<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>spelniac-marzenia &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/spelniac-marzenia/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "spelniac-marzenia"</description>
	<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 12:23:35 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Cechy których mojstary chciałby się pozbyć.]]></title>
<link>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/24/cechy-ktorych-mojstary-chcialby-sie-pozbyc/</link>
<pubDate>Sat, 24 Nov 2007 15:50:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>mojstary</dc:creator>
<guid>http://mojstary.wordpress.com/2007/11/24/cechy-ktorych-mojstary-chcialby-sie-pozbyc/</guid>
<description><![CDATA[ Wbrew pozorom mojstary nie jest idealny, ale nie ma z tego powodów jakiś kompleksów&#8230; Indywidu]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p> Wbrew pozorom mojstary nie jest idealny, ale nie ma z tego powodów jakiś kompleksów&#8230;<!--more--></p>
<p><strong>Indywidualizm</strong> &#8211; Zastanawiam się czy nie byłoby lepiej jakbym był próżny i ograniczony tak jak większość otaczających mnie osób w moim wieku, ubierałbym się według trendów dyktowanych przez kolorowe szmatławce, słuchałbym mózgojebnej muzyki, miał w dupie cały świat, czas spędzałbym na imprezowaniu i gadaniu o dupach. Nosiłbym takie same ubrania co 3 znajomy, a co 2 przechodzień na ulicy, moje zdanie opierałoby się na tym co mówią koledzy i tym co pokazuje telewizja, zainteresowania nie odbiegałyby od tego czym na co dzień jarają się wszyscy.<br />
Tak po prostu, nie wychylać się poza cień innych, stać w równym szeregu, wpasowany w ich zasady i opinie. Dużo mówić o modzie, życiu innych i zaznaczać swoją naginaną oryginalność &#8211; taka jest prawda, osoby które mówią najwięcej o oryginalności swojego stylu są najmniej oryginalne.<br />
Przypomina mi się dziewczynę którą pamiętam jeszcze z czasów gimnazjum, pamiętam jak dziś. Stała sama pod ścianą, miała poszarpane dżinsy, gdzie nie gdzie wyglądające jakby ubrudzone z farby, spod swetra &#8211; który wydawał się jakby ktoś przewrócił się na nią i trzymając za środek runął o ziemię &#8211; wystawała biała koszulka na ramiączkach, włosy przypominały dzisiejsze fryzury emo (na prawdę nie lubię tego słowa i tego określenia, bo kurwa nie wiem jak je odmieniać nawet), ale było to tak dawno, że takie określenie a raczej subkultura jeśli tak to można nazwać nie istniały albo nie były jeszcze tak popularne. Te bezguście stojące same pod ścianą było oryginalne, ubrania były zrobione przez nią samą, nikt nie miał takich samych a nawet w małym stopniu podobnych do jej, możliwe, że wyrażała się przez te ubrania, możliwe, że nie było jej stać na modne ubrania, możliwe, że te ubrania były cenniejsze niż te wszystkie z sklepowych witryn w centrum bo włożyła w nie serce. Ale dlaczego stała sama? Czy oryginalność w takim razie nie jest oryginalna a jest dziwactwem i powoduje alienacje? Więc w takim razie czy istnieje oryginalność?</p>
<p>Przyznam, że nie oglądam kolorowych czasopism, co najmniej mogę wymienić nazwy gazet których nigdy nie kupię dla siebie. Wybierając ubrania po prostu idę do sklepu i kupuję co mi sie podoba, czy to osobiście czy to przez internet zawsze tak samo to wygląda i wszystkie ubrania które kupuje muszą mi się w pełni podobać bo poco kupować ubrania tylko dla znaczka i dla wpasowania się w obecną modę skoro ta moda odejdzie tak jak każda inna. Po niej przyjdzie nowa jeszcze bardziej popierdolona od poprzedniej.<br />
Pamiętam kiedy kupiłem swoje pierwsze begi (mam je w szafie do dzisiaj), pamiętam od jakich płyt zaczynałem przygodę z hip hopem, pamiętam pierwsze wlepki i pierwsze zniechęcenia przy tagowaniu.<br />
To samo, ta sama moda dotyczy innych aspektów życia: muzyki &#8211; gdzieś na początku 2004 roku nastąpił ogólnospołeczny zachwyt hip hopem, wszyscy zaczęli słychać i tworzyć tą muzykę tylko, że ten zapał do tej muzyki stopniowo wygasił się i pozostali Ci którzy słuchali tej muzyki wcześniej, ubrania &#8211; to co dzisiaj jest modne, jutro albo pojutrze zostanie zasypane nową jeszcze bardziej odrzucającą kolekcją, myślenie &#8211; klepanie zasłyszanych frazesów, uczenie się nie pamięć jakiś mądrych sentencji, aforyzmów, złotych myśli i zaniedbywanie tego co w życiu najważniejsze.</p>
<p>Zabijanie własnej osobowości jest proste i może być bardzo szybkie, życie będzie łatwiejsze, nie będziemy musieli podejmować żadnych decyzji, inni pokarzą nam drogę, będziemy dobierać się według utartych norm bez względu na to co bieżące kroki nie przeczą naszym własnym, dawnym zasadom.  Będziemy nawet tak samo śnić. Osoby które będą się różnić chociaż trochę od nas będą frajerami. Przyzwyczaić się do życia w którym nie podejmujemy żadnych decyzji, będziemy mówić tylko to co inni chcą rezygnując z człowieczeństwa w którym zamyka się m.in wolna wola. Bo przecież o to, aby wszyscy byli równi… wiedzą i spostrzeżeniami.</p>
<p><strong>Duma</strong> &#8211; jestem dumny, a może zbyt dumny by płaszczyć się przed kimś, by udawać, by pracować w Anglii i szorować kible, by przeprosić i przyznać się do swojego błędu.<br />
To ostatnie przynosi mi najwięcej problemów szczególnie jeśli byłem pewniejszy swojego niż wszyscy inni. Słowem polaczek prawdziwy, wychodzę z założenia, że jestem nieomylny i wolę puścić mój brak racji mimochodem i nawet jeśli miałoby mnie skręcić nie przyznam się do błędu. Zbyt dumny, żeby pracować na obczyźnie i myć kible &#8211; wielka kasa to tylko wabienie idiotów, po powrocie do Polski musiałbym odpowiedzieć na pytanie kim tam byłem i co robiłem, powiedzieć rodzinie, dziewczynie, że myłem kible albo szorowałem gary, chwytałem się pracy której nie chciał żaden murzyn albo żółtek. Byłem jak szmata, poniewierany przez ludzi którzy potrafili mnie zatrudnić do najcięższej pracy jaka tylko istnieje.</p>
<p><strong>Uprzedzenie</strong> &#8211; nie trzeba zaznaczać, że osoby które mają otwarte umysły odnoszą największe sukcesy nie tylko zawodowe ale także osobiste. I nie ma tutaj się nad czym rozpisywać, uprzedzenie a właściwie blokada przed nowym, dotąd nieznanym powoduje zawężenie ludzkiego myślenia i ograniczanie się do już przetartych drug. Ci którzy byli pionierami w nieznanych dziedzinach dorobili się majątków i sławy którą starają się pomnożyć inwestując w kolejne ciemne sfery.</p>
<p><strong>Współczucie</strong> &#8211; budzi się we mnie od czasu do czasu ale też umiarkowanie i nie dla wszystkich, nie mam go w sobie dla osób które świadomie spierdoliły sobie życie, ale jest dla osób które nie z własnej winy wpadły w bagno i nie siedzą z założonymi rękami ale próbują sie z niego wydostać.<br />
A niby dlaczego współczuję tym osobom i chciałbym w miarę własnych możliwości pomóc? Przecież nie są z mojej winy w tym bagnie. Świat rozpędził się i nabrał takiego tempa, że słabsi odpadają, ludzie którzy przez tysiące lat ewoluowali zaczynają wracać do korzeni i stają się ponownie zwierzętami, życie w obecnym świecie znowu jest dyktowane przez prawa dżungli gdzie osobniki najsłabiej przygotowane do życia giną i spadają na samo dno. Świat w którym zobojętnienie i bierność jest na porządku dziennym.<br />
Czas który marnujemy na pomaganie innym i ten cały skurwiały humanitaryzm możemy przecież spożytkować na budowanie swojej pewnej, nienaruszalnej pozycji &#8211; takiej z której nie będziemy mogli wpaść do bagna &#8211; prosty wniosek:<br />
bezowocnie pomagając innym tracimy swój czas i możemy także wpaść do tego bagna,<br />
niepomagając innym budujemy swoją pozycje i w najgorszym przypadku oni dotkną ziemi ale tym razem bez nas.</p>
<p><strong>Ambicje</strong> &#8211; spotykam coraz mniej młodych osób które rozpaczają nad czymś innym niż sprawy sercowe, przez ostatnie czas spotkałem może kilka osób którym nie odpowiadała sytuacja w której się znajdowały &#8211; <em>wszystkim się tak dobrze żyje?</em> &#8211; ze względu na to, że ich ambicje były wyższe niż to do czego obecna droga ich prowadziła, bo mieli i mają jakieś plany na przyszłość, wierzą w to, że kiedyś wszystko to co założyli sobie gdzieś na początku własnych drug zrealizują. Prawda jest smutna, bo wiele osób które dzisiaj wykładają chemie w Tesco albo kradną radia z samochodów miało ambicje i zapał większy niż niejeden z tych którzy dosięgli szczytu. Ci drudzy po prostu żyli, nie przejmowali się przyszłością i tym gdzie zajdą, po prostu chwytali dzień a zaszli tak daleko tylko dzięki przypadkowi, łudzie szczęścia czy znajomościach &#8211; ale nie dla każdego tak bywa.<br />
Czy może nie warto mieć ambicji? bo przecież brak ambicji znieczuliłby nas na sytuacje w jakiej się znajdujemy i ewentualnie w jakiej możemy się znaleźć za kilka dni, miesięcy czy lat? Przytłumiłby jakieś niepowodzenia te drobne i te wielkie. Oszczędziłby nam chorób psychicznych, schizofrenii, nerwicy.</p>
<p>Gdzieś w środku gimnazjum postawiłem sobie jakieś cele, początkowo niewielkie niewybiegające dalej niż powiedzmy 2 lata, po ich zrealizowaniu pojawiły się nowe i kolejne. Teraz już moje myśli wybiegają dużo dalej i z każdym dniem do tego plecaka z marzeniami, ambicjami i pragnieniami wkładam nowe pomysły na życie. Obawiam się, że kiedyś ten plecak przeważy na mnie i przygniecie mnie, nie będę potrafił wstać, to co sobie postanowiłem będzie ciążyć na mnie jeszcze bardziej bo będzie do mnie dochodzić to, że nie jestem w stanie zrealizować wszystkiego co postanowiłem,</p>
<p><strong>Szczerość </strong>- Utarło się przekonanie, że każdy chce mieć szczerych przyjaciół bo kto takich nie chce mieć? ale czy tak na prawdę szczerość nie jest powodem konfliktów ludzkich? Czy szczerość nie przynosi nam najwięcej problemów, szczerym warto być w błahych spławach lub w momentach kiedy 2 osoba jest na to gotowa i ustawia nas pod ścianą, ale w momencie kiedy mówimy osobie bez kompleksów co o niej sądzimy &#8211; pół biedy, ale jeśli mówimy to samo osobie która ma inne podejście do siebie? możemy liczyć na to, że w trybie nagłym odsunie się od nas.<br />
Tak więc czy warto być szczerym wobec innych? Czy kłamstwo nie jest łatwiejszym wyjściem? Oszczędzi nam tej całej przyczynowo-skutkowej sytuacji, problemów, niepotrzebnych rozmów i kłótni, krzywych spojrzeń i dodatkowych wrogów &#8211; dodatkowych bo jak wiadomo nikt nie jest sam na tych cholernym świecie i ludzie potrafią sie jednoczyć w nienawiści osiągając niesamowitą zgodność myśli jak w żadnej innej sytuacji czyniąc nas wrogiem społecznym numer jeden.</p>
<p>Więc czy nie warto być częściej dwulicowym lub chociaż &#8220;gorszą część prawdy&#8221; przemilczeć? bo tak na prawdę mało kto dzisiaj docenia to, że jest się szczerym, każdy mówi o tym jak ważna jest szczerość w związku 2 partnerów (nie koniecznie darzących się tymi wyższymi uczuciami) ale nikt nie porusza tematu jakim są konsekwencje szczerości. Dwulicowość &#8211; wszystko wydaje się dobrze, osoba myśli, że jesteśmy wobec niej szczerzy a to w rzeczywistości tylko wierzchołek góry lodowej i fragment tej &#8220;prawdy właściwej&#8221;.<br />
Trudno mi zliczyć ilość sytuacji w których byłem szczery i ile razy miałem przez to problemy ilość sytuacji w których byłem tym złym bo powiedziałem o kilka słów za dużo. Jak w powracającej chorobie jestem szczery i wciąż parzę się na tym. Kłamstwo też jest wybitną sztuką, należy kłamać tak by osoby okłamywane nie zorientowały się w czym leży rzecz i przez to nie straciły do nas zaufania.<br />
Całość nakreśla dość wyraźne błędne koło- bycie szczerym może doprowadzić do zgrzytu a nieumiejętne kłamstwo do utracenia zaufania.</p>
<p><strong>Kultura</strong> -</p>
<blockquote><p><em>-Przesunie się pan?!?<br />
-Gdzie?<br />
-No przesuń się pan!!<br />
-Podeptałaś mnie, zdeptałaś moje nowe buty swoim brudnymi łapami.<br />
-Bo próbuję, przejść żeby sobie usiąść<br />
-Kurwa, wiecznie siedzieć &#8211; w tramwaju siedzieć, w autobusie siedzieć &#8211; tylko emigrujecie do chuj wie gdzie i płaszczycie wszędzie dupy.<br />
-Jakby się pan przesunął to by nie było problemu.<br />
-Pokarz mi gdzie mam się przesunąć, pokarz mi to wolne miejsce w które mam się przesunąć bo kurwa nie widzę?<br />
-Yyy&#8230;<br />
-No właśnie kurwa, teraz masz mnie przeprosić&#8230;</em></p></blockquote>
<p>Dlaczego mam szacunek dla ludzi, mimo, że mogę ich obrażać nie robię tego, mimo, że mam możliwość określenia ich w niewyszukanych słowach a jednak tego nie robię, daję sobie wchodzić na głowę tylko dlatego, że zostałem wychowany w taki sposób i od najmniejszych lat byłem uczony szacunku do innych. Szczególnie dla osób dorosłych, które wykorzystują to dość często, w chwili kiedy przeciwstawię się komuś lub powiem co sądzę o danej rzeczy od razu zostaję zwymyślany od &#8220;chamskiej młodzieży&#8221;.</p>
<p><strong>Poczucie odpowiedzialności</strong> &#8211; za innych, za rodzinę, za znajomych, za powierzone tajemnice i drobne rzeczy. Dodatkowe obarczanie człowieka niepotrzebnymi informacjami, stwarzanie kolejnych problemów tylko po co? jesteśmy uczeni jej od najmniejszych lat odpowiedzialności. Odpowiedzialność świadczy o naszej dorosłości psychicznej ale po co to wszystko? Dlaczego mamy być odpowiedzialni za kogoś, skoro wszyscy mają być odpowiedzialni to niech będą odpowiedzialni za siebie, po raz kolejny nie interesujmy się innymi, niech każdy żyje na swój sposób a my nie ingerujmy w jego byt.</p>
<p><em>Czy człowiek który może przeżyć w dzisiejszym świecie, nie obciążony zbędnymi balastami które przeszkadzają mu w wzbiciu się na wyżyny to ten który nie ma ambicji, jest nieszczery, niekulturalny, dumny, uprzedzony i oschły? Człowiek idealny nie jest wcale człowiekiem?</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
