<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>smutek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/smutek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "smutek"</description>
	<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 16:58:23 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://monologiczna.wordpress.com/2009/11/30/370/</link>
<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 15:47:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Kaś</dc:creator>
<guid>http://monologiczna.wordpress.com/2009/11/30/370/</guid>
<description><![CDATA[Dlaczego jestem taką egoistką? &nbsp; Nie interesuje mnie to, że kogoś zranię, kogoś bliskiego. Dzia]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dlaczego jestem taką egoistką?</p>
<p>&#160;</p>
<p>Nie interesuje mnie to, że kogoś zranię, kogoś bliskiego. Działam tylko na swoją korzyść. Będzie mi dobrze &#8211; no to miło, i dalej, i dalej. A to, że jest jeszcze ktoś oprócz mnie się nie liczy. Pomijam w swoich kalkulacjach wszystkich pozostałych ludzi, a kiedy ktoś mi o tym wspomina oburzam się, czuję się osaczona i szykanowana. I bronię się, bronię się zawzięcie tak, jakby nie było prawdą, że nie pomyślałam, nie zastanowiłam się, nie wyobraziłam sobie&#8230;</p>
<p>że ktoś może płakać przeze mnie.</p>
<p style="text-align:center;"><strong>Przeze mnie.</strong></p>
<p>&#160;</p>
<p>Nie jestem warta by ktoś płakał z mojego powodu.</p>
<p>&#160;</p>
<p><span style="color:#888888;"><em>Brnij w to dalej, moja droga, proszę bardzo. </em></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pocieszenie]]></title>
<link>http://gorzkairenka.wordpress.com/2009/11/18/pocieszenie/</link>
<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 22:34:32 +0000</pubDate>
<dc:creator>martylek</dc:creator>
<guid>http://gorzkairenka.wordpress.com/2009/11/18/pocieszenie/</guid>
<description><![CDATA[]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://gorzkairenka.wordpress.com/files/2009/11/img423.jpg"><img src="http://gorzkairenka.wordpress.com/files/2009/11/img423.jpg" alt="" title="irenka13" width="254" height="659" class="aligncenter size-full wp-image-99" /></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[nostalgicznie w Sopocie ...]]></title>
<link>http://active1502.wordpress.com/2009/11/15/nostalgicznie-w-sopocie/</link>
<pubDate>Sun, 15 Nov 2009 19:18:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>activebarbara</dc:creator>
<guid>http://active1502.wordpress.com/2009/11/15/nostalgicznie-w-sopocie/</guid>
<description><![CDATA[&nbsp; Kliknij na fotkę by zobaczyć resztę]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#160;</p>
<p style="text-align:center;"><a href="http://active1502.wordpress.com/files/2009/11/sopot-bw.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-947" title="DSC_6058" src="http://active1502.wordpress.com/files/2009/11/dsc_6058.jpg" alt="DSC_6058" width="404" height="600" /></a><em><strong>Kliknij na fotkę by zobaczyć resztę</strong></em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[mrocznie z Emily ]]></title>
<link>http://carolinecagowska.wordpress.com/2009/11/14/mrocznie-z-emily/</link>
<pubDate>Sat, 14 Nov 2009 15:18:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Karolina Cagowska</dc:creator>
<guid>http://carolinecagowska.wordpress.com/2009/11/14/mrocznie-z-emily/</guid>
<description><![CDATA[Mroczne zaułki naszego są nie tylko niebezpieczne, ponieważ pokazują tą ciemniejszą stronę naszej na]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Mroczne zaułki naszego są nie tylko niebezpieczne, ponieważ pokazują tą ciemniejszą stronę naszej natury, ale i również niezwykle fascynujące, powstają gdzieś w naszej podświadomości i trudno jest je kontrolować. Mroczne klimaty jak i uczucia jakie one tworzą, są dla mnie bardzo inspirujące, dlatego też wręcz przepadam za takimi sesjami.</p>
<p>Któregoś razu udało mi się spotkać z Emily, razem stworzyłyśmy dwie stylizację &#8211; obydwie niezbyt optymistyczne, opowiadające o smutku i bólu.</p>
<p>enjoy&#8230;</p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-219" title="2m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/2m.jpg" alt="2m" width="450" height="677" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-220" title="4m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/4m3.jpg" alt="4m" width="450" height="677" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-221" title="1m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/1m.jpg" alt="1m" width="450" height="298" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-222" title="13m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/13m.jpg" alt="13m" width="450" height="298" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-223" title="6m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/6m1.jpg" alt="6m" width="450" height="298" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-224" title="8m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/8m1.jpg" alt="8m" width="450" height="677" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-225" title="9m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/9m.jpg" alt="9m" width="450" height="677" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-226" title="12m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/12m.jpg" alt="12m" width="450" height="298" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-227" title="3m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/3m.jpg" alt="3m" width="450" height="298" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-228" title="10m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/10m1.jpg" alt="10m" width="450" height="677" /></p>
<p><img class="alignnone size-full wp-image-229" title="11m" src="http://carolinecagowska.wordpress.com/files/2009/11/11m.jpg" alt="11m" width="450" height="450" /></p>
<p>i coś w tych klimatach na koniec, do posłuchania.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/XZtFLd_wNfI&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/XZtFLd_wNfI&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Uporać się ze wspomnieniami...]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/2009/11/07/uporac-sie-ze-wspomnieniami/</link>
<pubDate>Sat, 07 Nov 2009 21:29:34 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/2009/11/07/uporac-sie-ze-wspomnieniami/</guid>
<description><![CDATA[Może tak. Zeszły weekend spędziłam z rodziną. To były zdecydowanie trzy bardzo ciężkie dni. Osobiści]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Może tak.<br />
Zeszły weekend spędziłam z rodziną. To były zdecydowanie trzy bardzo ciężkie dni. Osobiście jestem pełna podziwu dla Babci, która naprawdę się trzyma, choć mama relacjonuje mi przez telefon, że kiedy zajrzy do Niej, ma czerwone oczy. W poniedziałek miałam okazję spędzić z Nią prawie dwie godziny, czekając na przyjazd rodziców. Pomagałam Babci przygotować obiad, bo zaczęła coś gotować, zapomniała mieszać. Rozmawiałyśmy o wizycie stryja (wujka, ale zgodnie z ustalonymi wcześniej koligacjami zmienił się status na stryja bądź stryjka), o moich studiach, planach, rodzicach i czasach dziecinnych taty i stryja. Dostałam też zadanie specjalne &#8211; kupno puzzli, za którymi rozglądałam się we Wrocławiu od przyjazdu i już dwa pudełka wpadły mi w oko.<br />
Do Babci jadę w najbliższy weekend, bo 16. października jest Świętem Uniwersytetu, z tytułu czego my, studenci, mamy wolne i tym samym weekend wydłuży mi się o jeden cenny dzień. Dzwoniąc wczoraj do Niej powiedziałam, że oczywiście puzzle są prezentem ode mnie, bo już chciała przelać mi pieniądze, a nie o to teraz chodzi. Nie jestem w stanie zrozumieć choć po części bólu, jaki ma teraz w sobie i mam nadzieję, że te puzzle choć na chwilę oderwą Ją od myśli. Przecież tak bardzo lubiła kiedyś je układać, a w tym czasie Dziadziu rozwiązywał krzyżówki. Tkwi w mojej głowie obraz: mieszkanie Dziadków, duży pokój, ława, a na niej 300 panoramicznych, ołówek (koniecznie na rysiki), duża gumka i lupa. Te wspomnienia siedzą we mnie, a obraz z teraz &#8211; pusty stół, bardzo boli. Zapach wody kolońskiej też już się ulotnił, ale woda została w łazience, razem z pianką do golenia i dezodorantem. Ostatnio spędziłam w tej łazience kilkanaście minut z butelką wody kolońskiej pod nosem. Brakuje mi tego zapachu i czułych uścisków. Tych spontanicznych buziaków, kiedy siedzieliśmy razem na kanapie i rozmawialiśmy o książkach albo rozwiązywaliśmy krzyżówki.<br />
- Kochana, jak się nazywa utwór ćwiczebny na przykład na skrzypce? &#8211; spytał mnie któregoś razu.<br />
- Etiuda &#8211; odparłam.<br />
- Pasuje. No widzisz, jak dobrze, że się na tym znasz!</p>
<p>Bo <em>kochanie</em> było zarezerwowane wyłącznie dla Babci. Byli, jak papużki nierozłączki. Wszędzie razem. Rzadko się spierali. Szybko godzili. A teraz, w dniu, kiedy Jego zabrakło, wskazówki zegara na piecu kaflowym zatrzymały się, a palma, którą podarował szkole, w której pracuje mama, uschła.<br />
I jak tu nie wierzyć w Boga?<br />
Teraz pamiętam <em>tamten</em> dzień. Jechałam z <strong>Aś</strong> tramwajem numer 23 i powiedziałam: <em>W takich chwilach wątpię w Boga.</em><br />
Nie w jego istnienie. W niego samego. I modlę się za niego.</p>
<p>Dziś wszystko jest inne. We Wrocławiu myśli przychodzą wieczorem, kiedy mieszkanie cichnie, a księżyc przedziera się przez żaluzje do pokoju.<br />
I ten koncert rozdzierający serce.</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/7bHC8XEfEYk&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/7bHC8XEfEYk&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p>Za rzadko mówiłam Mu, że kocham.</p>
<p>Teraz wszystko inne zeszło na dalszy plan, ale obecność <strong>Żółwia</strong> zdaje się dobrze działać na mój nastrój.</p>
<p>A jutro przyjęcie urodzinowe bratanicy. Życie toczy się dalej.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[033 Halny]]></title>
<link>http://ecodzien.wordpress.com/2009/11/07/033-halny/</link>
<pubDate>Sat, 07 Nov 2009 18:51:37 +0000</pubDate>
<dc:creator>ewolny</dc:creator>
<guid>http://ecodzien.wordpress.com/2009/11/07/033-halny/</guid>
<description><![CDATA[Nie mówiła nawet, że wieje wyjątkowo mocno halny, wtedy mógłby mieć szeroko  oczy otwarte, w obawie ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Nie mówiła nawet, że wieje wyjątkowo mocno halny, wtedy mógłby mieć szeroko  oczy otwarte, w obawie przed jej złością. A bardzo nie lubiła, gdy zasłaniał się przyłbicą, gdy krzepła i tak zbyt twarda skorupa, gdy oddalał się i tak wielki nieobecny. Nie była zła.</p>
<p style="text-align:justify;">Wiało tak, że słychać było to wianie. Dostała dreszczy, bo jakiś wewnętrzny niepokój przypominał same nieprzyjemne sprawy. Nastrój spadał stopniowo do zera i odczuwała bezsens wszystkiego. Nie była w lesie, więc nie miało co grać w gałęziach, a mimo to słyszała zawodzące leśnie auuuuu. Okna trzeszczały, wydawało się, że zaraz wpadną do środka. Na balkonie mocno przykręcone tralki, obijały się mimo to z łoskotem o ściany. I tak całą noc. A potem w dzień jeszcze resztki. Ale te podrygi umierającej ostrygi sprawiały, że chmury przemieszczały się w oczach jak windsurfing w sztormie 2 razy 9, ale… przecież były daleko, dużo dalej niż brzeg pełen dziewczyn, więc z jaką prędkością  przemieszcza się wiatr, że wyglądają jakby szybko płynęły?</p>
<p>Tak silny wiatr nastraja zawsze depresyjnie, przywodzi na myśl stare zaniedbane cmentarze, porzucone grobowce, ale i zaniechane obietnice, niespełnione nadzieje, umykający czas. Wiatr jakby woła &#8211; już pora zbieraj się… Wzdryga nią wtedy i wbija głębiej w poduszkę. Dlaczego te halne zawsze swe epicentrum mają w nocy? Nie dają spać, powodują, że człowiek jest niespokojny, targają nim wyrzuty sumienia, serce kołacze a strach otwiera szeroko oczy. Stukanie, zawodzenie i smętne, złowieszcze wycie przywodzi na myśl zjawę wyzierającą z czeluści piekieł, mocującą się w desperacji z drzwiami przestworzy. Wypychanie płyt pomnika, między światem żywych a tym co nieodgadnione, trwa zawsze stanowczo zbyt długo, zdąży zlać potem, podnieść ciśnienie, rozbujać tętno, zaniepokoić.</p>
<p style="text-align:justify;">I gdy już sił nie ma i wydaje  się, że dłużej tak nie da rady oczekiwać, na to pęknięcie okien, niczym skorupki lichego jajka, nagle zasypia. Może już na tyle wymęczona, że jest jej wszystko jedno, a może dlatego, że halny zawsze nad ranem z pierwszym brzaskiem, niczym zły duch na pianie pierwszego kura, odchodzi. Pozostaje po nim namacalne wspomnienie w postaci mocnego wiatru, ale już jest przecież dzień, a gdy świeci słońce, wszystkie myśli są jasne.</p>
<p style="text-align:justify;">Wtedy pewnie sądzi, że  “jest słodka jak nigdy”. Ale ona wie, że to nie słodycz, a po prostu znów się włączyła pokora istnienia &#8211; <strong>ewolny</strong></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Duchy mają Uczucia - Rozdział 8.]]></title>
<link>http://artanime.wordpress.com/2009/11/03/duchy-maja-uczucia-rozdzial-8/</link>
<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 15:36:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Aikee_chan</dc:creator>
<guid>http://artanime.wordpress.com/2009/11/03/duchy-maja-uczucia-rozdzial-8/</guid>
<description><![CDATA[Napisy na obrazku raczej nie przeszkadzają, przecież pasują do sytuacji, nie? ;D Ach! Już niedługo M]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;"><img class="size-full wp-image-1085 aligncenter" title="AA" src="http://artanime.wordpress.com/files/2009/10/aa1.jpg" alt="AA" width="500" height="375" /><a rel="tag" href="http://pl.wordpress.com/tag/zal/"></a></p>
<p style="text-align:center;">Napisy na obrazku raczej nie przeszkadzają, przecież pasują do sytuacji, nie? ;D</p>
<p style="text-align:center;">Ach! Już niedługo Mikolajki i Boże Narodzenie, wiecie? Kupimy sobie nowe mangi, ci, co oszczędzali lub mają więcej pieniędzy dostaną nawet anime na DVD&#8230; Tak, będzie naprawdę pięknie! Dla takich dni chodzi się codziennie do szkoły i odrabia zadania, aż w końcu umiera się w ciągu biegania na WF-ie&#8230;</p>
<p style="text-align:center;">Teraz wykorzystam kilka zwrotów Alex. Wybacz mi. ^^</p>
<p style="text-align:center;"><!--more--></p>
<p style="text-align:center;">~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~</p>
<p style="text-align:center;">-Jak mnie znalazłeś?-spytałam.</p>
<p style="text-align:center;">-Sam nie wiem, jakoś tak.. Poszedłem tam, gdzie ciągnęło mnie serce.-głos miał niepewny. Drżał.</p>
<p style="text-align:center;">-Kłamiesz.-stwierdziłam.-Mógłbyś tego nie robić? I czemu nie odbierałeś?</p>
<p style="text-align:center;">-Przepraszam, sprawy rodzinne.-zignorował moje pierwsze pytanie. Miałam ochotę go kopnąć, ale z drugiej strony znów byłoby mi smutno. Nie wypytywałam, o jakie sprawy chodzi. I tak by mi nie powiedział. A jednak dalej ciągnęłam:</p>
<p style="text-align:center;">-Inese, wybaczyłam ci już to, ale powiedz mi, jak mnie znalazłeś?! Chcesz się ze mną kłócić? Zależy ci na mnie?-zacisnęłam zęby.</p>
<p style="text-align:center;">Sięgnął za moje ucho. Co chciał tam znaleźć? Czarodziejską monetę? Jednak nie. Wyciągnął malutki czip.</p>
<p style="text-align:center;">-Przykleiłam ci to kiedyś. Przepraszam.. bałem się, że kiedyś ktoś cię porwie. I proszę, nie pytaj, dlaczego tak myślałem.</p>
<p style="text-align:center;">&#8220;Następna gierka&#8221; pomyślałam. Ale wybaczyłam mu. Rozumiałam, że z jego rodziną dzieją się dziwne rzeczy.Wystarczyło mi to, że istnieje i troszczy się o mnie.</p>
<p style="text-align:center;">-Ritsu, chodźmy już stąd.-powiedział.-Na pewno jest ci zimno.</p>
<p style="text-align:center;">Przytaknęłam. Gdy wstałam złapał mnie za rękę i przycisnął do siebie. Otworzyłam szeroko oczy, a on pocalował mnie w policzek.</p>
<p style="text-align:center;">-Ritsu, kocham cię. Ty mi zawsze wybaczasz i otaczasz mnie swoim ciepłem.-spojrzał głęboko w moje oczy.-Przez to obiecuję, że opowiem ci wszystko. Tylko nie tu, dobrze?</p>
<p style="text-align:center;">Trzęsłam się. Przez chwilę czułam się, jakby chciał mnie pocałować, tak naprawdę. Gdy dotarły do mnie jego słowa, szczerze okazałam ślady radości na mojej twarzy.</p>
<p style="text-align:center;">Doszliśmy do jego auta i wtedy zaczął ze spuszczoną głową:</p>
<p style="text-align:center;">- Gdy urodziłem się, miałem wszystko pod dostatkiem&#8230; Nie, nie gdy się urodziłem. Jakby to powiedzieć.-spojrzał na mnie i przybliżył moją twarz do siebie.-Zostałem adoptowany przez bardzo bogatych ludzi. Hm&#8230; czasami porywacze kradli nawet moje zabawki i chcieli za nie okup. Ale chciałem mieć jakąkolwiek rodzinę, więc udawałem dobre dziecko. Chociaż nawet ich nie widywałem&#8230;-zacisnął zęby.-Potem zauważyłem, że nasza rodzina różni się od innych. Że nikt mnie tak naprawdę nie kocha i wcale nie mam prawdziwych przyjaciół. No i pojawiłaś się ty. Najmilsza osoba, jaką spotkałem, ktoś, przy kim się uśmiecham, choć nie robiłem tego tyle lat&#8230;. Ktoś, kogo chciałem chronić.</p>
<p style="text-align:center;">Zaczęłam płakać. Nie wiedziałam, że mój ukochany miał takie dzieciństwo. Wyciągnęłam z jego kieszeni czip. Popatrzyłam chwilę na niego, a później z głośnym płaczem rzucilam się na Inese.</p>
<p style="text-align:center;">-Kocham cię&#8230; Nigdy cię nie opuszczę. Proszę, ty też zostań ze mną.-szlochał mój chłopak.</p>
<p style="text-align:center;">-Spokojnie.-szeptałam cicho.-Ale, moja ciocia się martwi&#8230;</p>
<p style="text-align:center;">Odwiózł mnie do domu. Gdy silnik zgasł, spytałam, czy nie wejdzie. Oczywiście, odmówił. Ale jednak ja zmusiłam go lekkim szantażem i tym samym rozluźniłam atmosferę.</p>
<p style="text-align:center;">-Ciociu, wróciłam.-krzyknęłam radośnie po otworzeniu drzwi. Moja współlokatorka wybiegła z kuchni i przytuliła się do mnie.</p>
<p style="text-align:center;">-Nawet nie pytam, czemu to zrobiłaś. Bo pewnie nie powiesz co?-jak zwykle miała rację. Nie powiedziałabym jej o tym. Nie mówiłam nawet Inese&#8217;owi.- I dziękuję ci, chłopcze.-zwróciła się do mojego chłopaka.</p>
<p style="text-align:center;">Siedliśmy w salonie. Ciocia, mimo późnej pory, zadawała nam wszelkie pytania i oczekiwała odpowiedzi. Tak więc musieliśmy jej opowiedzieć, jak się spotkaliśmy, kiedy wyznaliśmy sobie uczucia. Później przyszła nasza Rinese i Inese bardzo chciał się z nią pobawić.</p>
<p style="text-align:center;">Następnie z żalem chłopak opuścił mój dom. Taką mialam ochotę, żeby z nim pojechać!</p>
<p style="text-align:center;">Gdy poszłam się myć, w łazience usłyszałam cieniutki głos:</p>
<p style="text-align:center;">-Gratuluję, Ritsu. Ale odwiedzisz nas jutro, co?-błyskawicznie odwróciłam się, ale nikogo nie zobaczylam.</p>
<p style="text-align:center;">-Może ty odwiedzisz mnie, Nao-chan.-domyśliłam się, z kim rozmawiam. Już polubiłam moje siostrzyczki i chciałam jak najszybciej spotkać chociaż jedną z nich. Żałowałam tych wszystkich lat, gdy uciekłam z domu. Czemu ja tego nie pamiętam?</p>
<p style="text-align:center;">-Och tak, to dobry pomysł! Tylko muszę wymknąć się Kotomi.-usłyszalam westchnienie i zachichotałam. To zabrzmiało tak prawdziwie&#8230; Czułam, że jesteśmy rodziną. Już nie miałam tylko Inese&#8217;a i cioci.</p>
<p style="text-align:center;">-Znajdziesz mnie, prawda?-spytałam z pewnym głosem. Przecież jeżeli ja mogłam odnaleźć ją, to czemu ona mnie nie?</p>
<p style="text-align:center;">-Tak.</p>
<p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;">~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~</p>
<p style="text-align:center;">Już miałam ochotę zrobić pocałunek, ale przypomniało mi się, cóż to mówiłam. Tak, kiss&#8217;u na razie nie będzie. Więc opowiedziałam historię Inese&#8217;a&#8230; A tak planowałam tego nie robić ;D Jako, że wiem już skąd pochodzą moi bohaterzy i nie muszę martwić się o brak obrazków odpada mi jeden rozdział. Lepiej, żeby nikt nie wiedział, co mialam tam napisać. A teraz chwila prawdy &#8211; zostały nam DWA rozdziały do końca!!!!!! Więc bardzo się postaram, żebyście wy byli zadowoleni, ja szczęśliwa, a moje Alex nie doszukała się Żadnych błędów.</p>
<p style="text-align:center;">Aha, no i przepraszam za badziewny rozdział. Samej nie chce mi się go czytać, ale &#8220;8&#8243; to nigdy nie była moja szczęśliwa cyferka, a jeszcze padało, gdy to pisałam (jak wiecie, potrafię jeden rozdział pisać nawet dwa tygodnie, tzn. dopisywać po kilka zdań).</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[odgrzewAnie]]></title>
<link>http://prawiepieklo.wordpress.com/2009/11/03/odgrzewanie/</link>
<pubDate>Tue, 03 Nov 2009 00:23:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>janmiecz</dc:creator>
<guid>http://prawiepieklo.wordpress.com/2009/11/03/odgrzewanie/</guid>
<description><![CDATA[na początku puszczę jakąś muzykę. może garbarka? może cat power? może pata methenego? niech będzie c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>na początku puszczę jakąś muzykę. może garbarka? może cat power? może pata methenego? niech będzie cokolwiek. to, co siedzi w odtwarzaczu (w gramo igła do wymiany). garbarek. it&#8217;s OK to listen to the grey voice.<br />
teraz trochę inhalacji z miseczki z wrzątkiem i olejkiem, bo rozpierdoli mi zatoki. i neospazmina. aspiryna i bioparox. tak, kurwa, jestem chory. przestałem pić i tak jakoś mój jebany, rozregulowany organizm zareagował. trudno. może mi przejdzie.<br />
***<br />
to będzie prawie opis wczorajszej nocy. czyli z niedzieli na poniedziałek. 1/2 listopada. rok przeciekającego przez palce czasu.<br />
*<br />
leżę w łóżku. przewracam się z boku na bok kolejny. na brzuch. na plecy nie, bo nos. duszę się. nakurwione w kominku. pierwszy dzień od miesiąca, kiedy zasypiam trzeźwy. staram się zasnąć. nasłuchuję.<br />
tupotu na schodach. klucza w zamku. torba. kurtka. siku. buty. szybki prysznic. doleciał zapach całonocnej knajpy. wiem, pracujesz, nie mamy co jeść, musisz. zęby. lodówka. woda z cytryną z torby. do kominka jakieś resztki drewna. mokra jeszcze włazisz do barłogu. do pleców. usta od razu wbijają się w kark. delikatnie. tulisz się do mnie, chociaż jestem połową tego faceta, którym byłem. żyła. żyły właściwie. ogromne plecy. brak ud praktycznie. schudłem dwadzieścia przez te trzy miesiące. za to mogę podnieść Cię jedną ręką. nagie, mokre, ciepłe ciało zaraz przy moim.<br />
*<br />
nie mam pojęcia, dlaczego nie jesteśmy ze sobą. to już dość długo. i ciężko mi się z tym pogodzić.<br />
*<br />
co się dzieje z moim czasem?<br />
co się dzieje z moim światem?<br />
co się dzieje w mojej głowie?<br />
*<br />
ktoś to gówno czyta w ogóle? bo wciąż w to nie wierzę.<br />
*<br />
ładne te gwiazdki. jak płatki śniegu. chcę w moje góry. Góry. zniknąć. chcę.<br />
zapomnieć.<br />
słyszeć ciszę. tam jest cisza. tylko.<br />
*<br />
idźcie się pierdolić. idźcie się cieszyć tym, kim możecie. kimkolwiek. bierzcie życie. łapcie je. bo spierdoli i będzie szkoda. pijcie wódkę. palcie to gówno. słuchajcie muzyki. patrzcie sobie w oczy. patrzcie na siebie. w siebie. dotykajcie się. niech on gładzi jej skórę. niech długo wodzi palcami po zarysie jej bioder. niech nie zasypia po pierdoleniu. niech się jebaniec stara. niech ona mu obciągnie. niech połknie, czy każe się spuścić na piersi. niech zatrą się wszelkie granice i zahamowania. to tylko wasze ciała. to tylko wasze życie. spójcie się. spajajcie. bądźcie jednym orgazmem i jednym organizmem. bądźcie.<br />
*<br />
ja jestem.<br />
wy bądźcie.<br />
*<br />
neospazmina. ogień. muzyka.<br />
*<br />
dobranoc.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#86. are we movin' too slow?]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/31/86-are-we-movin-too-slow/</link>
<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 18:38:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/31/86-are-we-movin-too-slow/</guid>
<description><![CDATA[Jest taka sprawa, że stając się istotną częścią mojego życia zgadzasz się na nieodwracalną zmianę. T]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jest taka sprawa, że stając się istotną częścią mojego życia zgadzasz się na nieodwracalną zmianę. To taki mały stolec, który zaczyna brzydko pachnieć gdy się go ruszy. Nawet jeżeli rozdziela się to życie na kilka części, nawet wtedy nie da się zmyć z siebie resztek tego smrodu, który wydziela się gdy jestem w pobliżu. Dzieją się rzeczy niewytłumaczalne. I nawet status ulubieńca matek niczego nie zmienia, po prostu jest jak jest &#8211; każdy po swojemu. Coś jak polityka &#8211; sama kurtuazja do niczego nie doprowadza.</p>
<p>A w ustach zazwyczaj smak porażki, bo czemu by nie?</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y72cWf59Alo" target="_blank"><em>Frank Zappa &#8211; &#8216;Uncle Remus&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Tu n'es pas là ?]]></title>
<link>http://pierree.wordpress.com/2009/10/31/tu-nes-pas-la/</link>
<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 16:06:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pièrree</dc:creator>
<guid>http://pierree.wordpress.com/2009/10/31/tu-nes-pas-la/</guid>
<description><![CDATA[Chciałbym się zmienić, chciałbym inaczej patrzeć na świat, chciałbym nie odczuwać tego, co odczuwam ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Chciałbym się zmienić, chciałbym inaczej patrzeć na świat, chciałbym nie odczuwać tego, co odczuwam ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nie czas, by żyć]]></title>
<link>http://pierree.wordpress.com/2009/10/29/nie-czas-by-zyc/</link>
<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 22:09:57 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pièrree</dc:creator>
<guid>http://pierree.wordpress.com/2009/10/29/nie-czas-by-zyc/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Nie czas, by żyć&#8221;* W kącie, za rogiem &#8211; czekam Czai się, z bogiem Życia nie-czas ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[&#8220;Nie czas, by żyć&#8221;* W kącie, za rogiem &#8211; czekam Czai się, z bogiem Życia nie-czas ]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pamięci Dziadzia Czesia]]></title>
<link>http://izanna.wordpress.com/2009/10/29/pamieci-dziadzia-czesia/</link>
<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 17:40:42 +0000</pubDate>
<dc:creator>izanna</dc:creator>
<guid>http://izanna.wordpress.com/2009/10/29/pamieci-dziadzia-czesia/</guid>
<description><![CDATA[Od poprzedniego posta wydarzyło się sporo niedobrego. Pisałam wcześniej coś o wielkiej pustce? Błąd.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Od poprzedniego posta wydarzyło się sporo niedobrego. Pisałam wcześniej coś o wielkiej pustce?<br />
Błąd. To, jaką pustkę obecnie noszę w sobie, ciężko opisać. Dwa dni po pogrzebie A. poszłam na uczelnię. Poniedziałek. Rano telefon od mamy:<br />
- Jak tam łacina? &#8211; zapytała.<br />
- Nauczyłam się, ale mam dopiero po południu.<br />
- To zadzwonię później, pa.</p>
<p>Nie zdążyłam powiedzieć czegokolwiek.</p>
<p>Łacina poszła mi dobrze, póki co &#8211; odpukać, nie narzekam. Pod koniec zajęć mama znów zaczęła do mnie dzwonić. Nie mogłam wyjść z sali, więc wyłączyłam wibracje. Po wyjściu z budynku wyciągnęłam z torby telefon. Dwadzieścia nieodebranych połączeń. Oddzwaniam.</p>
<p>- Cześć, dzwoniłaś do mnie tyle razy. Co jest? &#8211; zapytałam z entuzjazmem wywołanym kartkówką z łaciny.<br />
- Izuniu &#8230; [nie usłyszałam dalszej części, bo akurat obok przejechał tramwaj]<br />
- Co mówiłaś? &#8211; powtórzyłam z radością w głosie, chcąc podzielić się dobrą wiadomością. Ale to nie ja miałam ważną wiadomość.<br />
- Izuniu, dziadziu Cz. zmarł dziś rano.<br />
- Co? &#8211; zapytałam z niedowierzaniem w słowa, bo być może źle usłyszałam.<br />
- Dziadziu Cz. zmarł.<br />
- Jak to?<br />
- Mówiłam Ci przedwczoraj, że źle wygląda?<br />
- No tak. Ale to niemożliwe. Dlaczego akurat On? &#8211; wpadłam w histerię i teraz słyszałam już tylko płacz mamy.<br />
<em>Po dłuższej chwili</em><br />
- Kocham Cię &#8211; usłyszałam przez telefon.<br />
- Co ja mam teraz zrobić? Przyjechać dziś do domu?<br />
- Jeśli możesz, to tak. Gdzie teraz jesteś?<br />
- W mieście. Wyszłam z zajęć. Ale czy to takie ważne?<br />
- Jak łacina?<br />
- Dobrze, na maksa. Ale co ja mam teraz zrobić?<br />
- Przyjadę po Ciebie, bo będziesz cały dzień płakała.<br />
- Mamuś&#8230;</p>
<p>Rozmowa trwała jeszcze trochę. Nie potrafiłam się uspokoić. Nagle znalazłam się w ramionach <strong>Maluszka</strong>. Przed oczami miałam migawki z zeszłej soboty. Jak mnie pocałował w policzek, zrobił pyszną kawę (to był nasz rytuał przed każdym moim wyjazdem do Wrocławia) i przytulał. Nie pamiętam już, jak szybko dotarłam na Horbaczewskiego, ale <strong>Aś</strong> wzięła mnie pod swoje skrzydła. Zrobiła herbatę. Była przy mnie.<br />
Jak zostałam już sama w pokoju, przeszukałam wszystkie zdjęcia w laptopie i otworzyłam te, na których był Dziadziu. Na każdym uśmiechnięty, z tym samym zamyśleniem na twarzy, ze zmarszczkami, które czyniły Go przystojniejszym. Przyjazna, starannie uczesana siwizna, rozweselone śnieżnobiałe wąsy i duże, mądre i błękitne <em>baronowe</em> oczy. Po Nim odziedziczył je mój tata, stryjek i ja.<br />
Zanim się obejrzałam, było dość późno. Patrząc na zdjęcie załatwiłam w GL nekrolog (jak dobrze ciągle mieć tam przyjaciół). Nie musiałam podawać żadnej treści, a dwa dni później, kiedy się ukazał, zaniemówiłam. Był przepiękny i wzruszający. Trzeba było też powiadomić kilka osób.<br />
Zawsze zastanawiało mnie, jak ludzie, straciwszy kogoś bliskiego, potrafią racjonalnie myśleć i działać. W końcu teraz sama tego doświadczyłam. Po prostu, kiedy brakuje już łez i sił, a rozpacz sięga dna, zaczyna się coś robić, bo w takich chwilach nawet obecność kogoś obok jest bardzo ważna. Nie masz siły i ochoty na herbatę, jedzenie. Nie myśli się o tym. Ale chce się zadbać o każdy szczegół związany z osobą, która odeszła.<br />
Dzień później, razem z bratem, pojechaliśmy do babci i rodziców. Obydwoje nie mieliśmy nic w ustach od poniedziałku, a dojechaliśmy do domu we wtorek po dwudziestej drugiej. Ale nie czuje się głodu. Sił jest mniej, ale kogo to obchodzi. Cały świat zwalnia. Traci kolory i zapachy.<br />
Ale i tak środa była apogeum tego wszystkiego. Rano zjechała się do Krosna rodzina z Cieszyna i Czechowic Dziedzic. Śniadanie u babci. Na drzwiach Ich kamienicy klepsydra. Dreszcze na plecach. W mieszkaniu unosił się zapach jedzenia i wody kolońskiej Dziadzia. Wszędzie widziałam Jego ślady. Kapcie, zakreślone daty w kalendarzu (wizyty lekarskie), zegarek, z którym nigdy się nie rozstawał, już leżał na ławie. Samotny jak każdy z nas tego dnia. Spotkanie z Rodziną, którą widziałam ostatnio dwanaście lat temu było dość przerażające. Jestem małym homofobem, a już szczególnie w takich sytuacjach. Trzymałam się. Wszyscy mnie wspierali. Wiedzieli, że <em>Izunia to wnuczka Cz.</em> Dwie godziny później zrozumiałam te słowa, bo okazało się, że nie raz Dziadziu opowiadał im o mnie. W końcu jako jedyna wnuczka byłam tak blisko. Dosłownie i w przenośni. Spędziliśmy ze sobą bardzo dużo czasu. I tylko jedne kondolencje zapadły mi w pamięci: <em>Wiem, że to był Twój ukochany Dziadziu.</em> I dopiero w tej chwili zdałam sobie sprawę z tego, jak ważne są kondolencje. Zawsze byłam po tej drugiej stronie. Zawsze je składałam. A teraz ktoś przytulał mnie, a ja nie chciałam, żeby ten uścisk minął. A jeśli minie, niech nie ściąga ze mnie bólu. Bo jeśli nie będę czuć bólu, to zacznę mieć wyrzuty sumienia.<br />
Dziś mija 11 dni, od kiedy Jego nie ma. Pojutrze znów Go odwiedzę. Ale Jego twarz ujrzę wyłącznie na zdjęciu, które od tych jedenastu dni mam codziennie przy sobie. Uśmiecha się do mnie, promienieje radością. To zdjęcie ze zjazdu krakowsko-krośnieńskiego. Siedzimy przy stole. Ktoś Go rozśmieszył.</p>
<p>A teraz On rozwesela Pana Boga.</p>
<p>Ciężko jest pożegnać się z kimś tak bliskim. Czy to w ogóle jest możliwe? Jeszcze nie usunęłam Jego numeru telefonu. Nie potrafię. Ciągle mam nadzieję, że się odezwie. Że cofnie się czas. Że ciągle mi się to śni.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kraina Tysiąca Krain]]></title>
<link>http://inspiromat.wordpress.com/2009/10/28/kraina-tysiaca-krain/</link>
<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 22:57:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
<guid>http://inspiromat.wordpress.com/2009/10/28/kraina-tysiaca-krain/</guid>
<description><![CDATA[Byłem już w brzuchu wieloryba i przeżyłem. Poczułem się na siłach, aby zmierzyć się z brzuchem mniej]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Byłem już w brzuchu wieloryba i przeżyłem. Poczułem się na siłach, aby zmierzyć się z brzuchem mniejszym ale stokroć groźniejszym. Grozę, a za razem podniecenie wynikające z zapowiedzi niezwykłej przygody, wzmógł fakt, a właściwie trzy fakty, podobne do trzech prób dostania się do strzeżonego brzucha. Po pierwsze &#8211; kurtka (oddałem), po drugie &#8211; za duży plecak (oddałem, wcześniej wyciągając z niego wszystko co miałem, czyli torbę fotograficzną i monopoda), po trzecie &#8211; monopod, za dziwny, za długi i do tego umożliwia robienie zdjęć w muzealnych warunkach (oddałem). Na pocieszenie pozostawiono mi torbę fotograficzną, a w niej aparat&#8230; jak się okazało niedziałający bez baterii.</p>
<p>* * *</p>
<p>Podróż po brzuchu Pompidou, jest szaloną wyprawą w krainę &#8216;tysiąca krain&#8217;. Tysiąca nastrojów, emocji, skojarzeń. Widz pląta się po labiryntach sal, wpadając spod zimnego wodospadu, w ciemną, buchającą gorącem jamę horroru. Z bezwstydnej intymności, jednym krokiem przechodzi do sedna tajemnicy, z zawiłych jelit sztuki ze wstrętem wygrzebuje się w zaułek kontemplacji ciszy. Przypomina ta podróż obłąkańczy, zapętlony trans, opadający szaleńczo i wznoszący się gwałtownie rollercoaster emocji.</p>
<p>Dla mojej ciasnej duszy, przystosowanej do łagodnych zmian klimatu, do następstw pór roku &#8211; labirynt nowoczesnej sztuki &#8211; jest balansem na skraju szaleństwa. Oglądam się po sobie, aby dostrzec ciężki zapach ulatniający się z obrazu. Osłupiały, nie mogę drgnąć, zastygły w wibrującym powietrzu prześwietlanym filmami, czającymi się w mroku artystycznych dusz. W cieniach oczodołów, w płynności szybującego ptaka, w kolorach pożaru, w zapachu makijażu, w kostiumach nagości, w napiętym do granic możliwości spokoju.</p>
<p style="text-align:right;"><img class="aligncenter size-full wp-image-374" title="Jedna ze zjaw błądzących po Pompidou. fot. B." src="http://inspiromat.wordpress.com/files/2009/10/p9036065.jpg" alt="Zjawa" width="497" height="372" /><em>Jedna ze zjaw błądzących po Pompidou. fot. B.</em></p>
<p>A w tym wszystkim jeszcze ludzie, miotający się wśród eksplodujących wrażeń. Zdumieni, podekscytowani, zainteresowani, oburzeni, zawstydzeni, zezłoszczeni, podnieceni, oderwani, przyklejeni, lekcy, bezwładni, lakoniczni, klasyczni, szczęśliwi. Błąkają się niczym duchy w spinającej ekspozycję wszędobylskiej ciszy, wyrywanej z gardła rozszarpywanego wrażeniami widza.</p>
<p>Zdumiewające!</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>Zapraszam do wysłuchania fragmentu napisanego do filmu &#8216;Pasja&#8217;. Dla mamy Józefa.<em> [matka.mp3]</em></p>
<p><span style='text-align:left;display:block;'><p><object type='application/x-shockwave-flash' data='http://wordpress.com/wp-content/plugins/audio-player/player.swf' width='290' height='24' id='audioplayer1'><param name='movie' value='http://wordpress.com/wp-content/plugins/audio-player/player.swf' /><param name='FlashVars' value='&amp;bg=0xf8f8f8&amp;leftbg=0xeeeeee&amp;lefticon=0x666666&amp;rightbg=0xcccccc&amp;rightbghover=0x999999&amp;righticon=0x666666&amp;righticonhover=0xffffff&amp;text=0x666666&amp;slider=0x666666&amp;track=0xFFFFFF&amp;border=0x666666&amp;loader=0x9FFFB8&amp;soundFile=http%3A%2F%2Ftomwojdala.co.uk%2Fmatt%2Fmatka.mp3' /><param name='quality' value='high' /><param name='menu' value='false' /><param name='bgcolor' value='#FFFFFF' /></object></p></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przemijanie ...]]></title>
<link>http://unusualartist.wordpress.com/2009/10/28/przemijanie/</link>
<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 22:54:22 +0000</pubDate>
<dc:creator>unusualartist</dc:creator>
<guid>http://unusualartist.wordpress.com/2009/10/28/przemijanie/</guid>
<description><![CDATA[...]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div id="attachment_203" class="wp-caption alignleft" style="width: 366px"><img class="size-full wp-image-203    " title="DSC_1500" src="http://unusualartist.wordpress.com/files/2009/10/dsc_1500.jpg" alt="DSC_1500" width="356" height="237" /><p class="wp-caption-text">...</p></div>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Auschwitz - Birkenau]]></title>
<link>http://unusualartist.wordpress.com/2009/10/28/161/</link>
<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 11:25:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>unusualartist</dc:creator>
<guid>http://unusualartist.wordpress.com/2009/10/28/161/</guid>
<description><![CDATA[&quot;...&quot; Auschwitz - Birkenau Zdjęcie z obozu w Brzezince. Z moim ukochanym modelem :*]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div id="attachment_160" class="wp-caption alignnone" style="width: 262px"><img class="size-full wp-image-160 " title="DSC_1492" src="http://unusualartist.wordpress.com/files/2009/10/dsc_1492.jpg" alt="&#34;...&#34; Auschwitz - Birkenau " width="252" height="379" /><p class="wp-caption-text">&#34;...&#34; Auschwitz - Birkenau</p></div>
<p>Zdjęcie z obozu w Brzezince. Z moim ukochanym modelem :*</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[O2 a Britex - podruhé]]></title>
<link>http://bambus42.wordpress.com/2009/10/23/britex-a-o2-podruhe/</link>
<pubDate>Fri, 23 Oct 2009 12:07:29 +0000</pubDate>
<dc:creator>bambus</dc:creator>
<guid>http://bambus42.wordpress.com/2009/10/23/britex-a-o2-podruhe/</guid>
<description><![CDATA[Jak sem včera (čtvrtek 22.10.2009) psal o mé zkušenosti s rozbitím iPhonu v Britexu pomocí reklamace]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jak sem včera (čtvrtek 22.10.2009) psal o mé zkušenosti s rozbitím iPhonu v Britexu pomocí reklamace přes O2. Tak sme se spolu s O2 a Britexem dostali do druhé fáze. Dnes sem si zašel do O2 pro papír o příjmu reklamace abych se ujistil, že ona prasklina na zadní straně iPhonu skutečně nebyla, následně sem se pak dotázal co to tedy má znamenat, že jim dám iPhone a vrátí se mi v horším stavu. Pán za pultem se na mě obrátil, že to skutečně není jejich vina, že se musím obrátit na Britex.</p>
<p>Řekl jsem si tedy dobrá a odešel sem s tím, že zavolám do Britexu z domova a nějak to s nimi doufám, vyřeším. Ovšem to jsem se mýlil, zavolal sem do Britexu a poté co jsem 20minut poslouchal polyfoního mozarta a, že nemám zavěšovat, že jsou všichni pouze obsazeni, jsem se konečně dovolal. Operátorce sem vysvětlil dění dokonce sem si stačil povšimout, že technik v Britexu onu prasklinu nezdokumentoval, a na jejich stránkách nebyla obsažena. No, takže sem všechno vysvětlil a operátorka mi následně sdělila, že to není jejich problém, že se musím obrátit na O2 jako zprostředkovatele reklamace, že závada mohla vzniknout při přepravě. Tak sem jí řekl, že v O2 mi řekli, že mám zavolat sám. Načež sem dostal jen to, že to je chybný postup O2 a, že to s nimi mám co nejdříve vyřešit, nashledanou.</p>
<p>No a tak sem si asi zajistil zábavu na další měsíc jupí. Konec konců aspoň jsem se v O2 dnes ponaučil jak vypadají rozklížené kryty a jak nevypadají rozklížené kryty, taky sem za tu informaci O2 hrozně vděčný. V Britexu jsem byl zase ujištěn že to technik nezlomil když to otevřel, možná to zlomil předtím.. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Smutný příběh doufám se šťastným koncem&#8230; Hau domluvil jsem, čau&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesienne swaty]]></title>
<link>http://inspiromat.wordpress.com/2009/10/19/jesienne-swaty/</link>
<pubDate>Mon, 19 Oct 2009 21:02:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>inspiromat</dc:creator>
<guid>http://inspiromat.wordpress.com/2009/10/19/jesienne-swaty/</guid>
<description><![CDATA[Nagle&#8230; zdarzyła mi się ponad miesięczna przerwa w pisaniu. Mam wrażenie że od nowa muszę naucz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nagle&#8230; zdarzyła mi się ponad miesięczna przerwa w pisaniu. Mam wrażenie że od nowa muszę nauczyć się swatać słowa. Pary będą się potem zdradzać, wymieniać, pączkować, bliźniaczyć i całe plemiona słów od tych najdzikszych, aż po najcywilozowańsze, zasiedlą żyzną glebę bloga.</p>
<p>Nagle&#8230; stała się jesień i to tak zaawansowana, że chodniki skryły się pod mokrą warstwą opadłych liści. Zimno, wiatr i deszcz. Do tego wszystkiego słońce zniknęło gdzieś za burymi chmurami i wygląda zza nich tylko na chwile &#8211; tak krótkie że rzadko kiedy udaje się je w ogóle zobaczyć. W mroźnych powiewach wścibskiego wiatru, człowiek kuli głowę w ramionach, myśli o grzanym piwie i nierobieniu &#8211; najlepiej w pozycji leżącej pod ciepłą, ciężką kołdrą.</p>
<p>Każde robienie &#8211; okupione ciężkim wysiłkiem, zdaje się być osiągnięciem prawie ponad siły &#8211; osiągnięciem domagającym się spoczynku, letargu, nieróbstwa.</p>
<p>Zaczyna się więc walka z jesienią, z pochmurnymi nastrojami, powątpiewaniami i szarością. Walka liści z grawitacją, słońca z chmurami i radości ze smutkami.</p>
<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;-</p>
<p>Z tego lenistwa zamieszczam kawałek z przed dwóch tygodni. Odgłosy z pralni&#8230; <em>[pralnia2-01long.mp3]</em></p>
<p><span style='text-align:left;display:block;'><p><object type='application/x-shockwave-flash' data='http://wordpress.com/wp-content/plugins/audio-player/player.swf' width='290' height='24' id='audioplayer1'><param name='movie' value='http://wordpress.com/wp-content/plugins/audio-player/player.swf' /><param name='FlashVars' value='&amp;bg=0xf8f8f8&amp;leftbg=0xeeeeee&amp;lefticon=0x666666&amp;rightbg=0xcccccc&amp;rightbghover=0x999999&amp;righticon=0x666666&amp;righticonhover=0xffffff&amp;text=0x666666&amp;slider=0x666666&amp;track=0xFFFFFF&amp;border=0x666666&amp;loader=0x9FFFB8&amp;soundFile=http%3A%2F%2Ftomwojdala.co.uk%2Fmatt%2Fpra.mp3' /><param name='quality' value='high' /><param name='menu' value='false' /><param name='bgcolor' value='#FFFFFF' /></object></p></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
