem, zaczęła obchodzić wszystkich po kolei i pytać się, czy tędy (wskazując na drogę, którą przypuszczałem) dojedzie się do wsi Twardów. Mówiąc bardziej obrazowo — kobieta bardzo zaangażowała się w sprawę i szybko ją nagłośniła. Całe zajście wprowadziło mnie w niemałe zakłopotanie, gdyż chciałem unikać jakiekolwiek rozgłosu czy budzić zainteresowanie innych. Ostatecznie jednak potwierdziły się moje hipotezy i ruszyłem do przodu. Tutaj droga była znacznie przyjemniejsza. Prowadziła wprawdzie również przez pola, jak przed Kotlinem, jednak pod oponami czuło się wyraźnie dobrodziejstwa asfaltu. W Twardowie zrobiłem sobie przerwę śniadaniową koło jakiegoś kościółka. Chwilę odpocząłem i udałem się dalej w trasę. Dopiero tu zacząłem odczuwać pierwsze oznaki zmęczenia. Była godzina 9:00, a ja za sobą miałem 45 kilometrów. Pedałowanie przestało być takie energiczne. Po części dlatego, że zaczęło się robić &#8220;pod górkę&#8221;, co czuły moje nogi.</p>
<p>Wiejskie, lokalne, dość monotonne drogi koło Jarocina nie dawały również motywacji do parcia do przodu. Za wsią Tarce zaczęły się pagórki — to oznaczało, że zbliżam się do Żerkowa i Śmiełowa (gdzie ostatnio byłem z wycieczką klasową). Zza horyzontu wysuwała się charakterystyczna wieża, która była dla mnie punktem orientacyjnym do dalszego kierowania się w kierunku celu mojej wyprawy. Na tym odcinku dostałem trochę w kość. Żerków jest na wzniesieniu, na które należało się wdrapać. Gdy jednak nie samo wzgórze jest celem podróży, warto pamiętać i przypominać sobie, że za tym wzgórzem na pewno będzie z górki. Wiele tu analogii z życiem codziennym. Po wyjechaniu z Żerkowa moje nogi faktycznie mogły sobie odpocząć. Czekało mnie jeszcze kilka kilometrów lasem, aż dotarłem do punktu widokowego na pradolinę Baryczy, skąd było widać Śmiełów — planowane miejsce mojego postoju. Przy drodze stał znak &#8220;Niebezpieczny zjazd&#8221;. Mimo ostrzegawczego charakteru tego komunikatu drogowego, znak ten wzbudził we mnie niesamowitą euforię. Bez pedałowania i dodatkowego odpychania, doturlałem się pod samo muzeum Adama Mickiewicza w Śmiełowie, uzyskując tym samym prędkość maksymalną na całej trasie — 48km/h. Później okazji do takiego rozpędzenia się nie było&#8230; a szkoda.</p>
<p>Usiadłem na dworze pod parasolką, zjadłem dwa Snickersy, wypiłem trochę wody, a także upewniłem się, czy droga za Śmiełowem na rzece kończy się, czy faktycznie, zgodnie z mapą, funkcjonuje tam jakiś prom. Mapa okazała się jak najbardziej aktualna. To dodatkowo wywołało we mnie zastrzyk optymizmu, gdyż, jak dotąd, wszystkie zaplanowane przeze mnie odcinki pokrywały się z rzeczywistością. Żadnych niemiłych niespodzianek. Rower do tego również sprawował się znakomicie. Z tego, co sobie przypominam, zdarzyło mu się kilka razy zaskrzypieć przy podjazdach na cięższej przerzutce (oś przy pedałach.. często miałem z nią problemy z powodu zapruszenia piachem). Poza tym — nic. W Śmiełowie licznik pokazywał 68,3 km, co oznaczało (w moich ówczesnych przypuszczeniach), że powinienem się znajdować w połowie trasy. Jak się okazało, dane mi było jechać jeszcze gratisowo 10km. Ale o tym dalej.</p>
<p>Po kilku kilometrach lasem, dotarłem do przeprawy promowej na Warcie w Pogorzelicy. Tutaj należało trochę przeczekać. Dodatkowe uatrakcyjnienie mojej wyprawy wpłynęło niewątpliwie pozytywnie na dalszy jej przebieg. Zawsze podróżuje się milej, kiedy występują pewne oznaki zbliżania się do celu. Rzeka Warta uświadomiła mnie, ze jestem już z dala od domu. Teraz nie było żadnego myślenia o odwrocie. Wzdłuż rzeki, nisko leciała para gęsi. Piękny widok.</p>
<p>Następnym celem był Miłosław. Miasteczko dośc duże i urokliwe, położone na lekkim wzniesieniu. Dotarłem do niego po minięciu Mikuszewa i Bugaju. Było coś koło południa. Spoglądając na swoje zasoby energetyczne, postanowiłem wzbogadzić swoją dietę o pół litra mleka. Kartonik został wypity w niespełna 2 minuty. Byłem około 18km za Śmiełowem. Następnym punktem kontrolnym mojej podróży była Września (14km). Ruszyłem z Miłosławia drogą 259. Te czternaście kilometrów było jednym z najtrudniejszych, najbardziej wyczerpujących odcinków, co spowodowało, że po 33 kilometrach musiałem zrobić sobie dłuższą przerwę. O godzinie 13:37 miałem za sobą nieco ponad 100km. Był to może taki etap &#8220;wtajemniczenia&#8221;, powiedzenia sobie &#8220;masz za sobą 100km, to dużo, dlatego teraz musisz trochę pocierpieć&#8221;. Faktycznie — nie było łatwo. Musiałem nadrobić straty energetyczne w swoim organizmie. Wsunąłem batona, dopiłem wodę i posiedziałem trochę, aby dać sobie odpocząć i zregenerować utracone siły. Będąc we Wrześni, byłem tym samym bliżej niż dalej celu swojej podróży. Po odreagowaniu, powoli wyjechałem w kierunku Czerniejewa, tj. na północny zachód od miasta. Droga była wyczerpująca.</p>
<p>Ważnym faktem również, o którym nie wspomniałem wcześniej, była &#8220;awaria&#8221; mojej lewej ręki. Mianowicie około 50km za Ostrowem, zacząłem odczuwać w niej dziwne mrowienie, tracić czucie. Większość trasy obie ręki były utrzymywane w jedne pozycji z oddziałowującą na nie siłą, tak więc miały prawo cierpnąć. Im dalej byłem od domu, tym częściej musiałem zmieniać pozycję, z pochyłej, do prawie siedzącej, aby nie dać się ręce całkowicie wyłączyć. Niedyspozycyjna kończyna oraz ogólne zmęczenie stawały się argumentami przemawiającymi za niekontynuowaniem wyprawy następnego dnia (czyli powrotnej). Planowo miałem wrócić o podobnej porze (6.00-7.00) następnego dnia. Trasa miała prowadzić przez Gniezno tym razem i być wygięta bardziej na wschód od linii prostej łączącej Ostrów z Lednicą. Przy obecnym stanie mojego ciała ta wizja budziła wiele wątpliwości co do jej realizacji. Trasa powrotna miała być bowiem dłuższa.</p>
<p>Patrzyłem jednak dalej do przodu. Za Czerniejewem musiałem ponownie odbić w drogę gruntową. Wznieciony piach i żwir skutecznie okurzył rower i jego kierowcę. Ten etap podróży był dość skomplikowany. W okolicy wsi Gołuń miałem skręcić pod kątem około 130 stopni w prawo. Jednak jak tu skręcić właściwie, skoro wszystkie drogi to po prostu ścieżki, które mogą kończyć się w rowie, albo po prostu stopniowo zanikać, a ja nie byłem na tyle lekki, żeby przeprawiać się na dziko przez pole, czy próbować każdą ścieżkę po kolei. Grałem o zbyt wysoką stawkę — decyzja, którą miałbym podjąć, powinna być co najmniej w 100% pewna. Tu postanowiłem zaufać osiągnięciom cywilizacji i pchać do przodu w poszukiwaniu jakiejś &#8220;mocniejszej&#8221; i bardziej przekonywującej drogi. Wkrótce trafiłem na asfalt, który ku mojemu zdziwieniu nie prowadził do końca tam gdzie chciałem. Nie pozostawało mi jednak nic innego, jak wciąż podążać do przodu.</p>
<p>I tak dotarłem do Polskiej Wsi, na południe od Pobiedzisk. Pewna życzliwa starsza pani skierowała mnie w odpowiednią drogę, którą notabene wcześniej miałem na myśli, obierając następny kierunek. Przekroczyłem tory i zaraz za nimi drogę krajową numer 5. Moja nieuwaga i złe zorientowanie mapy sprawiły, że nie skręciłem od razu w prawo, lecz przekroczyłem tą ruchliwą drogę prostopadle, skazując się na objazd przez kolejne wsie. Tak zatem Węglewo i Latalice stały się nieoczekiwanym &#8220;bonusem&#8221; na mojej trasie. Po odbiciu w prawo (miało to być już ostateczne &#8220;zbłądzenie&#8221;) znów dane mi było pedałowanie przez polną drogę. Trzeba przyznać, że ni stąd, ni zowąd, trochę sił się jeszcze znalazło na małe przyspieszenie.</p>
<p>Bądź co bądź jednak, byłem strasznie zmęczony trasą i bardzo chciałem już być na miejscu, zwłaszcza, że dzieliła mnie już do celu bardzo niewielka odległość. Wyjechałem do jakieś wsi, następnie skręciłem już asfaltową szosą, wiedząc już na sto procent, że jadę już dobrze. Ogromne jezioro z prawej strony dodatkowo motywowało mnie do solidnego pokonania ostatniego odcinka. Kupiłem butelkę wody, by wyrównać zapasy, które wypiłem (1.5 litra na całej trasie). Łącznie miałem bezpieczny limit 3 litrów.</p>
<p><a href="http://marcov.wordpress.com/files/2009/11/lednica.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-166" title="lednica" src="http://marcov.wordpress.com/files/2009/11/lednica.jpg?w=300" alt="" width="300" height="208" /></a>Dotarłem! Dojechałem! Po kilkunastu minutach znalazłem swoich przyjaciół i znajomych. Wypiłem tryumfalnego Kubusia, którego zostawiłem specjalnie na okazję dotarcia na pole Lednickie. Zostało mi tylko jeszcze załatwienie sobie transportu autokarowego (z tym na szczęście nie było żadnego problemu). Mimo tego, że dzień następny, mający charakter bardziej krajoznawczy niż jazda &#8220;do&#8221; nie został zrealizowany w swoich założeniach, byłem z siebie bardzo dumny i jestem nadal. Nigdy wcześniej nie pokonywałem jednego dnia, jednorazowo, więcej niż 60km. Tym razem trasa wyniosła 147,4 kilometry. To nieźle, jak na taki sprzęt. To nieźle, jak na początek. Początek — bo wiem, że podróże to od teraz całe moje życie.</p>
<p>(29/05/2004)</p>
<p>STATYSTYKI<br />
Łączny dystans: 147,4 km<br />
Czas przejazdu: 6:26-16:45 (10h19&#8242;, z czego 7h24&#8242; w siodełku)<br />
Ważniejsze miejscowości/miejsca (czas/dystans): Ostrów Wielkopolski (6:26/0km), Raszków (7:02/12.6km), Ligota,<br />
Kotlin (8:46/38km), Tarce, Żerków, Śmiełów(10:50/68.3km), Pogorzelica, Miłosław, Września (13:37/100.7km),<br />
Czerniejewo, Pobiedziska, Pole Lednickie (16:45/147.4km)<br />
Awarie: brak<br />
Odżywianie/picie: IZO-PLUS (jeden bidon) + woda mineralna, 5 snickersów, 0.5l mleka, kawałek chleb</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
