<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>rzeczywistosc-skrzeczy &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/rzeczywistosc-skrzeczy/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "rzeczywistosc-skrzeczy"</description>
	<pubDate>Sat, 28 Nov 2009 13:47:37 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Diabły Tasmańskie]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2009/05/04/diably-tasmanskie/</link>
<pubDate>Mon, 04 May 2009 04:19:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2009/05/04/diably-tasmanskie/</guid>
<description><![CDATA[W reklamach telewizyjnych małe szczeniaczki są takie słodkie. Tymczasem prawda jest diametralnie inn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1151" title="0" src="http://fraglesi.wordpress.com/files/2009/05/0.jpg" alt="0" width="643" height="360" /></p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">W reklamach telewizyjnych małe szczeniaczki są takie słodkie. Tymczasem prawda jest diametralnie inna.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Są to najbardziej bezlitosne, krwiożercze, szybkie niczym piranie, okrutne diabły tasmańskie. Na dodatek srające i sikające gdzie popadnie. Gryzące co się tylko da chwycić w zęby. Dziecko z ADHD to przy nich potulny baranek.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Zostałem sam na sam z takimi dwoma na pierwszy majowy weekend.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Dzień zaczynam od zbierania odchodów. Zupełnie nie rozumiem jak można srać w takim tempie?? Szacuje, że każde z nich produkuje półtony nawozu dziennie. Do tego mocz – około 2 metry sześcienne. Śmierdzi jak w stajni Augiasza.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Kot Roman omija dom z daleka. Gdy się mijamy na spacerniaku, spogląda na mnie z niemym wyrzutem w oczach. Strach pomyśleć co by było gdyby suka Mila urodziła cztery lub nie daj Boże osiem takich diabłów.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Po południu wraca małżonka. Ciekawe kogo zostanie żywego. Mnie czy jej słodkie maleństwa&#8230;</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">dopisek poniedziałkowy: przeżyłem ja i one, ale nie wiele brakowało abym ukręcił im te łebki.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1153" title="01" src="http://fraglesi.wordpress.com/files/2009/05/01.jpg" alt="01" width="643" height="430" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Komu lody? komu?]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2009/01/29/komu-lody-komu/</link>
<pubDate>Thu, 29 Jan 2009 08:16:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2009/01/29/komu-lody-komu/</guid>
<description><![CDATA[Wydało się. Jestem pisuarem. Szkaluje, jątrzę, sączę jad. Nie spoglądam w lustro, bo wiem kogo tam z]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1047" title="06" src="http://fraglesi.wordpress.com/files/2009/01/06.jpg" alt="06" width="643" height="200" /></p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Wydało się. Jestem pisuarem. Szkaluje, jątrzę, sączę jad. Nie spoglądam w lustro, bo wiem kogo tam zobaczę.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Przez mój dom przebiegła granica. Małżonka jest zwolennikiem Karnowskiego. Podobnie teściowie. Od paru lat sopocianie z wyboru. Ja zaś rżę, że na Karnowskim czapka gore. Na szczęście z uwagi na zgromadzone na sobie zapasy nie grozi mi śmierć głodowa <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Nie poradzę. Ten typ tak ma. Znaczy ja. Skrajnie nieufny wobec każdej władzy. Bo władza deprawuje, zwłaszcza sprawowana od lat i nie kontrolowana. A jeżeli do tego owa władza skrapia się obficie  pijarowymi perfumami, to ja wiem, że coś od spodu śmierdzi. Szambo?</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Nie ma dymu bez ognia. Nie wszystko złoto co się świeci. Od lat słyszałem od różnych, wiarygodnych dla mnie osób, że coś jest na rzeczy. Że Karnowski rulez. Cappo di tutti capii. To samo podpowiadała mi intuicja. Czytałem między wierszami w gazetach. Pary razy spojrzałem mu głęboko w oczy, i czułem, że te oczy mogą kłamać.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Teraz staje w jednym szeregu z Kurskim i resztą pisuaru, po którym jeździłem przez całą kaczystowską noc. Chichot historii? Nie.</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Zawsze twierdziłem, że samorząd powinien być wolny od partii politycznych. Przypadek Karnowskiego tylko utwierdza mnie w przekonaniu. Nie ważne czy mamy do czynienia z PO, PiS czy SLD. Układy, układziki, lody, lodziki, znajomości, nepotyzm, rąsia rąsie myje, a brudy pierzemy we własnym domu. Czy tylko w Sopocie? A budyniowy Gdańsk?</p>
<p style="margin-top:.3cm;margin-bottom:0;">Kiedy widząc powyższe, przestanę skręcać się z obrzydzenia, wtedy naprawdę nie będę mógł spojrzeć w lustro.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[SOS!]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/11/25/sos/</link>
<pubDate>Tue, 25 Nov 2008 07:16:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/11/25/sos/</guid>
<description><![CDATA[Wczoraj około 20 przestała działać neostrada. Przeładowałem router, posprawdzałem kable i koniec koń]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Wczoraj około 20 przestała działać neostrada. Przeładowałem router, posprawdzałem kable i koniec końców zadzwoniłem na infolinię.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Po półtorej godzinie przebijania się przez wielopoziomowe menu (“jeżeli&#8230;. wybierz jeden”) i tłumaczenia konsultantkom o blond włosach, że nie jestem wielbłądem, udało mi się zgłosić awarię.   Dobrze, że żadna nie kazała mi przeinstalować sterowników, bo bym przegryzł kabel od telefonu.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Jeżeli mowa o przegryzaniu, to w tchawicę wbił się syn, który nie mógł odpalić ulubionej sieciowej gry. &#8211; Nie ma neta leszczu! &#8211; warczał &#8211; kiedy będzie? no kiedy? kiedy?</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Wstałem później niż normalnie. Po co wstawać jak nie ma neta? Ogoliłem facjatę, umyłem czuprynkę. Zaparzyłem kawę. Przez moment zastanawiałem nad poranną gimnastyką, ale mi przeszło.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Z nadzieją w sercu usiadłem przed monitorem. Może jakimś cudem zaczęło działać? Nadzieja matką&#8230;  Co tu robić? W co się bawić? Poczułem się jak alkoholik odstawiony od  gorzałki. Jak narkoman na odwyku. Jak rzucający palenie.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Sieciowe radio milczy. CD nie ma na czym odtworzyć. W radiu tranzystorowym wylały baterie. Na szczęście znalazłem kilka starych mp3.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Gdzieś całkiem niedaleko, świat tętni bitami. Ludzie listy piszą, dyskutują na forach, snują się po www. Ulubione portale i blogi nieosiągalne. W brzuszyskach serwerów czeka na mnie poczta.  Tkwię jak rozbitek na bezludnej wyspie. SOS!</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Mój ratunek zależy od pana Czesia,  technika z tepsy, który dotelepie się do pracy, wypije z kumplami kawę, poflirtuje z Krystyną z dyspozytorni. Spojrzy na zlecenie i przeklnie – Ech, znowu na to zadupie.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">W myślach zaklinam go, żeby zajął się najpierw mną, a nie odłożył na popołudnie, albo nie daj Boże na następny dzień. Mogę nie dożyć. Po czternastej młody wraca ze szkoły&#8230;.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Założę rakiety śnieżne i przekopię po&#8230; gazetę. Potem stanę u płota wyglądając pana Czesia. Powitam go chlebem i solą. Pracować za bardzo nie ma jak.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">Jak mnie przypili, odpalę radiostację przenośną, i buląc jak za zboże, zachłysnę netem komórkowym Powyższy tekst włożę w wirtualną butelkę i rzucę z nadzieją w toń cyberoceanu.</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">to pisałem ja, Fraglesi Crusoe&#8230;</p>
<p style="margin-top:.2cm;margin-bottom:0;">
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Szambo ekologiczne czyli o grzebaniu się we własnym gównie]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/09/06/szambo-ekologiczne-czyli-o-grzebaniu-sie-we-wlasnym-gownie/</link>
<pubDate>Sat, 06 Sep 2008 10:53:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/09/06/szambo-ekologiczne-czyli-o-grzebaniu-sie-we-wlasnym-gownie/</guid>
<description><![CDATA[To jest tekst dla odważnych. Esteci, wrażliwi, oraz ci którzy brzydzą się, tym co ludzkie, nie powin]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>To jest tekst dla odważnych. Esteci, wrażliwi, oraz ci którzy brzydzą się, tym co ludzkie, nie powinni go w żadnym wypadku czytać. Nie kropkuje słowa “gówno”, bo jestem wkurzony.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Czytam w mądrych książkach, że już starożytne perskie miasta, ponad 3 tysiące lat temu, miały  system odprowadzania ścieków. Moje tysiącletnie miasto do tej pory nie skanalizowało niektórych dzielnic, w tym mojej. Chcąc nie chcąc jestem posiadaczem ekologicznego szamba. Nieszczęśliwym posiadaczem.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Jest 21 wiek. Wiek komputerów, Internetu, lotów w kosmos. Mnie tak nie wiele dzieli od posiadania drewnianej wygódki z tyłu domu.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Prezydent mojego miasta marzy o jednym: pozostawić po sobie pomnik &#8211; Stadion Baltic Arena a i przy okazji zapewnić godziwą emeryturę. To, że mieszkańcy pławią się w gównie, albo stoją kilometrowych korkach, nie ma dla niego żadnego znaczenia.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">To co wydalamy spływa rurkami do dużego zbiornika (osadnika) i tam jest (podobno) zżerane przez bakterie. Tak zwana “szara woda” wypływa górą i za pośrednictwem pompy i drenażu, przenika do gleby.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Przepływa przez położony niżej ogród sąsiada (trawa rośnie mu jak szalona) i po jakimś czasie, podobno oczyszczona, zasila pobliskie jezioro. Nie kąpię się w nim.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zawartość osadnika trzeba w porę opróżnić, bo inaczej w piwnicy zaczyna bić śmierdzące źródło. Oczyszczenie zajmuje dzień roboty. Pilnuje więc tego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Rok temu zaczęła szwankować pompa. Wymieniłem na nową. Padła po trzech miesiącach. Specjalistyczna firma zainstalowała nową ze skomplikowanym systemem czujników i sterownikiem. Gówno pod kontrolą komputera. Poczułem się w końcu w 21 wieku.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Niestety dzisiaj rano gówno po raz kolejny zwyciężyło. Czujniki zawiodły. Pompa oszalała. Komputer się wypiął.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Zakasałem rękawy. Dostałem się do studzienki z czujnikami i pompą. Zacząłem czyścić. Przylazł wygłodniały Kot Roman. Ostrożnie powąchał klapę i rozdarł ryja: jeść. Stał tak nade mną i darł się. Nie wytrzymałem i chciałem go wrzucić do studzienki. Na szczęście uciekł.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">W poniedziałek ściagnę fachowców, którzy instalowali pompę. Pewnie skończy się awanturą. Tylko jak zmusić wszystkich domowników do nie korzystania z ubikacji do poniedziałku?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dziecko neostrady albo łączy nas coraz więcej]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/07/17/dziecko-neostrady-albo-laczy-nas-coraz-wiecej/</link>
<pubDate>Thu, 17 Jul 2008 17:50:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/07/17/dziecko-neostrady-albo-laczy-nas-coraz-wiecej/</guid>
<description><![CDATA[Zapragnąłem mieć neostradę 6 mb. A co? stać mnie. Chciałem zrezygnować z 2mb, które mam na linii fir]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Zapragnąłem mieć neostradę 6 mb. A co? stać mnie. Chciałem zrezygnować z 2mb, które mam na linii firmowej. O dziwo cena niższa, bo firmy kasują jak za zboże.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;"><!--more-->Wypełniłem stosowny wniosek w Internecie i czekałem cierpliwie. Tydzień, dwa, trzy. Po miesiącu zadzwoniła miła pani i zaproponowała żonie neostradę.<br />
- Ale mąż coś zamawiał.<br />
- Niemożliwie, nie mam żadnego wniosku.<br />
- To ja dam męża do aparatu.
</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Okazało się, że mój wniosek wcięło. Pani przyjęła ponownie zamówienie.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Tuż przed urlopem kurier przywiózł pudełeczko z upragnioną neo.<br />
- Pani kurde, jo, no żesz, 6 mb?, wow! 6mb! wow! Tu pani podpisze i tu. Drukareczka też będzie, co? wow. Nie? już nie dają? eeee.
</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Podłączyłem. Dupa blada. Modem diodkami zamigotał ale rozmówcy nie odnalazł. Widocznie nie zestawili jeszcze na centrali. Sprawdzę po powrocie z urlopu.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Takoż uczyniłem. Bez powodzenia. Zadzwoniłem na 0800 coś tam coś tam. Jeżeli jesteście państwo &#8230; proszę wybrać jeden. Jeżeli &#8230;. proszę wybrać dwa. Jeżeli &#8230;. Wszystkie linie są zajęte, proszę czekać. Proszę czekać. Proszę czekać.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Czekałem i czekałem. Słuchawka spociła się.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">- Dzień dobry, tu taki a taki, słucham, w czym mogę pomóc?<br />
Tłumaczę łopatologicznie w czym rzecz. Żem informatyk, admin, czasem hacker. Znam się.<br />
- Na linii firmowej modem działa więc problem jest na centr&#8230;<br />
- Tak, tak, rozumiem, ale proszę sprawdzić czy aby kabelek i filtr&#8230;  Proszę zdezinstalować sterowniki. Ja rozumiem, ale proszę to zrobić i zrestartować komputer. Na pewno zadziała! Nie działa? hmm.. to proszę panel sterowania, system, magistrala&#8230;
</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Mija 44 minuta.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">- To chyba rzeczywiście problem na centrali. Piszę zgłoszenie, dzisiaj najpóźniej jutro technicy sprawdzą.<br />
- no żeby cię pokręciło – myślę.
</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Nazajutrz sprawdzam. Dupa. Poczekam jeszcze.  W międzyczasie kuje ściany, przeciągam kable aby nowa neo trafiła do serwera w piwnicy.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Po trzech dniach pękam, dzwonię ponownie. Inny miły pan.</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">- Nie działa? Technicy kontaktowali się? Nie? No wie pan, za daleko, prędkość trzeba będzie zmniejszyć.<br />
- To wy nie tego nie sprawdzacie przed podpisaniem umowy?<br />
- No nie.<br />
- W takim razie rezygnuję, co mam zrobić z modemem?<br />
- Ma pan w prezencie.
</p>
<p style="margin-top:0.2cm;margin-bottom:0;">Bosko. Łączy nas coraz mniej. Może Netia na linii TP?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[A on śpiewał, że życie mu się nie udało]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/05/11/a-on-spiewal-ze-zycie-mu-sie-nie-udalo/</link>
<pubDate>Sun, 11 May 2008 05:42:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/05/11/a-on-spiewal-ze-zycie-mu-sie-nie-udalo/</guid>
<description><![CDATA[Trzydziestoletni mężczyzna wszedł na szczyt kratownicowej konstrukcji wiaduktu przy ul. Braci Lewoni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Trzydziestoletni mężczyzna wszedł na szczyt kratownicowej konstrukcji wiaduktu przy ul. Braci Lewoniewskich. To miejsce przy przystanku <a href="http://tematy-trojmiasto.gazeta.pl/S/1371,SKM">SKM</a> Gdańsk-Zaspa. Dochodziła godz. 14.50. Ktoś zaalarmował policję, przyjechały radiowóz, karetka i straż pożarna.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more-->[..]</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Godziny szczytu, przez pół godziny przejechało tamtędy sześć kolejek. Maszyniści mieli instrukcję, by przed wiaduktem zwalniać do pięciu kilometrów na godzinę i uważać, co ten człowiek robi. Opóźnienia były nieduże, pięć minut.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Policyjni negocjatorzy zaczęli przekonywać mężczyznę, aby zszedł na chodnik. &#8211; Chodził z jednej strony kratownicy na drugą, raz był nad torami SKM, raz nad dalekobieżnymi &#8211; mówi nadkomisarz Tomasz Grelowski, oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. &#8211; Strażacy nie byli w stanie rozłożyć płachty. <strong>A on śpiewał, że życie mu się nie udało.</strong></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">O godz. 15.23 dał się przekonać i zszedł do policjantów. Karetka pogotowia odwiozła go do szpitala dla nerwowo chorych na Srebrzysku.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">[..]</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">- Każdy przypadek to ludzka tragedia i kłopot dla podróżnych &#8211; mówi Zbigniew Klawikowski, nadzorujący ruch SKM. &#8211; <strong>Są też skutki, których nie widać: maszynista, który pierwszy raz kogoś przejedzie, nie może dojść do siebie przez miesiąc. Ma kłopoty ze snem, nie je. Po następnych nieboszczykach nie jest tak źle, ale też człowiek nie od razu się uspokoi.</strong> W SKM pracuje 130 maszynistów i większość ma na swoim koncie takie przypadki.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">Klawikowski opowiada, co się dzieje z maszynistą, który widzi samobójcę: <strong>włącza szybkie hamowanie, ale masa składu jest tak wielka, że sunie on po torach. Maszynista nie może zrobić nic więcej, wpiera się plecami w ścianę kabiny, jakby chciał pomóc.</strong></p>
<p>2 maja z peronu we Wrzeszczu pod koła SKM rzucił się 56-latek. <strong>Już dwie godziny wcześniej podejrzanie chodził po peronie. Maszynista zwrócił na niego uwagę &#8211; przy kolejnym kursie jechał wolniej i błyskawicznie włączył hamulec. Samobójca przeżył, stracił rękę.</strong></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">&#8212;&#8212;&#8212;</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>ps. Omal kawy na klawiaturę nie rozlałem gdy przeczytałem tego njusa z lokalnego dodatku GW. Skróty i podkreślenia moje. Pan redaktor widocznie na okresie próbnym <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przezorny zawsze ubezpieczony, albo poszukiwacze zaginionej matrycy]]></title>
<link>http://fraglesi.wordpress.com/2008/04/10/przezorny-zawsze-ubezpieczony-albo-poszukiwacze-zaginionej-matrycy/</link>
<pubDate>Thu, 10 Apr 2008 11:08:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>fraglesi</dc:creator>
<guid>http://fraglesi.wordpress.com/2008/04/10/przezorny-zawsze-ubezpieczony-albo-poszukiwacze-zaginionej-matrycy/</guid>
<description><![CDATA[Sztuka w trzech aktach, o pysze i bezmyślności. Dramat, odbierany przez niektórych jako tragifarsa. ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img style="margin-top:10px;margin-bottom:10px;" src="http://img412.imageshack.us/img412/451/95730830px0.jpg" alt="" /></p>
<p>Sztuka w trzech aktach, o pysze i bezmyślności. Dramat, odbierany przez niektórych jako tragifarsa.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><!--more--></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="center"><span style="font-size:medium;"><strong>AKT I </strong></span></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>Miejsce : Sklep dużej sieci handlowej ze sprzętem RTV. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia.<br />
osoby: Pani, Pan, sprzedawca</em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>Trwa gorączka przedświątecznych zakupów. Z głośników sączą się kolędy. Znudzeni, wiszący na  załadowanych do granic możliwości wózkach, mężczyźni, próbują nadążyć za połowicami. Plącząca pomiędzy nogami  dziatwa, co rusz wywraca regały. Pani zaciągnęła Pana do działu z telewizorami i wskazała palcem model telewizora LCD.</em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><strong>Pan:</strong> Podoba ci się kochanie?<br />
<strong>Pani:</strong> Tak, bardzo ładny kolor. Będzie pasował do kuchni.<br />
<strong>Pan:</strong> Panie Sprzedawco, bierzemy!<br />
<strong>Sprzedawca:</strong> Bardzo się cieszę! wyśmienity wybór! Może chcą Państwo wykupić dodatkowe ubezpieczenie?<br />
<strong>Pan:</strong> A po co?<br />
<strong>Sprzedawca:</strong> Różne rzeczy mogą się zdarzyć. Może upaść, porysować się. Matryca jest delikatna&#8230;<br />
<strong>Pan:</strong> ha ha, dobre!<br />
<strong>Sprzedawca:</strong> koszt wymiany matrycy to około 1000 złotych więc prawie tyle co nowy&#8230;<br />
<strong>Pan:</strong> Co tam się może stać ha ha ha. A jak się stanie, to się nowy kupi. Stanieją po świętach, ha ha<br />
<strong>Sprzedawca:</strong> Jak Pan uważa, ale osobiście doradzam zakup, to tylko 200 złotych<br />
<strong>Pani:</strong> Może jednak mężu?<br />
<strong>Pan:</strong> Kochanie daj spokój, idziemy.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="center"><span style="font-size:medium;"><strong>AKT II</strong></span></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>Dzień później. W domu. Przy porannej kawie. Pani w szlafroku, Pan już ubrany. Wstał wcześnie (jak to ma w zwyczaju) rozpiera go energia. </em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><strong>Pan:</strong> Zobaczymy kochanie?<br />
<strong>Pani:</strong> A nie możesz mi go położyć pod choinkę?<br />
<strong>Pan:</strong> Kochanie, to jeszcze parę dni! Trzeba sprawdzić. A nuż nie działa.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>Pan męczy się z kartonem. Robi to w salonie, nad stolikiem z hartowanego szkła, o ostrych kantach. </em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><strong>Pani:</strong> Wypadnie ci! Uważaj! Nie możesz tego zrobić przy stole w jadalni?<br />
<strong>Pan:</strong> Kochanie, co ma wypaść? Mi ma wypaść? mi? Wypadło mi kiedykolwiek coś?<br />
<strong>Pani:</strong> Proszę&#8230;.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><em>Telewizor, jak przewidziała to trafnie Pani, wyślizguje się z foli i uderza o kant stolika. Pan robi się biały na twarzy.</em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;"><strong>Pan:</strong> K* K* K*</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="center"><span style="font-size:medium;"><strong>AKT III</strong></span></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="left"><em>Parę miesięcy później. Telewizor służy za monitor w pracowni Pana. Pan przyzwyczaił się do jego poharatanego oblicza. Polubił go nawet. Wydaje się, że telewizor pogodził się  z faktem, iż nigdy już nie będzie telewizorem kuchennym. </em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="left"><em>Ponieważ dodatkowy monitor nie jest już Panu potrzeby, Pan postanawia zadzwonić do serwisu.</em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;font-style:normal;" align="left"><strong> Pan:</strong> Halo? Dzień dobry, mam taki uszkodzony telewizor, chciałbym spytać ile kosztowałaby wymiana matrycy? Mój model to &#8230;.<br />
<strong>Osoba z serwisu:</strong> Momencik, już sprawdzam.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="left"><em>Chwila oczekiwania. Narasta napięcie. Pan popija kawę. </em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;font-style:normal;" align="left"><strong> Osoba z serwisu:</strong> Przykro mi, proszę Pana, Koszt sprowadzenia nowej matrycy przekracza cenę nowego.</p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="left"><em>Pan dziękuje i delikatnie odkłada słuchawkę. Odchyla się w fotelu. Zamyśla. </em></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="left">
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;font-style:normal;" align="center"><span style="font-size:medium;"><strong>EPILOG</strong></span></p>
<p style="margin-top:0.3cm;margin-bottom:0;" align="left"><em>Pan rozkręcił bezbronny telewizor. Spisał numer matrycy i wyruszył na poszukiwania w rozległym wirtualnym świecie. Okazuje się, że taką samą matrycę mają modele wrogich marek, oraz przeróżne nonejmy. Czy mu się uda? Podobno, w zeszłym tygodniu, na Allegro&#8230;.</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
