<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress.com" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>zmeczenie &amp;laquo; WordPress.com Tag Feed</title>
	<link>http://en.wordpress.com/tag/zmeczenie/</link>
	<description>Feed of posts on WordPress.com tagged "zmeczenie"</description>
	<pubDate>Sun, 06 Dec 2009 23:37:17 +0000</pubDate>

	<generator>http://en.wordpress.com/tags/</generator>
	<language>en</language>

<item>
<title><![CDATA[#94. ona mu wali w ryj, Zygmuncie mówię Ci, jesteś debilem.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/11/20/94-ona-mu-wali-w-ryj-zygmuncie-mowie-ci-jestes-debilem/</link>
<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 20:26:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/11/20/94-ona-mu-wali-w-ryj-zygmuncie-mowie-ci-jestes-debilem/</guid>
<description><![CDATA[Im więcej planuję, tym mniej mi wychodzi. Mija kolejny tydzień, a mi praktycznie nic w tym tygodniu ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Im więcej planuję, tym mniej mi wychodzi. Mija kolejny tydzień, a mi praktycznie nic w tym tygodniu się nie udało. Więcej roboty, mniej powodzeń. Jakie z tego wnioski? Albo jestem stworzony do obijania się, albo lepiej się nie wychylać i dryfując spokojnie dotrzeć do końca z opinią lenia. Albo najprościej w świecie przeznaczona jest mi rola idioty.</p>
<p>Ludzie zadają pytania, przemycają w swoich słowach podejrzenia i sugestie. Wciąż pytają o to samo, a ja wciąż zaprzeczam. Bo zaprzeczenie wydaje mi się najbardziej racjonalne, chociaż gdybym się mylił to też nie byłoby tragedii &#8211; mógłbym przez chwilę być prostakiem, chamem karmiącym swoje ego, wykorzystującym sytuację do własnych prób odmiany rzeczywistości. Mikołaju, pamiętaj &#8211; jeżeli zamieszanie to tylko w słusznej sprawie. Ale jak już wspomniałem, nie widzę tego, co widzą inni. Niech widzą co chcą &#8211; ja nie pierwszy raz widzę inaczej.</p>
<p><em>&#8216;to żadne voo doo<br />
to żaden tam wieczór cudów<br />
to nie są jesienne dziady<br />
to jest brak&#8217;</em></p>
<p><a href="http://harry69pl.wrzuta.pl/audio/369Zx4fN8Kz/lech_janerka_-_ave_hella" target="_blank"><em>Lech Janerka &#8211; &#8216;Ave Hella&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Wtorek siedemnastego]]></title>
<link>http://orangeinthebox.wordpress.com/2009/11/17/wtorek-siedemnastego/</link>
<pubDate>Tue, 17 Nov 2009 00:40:27 +0000</pubDate>
<dc:creator>grunniens</dc:creator>
<guid>http://orangeinthebox.wordpress.com/2009/11/17/wtorek-siedemnastego/</guid>
<description><![CDATA[Słucham Sun Ra i odlatuję. Zamykam oczy, opieram się o szafkę i mogę spać. Nic, że kant wgryza się w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;">Słucham Sun Ra i odlatuję. Zamykam oczy, opieram się o szafkę i mogę spać. Nic, że kant wgryza się w szyję, nic, że pozycja siedzę na krzesełku, w uszach mam słuchawki, a na oczach <em>oczki</em>. Noc, muzyka &#38; zmęczenie.</p>
<p style="text-align:justify;">Nie wiem, kiedy uda mi się wyspać. W Lublinie myślałem, że jak pojadę do domu, to się wyśpię. Nic z tego, przepisywałem opowiadanie z kartek na komputer. Przepisałem w niedzielę koło pierwszej w nocy i poszedłem spać. Potem myślałem, że wyśpię się po powrocie do lubelskiego. Także pudło. To już drugi tydzień, kiedy o 22 dopiero zaczynam żyć. Wstaję różnie, zależy jak muszę. We wtorek mam akurat na 12;30, więc jest całkiem dobrze, czuję, że rano będę się czuć sobą. Dzisiaj czułem się osobą bardzo senną, niedospaną w znacznym stopniu. Iść na wykłady i spać w miękkich fotelach. Kawa nie działa, szczypać się cały czas nie będę, bo męczące, a utrzymać świadomość samą siłą woli zdaje się być czymś niemożliwym. Zamykam oczy, otwieram oczy  i obiecuję sobie, że dzisiaj położę się wcześniej. Dupa, nie ma tak dobrze, życie zaczyna się po 22.</p>
<p style="text-align:justify;">Ale dzisiaj jestem usprawiedliwiony. Czuję się tak. Jaki się czuję, taki jestem, człowiek jest miarą wszechrzeczy. Zabrałem się w końcu za długo odkładaną poprawę z rosyjskiego. Siedzienie i myślenie nad zdaniami. Pod koniec myliły mi się litery w <em>razgowarywać</em>, więc dokończyłem jeden punkt i odpuściłem sobie, żeby nie porobić <em>oszybek</em> i w poprawie. Brak słownika boli. Mam otwarte na necie trzy różne słowniki czy tlumacze on-line, żeby trafić na to, co potrzebuję.</p>
<p style="text-align:justify;">Z rosyjskim jest w ogóle dziwna sprawa. Ten język mnie odrzuca. Zapewne to wina traumatycznych przeżyć z gimnazjum i liceum, fobia, z której nie zdołałem się jeszcze uwolnić. Gdy mam wziąć się za pracę i zrobić coś na rosyjski zawsze jest zastój. Zawsze coś blokuje, przeszkadza i odrywa. Od rozpoczęcia. Wszystko jest w psychice, tak sądzę. Angielski wydaje się być piękny, łatwy i przyjemny, rosyjski trudny i dziwny. Zazwyczaj gdy już się przemogę i zacznę pisać, rosyjski okazuje się nie być taki zły, pokazuje swoje jasne strony i po pewnym czasie staje się przyjemny. Tylko ta ciągle nie rozwalona ściana starej edukacji odstrasza mnie od robienia czegoś.</p>
<p style="text-align:justify;">Ha.</p>
<p style="text-align:justify;">Po wysłuchaniu <em>The Magic City</em> Sun Ra nie dziwię się już, że znalazłem tego artystę w szufladce oznaczonej jako &#8220;awangarda&#8221;.</p>
<p style="text-align:justify;">Pociągi są cholernie inspirujące. W ogóle czas, kiedy się siedzi i wiele poza siedzeniem nie można zrobić, jest inspirujący. Bo się myśli.</p>
<p style="text-align:justify;">Mam pliczek pomysłów w głowie, ale kiedy większy wiatr powieje mogą się wszystkie rozsypać. Bywa.</p>
<p style="text-align:justify;">co mnie tak we wtorki koło pierwszej bierze na pisanie?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[***]]></title>
<link>http://eremis.wordpress.com/2009/11/05/346/</link>
<pubDate>Thu, 05 Nov 2009 16:10:19 +0000</pubDate>
<dc:creator>eremis</dc:creator>
<guid>http://eremis.wordpress.com/2009/11/05/346/</guid>
<description><![CDATA[&#8220;Najlepszą warownią przeciwko burzom losu jest zawsze jeszcze grób.&#8221; — Georg Christoph L]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>&#8220;Najlepszą warownią przeciwko burzom losu jest zawsze jeszcze grób.&#8221; — Georg Christoph Lichtenberg</p>
<p>Padam na pysk, a sił brak mi nawet na myślenie&#8230; Zapytano mnie dziś o Damę, ktoś obcy widzący mnie dwa razy w tygodniu stwierdził, że od &#8220;tego&#8221; czasu zachowuję się dziwnie, życiowe doświadczenie przemawiające przez zasnute mgłą lat oczy?  Kto nie zachowywałby się dziwnie? Wszystko zaczęło być tak doskonale znane, tak łatwe do zrozumienia &#8211; straszne.</p>
<p>&#160;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[4 listopad, środa.]]></title>
<link>http://orangeinthebox.wordpress.com/2009/11/04/4-listopad-sroda/</link>
<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 19:23:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>grunniens</dc:creator>
<guid>http://orangeinthebox.wordpress.com/2009/11/04/4-listopad-sroda/</guid>
<description><![CDATA[Siedzieć i się nie ruszać. Mrugać oczami. Tylko. W trakcie dnia planowałem napisać coś ambitnego, ta]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Siedzieć i się nie ruszać. Mrugać oczami. Tylko.</p>
<p style="text-align:justify;">W trakcie dnia planowałem napisać coś ambitnego, takiego na czasie i na temat, co swoją drogą byłoby sporym ewenementem w mojej karierze. Mogę jeszcze dodać, że planowałem już od poniedziałku, tak by zobrazować, jak to wygląda z moimi planami. Najlepiej wychodzi życie, kiedy się go nie planuje. Kiedy wyjeżdżałem z Białegostoku stawałem się innym człowiekiem. Kimś, z kogo byłem zadowolony. Byłem szczęśliwy patrząc na swoje zachowanie, na swoje słowa i myśli. Na swoją postawę. Coś, dzięki czemu nie starając się wcale stawałem się kimś, kim nie mogłem zostać u siebie w domu, siląc się i męcząc nad samym sobą. Zmienia się wszystko, od stosunku do miejsca, w którym się żyje, do obrazu własnego &#8216;ja&#8217; rysowanego przed sobą. Nowa energia, zapał, siła.</p>
<p style="text-align:justify;">Potrzeba tylko czasu, żeby wszystko wróciło na swoje miejsce, a szok nowego życia przeminie. Hello, old guy.</p>
<p style="text-align:justify;">o</p>
<p style="text-align:justify;">Wypływa to pewnie ze zmęczenia. Kładzenie się spać grubo po północy, zatracanie się galimatiasie czasu. Prawdziwy chaos. Teraz ciężko się złapać na właściwą godzinę. Ciemno robi się przed piątą i wszystkie kolejne godziny zlewają sie w jedną papkę i zanim zdążę uzmysłowić sobie, że trzeba zażyć drogocennego snu, jest już druga. Zanim leniwe myśli przedrgają nerwami do odpowiednich mięśni na zegarku pojawi już się trzecia. Poduszka, pięć minut i sen, nieprzytomny i mało dający. A rano wstaję i nie wiem, co się dzieje.</p>
<p style="text-align:justify;">Wczoraj położyłem się koło 23:30. Pewien sukces, ale i tak na nic, zważywszy na to, że dzisiejszego dnia zaczynałem zajęcia o ósmej, tak więc o siódmej wypadałoby wstać i ożyć.</p>
<p style="text-align:justify;">Budzik. Twarz do ściany, obracam się i mniej więcej tak w połowie obrotu uzmysławiam sobie, że nie jestem w tym łóżku, w którym zwykłem bywać. Jasno-beżowa ściana, szafka, sufit, różne meble pokoju w akademiku. Amh, jestem w Lublinie. Telefon gdzieś pod poduszką. Szukam by wyłączyć irytujący budzik. Znajduję, wyłączam, leżę dalej. Pięć minut mnie nie zbawi. Wstać, czy nie wstać, oto jest pytanie.</p>
<p style="text-align:justify;">Wstaję, a dziwne myśli wkradają mi się w głowę. Koledzy śpią jak aniołki, ja jeszcze śpiący toczę się do stolika. Zastanawiam się nad mordercami, którzy później w sądzie zwalają wszystko na głosy. Ciekawi mnie, czy oni rzeczywiście je słyszą, czy tylko uznają, że powinni je usłyszeć, tak po prostu, by ubarwić sobie  życie.  Ot tak po prostu wstają pewnego ranka i myślą &#8211; ubić kogoś. Nożem po szyi, albo jakoś innaczej. Tak po prostu, bez przyczyny. Ale musi być jakiś powód, niech więc będą głosy.</p>
<p style="text-align:justify;">Sięgam jednak po herbatę, a nie po coś innego. Wrzucam torebkę do kubka, zaparzam. W międzyczasie rozsmarowuję przymarznięty pasztet na kromkach chleba. Podumać trochę nad rankiem, a potem gnać na uczelnię.</p>
<p style="text-align:justify;">Niezależnie od tego, który jest to rok, czy chodzę do gimnazjum, liceum czy na studia, środa zawsze jest najbardziej męczącym dniem. Ilością zajęć, rodzajem zajęć. Zaczynać wcześnie i kończyć późno. Od wielu lat ten dzień w kategorii &#8216;najbardziej męczący&#8217; wygrywa od lat. W gimnazjum zdarzały się takie perełki jak od 8 do prawie 22. Teraz na szczęście takiego zapieprzu nie ma. Ale wstać na 8 muszę, inaczej rytuał nie byłby zachowany (a to byłoby złe). Kończę natomiast w pół do siódmej; dość efektownie, bo wf-em, po którym nie mam siły aby ruszyć ani ręką, ani nogą. Dziś ruszyliśmy nawet na okap, ścianka prawie pozioma &#8211; my rzecz jasna wspiamy się od spodu. Robi się coraz ciekawiej. Teraz doszły do tego bolące stopy, uciskane przez półtora godziny przez przymałe buty do wspinaczki (zakupem którym planowałem pochwalić się w poniedziałek). Ale nic to. Jest to satysfakcjonujące, więc cena zmęczenia nie gra roli. Jest  dobrze.</p>
<p style="text-align:justify;">Lecz trzeba jeszcze zająć się ruskim na jutro&#8230; znacznie mniej kolorowo w tym rejonie.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#87. Eleanor Rigby picks up the rice in the church where a wedding has been.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/11/02/87-eleanor-rigby-picks-up-the-rice-in-the-church-where-a-wedding-has-been/</link>
<pubDate>Mon, 02 Nov 2009 22:01:48 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/11/02/87-eleanor-rigby-picks-up-the-rice-in-the-church-where-a-wedding-has-been/</guid>
<description><![CDATA[Wcale bym się nie zdziwił, gdyby kiedyś przyszedł dzień, w którym obrzydzę do siebie cały świat. Już]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Wcale bym się nie zdziwił, gdyby kiedyś przyszedł dzień, w którym obrzydzę do siebie cały świat. Już nawet nie chodzi o to, że ludzie których pragnę wyjadą i zapomną. Po prostu zostaną, ale na wspomnienie o mnie będą reagować przekleństwami. A tego nie chcę, więc przez cały czas szukam tego i tamtego.</p>
<p><a href="http://ziggyy.wrzuta.pl/audio/9q9llK59b7F/frank_zappa_-_willie_the_pimp" target="_blank"><em>Frank Zappa &#8211; &#8216;Willie the Pimp&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#86. are we movin' too slow?]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/31/86-are-we-movin-too-slow/</link>
<pubDate>Sat, 31 Oct 2009 18:38:28 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/31/86-are-we-movin-too-slow/</guid>
<description><![CDATA[Jest taka sprawa, że stając się istotną częścią mojego życia zgadzasz się na nieodwracalną zmianę. T]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Jest taka sprawa, że stając się istotną częścią mojego życia zgadzasz się na nieodwracalną zmianę. To taki mały stolec, który zaczyna brzydko pachnieć gdy się go ruszy. Nawet jeżeli rozdziela się to życie na kilka części, nawet wtedy nie da się zmyć z siebie resztek tego smrodu, który wydziela się gdy jestem w pobliżu. Dzieją się rzeczy niewytłumaczalne. I nawet status ulubieńca matek niczego nie zmienia, po prostu jest jak jest &#8211; każdy po swojemu. Coś jak polityka &#8211; sama kurtuazja do niczego nie doprowadza.</p>
<p>A w ustach zazwyczaj smak porażki, bo czemu by nie?</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y72cWf59Alo" target="_blank"><em>Frank Zappa &#8211; &#8216;Uncle Remus&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[rzecz o zmęczeniu materiału]]></title>
<link>http://zywia.wordpress.com/2009/10/21/rzecz-o-zmeczeniu-materialu/</link>
<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 07:05:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>Żywia</dc:creator>
<guid>http://zywia.wordpress.com/2009/10/21/rzecz-o-zmeczeniu-materialu/</guid>
<description><![CDATA[Od trzech tygodni działam na najwyższych obrotach. Praca ruszyła pełną parą, codziennie jest tysiąc ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:justify;"><img class="alignright" src="http://www.pitreck.fc.pl/wp-content/uploads/2006/11/warszawa-o-poranku-002.jpg" alt="" width="197" height="148" />Od trzech tygodni działam na najwyższych obrotach. Praca ruszyła pełną parą, codziennie jest tysiąc rzeczy do załatwienia, a przecież obowiązków, które miałam wcześniej też nie mogę nagle zacząć zaniedbywać (ok, mogę. to się dzieje samoczynnie). Zaczynam odczuwać długoterminowe zmęczenie. Sen nie przynosi odpoczynku, podtrzymuję obroty raczej siłą woli niż mięśni, czuję rodzące się gdzieś w okolicach brwi uciążliwe, październikowo-deszczowe przeziębienie. Jak to przetrwać? Oczywiście najlepiej byłoby teraz odpuścić wszystko i na cztery dni zapakować się do łóżka z Gripexem, w komfortowych warunkach wracając do formy. Ale szkoda tracić czasu na wizje utopijne. Do pracy chodzić muszę, na miasto wychodzić muszę, o dom dbać muszę, zakupy robić muszę, etc, etc. Rozwiązanie B: olać sprawę. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Jechać na obecnym trybie tak długo, aż któregoś ranka obudzę się z ostrym bólem gardła i gorączką, i wtedy świat (powinien) dać mi święty spokój i sam zaoferować mi moje wymarzone cztery dni pod kołdrą. Niestety nie mam pewności, czy świat również wtedy nie pogoni mnie do życia. Więc wersja C (zakładająca, że życie jest do dupy i świat się nade mną nie zlituje &#8211; czyli najbardziej prawdopodobna): zdrowy rozsądek. Stopniowe ograniczenie czynników patogennych. Uporządkowanie spraw do załatwienia i załatwianie ich w kolejności priorytetów, a nie wszystkie na raz byleby dzisiaj. Spanie minimum 8 godzin i jedzenie przynajmniej dwóch posiłków dziennie (że o przepisowych trzech czy nawet pięciu to już nie wspomnę). Wygospodarowanie sobie wolnego czasu na dolce far niente. I wreszcie &#8211; pakiet ekstra &#8211; wymyślenie czegoś fajnego, co można by było zorganizować z udziałem męża, a tak sobie, żeby mu do głowy nie przyszła myśl, że żona marudna, osowiała, smutna i przemęczona, i w ogóle do niczego.</p>
<p style="text-align:justify;">Brzmi niemożliwie? Może. Ale to jest właśnie mój plan na jesienny plucho-depresjo-zgon. <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Brak czasu na wszystko... na miłość też?]]></title>
<link>http://ogrodniczka.wordpress.com/2009/10/20/brak-czasu-na-wszystko-na-milosc-tez/</link>
<pubDate>Tue, 20 Oct 2009 13:59:38 +0000</pubDate>
<dc:creator>ogrodniczka</dc:creator>
<guid>http://ogrodniczka.wordpress.com/2009/10/20/brak-czasu-na-wszystko-na-milosc-tez/</guid>
<description><![CDATA[Oj, bardzo ostatnio zaniedbałam bloga&#8230; Tyle się u mnie dzieje a ja ze zmęczenia nawet nie mam ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Oj, bardzo ostatnio zaniedbałam bloga&#8230; Tyle się u mnie dzieje a ja ze zmęczenia nawet nie mam czasu pisać. Czy wspominałam w ogóle, że rozpoczęłam studia na AE? I że wciąż pracuję w  McD?  I że mam już w swoim pokoju akwarium i kilka rybek? Nie mam dla siebie już dnia wolnego, a przez pracę do 24 ciągle chodzę nie wyspana. Zasypiam w autobusach, pociągu, na wykładach i ćwiczeniach, nad książką i talerzem zupy, nawet z kubkiem kawy w ręce. Zawsze mi się wydawało, że ludzie mówiący, że nie mają czasu na miłość mają nie po kolei w głowie. A ostatnio zaczynam dochodzić do wniosku, że też można mnie do nich zaliczyć. Bo albo mam zajęcia lub jestem w pracy, albo M. siedzi w Rybniku, albo jak już obydwoje mamy czas to jestem zbyt zmęczona żeby się spotkać. Ale nie damy się, i to przetrwamy. A czy nie myślę o zmianie trybu życia? Myślę cały czas. I wiem, że za nic w świecie bym tego nie zrobiła.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#81. zabawny sen, znów ktoś mi nasrał na grób. nie szkodzi, ważne że jesteśmy młodzi.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/12/81-zabawny-sen-znow-ktos-mi-nasral-na-grob-nie-szkodzi-wazne-ze-jestesmy-mlodzi/</link>
<pubDate>Sun, 11 Oct 2009 23:50:39 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/12/81-zabawny-sen-znow-ktos-mi-nasral-na-grob-nie-szkodzi-wazne-ze-jestesmy-mlodzi/</guid>
<description><![CDATA[&#8216;- Prawdziwy bohater powinien być samotny. Tak powiedziała ta pani, wstała i wyszła. [...] Ale]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><em>&#8216;- Prawdziwy bohater powinien być samotny.<br />
Tak powiedziała ta pani, wstała i wyszła. [...] Ale nie dlatego poszła, że się pokłócili. Nie kłócili się nigdy [...]&#8216;</em><br />
<strong>[Marcin Świetlicki - 'Dwanaście']</p>
<p></strong><!--more--><br />
Położyłem laskę na fakt, że ta sama koszulka pojawiła się w dniu początku i dniu potencjalnego końca. Raz już tak było i ów nieszczęsnego tiszerta już nie noszę. Jednak uznawszy, że tak naprawdę będzie co ma być pojechałem do miasta, gniotąc w sobie zabobony na miazgę. I co?<br />
Żyję, nie robię złych rzeczy, nie sprawiam zbyt wielu przykrości innym&#8230; A i tak wszystko jest chuja warte, buduję się ciągle na nowo tylko po to, by wszystko rozwaliło się w ułamku sekundy. Spontaniczne wypalenie uczucia, tak z dnia na dzień. Nie wiadomo dlaczego, nie wiadomo po co, niesie się na sztandarach hasła &#8220;nie wiem&#8221; i &#8220;jak Ci się zachce&#8221;. Może innym razem, może uzna się kiedyś, że jednak warto &#8211; wszak dwa lata uganiania się nie mogą pójść na marne, a pół roku zostaje w głowie jako jeden z lepszych okresów życia mojego czy Twojego. Zawieszenie &#8211; to głupie słowo gdy ma się mówić o działalności związkowej jako takiej, ale może jednak nie aż tak głupie? Przytulaj się, niech będę podręczny, jakoś tak mi lżej &#8211; nawet jeśli wiąże się z tym, że ciężko wydusić z siebie pieprzone trzy dźwięki stojąc na scenie, kiedy raptem okazuje się, że przypadkowe ułożenie setlisty składa się na jakiś koncept, błyszczący gdzieś między panegirykami na cześć rozczarowania i zmęczenia. Nawet jeśli jest to niestosowne, ale powiedzmy sobie szczerze &#8211; inni palą różne świństwa, łykają Acodin i Tussipect, popijają to Red Bullem, bawią się dziewczynami, byle tylko rżnąć że tak to ujmę&#8230; Ogólnie znani i kochani alkoholicy wykręcają kurewstwa, więc to moje widzimisię wcale nie jest aż takim <em>faux pas</em>.<br />
Widocznie nie jest mi radocha pisana, jakoś tak zabawniej wygląda Mikołaj wciąż plączący się w powtarzalnym ciągu, wymijający się z tym czy owym, co to jego imię zaczyna się na &#8220;S&#8221;. Moje imię ma w sobie zwycięstwo, ale widzę, że nie zawsze imię kieruje człowiekiem. Zdecydowanie większy ubaw jest, gdy wszyscy robią &#8220;ha ha ha&#8221;, &#8220;hi hi hi&#8221; na widok kolejnego przerwanego jak hejnał mariacki etapu. A teraz przenosimy się do studia.</p>
<p>Dwa koncerty w ciągu jednego weekendu. Mógłbym tak częściej, choć jest to dość męczące &#8211; braki w śnie, ubrania przesiąknięte zapachem papierosów, alkohol &#8220;w granicach rozsądku&#8221; (jak to usłyszałem od barmana przed koncertem w Oleśnicy), oszczędzanie na jedzeniu (suche bułki i pasztet drobiowy to podstawa), zawalony sprzętem Fiat Punto z narysowanym na kurzu penisem, dwadzieścia złotych na głowę za koncert, granie na wyczucie z szemranymi odsłuchami&#8230; A jednak się chce.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=YkHLe5TCkoc" target="_blank"><em>At The Drive-In &#8211; &#8216;Napoleon Solo&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[#80. I knew a boy who took a bite out of life.]]></title>
<link>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/08/80-i-knew-a-boy-who-took-a-bite-out-of-life/</link>
<pubDate>Wed, 07 Oct 2009 23:45:35 +0000</pubDate>
<dc:creator>Nikołajewicz</dc:creator>
<guid>http://nikolajewicz.wordpress.com/2009/10/08/80-i-knew-a-boy-who-took-a-bite-out-of-life/</guid>
<description><![CDATA[Les Claypool wraz ze swoimi dokonaniami (jako Primus, Frog Brigade, C2B3, solo) sprawia, że jestem w]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><img class="aligncenter" src="http://img197.imageshack.us/img197/3773/lesclaypoolg.jpg" alt="" width="300" height="300" /><br />
<a href="http://www.lastfm.pl/music/Les+Claypool" target="_blank">Les Claypool</a> wraz ze swoimi dokonaniami (jako <a href="http://www.lastfm.pl/music/Primus" target="_blank">Primus</a>, <a href="http://www.lastfm.pl/music/Les+Claypool%27s+Frog+Brigade" target="_blank">Frog Brigade</a>, <a href="http://www.lastfm.pl/music/Colonel+Claypool%27s+Bucket+of+Bernie+Brains" target="_blank">C2B3</a>, solo) sprawia, że jestem w innym wszechświecie. Zajebiście odrywa to od rzeczywistości. Jak i granie z kolegami. Sprawia, że na chwilę zapominam o tym, że tak naprawdę wszystko mnie uwiera. Można tworzyć idiotyczne pseudohaiku o tym, że <a href="http://img149.imageshack.us/img149/4729/30f5dd86c6f996e0ud5.jpg" target="_blank">nie śpię, bo trzymam kredens</a>&#8230; Grać, wyżywać się, głuchnąć. To wszystko jest takie&#8230; Niezobowiązujące.</p>
<p><em>&#8216;Mikołaj, jesteś ostatnią szansą naszej klasy na zdaną maturę!&#8217;</em></p>
<p>Zadałem sobie pytanie o to, jak długo wytrzymam z tyloma obowiązkami na grzbiecie.<br />
I chyba znalazłem miejsce bardziej przytłaczające niż urząd skarbowy.</p>
<p>Jestem zmęczony, nie do końca normalnie, raczej wykrzywia się wszystko w dziwne kształty.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=8nrSjfoJxn0" target="_blank"><em>Les Claypool &#8211; &#8216;Bite out of life&#8217;</em></a></p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[]]></title>
<link>http://agg0o0.wordpress.com/2009/10/07/39/</link>
<pubDate>Wed, 07 Oct 2009 18:15:02 +0000</pubDate>
<dc:creator>agg</dc:creator>
<guid>http://agg0o0.wordpress.com/2009/10/07/39/</guid>
<description><![CDATA[Boże, jestem młoda i powinnam mieć pełno energii w sobie a ja po prostu nie mam pałera, nic zero naj]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p style="text-align:center;">Boże, jestem młoda i powinnam mieć pełno energii w sobie a ja po prostu nie mam pałera, nic zero najchętniej bym tylko i wyłącznie spała, bez kitu. Łóżko kołderka i nic więcej mi nie potrzeba. W sumie ostatnio chodzi za mna piosenka &#8216; Oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba&#8221; nie wiedzieć czemu. Bolą mnie kolana i w ogóle wszystko mnie napi..znaczy sie mam napadowe bóle wszystkich części ciała . I nie wiedzieć czemu tak jest  .</p>
<p><strong>Dlaczego zakochani ludzie non stop wiszą na linii komórkowej i wysyłają setki esemesków dziennie a w co drugim wyznają jak to go/ja kochają.? Cóż z racji że nie posiadam mężczyzny nie wiem o co w tym chodzi . &#60;lol2&#62; Więc jeżeli kiedyś posiądę taki obiekt jak mężczyzna na własność to sie dowiem po co te miliony esemseków i nie widzenie świata poza tą drugą osóbką .</strong></p>
<p>I  uwielbiam kiedy to ludzie <strong>strzelają na mnie focha o byle gówieńko</strong>. Ja tego nie rozumiem albo te ciągłe pretensje o Bóg wie jeden o co . Dlaczego przyszło mi żyć w tym srodowisku .? Niech ten tydzień się skończy bo mam dośc.</p>
<p>17 czeka mnie Vanessowa 18stka szczerze to Wam powiem ze straciłam ochotę na pójście tam, bo wiem ze będą zakochane parki które będa się miziac, więc znając życie  moim ulubionym miejscem bedzie siedzenie w rogu i uj,<strong> będę złą niekoleżeńską Agą która nie lubi tłumów</strong>.I uj im do tego.</p>
<p><span style="color:#ff9900;">Leczą mnie miłosne opisiki na gadu . I uj macie u mnie <strong>minusika</strong> wszyscy.</span></p>
<p>Uwielbiam Panią Ch., która ma dałna.</p>
<p><strong>plus. Wiecie że jest Ameryka Wschodnia .?</strong></p>
<p>plus.</p>
<p>Grazynka sie wkurwiła ostatnio bo obgryzła wszystkie paznokcie i nie miała co obgryzać &#60;cj&#62; .</p>
<p>Ejj, czy ja wyglądam na osobę która przyjmuję 7letnie dzieci do znajomych na nk.?</p>
<h2 style="text-align:center;"><span style="color:#ff9900;">i w ogóle to chce być małym dzieckiem bo wtedy ludzie nie zwracali uwagi na Twój wygląd chcieli się po prostu bawić a teraz by mieć &#8220;przyjaciół&#8217; musisz dobrze wyglądać i musimy mieć odpowiednie wymiary ..</span></h2>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[jesień]]></title>
<link>http://astralvoyage.wordpress.com/2009/09/25/jesien/</link>
<pubDate>Fri, 25 Sep 2009 07:26:46 +0000</pubDate>
<dc:creator>astralvoyage</dc:creator>
<guid>http://astralvoyage.wordpress.com/2009/09/25/jesien/</guid>
<description><![CDATA[Zbyt zmęczona na taniec Za cicha na śpiew Za smutna na granie I tylko Jej ramion ciągle za mało i sn]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Zbyt zmęczona na taniec<br />
Za cicha na śpiew<br />
Za smutna na granie</p>
<p>I tylko Jej ramion ciągle za mało<br />
i snu.<br />
<img src="http://astralvoyage.wordpress.com/files/2009/09/clouds_of_fire_by_sergio_one_flickr.jpg" alt="clouds_of_fire_by_sergio_one_flickr" title="clouds_of_fire_by_sergio_one_flickr" width="280" height="247" class="aligncenter size-full wp-image-203" /><br />
Heh. Chyba trzeba mi magnezu na jesienną depresję XD </p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Jesienna depresja]]></title>
<link>http://moon5.wordpress.com/2009/09/17/jesienna-depresja/</link>
<pubDate>Thu, 17 Sep 2009 21:30:51 +0000</pubDate>
<dc:creator>Moon</dc:creator>
<guid>http://moon5.wordpress.com/2009/09/17/jesienna-depresja/</guid>
<description><![CDATA[Planowałam napisać o kilku rzeczach, miałam ułożone w głowie dwie-trzy notki, ale dopadło mnie jesie]]></description>
<content:encoded><![CDATA[Planowałam napisać o kilku rzeczach, miałam ułożone w głowie dwie-trzy notki, ale dopadło mnie jesie]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[...]]></title>
<link>http://eremis.wordpress.com/2009/07/18/270/</link>
<pubDate>Sat, 18 Jul 2009 19:41:05 +0000</pubDate>
<dc:creator>eremis</dc:creator>
<guid>http://eremis.wordpress.com/2009/07/18/270/</guid>
<description><![CDATA[I&#8217;m supposed to talk to you&#8230; Don&#8217;t even know where to start I miss one&#8217;s mom]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>I&#8217;m supposed to talk to you&#8230;<br />
Don&#8217;t even know where to start</p>
<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-272" title="eos400d_ 173" src="http://eremis.wordpress.com/files/2009/07/eos400d_-173.jpg?w=300" alt="eos400d_ 173" width="300" height="200" /></p>
<p>I miss one&#8217;s moment? Choose wrong one&#8230;</p>
<p>Broken spirits, open fears!</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Pokazywanie palcem...]]></title>
<link>http://eremis.wordpress.com/2009/06/08/pokazywanie-palcem/</link>
<pubDate>Mon, 08 Jun 2009 08:02:17 +0000</pubDate>
<dc:creator>eremis</dc:creator>
<guid>http://eremis.wordpress.com/2009/06/08/pokazywanie-palcem/</guid>
<description><![CDATA[niedawno patrzyłam matkę spacerującą ze swoim małym synkiem. Dziecko wyraźnie czegoś chciało &#8211;]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>niedawno patrzyłam matkę spacerującą ze swoim małym synkiem. Dziecko wyraźnie czegoś chciało &#8211; &#8220;pokaż paluszkiem&#8221;, wskazało na kolorowe pismo na wystawie sklepu. Widzę też niemal codziennie ludzi wykrzykujących &#8211; aport! palcem  wskazujący kierunek biegu. Gdzie tu savoir vivre, gdzie zwykła wygoda &#8211; mama zawsze powtarzała mi, że nie ładnie jest pokazywać palcem&#8230; a jak jest z wytykaniem?</p>
<p>Jak było z tym językiem, z ludźmi na językach i jak oni wszyscy się tam mieszczą. Mam ochotę zadawać egzystencjonalne pytania na poziomie 5-latka. Bo mam po prostu dość!</p>
<p>Wrze we mnie złość, gniew i jeszcze coś. Dziwnym ciśnieniem wypełniając wnętrze, cisnąc łzy do oczu. Przypominam sobie jaka jestem silna i jak dużo potrzeba by mnie złamać. Dużo bardzo, dużo ale nikt nie wie ile razy w nocy zwijam się w kłębek i nie moge spać.</p>
<p>Musi mi ktoś przypomnieć jak to jest &#8211; _mieć wyjebane_&#8230;</p>
<p>Bo podobno jestem kurwą, dziwką, a kochanek to mam na pęczki i każdy o tym wie. Manipuluję ludźmi, wykorzystuję ich, a potem porzucam. Zawsze mam z czymś problem. Nooo i na końcu kwiatek jestem z OSP Gdańsk &#8211; aaaa scaryyyyyyy.</p>
<p>Koleżanki dzwonią i ostrzegają przede mną. Przyjaciółeczki rzucają mi w twarz obelgami. A inni szepczą za plecami myśląc, że nie słyszę.</p>
<p>Jestem wolnym strzelcem i wreszcie ludzie mogliby to zrozumieć. Nie będę wykorzystywać znajomości większych czy mniejszych, by dostać prace czy osiągnąć marzenia. Zapracuję na wszystko sama, tylko jak skoro na plecach mam wielką etykietkę i tylko nieliczni nadal chcą mnie poznać, nie ufając krążącym opiniom.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Zmęczenie]]></title>
<link>http://awuzet.wordpress.com/2009/06/06/zmeczenie/</link>
<pubDate>Sat, 06 Jun 2009 20:31:08 +0000</pubDate>
<dc:creator>awuzet</dc:creator>
<guid>http://awuzet.wordpress.com/2009/06/06/zmeczenie/</guid>
<description><![CDATA[W sklepie proszę o &#8220;pieluszki&#8221; zamiast o &#8220;parówki&#8221;, na zamrażarkę mówię ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>W sklepie proszę o &#8220;pieluszki&#8221; zamiast o &#8220;parówki&#8221;, na zamrażarkę mówię &#8220;piekarnik&#8221;, a na koszulę nocną &#8220;kurtka&#8221;. Czas się wyspać?</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[c.w. (ciąg wcześniejszy)]]></title>
<link>http://czywisnie.wordpress.com/2009/05/19/c-w-ciag-wczesniejszy/</link>
<pubDate>Tue, 19 May 2009 21:40:20 +0000</pubDate>
<dc:creator>Julia</dc:creator>
<guid>http://czywisnie.wordpress.com/2009/05/19/c-w-ciag-wczesniejszy/</guid>
<description><![CDATA[That&#8217;s why so many people hate themselves. Seriously. It’s just they are sick to death of bein]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><blockquote>
<p style="text-align:justify;">That&#8217;s why so many people hate themselves. Seriously. It’s just they are sick to death of being around themselves. Let‘s say that you and I were together all the time, then you&#8217;d start to hate a lot of my mannerisms. The way&#8230; the way every time that we would have people over&#8230; I&#8217;d be insecure, and I&#8217;d get a little too drunk. Or&#8230; the way I tell the same stupid pseudo-intellectual story again, and again. Y&#8217;see, I&#8217;ve heard all those stories&#8230; So of course I&#8217;m sick of myself. But being with you&#8230; it‘s made me feel like I was somebody else. I mean the only other way to lose yourself like that is&#8230; you know, dancing&#8230; or alcohol&#8230; or drugs or stuff like that.</p>
</blockquote>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Retrospekcja]]></title>
<link>http://eremis.wordpress.com/2009/05/19/retrospekcja-2/</link>
<pubDate>Tue, 19 May 2009 16:20:45 +0000</pubDate>
<dc:creator>eremis</dc:creator>
<guid>http://eremis.wordpress.com/2009/05/19/retrospekcja-2/</guid>
<description><![CDATA[Dużo się dzieje, nie pisałam od wyjazdu do Huddersfield więc teraz mimo setek myśli w głowie, które ]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Dużo się dzieje, nie pisałam od wyjazdu do Huddersfield więc teraz mimo setek myśli w głowie, które najchętniej przelałabym w jakąś treść, żyje jeszcze we mnie dziwna chęć opowiedzenia wszystkiego co już było.</p>
<p>Był wyjazd &#8211; 4 wspaniałe dni, spędzone w okolicy iście baśniowej. Łąki pełne kwiatów, wąskie kręte uliczki, wysokie mury z głodko ciosanych kamieni, gęsty las z tajemniczą ścieżką pomiędzyzielenią, fiolet pól szafirków&#8230; Dni na rozmyślania, obcowanie, rozmowy, naukę bycia razem.</p>
<p>I znów powrót, jak każdy bolesny. Połączony ze zderzeniem z pełną pracy i obowiązków rzeczywistością. Uporanie się z zaległościani, przyległościami i naległościami pewnie pochłonie mnie aż do połowy czerwca, kiedy to pewna że udało/nie udało mi się zaliczyć sesji oddam się wakacyjnej pracy z głową wolną od myśli akademicko-przyszłościowych.</p>
<p>Była też Mama, znów 4 dni tym razem Jej urlopu, ciepłe obiady ze świeżymi surówkami, zawsze posprzątana kuchnia i świeże bułki. Była przede wszystkim Jej bliskość, której brakowało mi od tylu lat. Ta świadomość, że teraz mam Ją dla siebie na wyłączoność i przez te dni jest tylko moja. Długie rozmowy, wspólne spacery. Mała rekompensata za te łzy i podróże pod prąd w ucieczce przed alkoholem. Już tęsknie, zważywszy na fakt że i Jej było to potrzebne &#8211; zapewne bardziej niż mi. Bo obie czujemy, że troski najlepiej jest oddać morzu&#8230;</p>
<p>Cały czas są studia, jakimś cudem uzyskany wpis, zaliczone koło. Są te nieporozumienia, drugie terminy i ustny egzamin na horyzoncie. Są plany i wyrzeczenia &#8211; wszystko powli. Zaliczę sesję, wystąpie z Zarządu, złoże podanie o ITSa, a jeżeli go otrzymam pomyślę o dalszym studiowaniu i pracy&#8230;</p>
<p>Są małe marzenia i plany &#8211; są oferty mieszkań pozapisywane w plikach, są terminy w notesie i telefony od pośredników. Może za kilka miesięcy będzie i swój własny kąt. Jest gdzieś w wyobrażeniach dom, poddasze oświetlone wiosennym słońcem, nowa gitara, na ścianach zdjęcia, a w kącie skulony śpi pies.</p>
<p>Są wspomnienia, zawody, porażki i przegrane. Są myśli, które z głowy chce się przepędzić i ludzie o których pragnie się już zapomnieć. Są rozmowy i zdania, które przypominają wszystkie złe chwile, a w sercu nadzieja że ta Mała poradzi sobie choć w połowie tak jak ja&#8230;</p>
<p>Są osądy, z którymi staję twarzą w twarz i konsekwencje, których nigdy bym się nie spodziewała &#8211; na które zarobiłam nie ja.</p>
<p>Jest radio w samochodzie, pusta droga i&#8230;</p>
<p><em>&#8220;Może masz w głowie myśli bardziej szalone niż ja<br />
Może masz skrzydła których by Tobie pozazdrościł ptak<br />
Może masz serce całe ze szlachetnego szkła<br />
Może masz kogoś a może właśnie kogoś Ci brak<br />
Nie płacz, nie płacz, o nie</p>
<p>Może masz oczy w których nie gościł dotąd strach<br />
Może masz w sobie niechęć do wojny i brudnych spraw<br />
Może mas litość a może uczyć już w Tobie brak<br />
Może masz wszystko, lecz nie masz togo co mam ja</p>
<p>Nie ma nikt, takiej nadziei jak ja<br />
Nie ma nikt, takiej wiary w ludzi i cały ten świat<br />
Nie ma nikt, tylu zmarnowanych lat<br />
Nie ma nikt, bo któż to wszystko mieć by chciał<br />
Tylko ja, tylko ja&#8221;</em></p>
<p>Które przypominają, że jednak potrafię jeszcze odpoczywać, zwolnić i przez chwilę niczym poza sobą delektować się chwilą&#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Przemęczenie]]></title>
<link>http://awuzet.wordpress.com/2009/05/13/przemeczenie/</link>
<pubDate>Wed, 13 May 2009 04:56:11 +0000</pubDate>
<dc:creator>awuzet</dc:creator>
<guid>http://awuzet.wordpress.com/2009/05/13/przemeczenie/</guid>
<description><![CDATA[Poziom przemęczenia podniósł się i przespałam razem z moim dzieckiem 10 godzin bez przerwy. Potrzeba]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'>
<p>Poziom przemęczenia podniósł się i przespałam razem z moim dzieckiem 10 godzin bez przerwy. Potrzeba mi było SNU. Dzisiaj potrzeba mi TAŃCA (wybieram się na wieczór <a href="http://www.dancetribe.pl/457/99312.html" target="_blank">5 rytmów</a>). Może po tej senno-tanecznej terapii będę znów działać jak człowiek, a nie jak widmo. Właśnie odkryłam, że wieczory 5 rytmów przeniosły się z drugiego końca miasta praktycznie pod mój dom. Jak pięknie.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Czy czujesz się ostatnio zmęczony?]]></title>
<link>http://bibliotekaswiatow.wordpress.com/2009/05/05/czy-czujesz-sie-ostatnio-zmeczony/</link>
<pubDate>Tue, 05 May 2009 20:41:59 +0000</pubDate>
<dc:creator>chmuriat</dc:creator>
<guid>http://bibliotekaswiatow.wordpress.com/2009/05/05/czy-czujesz-sie-ostatnio-zmeczony/</guid>
<description><![CDATA[Przez kilka ostatnich lat winę za moje zmęczenie zrzucałem na niedostateczną ilość czerwonych krwine]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Przez kilka ostatnich lat winę za moje zmęczenie zrzucałem na niedostateczną ilość czerwonych krwinek, brak witamin, itp. Teraz znalazłem prawdziwą przyczynę mojego złego samopoczucia.</p>
<p><strong>POLICZMY !!!</strong></p>
<p>Liczba ludności naszego kraju wynosi 37 milionów.<br />
Z tego 16 milionów ludzi jest na emeryturze, zostaje 21 milionów.<br />
14 milionów chodzi jeszcze do szkoły, pracujących zostaje więc tylko 7 milionów.<br />
4 miliony zatrudnia rząd, czyli naprawdę pracują 3 miliony.<br />
750 tys. jest w siłach zbrojnych, pozostaje 2 miliony 250 tysięcy pracujących.<br />
Odejmij od tego 2 miliony 200 tysięcy ludzi, którzy pracują w rozmaitych urzędach, a zostanie 50 tysięcy osób do pracy.<br />
40 tysięcy jest w szpitalu, zostaje 10 tysięcy do pracy.<br />
9 tysięcy 998 osób znajduje się w więzieniu.<br />
W tej sytuacji zostaje tylko dwoje ludzi &#8230;</p>
<p>Ty i ja &#8230;<br />
&#8230; Z nas dwojga Ty siedzisz i czytasz &#8230;</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[Błahostka]]></title>
<link>http://eremis.wordpress.com/2009/05/05/blahostka/</link>
<pubDate>Tue, 05 May 2009 19:21:18 +0000</pubDate>
<dc:creator>eremis</dc:creator>
<guid>http://eremis.wordpress.com/2009/05/05/blahostka/</guid>
<description><![CDATA[Normalnie stwierdzam, że ludzie na GUMie &#8211; taaaa uczelnia ma zmieniła nazwę &#8211; mają wyjeb]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p>Normalnie stwierdzam, że ludzie na GUMie &#8211; taaaa uczelnia ma zmieniła nazwę &#8211; mają wyjebane już totalnie na maxa. Szef rehabilitantów nie przyszedł na zajęcia, bo zapomniał. Plus tego taki, że byłam w domu o 20 a nie 21&#8230; Poza tym wkurw na maxa, bo po co umiejętność liczenia? Bo jak się kurwa idzie pisać coś 3 raz to logicznym jest że to drugi termin poprawkowy &#8211; ale nie dla mnie, jak dla mnie jeszcze przecież jest wrzesień! Niniejszym oświadczam, że w czwartek ide się płaszczyć na katedre o trzy na szynach albo ogólnie oddam się tam komuś w zastaw i dam się zaliczyć, za zaliczenie. Z dwuletniego przedmiotu nikt nam niestety warunku nie da&#8230;</p>
<p>Tak wiec około 18 ledwo widząc przez zapuchnięte oczy [aaaa co poryczę sobie, skoro jestem przygłup nad własną głupotą] wypełzłam z łóżka by powiesić pranie i powoli zacząć przechodzić ze stadium negacji do agresji to, co &#8211; objawił mi się zlew brudnych naczyń a potem, potem to się na mnie dwa duże kuchenne noże zjebutały z wysoka. I co robi nieobliczalny Aś &#8211; logiczne że łapie!!! Wszystko stało się takie proste jak zobaczyłam jak czubeczek noża tkwi mi w okolicy stwu przy kciuku&#8230; ranka na 5 milimetrów a krwawiłooooooo ohoohhhoooo hoooo i jeszcze mocniej,a teraz śladu nie ma. Chyba zrobie sobie badania na krzepliwość&#8230;</p>
<p>Noo i nie mam pojęcia co wymysleć z jutrzejszym dniem i czwartkiem, grafik tak ślicznie mi się nakłada, że chyba się roztroję co by trzecia ja znalazła choć chwilę na naukę do zbója z farmy&#8230;</p>
<p>Pogubiłam się w swoich oczekiwaniach &#8211; przede wszystkim w stosunku do siebie. Poza tym znów się zawiodłam na ludziach, ale chyba tak już jest. Jak przychodzi chujowy dzień, to jest taki od rana po sam wieczór.</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>
<item>
<title><![CDATA[[wykończona] ...]]></title>
<link>http://dreamuniverse.wordpress.com/2009/04/25/wykonczona/</link>
<pubDate>Sat, 25 Apr 2009 14:38:54 +0000</pubDate>
<dc:creator>Shouri</dc:creator>
<guid>http://dreamuniverse.wordpress.com/2009/04/25/wykonczona/</guid>
<description><![CDATA[To co widzicie powyżej idealnie odzwierciedla mój nastrój&#8230; Jestem tak wykończona, że jeszcze c]]></description>
<content:encoded><![CDATA[<div class='snap_preview'><p><a href="http://dreamuniverse.wordpress.com/files/2009/04/anime-tired-sleepy-girl.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4455" title="anime-tired-sleepy-girl" src="http://dreamuniverse.wordpress.com/files/2009/04/anime-tired-sleepy-girl.jpg" alt="anime-tired-sleepy-girl" width="400" height="300" /></a></p>
<p>To co widzicie powyżej idealnie odzwierciedla mój nastrój&#8230; Jestem tak wykończona, że jeszcze chwilka i będę pisała tą notkę z zamkniętymi oczami &#60;wzdycha&#62; Spałam dzisiaj chyba 13-14 godzin, a czuje się jak po dwóch :/ &#8230;ale co się dziwić, jeśli przez trzy dni spało się po około 3 godziny. Naprawdę masakra!</p>
<p>Ale koniec narzekania &#8211; piszę aby oznajmić, że już wróciłam i mam zamiar zacząć nadrabianie zaległości oraz opowiedzieć jedno przyjemne wydarzenie z wycieczki ^^</p>
<p><!--more--></p>
<p>Najpierw obowiązki, więc tak &#8211; od dziś wszystkie notki jakie się pojawią będą dotyczyły opisywanych przeze mnie serii anime. Póki co tłumaczenie piosenek (no chyba, że najdzie mnie ogromna ochota się tym zająć) oraz inne bajery-szmery zostają wstrzymane, abym mogła nadrobić zaległości.</p>
<p>Będę grupować odcinki, dzięki czemu szybciej się z tym uporamy. Oto rozkład:<br />
<em>- Shugo Chara!! Doki! &#8211; 79-80<br />
- Pandora Hearts &#8211; 01-03<br />
- FullMetal Alchemist 2: Brotherhood &#8211; 02-04</em></p>
<p>A teraz przejdźmy do historii z wycieczki ^^ Pierwszego i drugiego dnia chodziliśmy sobie po górach&#8230; jeśli &#8220;chodzeniem&#8221; można nazwać przedzieranie się przez śnieg w stronę Śnieżki ;P Natomiast ostatniego, trzeciego dnia, pojechaliśmy zwiedzać Wrocław. Miasto to jest naprawdę prześliczne (szczególnie nocą!), więc cieszcie się wszyscy mieszkający tam szczęściarze xD Kiedy około południa siedzieliśmy sobie na rynku (mieliśmy trochę wolnego czasu, żeby się rozejrzeć), stała tam pewna dwójka &#8211; skrzypek i mężczyzna z instrumentem, którego nie potrafię niestety nazwać, ponieważ nie widziałam go z bliska. Zasłuchałam się kompletnie w ich wykonanie <a href="http://www.youtube.com/watch?v=0GgZAdR39Go&#38;feature=related" target="_blank">&#8220;Time To Say Goodbye&#8221;</a> (<em>Andrea Bocelli &#38; Sara Brightman</em>), <a href="http://www.youtube.com/watch?v=saalGKY7ifU" target="_blank">&#8220;My Heart Will Go On&#8221;</a> (<em>Celine Dion</em>), czy <a href="http://www.youtube.com/watch?v=Lynpiv7pofM" target="_blank">&#8220;Fields of Gold&#8221;</a> (<em>Sting</em>). Jednak doświadczyłam największego szoku, gdy usłyszałam&#8230; <em>&#8220;Ave Maria&#8221;</em>! Pierwszy raz w życiu mogłam posłuchać tego utworu, który zachwycił mnie podczas oglądania <em>La Corda D&#8217;Oro</em>, na żywo! Wrażenia były niesamowite ^^ Jest piękny i chwyta za serce &#8211; tak na serio doceniłam to dopiero wczoraj ^^</p>
<p>&#8230;i z tego też powodu postanowiłam wrzuciłam ją na serwer, więc możecie sobie ją ściągnąć i sami sprawdzić, czy rzeczywiście jest tak dobra ^^</p>
<p><a href="http://www.megaupload.com/?d=LUUMX79E" target="_blank"><span style="text-decoration:underline;">Schubert &#8211; Ave Maria &#8211; La Corda D&#8217;Oro</span></a></p>
<p>Tymczasem ja się żegnam <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Idę obejrzeć jakieś anime, poczytać <em>Fruits Basket</em> i spaaaaaaać! xD Muszę się znów przestawić na normalny tryb życia. Co ważniejsze, jeszcze 4 dni w przyszłym tygodniu i mamy piątek-wtorek wolny &#60;yatta!&#62; Matury to coś cudownego&#8230; choć za rok na pewno nie będę tak uważać ;P</p>
<p>PS: Zmieniłam banner bo poczułam, że przydałaby się jakaś zmiana &#8211; mam nadzieję, że się podoba ^^ Jest bardziej abstrakcyjny, a z sentymentu użyłam arta do TotA <img src='http://s.wordpress.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://dreamuniverse.wordpress.com/files/2009/04/sleepy.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-4456" title="sleepy" src="http://dreamuniverse.wordpress.com/files/2009/04/sleepy.jpg" alt="sleepy" width="455" height="341" /></a></p>
<p>Cheers! :*</p>
</div>]]></content:encoded>
</item>

</channel>
</rss>
