<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>spolecznie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/spolecznie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "spolecznie"</description>
	<pubDate>Tue, 22 Dec 2009 08:05:05 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Nobel poprawny]]></title>
<link>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/10/09/o-noblu-dla-obamy/</link>
<pubDate>Fri, 09 Oct 2009 18:44:21 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marta Brzozowska</dc:creator>
<guid>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/10/09/o-noblu-dla-obamy/</guid>
<description><![CDATA[To nie jest wstyd dla komitetu przyznającego pokojową nagrodę Nobla. To także nie jest wstyd dla sam]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>To nie jest wstyd dla komitetu przyznającego pokojową nagrodę Nobla. To także nie jest wstyd dla samej nagrody. Standardowo od lat, ta nagroda nie znaczy nic dla pokoju na świecie. Przyznawana jest zachowawczo, a komitet odpowiedzialny za to kto w danym roku otrzyma kupę pieniędzy dba zawsze &#8211; by nie urazić poprawności politycznej. Jeżeli do pokojowej nagrody Nobla nominowany był Adolf Hitler a Irena Sendler przegrała z niedoszłym prezydentem USA i jego zespołem do spraw zmian klimatu, to warto zadać sobie pytanie &#8211; co obecnie rozumiemy pod słowem &#8220;pokój&#8221;? Jeżeli norweska rada sypie tytułem okraszonym pokaźną sumą pieniędzy &#8220;na zachętę&#8221; czy znaczy to, że w minionym roku nie narodził się żaden człowiek czynu? A może inaczej.. Czy ktoś kto zrobił coś dla pokoju przed laty nie może być odznaczony teraz? Obama jest przecież prezydentem dopiero 9 miesięcy. Został zauważony jako człowiek &#8211; populista, do bólu poprawny politycznie, rozmawiający z Rosją, łagodzący zmarszczki na czole Putina Wielkiego i odbierający nam zabawki, dzięki którym wespół z Czechami poczuliśmy, że jednak liczymy się w wielkim świecie. </p>
<p>Jan Paweł II był kwintesencją człowieka pokoju. Dla pacyfistów przyznającym tę nagrodę powinien być sztandarowym przykładem jak należy postępować w życiu i działaniu. Walczyć słowem, miłością i konsekwencją. Niestety Papież był.. jakby to powiedzieć &#8211; katolikiem. A przecież katolicy w wielkim zachodnim świecie nie mogą być wyróżnieni. To co robił Jan Paweł II było spowodowane religią, ideologią, czymś co nie czyni umysłu wolnym. Podobnie Irena Sendler. Polka &#8211; chrześcijanka ratująca żydowskie dzieci z warszawskiego getta. Dwa i pół tysiąca dzieci, dwa i pół tysiąca tożsamości, które wróciły do nich po wojnie. Polka torturowana na Pawiaku, cudem ocalona z transportu na egzekucję. Kobieta, która przez 60 lat żyła w cieniu. Odkryta przez niesamowity przypadek dzięki amerykańskim licealistkom. I jak to w Ameryce bywa &#8211; sprawy potoczyły się szybko. Natychmiast stała się sławna. Nominacja także przyszła szybko. Rok po przegranej zmarła cicho w swojej ukochanej Warszawie.<br />
Jaser Arafat, który z kolei miał sporo wspólnego ze śmiercią Żydów &#8211; pokojowego Nobla dostał dlatego, że podpisał papier, że przestanie. Cóż za przewrotność.</p>
<p>Barack Obama dużo obiecuje, uśmiecha się do świata. Chce rozmawiać &#8211; nie walczyć, chce prosić &#8211; nie grozić, jest przystojnym demokratą &#8211; nie siwym republikaninem, jest czarny.</p>
<p>Rok &#8211; 2009, Laureat &#8211; Barack Obama, Osiągnięcie: Nie bycie Bushem.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA["Czuj się i wyglądaj, jak milion dolarów"]]></title>
<link>http://sydoslaw.wordpress.com/2009/09/08/czuj-sie-i-wygladaj-jak-milion-dolarow/</link>
<pubDate>Tue, 08 Sep 2009 21:30:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>sydoslaw</dc:creator>
<guid>http://sydoslaw.wordpress.com/2009/09/08/czuj-sie-i-wygladaj-jak-milion-dolarow/</guid>
<description><![CDATA[Cytat zapożyczony z tytułu jednego z wykładów, które popełnił Optic na otwartym zlocie PUA, P.E.N.I.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Cytat zapożyczony z tytułu jednego z wykładów, które popełnił Optic na otwartym zlocie PUA, P.E.N.I.]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kaszub]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/09/06/kaszub/</link>
<pubDate>Sat, 05 Sep 2009 22:11:43 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/09/06/kaszub/</guid>
<description><![CDATA[Jeżeli Polak przebywający w Wielkiej Brytanii spotka tam kogoś, z kim nie da się rozmawiać po Polsku]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jeżeli Polak przebywający w Wielkiej Brytanii spotka tam kogoś, z kim nie da się rozmawiać po Polsku to znaczy, że spotkał Kaszuba. Nie wiem czy faktycznie moi rodacy (Polacy) stanowią już tak liczną grupę na wyspach, ale wiem na pewno, że z Kaszubami ciężko się dogadać. Dla mnie od zawsze jest to nie lada problem. Jestem Polakiem mieszkającym wśród Kaszubów. Ta pomorska grupa etniczna jest niezwykle hermetyczna, na ogół darzą oni Polaków specyficznym uczuciem, bynajmniej nie pozytywnym. Sąsiedzi Kaszubów &#8211; Kociewiacy i mieszkańcy Warmii raczej znają ten problem.</p>
<p>Kiedyś rozmawiałem na ten temat z mieszkanką Kociewia. Pani ta z góry założyła, że skoro przyjechałem z Kartuz to jestem Kaszubem a co za tym idzie rozmowa ze mną jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Musiałem się bronić, szybko wyprostować całośc tłumacząc, że pochodzę z Podlasia a na Kaszubach tylko mieszkam. Kociewianka przytoczyła taki przykład: jeżeli w szerszym gronie ludzi spotka się dwóch Kaszubów to natychmiast izolują się oni od reszty rozmawiając ze sobą po Kaszubsku (Kaszubski to język bardzo różniący się od Polskiego).</p>
<p>Kaszubska izolacja i smęcenie powodują, że Polacy starają się ich omijać. Z resztą podczas ostatniego spisu ludności ujawniły się skrajne emocje. Wielu Kaszubów wypowiadało się z nienawiścią o Polsce i Polakach.</p>
<p>Przez kilka ładnych lat byłem dziennikarzem, pracowałem dla kilku gazet ukazujących się na terenie Pomorza. Zdarzało mi się poruszać bolesny temat animozji polsko-kaszubskich. Miałem wtedy nadzieję, że Polak (jak np. ja) może zrozumieć i pokochać kulturę kaszubską. Wierzyłem, że da się pogodzić bycie &#8220;Kaszebą&#8221; z Polskością. Niestety, jest to niemal niemożliwe. Z wielu przyczyn. Najbardziej przyziemną jest to, że kaszubi nie chcą lub nie potrafią swej kaszubskości rozwijać. Jeżeli ukazują się książki w języku kaszubskim to są to najczęściej nudne monografie a nie literatura, która mogłaby trafić do młodego pokolenia. W prawdzie można by stworzyć bardzo ciekawe dzieło (książkę, film) na temat życia i działalności Antoniego Abrahama ale nikt na to nie wpadł. Nowoczesna muzyka po kaszubsku niby istnieje ale jest mierna bo nie ma pieniędzy na rozwijanie kultury. Cała kaszubska sztuka to wyłącznie typowa twórczość ludowa.</p>
<p>Ja też musiałem walczyć z niechęcią Kaszubów. Uczyłem się ich języka. Bez tego byłbym znienawidzony. Z perspektywy czasu stwierdzam, że coś we mnie umarło kiedy przyjechałem na Kaszuby. Straciłem całe dzieciństwo &#8211; przyjaciół, wspomnienia z tamtych czasów stały się niezwykle odległe. Chyba nic nie zyskałem, bo cóż można zyskać w otoczeniu ksenofobicznym. Odżywam duchowo gdy opuszczam ten region. Graniczne zmęczenie Kaszubami było jednym z czynników, które sprawiły, że pokochałem Elbląg &#8211; jakże piękny i jakże&#8230; normalny.</p>
<p>Z czasem nauczyłem się dystansować do Kaszubów, traktować ich z góry (niestety). Trzeba się ich bać ale trzeba też szanować &#8211; przeciwnika zawsze trzeba szanować.</p>
<p>Oczywiście nie wszystko co zawiera elementy kaszubskie jest złe. Na przykład trójmiejski zespół Kobiety nagrał kiedyś <a title="klik!" href="http://joyprecision.wrzuta.pl/audio/3v3ZPxcHuVW/kobiety_-_kaszubski_szaman" target="_blank">świetny kawałek</a>.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rocznica]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/09/01/rocznica/</link>
<pubDate>Tue, 01 Sep 2009 21:59:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/09/01/rocznica/</guid>
<description><![CDATA[Jest taka piosenka, która idealnie pasuje do dzisiejszego dnia. Słowa i muzykę stworzył świetny poet]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jest taka piosenka, która idealnie pasuje do dzisiejszego dnia. Słowa i muzykę stworzył świetny poeta i wspaniały muzyk &#8211; ś.p. Grzegorz Ciechowski. W zasadzie te słowa oddają moje uczucia. Uważam, że nikt nie powinien tego utworu dotykać. Tym razem jednak posłuchajmy wersji zagranej przez kogoś innego.</p>
<p>Choć dziś już wiemy, że to nie w Gdańsku zaczęła się wojna to jednak Westerplatte pozostaje symbolem. Mimo wszelkich kontrowersji (wokół majora Sucharskiego) &#8211; to nadal symbol. W Gdańsku znajduje się jeszcze jeden wielki symbol wolności &#8211; stocznia.</p>
<p>Gdańsk był areną tragicznych wydarzeń kampanii wrześniowej, przewrotu solidarnościowego a od listopada 1994 roku stocznia jest wyjątkowym miejscem dla tych właśnie muzyków&#8230; Dlatego ciesze się, że znalazłem właśnie ich wersję, niedoskonałą ale ważną ze względu na osoby i miejsce:</p>
<p>Stocznia Gdańska, Golden Life &#8211; Nie pytaj o Polskę<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/pZJxd-6Uji0&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/pZJxd-6Uji0&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ontologiczna wiewióra 2]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/08/31/ontologiczna-wiewiora-2/</link>
<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 21:35:49 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/08/31/ontologiczna-wiewiora-2/</guid>
<description><![CDATA[2. Ontologia rekurencyjna (pomysł): Byt jest Nie chałbym się tutaj wgłębiać w jakikolwiek starożytny]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>2. Ontologia rekurencyjna (pomysł): Byt jest</p>
<p>Nie chałbym się tutaj wgłębiać w jakikolwiek starożytny system filozoficzny. Byłoby to ciekawe ale jedynie w sensie historycznym. Chciałbym tylko przytoczyć sławną wypowiedź Parmenidesa &#8211; <strong>Byt jest a niebytu nie ma</strong>. Spostrzeżenie to odnosi się dosłownie do wszystkiego, między innymi dlatego jest takie ciekawe. Nie chcę nawet pisać o filozofii, raczej zamierzam wydłubać dosyć oczywisty opis relacji międzyludzkich i uczuć. Niechcący (jaaasne, że z premedytacją), u Ewelinki, napomknąłem o tym, że światem jako całością &#8211; jego istnieniem rządzi pewien system (schemat, zasada&#8230;), ów system znajduje odzwierciedlenie w mniejszych bytach &#8211; w istocie ludzkiej, w organizmach żywych w ogóle, nawet w zjawiskach niematerialnych.</p>
<p>Już teraz mówię, że to spostrzeżenie może mieć pewne luki (ale tylko pozornie). Właściwie mamy do czynienia z teorią prostą i dosyć oczywistą. Dlatego nie traktujmy tego jak pracę filozoficzną, raczej jako prosty przykład zagadnień związanych z ontologią i metafizyką.</p>
<p>Post Ewel dotyczył macierzyństwa, rodziny, dorosłości, czegoś tak pięknego jak potomstwo. Ja zaś ostatnio zauważyłem, że miłość, lub fascynacja drugą osobą troszeczkę zmienia myślenie człowieka. Tzn z obserwacji moich bliskich, przyjaciół, także siebie samego wywnioskowałem, że kiedy będąc pod czyimś urokiem doświadczamy sytuacji ekstremalnych &#8211; często oczekujemy rzeczy nielogicznych,  na dłuższa metę wręcz złych. Oczekujemy, że byt niezależny zmieni swoją strukturę i właściwości w sposób nienaturalny (chcemy szybko przeskoczyć naturalny schemat rozwoju).</p>
<p>Relacja międzyludzka to takie ciekawe coś, co pojawia się samoistnie i większość ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak szybko pojawiają się najprostsze relacje. Wystarczy do tego jeden człowiek, świadom swego istnienia. Aby dłużej nie męczyć &#8211; lecę z przykładem&#8230;</p>
<p><strong>Człowiek&#8230; jest</strong>. Siedzi w swoim małym mieszkaniu, jest sam. Ma świadomość własnego istnienia (upraszczam sytuację, zakładam, że nie rozważa niektórych zagadnień filozoficznych). Wie, że jest, wie kim jest, zna swoje cechy. Sprecyzujmy &#8211; jest młodym przystojnym, inteligentnym mężczyzną. Wyspał się, zjadł śniadanie, ma wolny dzień, więc poczytał książkę, teraz mu się nudzi. Nazwijmy go: X.</p>
<p><strong>X&#8230; jest</strong>. Wyszedł na spacer do parku, usiadł na ławce, obserwuje otoczenie. Jest wczesny poranek, mgła (doooobra no, może w nocy jadł śniadanie). Widzi postać we mgle, zaledwie zarys. Wie, że to inny człowiek. Człowieka we mgle nazwijmy Y. Y też zbiera doświadczenia. Widzi coś na ławce, nie widzi przez mgłę ale nauczony życiowym doświadczeniem zdaje sobie sprawę, że na ławce siedzi człowiek. X i Y mają pewność. zachodzi już bardziej skomplikowana relacja: Dwa byty będace ludźmi są świadome własnego istnienia w danym czasie i miejscu, zdają sobie też sprawę z istnienia innego bytu, który już w pewien sposób interpretują &#8211; inny byt jest człowiekiem.</p>
<p><strong>X i Y&#8230; są</strong>. Zbliżają się do siebie a mgła przestaje być problemem. Oboje otrzymują masę informacji.<br />
<strong>X</strong>: Y jest kobietą, ładną.<br />
<strong>Y</strong>: X jest facetem, przystojnym.<br />
Być może któreś się uśmiecha a druga osoba uznaje to za dowód na to, że ktoś jest sympatyczny. Świadomość współistnienia w znacznym stopniu się rozwinęła. Może nie teraz tylko za jakiś czas (na potrzeby przykładu zakładam, ze kiedyś na pewno), świadomość zmieni się w znajomość. Ta zaś dzięki kulturze osobistej i empatii osiągnie swój maksymalny wymiar i być może zmieni się w przyjaźń.</p>
<p>Ileż zjawisk musi zajść by przyjaźń osiągnęła wymiar maksymalny, by relacja międzyludzka przeistoczyła się ze świadomości w miłość? Oczywiście dla tych ludzi milość nie jest wcale końcem rozwoju ich relacji. Jednak teraz możemy odejść od tematu. Miłość emocjonalna -&#62; miłość fizyczna i&#8230;</p>
<p><strong>Z&#8230; jest</strong>. Fasolka lub groszek, który stanie się mądrym starcem.</p>
<p>Odwieczne pytanie o arche, pierwszy początek.<br />
Ateista za arche uzna energię/wibrację, teista powie, że przed wibracją była myśl.</p>
<p>Biblia nieco upraszcza sprawę ale to jest oczywiste, że nauka nie wyklucza religii ani też religia nauki.</p>
<p>Poza zasięgiem naszej wiedzy jest to czy istniała myśl a jeżeli tak to jak zmieniła się w wibrację. Są pewne teorie na temat tego jak wibracja wpłynęła na zaistnienie big bangu, czyli wielkiego wybuchu. Pfff, nie jestem fizykiem. Coś jebnęło, materia, antymateria, wszechświat, planety, warunki do życia, tlen, woda, bakteria, ryba, żaba, jaszczurka, myszka, kotek, małpka, policjant.</p>
<p>Jakiś określony system rozwoju rządzi Tobą, mną, wszystkimi bytami materialnymi, niematerialnymi (miłość, piękno, talent) i światem.</p>
<p>Kiedyś miałem normalny telefon komórkowy to mogłem dzwonić i smsy wysyłać, dziś robię zdjęcia, kręcę filmy, surfuję w sieci, oglądam tv, sprawdzam GPSy, wysylam EMSy, MMSy, MNMsy, SSmany. Pierdoły/głupoty a zasada rozwoju świata znajduje odzwierciedlenie w każdym jego elemencie.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ontologiczna wiewióra 1]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/08/31/ontologiczna-wiewiora-1/</link>
<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 19:42:16 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/08/31/ontologiczna-wiewiora-1/</guid>
<description><![CDATA[1. Wiewióra Kolejne porządnie zrobione zdjęcie. Typowa portretówka wykonana&#8230; wiewiórce. Zwierz]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>1. Wiewióra</p>
<p>Kolejne porządnie zrobione zdjęcie. Typowa portretówka wykonana&#8230; wiewiórce. Zwierzak siedzi na gałęzi, trzyma coś w łapkach i z powagą patrzy w obiektyw. Umówmy się, że zwierzątko raczej nie pozowało. Zadanie polegało na dopasowaniu głębi ostrości i wykonaniu zdjęcia. A niektórym to nie wychodzi nawet gdy fotografują przedmioty <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Na przestrzeni ostatnich kilku lat nastąpił gwałtowny rozwój technologiczny. Ceny urządzeń elektronicznych stały się wyjątkowo niskie. Do tego bogactwo systemów ratalnych i kolejne promocje z cyklu &#8220;nie dla idiotów&#8221;&#8230; łatwo dostępne komputery (laptopowy szał), mi odwaliło na punkcie komputerów firmy Apple a sporo ludzi rzuciło się na aparaty fotograficzne. Nagle zaroiło się od fotografów-amatorów. Czy to dobrze? Chyba tak. Jezeli choć nieznaczna część ludzi kupujących lepsze lub gorsze aparaty w hipermarketach lub firmowych salonach zainteresuje się fotografią, zrozumie ją i za jej pomocą coś pokaże &#8211; to dobrze.</p>
<p>Mam ogromne szczęście, że spotykam ludzi wspaniałych, często bardzo zdolnych artystycznie i wrażliwych na sztukę. Mógłbym godzinami oglądać zdjęcia, obrazy, szkice, rzeźby&#8230; na szczęście otaczają mnie ludzie, którzy dają mi możliwość obcowania ze sztuką.</p>
<p>Sam raczej nie potrafię. Całe moje fotografowanie ogranicza się wiec do ilustrowania własnych artykułów. Udało mi się zrobić kilka zdjęć &#8211; ładnych, ale bynajmniej nie wynikało to z moich umiejętności, czy daru a z tego, że zaistniała ciekawa, warta uwiecznienia sytuacja (jak np. muzyk grający na płonącym pianinie). Mój ojciec był malarzem, rzeźbiarzem i fotografem a ja kompletnie nie pojmuję sztuk wizualnych. Tym bardziej je podziwiam i cenię. Nie znam się za bardzo na fotografii ale moja minimalna jej znajomość wystarcza do tego by określić kiedy fotograf się wysilił a kiedy po prostu nacisnął spust.</p>
<p>Po co ja o tym właściwie pisze? Bo dzisiaj sobie uświadomiłem, że ktoś, na moich oczach, z amatora stał się świadomym fotografem. Chyba szybko zorientowałem się, że Ola ma percepcję plastyka. Moje spostrzeżenia potwierdziły się, gdy miałem okazję obejrzeć parce plastyczne. Wiedzialem, że kiedyś nadejdzie taki dzień, że ta panienka będzie mnie zadziwiać swoimi fotografiami. 31 sierpnia 2009 &#8211; jestem dumny i zauroczony fotografiami.</p>
<p>Tak swoją drogą&#8230; Pani Porcelanka kilka dni temu umieściła na swoim blogu wpis zawierający wybór cytatów z Susan Sontag. Wypowiedzi pisarki dotyczyły właśnie fotografii. Nie bardzo wiedziałem jak się do tych cytatów ustosunkować, były dla mnie obojętne &#8211; poza tym, że sformułowane naprawdę literacko, niekiedy wręcz poetycko. Sontag nabrała osobistego stosunku do fotografii pewnie w dużej mierze przez związek z Annie Leibovitz. Dzisiaj zacząłem się zastanawiać, jak ja zmienię swoje podejście do fotografii <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Fotograf, podobnie jak plastyk, muzyk czy pisarz z czasem zmienia swoje podejście do własnego działania. Za chwilę będę pisał o zmianach w strukturze bytu, o właśnie takich zmianach jak ta artystyczna&#8230;</p>
<p>Otóż pierwsza pojawia się samoświadomość (całkowicie wewnętrzna uczucie). Jest ona jednym z możliwych &#8220;pierwszych kroków&#8221; do szczęścia. Wewnątrz człowieka kształtuje się przekonanie o tym co ma robić, czemu życie poświęcić, lub &#8211; najzwyczajniej, czym sobie codzienność ubarwić. Prędzej czy później rozpocznie się, mający trwać do końca życia, proces poznawania wybranego zagadnienia. Przy odpowiedniej uwadze zaowocować to powinno udanymi działaniami i umiejętnościami, które wejdą w krew. Obserwowanie własnych postępów i świadomość posiadania umiejętności i zdolności przynosi radość. Od tego momentu człowiek &#8220;generuje&#8221; rzeczy ładne, ciekawe, przyjemne, interesujące, wspaniałe. Jednak najciekawszy etap ma dopiero nastąpić. Dorosłość twórczości pojawia się wtedy gdy owa twórczość przejawia wartość już nie tylko estetyczną i emocjonalną ale także mówi do odbiorcy.</p>
<p>Oczywiście jest to duże uproszczenie, skrót myślowy ale pokazuje, że zdolność artystyczna jest pewnego rodzaju bytem, który na początku wydaje się być niepozornym drobiazgiem, przechodzi przez kolejne etapy (wymagające czasu, uwagi i wysiłku) po to by na końcu dojrzeć i dopiero od pewnego momentu funkcjonować z całą mocą.</p>
<p>To jest jeden z przykładów, o których szerzej wspomnę za chwilę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nowi idole]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/08/30/nowi-idole/</link>
<pubDate>Sun, 30 Aug 2009 21:38:52 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/08/30/nowi-idole/</guid>
<description><![CDATA[Nie da się ukryć, że produkcja dema nie była łatwa. W zasadzie to zawsze jest piekło. Takoż odpoczyw]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Nie da się ukryć, że produkcja dema nie była łatwa. W zasadzie to zawsze jest piekło. Takoż odpoczywając od dłubania w dźwięku nabrałem nowych przyzwyczajeń.</p>
<p>Włączam muzykę, ale cichutko. Nie powinna koncentrować uwagi, raczej ma stać się tłem. Do tego herbata (jak zwykle &#8211; zielona, indonezyjska) i książka, albo &#8220;kapownik filozofa&#8221;. Tak wyglądają przerwy w pracy z muzyką.</p>
<p>Dziwne, ale ostatnio zacząłem znowu pisać. Tym razem całość jakoś sama płynie. Myślałem, że mam w głowie pomysł na opowiadanie, jednak to nie ja prowadzę bohaterów a oni mnie. To ciekawe ale męczące. Napisałem, może trzydzieści procent opowiadania i musiałem to odłożyć na kilka dni. Bohaterem jest polski doktor medycyny, który postanowił poświęcić się leczeniu biednych ludzi w państwach kolonialnych Ameryki Środkowej. Lekarz trafia na Haiti, gdzie ma zająć się przypadkiem dziecka, któremu coś odebrało duszę. Wynik starcia nauki z afrykańskimi wierzeniami wcale nie musi być jednoznaczny.</p>
<p>Ostatnio zwiększyła się lista moich ulubionych filozofów. Obok Sokratesa, Seneki, Kanta i Voltaire&#8217;a pojawił się propagujący socjalizm egzystencjalista &#8211; <strong>Sartre</strong>. Sam nie wiem co mnie ujmuje najbardziej, czy jest to fenomenologia w ontologii, czy jego  talent literacki? Być może postawa nonkonformistyczna.</p>
<p>Troszeczkę lżej ale nadal na czerwono&#8230; stwierdzam, że drobiazgowe podziały na czerwonych, białych, różowych, prawych, lewych&#8230; są i tak nieistotne z perspektywy absolutu. Kumpel, który zastrzelił mnie kiedyś książką &#8220;MW&#8221; Łysiaka teraz podsunął pod nos zbiór felietonów <strong>Pilcha</strong>. Świetny i bardzo lekki język. Na początku zachwycił mnie sposób wypowiedzi, Pilch prowadzi czytelnika jak przez bajkę, obecnie nie zauważam języka a to świadczy o umiejętnościach pisarza. Jak skończę felietony zabiorę się za książki. Zdaje się, że pan Jerzy jest dosyć dziwną, ciekawą postacią.</p>
<p>Muzyczka. Jak wspomniałem &#8211; lubię czytać przy muzyce. Wczoraj wieczorem do kolekcji doszły trzy płyty.</p>
<p><strong>Peter Kruder &#8211; Peace Orchestra.</strong> Lubię określenie &#8211; muzyka o wielu warstwach. Wspaniały sampling instrumentalny, którego owocem jest jazz w formule broken beats, czyli połamany, synkopowany rytm. To łączy się z trip-hopem. Całość jest stonowana i przebogata rytmicznie. Nic się nie narzuca a trudno się oderwać. Płyta wydana przez !K7.</p>
<p><strong>Amon Tobin &#8211; Bricolage</strong>. Pierwsza płyta Tobina wydana pod szyldem Ninja Tune. No i nie zamierzam tego opisywać. Moi drodzy posłuchajcie utworu otwierającego płytę.<br />
<span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/QN3WpyjDEeQ&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/QN3WpyjDEeQ&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span><br />
Na tej płycie znajdziecie także utwór Easy Muffin &#8211; wykorzystany przez polski duet Skalpel na stronie A mixtape&#8217;u &#8220;Virtual Cuts&#8221; (jako podkład pod wokalem Björk).<br />
<strong><br />
Cujo &#8211; Adventures in Foam</strong>. Pod pseudonimem Cujo ukrywa się wspomniany wyżej Amon Tobin. Adventures in Foam to jego debiutancki album, składa się z dwóch płyt. Całość jest raczej rozrywkowa, miejscami naprawdę bardzo dynamiczna, dlatego raczej nie nadaje się do czytania i zamyślenia. Adventures in Foam jest jedynym albumem wydanym przez Tobina jako Cujo. Później podpisał kontrakt z Ninja Tune i do dzisiaj wydaje pod swoim nazwiskiem.</p>
<p>Polecam.</p>
<p>P.S. Kiedy coś określam jako &#8220;dziwne&#8221; to mam na myśli jak najbardziej pozytywny sens. Na płycie Bricolage znajdziecie więcej sampli Skalpela niż  ten wspomniany. Zamierzam poznac cały dorobek literacki Sartre&#8217;a co zaś się tyczy Pilcha to gdyby ktoś miał szczególne przemyślenia odnośnie dzieł literackich &#8211; proszę o komentarze. Nie chciałbym kupować książek na ślepo <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#60. czasami jestem podobny śmiertelnie do wszystkich innych hamburgerów.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/24/60-czasami-jestem-podobny-smiertelnie-do-wszystkich-innych-hamburgerow/</link>
<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 15:04:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/24/60-czasami-jestem-podobny-smiertelnie-do-wszystkich-innych-hamburgerow/</guid>
<description><![CDATA[Prolog: &#8216;pierwsza warstwa: skóra druga warstwa: krew trzecia warstwa: kości czwarta warstwa: d]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Prolog:</strong><br />
<em>&#8216;pierwsza warstwa: skóra<br />
druga warstwa: krew<br />
trzecia warstwa: kości<br />
czwarta warstwa: dusza&#8217;</em></p>
<p>Come in&#8230;</p>
<p><!--more--><br />
<strong>Pierwsza warstwa:</strong><br />
Czegokolwiek by się nie powiedziało to i tak rozmowa zejdzie na temat chędożenia, tak już jesteśmy lipnie skonstruowani. Noc spędzona z osobą płci przeciwnej bliską sercu nie zawsze wiąże się z szeroko pojętym zaspokajaniem się, a może zlecieć na rozmowie. Szkoda, że ludzie mylą pojęcia albo tak sobie upraszczają niektóre rzeczy. Szkoda, że sprowadzamy wszystko do skrótów myślowych i słów-kluczy: &#8220;wagina&#8221;, &#8220;hiszpan&#8221;, &#8220;kuśka&#8221;, &#8220;kohones&#8221;.</p>
<p><strong>Druga warstwa:</strong><br />
Przede wszystkim przydałby mi się odpoczynek. Odpoczynek?! Przecież Ty całe życie się opierdalasz! No, ale jakaś pustelnicza akcja, jak to chowam wszystkie moje gitary po kątach pokoju, tak by na żadną nie patrzeć. Biorę Ankę, biorę najpotrzebniejsze rzeczy i jedziemy gdzieś przed siebie. Głowa ostatnio jest pełna pomysłów, aczkolwiek gorzej jest z ich realizacją, bo albo brak chęci, albo akceptacji, albo w najgorszym wypadku brakuje słów, a idea gdzieś ulatuje. Zobaczymy, co przyniesie dzień następny, a potem następny i następny. Myślałem sobie na wszelki wypadek, co mógłbym robić gdyby nie ten hałas &#8211; w sumie brak głębszych refleksji, bo oduczyłem się już wielu przydatnych rzeczy.</p>
<p>Ale muszę powiedzieć, że rysowanie to trudna sztuka &#8211; kiedy biorę do ręki ołówek, po latach przerwy od jakiegokolwiek szkicowania, wiem, że mam ochotę zrobić na kartce syf, zlew powszedni taki jak poniższy, a brakuje umiejętności. Czasy, w których aktywnie uczęszczałem do Młodzieżowego Domu Kultury na ceramikę. Gumka do mazania płonie, kartka szarzeje pod naciskiem ciągu kreska-gumka-kreska-gumka, z wielkim trudem przychodzą jakieś postępy, przedmioty i postaci dopiero po wielu próbach zaczynają wyglądać względnie humanitarnie, ale marzenie o wykończeniu tego, co już zacząłem, a co jest dla mnie egzotyczne i świeże, działa dość mocno. Chociaż przyznaję, że trochę boję się obciachu.</p>
<p>Deep&#8230;</p>
<p><strong>Trzecia warstwa:</strong><br />
Miasto jak zwykle tonie w kulcie najebki, co w sumie mocno kusi i relaksuje, przecież tak łatwo temu się poddać, nawet przez chwilę nie zastanawiając się po co. Nigdy nie myślałem nad tym, po co spożywam alkohol w ilościach różnych i czy tak naprawdę jest mi to potrzebne. <em>Po sobotnich balach chodniki zarzygane</em>. Centrum ma zapach rozlanego piwa, szlugów, trawy, czasem czegoś mocniejszego, to przecież jest niezbędne do życia. Źródło inspiracji, jakby już nie można było wymyślić czegokolwiek bez takich a takich substancji, jakby jakiekolwiek spotkanie towarzyskie nie mogło już nigdy obyć się bez takich a takich używek i robienia takich a takich rzeczy. Jakbym był imprezową bestią. Martwię się, a Wy jeszcze nie ustaliliście, co jest tego przyczyną. Albo już wiecie i w rytmie jakiegoś miauczenia o tym, że Babilon jest be a rasta jest cacy cytujecie Pustki, że <em>everybody must get stoned</em>. W dupie to mam, ale z jednym muszę się zgodzić &#8211; czasem w tym życiu po prostu nie da się być trzeźwym.</p>
<p><em>&#8216;Zresztą nie ma na świecie nocnego lokalu, w którym by można długo wysiedzieć na trzeźwo. Chyba że jest z Tobą dziewczyna naprawdę zabójcza.&#8217;</em></p>
<p>Stoję w tłumie, tłum ociera się o mnie z każdej strony. Czuję jak z ciał unosi się smród zepsucia, bo ludzie (podobnie do ryb) psują się od głowy. Fikcja miesza się z prawdą.</p>
<p><strong>Czwarta warstwa:</strong><br />
<em>&#8216;Pan skierował do Jonasza, syna Amittaja, te słowa: «Wstań, idź do Niniwy &#8211; wielkiego miasta &#8211; i upomnij ją, albowiem nieprawość jej dotarła przed moje oblicze». A Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz przed Panem. Zszedł do Jafy, znalazł okręt płynący do Tarszisz, uiścił należną opłatę i wsiadł na niego, by udać się nim do Tarszisz, daleko od Pana.&#8217;</em><br />
[Jon 1, 1-3]</p>
<p>Deeper&#8230;</p>
<p><strong>Piąta warstwa:</strong><br />
Palce sfeminizowanego świata zniszczone detergentami. To tutaj za rzekome krzywdy lat minionych nakręca się spiralę niechęci do tego czy tamtego, ciągnie się to nieprzyjemnie i w nieskończoność. Dlaczego? Puste butelki o pojemności popularnej ćwiartki są w wewnętrznej kieszeni kurtki, tam gdzie zawsze. Dlaczego? Wygląda na to, że nieufność mamy we krwi, dlaczego? A Twoja androgeniczna troska jest miła, ale gdzie kurwa byłeś przez ostatnie sześć lat? Pamiętasz jak układałeś dla mnie Nikołajewiczową listę przebojów, piramidę praw, obowiązków i potrzeb?</p>
<p><strong>Szósta warstwa:</strong><br />
Masz tylu fajnych, ciekawych i przebojowych znajomych. Nie wiem, kto ma więcej kolorów &#8211; ja czy oni. Na pewno te kolory są podobne tylko w minimalnym stopniu, a ja zastanawiam się, czemu akurat to ja zostałem wybrany. <em>Jealousy is a bitch</em>. Skąd wzięła się zasada przyciągających się przeciwieństw? Och, nieważne &#8211; uwielbiam Cię, <em>wyciągam do Ciebie ręce by mieć Ciebie więcej</em>. Łapy innych poucinam, oczy wydłubię łyżeczką, jak to się śmialiśmy oglądając historie w stylu &#8220;Slumdog. Milioner z ulicy&#8221;.</p>
<p><strong>Epilog:</strong><br />
<em>&#8216;czasami jestem hamburgerem<br />
sterczy ze mnie sałata i musztarda cieknie<br />
czasami jestem podobny śmiertelnie<br />
do wszystkich innych hamburgerów&#8217;</em></p>
<p>Tak bardzo odstaję od reszty. A jednocześnie tak bardzo zlewam się z tłem.<br />
I się uzewnętrzniłem po chuju fest.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Dzień bez telefonu]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/07/15/dzien-bez-telefonu/</link>
<pubDate>Wed, 15 Jul 2009 18:46:30 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/07/15/dzien-bez-telefonu/</guid>
<description><![CDATA[Jesteśmy świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji. 15 lipca jest dniem bez telefonu. W mediach o]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jesteśmy świadkami narodzin nowej, świeckiej tradycji. 15 lipca jest dniem bez telefonu. W mediach opowiadają o tym, że &#8220;uzależnienie od telefonu jest równie groźne jak alkoholizm&#8221;. Jak dla mnie jest to totalną głupotą.</p>
<p><a href="http://cofeeshop.wordpress.com/files/2009/07/phone.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-253" style="margin-left:10px;margin-right:10px;" title="phone" src="http://cofeeshop.wordpress.com/files/2009/07/phone.jpg?w=300" alt="phone" width="300" height="254" /></a>100 lat temu nie każdy miał zegarek, bo nie każdy go potrzebował. W drugiej połowie ubiegłego stulecia już wszyscy nosili zegarki na rękach. Wszyscy czuli potrzebę wiedzy na temat aktualnej pory dnia. Dlaczego wtedy nie powstawały środki leczące z uzależnienia od zegarków?</p>
<p>Osobiście nie rozstaję się z telefonem. Nawet kiedy śpię maszynka musi znajdować się blisko ucha. Mam potrzebę bycia w łączności ze wszystkimi. Jednak nie widzę w tym niczego złego. Wydaje mi się, że gdyby ktoś nagle wysłał mnie na wakacje (od zespołu) to mógłbym spokojnie zostawić telefon. Nie biegam za nowinkami. Ważne są smsy i możliwość dzwonienia.</p>
<p>Nie dawno odbiło mi i zajrzałem do innych opcji takich jak kolorowa tapetka (nie mam nagiej pani) i dzwonka z mp3. Kiedyś omal przez to nie umarłem.</p>
<p>Na komputerze wyciąłem fragment utworu &#8220;Theme from behind the courtain&#8221; duetu Skalpel. No i pewnego dnia o piątej rano jakaś hetera budzi mnie tekstem: &#8220;Mnie się wydaje, że problem polega na tym, co oni tak na prawdę robią, kiedy niby grają ten jazz&#8221;. Myślałem, że zejdę na zawał. Kilka minut siedziałem na łóżku i nie mogłem odebrać bo serce walilo mi jak młotem.</p>
<p>Nie interesuję się jakoś komórkami ale jakoś nie mogę sobie wyobrazić dnia bez tego urządzenia.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[S.P.Ó.R.]]></title>
<link>http://memuar.wordpress.com/2009/07/14/s-p-o-r/</link>
<pubDate>Tue, 14 Jul 2009 15:59:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dominika</dc:creator>
<guid>http://memuar.wordpress.com/2009/07/14/s-p-o-r/</guid>
<description><![CDATA[Nie bardzo wiem, jaka jest różnica między nikabem, a burką. Jeszcze inną,  często używaną nazwą jest]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Nie bardzo wiem, jaka jest różnica między nikabem, a burką. Jeszcze inną,  często używaną nazwą jest]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#56. kobiety kochają supermarkety, mężczyźni kochają kobiety, i jest od tego wojna.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/08/56-kobiety-kochaja-supermarkety-mezczyzni-kochaja-kobiety-i-jest-od-tego-wojna/</link>
<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 23:29:24 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/08/56-kobiety-kochaja-supermarkety-mezczyzni-kochaja-kobiety-i-jest-od-tego-wojna/</guid>
<description><![CDATA[Podobno mężczyźni są straszni, wszyscy jak jeden mąż (nomen omen?) są beznadziejni. Podobno czasem m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Podobno mężczyźni są straszni, wszyscy jak jeden mąż (nomen omen?) są beznadziejni. Podobno czasem mają problem z myśleniem &#8211; za dużo myślenia główką, a za mało głową. Oczywiście w scenariuszu jest taka opcja, naniesiona ołówkiem, napisana drobnym maczkiem &#8211; od małego z wypiekami na twarzy oglądamy zabrudzone świerszczyki znalezione na budowie, a porzucone wcześniej przez robotników, w gimnazjum cytujemy sobie nieliczne dialogi padające w różowych filmach o hydraulikach, potem idziemy dalej i chyba właśnie wtedy, po klasowym obiegu pornosów, po próbach obłapiania koleżanek przy &#8220;wolnych&#8221; na szkolnych dyskotekach (ale to była opcja <em>tylko dla orłów</em>), dzielimy się na mniejsze oraz większe grupy. Podział następuje na podstawie podejścia do płci przeciwnej, wyrobionego nie wiadomo kiedy i nie wiadomo gdzie. Wtedy zdarza się typ romantyka (przegrany raczej, nie polecam), typ macho, typ &#8220;porucham-i-spadam&#8221; i pewnie jakieś inne, które aktualnie mi do głowy nie przychodzą. Tak sobie myślę, przyznaję, że beztroski hedonizm mnie obrzydza, że puste uciechy to nie jest mój ekosystem &#8211; ja tylko obserwuję i mogę od czasu do czasu pod nosem skomentować czymś w stylu &#8220;o ja pierdolę&#8221;. Tak czy siak z biegiem lat w pewnych kwestiach na linii kobiety-mężczyźni nasila się pandemia niezrozumienia, bo bez niej tak naprawdę nie ma nic, a jest dużo nie zawsze dobrych odczuć.</p>
<p>No, to teraz trochę lżej, może nawet wakacyjnie.</p>
<p>To, co ja tam niżej napisałem, w notce poprzedniej to taki efekt pozostawiania dziecka samego w domu, bez nadzoru osób odpowiedzialnych. Lubię sobie pojojczeć w samotności, ale chyba nie na długo.</p>
<p>A w ramach nudy wakacyjnej założyłem sobie konto na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Twitter" target="_blank">Twitterze</a>. Perspektywa pisania mikrowpisów o ograniczonej długości (do stu czterdziestu znaków!) wydaje mi się głupia, ale jak widać dałem się złapać w TwitMacki. Zresztą nie tylko ja &#8211; skoro nawet Barack Obama ma konto na Twitterze&#8230; Jakby kogoś interesowało to link wśród innych odsyłaczy gdzieś z boku sprytnie umieściłem.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#54. I don't wanna be a superhero, never really cared about society.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/02/54-i-dont-wanna-be-a-superhero-never-really-cared-about-society/</link>
<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 20:45:06 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/07/02/54-i-dont-wanna-be-a-superhero-never-really-cared-about-society/</guid>
<description><![CDATA[- Macie może papierosa? - Mamy&#8230; - Ty jesteś Mikołaj, prawda? - Yyyy&#8230; No tak. Nieco zasko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>- Macie może papierosa?<br />
- Mamy&#8230;<br />
- Ty jesteś Mikołaj, prawda?<br />
- Yyyy&#8230; No tak.</p>
<p><!--more--><br />
Nieco zaskoczony kiwam głową twierdząco, gdyż jakby nie patrzeć, ma rację, jej podejrzenia zgodne są ze stanem faktycznym. Z twarzy jej w ogóle nie kojarzę, jedni są podobni do Jennifer Aniston, inni do Dżordża Kluneja, a jeszcze inni z twarzy są podobni do nikogo. I czekam na to, aż koleżanka wymieni nazwę któregoś z zespołów, z którym miałem coś wspólnego, ale nic z tych rzeczy &#8211; ona przywaliła z zupełnie innej mańki:</p>
<p>- Ty masz photobloga, prawda?<br />
- Miałem.<br />
- Wow&#8230; Twój photoblog był jednym z najinteligentniejszych jakie czytałam&#8230; I tak niewielu ludzi interesuje się twórczością Beksińskiego&#8230;</p>
<p>I tak oto zaczęła się ta rozmowa. Zdarzało się być zaczepionym na ulicy z pytaniem &#8220;Ty śpiewasz w TMK, nie?&#8221;, ale tego jeszcze nie grali. Wychodzi na to, że wystarczy raz umieścić na photoblogu obraz Beksińskiego, by zostać posądzonym o bycie koneserem sztuki. Koleżanka naciera, drąży temat szeroko pojętej sztuki &#8211; przez obrazy, zaczyna pytać o filmy, kręcić nosem na moje ulubione. Mój zaskoczony (i trochę rozbawiony) kompan idzie do baru po kolejne piwo.</p>
<p>- Mikołaj, podoba mi się to, że piszesz wiersze&#8230; Ja sama też piszę. Znajomi potrafią rozkminiać po kilka godzin moje wiersze, oczywiście te, które mają sens, kiedyś mi to nie wychodziło, ale teraz jest lepiej. Tak niewielu facetów pisze wiersze szczerze, wiesz, próbują poderwać dziewczynę na to, że niby coś piszą. A u Ciebie widziałam autentyzm. Podobało mi się szczególnie jedno zdanie: <em>&#8220;smakujesz mi dzisiaj wyjątkowo&#8221;</em>. Było świetne.</p>
<p>Moja rozmówczyni jest pijana. Ale to nie zmienia faktu, że rozmowa idzie w dziwnym kierunku, bo zaczyna to wyglądać jak wieczór autorski z właścicielem jednego z miliarda fotoblogów, które kiedyś tam były aktywne. Wegetariańskie żarcie, wegetariańska herbata, kadzidełka z mielonych kości, autografy, świece, rozmowy o szantach, hare hare. Kolega wraca z baru.</p>
<p>Co ciekawe, nasza interlokutorka sprawiała wrażenie, jakby miała kompletnie wyjebanie na to, że mamy zespół i sobie coś tam nawet czasem gramy. Zawsze jest szał w stylu &#8220;oooo, naprawdę?! jak się nazywacie, co gracie?!&#8221;, a my sobie tutaj rozmawiamy na tematy egzystencjalne. Taka tam odmiana.</p>
<p>- Chłopaki, mam nadzieję, że Was nie nudzę&#8230; Jestem już pijana, ale nieważne. Kiedyś miałam problem z alkoholem&#8230; W ogóle ciekawa jestem, jakby to było, gdyby społeczeństwo ciągle chodziło pijane. Spójrzcie: alkohol dodaje śmiałości, ludzie są tak krępowani przez zasady, boją się odrzucenia, wyszydzenia&#8230; Z alkoholem wszystko jest prostsze!<br />
- To błędne koło. A po alkoholu wcale nie jest prościej &#8211; przerywam jej ten pochwalny monolog &#8211; szczególnie następnego poranka.<br />
- Nie wiem, nie miewam kaca.<br />
- Za młoda pewnie jesteś żeby go mieć.<br />
- A ile właściwie masz lat? &#8211; pyta kolega, będący już w połowie piwa.<br />
- A&#8230; Nie chcecie wiedzieć. Ale znajomi mówią, że jestem wyuzdana&#8230; To znaczy tak mówili dwa lata temu, bo teraz jestem wyuzdana jeszcze bardziej.<br />
- To ile masz lat?<br />
- Szesnaście.</p>
<p>W tym momencie zaczynam panicznie się śmiać. Trzęsę się cały, leżę na łopatkach, pomocy. Koleżanka patrzy na mnie niezrozumiale, już nie widzi we mnie wspaniałego autora inteligentnych wpisów na blogu, specjalisty od smaku i metafor &#8211; teraz jestem pewnie w jej oczach prostakiem, który szydzi z jej seksapilu i libido bez dna. Cały czas moje męskie ego (tak, posiadam takowe, mimo wszystko) sugeruje, że ona chyba próbuje zawiązać jakąś dobrą znajomość z Mikołajem, który prowadzi zajebistego bloga, którego ona tak dobrze zapamiętała. To były setki linijek tekstu, w których ja widziałem pustostan umysłowy, a ona je chłonęła, układała w głowie gdzieś między Beksińskim, Lynchem a muzyką zespołu Republika, chowała je w mózgu, jak sentencje z kalendarza kuchennego, jak odpowiedzi na pytanie &#8220;jak żyć?&#8221;. Czuję pewien dyskomfort. I tak chwilowo się odłączyłem, kolega kończy piwo, rozmawia na jakiś poważny temat z koleżanką, która wyrywa mnie z zawiechy:</p>
<p>- A Ty Mikołaj, co o tym sądzisz? Powiedz, co o tym sądzisz. Dlaczego nic nie mówisz?<br />
- Tak już mam.</p>
<p>Ktoś tu chyba myślał, że na co dzień mówię wierszem i na każdą sytuację w życiu mam adekwatny cytat. Wracam na ziemię, pytam:</p>
<p>- Więc o czym mam powiedzieć?<br />
- Rozmawialiśmy o przeznaczeniu, o życiu.<br />
- Więc wiesz&#8230; Ja wierzę w to, że nic nie dzieje się przypadkowo. Oczywiście nie mówię o takich pierdołach jak to, czy zaraz pójdę po kolejne piwo czy coś&#8230; Takie większe wydarzenia, to nie jest przypadek.<br />
- To smutne, nie sądzisz? Że niby ktoś ma wiedzieć, co dla nas jest lepsze.<br />
- Może trochę.<br />
- A kochasz kogoś?</p>
<p>Dowaliła w stylu nieśmiertelnego <em>&#8220;masz dziewczyne?????&#8221;</em> z Czaterii. Nie pozostaje mi nic innego jak odpowiedzieć twierdząco, zgodnie z prawdą. Drążę temat dalej:</p>
<p>- I sądzę, że to też nie był przypadek. Ta cała ścieżka, którą musiała przebyć Ona, żeby teraz była ze mną&#8230;</p>
<p>Jest jeden zero dla mnie. Magiczne słowo-klucz <strong>&#8220;Ona&#8221;</strong> sprawiło, że tak jakby przeniosła swoją uwagę na kolegę. Poza koniecznością powiedzenia kilku słów o tej &#8220;Onej&#8221; (<em>&#8220;jest dziewczyną, moją, mieszka we Wrocławiu, jest na wakacjach&#8221;</em>) mam spokój do końca wieczoru, a nietrzeźwa koleżanka wypala koledze mojemu mnóstwo papierosów (już widzę, jak mu gula skacze, ale przecież rąk jej nie utnie), widzę, jak wpisuje mu do komórki swój numer telefonu, jak ledwo co sobie go przypomina, jak nie wie, jak się nazwać w jego książce telefonicznej&#8230;</p>
<p>&#8212;-<br />
I widzicie, tak łatwo coś napisać, zostać posądzonym o bycie mądrzejszym niż się wydaje, ogólnie wykreować się w Internecie. Staram się być<em> true as fuck</em> w tym co robię, jak najbardziej prawdziwy w tym, co tutaj i na <a href="http://winyl.info" target="_blank">Winylu</a> piszę, ale czasem wychodzi tak, że ludzie widzą we mnie nie wiadomo kogo.</p>
<p><a href="http://ultimatefiasco.wrzuta.pl/audio/26wiQ60EDyK/02_mozart_-_requiem_-_kyrie" target="_blank"><em>Wolfgang Amadeus Mozart &#8211; &#8216;Kyrie&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Degrengolada intelektualna.]]></title>
<link>http://memuar.wordpress.com/2009/07/02/degrengolada-intelektualna/</link>
<pubDate>Thu, 02 Jul 2009 11:29:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>Dominika</dc:creator>
<guid>http://memuar.wordpress.com/2009/07/02/degrengolada-intelektualna/</guid>
<description><![CDATA[Na czym polega problem tegorocznych maturzystów? Lub ogólnie mówiąc uczniów, a później studentów, kt]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Na czym polega problem tegorocznych maturzystów? Lub ogólnie mówiąc uczniów, a później studentów, kt]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#52. this dark fever is unstoppable.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/06/26/52-this-dark-fever-is-unstoppable/</link>
<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 19:58:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/06/26/52-this-dark-fever-is-unstoppable/</guid>
<description><![CDATA[Od północy 24 czerwca do godziny dwunastej dnia następnego spałem tylko dwie godziny. Jedliśmy niewi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter" src="http://img261.imageshack.us/img261/6636/lbekipa.jpg" alt="" width="250" height="333" /></p>
<p>Od północy 24 czerwca do godziny dwunastej dnia następnego spałem tylko dwie godziny. Jedliśmy niewiele, wypiliśmy kilka piw firmy Bosman, poszło kilka paczek fajek, zrobiliśmy trochę wsi w galerii Galaxy i Szcecinie ogólnie, śmialiśmy się i gadaliśmy dużo (powstało kilka tekstów, które już są kultowe tu i ówdzie). Do Wrocławia wróciliśmy zmęczeni, brudni i śmierdzący. Ale za to mieliśmy okazję zobaczyć na żywo zespół, który podziwialiśmy mając jedenaście, dwanaście, trzynaście lat&#8230; A i oni pokazali klasę &#8211; zabrakło kilku utworów, których pożądaliśmy, ale to nie zmienia faktu, że są w formie i zagrali zajebiście dobrze. Tak dobrze, że aktualnie brakuje mi słów na opisanie. Niedowiarków odsyłam na <a href="http://www.youtube.com/results?search_query=limp+bizkit+szczecin&#38;search_type=&#38;aq=f" target="_blank">YouTube</a>.</p>
<p>A po powrocie spałem szesnaście godzin &#8211; trochę dlatego, że trzeba było odespać swój trip na północ Polski, a trochę po to, by skrócić czas oczekiwania na Ankę, która to uciekła na różne wakacyjne wyjazdy, a ja nie należę do facetów, którzy lubią wyjazdy swojej lepszej połowy. Szczególnie kiedy ostatnimi czasy układa nam się chyba całkiem nieźle.</p>
<p>Niemalże w tym samym czasie Michael Jackson pokazał, że nie trzeba być hakerem żeby zapchać serwer Google i przypomniał, iż nic tak dobrze nie ożywia legendy jak dobry trup. Bezprecedensowe wydarzenie, które przyćmiło nawet wypadek polskiego autokaru gdzieś w Dojczlandzie &#8211; zastanawiam się, kto miałby atrakcyjniejszą medialnie śmierć, gdyby przyszło umierać w jednym czasie królowi popu, papieżowi i mieszkańcom hotelu robotniczego gdzieś w zachodniopomorskim.</p>
<p>I na koniec nuta, która nam towarzyszyła przez cały wyjazd do Szczecina i z powrotem. Wbrew pozorom to nie jest utwór Limp Bizkit, ale polecam, bo wspaniale wykrzywia łeb słuchana o szóstej rano.</p>
<p><a href="http://w736.wrzuta.pl/audio/7c0bOco3FiK/dj_titon_-_windows" target="_blank"><em>DJ Titon &#8211; &#8216;Windows&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#42. nie kłam, że nie nakręca ciebie lans, bo nie uwierzę.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/04/22/42-nie-klam-ze-nie-nakreca-ciebie-lans-bo-nie-uwierze/</link>
<pubDate>Wed, 22 Apr 2009 20:09:25 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/04/22/42-nie-klam-ze-nie-nakreca-ciebie-lans-bo-nie-uwierze/</guid>
<description><![CDATA[Wziąłem dziś do ręki &#8220;Dziennik&#8221;, bo czasem czytam gazety &#8211; lubię wiedzieć, co się ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wziąłem dziś do ręki &#8220;Dziennik&#8221;, bo czasem czytam gazety &#8211; lubię wiedzieć, co się dzieje dookoła mnie. I co moje oczy widzą? Artykuł, który sprowokował mnie do spontanicznego potoku słów, nie do końca trzymając się składni i logiki. Jakiś taki <em>rebel without a cause</em>, właściwie nie wiadomo, po co się bulwersować. Kwilenie nad wieśniactwem.</p>
<p><em> &#8220;Pierwsza w Polsce kawiarnia Starbucks została otwarta dwa tygodnie temu, a już dorobiła się miana kultowej. Warszawski lokal jest od rana do wieczora oblężony przez młodych ludzi. &#8220;Tu wypada się pokazać. Do Starbucksa chodzi się na lans&#8221; &#8211; twierdzą zgodnie klienci i pracownicy.&#8221;<br />
</em><br />
Więc ogólnie chodzi o to, że nic się nie zmieniło od czasów, kiedy sam uczyłem się w gimnazjum. Wciąż ważne jest, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Sam na początku gimnazjum miałem kompleksy na punkcie metek &#8211; z przyczyn różnych nie nosiłem markowej odzieży (zasadniczo to trzyma się do dzisiaj). Szpanowało się Adidasami z serii Super Star (moje małe obuwnicze marzenie, niespełnione po dziś dzień), spodnie Clinic i inne takie.</p>
<p><em>&#8220;15-letnia Karolina, uczennica społecznego gimnazjum na Raszyńskiej, jest na Nowym Świecie już po raz czwarty. ”Tu gromadzi się śmietanka towarzyska. Chłopak z mojej szkoły specjalnie wstał godzinę wcześniej, by przed lekcjami kupić kawę i potem polansować się na korytarzu z kubkiem w ręku” &#8211; opowiada.&#8221;</em></p>
<p>Jakie to proste: wystarczy pojawić się z takim a takim kubkiem w takim a takim miejscu, by być bliżej <em>sex in the city</em>. To całkiem niezła opcja, bo podobno we Wrocławiu również otworzyli Starbucksa (jeszcze nie wiem gdzie, ale obiecuję nabyć tą wiedzę jak najszybciej). Poczujmy się lepiej w tej swojej zaściankowości i chęci ordynarnego lizania wielkiego świata, fellatio wykonywane wujkowi Samowi.</p>
<p><em> &#8220;Oblężenie kawiarni przypomina gigantyczne kolejki w pierwszych w Polsce McDonaldach, jednak młodzież przesiadująca na Nowym Świecie krzywi się na takie porównanie. ”McDonald’s jest dla mas. Starbucks &#8211; dla wyższych sfer” &#8211; przekonuje Agata, 23-letnia studentka z UW.&#8221;<br />
</em><br />
No teraz to już pozamiatane. Plebs jesteście, lepiej wyciułajcie kasę na dużą kawusię, bo wylecicie na towarzyski margines.</p>
<p><em>&#8220;Słucham japońskiej muzyki i wszyscy moi idole piszą na blogach, że piją kawę od Starbucksa” &#8211; dodaje Martyna.&#8221;</em></p>
<p>Ktoś jeszcze wątpi w opiniotwórczą moc ulubionych muzyków i ulubionych filmów? Wszystko sprowadza się więc do tego, że pierdolony papierowy kubek z takim, a nie innym napisem określa byt i osądza, czy jesteś fajny czy nie.</p>
<p><em>&#8216;to plony raju, kiedyś luksusem był Maluch<br />
kto mógłby pomyśleć, że tak będzie nazajutrz?&#8217;</em></p>
<p>Cały artykuł do przeczytania <a href="http://www.dziennik.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/article365059/Z_kubkiem_od_Starbucksa_do_elity.html" target="_blank">tutaj</a>.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ruchome Słowa]]></title>
<link>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/22/ruchome-slowa/</link>
<pubDate>Wed, 22 Apr 2009 12:15:56 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marta Brzozowska</dc:creator>
<guid>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/22/ruchome-slowa/</guid>
<description><![CDATA[W dzisiejszych czasach pewne słowa &#8211; zwłaszcza rzucone w określoną grupę ludzi &#8211; tracą n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W dzisiejszych czasach pewne słowa &#8211; zwłaszcza rzucone w określoną grupę ludzi &#8211; tracą na znaczeniu. Odwaga, zdrada, lojalność nie są już takim towarem luksusowym jakim były przed laty. Obecnie można. Można więcej, można w gruncie rzeczy wszystko &#8211; bo konsekwencje i tak są niewielkie. Wśród młodzieży Anty coraz bardziej popularna jest ta forma odwagi jaką jest krytyka i mieszanie z błotem władzy panującej. Możemy sobie poużywać na forach, blogach, czy jak w przypadku ludzi już nieco poważniejszych &#8211; w rozgłośni radiowej. Dzisiaj w Rzeczpospolitej napisał o tym Tomasz Wróblewski powracając do sprawy sprzed miesiąca. Dwóch dziennikarzy prowadzących poranną audycję w Esce Rock po raz kolejny &#8220;odważyło się&#8221; obrazić głowę państwa.</p>
<p>W czasach wolności bycie odważnym jest bardzo łatwe. Wystarczy dostęp do internetu, znikoma wiedza lub jej absolutny brak, dużo propagandy i bycie <em>trendy</em>. Bo to modne jest takie plucie na prezydenta. Zakładamy bloga, forum czy temat na Gronie i jedziemy. Rzecznik kancelarii Lecha Kaczyńskiego wypowiedział się w sprawie tamtej obelgi. Prezydent zna sprawę, ale nie wniesie oskarżenia. Nie wspominając o tym, że podobne wykroczenie powinno się ścigać z urzędu &#8211; prezydent nie stanął w szranki z ludźmi pokroju Wojewódzkiego i Figurskiego. Kiedy Wojewódzki był w wieku współczesnych trolli internetowych, w Polsce wprowadzono stan wojenny. Czy wtedy, albo nawet kilka lat później wpadłoby mu do głowy by ośmieszać władzę? Podobnie jak wielu innych dzisiejszych odważnych &#8211; wtedy siedział cicho. Po latach władza się zmieniła i chociaż dookoła prezydenta siedzą panowie, którzy gdyby tylko mogli, za krytykę posłaliby na odwrócony taboret &#8211; Lech Kaczyński na świeczniku internautów i showmanów nie jest jednym z takich panów. Ale na szczęście dla Wojewódzkiego prezydent jest niski, niemedialny, ma starszą żonę i brata, który mieszka z mamą.</p>
<p>Słowa tracą na znaczeniu. Kiedyś dobieranie przyjaciół było procesem złożonym, trwającym wiele lat. Zaufanie było towarem luksusowym. Jeśli ktoś zdradził &#8211; grupa mogła iść do więzienia, zostać rozbita, inwigilowana, a nawet narażona na śmierć. Dzisiaj można publicznie krytykować władzę, a jeśli ktoś pójdzie z tym na policję &#8211; zostanie wyśmiany i odesłany do domu. Dzisiaj nie ma nawet jak być zdrajcą. Co najwyżej frajerem. Zaufaniem można kogoś obdarować, później stracić je bez poczucia większej pustki. Wszystko przychodzi łatwiej. Za PRL ludzie za prawdę, krytykę lub próby walki byli aresztowani, bici lub zwalniani z wilczym biletem. Dzisiaj grupę chamów sądzonych lub zawieszonych za zmieszanie z błotem głowy państwa nazywa się męczennikami IV Rzeczpospolitej.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kompetencja - towar limitowany]]></title>
<link>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/18/kompetencja-towar-limitowany/</link>
<pubDate>Sat, 18 Apr 2009 14:46:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marta Brzozowska</dc:creator>
<guid>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/18/kompetencja-towar-limitowany/</guid>
<description><![CDATA[Po krótkiej lekturze felietonu Dominika Zdorta, łapię się za głowę po raz kolejny. Potwierdza się te]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Po krótkiej lekturze <a href="http://blog.rp.pl/blog/2009/04/18/dominik-zdort-w-szambie-i-na-jednym-wozku-z-walesa/#respond" target="_blank">felietonu</a> Dominika Zdorta, łapię się za głowę po raz kolejny. Potwierdza się teoria wysnuta przez wielu publicystów, w tym właśnie Zdorta. Gazeta Wyborcza nie tylko manipuluje faktami w sposób karygodny i skrajnie nieprofesjonalny, ale również nie rozumie słów, których używa. Dzisiaj w Wyborczej ukazał się artykuł pt. <a href="http://wyborcza.pl/1,75968,6512578,Nasz_polski_rasizm_powszedni.html" target="_blank">Rasizm nasz powszedni</a>. Paweł Smoleński opisuje przykłady polskiego karygodnego zachowania wobec gości z Afryki, jednocześnie usprawiedliwiając akty agresji czarnoskórych wobec Polaków. I Bóg raczy wiedzieć czemu wplątuje w swój wywód wyraz &#8220;patriotyzm&#8221;.</p>
<p>Rasizm &#8220;po polsku&#8221; jest najczęściej właściwy specyficznej grupie ludzi. Bardzo młodych, słabo wykształconych, często ogolonych, często w dresie. To forma rasizmu, która najczęściej używa argumentu siły. Inne formy &#8211; popularne od setek lat wszędzie na świecie &#8211; są ciche, przybierają bardziej wysublimowane kształty. W urzędach, na uczelniach, w kinach oraz wielu innych miejscach publicznych. O tym Smoleński nie napisał. Wspomina o marginesie społecznym i z nim właśnie kojarzy polski patriotyzm. Porównanie postawy bezmózgich byczków z osiedla do <em>&#8220;postawy łączącej przywiązanie i miłość do ojczyzny oraz solidarność z własnym narodem — z szacunkiem dla innych narodów&#8221; </em>jest śmieszne i zadziwiające. Dziennikarz posługujący się wyrazami, których znaczenia nie zna ? Niestety w Wyborczej to &#8220;specjalność lokalu&#8221;. Zwłaszcza mieszanie z błotem słowa &#8220;patriotyzm&#8221;. W 2006 roku Anna Bikont wydała książkę na temat Polaków &#8211; nazistów, często stosując określenia &#8220;patriota&#8221; i &#8220;antysemita&#8221; zamiennie. Ot, takie synonimy.</p>
<p>Ogrom uogólnień, podnoszenia błahostki do rangi tragedii to prawdziwy żywioł publicystów z Gazety Wyborczej. Smoleński opisuje w swoim gorzkim artykule czarną księgę polskiego rasizmu, jako kontrargument tezy, że incydenty rasistowskie w Polsce to przypadki marginalne. Oto fragment: <em>&#8220;Mam przed sobą &#8220;Brunatną księgę&#8221; wydaną przez stowarzyszenie Nigdy Więcej i Collegium Civitas. Na 470 stronach gęstego druku kilkanaście lat naszej najnowszej historii &#8211; suche, kilku zdaniowe notki o setkach incydentów i przestępstw na tle rasistowskim i ksenofobicznym. Antysemickie napisy i otwarcie kolportowana literatura wzywająca do nienawiści, bicia cudzoziemców, nawet zabójstwa. To tak wygląda margines?</em><em>&#8221; </em>470 stron opisujące <span style="text-decoration:underline;">kilkanaście lat</span> dokumentacji na temat przestępstw o charakterze ksenofobicznym. Zapewne pan Smoleński nigdy nie widział miesięcznej statystyki w Rejestrze Spraw Dochodzeniowo &#8211; Śledczych w warszawskich komendach rejonowych. Księgi podsumowujące dwanaście statystyk za 2008 rok zamknęły się na liczbie 8700 dla samej dzielnicy Wola &#8211; Bemowo. Rejonówek w Warszawie jest siedem. W samej stolicy w jednym roku ilość zgłoszeń przestępstw wszelakich zamyka się w liczbie między 50 a 63 tysiące. Ilość wykroczeń i przestępstw zebrana z całego kraju jest zapewne kilkadziesiąt razy większa. A w dalszym ciągu mówimy o jednym roku. Odpowiadając na pytanie Smoleńskiego &#8211; tak, proszę pana. Przedstawione przez pana 470 stron dokumentujących kilkanaście lat polskiego rasizmu to ułamek. Najprawdziwszy margines.</p>
<p>Wysokie liczby rzucone ludziom niezastanawiającym się nad ich sensem i skalą potęgują wrażenia. A śmiałe osądy dziennikarzy Wyborczej podsumowują cały naród. Polacy to antysemici, Polacy to rasiści, Polacy to chory z nienawiści naród rozdrapujący rany. Uogólnienia na każdym kroku i żonglerka słowami, którym publicyści GW dopisali własne, alternatywne znaczenia to powody dla których dziennikarze tego pisma nie są traktowani poważnie, a brak profesjonalizmu powoli staje się znakiem firmowym Wyborczej.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Droga młodzieży...]]></title>
<link>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/04/17/droga-mlodziezy/</link>
<pubDate>Fri, 17 Apr 2009 18:05:40 +0000</pubDate>
<dc:creator>Przemo</dc:creator>
<guid>http://cofeeshop.wordpress.com/2009/04/17/droga-mlodziezy/</guid>
<description><![CDATA[Piękny Roman na szczęście przeszedł do historii, jednak jego dzieło zamordyzmu i estetycznej degreng]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><strong>Piękny Roman na szczęście przeszedł do historii, jednak jego dzieło zamordyzmu i estetycznej degrengolady jest kontynuowane przez kobietę-czołg. Nie rozumiem, czym polska młodzież, uczniowie i studenci zasłużyli(śmy) sobie na takich ministrów?</strong></p>
<blockquote><p>To jest mój dom, moje gniazdo i wkurwia mnie po prostu, że dozorca jest kretynem albo niekompetentnym ignorantem.</p></blockquote>
<p>Powiedział, w wywiadzie dla Radia Wrocław, mój idol, Kazik Staszewski. Ową wypowiedź przypomniałem sobie, gdy na Długiej zaczepiła mnie pewna młoda kobieta, która poprosiła o moje poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Miałbym wesprzeć te partię podpisem, niejako dać im mandat do parlamentu europejskiego. Jakoś nie mogłem.</p>
<p>Cały okres ministeriady Romana Giertycha był mocno kontrowersyjny, głównie ze względu na amnestie maturalne. Dwumetrowy cyborg dał  świadectwo dojrzałości stadku nieprzygotowanych do tego matołków. Tak, matołków. Nowa matura nie jest obecnie żadnym wyzwaniem dla myślącego ucznia. Jeżeli ktoś nie przespał szkoły średnie to z łatwością powinien zdać egzamin dojrzałości. Właściwie to trzeba mieć nie lada talent aby go oblać.</p>
<p><a href="http://cofeeshop.wordpress.com/files/2009/04/khall.jpg"><img class="alignright size-medium wp-image-210" style="margin-right:10px;margin-left:10px;" title="khall" src="http://cofeeshop.wordpress.com/files/2009/04/khall.jpg?w=222" alt="khall" width="222" height="300" /></a>Myślałem, że po odejściu Wielkiego Romana będzie lepiej, albo przynajmniej ładniej. A tu co? Katarzyna Hall wyrazem twarzy przypomina bardziej wczesnego Jean Claude Van Damme&#8217;a niż nauczyciela. Świetnie by wyglądała obok swojego poprzednika. Pasują do siebie ze względu na emocje płynące ze spojrzenia (raczej ich brak) i ogólny chłód. Jeżeli więc chodzi o aparycje ministra edukacji to nic się nie zmieniło.</p>
<p>Na pewno chciałbym powrotu Pisowskiego ministra. Profesor Ryszard Legutko obejmował to stanowisko od sierpnia do listopada 2007. Moim zdaniem lepszego ministra nigdy nie mieliśmy i najprawdopodobniej nie będziemy mieć.</p>
<p>Pragnę serdecznie podziękować premierowi Donaldowi T. za brak dojrzałości i dziecinne zachowanie za zabicie koalicji, w którą wierzyło pół Polski. Dziękuję peruwiańskiemu słońcu za to, że wybitny naukowiec musiał ustąpić alternatywnemu, dwumetrowemu koalicjantowi.</p>
<p>Mogliśmy mieć na scenie politycznej wybitnego filozofa. Dzięki zaborczej postawie PO filozofia kojarzy się rodakom z wymachiwaniem sztucznym penisem.</p>
<p><em>(pw)</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wanda i Leszek - historia prawdziwa]]></title>
<link>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/16/wanda-i-leszek-historia-prawdziwa/</link>
<pubDate>Thu, 16 Apr 2009 17:39:36 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marta Brzozowska</dc:creator>
<guid>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/16/wanda-i-leszek-historia-prawdziwa/</guid>
<description><![CDATA[Gazeta Pomorska zainspirowana twórczością Pawła Zyzaka dotarła do ludzi, którzy jak twierdzą, znają ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090403/REGION/299859110" target="_blank">Gazeta Pomorska</a> zainspirowana twórczością Pawła Zyzaka dotarła do ludzi, którzy jak twierdzą, znają bohaterkę rozdziału o nieślubnym synu Lecha Wałęsy &#8211; Wandę. Ludzie mówią.. Po prostu, głośno i szczegółowo. Dzieje wielkiej miłości Wałęsy i tajemniczej Wandy są bardzo dramatyczne. Namiętność, odrzucenie, śmierć i ucieczka. Polacy kochają takie historie. Zazwyczaj właśnie po to oglądają seriale po dzienniku. Fikcja fikcją, a tutaj mamy samego prezydenta Polski i to w środku takiego galimatiasu!</p>
<p>Gdyby Wałęsa swego czasu rozerwał szaty i przyznał, że miał nieślubnego syna, że się zdarzyło, no Boże kochany, zdarza się nawet najlepszym &#8211; ludzie stanęliby za nim murem. Człowiek ludu popełnił ludzkie błędy. Głowa państwa też ma słabości i to zupełnie naturalne. Ale kłamstwa się piętrzą. To już nie chodzi o przelotny romans młodego elektryka Leszka. Chodzi o reakcję Wałęsy na fakty, a jest ich coraz więcej. I coraz więcej nowości, które niegdyś utajone teraz mogą zachwiać wizerunek ideału.</p>
<p>Dzisiaj niejaki Marek Malinowski, młody polski reżyser zabiera się za zrobienie filmu o mężu Dody. Gdyby skierował swoje zainteresowanie w troszkę inny sektor z pewnością zarobiłby nieporównywalnie większe pieniądze. A byłoby do obsadzenia parę naprawdę istotnych ról. I wówczas szansa na spełnienie groźby stałaby się bardziej prawdopodobna. Prezydent wyłożyłby na stół Nobla, Honoris Causa, Orła Białego, oraz masę innych orderów i krzyży, zebrał manatki i odszedł ze sceny. Taka cena za zawziętość.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[żałoba narodowa]]></title>
<link>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/13/zaloba-narodowa/</link>
<pubDate>Mon, 13 Apr 2009 09:23:31 +0000</pubDate>
<dc:creator>Marta Brzozowska</dc:creator>
<guid>http://mmbrzozowska.wordpress.com/2009/04/13/zaloba-narodowa/</guid>
<description><![CDATA[Dzisiaj w pożarze bloku na Pomorzu zginęło 21 osób, a ponad 20 zostało rannych. Prezydent już zapowi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dzisiaj w pożarze bloku na Pomorzu zginęło 21 osób, a ponad 20 zostało rannych. Prezydent już zapowiedział żałobę narodową. Wczoraj na drogach zginęło 25 osób, a ponad 400 zostało rannych. Jest to i tak o wiele lepiej niż podczas Akcji Znicz (w 2007 roku zginęło 99 osób, a ponad 900 zostało rannych) albo noworocznych powrotów z Zakopianki (83/730), ale bilans mówi sam za siebie. W dobie kuriozalnych <a href="http://www.wspolczesna.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090410/REG00/684773344" target="_blank">zadań z matematyki</a> w polskich szkołach proponuję dodać następujące: <em>Na jak ograniczonym terenie musi zginąć tragicznie na raz więcej niż dziesięcioro ludzi by pan prezydent wprowadził żałobę narodową?</em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
