<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>upadek &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/upadek/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "upadek"</description>
	<pubDate>Mon, 28 Dec 2009 05:08:47 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[Dlaczego biznesy padają?]]></title>
<link>http://bledybiznesu.wordpress.com/2009/11/12/dlaczego-biznesy-padaja/</link>
<pubDate>Thu, 12 Nov 2009 16:28:00 +0000</pubDate>
<dc:creator>caletoseo</dc:creator>
<guid>http://bledybiznesu.wordpress.com/2009/11/12/dlaczego-biznesy-padaja/</guid>
<description><![CDATA[Biznesy padają z wielu różnych powodów. Czasem jest to zbieg okoliczności, czasem niesprzyjające war]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Biznesy padają z wielu różnych powodów. Czasem jest to zbieg okoliczności, czasem niesprzyjające warunki, czasem coś jeszcze innego.</p>
<p>Wiele biznesów upada szybciej niż powstaje. Wielu biznesmenów myśli, że odkrywa Amerykę&#8230; a tymczasem stąpają po ścieżkach dawno już przetartych.</p>
<p>W tym cyklu postaram się wrzucać informacje o najczęstszych przyczynach upadków wielu biznesów i biznesmenów.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przepaście i szczyty]]></title>
<link>http://robmyswoje.wordpress.com/2009/11/03/przepascie-i-szczyty/</link>
<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 23:01:13 +0000</pubDate>
<dc:creator>absolutnie</dc:creator>
<guid>http://robmyswoje.wordpress.com/2009/11/03/przepascie-i-szczyty/</guid>
<description><![CDATA[W stolicy zjednoczonych niedawno Niemiec odbywał się zjazd CVJM. (Kryje się pod tym skrótem Związek ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W stolicy zjednoczonych niedawno Niemiec odbywał się zjazd CVJM. (Kryje się pod tym skrótem Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej, u nas znany pod angielską nazwą YMCA lub spolszczoną &#8211; &#8220;Imka&#8221;.) Prelegent &#8211; ledwo ogarniając wzrokiem szczelnie wypełnione audytorium jednej z sal kongresowych &#8211; opowiadał zebranym o ideałach, na których opierał się ruch. Mówił o posłuszeństwie nauce Chrystusa, o tym, jak dobrze jest kierować się w życiu chrześcijańskimi wartościami, wśród których poczesne miejsce zajmują: miłość, tolerancja i pokora. Młodzi Niemcy słuchali w skupieniu.</p>
<p>Mówca został jednak zmuszony przerwać w pół zdania. Za plecami siedzących nagle z trzaskiem otworzyły się drzwi. Dostojnie i energicznie zarazem wkroczył do sali <em>Kronprinz</em> &#8211; niemiecki i pruski następca tronu. Trudno opisać entuzjazm, jaki ogarnął zebranych na jego widok! W osobie Friedricha Wilhelma Victora Augusta Ernsta von Hohenzollerna przybył przecież do sali cały majestat panującej dynastii, cała potęga Rzeszy! Obecni powstali, ktoś zaintonował niemiecki hymn państwowy: &#8220;<em>Heil dir im Siegerkranz&#8230;</em>&#8221; &#8211; zabrzmiało jak dzwon. Po chwili do śpiewu przyłączyli się w uniesieniu wszyscy, prelegenta nie wyłączając.</p>
<p>No, niezupełnie wszyscy. Jakiś siwy jegomość o wyglądzie pastora siedział nieporuszony na swoim krześle w poślednim rzędzie. Co gorsza, wyraz jego twarzy wskazywał na to, że od oddania honorów młodemu Hohenzollernowi powstrzymuje go nie tylko &#8211; jak można by tłumaczyć &#8211; fizyczne zniedołężnienie. Sam zresztą rozwiał wszelkie wątpliwości: gdy przebrzmiały słowa &#8220;<em>Heil, Kaiser, dir!</em>&#8221; &#8211; a książę, żegnany owacjami, opuścił salę &#8211; staruszek nad podziw sprawnie zerwał się z miejsca i wydał z siebie głos.</p>
<p>- <em>Jesteśmy tu, aby oddawać cześć Bogu</em> &#8211; zagrzmiał &#8211; <em>ale zapominamy o tym, gdy tylko do sali wchodzi następca tronu!</em> &#8211; Obecni początkowo zamarli. &#8211; <em>Jacy z nas chrześcijanie, skoro rojenia o ziemskiej potędze cenimy wyżej, niż Królestwo Boże?!</em> &#8211; Zaskoczenie powoli mijało: niektórzy zaczęli gorączkowo szeptać między sobą, wytykając mówcę palcami, inni bez skrępowania śmiali się duchownemu w twarz. On jednak wydawał się tym wcale nie przejmować. &#8211; <em>Jeśli nie pohamujemy naszej pychy</em> &#8211; zakończył wzburzony &#8211; <em><strong>nadejdzie dzień, gdy Berlin legnie w gruzach!</strong></em></p>
<p>- <em>Co za bzdury gada głupi księżulo!</em> &#8211; myśleli uczestnicy spotkania, opuszczając salę. Na zewnątrz podniecone uwagi na temat wizyty dostojnego gościa mieszały się z szyderstwami pod adresem zdziwaczałego starca, który zakłócił tak piękną ceremonię. Byli wprawdzie i tacy, którzy usiłowali brać duchownego w obronę: ci mówili o szacunku należnym seniorom, a także o tym, że wobec niektórych typowych dla podeszłego wieku schorzeń umysłowych bezradna &#8211; póki co &#8211; jest nawet niemiecka medycyna. Nikt jednak nie brał poważnie usłyszanej przed chwilą przestrogi. &#8211; <em>Nasz Berlin miałby lec w gruzach?! A to ci paradne!</em></p>
<p>W tym miejscu opowieść &#8211; przekazywana w naszej rodzinie z pokolenia na pokolenie &#8211; urywa się. A szkoda. Jestem bowiem bardzo ciekaw, ilu spośród uczestników berlińskiego zjazdu &#8220;Imki&#8221; dożyło wiosny roku 1945&#8230;</p>
<p>Roman Czubiński</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[***]]></title>
<link>http://emigla.wordpress.com/2009/11/01/256/</link>
<pubDate>Sun, 01 Nov 2009 17:29:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>personifikacja</dc:creator>
<guid>http://emigla.wordpress.com/2009/11/01/256/</guid>
<description><![CDATA[I w tym momencie runął cały układ mojej osobistej racjonalności. Teraz już mi bez różnicy&#8230; I n]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>I w tym momencie runął cały układ mojej osobistej racjonalności. Teraz już mi bez różnicy&#8230; I nie mieć do mnie pretensji.</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-257" title="Image06" src="http://emigla.wordpress.com/files/2009/11/image06.jpg" alt="Image06" width="450" height="300" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Gdzie jest?]]></title>
<link>http://emigla.wordpress.com/2009/10/16/gdzie-jest/</link>
<pubDate>Fri, 16 Oct 2009 19:38:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>personifikacja</dc:creator>
<guid>http://emigla.wordpress.com/2009/10/16/gdzie-jest/</guid>
<description><![CDATA[Może lepiej by było gdybym nie dostała tych zasranych hormonów&#8230; Nie byłoby huśtawek. Całe glob]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Może lepiej by było gdybym nie dostała tych zasranych hormonów&#8230; Nie byłoby huśtawek.</p>
<p>Całe globalne pożywienie powoduje u mnie odruch wymiotny. Tylko herbatniki ratuja od śmierci. No i twix, ale pod koniec już nie. Wszystko mi śmierdzi.</p>
<p>Co za kretyństwo. Yhh&#8230; Nigdy nie pozwól nikomu być bulimikiem.</p>
<p>Chaos</p>
<p>Teraz też chce mi się rzygać.</p>
<p>4 lata</p>
<p><img class="aligncenter size-full wp-image-252" title="Image03" src="http://emigla.wordpress.com/files/2009/10/image03.jpg" alt="Image03" width="449" height="675" /></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Ta Ruda.]]></title>
<link>http://kantorbajek.wordpress.com/2009/10/15/ta-ruda/</link>
<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 23:42:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>kantorbajek</dc:creator>
<guid>http://kantorbajek.wordpress.com/2009/10/15/ta-ruda/</guid>
<description><![CDATA[Dawno dawno temu na wysokim klifie siedział człowiek. Ciepły podmuch wiatru i słońce świecące wysoko]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dawno dawno temu na wysokim klifie siedział człowiek. Ciepły podmuch wiatru i słońce świecące wysoko na niebie wskazywały, iż była to pełnia lata. Był może początek sierpnia, gdy ten mężczyzna stanął na krawędzi patrząc w dół na rozbijające się o skały fale.</p>
<p>Niedaleko domek miały trzy wróżki. Miały taki zwyczaj, że każdemu, kto był na granicy swojego żywota spełniały życzenia. Jednakże nie były to życzenia wypowiadane przez owego nieszczęśnika, a wybierane przez same wróżki. Oczywiście był też haczyk, za żadne skarby nie mogły wpływać na decyzję wybrańca losu.</p>
<p>Tak oto wyczarowując sobie jego życiorys i przestudiowawszy dokładnie pierwsza odezwała się blondyna:</p>
<p>- Chciałabym, aby te skały tam w dole były jak gąbka &#8211; a wiedzieć trzeba, że blondyna nazywała się Nadzieja.</p>
<p>Kolejna, gdy się namyśliła wypowiedziała życzenie:</p>
<p>- Chciałabym, by poobdzierał się spadając, to spowolni upadek &#8211; ta z kolei nazywała się Życie.</p>
<p>Ostatnia słysząc tak pełne dobroci życzenia także chciała mu pomóc:</p>
<p>- Chciałabym, aby dostał to o czym zawsze marzył, a czego nigdy nie mógł sobie sprawić! &#8211; tutaj wiedzieć tylko trzeba, iż ostatnia nazywała się Ironia Losu &#8211; nieszczęśnik dostał trampolinę.</p>
<p>(Z dedykacją dla K.P.)</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[PRZEWRÓCONY I POWRÓCONY]]></title>
<link>http://popvictims.wordpress.com/2009/09/16/przewrocony-i-powrocony/</link>
<pubDate>Wed, 16 Sep 2009 10:12:50 +0000</pubDate>
<dc:creator>popvictims</dc:creator>
<guid>http://popvictims.wordpress.com/2009/09/16/przewrocony-i-powrocony/</guid>
<description><![CDATA[Coraz głośniej robi się o powrocie Robbiego Williamsa. Premiera jego nowego wydawnictwa &#8220;Reali]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;">
<p style="text-align:center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-1705" title="robbie-williams" src="http://popvictims.wordpress.com/files/2009/09/robbie-williams.jpg" alt="robbie-williams" width="420" height="317" /></p>
<p style="text-align:justify;">Coraz głośniej robi się o powrocie <strong>Robbiego Williamsa</strong>. Premiera jego nowego wydawnictwa <strong>&#8220;Reality Killed Video Star&#8221; </strong>zapowiedziana  jest na początek listopada. Tytuł nieprzypadkowy, bo album powstał pod okiem Trevora Horna, związanego dawniej z Buggles, z którymi nagrał niezapomniany hymn &#8220;<a href="http://www.youtube.com/watch?v=XWtHEmVjVw8">Video Killed the Radio Star</a>&#8220;. Potem produkował artystów tak różnych jak Pet Shop Boys, Seal, Tatu, czy Belle &#38; Sebastian. Współpraca Robbiego z Hornem ma zapewnić obu panom powrót na szczyt. Płytę promuje singiel <strong>&#8220;Bodies&#8221;</strong>:</p>
<p style="text-align:justify;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/HWQX3VE4aDQ&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/HWQX3VE4aDQ&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:justify;">Nowy album budzi niemałe zainteresowanie mediów. Williams bowiem przez  długie lata, od czasu kiedy był &#8220;tym niegrzecznym&#8221; z Take That, po największe sukcesy solowe (bijące rekordy popularności płyty &#8220;I&#8217;ve Been Expecting You&#8221;, &#8220;Sing when You&#8217;re wining&#8217;&#8221;, &#8220;Escapology&#8221; i &#8220;Intensive Care&#8221;), spadł z piedestału z hukiem w 2006 roku, kiedy płytę &#8220;Rudebox&#8221; wyśmiali krytycy, a kupili nieliczni. Ale Robbie pokazał nie raz, że potrafi upadać z wdziękiem i podnosić się z jeszcze większym. Tak jak na koncercie w Leeds trzy lata temu:</p>
<p style="text-align:justify;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/XpnxxURoY5M&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/XpnxxURoY5M&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:justify;">Tracklista i okładka do &#8220;Reality Killed Video Star&#8221;:</p>
<p>1. Morning Sun<br />
2. Bodies<br />
3. You Know Me<br />
4. Blasphemy<br />
5. Do You Mind?<br />
6. Last Days Of Disco<br />
7. Somewhere<br />
8. Deceptacon<br />
9. Starstruck<br />
10. Difficult For Weirdos<br />
11. Superblind<br />
12. Won&#8217;t Do That<br />
13. Morning Sun (Reprise)</p>
<p style="text-align:center;"><img title="Reality_Killed_the_Video_Star" src="http://popvictims.wordpress.com/files/2009/09/reality_killed_the_video_star.jpg" alt="Reality_Killed_the_Video_Star" width="420" height="420" /></p>
<p style="text-align:justify;">by: Adam Kruk 2009</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Kochana Komisjo Europejska, kończ wstydu oszczędź]]></title>
<link>http://uwaga.wordpress.com/2009/09/02/kochana-komisjo-europejska-koncz-wstydu-oszczedz/</link>
<pubDate>Wed, 02 Sep 2009 19:56:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>pan Piotr</dc:creator>
<guid>http://uwaga.wordpress.com/2009/09/02/kochana-komisjo-europejska-koncz-wstydu-oszczedz/</guid>
<description><![CDATA[A właśnie że tak, kończ z tą stocznią. Uważam z całego serca że Komisja Europejska powinna dokończyć]]></description>
<content:encoded><![CDATA[A właśnie że tak, kończ z tą stocznią. Uważam z całego serca że Komisja Europejska powinna dokończyć]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Stav ČSSR v roce 1988 - poznámky ze stranického školení]]></title>
<link>http://oslik.wordpress.com/2009/08/23/stav-cssr-v-roce-1988-poznamky-ze-stranickeho-skoleni/</link>
<pubDate>Sun, 23 Aug 2009 20:19:12 +0000</pubDate>
<dc:creator>oslik</dc:creator>
<guid>http://oslik.wordpress.com/2009/08/23/stav-cssr-v-roce-1988-poznamky-ze-stranickeho-skoleni/</guid>
<description><![CDATA[Autentické poznámky z politického školení nových členů Československé strany lidové v Klínci u Prahy]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Autentické poznámky z politického školení nových členů Československé strany lidové v Klínci u Prahy]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Rivendel Shackowany]]></title>
<link>http://magicznagazeta.wordpress.com/2009/08/16/rivendel-shackowany/</link>
<pubDate>Sun, 16 Aug 2009 19:08:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Drecha</dc:creator>
<guid>http://magicznagazeta.wordpress.com/2009/08/16/rivendel-shackowany/</guid>
<description><![CDATA[Dziś siedząc w niejakim pokoju o joinie &#8220;polana&#8221;, otrzymałem informację, że odnosząca os]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dziś siedząc w niejakim pokoju o joinie &#8220;polana&#8221;, otrzymałem informację, że odnosząca ostatnio szkoła magii Rivendel, została shackowana. Kto dopuścił się tego dziecinnego czynu? Podejrzenia od razu można by skierować w stronę Patryka Loderica, który to jest wpisany  jako &#8220;autor hacku&#8221;. Jednak czy aby na pewno? Moim skromnnym zdaniem, Patryk jest na to za głupi.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[15]]]></title>
<link>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/16/15/</link>
<pubDate>Sun, 16 Aug 2009 00:14:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaczanowski</dc:creator>
<guid>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/16/15/</guid>
<description><![CDATA[[15] Wydało mu się, że słyszy rozpaczliwy kobiecy krzyk „Ratunku!”. Zerwał się z łóżka. – To ja, Tof]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>[15] Wydało mu się, że słyszy rozpaczliwy kobiecy krzyk „Ratunku!”. Zerwał się z łóżka.<br />
– To ja, Toffi! Czekam na dole!! – dotarło do niego, że to nie wołanie o pomoc, a tylko głos jego przyjaciółki.<br />
– Już do ciebie schodzę, tylko się ubiorę! – zawołał. Był nagi, więc wolał nie pokazywać się jej w oknie.<br />
– Tylko szybko! Mam świetny plan, jak dostać się do Slumberlandu, musisz się tylko pośpieszyć!  Podszedł do szafy, otworzył ją i zdębiał. Wszystkie ubrania były damskie: sukienki, spódniczki z falbankami, jedwabne szale, przewiewne chusty, słomiane kapelusze. Pośród nich, udekorowana kwiatami i koronkami, dumna jak wielki król, stała drewniana figurka.<br />
– Ale śmieszne, pękam ze śmiechu – powiedział w jej stronę, obrażony.<br />
– Idziesz?! – krzyknęła zniecierpliwiona Toffi.<br />
– Dzisiaj chyba nie mogę! – odpowiedział.<br />
– Dlaczego?!<br />
– Mamy gości, przyjechała do nas ciotka. Przyjdź po mnie jutro, dobra?!<br />
– Jak sobie chcesz! – w głosie Toffi dało się wyczuć z trudem ukrywaną urazę – Pa!<br />
– Pa! Do jutra! – pożegnał się z nią i odetchnął z ulgą.<br />
Figurka miała bardzo zadowoloną minę. Zakmnął okno, wiało z niego nieprzyjemnie. Przeszedł go dreszcz. Wrócił do szafy.<br />
– Naprawdę, bardzo śmieszne – burknął w stronę figurki. Trzęsąc się z zimna, przerzucił kilka sukienek. Nie było szans na żaden normalny strój. Przez chwilę jeszcze bił się z myślami, ale chłód stawał się coraz bardziej dokuczliwy. Założył różowe, grube rajstopy i żółtą sukienkę do kolan. Przypomniał sobie o kufrze w piwnicy, w których gromadzili stare ubrania. Okrył się jeszcze jedwabnym szalem w róże. Otworzył drzwi i ostrożnie wyjrzał na korytarz. Nikogo nie widząc w pobliżu szybko pobiegł na schody. Kiedy tylko na nie wpadł, w holu rozległo się szczekanie.<br />
– Chinina! Cicho! – spróbował uspokoić psa. Ten jednak najwyraźniej nie poznawał go, warczał, wystawiał kły. Na korytarz wybiegła zaalarmowana gromada dziewczynek.<br />
– Kuzynie! Kuzynie! Hi, hi, hi! – widząc go, wybuchnęły śmiechem.<br />
Dziewczyn było kilkanaście, trzymały się jedna drugiej, tworząc wijącego się po domu węża.<br />
– Śliczna sukienka! – skomentowała jedna z nich.<br />
– Świetnie dobrane kolory! – rzuciła druga.<br />
– Drzwi do mojej szafy się zablokowały, nie miałem co na siebie włożyć – wymyślił wytłumaczenie.<br />
– Przynajmniej teraz pasujesz do naszego węża!<br />
– Węża-męża!<br />
Dziewczny wbiegły na schody, minęły go, zakręciły na piętrze i wracając złapały, wciągnęły między siebie. Wszystkie były bardzo do siebie podobne, blondynki, które wyróżniał co najwyżej szczegół, wstążka, zadziorny loczek albo piegi.<br />
– Ej, ja nie mogę! – zaprotestował, ale nic to nie dało. Dziewczęcy wąż kręcił się już po holu.<br />
– Nasz wąż, do Slumberlandu krąż! – krzyknęła kuzynka na przedzie. Otworzyła główne drzwi i wybiegła, prowadząc wszystkich na ulicę.<br />
Miał nadzieję, że nikogo o tej porze nie będzie, jednak bardzo się przeliczył. Ulicą szła procesja dziewczynek wyrzucających z koszyczków białe płatki róż. Wąż wbiegł między nie i zaczął kręcić się, lawirować wśród nich. To musiało się źle skończyć – po chwili, biorąc ostry zakręt wpadł na jedną z dziewczyn z procesji. Przewrócili się oboje.<br />
– Hej, w ich wężu jest chłopak w sukience! – usłyszał. Czym prędzej wstał, chciał uciec, jednak poślizgnął się na płatkach kwiatów i znowu upadł, a razem z nim kilka dziewczynek. Czyjś koszyk spadł mu prosto na głowę.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[6]]]></title>
<link>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/15/6/</link>
<pubDate>Sat, 15 Aug 2009 23:17:01 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaczanowski</dc:creator>
<guid>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/15/6/</guid>
<description><![CDATA[[6] Święty Mikołaj musiał tak stać nad nim już od dłuższego czasu, bo pierwsze, co zauważył na jego ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>[6] Święty Mikołaj musiał tak stać nad nim już od dłuższego czasu, bo pierwsze, co zauważył na jego twarzy, to lekkie poirytowanie czy nawet zniechęcenie.<br />
– Wracam do Lodowego Pałacu, Slumberland jest po drodze, zabierasz się ze mną? – z jego tonu można było wywnioskować, że powtarza tę propozycję po raz enty.<br />
– Uhm&#8230; – przytaknął, jeszcze nie do końca rozbudzony. Przyjrzał się Mikołajowi. Granatowy korzuch z finezyjnymi wykończeniami, czapa, kalosze, puszysta biała broda. Święty nie miał rękawic, ze zdziwieniem rozpoznał jego dłonie, szczególnie prawą, z opuchniętymi, wykręconymi przez reumatyzm palcami.<br />
– Tato? Przebrałeś się za Mikołaja? – zapytał, siadając na łóźku.<br />
– A co? Nie wiedziałeś? Myślałem, że się domyślasz&#8230; Szybko, wstawaj, mamy mało czasu. Sanie schowałem w piwnicy, chodź już – ponaglił go gestem.<br />
– Tak w piżamie? Przemarznę na kość – zaoponował.<br />
– Coś się w worku znajdzie, teraz nie ma czasu – Święty Mikołaj był już na korytarzu.<br />
Pobiegł za nim na bosaka, dogonił na schodach. Mikołaj akurat zatrzymał się, jakoś skurczył w sobie, zakaszlał. Rozpoznał ten kaszel.<br />
– Dziadku? To ty? Pamiętałeś o pigułkach? – ze zmartwieniem przyjrzał się starej twarzy Mikołaja.<br />
– Ekhm – dziadek odchrząknął, zebrał w sobie, wyprostował. Jego wzrok na powrót stał się jasny, w oku pojawił się błysk – Tego&#8230; To tam pierdoły&#8230; Wracam do swojej Lodowej Nory na Biegunie Północnym, sanie czekają na dole, chodź, będziesz miał po drodze do Slumberlandu.<br />
Zeszli razem do drzwi piwnicy. Były zamknięte na klucz. Święty Mikołaj mruknął niezadowlony.<br />
– Twoja babka to stara krowa, niestety. W jej mózgu pływa kefir&#8230; Ehem&#8230; Ehem! – znowu rozkaszlał się, wyciągając z kieszeni wielki pęk kluczy – Nie zabrałem okularów, weź ty – poprosił, by znalazł właściwy, podał mu klucze. Zadanie było trudne, żaden nie wydawał się znajomy. Zajęty próbami otworzenia drzwi, nie zauważył nadejścia psa. Usłyszał jego warczenie za plecami.<br />
– Ministrant! Spojkój! To dziadek, nie poznajesz dziadka? – upomniał go, widząc, że szczerzy kły na widok Świętego Mikołaja.<br />
– Ministrant? Tylko twoja mama mogła tak nazwać psa&#8230; Ehem! Ehem!&#8230; Kiedy twój ojciec&#8230; Ekh!&#8230; No, racja, twoja matka to niezła jałóweczka&#8230; Ehem! Ale w głowie ma tylko bitą śmietanę&#8230; Urumm&#8230; Pamiętaj&#8230; – Mikołaj poprawił swoją futrzaną czapę. Pies odszedł, najwyraźniej uspokojony. Zamek w drzwiach ustąpił.<br />
Mikołaj postukał laską w jego plecy, dając do zrozumienia, że ma mu zrobić przejście, idzie pierwszy.<br />
– Laska pradziadka? – ze zdziwieniem przyjrzał się najpierw jej, a potem przygarbionej posturze Świętego – Pradziadku, to ty? Staruszek tylko kiwnął głową.<br />
– Mruki, wnuki, sruki – mruknął niewyraźnie pod nosem.<br />
– Co mówisz? – pomyślał, że to chyba nie najlepszy pomysł, by Mikołaj opuszczał dom, pradziadek może się przecież zgubić.<br />
– A kto pyta? – Mikołaj odpowiedział pytaniem na pytanie. Jego spojrzenie było obce, pełne podejrzliwości. Zrobił niepewny krok, stracił równowagę i runął w dół schodów.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[5]]]></title>
<link>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/15/5/</link>
<pubDate>Sat, 15 Aug 2009 23:16:04 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaczanowski</dc:creator>
<guid>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/15/5/</guid>
<description><![CDATA[[5] Obudził go sygnał telefonu. Brzęczał i brzęczał, tak głośno, że było go słychać aż w sypialni. P]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>[5] Obudził go sygnał telefonu. Brzęczał i brzęczał, tak głośno, że było go słychać aż w sypialni. Przed nim siedział na krześle mężczyzna w smokingu. Za nim następny i następny. Rząd krzeseł i mężczyzn w smokingach układał się w łańcuch – węża, który wychodził z sypialni i wydawał się nie mieć końca.<br />
– Należymy do klubu „Wróżbita Rodin”. Możesz zadać każde pytanie, ale jeśli chcesz poznać datę swojej śmierci, najpierw solidnie się zastanów – poinformował go mężczyzna.<br />
Zaskoczyła go ta propozycja, w pierwszej chwili przyszło mu do głowy pytanie, ale od razu przestraszył się, że może ono wydać się komuś śmieszne. Mężczyźni w smokingach patrzyli na niego wyczekująco. Może jednak? Z tych nerwów zapomniał, co to było.<br />
– A nie wiedzą panowie, o co chciałem zapytać? – wymsknęło mu się.<br />
Mężczyzna siedzący najbliżej kiwnął głową, dając do zrozumienia, że przyjął pytanie. Obrócił się i szepnął coś na ucho temu, który siedział za nim. Tamten zrobił to samo. Następny postąpił podobnie. Zrozumiał, że jeśli chce usłyszeć odpowiedź, musi udać się na koniec tego łańcucha. Wyskoczył z łóżka i pędem ruszył wzdłuż rzędu krzeseł, który z sypialni prowadził przez korytarz, schodami w dół. Członkowie klubu „Wróżbita Rodin” bardzo szybko przekazywali sobie poufną informację. Przez identyczny strój wyglądali trochę jak bracia bliźniacy.<br />
– Aj!!! &#8211; krzyknął, potykając się o leżącego na schodach psa. Stracił równowagę i przkoziołkował przez całe schody, zatrzymując się dopiero w holu na parterze – Ał, moje żebra – jęknął, wstając z wielkim trudem. Każdy ruch przynosił ból, nie było szans na dalszy bieg. Zdążył jeszcze zobaczyć przez okno, jak daleko, po drugiej stronie ulicy ostatni z mężczyzn na krześle mówi na głos odpowiedź do przejeżdżającego obok na rowerze mężczyzny. Rowerzysta szybko zniknął za rogiem.<br />
Kulejąc wrócił do sypialni.<br />
– Czy mogę jeszcze raz zadać to samo pytanie? – rzucił. Pierwszy w łańcuchu znowu kiwnął głową i szepnął do drugiego. Drugi do trzeciego. Trzeci do czwartego.<br />
Mimo, że był bardzo obolały, rzucił się w pogoń za swoją odpowiedzią. Wybiegł na korytarz, ale nie wyhamował w odpowiednim momencie, poślizgnął się na posadzce i wpadł na jednego z mężczyzn. Ten przewrócił się razem z krzesłem na następnego w kolejności, tamten na następnego i tak członkowie klubu „Wróżbita Rodin” runęli w dół po schodach jak kostki domina.<br />
– Jest mi naprawdę bardzo przykro – zaczął przepraszać, jednak jego przeprosiny najwyraźniej nie zostały przyjęte. Kiedy tylko mężczyźni wstali, podnieśli swoje krzesła i ruszyli do wyjścia.<br />
– Może zadzwonię po karetkę? Nikomu z panów nic się nie stało? – próbował jeszcze któregoś zagadnąć, ale ci tylko szeptali między sobą. Tymczasem w drzwiach pojawił się listonosz.<br />
– Przesyłka dla pana – podał mu paczkę, niewielki karton.<br />
Zerknął do środka. Wewnątrz leżały baletki.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[4]]]></title>
<link>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/15/4/</link>
<pubDate>Sat, 15 Aug 2009 23:15:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>kaczanowski</dc:creator>
<guid>http://kaczanowski.wordpress.com/2009/08/15/4/</guid>
<description><![CDATA[[4] Najpierw wydawało mu się, że pukanie, które słyszy, tylko mu się śni. Jednak nie – ktoś rzeczywi]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>[4] Najpierw wydawało mu się, że pukanie, które słyszy, tylko mu się śni. Jednak nie – ktoś rzeczywiście czekał za drzwiami. Starszy, siwy pan z bródką i dwoma olbrzymimi walizami. Wyglądał na doktora.<br />
– Czy jestem chory? – zapytał gościa, przyglądając się jego eleganckiej kamizelce.<br />
– Choroba? Nie znam takiego słowa! Choroba to już przeszłość – odpowiedział mężczyzna jowialnym tonem. Uśmiechnął się, mrugnął i poklepał go po ramieniu.<br />
– Proszę&#8230; Proszę nie patrzeć na ten bałagan.<br />
– Bałagan? Ja na to mówię „twórczy nieład” – doktor ze słowa na słowo budził coraz większą sympatię. W sypialni nieporządek był naprawdę duży, kurtka i inne rzeczy leżały porozrzucane na dywanie. Doktor znalazł sobie miejsce na łóżku, przysiadł.<br />
– Więc, więc, więc – zaczął – Nie rozpoczyna się od więc – sam się poprawił – Więc w czym mamy problem? – zadając pytanie doktor przyjrzał mu się uważnie, bardzo przenikliwie.<br />
– Nie mam pojęcia – odpowiedział, wzruszając bezradnie ramionami.<br />
– Nie możemy doczłapać do Slumberlandu na tych chudych nóżkach? – starszy pan rzucił diagnozę. Nie czekając na potwierdzenie, sięgnął do swojej walizy. Zachęcił ręką, by się do niego zbliżyć. Zaczął masować mu łydki i uda, równocześnie wyjmując z walizki coś, jakby plastelinę. Obłożył mu tą masą nogi od góry do dołu.<br />
– Voila! – wykrzyknął, zadowolony z efektu swojej pracy. Nogi wyglądały teraz na wyjątkowo mocne. Właściwie, wyglądały na tylne łapy kangura – Skocz synu na próbę – zaproponował.<br />
Odbicie było potężne, nie spodziewał się aż takiego. Uderzył w sufit, zabolało.<br />
– Będzie guz? Ale, ale, ale&#8230; Widzę rozwiązanie – doktor przywołał go z powrotem do siebie. Sięgnął do drugiej walizy i wyjął z niej inną plastyczną masę. Złapał go za ramiona i błyskawicznie przemienił jego słabe ręce w umięśnione, owłosione łapy goryla.<br />
– Trochę włochate, ale co tam&#8230; – zawyrokował – Spróbuj teraz.<br />
Podskoczył jeszcze raz, równocześnie wyciągając w górę ręce-łapy. Wybił dziurę w suficie i wylądował na dachu. Drzewo, niesiony dzikim instynktem wskoczył na nie. Coś poszło nie tak, ciężkie kangurze nogi przeważyły jego ciało, przekręcił się, złamał gałąź i spadł na ziemię z hukiem. Doktor już czekał na dole.<br />
– Czekaj, czekaj, czekaj – zamruczał, w ogóle nie przejmując się jego obrażeniami. Na szczęście były to głównie siniaki i zadrapania, chyba niczego sobie nie złamał. Starszy pan ulepił z nowej masy łaciaty ogon i przytwierdził mu go z tyłu.<br />
– Lamparci, pierwsza klasa – zachwalał. Ogon był bardzo ciężki. Pomysły doktora stawały się coraz bardziej męczące.<br />
– Boli mnie głowa, chyba wrócę do łóżka – powiedział, licząc, że pozwoli mu odpocząć.<br />
– Nie ma mowy! Nie teraz, kiedy jesteśmy tak blisko! – doktor był bezwględny.<br />
– Ale naprawdę&#8230; To chyba od tego upadku kręci mi się w głowie.<br />
– Dalej, dalej, dalej! Skacz&#8230; Raz, dwa, trzy&#8230;!<br />
– Nie, proszę&#8230;<br />
Nagle poczuł ukłucie. Zakręciło mu się w głowie jeszcze bardziej, świat stał się niewyraźny, zamglony. Zdążył jeszcze zobaczyć wielką, końską strzykawkę w dłoni doktora i stracił przytomność.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Trujące rośliny]]></title>
<link>http://ercea.wordpress.com/2009/08/09/trujace-rosliny/</link>
<pubDate>Sun, 09 Aug 2009 20:19:53 +0000</pubDate>
<dc:creator>RCA</dc:creator>
<guid>http://ercea.wordpress.com/2009/08/09/trujace-rosliny/</guid>
<description><![CDATA[Kawał sytuacyjny. - Co robi ercea wracając z imprezy? - Wiezie pięć książek&#8230; Kawał poziomem ni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Kawał sytuacyjny. - Co robi ercea wracając z imprezy? - Wiezie pięć książek&#8230; Kawał poziomem ni]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nożyce tną]]></title>
<link>http://emigla.wordpress.com/2009/08/05/nozyce-tna/</link>
<pubDate>Wed, 05 Aug 2009 10:47:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>personifikacja</dc:creator>
<guid>http://emigla.wordpress.com/2009/08/05/nozyce-tna/</guid>
<description><![CDATA[Kiedyś byłam mała, gruba i brzydka. Poza tym, że trochę urosłam niewiele się zmieniło. Stare koszmar]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Kiedyś byłam mała, gruba i brzydka.</p>
<p>Poza tym, że trochę urosłam niewiele się zmieniło.</p>
<p>Stare koszmary powracają&#8230;</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/M3_V7TrPMx4&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/M3_V7TrPMx4&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Nagły spadek w Google?]]></title>
<link>http://znalezionepl.wordpress.com/2009/07/27/nagly-spadek-w-google/</link>
<pubDate>Mon, 27 Jul 2009 10:34:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pan_MeTaL</dc:creator>
<guid>http://znalezionepl.wordpress.com/2009/07/27/nagly-spadek-w-google/</guid>
<description><![CDATA[Zdarzyło się wam kiedyś (jeśli macie własną stronę/bloga) że byliście na &#8220;TOP 10&#8243; w wyni]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Zdarzyło się wam kiedyś (jeśli macie własną stronę/bloga) że byliście na &#8220;TOP 10&#8243; w wynikach Google? I nagle&#8230; strona znikła? Filtr? Ban? A może po prostu koniec <strong><a href="#FSB"><abbr title="Fresh Site Bonus">FSB</abbr></a></strong><em><strong>?</strong></em></p>
<p>Właśnie jest tak z moim blogiem<strong>, </strong>jeszcze nie dawno był w pierwszych wynikach <em>(tzw. TOP 10)</em> a teraz nagle znikł&#8230; szukałem go i znalazłem, ale niestety na ok. 150 pozycji :/<em> (którą niedawno zajmował na 5)</em></p>
<p>Czyżbym dostał jakiś filtr? Na blogu WordPress.com? <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':-D' class='wp-smiley' />  To by się wydawało absurdalne&#8230;</p>
<p>A może po prostu koniec <abbr title="Fresh Site Bonus"><a href="#FSB">FSB</a></abbr>? Całkiem możliwe że to koniec <abbr title="Fresh Site Bonus"><a href="#FSB">FSB</a></abbr>, a mój blog jest od 30 czerwca, więc już minął miesiąc&#8230;</p>
<p><em><strong>Ale co <span style="text-decoration:underline;">dokładnie</span> spowodowało nagły spadek pozycji w Google?</strong></em></p>
<p><em><strong>Czas pokaże&#8230; </strong></em></p>
<p><em>(może powrócę na dawną pozycję&#8230; pożyjemy zobaczymy <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  )</em></p>
<p><em><br />
</em></p>
<p><em>Co to jest <strong><a name="FSB">FSB</a></strong>?</em></p>
<p><em>Zajrzyj do <a href="http://znalezionepl.wordpress.com/slownik/fresh-site-bonus/" target="_self">słownika</a>! <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </em><em><strong><br />
</strong></em></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Upadek "Hitler" - Wisła Kraków po meczu z Levadią]]></title>
<link>http://znalezionepl.wordpress.com/2009/07/25/upadek-hitler-wisla-krakow-po-meczu-z-levadia/</link>
<pubDate>Sat, 25 Jul 2009 11:05:15 +0000</pubDate>
<dc:creator>Pan_MeTaL</dc:creator>
<guid>http://znalezionepl.wordpress.com/2009/07/25/upadek-hitler-wisla-krakow-po-meczu-z-levadia/</guid>
<description><![CDATA[Upadek &#8220;Hitler&#8221;- Wisła Kraków po meczu z Levadią]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><h2 style="text-align:center;">Upadek &#8220;Hitler&#8221;- Wisła Kraków po meczu z Levadią</h2>
<p style="text-align:center;"><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/ebbuznFCpzA&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/ebbuznFCpzA&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
<p style="text-align:center;"> <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':-D' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[krew, pot i łzy! | motocross na dawnym wysypisku śmieci]]></title>
<link>http://wookee.wordpress.com/2009/07/06/krew-pot-i-lzy-motocross-na-dawnym-wysypisku-smieci/</link>
<pubDate>Mon, 06 Jul 2009 21:06:55 +0000</pubDate>
<dc:creator>wookee</dc:creator>
<guid>http://wookee.wordpress.com/2009/07/06/krew-pot-i-lzy-motocross-na-dawnym-wysypisku-smieci/</guid>
<description><![CDATA[Krew, pot i łzy | fot. Boat And tHE City W niedziele 5 lipca&#8217;09 na terenie dawnego wysypiska w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><div id="attachment_331" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-331" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/0011.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="292" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<p>W niedziele 5 lipca&#8217;09 na terenie dawnego wysypiska w okolicach ul. Józefów i Nowe Górki obyła się pierwsza z cyklu zaplanowanych imprez motocrossowych. Przybyło ponad osiemdziesięciu kierowców dwu i czterokołowców którzy ścigali się w kilku kategoriach wiekowych w klasie ponizej 85cm, w kategori Open oraz na licencji (A+B). W sumie tego dnia odbywały się w łodzi jeszcze inne ciekawe imprezy takie jak Wyścig Solidarności i Olimpijczyków czy zawody w plażowym rugby w manufakturze, ale uznałem że najfajniej w moim obiektywie tego dnia wypadnie cross i nie żałuje bo wypadł tak że jestem całkiem zadowolony&#8230;</p>
<div id="attachment_332" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-332" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/0021.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="230" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<p>Trzeba jeszcze dodać, że impreza odbyła sie dzięki Łódzkiemu Związkowi Motocykowemu. Ponadto do końca wakacji w każdą niedziele każdy właściciel crossa czy quada będzie mógł spróbować swoich sił. Jak mówił Lech Ryszewski, dyrektor Motodromu, impreza jest kolejną inicjatywą po Street i Drift Legalu, mającą na celu &#8220;ucywilizowanie&#8221; kierowców, nielegalnie ścigających się po lasach.</p>
<div id="attachment_333" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-333" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/0031.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="427" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<p><!--more--></p>
<div id="attachment_334" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-334" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/0041.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="424" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_335" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-335" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/0051.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="285" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_336" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-336" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/0061.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="427" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_337" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-337" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/007.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="459" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_338" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-338" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/008.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="441" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_339" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-339" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/009.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="464" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_340" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-340" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/010.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="427" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<div id="attachment_341" class="wp-caption aligncenter" style="width: 650px"><img class="size-full wp-image-341" title="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" src="http://wookee.wordpress.com/files/2009/07/011.jpg" alt="Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City" width="640" height="445" /><p class="wp-caption-text">Krew, pot i łzy &#124; fot. Boat And tHE City</p></div>
<p>Na koniec jak zwykle mapka</p>
<p><iframe width="425" height="350" frameborder="0" scrolling="no" marginheight="0" marginwidth="0" src="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;#38;source=s_q&amp;#38;hl=pl&amp;#38;geocode=&amp;#38;q=łódź, górki nowe&amp;#38;ie=UTF8&amp;#38;t=h&amp;#38;ll=51.703816,19.501076&amp;#38;spn=0.006383,0.013733&amp;#38;z=16&amp;#38;output=embed&amp;#38;w=640&amp;#38;h=480"></iframe><br /><small><a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;#38;source=s_q&amp;#38;hl=pl&amp;#38;geocode=&amp;#38;q=łódź, górki nowe&amp;#38;ie=UTF8&amp;#38;t=h&amp;#38;ll=51.703816,19.501076&amp;#38;spn=0.006383,0.013733&amp;#38;z=16&amp;#38;source=embed&amp;#38;w=640&amp;#38;h=480" style="color:#0000FF;text-align:left">View Larger Map</a></small></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Krater po upadku]]></title>
<link>http://upsurdpolski.wordpress.com/2009/06/26/krater-po-upadku/</link>
<pubDate>Fri, 26 Jun 2009 22:18:58 +0000</pubDate>
<dc:creator>Hoob</dc:creator>
<guid>http://upsurdpolski.wordpress.com/2009/06/26/krater-po-upadku/</guid>
<description><![CDATA[Wierzcie lub nie &#8211; połaziłem dziś (rzut oka na zegarek, chwilę później świadomość pomyłki ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wierzcie lub nie &#8211; połaziłem dziś (rzut oka na zegarek, chwilę później świadomość pomyłki &#8211; mamy już jutro, a więc łaziłem wczoraj) po Świecie nieco, posłuchałem, co mówią niektórzy ludzie, poczytałem, co piszą inni. I jakoś tak wcześnie rano, dobrze po 13.00, gdy deliberowałem sam ze sobą, o czym będę pisał w nocy, postanowiłem, że nie wspomnę ani słowem o Majkelu. Jak widzicie, postanowienia nie dotrzymałem, ale nie chciałbym się skupiać szczególnie na osobie świętej pamięci Dżeksona.<!--more--><br />
Urodziłem się, gdy świat doskonale znał jego hity, a sam Majkel &#8211; chcąc nie chcąc &#8211; zmienił już nieco zabarwienie. Dorastałem w przeświadczeniu, że istnieje na Ziemi taki człowiek, który mieszka za Oceanem &#8211; że jest ekscentryczny, popularny, kochany przez tłumy &#8211; że od czasu do czasu w Teleexpressie Hirek coś o tymże napomyka. Jednak niespecjalnie śledziłem jego (Majkela, nie Hirka. Zresztą Hirka też nie, bo niby po co?) poczynania estradowe czy osobiste. Jasne, kojarzyłem niektóre piosenki, niektóre afery, niektóre odpadające nosy, ale &#8211; wybaczcie &#8211; puszczałem wszystko mimo uszu. Bo Holiłud, szoł biznes, wielkie nazwiska, gwiazdy oraz pop (nawet w TAKIM wydaniu, niech stracę), to jednak świat o lata świetlne i trzy przecznice odległy od mojego.<br />
W każdym razie tkwiłem tak obok Majkela -  nie interesowałem się jego światem i (pewnie w odwecie) vice versa &#8211; ale los chciał połączyć nasze drogi właśnie dzisiaj (de facto wczoraj), w dniu śmierci &#8220;króla popu&#8221;. Nie zliczyłbym, ilu opłakiwało odejście ich idola, ani też ilu nie opłakiwało, bo niby jak? Na świecie jest ponad 6 miliardów ludzi. Niechby tak 1/100 opłakiwała&#8230; A przecież jacyś ludzie mogliby płakać z innych powodów. Trudna sprawa. W każdym razie, jak wspomniałem, nasze drogi zeszły się. Lecz nie z powodu muzyki &#8211; a przynajmniej nie bezpośrednio. Po prostu &#8211; po śmierci tak wybitnej osobistości można oceniać potrzeby ludzkości. Nie wiem, nie znam się, może to potrzeba artyzmu, może obecności cielesnej &#8220;bohaterów&#8221; znanych z telewizji, może dowód przeciw atrofii. Albo przyzwyczajenie. Tak czy inaczej mnie też jest smutno z powodu śmierci Majkela. Może telepatycznie odbieram tragedię dziejącą się w umysłach rodziny czy fanów, a może mam dziwnie przeczucie, że pewien filar Ziemi, po której i ja stąpam, upadł, wydrążając krater.<br />
Codziennie umierają ludzie (wiedzieliście?). Codziennie jakieś rodziny obrywają po głowach kamieniami rzeczywistości. Dzisiaj na ludzkość spadł meteoryt, nastąpiło &#8220;przebiegunowanie&#8221;, morza wylały.</p>
<p>Miało nie być o Dżeksonie. Widać są tacy, którzy zasługują na pewnego rodzaju estymę &#8211; choćby na chwilę.</p>
<p>A skoro ten tekst i tak różni się od poprzednich, to dodam coś, na co nigdy nie ma miejsca i trzeba to wyłapytwać z trzewi tekstów albo zdać się na przekaz podprogowy, który ustwicznie Wam wysyłam: bądźmy dobrymi ludźmi i zmieńmy świat &#8211; przynajmniej ten swój &#8211; na tyle, żeby móc w spokoju opłakiwać upadki filarów.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zrobić Ratnera]]></title>
<link>http://miropress.wordpress.com/2009/06/21/zrobic-ratnera/</link>
<pubDate>Sun, 21 Jun 2009 17:14:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>Mirek</dc:creator>
<guid>http://miropress.wordpress.com/2009/06/21/zrobic-ratnera/</guid>
<description><![CDATA[ratner Zamiast recenzji zachęcam do lektury tej książki słowami Geralda ze wstępu: W roku 2006 ukaza]]></description>
<content:encoded><![CDATA[ratner Zamiast recenzji zachęcam do lektury tej książki słowami Geralda ze wstępu: W roku 2006 ukaza]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Upadek w czas (Emil Cioran, fragmenty)]]></title>
<link>http://biesy.wordpress.com/2009/06/07/upadek-w-czas-emil-cioran-fragmenty/</link>
<pubDate>Sun, 07 Jun 2009 20:31:23 +0000</pubDate>
<dc:creator>biesy</dc:creator>
<guid>http://biesy.wordpress.com/2009/06/07/upadek-w-czas-emil-cioran-fragmenty/</guid>
<description><![CDATA[Mieliśmy w sobie szaleńca, ale mędrzec go przepędził. Wraz z nim odeszło to, co posiadaliśmy najcenn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Mieliśmy w sobie szaleńca, ale mędrzec go przepędził. Wraz z nim odeszło to, co posiadaliśmy najcenn]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Umierając]]></title>
<link>http://poetycki.wordpress.com/2009/05/29/umierajac-2/</link>
<pubDate>Fri, 29 May 2009 12:00:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>fistaszek</dc:creator>
<guid>http://poetycki.wordpress.com/2009/05/29/umierajac-2/</guid>
<description><![CDATA[Stojąc nad przepaścią błagali Boga aby nie przychodził im z pomocą [...] Wiersze, poezja, piosenki ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Stojąc nad przepaścią błagali Boga<br />
aby nie przychodził im z pomocą<br />
[...]</p>
<p><a href="http://blog.ujagody.pl/wiersze/">Wiersze, poezja, piosenki</a> &#8211; na moim nowym blogu znajdziesz cały wiersz <a href="http://blog.ujagody.pl/wiersze/172/umierajac/">Umierając</a>.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Upadek trylogia - czyli bonusy z płyty DVD]]></title>
<link>http://wassupmichael.wordpress.com/2009/05/14/upadek-trylogia-czyli-bonusy-z-plyty-dvd/</link>
<pubDate>Thu, 14 May 2009 21:47:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Michael</dc:creator>
<guid>http://wassupmichael.wordpress.com/2009/05/14/upadek-trylogia-czyli-bonusy-z-plyty-dvd/</guid>
<description><![CDATA[Siemacie. Dawno mnie nie było, ale wcale nie umarłem. Dzisiaj nie chce mi się znowu nic pisać, ale m]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Siemacie. Dawno mnie nie było, ale wcale nie umarłem. Dzisiaj nie chce mi się znowu nic pisać, ale mam dla Was nowy filmik. Bez szału. Parę osób już widziało &#8211; takie małe promo całej trylogii. Fajne jest Hitler dance &#8211; jutro balujemy chyba w Operze to pokażę jak to się robi :&#62;</p>
<p>Pozdro!</p>
<p><span style='text-align:center; display: block;'><object width='425' height='350'><param name='movie' value='http://www.youtube.com/v/fRrZaL9ihGM&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' /><param name='allowfullscreen' value='true' /><param name='wmode' value='transparent' /><embed src='http://www.youtube.com/v/fRrZaL9ihGM&#038;rel=1&#038;fs=1&#038;showsearch=0&#038;hd=0' type='application/x-shockwave-flash' allowfullscreen='true' width='425' height='350' wmode='transparent'></embed></object></span></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...]]></title>
<link>http://emigla.wordpress.com/2009/05/12/151/</link>
<pubDate>Tue, 12 May 2009 19:32:03 +0000</pubDate>
<dc:creator>personifikacja</dc:creator>
<guid>http://emigla.wordpress.com/2009/05/12/151/</guid>
<description><![CDATA[Szkoda gadać. Pisać też.]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Szkoda gadać. Pisać też.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
